Artykuły

M.M. Matusik: Ubóstwiane i znienawidzone – idolki jako odrębna kategoria koreańskich kobiet

girls_generation

Południowokoreański girlsband Girls’ Generation (SNSD), commons.wikimedia.org

Zjawisko hallyu, czyli koreańskiej fali, jest doskonale znane każdemu zainteresowanemu tematyką koreańską. Korea Południowa jest w modzie, a popularność Kraju Spokojnego Poranka staje się coraz bardziej globalna. Nie można w tym kontekście bagatelizować roli k-popu i tzw. idol groups . Jak duże jest ich znaczenie, potwierdzają słowa książki „K-pop: A new force in a pop music”, oficjalnie promowanej przez południowokoreańskie Ministerstwo Kultury, Sportu i Turystyki : „K-Pop’s increasing popularity around the world is part of a cultural exchange in the context of human history. As a tool for exchange between East and  West, K-Pop belongs not only to Korea but to the world”[1]. W Korei Południowej idolki i idole są dobrem narodowym. Prawdopodobnie żadnemu innemu państwu na świecie muzyka popularna nie przynosi tak dużych profitów. K-pop wydobył Południe z pozycji anonimowego sąsiada Japonii i Chin, nękanego przez totalitarną Północ. Koreańska popkultura rozprzestrzenia się na całym świecie, nie powinien więc dziwić fakt, iż piosenkarze i piosenkarki mają w Korei szczególną pozycję. Sytuacja idolki w Korei diametralnie różni się w związku z tym od pozycji nawet największych gwiazd  zachodnich. Gwiazda hallyu nie musi jedynie robić dobrego show – pełni rolę reprezentantki całego narodu, dlatego też wymogi wobec niej są znacznie bardziej określone.

Truizmem byłoby stwierdzenie, że życie gwiazd nie należy do łatwych, jednak szczególny rodzaj przeciwności, jakie przezwyciężać muszą idolki z Korei, w przeważającej mierze wynikają z  koreańskiej mentalności. By mieć pewność, że zostanie się popularną piosenkarką, już od najmłodszych lat należy dostosować się do trybu funkcjonowania wytwórni muzycznych, bez pomocy których praktycznie nie ma się szans na prawdziwie owocną karierę. Oficjalny debiut girlsbandu czy też solowej piosenkarki, którego moment ustalany jest oczywiście przez wytwórnię, poprzedzają lata treningów pod czujnym okiem trenerów śpiewu, tańca czy gry aktorskiej. Skład grupy także uzależniony jest tylko i wyłącznie od decyzji agencji, na żadne sentymenty nie ma miejsca. Zespoły kompletowane są pod kątem potencjalnej siły marketingowej, więc muszą znaleźć się w nim dziewczyny prezentujące różne talenty. Stosunki między członkiniami formowanych zespołów są raczej elementem drugorzędnym i niespecjalnie branym pod uwagę. Dalszą karierą zespołu także kieruje wytwórnia, kontrolując niemal każdy aspekt życia swoich podopiecznych, od ofert reklamowych po ilość spożywanego jedzenia. Powyższy opis nie buduje z pewnością pozytywnego obrazu życia koreańskich idolek, czego pozytywnego można się bowiem doszukiwać w karierze, na którą nie ma się wpływu, byciu niemal ubezwłasnowolnionym i uzależnionym jedynie od woli przełożonych? W Europie czy Stanach Zjednoczonych model taki byłby odbierany jako ograniczanie osobistej wolności, jednak w Korei nie budzi on żadnego zdziwienia, jest bowiem naturalnym efektem silnie zakorzenionego w tym kraju konfucjanizmu. Koreę często uznaje się za najbardziej konfucjański kraj w Azji, co przejawia się zwłaszcza w sferze obyczajowej. Neokonfucjańskie „trzy zasady postępowania” (u podstaw których, jak pisze w „Historii Korei” Joanna Rurarz „leży podporządkowanie młodszego starszemu lub niższego rangą wyższemu, ale powinności te zakładają wzajemność, tj. opiekę i wsparcie dla stojących niżej w hierarchii ze strony ich zwierzchników”, zaś jedna z zasad zakłada zwierzchność męża nad żoną) oraz „pięć nakazów moralnych” (z których jeden jasno nakazuje panowanie hierarchii między starszymi a młodszymi[2]) nie straciły na aktualności i wciąż kształtują koreańską mentalność. „Zniewolenie” idolek ma więc charakter dwojaki – z jednej strony wynika z uległości wobec mężczyzn kierujących ich karierą, z drugiej z pełnego podporządkowania się im zgodnie z przestrzeganą społecznie hierarchią (która w przypadku relacji przełożony-podwładny uwydatnia się w największym stopniu).  Mają one w związku z tym niewielki wpływ na swój los, jednak w społeczeństwie koreańskim nie jest to postrzegane jako negatywna strona kariery. Podporządkowywanie się to narodowa cecha Koreańczyków, nie stanowi więc problemu dla piosenkarek, które zawsze z uśmiechem na ustach dziękują swoim wytwórniom za wszystko, co dzięki nim osiągnęły. Na ile te uśmiechy są szczere, wiedzą z pewnością tylko one same.

Proces formowania idolki obejmuje nie tylko jej muzyczne i taneczne kształcenie. Wygląd pożądanej gwiazdy także nie jest rzeczą przypadkową. Korea jest krajem, w którym kanony urody są dość ściśle określone (twarz w kształcie litery v, podwójna powieka, wąski nos, duże oczy, szczupła sylwetka), a więc wyobrażenie sobie kobiety bliskiej ideałowi  nie nastręcza Koreańczykom – zwłaszcza szefom wytwórni – większych problemów. Idolka powinna być temu ideałowi jak najbliższa, dlatego też dziewczyny posiadające większość pożądanych cech mają większe szanse na zrobienie błyskotliwej kariery. Krzywdzące byłoby stwierdzenie, że w koreańskiej branży rozrywkowej atrakcyjny wygląd przedkładany jest ponad autentyczny talent, tym niemniej o ile na Zachodzie nietypowa uroda często staje się znakiem rozpoznawczym artystki, o tyle w Korei dąży się raczej do możliwie największego uatrakcyjnienia i unifikacji wyglądu dziewcząt umieszczanych w jednej grupie. Te, które natura obdarzyła cechami będącymi marzeniem statystycznej Koreanki, na starcie mają ułatwione zadanie, tym, którym do perfekcji brakuje, ale ich determinacja do wybicia się w show-biznesie jest silna, pozostają operacje plastyczne. To kolejny aspekt wynikający wprost z koreańskiej obyczajowości i podejścia do kwestii urody. Operacje plastyczne są zjawiskiem powszechnym i znacznie łatwiej dostępnym niż na Zachodzie, są bowiem bardziej społecznie akceptowalne. Oczywiście oficjalny wymóg udoskonalania urody nie istnieje, brutalne prawa koreańskiego show biznesu mówią jednak same za siebie. W kilkuosobowych zespołach każdy ma swoją określoną funkcję – piosenkarki, tancerki, czy też tzw. Visual, czyli twarzy zespołu. Visual, czyli po prostu najładniejsze spośród dziewczyn, cieszą się największą popularnością, mogą liczyć na częste propozycje reklamowe, modelingowe, współpracę z innymi piosenkarzami czy też role aktorskie. Ich nawet bardziej utalentowane muzycznie, ale nieco mniej urodziwe koleżanki, zwykle pozostają w ich cieniu, co przekłada się także na ich zarobki. Dążenie do uzyskania doskonałego wyglądu to w przypadku idolek (czy bardziej kandydatek na nie, gdyż wszelkie zabiegi plastyczne mają zazwyczaj miejsce przed debiutem) niekoniecznie kwestia próżności, raczej dość bezwolne podporządkowanie się oczekiwaniom odbiorców i prawom przemysłu rozrywkowego. W najpopularniejszym obecnie koreańskim girlsbandzie Girls Generation (nazywanego również SNSD), który tworzy aż dziewięcioro dziewczyn, najlepiej zarabiającą i najpopularniejszą jest Im Yoona, główna tancerka, ale przede wszystkim twarz zespołu, śliczna buzia najmocniej eksponowana w teledyskach grupy czy na zdjęciach promocyjnych. Druga główna tancerka, Hyoyeon, choć mogąca się pochwalić równie znakomitymi umiejętnościami tanecznymi, z powodu swojej  nieco dyskusyjnej i mało odpowiadającej koreańskiemu ideałowi urody nie może liczyć na podobne przywileje.  Uroda w dalszym ciągu jest główną siłą marketingową.

Wytwórnie troszczą się nie tylko o atrakcyjny wygląd i umiejętności swoich podopiecznych – bacznie obserwują też ich pozasceniczne zachowanie. Idolki powinny stanowić dobry przykład i wzór dla swoich fanów, dlatego nienaganna postawa jest de facto wpisana w ich kontrakt. Najłatwiej oczywiście o skandal związany z życiem uczuciowym, dlatego tez debiutujące piosenkarki często dostają od swoich przełożonych zakaz spotykania się z kimkolwiek przez kilka lat, z czym ani jedna ani druga strona specjalnie się nie kryje. Na ile zakaz ten jest respektowany trudno powiedzieć, jednak należy przyznać, iż rzadko która z obecnie popularnych idolek przyznała się do bycia w związku, czy nawet dała jakiekolwiek podstawy, by taki wniosek można było wysnuć. Idolka, jeżeli ma być ideałem koreańskiej kobiety, powinna zachowywać w sprawach damsko-męskich powściągliwość i niewinność, wówczas może liczyć na uznanie zarówno ze strony kobiet, jak i mężczyzn, spełnia bowiem rolę perfekcyjnej kandydatki na żonę, wymarzonej córki i przyzwoitej dziewczyny z sąsiedztwa. Powody kreowania niewinnego wizerunku są też jednak bardziej pragmatyczne. Koreańscy fani potrafią w zaskakująco negatywny sposób reagować na jakiekolwiek pogłoski o związkach gwiazd, począwszy od wyjątkowo obraźliwych komentarzy w Internecie, przez bojkot danego artysty, po – zdarzające się incydentalnie, ale jednak występujące – zorganizowane akcje wymierzone przeciwko danej osobie. Idole nie mają wizerunku osób nieosiągalnych, wręcz przeciwnie, są kreowani tak, jak gdyby byli własnością swoich fanów, stąd zapewne tak emocjonalne reakcje w przypadku jakiegokolwiek naruszenia tej „więzi”. W przypadku idolek wrogość dodatkowo przybiera na sile, gdy jej domniemanym partnerem (ponieważ pogłoski o związkach gwiazd najczęściej opierają się jedynie na słabo udokumentowanych poszlakach), jest inny popularny idol. Zainteresowana może wówczas spodziewać się ataków ze strony swoich fanów rozczarowanych jej zachowaniem oraz ze strony fanek swojego rzekomego kochanka, od których może pewna być może zmieszania z błotem, gróźb czy nawet protestów pod własnym domem. Modelowym przykładem skandalu na tle romansowym jest  ubiegłoroczna sprawa 20-letniej piosenkarki IU, posądzanej o romans ze starszym o kilka lat członkiem zespołu Super Junior, Eunhyukiem. Plotek przysporzyło przypadkowe zamieszczenie przez IU na Twitterze wspólnego zdjęcia z Eunhyukiem, wykonanego zdaniem wielu fanów w dwuznacznej sytuacji. IU, dzięki swojemu niewinnemu, dziewczęcemu i słodkiemu wizerunkowi nazywana „młodszą siostrą narodu”, w wyniku błyskawicznie rozpętanego skandalu musiała zmierzyć się z nagłymi atakami i wszechobecną krytyką. Cytując za anglojęzycznym portalem Soompi, poświęconym koreańskiej popkulturze:  “Netizens left such comments like, “IU, what a disappointment,” and “The nation’s little sister has gone missing.” It seems like many have been shocked and disappointed that IU’s image of being the innocent, pure and kind young sister has been shattered with just a mere photo.”[3]. Suchej nitki na artystce nie pozostawiły rzecz jasne także fanki Eunhyuka, które, oprócz często niewybrednych komentarzy w Internecie, dały wyraz swojej nienawiści paląc płyty IU przed siedzibą jej wytwórni. Takie postępowanie nie jest rzecz jasna normą, ale podobne incydenty pokazują, że stosunek wielu fanów do idoli jest daleki od zwyczajnej sympatii, a jego przejawy mogą być pełne zaborczości i niebezpieczne. Przekonują się o tym młodziutkie gwiazdy, jednego  dnia uwielbiane przez publiczność, drugiego wyzywane od najgorszych z tak błahych powodów jak niewyraźne zdjęcie.

Opisana wyżej sytuacja może wydawać się drastyczna, ale należy przyznać, że koreańscy fani łatwo wybaczają swoim idolom. Jeżeli dotrze się na szczyt, utrzymanie się na nim nie jest tak trudne. Zdecydowanie cięższe jest dojście do niego- nie wystarczy jedynie skompletowanie grupy ładnych i zdolnych dziewczyn, dlatego wytwórnie dla każdego nowego girls bandu ustalają oddzielną strategię działania, od początku istnienia zespołu budując mu konsekwentny wizerunek. Wbrew pozorom dobre „sprzedanie” żeńskiej grupy jest rzeczą znacznie trudniejszą niż wypromowanie grupy męskiej. Boysbandy zawsze ukierunkowane są na żeńskiego odbiorcę; dzięki sprecyzowanej grupie docelowych fanów, strategie marketingowe męskich grup są bardziej określone. W przypadku girls bandów sytuacja nie jest tak oczywista, trudniej bowiem jednoznacznie określić dla nich grupę odbiorców. Próba utrafienia tylko w męskie gusta byłaby działaniem nierozsądnym, zważywszy na to, że wśród słuchaczy k-popu zdecydowaną większość stanowią kobiety. Profil zespołu należy wypośrodkować tak, by trafił w preferencje obu płci. Stąd też rzadko kiedy piosenkarki prezentują wizerunek seksowny czy bardzo kobiecy, preferuje się raczej słodką, delikatną dziewczęcość. Przeważająca większość debiutujących w ciągu ostatnich lat zespołów co najmniej zaczynało od takiej strategii, wiele z nich, mimo upływającego czasu, wciąż ją kontynuuje. Doskonałym przykładem jest gigantyczny sukces działającego od 2007 roku i wspomnianego już girlsbandu Girls Generation, którego koncept sugeruje już sama nazwa. W momencie debiutu tworzące go dziewczyny miały od 17 do 19 lat, dziś wszystkie przekroczyły już 20-stkę, mimo to urocza dziewczęcość i „aegyo” (słodkie, nieco dziecinne zachowanie, uwielbiane przez Koreańczyków) w dalszym ciągu są ich znakiem rozpoznawczym. Powodów ich sukcesu należy upatrywać właśnie w umiejętnym połączeniu elementów trafiających do męskiej i damskiej publiki. Młode dziewczęta mogą traktować członkinie niczym siostry, w mężczyznach zaś zachwyt wzbudza ich niewinne, prowokujące opiekuńcze instynkty zachowanie. Niewinność ta jednak jest także podszyta zgoła innymi podtekstami, niewidocznymi na pierwszy rzut oka. Krótkie spódniczki w pensjonarskim stylu, taniec eksponujący nogi, zalotne uśmiechy są grzeczne i przyzwoite, ale zabarwione erotyzmem na tyle, by odpowiednio rozbudzić męską wyobraźnię. Nie może w związku z tym dziwić, że Girls Generation są uwielbiane z jednej strony przez nastolatki, z drugiej przez mężczyzn w średnim wieku. Warta zauważenia jest ich popularność w koreańskiej armii, w której obowiązkową dwuletnią służbę musi odbyć każdy obywatel. Dla dwudziestoparoletnich mężczyzn, pozbawionych kontaktu z płcią przeciwną, girlsbandy stają się specyficznym obiektem uwielbienia. Dzięki swojemu bezpośredniemu wizerunkowi są dla pełniących służbę namiastką realnej dziewczyny, a oglądanie ich występów jest jedną  z niewielu rozrywek, przerwaniem wojskowej monotonii. Potwierdzają to wypowiedzi idoli, którzy służbę mają już za sobą – piosenkarz Kangta, tuż po zakończeniu swojej służby przyznał: “I like SNSD now. Before I enlisted, I only thought of them as my juniors and that they were really hardworking kids. But after entering the army, I have totally converted into becoming a fan of them. Not only myself, but I think that all the army serviceman in Korea do hold SNSD in our hearts.”. W podobnym tonie wypowiadał się się także znany dziś na całym świecie gwiazdor PSY: “Soldiers in army get up in the morning and pledge allegiance to three things – to our country, to superior officers, and to SNSD”.

Popularność ma jednak swoje ciemne strony. Girlsbandy oprócz miłości rzeszy fanów muszą mierzyć się także z ogromną wrogością, przede wszystkim ze strony kobiet. Niestety, strategia zadowalania wszystkich ma też swoje wady; słodki wizerunek budzi w równej mierze sympatię, co nieuzasadnioną nienawiść. Dlatego też ostatnią tendencją jest modyfikowanie dziewczęcego emploi, zgodnie z preferencjami coraz bardziej emancypujących się i niezależnych koreańskich kobiet. Aegyo nie odchodzi i prawdopodobnie nigdy nie odejdzie całkowicie, ale coraz rzadziej stanowi o sile i popularności zespołu. Za przełom uznać można debiut w 2009 roku grupy 2NE1, której wizerunek od samego początku był konsekwentnie niepokorny i odważny. Duża różnica wieku między członkiniami (dwie najstarsze dobiegają trzydziestki, najmłodsza nie ma jeszcze dwudziestu lat) oraz ich charakterystyczna uroda sprawiały, że wizerunek uroczych młodszych sióstr nie miałby racji bytu. Swoje pozornie słabe strony cztery utalentowane dziewczyny przekuły w ogromny sukces, wprowadzając na koreański rynek muzyczny nową jakość. Zadziorna, pewna siebie, choć niepozbawiona wdzięku chłopczyca przemówiła do nastolatek i młodych kobiet, które bardziej identyfikują się z takim właśnie wizerunkiem. Także z ich piosenek emanuje świadomość siebie i niezależność, wartości tak istotne dla współczesnych kobiet, nie dziwi więc, że utwory takie jak „I don’t care” czy „I am the best”, w którym zespół śpiewa „Nie życzę sobie być porównywana z innymi, po prostu jestem szczera, jeśli mówimy o mojej wartości jestem kobietą za bilion dolarów” stały się wielkimi hitami. ­­ 2NE1 oraz inne zespoły wpisujące się  w reprezentowany przez nie nurt perfekcyjnie wykorzystują tendencje feministyczne, trafiając do tych kobiet, dla których najważniejsze jest własne szczęście, kariera i samorealizacja, a  które nie mają zamiaru poświęcać się dla mężczyzn, czego jeszcze do niedawna w Korei bezwzględnie by od nich oczekiwano. Inny popularny zespół, Miss A, prowadzi wręcz prawdziwą kampanię na rzecz niezależności – już w swojej debiutanckiej piosence „Bad girl good girl” śpiewały „Mam dość traktowania mnie jak zabawki”, by swoje przesłanie zrealizować w pełni ostatnim albumie „Independent women part III”.  W pochodzącym z niego singlu o wymownym tytule „I don’t need a man”, który można uznać by za hymn młodego pokolenia Koreanek, grupa otwarcie mówi o zerwaniu z zależnością od mężczyzn (zwłaszcza z uzależnieniem finansowym) i odpowiedzialności za swoje życie. Piosenkę rozpoczyna zawołanie „To dla wszystkich niezależnych kobiet”, a dalszy tekst daje bardzo jasny przekaz: „Mogę dobrze sobie radzić bez mężczyzny […] Nikomu się nie sprzedaję, będę żyć dla samej siebie, nie dbam o wygodne życie […]Dlatego jestem z siebie dumna”[4].

Oprócz wizerunków dziewczęcego i niepokornego warto zwrócić uwagę na jeszcze jeden, dotychczas nie tak mocno eksploatowany, ale w ostatnim czasie przybierający na sile- wizerunek kobiecy i zmysłowy. Interesujący jest fakt, że nastawiony jest on na starszego, bardziej dojrzałego odbiorcę bez względu na płeć.  Czołowym przedstawicielem tego nurtu jest zespół Brown Eyed Girls, który perfekcyjnie łączy bardzo seksowne emploi (nastawione na męskich fanów) z przemawiającym do kobiet wizerunkiem kobiet niezależnych, dominujących nad mężczyznami. Brown Eyed Girls reprezentują k-pop poważniejszy, który identyfikuje się raczej z przeżyciami i uczuciami osób dorosłych i  dojrzałych niż z emocjami nastolatek. W piosenkach zespołu trudno znaleźć naiwne słowa o miłości czy zabawie, a w  teledyskach aegyo. Ich utwory oddają całą gamę kobiecych emocji na różnych etapach- można przypuszczać, że to właśnie owo zsubiektywizowane podejście tak bardzo przemawia do kobiet, które po prostu odnajdują w utworach grupy fragmenty własnego życia. Nurt kobiecy w k-popie jest też świadectwem zachodzących w Korei przemian obyczajowych, co najlepiej obrazuje solowa działalność wokalistki Brown Eyed Girls, Gain. Jej ubiegłoroczną płytę „Talk about S”, z singlem „Bloom”, będącym afirmacją kobiecej seksualności, można uznać za przełom. Idolki powoli zaczynają wychodzić z roli niewinnych dziewcząt, jednak bez przekraczania granicy wulgarności. Tani erotyzm i szokowanie nie są akceptowane i nie sprzedają się dobrze. Przykład Hyuny (znanej światowej publiczności ze współpracy z PSY’em przy „Gangnam style”), która swoją karierę buduje na kontraście między bardzo uroczym zachowaniem w sytuacjach publicznych i raczej wulgarnym, erotycznym wizerunkiem prezentowanym na scenie, potwierdza, że przyzwoitość jest w dalszym ciągu wartością cenioną w koreańskim społeczeństwie. Hyuna spotyka się z mieszanym odbiorem, pozytywne komentarze (głównie ze strony mężczyzn), mieszają się z dużą falą krytyki. Koreańczycy, nawet jeśli stają się narodem coraz mniej tradycyjnym, nie chcą rewolucji obyczajowej w amerykańskim stylu i seksualizacji kultury popularnej. K-pop oddaje pełen przekrój koreańskiej obyczajowości, ale pewnych granic nie przekracza i nie zniża się do poziomu bezcelowego szokowania. Idolka w dalszym ciągu powinna być wzorem i osobą godną szacunku, czymś więcej,  niż obiektem męskich spojrzeń.

Idolki to w Korei Południowej prawdziwa instytucja. Otrzymują oficjalne podziękowania od władz kraju, są przez nie honorowane na rozmaite sposoby (podobizny dziewczyn ze wspomnianego już zespołu Girls Generation znalazły się nawet na znaczkach pocztowych), pełnią rolę nieoficjalnych ambasadorek zagranicą. Pełnią role znacznie ważniejsze niż tylko bycie gwiazdami popu, dlatego prezentowany przez nie wizerunek powinien być nieskazitelny. Mimo narzekań na amerykanizację popkultury, idolki są uosobieniem koreańskiego ducha, a pełnione przez nie funkcje w pełni wynikają z koreańskiej obyczajowości. Można mieć wątpliwości co do ich niezależności, można nie być fanem wykonywanej przez nie muzyki czy prezentowanego stylu, ale bez wątpienia należy docenić, czego dzięki wytrwałości i ciężkiej pracy dokonują, bo ich znaczenie dla Korei Południowej jest rzeczą niebagatelną.

Marta Maria Matusik 

Referat został wygłoszony 15 maja 2013 r. podczas konferencji IntoKorea w Krakowie. 


[1] http://www.korea.net/Resources/Publications/About-Korea/view?articleId=2217

[2] Rurarz Joanna, Historia Korei, Warszawa 2009

[3] http://www.soompi.com/2012/11/12/netizens-react-to-iu-and-super-junior-eunhyuks-twitter-photo/

[4] Tekst polskich tłumaczeń ze strony tekstowo.pl

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
M.M. Matusik: Ubóstwiane i znienawidzone – idolki jako odrębna kategoria koreańskich kobiet Reviewed by on 30 września 2013 .

Zjawisko hallyu, czyli koreańskiej fali, jest doskonale znane każdemu zainteresowanemu tematyką koreańską. Korea Południowa jest w modzie, a popularność Kraju Spokojnego Poranka staje się coraz bardziej globalna. Nie można w tym kontekście bagatelizować roli k-popu i tzw. idol groups . Jak duże jest ich znaczenie, potwierdzają słowa książki „K-pop: A new force in a pop

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 2

  • Dobry artykuł, dziwi mnie tylko ,dlaczego np. teksty piosenek są przełumaczone na j.polski, a cytaty są już po angielsku, co sprawia, że artykuł jest nieco niespójny pod tym kątem.

  • swietny artykul
    girls generation rzadza nie tylko w korei, w calej azji

Pozostaw odpowiedź