Komentarz eksperta,Polecane

M. Lubina: Najważniejszy wasal. Rosja i Chiny po szczycie APEC

Zakończony w Pekinie szczyt APEC był świetną ilustracją chińskiej wizji świata, w której Pekin – jak ongiś – chce pełnić rolę centralną. Rosji w tym ujęciu przeznaczona jest ważna, wręcz kluczowa funkcja najważniejszego wasala. Podmiotu, bez którego nie uda się urzeczywistnić własnych celów i który ma w chińskiej wizji świata miejsce szczególne, lecz pod żadnym pozorem nie jest Chinom równy.

Szczyt APEC w Pekinie medialnie zapamiętany zostanie głównie z powodu faux-pas Putina podczas wieczornej gali 11 listopada, odbywającej się w Kompleksie Olimpijskim pod gołym – i bardzo zimnym o tej porze roku – pekińskim niebem. Rosyjski przywódca nałożył w szarmanckim geście płaszcz na ramiona żony Xi Jinpinga Peng Liyuan. Nieprzywykła do takiej troski Peng podziękowała, po czym… zdjęła płaszcz, podała go oficjelom i założyła własny. Transmisję tego wydarzenia w Chinach szybko ocenzurowało, a Internet (na Zachodzie) miał przez cały dzień używanie.

Najpopularniejszym wątkiem zachodnich tekstów były zdania w stylu „rozwiedziony Putin za bardzo zbliżył się do żony Xi Jinpinga”. Bardziej wysublimowani komentatorzy zwracali uwagę na fakt, że w tym czasie Xi intensywnie konferował z Obamą, co sugeruje, że Putin z charakterystyczną dla niego gracją łobuza postanowił mu dokuczyć. Chociaż trudno wniknąć w duszę Putina – do tej pory udało się to tylko Bushowi – i ocenić, co zamierzał zrobić, wydaje się jednak, że był to bardziej typowy nietakt wynikający z różnic kulturowych niż zamierzona manifestacja polityczna. „Nie należy się we wszystkim doszukiwać symboli” – pisał ongiś Wilde – „życie się staje wtedy nie do zniesienia”.

Wydaje się, że Putin z jego słowiańskim machismo chciał być po ludzku grzeczny, a może szarmancki. Kosztowało go to złamanie protokołu dyplomatycznego, o chińskiej etykiecie nie wspominając (barbarzyńca dotykający żonę cesarza jest koszmarem, o jakim nie śniło się chińskim mistrzom ceremoniału), ale raczej nie zaważyło na powodzeniu jego zamierzeń. Chińczycy są po konfucjańsku wyrozumiali dla „włochatych” (lao maozi, jak ongiś czule nazywano tam Rosjan) – przez dekadę znosili ekscesy Jelcyna, to wytrzymają już wszystko. Tym bardziej, że mają w tym interes.

Wyniki szczytu z perspektywy stosunków rosyjsko-chińskich oznaczają kontynuację, nie przełom. Podpisano 17 porozumień o współpracy obu państw w dziedzinie energetycznej, m.in. memorandum w sprawie drugiej umowy gazowej „trasą zachodnią” na kolejne 30 mld metrów sześciennych (lecz jest ono niewiążące, Pekin będzie z pewnością starał się ugrać lepsze stawki, i wyraźnie motywowane politycznie), a także umowę pozwalającą CNPC przejąć 10-procentowy pakiet mniejszościowy w wielkim złożu ropy Wankor we wschodniej Syberii. Ciekawym wątkiem są plany chińskich inwestycji w park technologiczny Skołkowo (nieudaną – do tej pory – rosyjską kopię Doliny Krzemowej), co dobrze ilustruje rosyjską nadzieję na pozyskanie chińskich zaawansowanych technologii (skoro zachodnie zawiodły).  Podpisane umowy i memoranda oznaczają krzepnięcie rosyjsko-chińskiej „osi wygody” – jak to ongiś ujął Bobo Lo – w obliczu wyłaniającego się świata amerykańsko-chińskiego.

Sam szczyt był tego świetnym przykładem. Przywołana wyżej rozmowa Obamy z Xi jest tego najlepszym dowodem – to z Obamą najwięcej rozmawiał gospodarz szczytu, bo to między przywódcami tych dwóch mocarstw rozegra się przyszły los naszego globu. W tym kontekście szczyt można uznać za sukces Chin: 21 przywódców APEC uzgodniło wszczęcie dwuletniego badania nad inicjatywą Obszaru Wolnego Handlu Azji i Pacyfiku (FTAAP), chińską konkurencją wobec amerykańskiej inicjatywy Partnerstwa Transpacyficznego (TPP), w której nie ma Chin (ani Rosji). W zamian Pekin ustąpił Obamie i zgodził się na amerykańską propozycję ograniczenia gazów cieplarnianych.

Źródło: flickr.com, Gobierno de Chile

Źródło: flickr.com, Gobierno de Chile

Trzonem FTAAP i TPP jest Azja-Pacyfik (Azja Wschodnia i Południowo-Wschodnia), bo to na tym obszarze toczy się – i będzie się toczyć – rozgrywka amerykańsko-chińska. Chińczycy (upraszczając, bo to wątek dłuższy i na osobny artykuł – rozważania tutaj zawarte są tylko szkicem mającym ukazać tło dla relacji rosyjsko-chińskich) chcą zdominować ten kluczowy region świata ekonomicznie. Stany Zjednoczone, dominujące nad światem od początku XX w. poprzez kontrolę mórz i handlu oraz utrzymywanie korzystnego dla siebie światowego systemu gospodarczego, którego nadbudową jest ideologia demokratyczna, wiedzą, co to oznacza – koniec ich hegemonii. Od 2011 roku USA, za pomocą „zwrotu do Azji” (koszmarnie przetłumaczonego na polski jako pivot – piwot po polsku to krok w tańcu tudzież obrót z piłką w ręku w koszykówce), zaczęły więc nową politykę powstrzymywania Chin. Jest to działanie całkowicie zrozumiałe – z perspektywy hegemonii światowej jedynym miejscem, gdzie może narodzić się zagrożenie dla morskiej potęgi aktualnego hegemona, czyli Stanów Zjednoczonych, jest Eurazja. A Eurazją są obecnie Chiny.

Rosja pełni tu rolę istotną. Gdyby Amerykanom udało się zaprząc ją do antychińskiej polityki powstrzymywania, wynik byłby łatwy do przewidzenia. Problem polega na tym, że Rosja nie akceptuje już amerykańskich reguł gry (z wielu przyczyn, realistycznych, mocarstwowych i psychopolitycznych, kulturowych i in.), gdyż uznała, że od 2008 roku ma miejsce zmierzch zachodniego świata jednobiegunowego. Widząc postępujące słabnięcie USA, próbuje odzyskać, co utraciła w 1991 roku, czemu ma służyć m.in. Unia Euroazjatycka. Z perspektywy amerykańskiej Rosja – mówiąc po naszemu – „warcholi”, nie zachowuje się w sposób, jaki się od niej oczekuje, nie jest „odpowiedzialnym współudziałowcem” spółki „Glob” z siedzibą główną w Waszyngtonie (bo uważa, że spółka ta za chwilę albo się rozpadnie, albo podzieli, albo przynajmniej osłabnie). To oczywiście irytuje Amerykanów, którzy chcą Rosję ustawić do pionu (najlepiej cudzymi rękami i cudzym kosztem), ale nie chcą jej upadku ani podziału. Rosja jest zbyt ważnym elementem podstawowej rozgrywki z Chinami.

Z chińskiej perspektywy Rosja z kolei ma kluczowe znaczenie w dokończeniu wielkiej modernizacji. Mówiąc metaforycznie, jest największym z owych kamieni, po których przechodzi się przez rzekę, by dojść na drugi brzeg, na którym czeka status supermocarstwa.  Jest kluczowa z powodu swoich surowców naturalnych, leżących na dodatek nieopodal i nienarażonych na ewentualną blokadę amerykańską (rozwiązuje „dylemat Malakki”). W wizji chińskiej ma się stać „azjatycką Kanadą”, gigantycznym rezerwuarem surowców koniecznych do stania się hegemonem. To właśnie dlatego Chiny stopniowo i konsekwentnie od lat realizują politykę wysysania Rosji z jej bogactw naturalnych – parafrazując Stalina, chcą ją „wycisnąć jak cytrynę i wyrzucić”.

Chiny realizują to w sposób sprawny, wierny swojej tradycji strategiczno-politycznej. Od 20 lat cierpliwie budują dominującą pozycję polityczną i psychologiczną, tak by doprowadzić przeciwnika/partnera do świadomej rezygnacji (największym zwycięstwem jest wygrać, nie musząc walczyć). Zwycięstwo w tym ujęciu nie oznacza triumfu sił zbrojnych, lecz raczej realizację ostatecznych celów politycznych – zamiast rzucać wyzwanie do walki, lepiej jest zepchnąć przeciwnika na niekorzystną pozycję. Celem jest osiągnięcie zwycięstwa niebezpośrednio, poprzez zwodzenie i manipulowanie przeciwnikiem – tak by wybrał kapitulację swego państwa w nienaruszonym stanie. W zamian pozwoli mu się funkcjonować po swojemu, nie będzie się wtrącać w sprawy wewnętrzne i nie będzie się mu nachalnie pokazywać, jak ma żyć i rządzić swoim krajem i społeczeństwem. Tak jak dawniej, przed 1842 rokiem, czyli końcem potęgi chińskiej w wyniku I wojny opiumowej, w wizji Państwa Środka inne podmioty międzynarodowe mogły istnieć i swobodnie funkcjonować pod warunkiem uznania „naturalnej” wyższości i zwierzchności chińskiej, tak teraz Rosja również będzie mogła się rozwijać, a nawet integrować obszar byłego ZSRR („zbierać ziemie ruskie”), pod warunkiem uznania prymatu chińskiego i stania się chińskim „młodszym bratem”. Z perspektywy chińskiej będzie to nie tyle powrót do przeszłości, ile powrót do normalności.

Tyle meta-wizji. Dodać to tego należy bardzo istotny czynnik, a mianowicie to, że Rosja jest słaba (oczywiście słaba z perspektywy mocarstw, takich jak USA czy Chiny, z perspektywy polskiej jest potężna i niebezpieczna, być może śmiertelnie) – o czym wiedzą wszyscy, włącznie z kremlowskimi decydentami. Ten czynnik powoduje, że Amerykanie lekceważą działania Rosji na Ukrainie, zaś Chińczycy w kolejnych podpisanych kontraktach bezlitośnie eksploatują Rosję, narzucając jej własne, neokolonialne wręcz, warunki.

Rosjanie zdają sobie z tego sprawę, ale po pierwsze: zakładają (słusznie), że lepszy rozwój na chińskich warunkach niż żaden rozwój. To powoduje, że godzą się na „asymetryczne win-win” – jak chciałbym sparafrazować słynny slogan chińskiej dyplomacji – obie strony zyskują, ale to Chiny zyskują więcej. Po drugie zaś – i ostatnio ważniejsze – wierzą, że dzięki Chinom (i szerzej Azji) wytrzymają zachodnie sankcje. Dmitrij Trenin błyskotliwie przyrównał tę politykę do działań Aleksandra Newskiego, który w XIII w. „odparł najazd z zachodu, będąc jednocześnie lojalnym wobec mongolskich chanów”. Niczym ongiś Aleksander Newski, Putin dziś zakłada, że musi podporządkować się silniejszemu, lecz odległemu mocarstwu na wschodzie, by odeprzeć bezpośrednie, egzystencjonalne zagrożenie na zachodzie (czas pokaże, czy ten polityczny „faustowski układ” przyniesie Putinowi sukces porównywalny ze zwycięstwem na jeziorze Pejpus).

Obecna konfiguracja sprzyja więc Chinom, z których perspektywy kryzys ukraiński jest „darem niebios” – oddala strategiczny koszmar, jakim byłoby zbliżenie amerykańsko-rosyjskie. I przybliża ostateczny cel (zdefiniowany na dekady, zgodnie z chińską wizją „długiego trwania” planów politycznych), jakim jest uczynienie z Rosji zaplecza surowcowego i najważniejszego wasala. Byłoby to więc nawiązanie do pierwszego okresu relacji rosyjsko-chińskich, w XVII i XVIII w., gdy Chiny i Rosja ustanowiły obopólnie korzystne modus vivendi. Był to układ na chińskich warunkach, ale Rosja, mimo iż była słabsza, nie stała się państwem trybutarnym Chin (choć nie była im równa). Wówczas kwestie rosyjskie nie rozstrzygało w Pekinie Ministerstwo Rytuałów (zajmujące się z urzędu krajami trybutarnymi, ale i np. Portugalią czy Holandią), a specjalny urząd – Lifai Yuan, który ongiś zajmował się ważnymi dla Qingów kwestiami mongolskimi. To powodowało, że Rosja była poza systemem trybutarnym, choć uznawała zwierzchnictwo chińskie. Była więc jakby specjalnym, szczególnym wasalem (z perspektywy chińskiej każde państwo automatycznie było wasalem, bo taka była chińska wizja świata), który ze względu na swoją siłę i znaczenie nie mieścił się w systemie, ale – co najważniejsze – nie kwestionował podstawy sinocentrycznego świata, jakim było założenie centralnej i zwierzchniej roli Chin.

Z punktu widzenia Rosji, która jest obecnie najbardziej widocznym rewizjonistą światowego ładu politycznego, opartego na przywództwie amerykańskim, taka perspektywa dziś wydaje się bardziej atrakcyjna od obecnego układu (powoduje budowę „bardziej sprawiedliwego świata”), tym bardziej, że daje szansę na manewrowanie, granie ponad swoją stawkę (co Rosja czyni mistrzowsko) i w konsekwencji utrzymanie pozycji mocarstwowej.

Jednym słowem, żyjemy w ciekawych czasach, jak mówi chińskie przekleństwo. Z polskiej perspektywy szczególnie ciekawych.

W przyszłym miesiącu ukaże się monografia Michała Lubiny pt. „Niedźwiedź w cieniu smoka. Rosja-Chiny 1991-2014”, w której zarysowane tu rozważania zostaną szerzej omówione. Będzie to pierwsza w języku polskim książka o współczesnych stosunkach rosyjsko-chińskich. Jej premiera odbędzie się 17 grudnia 2014 r. w siedzibie Centrum Studiów Polska-Azja.  

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
M. Lubina: Najważniejszy wasal. Rosja i Chiny po szczycie APEC Reviewed by on 17 listopada 2014 .

Zakończony w Pekinie szczyt APEC był świetną ilustracją chińskiej wizji świata, w której Pekin – jak ongiś – chce pełnić rolę centralną. Rosji w tym ujęciu przeznaczona jest ważna, wręcz kluczowa funkcja najważniejszego wasala. Podmiotu, bez którego nie uda się urzeczywistnić własnych celów i który ma w chińskiej wizji świata miejsce szczególne, lecz pod żadnym

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Michał Lubina

Doktor nauk społecznych UJ, pracownik w Instytucie Bliskiego i Dalekiego Wschodu UJ, magister rosjoznawstwa oraz studiów dalekowschodnich UJ, absolwent Interdyscyplinarnych Studiów Doktoranckich UJ. Kilkukrotny stypendysta Ministerstwa Nauki i Szkolnictwa Wyższego (m.in. w latach 2009/2010 w Pekinie). Laureat grantu Narodowego Centrum Nauki na badanie współczesnych stosunków rosyjsko-chińskich. Oprócz tego w kręgu jego zainteresowań badawczych znajduje się przede wszystkim Azja Południowo-Wschodnia, w szczególności zaś Birma. Jest autorem czterech książek. Pierwszej w Polsce historii Birmy („Birma. Historia państw świata w XX i XXI w.”, Trio, Warszawa 2014) oraz monografii „Birma: centrum kontra peryferie. Kwestia etniczna we współczesnej Birmie 1948-2013″; (Kon-Tekst, Kraków 2014), pierwszego poświęconego temu zagadnieniu opracowaniu w języku polskim oraz – również pierwszej w Polsce – książki o współczesnych stosunkach rosyjsko-chińskich („Niedźwiedź wcieniu smoka. Rosja-Chiny 1991-2014″, Akademicka, Kraków 2014), która stała się naukowym bestsellerem. Niedawno wydał „Panią Birmy. Biografię polityczną Aung San Suu Kyi” (Wyd. PWN, Warszawa 2015). Ponadto jest autorem dwóch przewodników turystycznych po Litwie i Rosji (współautorstwo) oraz internetowych przewodników po Chinach, Hongkongu, Laosie i Bangladeszu. Publikował artykuły m.in. w „Rzeczpospolitej”(Plus/Minus), „Tygodniku Powszechnym”, „Wprost”, „Do Rzeczy”, „Nowej Europie Wschodniej”, „Nowej Konfederacji” i "National Geographic Traveller". Znajomość języków: angielski, rosyjski, ukraiński, chiński(komunikatywnie). Mieszka w Krakowie. Ekspert CSPA: Birma, Chiny-Rosja.

KOMENTARZE: 1

  • Aleksander Newski był lojalny wobec mongolskich chanów.

    Warto przypomnieć czym ta lojalność się skończyła.
    Został przez nich otruty.

Pozostaw odpowiedź