Korea Pd,[ ANALIZY ] news

M. Kędzierski: Industrializacja Korei Południowej – co Polska może wykorzystać?

1356765580

Wstęp

Sześć dekad temu Korea Południowa zaliczała się do grona zacofanych państw rolniczych mierzących się z fundamentalnymi problemami społecznymi (poziom analfabetyzmu w 1960 r. wynosił 27,9%[1]). Z wojny w latach 1950-1953 kraj wyszedł poważnie zdewastowany – zniszczono około połowy bazy przemysłowej i ¾ linii kolejowych[2].

Państwo zajmujące południową część Półwyspu Koreańskiego dokonało jednak na przestrzeni ostatnich sześćdziesięciu lat spektakularnego skoku cywilizacyjnego – południowokoreański PKB per capita w 1960 r. wynosił niewiele ponad 10% amerykańskiego, by w 1995 r. wzrosnąć do ponad 40%, a w 2010 r. do ok. 66%. Wzrost gospodarczy w latach 60. XX w. osiągał średniorocznie poziom 8,4%, w 70. – 7,2%, 80. – 8,7%, 90. – 6,2%, a w pierwszej dekadzie XXI wieku – 4,2%[3].

Jednym z istotnych, jeśli nie najważniejszym, czynnikiem rozwoju gospodarczego Korei Południowej, była rozbudowa sektora przemysłowego, który stanowi obecnie o sile koreańskiej gospodarki oraz jej pozycji w światowym podziale pracy. Udział przemysłu w PNB Korei Płd. wzrósł z 14% w 1961 r. do 28% w roku 2005 (w międzyczasie osiągając nawet wyższe wartości), a udział sektora rolnego, leśnego i rybołówstwa w tym okresie spadł z 37% do 3,5%[4]. Przemysł Korei Południowej należy także do najbardziej zaawansowanych na świecie pod względem technologicznym.

Rola państwa – planowanie i wspomaganie rozwoju 

Industrializacja Korei rozpoczęła się w latach 70. XIX w.[5], lecz druga wojna światowa, a zwłaszcza wojna koreańska w latach 50. XX wieku, zahamowały rozwój gospodarczy Korei. Już w latach 50. zapoczątkowano politykę gospodarczą nakierowaną na intensywną industrializację (m.in. podniesiono taryfy celne na wyroby przemysłowe)[6]. Nowy impuls dla rozwoju sektora przemysłowego dało dojście do władzy gen. Parka w 1961 r. Przemysł został uznany za fundament i motor rozwoju gospodarczego Republiki Korei – dwiema naczelnymi zasadami przyświecającymi polityce gospodarczej w czasach rządów gen. Parka był rozwój gospodarczy poprzez produkcję przemysłową nastawioną na eksport oraz polepszenie sytuacji materialnej rolników[7]. W roku 1963 powołano Radę Planowania Ekonomicznego (Economic Planning Board), której przewodniczącym był każdorazowo aktualny wicepremier, a południowokoreański rząd, jak ujął to były premier SaKong Il, stał się „przedsiębiorcą-zarządcą” (entrepreneur-manager). Rada wybierała gałęzie przemysłu, w których rodzime firmy miały największe szanse na zdobycie istotnej pozycji na światowych rynkach i wspomagała dany sektor przemysłu (m.in. poprzez przydzielanie kredytów na preferencyjnych warunkach oraz wprowadzanie wysokich ceł ochronnych na wybrane kategorie towarów). Pomoc państwa południowokoreańskiego w stosunku do sektora przemysłowego, oprócz wsparcia finansowego w formie subsydiów lub kredytów, ulg podatkowych, protekcjonizmu (wysokie cła importowe lub zakaz importu), obejmowała także promocję rodzimych marek i zdobywanie kontaktów zagranicą.

Zmiany gospodarcze rozpoczęły się jednak od reformy otoczenia prawnego i administracyjnego. Najważniejszymi zadaniami rządu pozostawało wspieranie konkurencji przy jednoczesnym zapewnieniu ochrony wszystkim podmiotom, które zostały objęte pomocą państwową (należały do sektorów przemysłu uznanych za kluczowe na danym etapie rozwoju). W 1967 r. uchwalono specjalne akty prawne wspierające rozwój przemysłu stoczniowego i maszynowego, w 1969 r. elektromaszynowego i elektronicznego, rok później hutnictwa i przemysłu petrochemicznego (zawierały one ułatwienia w dostępie do zagranicznego i krajowego kredytu, zwolnienia podatkowe, listy strategicznych produktów, których produkcja została objęta wsparciem, pośród których znajdowały się m.in. półprzewodniki i komputery). Stworzono również duże firmy państwowe, których działalność i rozwój były dotowane przez państwo. Szybki rozwój przemysłu powodował zmianę struktury gospodarczej państwa oraz struktury wymiany handlowej z zagranicą – większość eksportu w 1960 r. stanowiły produkty rolne i surowce, podczas gdy już w 1970 r. na pierwszym miejscu (z 40% udziałem w całości eksportu) plasowały się tekstylia[8].

21 stycznia 1973 r. gen. Park ogłosił rozpoczęcie polityki rozwoju przemysłu ciężkiego i chemicznego, co stanowiło kolejny (po przemyśle tekstylnym) etap budowania przemysłowych podstaw gospodarki nakierowanej na eksport. Wybrano sześć uprzywilejowanych gałęzi przemysłu: stalowy, chemiczny, metalowy, maszynowy, stoczniowy i elektroniczny. Plan został przygotowany i był nadzorowany głównie przez zaplecze polityczne prezydenta – Rada Planowania Ekonomicznego odgrywała w nim drugorzędną rolę[9].

Przemysł ciężki i chemiczny rozwijany był już wcześniej, lecz ogłoszony w 1973 r. plan pozwolił na zintensyfikowanie inwestycji w tych gałęziach. Niektóre z nich miały długą historię w Korei (np. przemysł stoczniowy), a inne były budowane od podstaw (jak przemysł chemiczny). Kluczową część przemysłu maszynowego stanowił oczywiście sektor samochodowy rozwijany na Półwyspie Koreańskim jeszcze w czasie japońskiej okupacji, dzięki czemu Koreańczycy przyswoili sobie technikę produkcji, co następnie przełożyło się na szybki rozwój tej gałęzi – już w 1977 r. 90% części wykorzystywanych do produkcji południowokoreańskich samochodów osobowych, 87% do produkcji autobusów i 65% do produkcji ciężarówek wytwarzanych było w kraju (w tym silniki i skrzynie biegów)[10].

W latach 1977-1979 80% wszystkich inwestycji przemysłowych skupiono na przemyśle ciężkim, który w pierwszych trzech latach planu pięcioletniego 1977-1981 pochłonął 97% środków na inwestycje[11]. Udział przemysłu ciężkiego w produkcji przemysłowej wzrósł w latach 1972-1979 z 39,7% do 54,9%, a w eksporcie z 13,7% w 1971 r. do 37,7% w 1979 r.[12] Wyhamowano napływ bezpośrednich inwestycji zagranicznych do przemysłu tekstylnego, kładąc nacisk na ich zwiększenie w przemyśle ciężkim i chemicznym. Międzynarodowe agendy ekonomiczne (Bank Światowy oraz Międzynarodowy Fundusz Walutowy) krytycznie wyrażały się na temat planów południowokoreańskiego rządu w zakresie rozwoju przemysłu ciężkiego i chemicznego, doradzając specjalizację w przemyśle tekstylnym jako kluczowej gałęzi przemysłowej Korei Płd. oraz zgłaszając wątpliwości w kwestii możliwości osiągnięcia wskaźników przewidzianych w planie.

Wybór przemysłu ciężkiego i chemicznego skorelowany był z inwestycjami w naukę w tych dziedzinach (promowano ścisłe współdziałanie przemysłu, uczelni i ośrodków badawczych), budową bazy naukowo-badawczej dla przemysłu ciężkiego, a także instytucji finansującej długookresowe inwestycje w tych sektorach, czyli National Investment Fund (powołanego w 1973 r.). Przemysł ciężki i chemiczny od początku budowany był z myślą o międzynarodowej konkurencji i wykorzystaniu potencjału eksportowego do stworzenia efektu skali.

W latach 70. model protekcjonistyczny oraz system ulg podatkowych mających na celu rozwój rodzimego przemysłu przyjęły już w pełni dojrzałą formę i zaczęły przynosić pierwsze efekty – np. południowokoreański przemysł stalowy po okresie imitacyjnym względem sektora stalowego Japonii, dość szybko zaczął konkurować z wyrobami Japończyków nie tylko dzięki niższej cenie, ale też porównywalnej jakości (podobnie jak przemysł stoczniowy, którego rozbudowy dokonano mimo wyraźnej odmowy ze strony Japończyków udzielenia pomocy merytorycznej i finansowej). Wysoki poziom inwestycji w przemyśle ciężkim i chemicznym stał się możliwy dzięki akumulacji kapitału pochodzącego z uprzednio rozwiniętego i konkurencyjnego w skali globalnej przemysłu tekstylnego. Szybki rozwój przemysłu – produkcja przemysłowa zwiększyła się w latach 1960-1966 o 12,6%, w latach 1967-1971 o 21%, a w latach 1972-1976 o ponad 20%[13], wspierany był przez etnocentryzm konsumencki Koreańczyków – kupowanie towarów wyprodukowanych w innych krajach, choć modne, postrzegane było jako czyn niepatriotyczny. Rozwój przemysłowy opierał się także na powiązaniu międzysektorowym – 80% stali wyprodukowanej w hucie P’ohang w 1975 r. wykorzystał rodzimy przemysł stoczniowy, a uzależnienie przemysłu stoczniowego od importowanej stali spadło ze 100% w 1966 r. do 26,9% dekadę później.[14]

Fundamenty industrializacji rządów gen. Parka
Pięć najistotniejszych punktów industrializacji przeprowadzonej w czasach dyktatury gen. Parka w latach 1961-1979:
1)      kluczowa rola rządu w kształtowaniu procesu i skali produkcji przemysłowej (z wykorzystaniem chaeboli);
2)      wdrożenie modelu kapitalizmu z kierowniczą rolą państwa;
3)      skupienie środków na kluczowych gałęziach przemysłu;
4)      eksport jako podstawowe narzędzie zmiany bilansu płatniczego;
5)      ograniczenie prawa do tworzenia związków zawodowych i strajku.[15]

 

Wprowadzenie w życie powyższych zasad było możliwe dzięki niedemokratycznemu charakterowi reżimu gen. Parka – postulat ograniczenia prawa do tworzenia związków zawodowych i strajku stoi w sprzeczności w zasadami państwa demokratycznego, jakim je obecnie znamy.

Okres po śmierci gen. Parka 

W latach 80. południowokoreańskie władze zostały zmuszone do wprowadzenia zmian w modelu gospodarczym (m.in. ograniczenia interwencjonizmu) z uwagi na:

1)      skalę oraz skomplikowanie gospodarki południowokoreańskiej, a także związane z tym przeinwestowanie, będące jedną z przyczyn kryzysu końca lat 70-tych;

2)      narastającą presję inflacyjną oraz zwiększony poziom długu zagranicznego (external debt)[16];

3)      osiągnięcie przez południowokoreański przemysł poziomu zaawansowania technologicznego, a także zgromadzenie zasobów ludzkich, wystarczających do konkurowania z producentami z państw wysokorozwiniętych.

Taryfy celne zostały obniżone z 24% w 1983 r. do 18% w 1988 r. i następnie do 8% w 1994 r., nominalny współczynnik protekcjonizmu (procentowa różnica pomiędzy cenami na rynku krajowym i globalnym) na produkcję przemysłową spadł w latach 1982-1990 z 21% do 14%[17]. Południowokoreańska gospodarka znajdowała się wówczas w okresie rozkwitu przemysłu ciężkiego i chemicznego. Równolegle następowała jednak stopniowa transformacja – produkcję przemysłu ciężkiego zaczynał uzupełniać sektor zaawansowanych technologii[18]. Prądy liberalizacyjne po 1980 r. były także efektem wejścia do gremiów decyzyjnych wokół nowego prezydenta Chun Doo Hwana grupy ekonomistów wykształconych w Stanach Zjednoczonych.

Tabela 1. Etapy rozwoju gospodarczego i przemysłowego w Korei Płd.

Dekada Dominujący model rozwoju Kluczowy typ/gałąź przemysłu Najistotniejszy czynnik produkcji
1961-1970 Okres imitacji Przemysł tekstylny Tania siła robocza
1971-1980 Okres imitacji Przemysł tekstylny/Przemysł ciężki i chemiczny Tania siła robocza/Moce wytwórcze i korzyści skali
1981-1990 Okres transformacji Przemysł ciężki i chemiczny Moce wytwórcze i korzyści skali
1991-2000 I okres innowacji Zaawansowane technologie/ przemysł motoryzacyjny/ przemysł ciężki i chemiczny Moce wytwórcze i korzyści skali/ Innowacyjność
po 2000 II okres transformacji Zaawansowane technologie/przemysł motoryzacyjny Innowacyjność 

 

Od lat 80. następuje także zmiana struktury wielkości firm przemysłowych w Republice Korei – obok istniejących wielkich chaeboli większe znaczenie zyskują małe i średnie firmy. Przedsiębiorstwa przemysłowe powyżej 300 pracowników stanowiły w 1980 r. 27% wszystkich firm przemysłowych, w 2005 już tylko 12%. Firmy zatrudniające do 9 pracowników zwiększyły swój udział w tym okresie z 37% do 44%, a zatrudniające od 10 do 299 pracowników z 36% do 44%[19]. Zdominowanie życia gospodarczego przez chaebole na skutek procesu koncentracji własności i rozwijania działalności w oparciu o pomoc państwową było jednak wciąż bardzo wyraźne – relacja wolumenu sprzedaży netto 10 największych grup do PNB Korei Płd. w 1984 r. wyniosła 67,4% (trzech największych chaeboli 35,8%)[20]. W latach 80. narastały napięcia na linii rząd – chaebole (ze względu na skalę, jaką osiągnęły chaebole i ich pozycję wobec osłabionej po zabójstwie gen. Parka władzy). Prawdziwe ograniczenie potencjału chaeboli miało miejsce jednak dopiero po kryzysie lat 1997-1998.[21]

Długofalowość polityki gospodarczej 

Podobnie jak w przypadku poprzednich etapów industrializacji, także przejście od przemysłu ciężkiego i chemicznego do zaawansowanych technologii możliwe było dzięki długofalowości polityki gospodarczej. Widać ją na przykładzie branży teleinformatycznej.

Marsz Republiki Korei ku potędze w tej gałęzi przemysłu zaczął się w połowie lat 80-tych, kiedy ogłoszono program promocji sieci komputerowych (1985 r.) i Narodowy System Podstaw Informacyjnych  (1987 r.), wprowadzając uprzednio (w 1983 r.) restrykcje importowe na mikrokomputery i wybrane typy twardych dysków. W latach 1999-2002 realizowano program ”Cyber Korea 21”, a w 2001-2002 podjęto inicjatywę wprowadzenia e-governmentu, tworząc w 2007 r. mapę drogową e-administracjiwraz z siatką poszczególnych dziedzin, które mają zostać objęte cyfryzacją i informatyzacją. Między innymi dzięki rządowym programom, które pomogły rozwinąć się branży, udział IT w całości eksportu zwiększył się w latach 1988-2010 z 12,2% do 27,1% (przy wzroście wartości tej pozycji w całości eksportu z 7,414 mld USD do 126,392 mld USD)[22].

Programy rządowe uzupełniały napływ prywatnego kapitału do branży elektronicznej i IT, który zaowocował jej żywiołowym rozwojem. Nie bez znaczenia było również doświadczenie organizacyjne i techniczne zdobyte w toku rozwoju przemysłu ciężkiego, chemicznego, motoryzacyjnego i stoczniowego.

Długofalowe działania wymagały wysokiej kultury instytucjonalnej, wypracowanej w trakcie poprzednich dwóch dekad i mocno zdefiniowanej roli państwa. Południowokoreański rząd na przestrzeni kilku dziesięcioleci konsekwentnie tworzył plany rozwoju przemysłowego oraz nadzorował ich wykonanie, konkretne działania zlecając poszczególnym grupom biznesowym (głównie chaebolom). Strona rządowa odbywała regularne konsultacje z przedstawicielami branż przemysłowych, aby na bieżąco monitorować zmiany, identyfikować powstające problemy i wspólnie z przemysłowcami wypracowywać ich rozwiązanie. Samo lokowanie kompleksów przemysłowych poddane było analizie, aby zapewnić zrównoważony rozwój państwa, uniknąć nadmiernej koncentracji przemysłu w jednej części kraju (ze względów środowiskowych i strategicznych oraz z uwagi na zapewnienie dostępu do źródeł energii). Działalność uniwersytetów znajdujących się najbliżej ośrodka przemysłowego wyspecjalizowanego w danej dziedzinie była odgórnie dostosowywana do znajdującego się w regionie sektora przemysłowego. Powołano także szereg instytucji wspierających rozwój gospodarczy – Korea Trade Promotion Corporation (w 1962 r.), publiczno-prywatne stowarzyszenie Korea International Trade Association (w 1969 r.), Export Information Center czy Export Idea Bank.

Postępy w rozwoju przemysłowym, zwłaszcza w erze rozwoju przemysłu ciężkiego i chemicznego (lata 70.), były porównywane z analogicznymi procesami, które wcześniej zaszły w Japonii. Południowokoreańskie władze świadomie podjęły wówczas ryzyko zainwestowania w wysoce kapitałochłonny przemysł ciężki i chemiczny, a sam proces, jak pokazuje historia koreańskiego cudu gospodarczego, wbrew obawom ekspertów Banku Światowego i Międzynarodowego Funduszu Walutowego, zakończył się sukcesem – wskaźnik liczby ludności żyjącej w ubóstwie spadł w Republice Korei z 48% w 1961 r. poniżej 10% w latach 80., a Korea Płd. należy obecnie do największych światowych producentów w takich gałęziach przemysłu jak: przemysł stoczniowy (1. miejsce), IT – półprzewodniki (3. miejsce), przemysł stalowy, petrochemiczny i tekstylny (5. miejsce), przemysł samochodowy (6. miejsce)[23]. Wraz z południowokoreańskim rządem ryzyko podjęły również chaebole, jak np. Hyundai, który przed wejściem na rynek stoczniowy nie miał doświadczenia w tym sektorze. Prawdopodobnie żadne prywatne przedsiębiorstwo nieposiadające wsparcia instytucjonalnego i finansowego ze strony państwa nie pozwoliłoby sobie na tak ryzykowną zmianę. Skłonność do podejmowania ryzyka inwestycyjnego przez południowokoreański rząd i chaebole stymulowana była przez trzy czynniki: sprzyjającą koniunkturę na rynku światowym, niedemokratyczny charakter rządów oraz amerykańską pomoc. Bez każdego z tych elementów mapa sektora przemysłowego Korei Południowej wyglądałaby dziś inaczej.

Zewnętrzne czynniki rozwoju 

Istotną rolę we wsparciu koreańskiej modernizacji, zwłaszcza w pierwszym okresie, miała ogromna gospodarcza i militarna pomoc amerykańska, w latach 1946-1976 wynosząca 12,6 mld USD, którą Koreańczycy umiejętnie wykorzystali (dla porównania w okresie 1946-1978 cała Afryka uzyskała od Waszyngtonu 6,89 mld USD, a Ameryka Łacińska 14,89 mld USD). Państwo uznawane wówczas przez amerykańską administrację za kraj skorumpowany i trwale uzależniony od pomocy zagranicznej, przekuło uzyskane środki bezpośrednio po wojnie koreańskiej (w latach 1953-1962) we wzrost gospodarczy na poziomie 4,5% w skali roku[24]. Jak pokazuje przykład Grecji, nie wszystkie państwa wspierane przez Waszyngton równie efektywnie alokowały uzyskane środki.

Stosunkowo istotnym elementem dla rozwoju gospodarczego pozostawały również inwestycje zagraniczne (zarówno w zakresie finansowania rozwoju przemysłu, jak też transferu technologii) oraz japońskie reparacje wojenne. W latach 1962-66 bezpośrednie inwestycje zagraniczne w Korei Płd. wyniosły 308 mln USD; 1967-1971 – 2,262 mld USD; 1972-1976 – 5,989 mld USD; 1977-1980 – 10,681 mld USD[25]. Koreańczycy dobrze wykorzystali BIZ, tworząc system zachęt do inwestowania w wybrane gałęzie przemysłu, które chcieli rozwijać w oparciu o własną technologię wypracowaną w drodze współpracy z zagranicznymi zaawansowanymi technologicznie koncernami. Opracowanie własnych technologii stało się jednym z ważniejszych wyznaczników specyfiki koreańskiej industrializacji. Podnoszenie poziomu zaawansowania technologicznego i organizacyjnego rodzimego przemysłu rozumiano nie tylko jako kopiowanie i adaptację, ale przed wszystkim udoskonalanie pochodzących z zagranicy technologii i wzorców działania.Ważniejszym od czynnika kapitałowego był transfer wiedzy oraz schematów organizacyjnych. Południowokoreański rząd nadal wspiera inwestycje zagraniczne w swoim kraju, szczególny nacisk kładąc na projekty z obszaru BiR w formie greenfield investing[26]. 

Eksport oraz południowokoreańskie inwestycje zagraniczne 

Rozwój południowokoreańskich firm przemysłowych, ze względu na niewielką skalę rynku wewnętrznego, z konieczności wiązał się z ekspansją na rynki zagraniczne[27]. Stosunek wolumenu handlu zagranicznego do PKB w 1966-1988 wzrósł z 29% do 82%[28], przy eksporcie rosnącym w latach 1973-1979 w tempie ponad 20% rocznie[29]. Relacja eksportu do PKB także sukcesywnie rosła przez kolejne dekady – w 1981 r. wynosiła on 34%, a w 2011 r. 56%[30]. Niezależnie od szybkiego rozwoju eksportu (z 2,4% PKB w 1960 r. do niemal 10% dekadę później), konsekwentnej polityki proeksportowej i ochrony własnego rynku, bilans handlowy przez wiele lat pozostawał ujemny. Korea Południowa notuje trwały dodatni bilans handlowy dopiero od czasów znacznego spadku wartości wona w wyniku kryzysu z lat 1997-1998 r.[31]. Podczas obecnego kryzysu gospodarczego koreański rząd zwiększył jeszcze nacisk na eksport – w 2011 roku współczynnik trade to GDP (eksport + import/ PKB x 100) przekroczył 100%[32], głównie dzięki dywersyfikacji rynków zbytu (do państw rozwiniętych dołączyły rozwijające się – zwłaszcza Chiny).

Ekspansja zagraniczna w znacznej mierze opierała się na pomocy państwowej, która przyjęła trzy formy: wsparcia finansowego, korzystnych dla rodzimych przedsiębiorstw regulacji (m.in. ulg podatkowych i wysokich ceł importowych) oraz wsparcia w zakresie promowania marki zagranicą i pozyskiwania wiedzy na temat obcych rynków. W 1964 r. ówczesny dyktator Korei Płd. generał Park wprowadził nawet narodowy „Dzień eksportu”, podczas którego osobiście wręczał najlepszym eksporterom odznaczenia.[33]

Południowokoreański rząd gwarantował pożyczki udzielane przez zagraniczne banki rodzimym przedsiębiorstwom rozwijającym działalność eksportową, a następnie utworzył własne instytucje finansowe wspierające politykę proeksportową oraz rozwój rodzimych firm zagranicą. Udzielał także długoterminowych kredytów na rozwój. Zajmowały się tym Bank of Korea i powołany w 1969 r. Import-Export Bank of Korea.[34] Jednocześnie utrzymywano niskie stopy procentowe (w ujęciu realnym nawet ujemne) oraz możliwie niski kurs wona. Państwowa interwencja w rynek finansowy mająca na celu zwiększenie wolumenu kredytów udzielanych na preferencyjnych warunkach oraz kierowanie ich przydziałem jest jednym z ważniejszych elementów koreańskiego modelu rozwoju gospodarczego do późnych lat 80., a w niektórych branżach również 90-tych.

Mechanizmy ochrony rynku
Pomoc państwa koreańskiego względem rodzimego przemysłu wymusza na władzach wprowadzenie procedur ograniczających uznaniową i nieefektywną ekonomicznie alokację środków publicznych, jak również szczególną dbałość o zachowanie zasad konkurencji. Dlatego koreański rząd każdego roku publikuje listę 30 największych (pod względem aktywów) krajowych firm (z wyłączeniem sektora finansowego), które poddane są działaniu antymonopolowemu w ramach ”Act for Monopoly and Fair Trade Promotion” (w skrócie ”Fair Trade Act”)[35]. Skuteczny mechanizm kwalifikacji przedsiębiorstwa do uzyskania publicznej pomocy (niezależnie od jej formy) stanowiła w Korei analiza aktywności firmy i jej wyników na rynkach zagranicznych – czynnik szczególnie istotny zwłaszcza wobec relatywnie małego, w porównaniu z rynkiem Stanów Zjednoczonych czy choćby Chin, rynku Korei Płd.[36] Podobnie wielkość rynku polskiego jest niewystarczająca dla dużych firm przemysłowych, stąd wymóg potwierdzenia efektywności poprzez odpowiednio zoperacjonalizowane współczynniki skuteczności na rynkach zagranicznych wydaje się dobrym sposobem na wyselekcjonowanie przedsiębiorstw, których wsparcie okaże się opłacalne dla państwa. Większość badaczy podkreśla również, iż koreańskie firmy nie mogłyby w pełni wykorzystać pomocy państwowej, gdyby nie wyróżniały się innowacyjnością i stosunkowo wysokim standardem zarządzania (niezależnie od znacznego stopnia korupcji i nieformalnych powiązań, co również było wyznacznikiem koreańskiego modelu gospodarczego jeszcze w latach 90-tych).

 

Południowokoreańska gospodarka w przeciągu dekady została nakierowana na eksport, co miało swoje pozytywy – konieczność zdobywania nowych rynków oraz działania państwa wymuszały na koreańskich firmach innowacyjność i zwiększanie konkurencyjności, ale niosło również zagrożenia – uzależnienie od zmian koniunktury gospodarczej za granicą (problem tzw. external shocks). Koreańczycy od początku starali się jednak zdywersyfikować ryzyko nie skupiając eksportu na jednej branży przemysłowej oraz jednym regionie (podobnie czynią Chińczycy intensywnie poszukujący w kryzysie nowych rynków zbytu dla swoich produktów).

Dzięki wieloletnim nakładom i osiągnięciu wysokiej specjalizacji w niektórych branżach Koreańczycy zdobyli pozycję dominującą (przemysł stoczniowy), oferując produkty konkurencyjne cenowo przy zachowaniu wysokiej jakości (przykładem potęgi koreańskiego przemysłu może być obecna rywalizacja Samsunga z amerykańskim Applem).

Rozwój eksportu wspierany był także przez szereg podpisanych porozumień handlowych z ówczesnymi i perspektywicznymi odbiorcami produkowanych przez koreański przemysł towarów. Zabiegi samych firm przemysłowych wzmacniano aktywnością Koreańskiej Agencji Promocji Handlu (instytucja państwowa przypominająca PAIiIZ), Zrzeszenia Handlowców Korei, Koreańskiej Federacji Przemysłowej.

Południowokoreańskie inwestycje za granicą
Koreańskie firmy zaczęły inwestować na większą poza granicami w latach 80., choć prawdziwy rozkwit koreańskich inwestycji zagranicznych miał miejsce dopiero w kolejnych dekadach. W roku 1990 inwestycje zagraniczne wynosiły 1,066 mld USD, w 2000 r. – 5,283 mld USD, a w 2010 r. 23,285 mld USD[37]. Przedsiębiorstwa inwestujące za granicą nadal zobligowane są do zgłoszenia swojej inwestycji rządowemu Import-Export Bank of Korea, który zbiera dane inwestora, kwotę inwestycji, lokalizację oraz rodzaj działalności[38]. Mechanizm stymulowania inwestycji i akwizycji za granicą oraz sama siatka instytucji finansowych zaangażowanych w zagraniczny rozwój rodzimych przedsiębiorstw, który stworzyły władze Korei Płd. (częściowo w oparciu o doświadczenie Japonii) został częściowo wykorzystany przez władze ChRL. Chińczycy kładą jednak większy nacisk na pozyskanie zagranicznych technologii drogą akwizycji – wobec posiadanych zasobów finansowych strategia ta wydaje się racjonalna.


Polityka finansowa

Industrializacja Korei Południowej nie byłaby możliwa bez akumulacji koreańskiego kapitału. Oszczędności krajowe (obok pożyczek zagranicznych[39] i bezzwrotnej pomocy zagranicznej) stały się jednym z filarów budowania koreańskich instytucji finansowych, które wspierały rozwój przemysłu. Jednakże przez ponad dwie dekady industrializacji bardzo istotną rolę odgrywał kapitał zagraniczny, który wobec skromnych krajowych zasobów finansowych, stanowił konieczny warunek rozwoju[40]. Odpowiednia polityka monetarna i fiskalna pozwoliły jednak wyjść z błędnego koła niskiego poziomu oszczędności (prywatnych i publicznych), przekładającego się na niski poziom inwestycji i tym samym niski wzrost gospodarczy. Podniesienie poziomu oszczędności, a przez to aktywów rodzimych instytucji finansowych, umożliwiło stopniowe uniezależnianie się od obcych źródeł finansowania inwestycji – w 1960 r. poziom krajowych oszczędności w Republice Korei wynosił kilka procent PKB, by w 1990 roku sięgnąć już 35% PKB[41] (przy bardzo szybkim wzroście PKB). Korea pozostała jednak zależna od napływu kapitału zagranicznego (nie tylko w formie amerykańskiej pomocy) do połowy lat 80.

Koreańczycy stali się narodem ludzi oszczędzających. Trend ten odwrócił się w latach 90. – w 1989 r. oszczędności stanowiły 37,6% PKB Korei Płd., by w 1997 r. obniżyć się do 33,4%[42] – spadek stopy oszczędności na rzecz dalszego wzrostu inwestycji (umiarkowanego) i konsumpcji uznać należy za część procesu, który znalazł swój finał w czasie kryzysu finansowego lat 1997-1998. W latach 90. ponownie wzrósł również poziom zadłużenia zagranicznego z 44 mld USD w 1993 r. do 120 mld USD w 1997 r., a także niekorzystnie zmieniła się struktura długu (w trzecim kwartale 1997 r. krótkookresowe zobowiązania sięgnęły poziomu 323% rezerw walutowych)[43], co stało się jedną z przyczyn kryzysu finansowego.

Nauka jako część modernizacji przemysłu

Kolejnym narzędziem przeprowadzenia udanej industrializacji Republiki Korei był wysoki poziom nakładów na naukę, badania i rozwój oraz stworzenie systemu szkolenia technicznego i zawodowego.

W latach 60. i 70. w dziedzinie badań i rozwoju decydująca rola przypadała instytucjom państwowym. W 1966 r. powołano Koreański Instytut Naukowo-Techniczny jako centrum rozwoju technologicznego (obejmował on cały szereg dziedzin politechnicznych i technicznych). Oprócz kopiowania zagranicznych rozwiązań i w dalszej kolejności opracowywania własnych technologii, Koreańczycy szukali możliwości taniego zakupu technologii w innych krajach. Wspomniane dwie dekady upłynęły jednak pod znakiem dużego transferu wiedzy i technologii z zagranicy – tylko w 1973 r. około 70 pracowników Hyundaia (zajmującego się już wówczas budową statków) zostało wydelegowanych przez firmę do szkockiej stoczni A&P Appledore w celu przyswojenia sobie wiedzy w zakresie najnowszych technologii budowy statków oraz zarządzania procesem produkcji i samą stocznią[44].

Transfer wiedzy z zagranicy był możliwy dzięki współpracy ze Stanami Zjednoczonymi, ale też z dawnym okupantem – Japonią, z którą znormalizowano stosunki jeszcze w latach 50., co pozwoliło rozpocząć wymianę naukową i współpracę gospodarczą (w latach 70. naukowe, przemysłowe i biznesowe know-how płynęło do Korei Płd. w dużej części właśnie z szybko rozwijającej się i bardzo innowacyjnej gospodarki japońskiej). Korea Institute of Science and Technology stworzyło także program rekrutowania naukowców i badaczy z czołowych uniwersytetów w Stanach Zjednoczonych i Europie (głównie obejmował on potrzebne w przemyśle kadry w zakresie nauk ścisłych i inżynieryjnych).

Sukcesywnie rosły zarówno rządowe, jak też prywatne wydatki na badania i rozwój, które w 1961 r. stanowiły 0,25% PKB, a dwie dekady później już 0,77% (w sektorze rządowym wzrosły one z 1,2 mld wonów w 1963 r. do 180 mld wonów w 1980 r., a w sektorze prywatnym od 0,9 mld wonów w 1965 r. do 102,5 mld wonów w 1980 r.[45] Wprowadzono szereg ulg podatkowych na badania i rozwój (1974 r.), a w 1982 r. ogłoszono Narodowy Program Badań i Rozwoju i ograniczono opodatkowanie dla technologicznych start-upów. W 1997 r. rozpoczęto realizację pięcioletniego planu dla innowacji. Rozwój i badania nad nowymi technologiami przemysłowymi w przypadku Korei Płd. skupiały się głównie poza uniwersytetami, w wyspecjalizowanych ośrodkach badawczych tworzonych przez wielkie koncerny i w specjalnych jednostkach państwowych.[46]

Absolwenci kierunków ścisłych i inżynierowie stanowili w 1962 r. 34,6% wszystkich absolwentów, a w roku 2005 39,4%, przy czym liczba wszystkich absolwentów w tym czasie wzrosła trzynastokrotnie – z 20 452 do 268 833, a liczba osób zajmujących się badaniami z 1 750 w 1967 r. do 234 702 w roku 2005[47] (liczba ludności zwiększyła się w tym okresie o 80%). Współczynnik całkowitych nakładów na badania i rozwój względem PKB (GERD to GDP) w połowie lat 80. przekroczył 1%, a w roku 2004 wyniósł 3% (wyższy wskaźnik zanotowała wówczas jedynie Japonia). Personel BiR w 2004 r. sięgnął 150 tys. pracowników (wyższy współczynnik pracowników BiR na 1000 zatrudnionych notuje się obecnie tylko w Japonii, Stanach Zjednoczonych i na Tajwanie).

Wydatki na BiR w 2006 r. wyniosły 36 mld USD (w Japonii 139 mld USD, w USA 349 mld USD, w Rosji 25 mld USD, a w całej UE 245 mld USD), by w 2011 r. wzrosnąć do 53,5 mld USD (3,4% PKB), co dało Republice Korei piąte miejsce na świecie za Stanami Zjednoczonymi, ChRL, Japonią i Niemcami, a przed Francją, Wielką Brytanią, Indiami czy Włochami – dla porównania Polska wydała na BiR 5,6 mld USD (0,72% PKB)[48].

W 2006 r. ponad 70% wydatków na BiR w Korei Południowej finansowanych było przez przemysł (ok. 22% przez rząd, a pozostałe kilka procent przez inne ośrodki krajowe i zagranicę). Udział sektora prywatnego w BiR w pierwszej połowie lat 60-tych kształtował się na poziomie ok. 10%, aby w latach 90-tych osiągnąć poziom 80% (po 2000 r. ustabilizował się na poziomie ok. 75%). Istotnym czynnikiem dla kształtowania przemysłowego potencjału Korei było wzmocnienie i doinwestowanie technicznej edukacji na poziomie szkół średnich[49], jak również stworzenie rządowego programu powrotów dla naukowców, którzy wyjechali na zagraniczne uczelnie[50]. Zmiany w systemie kształcenia zawodowego podążały za potrzebami przemysłu i kolejnymi fazami industrializacji Republiki Korei, dzięki sprawnemu mechanizmowi dostosowywania kwalifikacji i kompetencji do potrzeb pracodawców – w 1974 r., czyli rok po ogłoszeniu polityki rozwoju przemysłu ciężkiego i chemicznego otwarto pierwsze inżynieryjne szkoły wyższe, które miały zapewnić kadry dla rozwijanych gałęzi przemysłu[51], dzięki uchwaleniu w 1973 r. National Technical Qualification Act udało się stworzyć drogę awansu zawodowego w sektorze przemysłowym umożliwiającą zajęcie stanowiska kierowniczego po przejściu odpowiedniej ścieżki przygotowania teoretycznego i zdobyciu praktyki (programem objęto wówczas aż 19 branż).

Wysokie nakłady na naukę i badania oraz konsekwentna polityka w zakresie budowy ośrodków badawczo-rozwojowych pozwoliły Korei Południowej przejść drogę od gospodarki opartej na taniej sile roboczej i dużym wolumenie inwestycji do gospodarki opartej na innowacjach. 

Demografia i polityka społeczna

Szybki rozwój gospodarczy w czasie pierwszej dekady rządów gen. Parka stymulowany był niskimi kosztami produkcji, głównie ze względu na tanią siłą roboczą oraz szybkie podnoszenie kwalifikacji pracowników. Czynnik demograficzny pozostawał ważnym elementem kształtowania wzrostu gospodarczego aż do początku XXI wieku. Liczba ludności w Korei Południowej w 1962 r. wynosiła 26,5 mln, w 1972 r. – 33,5 mln, w 1982 r. 39,3 mln, w 1992 r. 43,7 mln, a w 2005 r. 48,1 mln, przy wzroście odsetka aktywnych zawodowo na przestrzeni tych czterech dekad z 56,4% do 62%.[52] Nakierowana na eksport gospodarka koreańska w pełni wykorzystała powojenną rentę demograficzną. Wraz ze wzrostem zaawansowania technologicznego koreańskiego przemysłu oraz wzrostem zamożności społeczeństwa, zapotrzebowanie na tanią siłą roboczą malało.

Koreańczycy do dziś przeznaczają na cele socjalne mniejszą część PKB niż inne kraje OECD – średnia dla tych państw w 2012 r. wynosiła 21,7%, podczas gdy w Korei Płd. było to jedynie 9,3%[53]. Specyfiką koreańskiego rynku pracy jest też wysoki poziom samozatrudnionych (self-employed) – w 2010 r. aż 28,8% – znacznie powyżej średniej dla krajów OECD.[54] Z drugiej strony, od lat udaje się utrzymywać bezrobocie na niskim poziomie – w 1980 r. wynosiło ono 5,2%, a w 2010 r. 3,4%, pomimo wzrostu liczby ludności w tym okresie o niemal 10 mln[55]. W modelu koreańskim połączono wysoki wzrost gospodarczy oparty o stabilną i innowacyjną bazę przemysłową z utrzymywaniem nierówności społecznych na niskim poziomie – współczynnik Giniego w roku 1980 wynosił 0,33, w 1997 r. 0,28, a w 2010 r. 0,31 plasując Koreę Płd. obok Kanady. 

Wnioski – rekomendacje dla Polski

Sukces gospodarczy Korei Południowej zachęca do naśladowania, zwłaszcza w pozbawionym spójnej polityki gospodarczej i przemysłowej pokomunistycznym państwie, jakim jest Polska. Należy jednak pamiętać, że powielanie wzorów gospodarczych, bez odpowiedniego przygotowania instytucjonalnego i organizacyjnego, przeważnie kończy się porażką.

Mając świadomość niemożności prostego skopiowania programu południowokoreańskiego, spróbujmy porównać sytuację naszego kraju z doświadczeniem południowokoreańskiej industrializacji.

A) Południowokoreański rząd ze względu na autorytarny charakter władzy, pozostawanie w orbicie amerykańskiej[56] i brak zobowiązań międzynarodowych (jak choćby polskie członkostwo w UE) do czasu wstąpienia do międzynarodowych organizacji gospodarczych (m.in. WTO) posiadał dużą dowolność i elastyczność w kreowaniu polityki gospodarczej. Wstąpienie do WTO w latach 90. (podobnie jak IMF i OECD) nastąpiło w momencie, gdy południowokoreański przemysł był już w stanie wygrywać konkurencję międzynarodową, zdobywać nowe rynki, posiadał też odpowiednie zasoby kapitałowe i ludzkie, aby przeprowadzać akwizycje i inwestować za granicą.

Południowokoreański model rozwoju oparty jest na silnych instytucjach państwowych wspartych profesjonalną technokratyczną biurokracją, mocnym państwie narodowym, prorozwojowej i proeksportowej polityce gospodarczej i krajowych przedsiębiorstwach budowanych dzięki rozległej pomocy państwowej[57]. Odmienność powyższej charakterystyki względem kształtu polskiej polityki gospodarczej prowadzonej w ostatnich dwóch dekadach jest uderzająca.

Efektem polityki władz Republiki Korei stał się system określany mianem „dynamicznej ko-ewolucji” sektora prywatnego i publicznego. Do jego stworzenia konieczne jest wzajemne zaufanie po obu stronach i mocne instrumenty prześwietlania relacji w celu eliminowania prób korupcji oraz działań leżących w interesie wybranego podmiotu. W przypadku Polski wydaje się to jeszcze trudniejsze niż w Korei Płd., ze względu na ograniczoną wiedzę polityków na temat rodzimego przemysłu (jest to wynikiem zarówno braku wyczerpujących badań na ten temat, jak też nikłego zainteresowania ze strony polityków). Można jednak zauważyć odradzanie się wśród polskiej klasy politycznej myślenia o bazie przemysłowej w kategoriach gospodarki narodowej i jej interesów – co, jak pokazuje przykład Korei Południowej, wcale nie wyklucza aktywnego uczestnictwa w procesie globalizacji i czerpania z niego korzyści.

Polskie władze powinny, nie tylko ze względu na uwarunkowania międzynarodowe (głównie unijne), ale przede wszystkim z uwagi na ewolucję zadań państwa, słabość i nieefektywność zarządzania sektorem publicznym w Polsce oraz skromne środki posiadane przez państwo jako inwestora (wobec kryzysu finansów publicznych będą one zapewne jeszcze mniejsze), wybrać ścieżkę regulacyjną zamiast interwencjonistycznej, skupiając się na prorozwojowych reformach i tworzeniu systemu zachęt dla sektora prywatnego lub wspólnych publiczno-prywatnych inicjatyw (należałoby przeprowadzić analizę szans powodzenia rozwoju projektów innowacyjnych w oparciu o model venture capital, jak również zwiększenia udziału inwestycyjnego funduszy private equity). Model stymulowania poprzez subwencje lub tworzenia wielkich polskich firm państwowych na wzór chaeboli może być wysoce ryzykowny ze względu na niską kulturę instytucjonalną w Polsce, brak wypracowanych wzorców wsparcia przemysłu oraz ogromną pokusę nadużycia i nieefektywność lokowania publicznych środków. Polskie doświadczenia z inwestycjami publicznymi w ostatnich latach wskazują na ich niską efektywność oraz wysoką korupcjogenność. Trudno oczekiwać, aby w przypadku inwestycji przemysłowych mechanizmy uległy zmianie.

W Republice Korei rząd planował i był przedsiębiorcą, w Polsce powinien planować i pomagać być przedsiębiorcą.

Jedną z największych trudności w planowaniu gospodarczym pozostaje także niemożność przewidzenia rozwoju innowacji i zmian technologicznych, a przez to zmian w poszczególnych sektorach, co może skutkować nieefektywną alokacją środków, ewentualnie wybieraniem „bezpiecznych”, czyli mniej innowacyjnych branż. Dlatego tak istotne pozostaje zapewnienie mechanizmów rynkowej weryfikacji planowanej inwestycji (np. z wykorzystaniem modelu venture capital).

Polskie władze nie posiadają narzędzi prowadzenia polityki gospodarczej, którymi dysponował rząd Korei Południowej (mogący łamać opór zarówno związków zawodowych, jak i grup przemysłowych), jak również dużych zasobów finansowych i nie mogą również liczyć na znaczące wsparcie finansowe z zewnętrz, dlatego wybór optymalnych sposobów alokacji środków na cele prorozwojowe jest absolutnie kluczowy, aby zminimalizować ryzyko utraty części środków na wysoce kapitałochłonne projekty przemysłowe, które mogą okazać się chybione. Należy też skupić inwestycje publiczne w sektorach zapewniających wysoki wzrost produktywności.

Skutków błędnej alokacji środków doświadczyli także sami Koreańczycy – Bank Korei stracił ogromne kwoty ratując przedsiębiorstwa „zbyt duże, by upaść”, a przeinwestowanie w końcu lat 80. i początku lat 90. stało się jedną z przyczyn kryzysu drugiej połowy ostatniej dekady ubiegłego wieku. Jak pokazują badania, kadra zarządzająca chaebolami zdecydowanie częściej padała ofiarą pokusy przeinwestowania[58], istotnym problemem przez szereg lat pozostawała również korupcja. Z drugiej strony banki zazwyczaj wykazują niską skłonność do podejmowania ryzyka w postaci inwestowania w innowacyjne projekty (również koreańskie banki nieprzymuszone przez władze rzadko wspierały konglomeraty kredytami na rozwój innowacji – do ich finansowania potrzebne było bezpośrednie wsparcie państwa lub nacisk władz wywierany na instytucje finansowe). Południowokoreańskie małe i średnie firmy borykały się także z uzależnieniem od chaeboli – jedynym rozwiązaniem tego problemu pozostawało wprowadzenie regulacji państwowych mających na celu ochronę mniejszych podmiotów przed dominacją wielkich konglomeratów (co przy słabości kompetencyjnej i organizacyjnej władzy w Polsce wydaje się mało realne). Południowokoreańskie władze sprawnie wykorzystywały zagraniczny kapitał do osiągania własnych celów polityki gospodarczej, odgrywały także w stosunku do chaeboli rolę pośrednika w ich wysiłkach na rzecz zdobycia kapitału (negocjując i nadzorując operacje przeprowadzane przez chaebole z dedykowanymi krajowymi i zagranicznymi instytucjami finansowymi).

Warto zauważyć, że wejście gospodarki południowokoreańskiej w fazę innowacyjną zbiegło się ze zwiększeniem roli czynnika rynkowego w kształtowaniu cen i alokacji zasobów oraz zmianami w strukturze właścicielskiej – było to możliwe, ponieważ wcześniej państwo południowokoreańskie dobrze spełniło rolę opiekuna infant industries, które w pełni rozwinięte pozwoliły następnie wejść na wyższy poziom zaawansowania technologicznego i organizacyjnego. Prawdziwe otwarcie na gospodarkę światową oraz wykorzystanie potencjału tworzonego przez proces globalizacji miało miejsce w Korei Płd. dopiero w bardzo dojrzałej fazie rozwoju – za rządów Kim Young Sama (1992-1996).

Korea Południowa jest także państwem o odmiennej kulturze (zdecydowanie bardziej wspólnotowej), a wykreowany przez uwarunkowania kulturowe model instytucjonalny (również model corporate governance) pozostaje przystosowany do tamtejszych warunków i może być niezwykle trudny do zaaplikowania na gruncie polskim.

B) Modernizacja Korei Płd. odbywała się na przestrzeni kilku ostatnich dekad, kiedy Polska najpierw stanowiła część bloku sowieckiego, a potem odbudowywała swoją gospodarkę po zapaści lat 80. – obecnie globalny rynek kształtuje się inaczej niż choćby jeszcze dwie dekady temu, kiedy Korea Płd. wchodziła w I okres innowacji.

Program rozwoju polskiego przemysłu musi być dostosowany do aktualnego poziomu rozwoju gospodarczego i technologicznego na świecie oraz zaawansowania i potrzeb rodzimych firm[59]. Poszczególne gałęzie przemysłu i przedsiębiorstwa pozostają na odmiennych poziomach rozwoju, posiadają także swoją specyfikę, dlatego potrzebnych jest przynajmniej kilka modeli wsparcia dla dużych firm, zgodnie ze specyfiką rynku, na którym one działają, zaawansowaniem technologicznym, skalą etc.

Rozwój przemysłu pochłania czas i zasoby – konsekwentna polityka przemysłowa wymaga cierpliwości i spójnej polityki władz. Samsung powstał w 1972 roku, Hyundai w roku 1967 (pierwszy własny model samochodu zaprezentował po siedmiu latach)[60]. Obie firmy posiadały już zaplecze technologiczne i organizacyjne we wcześniej istniejących przedsiębiorstwach. Polskie firmy przemysłowe dysponują własnymi modelami działania, zapleczem technologicznym i kadrami. Należy przede wszystkim zapewnić mechanizmy, które pozwolą je rozwijać. Przez kilka dekad zmienił się również model demograficzny Korei, który jeszcze do niedawna był jej znaczącym atutem – Polska nie może liczyć na ten czynnik wzrostu, gdyż sytuacja demograficzna naszego państwa w perspektywie kolejnych dekad najprawdopodobniej stanie się jeszcze bardziej niekorzystna.

Przykład Korei Południowej pokazuje również, że niezbędnym elementem wsparcia rodzimego eksportu jest wypracowanie marki danego państwa i sieci kontaktów, czemu służy rozwijanie dyplomacji ekonomicznej. O aktywności koreańskich władz świadczyć może liczba i aktywność instytucji wspierających zagraniczny rozwój ich firm.

C) Republika Korei, odmiennie od Polski, inwestowała w naukę i badania.

Jednym z elementów zwiększania konkurencyjności i dojścia do zaawansowanej technologicznie bazy przemysłowej były w Korei Płd. inwestycje w BiR. Koreańscy inżynierowie kształcili się głównie w Japonii i Stanach Zjednoczonych. Polskie władze powinny wykorzystać koreańskie doświadczenie i tworzyć sektorowe programy badawczo-naukowe na wzór Long Term Promotion Plan for Automobile Industry (w ramach tego projektu Hyundai wysłał na szkolenia zagranicę w 1983 r. 83 pracowników, w 1984 r. – 166, w 1985 r. – 276, 1986 r. – 351, a już w 1993 r. 10% wszystkich zatrudnionych w Hyundaiu stanowili pracownicy zajmujący się badaniami i rozwojem[61]).

Dzięki temu południowokoreańska gospodarka stała się częścią międzynarodowego systemu produkcji, dostarczając na światowe rynki towary o wysokiej wartości dodanej.

Polska powinna nawiązać porozumienia naukowo-badawcze z państwami zaprzyjaźnionymi, głównie ze Stanami Zjednoczonymi (na wzór porozumień, z których korzystali/korzystają sojusznicy Waszyngtonu, w tym m.in. Korea Południowa) oraz innymi państwami rozwiniętymi pod względem przemysłowym (m.in. właśnie Koreą Południową – przykładem mogą być polskie centra BiR Samsunga[62]). Należy również pamiętać, że awans technologiczny wymaga nie tylko nowych maszyn i urządzeń, ale także nowych standardów zarządzania, nowych instytucji i inwestycji w kapitał ludzki zdolny te technologie wykorzystać i udoskonalać.

D) Ważnym aspektem modernizacji sektora przemysłowego w Republice Korei było wykorzystanie bliskich relacji ze Stanami Zjednoczonymi i Japonią. Dzięki niedemokratycznemu systemowi politycznemu oraz wsparciu super-hegemona, czyli Stanów Zjednoczonych udało się w Korei przełamać kompradorski model kapitalizmu i dominację lokalnego hegemona – Japonii.

Polska nie posiada patrona, jakim dla Korei Południowej były Stany Zjednoczone, finansujące pierwsze etapy modernizacji po wojnie koreańskiej (należy podkreślić, że koreański sukces gospodarczy nie byłby możliwy bez amerykańskiego wsparcia). Przede wszystkim powinniśmy jednak dokładnie przeanalizować sposób budowania relacji Korei Płd. z najbardziej zaawansowanymi technologicznie i gospodarczo państwami, szczególnie w kontekście analogii pomiędzy stosunkami koreańsko-japońskimi a polsko-niemieckimi (wielu ojców koreańskiego sukcesu było wojskowymi wykształconymi w japońskich akademiach wojskowych). Warto prześledzić historię stosunków Korei z jej sąsiadem w celu ponownego zdefiniowania polskich interesów jako gospodarki współzależnej względem gospodarki niemieckiej i wytyczenia dróg maksymalizacji korzyści płynących z tej relacji. Japonia, podobnie jak Niemcy, była okupantem, a zarazem kluczowym inwestorem zagranicznym, który posiadał nad Koreańczykami znaczącą przewagę technologiczną i gospodarczą. Stanowiła ona także przykład udanego wdrożenia rozwiązań gospodarczych i instytucjonalnych, które zapewniły jej gospodarce globalny sukces. Polski przemysł nie przeniesie się na wyższy poziom technologiczny bez wsparcia z zewnątrz, podobnie jak nie rozwinie się bez nowych rynków eksportowych.

E) Kryzys stanowił w Republice Korei katalizator zmian, zamiast zamknięcia systemu.

Dobrym przykładem wykorzystania przez władze Korei Płd. kryzysu do zapoczątkowania reform jest deregulacja, którą przeprowadzono po kryzysie finansowym lat 1997-1998 (choć wiele z reform zaczęto wprowadzać już w 1993 r., kiedy władzę objął prezydent Kim Young Sam). W styczniu 1998 r. w Republice Korei istniało 11 125 regulacji prawnych obejmujących sferę gospodarczą – ówczesny prezydent nakazał zniesienie 50% z nich. W ramach procedury deregulacyjnej każde ministerstwo musiało udowodnić potrzebę istnienia danej regulacji przed komisją nadzorującą wprowadzenie reformy, dzięki czemu na koniec 1999 r. zmniejszono liczbę regulacji do 6 308, a prawie 2 500 regulacji zostało zmodyfikowanych.[63] W czasie ostatniego kryzysu gospodarczego południowokoreański sektor przemysłowy odnotował drugi największy przyrost liczby roboczogodzin na świecie (po Tajwanie), przy jednoczesnym podniesieniu wydajności, a południowokoreański system bankowy, w dużym stopniu przebudowany po kryzysie 1998 r., stał się ważnym czynnikiem ograniczającym nieefektywną alokację środków przez chaebole. W znacznej mierze sukcesy w czasie kryzysu związane są z cechującą Koreańczyków mentalnością określaną jako can-do-spirit, stanowiącą część wspomnianego już odmiennego fundamentu kulturowego.

Przed stworzeniem listy gałęzi przemysłu o szczególnym znaczeniu dla rozwoju gospodarczego Polski oraz ustanowieniu lokalnie kontrolowanych instytucji finansowych wspierających w skali globalnej polski eksport i polskie inwestycje zagraniczne, należałoby najpierw przeprowadzić następujące reformy:

1)      reformę systemu wymiaru sprawiedliwości oraz systemu skarbowego usprawniające ich działanie, a przez to ułatwiające prowadzenie działalności gospodarczej;

2)      zmianę systemu zamówień publicznych, który premiowałby krajowe firmy przy zachowaniu standardu towarów i usług oraz przeprowadzenie przeglądu unijnych regulacji pod kątem możliwości premiowania rodzimego przemysłu;

3)      reformę systemu podatkowego i wprowadzenie ulg podatkowych dla firm przemysłowych inwestujących w badania i rozwój, w tym firm zagranicznych (oraz pierwszeństwo w dostępie do kredytu państwowego);

4)      uproszczenie procedur biurokratycznych mające na celu zmniejszenie kosztów oraz skrócenie czasu trwania inwestycji (np. prawo budowlane);

5)      reformę prawa patentowego oraz systemu wdrażania nowych technologii;

6)      reformę systemu szkolnictwa zawodowego oraz krajowych ośrodków badawczych (z uczelniami wyższymi na czele) uwzględniającą potrzeby sektora przemysłowego;

7)      reformę systemu nadzoru spółek skarbu państwa wraz ze zmianą zasad wyłaniania kadry zarządzającej[64];

8)      wzmocnienie instytucji kontrolnych, regulacyjnych i antymonopolowych, które mają być gwarantem zachowania konkurencyjności w wybranych przez państwo sektorach;

9)      reformę korpusu dyplomatycznego i instytucji odpowiedzialnych za promocję polskich firm poza Polską w celu przygotowania zmian w polityce eksportowej (otwierania się na nowe rynki);

10)  stworzenie mechanizmów kumulacji wiedzy na temat polskiego przemysłu i biznesu (m.in. w postaci grantów badawczych dla ośrodków naukowych i instytucji zajmujących się tym tematem), a także stymulowania przedsiębiorstw do ciągłego rozwoju (m.in. poprzez krótkie okresy ochrony patentowej czy wsparcie realnych inwestycji w kapitał ludzki).

Wymienione powyżej działania nie narażają państwa na konsekwencje chybionych decyzji inwestycyjnych, co w sytuacji kryzysu finansów publicznych i nadciągającego kryzysu zadłużenia jest jednym z najważniejszych czynników. Bez przeprowadzenia powyższych reform, trudno będzie sformułować skuteczną politykę przemysłową, a także stworzyć warunki do przygotowania przez władze aktualnej i przyszłej mapy polskiego przemysłu, opartej na długofalowej polityce gospodarczej (wraz z nowym planem szerszego wykorzystania specjalnych stref ekonomicznych). Mapa ta musiałaby zostać uzupełniona siatką procedur i powiązań instytucjonalnych gwarantujących optymalizację decyzji inwestycyjnych począwszy od wyboru branż, a skończywszy na mechanizmach i finansowaniu rozwoju innowacji i samych projektów przemysłowych (zapewnić to może jedynie niezależne grono specjalistów oraz menadżerów oceniające i przeprowadzające projekty[65]). Polityka przemysłowa, aby mogła być skuteczna musi stać się częścią spójnej polityki gospodarczej i zostać sprzęgnięta z polityką podatkową, edukacyjną, a także reformą rynku pracy.

Bez przeprowadzenia wcześniej wymienionych dziesięciu kroków, trudno przypuszczać, aby udało się wygenerować sprawnie działający system państwowego wsparcia transformacji przemysłowej Polski, który pozwoli rozwijać rodzime przedsiębiorstwa, jednocześnie stymulując innowacyjność i zapewniając efektywność wykorzystania środków. Potrzeba do tego silnej, konsekwentnej, a zarazem elastycznej i reagującej na bodźce zewnętrzne (rynkowe i pozarynkowe) władzy. Tylko ona może sprawić, że przedsiębiorstwa otrzymujące państwowe wsparcie również pozostaną elastyczne i konkurencyjne, co pozwoli efektywnie wykorzystać posiadane przez państwo narzędzia prowadzenia polityki gospodarczej. 

Powyższy tekst ukazał się pierwotnie w biuletynie Instytutu Sobieskiego. 


[1] J.-M. Yang, T-W. Kim, H.-O. Han, Understanding the Economic Development of Korea from a Co-Evolutionary Perspective, Journal of Asian Economics, No 4 (October), Vol. 17, 2006, s. 603.

[2] H.-J. Chang, Bad Samaritans. The Myth of Free Trade and the Secret History of Capitalism, Bloomsbury Press: London 2010, s. IX.

[3] Dane dostępne na stronie Statistics Korea, http://kostat.go.kr/portal/english/index.action.

[4] J. Mahlich, W. Pascha (red.), Korean Science and Technology in an International Perspective, Springer-Verlag: Berlin, Heidelberg 2012, s. 65.

[5] Na temat industrializacji Korei w latach 1880-1945 zob. J.-E. Woo, Race to Swift. State and Finance in Korean Industrialization, Columbia University Press: New York 1991, s. 19-43.

[6] Należy pamiętać o sekwencji procesów rozwojowych w Korei Płd. także przed 1961 r., roli imperialnej Japonii w tworzeniu bazy przemysłowej w Korei (pod względem technologicznym i kadrowym) oraz uwarunkowanym strategicznym położeniem Półwyspu Koreańskiego zaangażowaniu Stanów Zjednoczonych po II wojnie światowej, por. Y.W. Bradshaw, Y.-J. Kim, B. London, Transnational Economic Linkages, the State, and Dependent Development in South Korea, 1966-1988: A Time Series Analysis, Social Forces, Vol. 72, No.2, December 1993, przyp. 1, s. 342-343.

[7] Kim Chung-yum, From Despair to Hope. Economic Policymaking in Korea 1945-1979, Korean Development Institute, Seoul 2011,s. 187.

[8] J.-M. Yang, T-W. Kim, H.-O. Han, op.cit, s. 4.

[9] J.-E. Woo, op.cit, s. 128-129.

[10] Ibidem, s. 142-143.

[11] S. Haggard, Chung-In Moon, Industrial Change and State Power: The Politics of Stabilization and Structural Adjustment in Korea, Annual Meeting of the American Political Science Association, Washington, August 1986, s. 11-12.

[12] J.-E. Woo, op.cit, s. 132-133.

[13] Wzrost produkcji w przemyśle maszynowym w tych okresach wynosił odpowiednio: 21,3%; 17,5% oraz 35,3%. J.-E. Woo, op.cit., s. 143.

[14] Ibidem, s. 135.

[15] M. Khaled, Park Chung-hee’s Industrialization Policy and its Lessons for Developing Countries, A Paper for the World Congress for Korean Studies-2007, 23-25, August, 2007, s. 12.

[16] Yoo Soo Hong, Private-public alliances for export development: the Korean case, CEPAL – Serie Comercio Internacional, No. 102, United Nations, August 2010, s. 16.

[17] J.-H. Kim, Korean Economic Development Strategy, Korean Development Institute, 2005, s. 37.

[18] Kim Chung-yum, op.cit,s. 428.

[19] C. H. Hahn, S. H. Lee (red.), Reforms for Korea’s Sustained Growth, Korean Development Institute, 2011, s. 83 za: J.-W. Lee, K.-W. Kim, H.-G.Kim and Y.-T. Cho, Socially Just, Sustainable and Dynamic Growth for a Good Society: A Case Study for Korea, Friedrich Ebert Stiftung, November 2012, s. 4.

[20] A. H. Amsden, Asia’s Next Giant. South Korea and Late Industrialization, Oxford University Press: Oxford 1989.

[21] Zob. T. Kalinowski, Hyekyung Cho, The Political Economy of Financial Liberalization in South Korea: State, Big Business and Foreign Investors, Asian Survey, Vol. 49, No.2, University of California Press, March/April 2009, s. 234-237.

[22] J.-W. Lee, K.-W. Kim, H.-G.Kim and Y.-T. Cho, “Economy of Tomorrow”: Socially Just, Sustainable and Dynamic Growth for a Good Society: A Case Study for Korea, Friedrich Ebert Stiftung, February 2012, tabela nr 1.

[23] Yoo Soo Hong, op.cit, s. 13.

[24] J.-E. Woo, op.cit., s. 45-46.

[25] J.-H. Kim, Innovation & Technology in Korea in International Perspective, Korean Development Institute School, s. 8.

[26] Zob. Yoo Soo Hong, op.cit, s. 49.

[27] Inaczej niż firmy i korporacje chińskie, które przed ekspansją na rynki światowe wykorzystują skalę rodzimego rynku, co pozwala im na osiągnięcie znaczących rozmiarów i akumulację kapitału jeszcze przed ekspansją zagraniczną, por. N. Ahrens, China’s Competitiveness. Myth Reality, and Lessons for the United States and Japan. Case Study: SAIC Motor Corporation, CSIS, January 2013, s. 9-11 oraz N. Ahrens, Yu Zhou, China’s Competitiveness. Myth Reality, and Lessons for the United States and Japan. Case Study: Lenovo, CSIS, January 2013, s. 13-14.

[28] W. York, W. Bradshaw, Y.-J. Kim, B. London, Transnational Economic Linkages, the State, and Dependent Development in South Korea, 1966-1988: A Time Series Analysis, Social Forces, No. 2, Vol. 72, December 1993, s. 326.

[29] Edward M. Graham, Reforming Korea’s industrial conglomerates, Institute for International Economics: Washington 2003, s. 44.

[31] Yoo Soo Hong, op.cit, s. 11.

[32] J.-W. Lee, K.-W. Kim, H.-G.Kim and Y.-T. Cho, Socially Just, op.cit., s. 14.

[33] Edward M. Graham, op.cit., przyp. 9, s. 21.

[34] Model instytucji finansowych wspierających rozwój gospodarczy zastosowany w Korei Płd. został następnie wykorzystany przez Chińczyków.

[35] S.-J. Chang, J.-H. Rhee, Rapid International Expansion Strategy of Emerging Market Enterprises: The Interplay between Speed and Competitive Risks on International Performance, Center for Economic Institutions, Working Paper, No. 2007-11, Tokyo, November 2007, s. 13.

[36] J.-M. Yang, T-W. Kim, H.-O. Han J.-M. op.cit., s. 11.

[37] J.-W. Lee, K.-W. Kim, H.-G.Kim and Y.-T. Cho, “Economy of Tomorrow”, op.cit., tabela nr 4.

[38] S.-J. Chang, J.-H. Rhee, op.cit., s. 13.

[39] Pożyczki zagraniczne przyczyniły się do znaczącego zwiększenia długu zagranicznego (external debt) w latach 60-tych i 70-tych, zob. J.-E. Woo, op.cit., s. 105, 153. Inną przyczyną była zwyżka cen ropy w czasie kryzysu paliwowego.

[40] Drugim, obok zdobycia środków na program industrializacji, celem polityki pożyczkowej Korei Płd. było związanie z Koreą Stanów Zjednoczonych i Japonii jako wierzycieli koreańskiego rządu, na wypadek wystąpienia problemów gospodarczych lub polityczno-militarnych.

[41] Edward M. Graham, op.cit., s. 23.

[42] Jaiwon Ryou, Taejoon Kim, Overborrowing and Overinvestment in East Asia: The Case of the Korean Firms, Working Papers, Series Vol. 2003-22, August 2003, s. 9.

[43] Zob. T. Kalinowski, Hyekyung Cho, op.cit, s. 226-227.

[44] Edward M. Graham, op.cit., s. 32.

[45] J.-M. Yang, T-W. Kim, H.-O. Han J.-M. op.cit. s. 3.

[46] Awans edukacyjny Korei Południowej nie wynikał ze znacząco wyższych w porównaniu z innymi krajami rozwijającymi się wydatków per capita na edukację, ale ze zdecydowanie większej efektywności lokowania środków na cele edukacyjne, zob. Kye Woo Lee, Borrowing from the World Bank for Education: Lessons from Korea and Mexico, CICE Hiroshima University, Journal of International Cooperation in Education, Vol.13 No.2, Hiroshima 2010, s. 68.

[47] J. Suh, D.H.C. Chen, Korea as a Knowledge Economy. Evolutionary Process and Lessons Learned, World Bank, 2007, s. 27.

[48] M. Grueber, T. Studt, 2013 Global R&D Forecast, Battelle, December 2012, s. 5.

[49] Kim Chung-yum, op.cit,s. 428-431.

[50] Yoo Soo Hong, op.cit, s. 60.

[51] Kim Chung-yum, op.cit,s. 428.

[52] J. Suh, D.H.C. Chen, op.cit., s. 27.

[55] J.-W. Lee, K.-W. Kim, H.-G.Kim and Y.-T. Cho, Socially Just, op.cit., s. 3.

[56] Na temat relacji koreańsko-amerykańskich w pierwszej fazie rządów gen. Parka, zob. G.A. Brazinsky, From Pupil to Model: South Korea and American Development Policy during the Early Park Chung Hee Era, Diplomatic History, No.1, Vol. 29, January 2005.

[57] Zob. W. York, W. Bradshaw, Y.-J. Kim, B. London, op.cit.

[58] Jaiwon Ryou, Taejoon Kim, op.cit, s. 35.

[59] Duża część polskich firm wymaga znaczącego wsparcia technologicznego i organizacyjnego dla podniesienia poziomu wytwarzanych produktów. Innego modelu wsparcia wymagają firmy technologicznie jeszcze nierozwinięte, a innego przedsiębiorstwa pod tym względem zaawansowane, które również w Polsce istnieją – np. wielkopolska firma Solaris Bus&Coach S.A. znajduje się na czwartym (najwyższym) etapie zaawansowania rozwoju mechanizmów produkcji przemysłu motoryzacyjnego, czyli w stadium tworzenia w oparciu o własną technologię – zgodnie z podziałem zaproponowanym przez: Y. Kim, Y. Park, D. Bok, H. Jo, Y. Hyeon, J. Hong, The Technology Capacity Development of the Korean Automobile Industry, Samsung Economic Research Institute, Seoul  1999, s. 31-33, za: J.-M. Yang, T-W. Kim, H.-O. Han, op.cit., s. 22.

[60] J.-M. Yang, T.-W. Kim, H.-O. Han, op.cit., s. 13.

[61] J.-M. Yang, T.-W. Kim, H.-O. Han, op.cit., s. 23.

[62] Samsung ma już w Polsce trzy centra BiR: w Warszawie, Poznaniu i Łodzi.

[63] J.-S. Kim, Removing Administrative Barriers to Investment: Korean Regulatory Reform Experience, 2005. Dostęp pod adresem: http://www.regulatoryreform.com/documents/removeadminbarriers.ppt.

[64] Dla zrozumienia różnicy w standardach zarządzania państwowym majątkiem i wydatkowania środków publicznych w Polsce i Korei Płd. wystarczy porównać historię oraz obecny stan przemysłu stoczniowego w obu państwach, a także pozycję PLL LOT i założonego w 1962 r. Korean Air.

[65] Pozytywnym sygnałem jest w tym kontekście wybór M. Grendowicza na Prezesa Zarządu Polskich Inwestycji Rozwojowych S.A., choć sam projekt od kilku miesięcy znajduje się w fazie początkowej i wciąż trudno przewidywać, czy przyniesie pozytywne efekty. Pierwsze inwestycje PIR-u, zgodnie z zapowiedziami prezesa, mają się pojawić nie wcześniej niż w I kwartale 2014 r.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
M. Kędzierski: Industrializacja Korei Południowej – co Polska może wykorzystać? Reviewed by on 23 maja 2013 .

Wstęp Sześć dekad temu Korea Południowa zaliczała się do grona zacofanych państw rolniczych mierzących się z fundamentalnymi problemami społecznymi (poziom analfabetyzmu w 1960 r. wynosił 27,9%[1]). Z wojny w latach 1950-1953 kraj wyszedł poważnie zdewastowany – zniszczono około połowy bazy przemysłowej i ¾ linii kolejowych[2]. Państwo zajmujące południową część Półwyspu Koreańskiego dokonało jednak na przestrzeni

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 14

  • @KRZYSZTOF IWANEK
    @WLODZIMIERZ MADZIAR
    To ze BUMAR jest marka spalona na rynkach miedzynarodowych dotarlo nawet do rzadzacych, stad zmiana nazwy. Wydaje mi sie, ze popadacie Panowie w niepotrzebny defetyzm jesli chodzi o zbrojeniowke nie dostrzegajac sukcesow, ktore niewatpliwie sa. BUMAR to nie jest caly sektor zbrojeniowy, zreszta koncepcja wrzucenia wszystkiego do BUMARU jest moim zdaniem chybiona. Biorac pod uwage stopien skomplikowania tego biznesu oraz skale zadan modernizacyjnych stojacych przed sektorem, wedlug mnie tworzenie molocha spowoduje, ze struktura bedzie po prostu niesterowna, zarzad nie bedzie mial czasu na poswiecenie uwagi sprawom istotnym, a ponad wszystko absorbcja nowych technologii i innowacje lepiej sie udaja, gdy struktury zarzadania sa plaskie i bardziej elastyczne. Akurat na to sa doskonale przyklady w Polsce w spolkach do BUMARU nie nalezacych.

    Trzeba spojrzec realnie na mozliwosci sektora i przestac sie kierowac niezdrowymi ambicjami. Polska nie bedzie budowac wlasnych samolotow bojowych, czy okretow podwodnych, mimo ze wielu bardzo by chcialo. Ale wyposazyc je w pewne komponenty juz moze, tak jak zrobila to chociazby Turcja. Jest cala gama zabawek dla WL, ktore rodzime firmy budowac moga, a nawet powinny. Po dwoch dekadach zaniedban, gdzie rzeczywiscie jedyna kompetencja byla modernizacja sprzetu po-sowieckiego, dopiero duet Siemoniak-Skrzypczak zabral sie za sprzatanie balaganu. Pierwsze sukcesy juz sa i to na duza skale, czego flagowym przykladem jest KTO, do ktorego posiadamy prawo eksportu. To nie jest jedyny przyklad, a wszystko wskazuje ze bedzie jeszcze wiecej.

    Kwestia JV’s jest bardzo ciekawa (nie tylko dla zbrojeniowki, ale takze dla innych branz), szczegolnie kiedy spojrzec na wspolprace Turcji z Korea Pld. wlasnie, przy opracowaniu Altaya. Opracowanie MBT wciaz przed Polska, a to nie jest zadanie na jedna kadencje, ze sie tak wyraze.

    Moim zdaniem w zbrojeniowce bylo zle, ale zaczyna byc widocznie lepiej, o tym czy bedzie dobrze zdecyduja jak zawsze finanse.

  • Avatar Wlodzimierz Madziar

    Znakomity artykuł, ale „jak go się czyta krew człowieka zalewa” jak równie znakomicie napisał P. MG.
    Oczywiście możemy podawać różnice i wyjaśniać dlaczego nie można sukcesu Koreańskiego skopiować w Polsce. Ze swojej strony dodam jeden czynnik. Korea budowała swą potęgę gospodarczą, kiedy Chiny jeszcze się nie liczyły. Bez konkurencji chińskiej mogła oferować swoje produkty po konkurencyjnych cenach. My tej możliwości nie mamy.
    W Korei i chyba w ogóle na Wschodzi działa skuteczniej styk państwo-wielki (czy nawet państwowy) biznes. I nas natomiast nie. Dlatego nie wierzę w Bumar. Co się stało ze stoczniami, o ilu „cudach” się pisze w związku z KGHM.
    Szanse naszej zbrojeniówki w Indiach doskonale podsumował P. Krzysztof Iwanek. Ale kiedyś zostanie wycofany z użytki ostatni poradziecki czołg czy samolot (nie mylić z rosyjskimi, bo do tej technologii nie mamy już dostępu).
    Natomiast może być wiele cząstkowych rozwiązań, które w Korei się sprawdziły i mogłyby znaleźć zastosowanie u nas. Korea, też jako wielki producent, jest wielkim importerem. Może tu moglibyśmy coś zdziałać?

  • Co do zbrojeniówki mogę tylko wypowiedzieć się o doświadczeniu indyjskim. Nasza oferta była atrakcyjna dlatego, że Indie – jak gdzieś tak jedna trzecia świata – ma jeszcze sowiecki sprzęt. I nasi inżynierowie wojskowi wyspecjalizowali się w modernizacji tego sprzętu czy produkowania nowinek, ale dopasowanych do tego sprzętu (jak wozy zabezpieczenia technicznego). I to długo dawało jakieś zyski – nie jestem w stanie ocenić jakie, ale zawsze jakieś.
    Tylko że świat się zmienia. Te kraje, które na to stać, powoli wycofują sowiecki sprzęt. Jak Indie wreszcie wprowadzą na skalę masową własny czołg (choć ten teraz wprowadzany, Arjun, ponoć nadal opiera się na modelu sowieckiego) czy np. będą kupować amerykańskie, to w końcu nie będziemy znać tej technologii i polskie usługi nie będą kompatybilne.
    Jeśli polska zbrojeniówka ma nadal coś znaczyć, to musi przestawić się z modernizowania sowieckiego sprzętu na wprowadzanie nowych, możliwie jak najbardziej uniwersalnych innowacji.
    Ale na to trzeba duużo pieniędzy włożonych w badania. Nie wiem, czy to jest możliwe – finansowo i strukturalnie.
    Może jakaś szansa jest w joint ventures? Wierzę, że Polska to kraj złotych rączek (choć ja się do nich absolutnie nie zaliczam:), kraj talentu technicznego. W Indiach niby masy młodych ludzi idą do IIT i zostaje inżynierami, a tamtejsze firmy i tak narzekają na brak inżynierów. Polacy z kolei, jak dać im możliwości, często brylują – dopiero co amerykańska firma zatrudniająca polskich informatyków odzyskała dane norweskiej straży przybrzeżnej.
    Mówiąc krótko – Polacy mają talent, inni mają pieniądze.
    Czy byłyby możliwe są joint ventures np. w sektorze zbrojeniowym, gdzie zagraniczne firmy wkładały więcej kapitału, a Polacy więcej talentu technicznego i czy w takim układzie podział ostatecznych korzystny mógłby być dobry dla obu stron?

  • Ciężko nawet porównać obecne uwarunkowania Polski z koreańskimi w momencie startu ich planu (może poza faktem skorumpowania systemu :) ). Zasadniczą różnicą jest/było odosobnienie geograficzne Korei i niebezpieczne sąsiedztwo. Dzięki temu wujek sam chętnie wspierał „front” koreański. To wyznaczało też cel – przemysł jako podstawa siły militarnej.
    Odosobnienie od przyjaciół jest wadą, którą koreańczycy przekuli w atut. Natomiast Polska nie musi stać się samowystarczalną potęgą. Ma dostęp do rynku europejskiego. Wiele lekcji z sukcesu Korei już zaprzepaściliśmy (głównie mam na myśli otwarcie niedorozwiniętej gospodarki na konkurencję).
    Natomiast jeden wniosek z artykułu wydaje się ponadczasowy – niewielkie gospodarki nie dysponujące rynkiem zdolnym podtrzymać zaawansowanego przemysł powinny się skupić na kilku fragmentach, wyspecjalizować.
    Ad sugestii PZ – przemysł zbrojeniowy z polską polityką promocji rodzimych przedsiębiorstw? Krucho to widzę, choć bardzo chciałbym się mylić. Ale wydaje mi się, że jest jeszcze jedna dziedzina, w której protekcjonizm, nie tylko będzie nie tępiony, ale wręcz gorąco wspierany – nauka. Polscy inżynierowie mają bardzo często problemy ze znalezieniem pracy w kraju nie dysponującym przemysłem. Bardzo wielu z nich wyjeżdża za granicę, gdzie bardzo dobrze sobie radzi. Skutek tego jest prosty: polski podatnik/polska gospodarka inwestuje, a raczej dopłaca do rozwoju przemysłu w krajach bardziej rozwiniętych. Rozwiązanie jest dosyć proste (teoretycznie): wystarczyłoby system edukacji wyższej przestawić na kontrakty w stylu: my dzielimy się z Tobą niewielką częścią naszej wiedzy, Ty będziesz dzielił się z nami niewielką częścią swoich przychodów uzyskanych dzięki tej wiedzy.
    Poza tym, że system taki dofinansował by polskie uczelnie, uniezależnił je od dyktatów politycznych, pozostawił edukację egalitarną, to wymusiłby ograniczenie liczby niepotrzebnych wydziałów i zaowocował oszczędnościami budżetowymi oraz redukcją nieefektywnej biurokracji.

    • Panie Adamie,

      Zbrojeniowke podalem jako przyklad z jednego bardzo istotnego powodu. Jeszcze w tej chwili mozna zastosowac protekcjonizm wobec tego sektora i zrobic to legalnie. Prawo unijne dopuszcza wylaczenie z procedur przetargowych ze wzgledu na „interes bezpieczenstwa panstwa”.
      Jako caly sektor to ostatnia dziedzina, ktora pozwalalaby na podjecie proby absorbcji i rozwoju technologi podwojnego zastosowania. Sa przyklady, gdzie wbrew negatywnemu sterotypowi Polska posiada znaczne mozliwosci.
      Podzielam natomiast Pana sceptycznym dotyczacy tego czy zostanie to dobrze wykorzystane, ale podkreslam pozytywne sygnaly sa. Jesli ta szansa nie zostanie wykorzystana to innej branzy wobec ktorej mozna zastosowac protekcjonizm nie widze.
      Oczywiscie uwarunkowania sa inne niz te w Koreii Pld., niemniej jednak jest to arcyciekawy artykul dotyczacy tego jak zabierać sie za polityke przemyslowa.

      Polskiej nauki nie trzeba chronic, nalezy raczej ja otworzyc na umiedzynarodowienie, gdyz w tej kwestii jest ogrom pracy do wykonania. Tyle, ze wydaje mi sie, ze Pana propozycja oznacza wprowadzenie oplat za studia (tak to odczytuje, ale prosze mnie poprawic jesli sie myle), a to bardzo sliski politycznie temat do ruszenia.

      Pozdrawiam

      • Avatar MG

        Do umiędzynarodowienia wystarczy obowiązkowy test angielskiego na poziomie C1 dla wszystkich pracowników naukowych. Okaże się, że nawet zniesienie dożywotniej profesury na wzór anglosaski nie będzie potrzebne, bo liczba profesorów, którzy z nauką mieli coś wspólnego jakieś 20 lat temu (a prace naukowe z ostatnich lat można policzyć na palcach jednej ręki) dramatycznie spadnie.
        Co do opłat za studia, to uważam, że są zbędne: podwyższenie wymagań na studia sprawi, że wydatki w przeliczeniu na jednego studenta wzrosną, natomiast sumarycznie spadną.

        Czytanie artykułu do przyjemnych nie należy, nie dlatego że sam artykuł jest źle napisany, ale ponieważ kolokwialnie mówiąc, krew człowieka zalewa jak się to czyta. Szczególnie jak się porównuje nasze katastrofalne błędy po 89 r. z sukcesami Korei Pd.
        Ten artykuł, nie powinniśmy czytać my, ale nasi szanowni parlamentarzyści, zamiast przesiadywać godzinami w studiu TVN24 czy innych stacji telewizyjnych. Gdyby zamiast słuchać zachodnich doradców inspirowano się przykładem Korei Pd. bylibyśmy w zupełnie innym niż teraz miejscu.

        Uważam kapitalizm państwowy z minimalnym poziomem socjalu za system, który w czasie tego kryzysu sprawdził się najlepiej. Jego przeciwnicy są bardzo głośni, ale co ciekawe, krytykują jego stosowanie tylko w innych krajach, a w sprawie własnych praktyk zadziwiająco milczą. Słabe państwa z zakompleksionymi wobec Zachodu elitami niestety ulegają tej retoryce autorytetów ekonomicznych ze szkodą dla własnej gospodarki i społeczeństw.

        Perspektywa demograficzna jest taka, że musimy postawić na innowacyjną gospodarkę.
        Jest to popularny slogan, ale mimo popularności pozostaje na papierze.
        Wydatki na badania i rozwój są śmiesznie niskie (w por. do Europy Zachodniej), martwi jeszcze niższy udział biznesu badaniach. Inwestorzy zagraniczni, w rękach których jest ogromna część firm, nie są zainteresowani w inwestowaniu w polską naukę, gdyż właśnie na eksporcie technologii czerpią ogromne zyski.
        Martwi mnie również kierunek alokacji środków unijnych. Nie wiem na ile wynika to z przepisów unijnych, a na ile z polityki samorządów, ale wydawanie pieniędzy na brukowanie wiejskich placów, wymianę chodników czy wymianę starej nawierzchni to nie jest dobra droga. Niestety większość Polaków nie rozumie, że modernizacja to nie tylko budowanie autostrad, równe drogi czy chodniki, nie wspominając o stadionach.
        W tym rozumienia przestała być na Zachodzie już 30-40 lat temu.
        Wydaję mi się, że nie wykorzystujemy do końca własnego potencjału w handlu ze Wschodem. Mamy po krajach bałtyckich najwyższy odsetek znajomości rosyjskiego. Kulturowo jesteśmy bliżej niż jakikolwiek inny kraj kultury łacińskiej. Rezygnowanie z tego kierunku z powodów politycznych byłoby dużym błędem, zwłaszcza że istnieją przesłanki do tego, że polska droga do Chin i ogólnie Azji będzie wiodła nie przez porty w Hamburgu czy Rotterdamie, ale przez tysiące kilometrów białoruskiej, rosyjskiej i kazachskiej niedawno otwartego połączenia kolejowego Chengdu – Łódź.

      • Avatar PZ

        @MG
        Kruszenie betonu w szkolnictiwe wyzszym do latwych nalezec nie bedzie. Inaczej juz by to zrobiono, ale przemawiaja do mnie jak najbardziej Pana sugestie.

        Nie chodzi o to, aby rezygnowac z handlu ze Wschodem z powodow politycznych. Problem moim zdaniem jest tego rodzaju, ze Rosja wykorzystuje handel do wszczynania politycznych nieporozumien. Sprawy energetyczne to jedno, gdzie chyba jest jasne, iz stalo sie to narzedziem do neoimperialnej polityki Rosji, wiec co do tego zludzen nie nalezy miec ze sie zmieni. Jedyne sensowne rozwiazanie to dywersyfikacja dostaw i to nawet jesli bedziemy placic podobna cene za nosniki energetyczne dostarczone z innego kierunku. Niestety nic nie zmieni faktu, ze gaz z Rosji jest po prostu niekonkurencyjny wobec cen spotowych, a zakup po cenach spotowych przez Polske jest uniemozliwiony, bo nie ma go jak dostarczyc.
        Natomiast kwestia sprzedazy na przyklad produktow z sektora rolnego i spozywczego jest wykorzystywana przez Rosje wlasnie politycznie, kiedy to Rosja cos tam oglosi, ze mieso lub owoce nie spelniaja norm sanitarnych (brzmi to komicznie przyznam) i potrafi zamknac import z Polski czy UE na spory kawalek czasu.
        Handel ze wschodem jest potrzebny, ale nie na warunkach na jakich obecnie wyobraza to sobie Rosja.

        Kulturowej bliskosci to ja doszukiwalbym sie w relacjach z Bialorusia (Rzeczpospolita Obojga Narodow), choc to juz nie wróci, natomiast moskiewska turanszczyzna pozostanie turanszczyzna, nie nalezy miec zludzen.

        Kluczowe pytanie przy polaczeniu Lodz-Chengdu to cena za tonokilometr. Na razie wciaz fracht jest tanszy, a i pewnie przepustowosc polaczenia kolejowego jest mniejsza. Niemniej jednak z zainteresowaniem patrze na ten projekt i zycze mu sukcesow. Mozna takze korzystac z portow Trojmiasta. Problem jest tego rodzaju, ze procedury odpraw sa w Polsce tak biurokratycznie upierdliwe, ze Hamburg czy Rotterdam jest wybierany takze z powodu bezbolesnej papierologii, a do Czech i dalej prowadzi z obydwu miast autostrada, ktorej w Polsce wciaz nie ma.

      • Avatar MG

        @ p. PZ
        W sprawie bliskości kulturowej, to jak często się z Panem zgadzam, to tutaj się nie zgodzę.
        Z Białorusią nas łączy pewna wspólnota historyczna, ale ciężka do obronienia jest teza że z Białorusią mogą nas łączyć kulturowe więzy, natomiast z Rosją nie. Te kraje są tak do siebie zbliżone, że jeszcze nie tak dawno rozważano tam przyłączenie Białorusi do Rosji i nie był to jedynie wymysł polityczny (podobnie jak wymysłem jedynie politycznym nie był Anschluss Austrii), jednak podobno Łukaszenka się nie zgodził, bo jednak prezydent niepodległego kraju to większy prestiż niż prezydent jednego z kraju związkowego RF.
        Tak więc do obronienia jest teza, że albo nie łączy nas wiele zarówno z Rosją jak i Białorusią lub jednak jesteśmy blisko kulturowo. Z powierzchownych kontaktów, jest o oczywiście jedynie wrażenie subiektywne, Polak jest znacznie bardziej podobny do Rosjanina niż do Niemca czy Holendra. O ile w Polsce jest spora grupa niechętnych Rosjanom (podkreśla się często wyższość cywilizacyjną), to w Rosji propaganda radziecka bardzo silnie akcentowała „braterstwo” stąd starsze pokolenie jest przychylnie nastawione, młodzi są już raczej obojętni, ale na pewno nie wrodzy.

        Rzecz jasna, Rosja to aktualnie największy wróg polityczny, natomiast można i trzeba oddzielić kwestie polityczne od handlowych. Wschód z Rosją na czele to ogromny rynek zbytu, polskie produkty mają tu większą renomę niż na Zachodzie. Co więcej ten rynek jest perspektywiczny – w Europie Zachodniej rynek jest już podzielony między różne podmioty i ciężej się nam tam wcisnąć, natomiast rosyjski ma perspektywy rosnące, ponieważ Rosjanie mają coraz więcej pieniędzy.
        Handlu na pewno może pomóc wspomniana w poprzednim komentarzu częsta znajomość jęz. rosyjskiego (prawie 14 %).
        Jest jeszcze kwestia wspomnianej przeze mnie drogi wiodącej do Chin przez Rosję. Jak wiadomo bogate wybrzeże chińskie zostało już podzielone między kapitał niemiecki, brytyjski czy amerykański, natomiast interior nie został jeszcze spenetrowany i tam właśnie tkwi nasza szansa. Do interioru natomiast wygodniej jest transportować towary bezpośrednio koleją przez Rosję i Kazachstan, niż najpierw z interioru na wybrzeże, później z któregoś portu chińskiego do portu w Europie Zachodniej i z portu w Europie Zachodniej do Polski.
        Najtaniej wychodzi transport morski, ale w przypadku Polski znacznie szybszy jest transport koleją, jest on natomiast tańszy od jeszcze szybszego lotniczego. Pociąg z Chengdu do Łodzi jedzie krócej niż dwa tygodnie, natomiast transport morski trwa ponad pięć tygodni. Zobaczymy czy to wypali, niemniej jednak jestem entuzjastą tej drogi.

      • Avatar PZ

        @MG
        To wlasnie ta pewna wspolnota historyczna tworzenia jednego panstwa powoduje, ze zwiazkow kulturowych jest wiecej, ciagle sa one zywe, a i wbrew propagandzie nawet obecne wladze na Bialorusi dbaja o wiele z polskich zabytkow, czego nie da sie powiedziec o kraju na Poludnie i Polnoc od Bialorusi. Wciaz oficjalnie mieszka tam circa. 300tys. przedstawiciel Polonii (organizacje NGO twierdza, ze 3 razy wiecej), natomiast w Rosji tylko okolo 100tys. Biorac pod uwage populacje obydwu krajow to juz chociazby dlatego kulturowe wplywy Polskie wciaz na Bialorusi sa o wiele bardziej widoczne niz w Rosji kiedykolwiek beda. Mysle, ze to powinno wyjasnic moj punkt widzenia na ten aspekt. Jednoczesnie umieszczanie Bialorusi w tym samym worku z Rosja to spora niesprawideliwosc wobec Bialorusionow, aczkolwiek postrzeganie Bialorusi, jako podobnej do Rosji to wynik swiadomej polityki rusyfikacji i sowietyzacji, o czym nie nalezy zapominac. Przy czym tak jak powiedzialem to co bylo, sie nie wroci, zaleznosc ekonomiczna Bialorusi od Rosji postepuje, podobnie jak mentalna kolonizacja wpływami moskiewskimi. Backo (podobnie jak i bialoruskie spoleczenstwo) jakos do tego bratniego uscisku niedzwiedzia sie nie pali, cos wiec z tym podobienstwem kulturowym jest nie tak. Prosze porownac to ze wschodnia Ukraina, gdzie wiekszosc uwaza sie za Rosjan.
        O podobienstwach Polakow do Holendrow, czy Niemcow lub braku takowych moglbym dlugo, podobnie zreszta jak o pewnych zachowaniach Rosjan, ktore w ramach braterskiego epizodu „siodlania krowy” zostaly przeszczepione do Polski, ale na szczescie ich wykorzenianie postepuje. W tym drugim aspekcie wystarczy porozmawiac z ludzmi, ktorzy widzieli jak wygladaly budynki w Zachodniej Polsce, po tym jak opuscili je „cywilizowani inaczej” Rosjanie. Na Zachodzie Europy w kwestii tak zwanej „cywilizacji rosyjskiej”, zdanie jest raczej niezbyt pochlebne (aczkolwiek pieniadze rosyjskie sa witane z otwartymi rekami), ze sie tak wyraze, wiec jednak cos w tej cywilizacyjnej wyzszosci takze jest, a nie musi sie to od razu wiazac z niechecia (ktora dopiero pojawia sie jako skutek obserwacji wielu zachowan tychze Rosjan).
        Nie tak dawno zreszta byla goraca debata na tematy kulturowo-cywilizacyjne na portalu, a moje zdanie w tej kwestii pozostaje niezmienne. Polska nie jest Zachodem w pelnym tego slowa znaczeniu (i chyba nim sie nie stanie), na szczescie nie jest tez Wschodem (i oby nigdy sie nie stala), mamy wlasny dorobek i pora to docenic oraz wykorzystac, takze w tym sensie o ktorym Pan mowi. Ze wschodem jestesmy spokrewnieni etnicznie (choc brednia panslawizmu pod swiatlym przewodnictwem Moskwy slusznie umarla) tutaj ma Pan racje, chociaz jeszcze pare lat obecnej polityki demograficznej to i z zachodem bedziemy podobnie spokrewnieni. :)

        Nie tyle wrog, co rywal i nie aktualnie, ale generalnie. Geografia Polski w najblizszym czasie sie nie zmieni, wiec ta rywalizacja takze nie. Prosze mnie nie zrozumiec zle, ja nie mam nic przeciwko zwyklym Rosjanom, ani juz tym bardziej przeciwko handlowaniu z Rosja, czy generalnie Wschodem. Tylko, ze tak jak powiedzialem musi sie to odbywac na zasadach dobrowolnych, a nie neoimperialnego ciagot do wymuszania pewnych rozwiazan (blokada rynku dla produktow z Polski) i dazenia do monopolu dla celow politycznych, ktory probuje na Polsce wymusic Rosja. „Braterska” rozmowa niestety nie zniweluje roznicy w cenach gazu, a to ma bezposrednie przelozenie na sytuacje ekonomiczna w Polsce (jak rowniez i w Europie, co wreszcie dotarlo takze do Niemcow).
        indexmundi.com/commodities/?commodity=natural-gas&currency=eur
        indexmundi.com/commodities/?commodity=russian-natural-gas&currency=eur

        Uscislijmy takze, ze to wybrani Rosjanie maja coraz wiecej pieniedzy, ale osobiscie nie jestem przekonany, ze jest to sytuacja do utrzymania na dluzsza mete przy roznicach cen surowcow energetycznych, ktore podalem wyzej i obecnym modelu ekonomicznym w Rosji. To drugie powinno byc dla polskich elit zmartwieniem. Budzet Rosji jest skalkulowany w duzej mierze na dochodach ze sprzedazy surowcow, a dochod z nich przeznaczony na lagodzenie niepokojow spolecznych oraz zbrojenia (turanszczyzna, a jakże). Jesli ceny ropy/gazu sie zalamia, nawet te wybrane grupy beda mialy mniej pieniedzy. Nie zmienia to w zadnej mierze faktu, ze handlu z Rosja potrzeba Polsce o wiele wiecej, przy czym to eksport z Polski powinien rosnac, aby wyrownac deficyt z zakupow ropy i gazu.
        Nie skreslalbym zbyt pochopnie Europy Zachodniej w kwestiach handlu i tutaj takze uwaga o rodzieleniu polityki od handlu jak najbardziej jest na miejscu. Polityczny kryzys UE jest faktem, co miejmy nadzieje skloni tak zwane elity do powaznych przemyslen odnosnie tego czym jest UE i jak Polska powinna akcentowac swoj interes na tym forum. Bez redefinicji obecnych urojen to raczej nie tyle bedziemy „plynac w glownym nurcie UE”, ale raczej z nim splyniemy. :) Nie oznacza to, ze nalezy sobie odpuscic rynek, bo jest podzielony, poniewaz w UE jest takze kryzys ekonomiczny, ktory powoduje, ze tort jest dzielony na nowo, a polskie produkty (mowie oczywiscie o pewnych branzach tylko) maja duza szanse wykroic sobie go sporo wiecej, gdyz sa najzwyczajniej tansze, bedac rownie dobrej jakosci.
        Innymi slowy z handlu nie nalezy rezygnowac na zadnym kierunku, a juz na pewno nie przez polityke.

        Jezyk rosyjski moim zdaniem potraktowano naiwnie po ’89 roku, w sporej mierze marnujac potencjal z tym zwiazany. Niestety tak to wyglada, jak sie ideologia miesza z rozsadkiem, chociaz z drugiej strony przymusowa rusyfikacja (plus obecnosc sowieckiej agentury w Polsce) musiala spowodowac taka, a nie inna decyzje. Pragmatycznie rzecz ujmujac to angielski jest i bedzie jezykiem globalnego biznesu i nauki, wiec postawienie w szkolnictwie na ten jezyk slusznie stalo sie priorytetem i zmieniac tego nie nalezy, a nawet nalezaloby jeszcze to ulepszyc. Natomiast bardzo prowokacyjne pytanie jakie postawie, to jaki jezyk powinien byc traktowany, jako drugi jezyk obcy w Polsce (wciaz chyba wymaga sie nauki dwoch w szkolach srednich mam nadzieje)? Tego jestem ciekaw, sam nie majac jednoznaczej odpowiedzi na to pytanie.

        W kwestii polaczenia Lodz-Chengdu poruszyl Pan bardzo ciekawy aspekt z tym transportem towarow do/z interioru Chin (choc nie tylko, bo po drodze kilka innych krajow m.in. bogaty w petrofundusze Kazachstan), nad ktorym do tej pory sie nie zastanawialem. Moge zatem tylko czesciowo odniesc sie do tego, ale temat jest warty glebszej analizy. W tej chwili moce produkcyjne w Chinach sa zlokalizowane glownie na wybrzezu, przenoszenie do interioru w ramach polityki harmonijego rozwoju dopiero sie zaczyna. Zatem problem transportu z wewnatrz Chin do portow w wielu przypadkach (dla tego co jest produkowane na wybrzezu) nie istnieje. Infrastrukturalnie zreszta nie byloby to az tak trudne jak przewiezienie czegos z Trojmiasta do Katowic, pozostaje kwestia ceny i czasu. Chengdu nie zostalo przypadkowo wybrane jako kierunek tego polaczenia, jako ze jest wspierane jako centrum logistyczno przemyslowe Chin Zachodnich (a wiec interioru) i pewnie jest to pewnego rodzaju pilot programu harmonijnego rozwoju. Chociaz sporo inwestycji jest takze lokowanych w Xinjang.
        Taniej, ale dluzej jest statkiem, szybciej, ale drozej pociagiem, wiec bedzie zalezalo co sie wiezie i ile sie tego wiezie (statek zawsze zabierze wiecej). Lotnicze cargo do duzych i ciezkich ladunkow sie nie nadaje, aczkolwiek Holandrzy potrafia uzyc AirCargo do przywozu kwiatow z Singapuru, w zamian wysylajac pomidory. ;)
        Takze z zainteresowaniem patrze na ten projekt i mam nadzieje, ze Lodz stanie sie „chinskim niezatapialnym gospodarczym transportowcem” w rejonie Europy Srodkowej i nie tylko.
        Ciekawa prezentacja jest na ten temat dostepna tutaj czechtrade-china.cn/d/documents/01/ZK_Chengdu/AIR-TRAIN_Freight_Cust_Presentation-2013-V2B.pdf i przyznam, ze wyglada to bardzo interesujaco.
        Dziwne, ze Czesi to dali u siebie, a na polskich stronach nie znalazlem.

      • Avatar MG

        Odpowiadam krótko, ponieważ nie mam czasu, ale dyskusja zbyt ciekawa żeby ją kończyć.
        That’s the point ! :) Polska nie jest, ani Wschodem ani Zachodem więc ma potencjał do pełnienia roli pośrednika zarówno ze wschodem bliższym (Rosja, Ukraina, Białoruś, ale i Kazachstan) jak i dalszym.

        Polska propaganda przeciwko Łukaszence jest moim zdaniem niepotrzebna, gdyż jedynie wpycha go w objęcia Moskwy. Białoruś być może była niegdyś bardziej odrębna, ale lata rusyfikacji i sowietyzacji, jak Pan przyznał, zrobiły swoje. Wg oficjalnych danych Rosjan jest tam prawie 800 tys. Rosyjskim posługuje się 70 % ludności, białoruskim 24 %. I trend jest wyraźnie rosnący na korzyść rosyjskiego. Handel z Rosją to ok. 45 % całej wymiany, w tym 60 % import. Łączy ich jedna unia celna. To oczywiście nie przesądza o związkach kulturowych, ale świadczy o aktualnych niezwykle silnych powiązaniach na każdym polu. Poza tym dawna wspólnota historyczna, nie może przeważać nad niedawną, trwającą 70 lat (na zachodniej Białorusi) i 200 lat na wschodniej. Nawet na Ukrainie więcej jest zwolenników wspólnych państw (Rosji, Ukrainy i Białorusi) niż przeciwników
        ukrinform.ua/eng/news/over_40_in_ukraine_want_common_state_with_russia_belarus___poll_295605
        W Białorusi zwolenników zjednoczenia jest jeszcze więcej niż przeciwników, nie mniej jednak nastroje są zmienne, a ankieta sprzed 5 lat.
        angus-reid.com/polls/34943/more_belarusians_want_unification_with_russia/
        Oczywiście potencjalnie zjednoczenie byłoby dla nas bardzo niekorzystne.

        Jeśli chodzi o cywilizacyjną wyższość to zależy jakie aspekty bierzemy pod uwagę. Rzeczywiście naród Rosyjski jest znacznie bardziej zdegenerowany jeżeli weźmiemy pod uwagę takie zjawiska jak masowa korupcja, alkoholizm, epidemia narkomanii (przede wszystkim na Syberii), przestępczość zorganizowana, rozwarstwienie. Z drugiej jednak strony jeżeli weźmiemy pod uwagę znanych na Zachodzi Rosjan i Polaków, to niestety w wielu dziedzinach będzie więcej tych pierwszych i to nie dla tego że na Zachodzie popularna jest rusofilia (choć to też ważny czynnik), ale było ich po prostu więcej. Znane postacie to również marka: my mamy Jana Pawła II (choć mało kto sobie zdaje sprawę, że na Zachodzie był raczej krytykowany niż wielbiony), Lecha Wałęsę (który niestety niszczy własną legendę bezmyślnymi wypowiedziami), Fryderyka Chopina (bardzo ceniony w Japonii, chyba również w Chinach i Korei). Rosyjskich nazwisk nie muszę wymieniać, będzie ich zdecydowanie więcej.

        Oczywiście nie skreślam handlu z Europa Zachodnią, to byłaby głupota. Po prostu konkurencja jest tam bardzo silna, a rządy oficjalnie mówią o wolnym handlu, nieoficjalnie wspierają własnych producentów. W Polsce natomiast zagraniczni producenci funkcjonują jak pączki w maśle, a własny drobny handel się tępi (sanepid gnębi małe sklepiki, do marketów z przeterminowanymi produktami nie „podskoczą”). Polski drobny przedsiębiorca jest gnębiony podatkami i ZUSem, Zachodnie firmy mają zwolnienia podatkowe.
        W Rosji Polska to taki bliższy Zapad i łatwiej jest im dogadać się z Polakiem niż Francuzem (choć gdy trzeba to z Niemcem świetnie się dogadają).

        Byłoby niezwykle korzystne zapewnić sobie alternatywne jeśli chodzi o gaz, nie tyle by rosyjski gaz zastąpić, a zdywersyfikować i przede wszystkim zapewnić sobie dzięki temu obniżkę cen.
        Tak wysokie ceny wynikają z monopolu na ten surowiec. A monopol pozwala dodatkowo na wykorzystywanie go w celach politycznych. To nie jest jakaś szczególna złośliwość, ale dbanie o interesy również państwa, ale przede wszystkim swoich znajomych z Gazpromu.

        Angielski jest priorytetem, cytując Kaczyńskiego to „oczywista oczywistość”. Znajomość angielskiego nawet wśród najmłodszych nie jest najlepsza. Z badania Eurobarometru zna go jedynie (nie sprawdzałem metodologii, więc nie wiem czy polegało to na teście czy na deklaracji i jaki jest poziom, który oznacza znajomość języka) 32 % młodych Polaków w wieku 15-34 lata, a więc już ci u których większość edukacji przypadła na lata po 89 r. W por. wśród Greków uważanych za leniwych angielski zna 49 %. Najgorzej jest we Włoszech, Hiszpanii, ale co ciekawe w Czechach, na Węgrzech i na Słowacji. W Czechach zrezygnowano z Rosyjskiego, ale nie zastąpiono go żadnym językiem… Lepsza znajomość angielskiego na tle sąsiadów (na Wschodzie jest jeszcze gorzej) mogłaby być naszym atutem, a raczej nie być wadą.
        languageknowledge.eu/languages/english
        Myślę, że również na CSPA prędzej czy później będzie pojawiać się coraz więcej artykułów w jęz. angielskim.
        Zgadza się, rezygnacja z rosyjskiego była naiwna, ale wynikała, jak Pan zresztą napisał, z powszechnej niechęci do dawnego suwerena i faktu, że był to język przez lata przymusowy. Co ciekawe, jego znajomość jest najbardziej powszechna nie wśród najstarszych, lecz pokolenia urodzonego w lat. 60 i 70.
        Na szczęście odejście nie było całkowite: z tych statystyk wynika, że 7 % osób w wieku 15-34 lat zna rosyjski.

        Jaki powinien być język nr 2 ? Z punktu widzenia wymiany handlowej i kontaktów we wschodniej Polsce powinien być to rosyjski/niemiecki (podkarpackie, lubelskie, podlaskie, świętokrzyskie, może mazowieckie), w pozostałej niemiecki. Ja się uczę obydwu :)
        Są województwa np. Podlaskie, w których obroty ze Wschodem są większe niż z Niemcami, ale w niektórych woj. tj. Dolnośląskie czy Wielkopolskie handel ze wschodem praktycznie nie istnieje.
        import: malopolskie.pl/Pliki/2012/Raport_Handel_zagraniczny_w_Polsce_i_Malopolsce_2010.pdf str. 35
        eksport: http://www.malopolskie.pl/Plik/2012/Raport_Handel_zagraniczny_w_Polsce_i_Malopolsce_2010.pdf
        str. 26
        Rosyjski jednak nie tylko Rosja, to lingua franca na terenie dawnego ZSRR, dość znany jest również w Bułgarii. Aczkolwiek jak wynika z linku poniżej odkąd w wielu krajach zniesiono przymus nauki trend jest spadkowy, to jednak można oczekiwać że nadal będzie głównym językiem używanym w tych krajach.
        http://www.demoscope.ru/weekly/2006/0251/tema05.php (tabelka w poł. strony)

        Dziękuję za link nt. tego połączenia na czeskiej stronie. Wcześniej go, szczerze mówiąc, nie widziałem.
        Trzeba go koniecznie rozpropagować.

      • Avatar PZ

        @MG

        Najwyrazniej strategiczna role Polski dostrzegly Chiny i planuja ja wykorzystac. Gospodarczo jest nam z Chinami jak najbardziej po drodze, tylko czas wylaczyc ideologiczne podejscie obecnego szkodnika spraw zagranicznych.

        Granice na mapie przesunac jest latwiej, mentalnosc ludzi zmienia sie o wiele trudniej. Granica Wielkiego Ksiestwa Litewskiego byla uwazana za granice cywilizacji lacinskiej. Dopiero po przejsciu Bramy Smolenskiej zaczynaly sie wplywy moskiewskie, gdzie cywilizacja lacinska juz nie docierala. Opisy jak rozne to byly swiaty, wciaz mozna znalezc w historycznych ksiazkach.
        Po II W.S. pojecia zostaly nieco pomieszane, chociazby za sprawa Stalina, ktoremu zalezalo na odsunieciu granic Polski jak najbardziej na Zachod oraz wyrugowaniu wplywow polskich i zastapienie ich sowieckimi. Obecnie mamy taka sytuacje, ze do spuscizny Wielkiego Ksiestwa pretenduje wylacznie Litwa, ktora za czasow W.K.L. byla nazywana Zmudzia. Obecny jezyk litewski byl znany jako Zmudzki (teraz zmudzki jest dialektem litewskiego), byl i wciaz jest jezykiem baltyckim, ktory ze jezykami slowianskimi ma niewiele wspolnego. Tymczasem Bialorus z dziedzictwa WKL zostala zuplenie wykreslona i to pomimo tego, ze wtedy Bialorusionow nazywano Litwinami, a jezyki slowianskie (polski i staroruski) jezykami litewskimi. Polacy zamieszkiwali caly pas terenow oddzielajacy Zmudzinow od Rusionow.
        Jeszcze te 70 lat temu jak Pan to ujal, ponad 1/3 obecnej Bialorusi stanowilo terytorium Polski. To wlasnie Polska i Polacy (a takze w mniejszym stopniu Zmudzini/Litwini) sa/byli nosnikiem cywilizacji lacinskiej na terenach W.K.L. oraz obecnej Bialorusi. Stad wynika moje stwierdzenie, ze jezeli jakichkolwiek wplywow/zwiazkow/podobienstw kulturowych sie doszukiwac to na Bialorusi, ale na pewno nie w Rosji.
        Jako, ze wspomnial Pan o jezykach to dodam, ze poslugiwanie sie jezykiem bialoruskim w domu deklaruje wiecej (procentowo) etnicznych Polakow (tych mieszkajacych na Bialorusi), niz Bialorusionow. Wiecej Bialorusinow rozmawia w domu po rosyjsku, niz po bialorusku. To tylko potwierdza teze, ze rusyfikacja/sowietyzacja postepuje na Bialorusi, a wszelkie inne wplywy sa rugowane (mimo, ze jeszcze sa widoczne). Widac to takze po szybko spadajacej liczbie Polakow mieszkajacych na Bialorusi. Ma Pan wiec calkowita racje, ze jeszcze z 50-70 lat i jakiekolwiek kulturowe wplywy inne, niz rosyjskie zostana z Bialorusi wyparte, a wtedy zjednoczenie (dla Polski wielce niekorzystene) bedzie latwiejsze.
        Polska propaganda nawet nie tyle jest niepotrzebna, co jest nad wyraz szkodliwa. Nie chodzi tylko o kwestie polityczne, czyli wpychanie Lukaszenki w objecia Moskwy. Problem jest takze tego rodzaju, ze Polacy o Bialorusi naprawde niewiele wiedza, ponad to co im sie przedstawi w telewizji opatrzajac soczystym komentarzem o „dyktatorze”. Prosze to zestawic z bredzeniem o „demokratycznej” Rosji i dokladnie wyjdzie skala zidiocenia polskiego establishmentu.

        Wieksza widocznosc w kulturze i sztuce Rosjan niz Polakow wynika z kilku wzgledow i nie sadze, aby to sie zmienilo w najblizszej przyszlosci. W nauce obydwa kraje sie pograzaja. Wspomnial pan o rusofilii Zachodu i jest to istotne, aczkolwiek w roznym natezeniu w zaleznosci od kraju. Niemcy wbrew pozorom jakos szczegolnie dobrze sie z Rosjanami nie dogaduja, natomiast swietnie idzie to Austriakom, ktorzy jakos szczegolnie sie w tej kwestii nie rzucaja w oczy. Austria to dla mnie majstersztyk PRowo-propagandowego podejscia do polityki. Prosze zauwazyc, ze swietnie sie wykrecili od jakiejkolwiek odpowiedzialnosci za II W.S., ten temat praktycznie nie istnieje.
        Francuzi maja jakies dziwne ciagoty do „orientu”, nie potrafie tego zrozumiec.
        Rosjan przede wszystkim jest po prostu wiecej, stad tez naturalnym tego nastepstwem jest fakt, ze beda bardziej widoczni od Polakow we wspomniany kwestiach.
        Najwazniejszym jednak faktem jest to, ze tak circa od 300 lat Polska nie ma mozliwosci swobodnego rozwijania sie, co bezposrednio przeklada sie na niedoreprezentowanie Polakow w swiatowej nauce, sztuce i kulturze. Poniewaz musiano walczyc o przetrwanie kultury polskiej, to nie bylo juz zasobow, aby zajac sie nauka, stad tez chociazby znanych przedstawicieli nauk scislych jest w Polsce mniej, niz szeroko pojetej kultury, czy sztuki.
        Wojne przezylo mniej niz 20% przedwojennych profesorow, a po wojnie zamiast zajac sie praca naukowa, musieli zajac sie przenosinami/odbudowa uczelni macierzystych czesto w nowym miejscu (przedstawiciele lwowskiej szkoly matematycznej osiedli w duzej mierze we Wroclawiu, a wilenskiego Uniwersytetu Stefana Batorego w Toruniu). Poniewaz zarowno „przyjaciele” niemieccy, jak i „braterscy” Rosjanie skutecznie dbali o to, aby polska mysl zbytnio sie nie rozwinela to mamy dokladnie to co widac, szczegolnie, ze czesc dorobku kulturowego zostala rozkradziona i spoczywa nie wiadomo gdzie.
        Pomimo tego dorobilismy sie kilku markowych nazwisk, tyle ze niekoniecznie potrafimy je wypromowac preferujac zadowolic sie symbolami, ktore wydaje sie nam, ze sa odbierane wszedzie z takim powazaniem jak w Polsce. Lech Walesa, czy Jan Pawel II zawsze beda w Polsce osobowosciami niecodziennymi i nalezy sie im szacunek. Poza Polska jednak lepiej byloby promowac Mikolaja Kopernikia, Marie Sklodowska-Curie, czy wlasnie Chopina.

        Polska ma kompleks Zachodu, ktorego emanacja, jest to co Pan napisal o traktowaniu „inwestorow” zagranicznych, a dyskryminowaniu rodzimych. Nie wiem, czy jestesmy sie w stanie z tego wyleczyc, obecne tak zwane polskie elity z pewnoscia nie sa do tego zdolne, a to pomimo tego, ze sa traktowane na Zachodzie lekcewazaco, co mam nadzieje nie powinno byc zbytnim zaskoczeniem, bo tajemnica nie jest na pewno. Polska generalnie na Zachodzie jakas nadzwyczajna estyma sie nie cieszy i to pomimo ciaglego poklepywania obecnych przestawicieli rzadu na unijnych spotkaniach po plecach, a i to zreszta tylko na pokaz. W najlepszym wypadku jestesmy traktowani obojetnie (Anglia, Hiszpania), czesto protekcjonalnie (Francja), a czesto uwaza sie nas za naiwnych (Niemcy, USA). Mnie najbardziej przekonuja slowa Churchilla na temat Polakow „Pozostaje tajemnica i tragedia historii ze narod gotow do wielkiego heroicznego wysilku, uzdolniony, waleczny, ujmujacy powtarza zastarzale bledy w kazdym prawie przejawie swoich rzadow. Wspanialy w buncie i nieszczesciu, haniebny i bezwstydny w triumfie. Najdzielniejszy posrod dzielnych, prowadzony przez najpodlejszych wsrod podlych.” Bledy wciaz powtarzamy, a z ocena elit trudno sie nie zgodzic.

        Ja nie winie Putina, ze dba o interes Rosji. To jego zadanie, ale to nie znaczy, ze Polska bedzie w realizacji interesu rosyjskiego pomagac, a przynajmniej nie powinna tego robic kosztem interesow Polski zakladajac obecnosc resztek zdrowego rozsadku wsrod polskich elit. Oczekiwalbym jednak, ze polskie elity beda dbaly o interes Polski, ktory jak na przykladzie gazu widac, ze jest rozbiezny z interesem Rosji.
        Nie tyle byloby dobrze zdywersyfikowac zrodla dostaw, ale jest to strategiczna koniecznoscia nawet jesli bedzie oznaczalo zmniejszenie ilosci gazu kupowanego z Rosji. Ponadto zadnej wspolpracy energetycznej z Rosja, bo tylko powiekszaloby to dalsza zaleznosc. Zadnego handlowania spolkami strategicznymi z Rosja pokroju Lotosu, czy Azotow Tarnow. Za złamanie ktorejkolwiek z tych zasad Trybunal Stanu dla rzadu, ktory sie pod tym podpisze.

        Rywalizacja jest natury geopolitycznej i tak jak wspomnialem nie zniknie. Z otumanienia budza sie wreszcie Niemcy osw.waw.pl/pl/publikacje/best/2013-06-12/historyczny-kontrakt-eonu-na-dostawy-gazu-z-kanady. Kazdy cent tanszego paliwa w Niemczech wobec ceny placonej przez Polske bedzie obnizal konkurencyjnosc polskiego przemyslu. Cena gazu z Rosji jest niekonkurencyjna i Polska nie powinna dotowac takich fanaberii, nawet jesli oznaczaloby to zmniejszenie zuzycia z kierunku rosyjskiego.
        Przy calej krytyce UE, jak najbardziej silnie wspierac Bruksele we wdrozeniu trzeciego pakietu energetycznego.

        Jesli chodzi o angielski to zmienic sie musi podejscie do jego nauczania, aby przeskoczyc na wyzszy poziom, ale nie powinien nacisk na priorytet, jako pierwszego jezyka obcego. Jedno z lepszych podejsc jakie znam to Skandynawia i Holandia. Nauka jezyka nie konczy sie tam na szkole. W telewizji nie uswiadczy Pan filmu „dubbowanego” na rodzimy jezyk, wszystko idzie w oryginale z napisami. Jest wiec kontakt z zywym jezykiem, na pozimie native, o tym ze jest to tansze juz nawet nie wspomne.;)

        Znowu sie zrobil spory off-topic.

        Dziekuje za ciekawa odpowiedz oraz za linki i pozdrawiam.

      • Avatar MG

        Polecam wywiad z p. Tomaszem Zaboklickim, właścicielem bydgoskiej Pesy który ukazał się na stronie GW (phu!). Wywiad może ściśle Azji nie dotyczy, za to p. Zaboklicki porusza te tematy, które są wielokrotnie obiektem intensywnej dyskusji na CSPA.
        wyborcza.biz/biznes/1,101716,14068212,Wlasciciel_Pesy__Jestesmy_naiwni_gospodarczo__wydajemy.html?as=1

        Przykładowy cytat:
        „Dziwił pana ten opór związkowców?

        – Absolutnie nie. Szanuję ich. My, Polacy, powinniśmy się od nich uczyć. W przeciwieństwie do innych krajów nie dbamy o własne interesy. Jeżeli uczestniczymy w przetargach we Włoszech, Czechach, Niemczech, to tamte państwa – owszem – dopuszczą konkurencję, ale chcą, aby coś z takich kontraktów zostało u nich w kraju.

  • Bardzo profesjonalnie napisany i merytoryczny artykul o tematyce gospodarczej na stronach CSPA. Szczegolnie cenne 10 punktow bez ktorych ugryzienia rzeczywiscie ciezko bedzie realizowac polityke przemyslowa w Polsce. Biorac pod uwage regulacje UE, chyba najlepsza i ostatnia mozliwoscia na skok technologiczny w polskim przemysle jest postawienie na zbrojeniowke oraz technologie podwojenego zastosowania. To ostatni bastion, gdzie jakies resztki protekcjonizmu mozna zastosowac, tyle ze tym bardziej bedzie wymagalo rozbicia post-socjalistycznego betonu w tych spolkach, szczegolnie na szczeblach zarzadzajacych. W tym sensie wiele pracy przed triumwiratem Komorowski-Siemoniak-Skrzypczak.
    O tym, ze bez polityki przemyslowej zadnego rozwoju do poziomu gospodarek zaawansowanych w Polsce nie bedzie, mozna poczytac tutaj obserwatorfinansowy.pl/tematyka/biznes/silne-panstwa-nie-mowia-o-polityce-przemyslowej-ale-ja-maja

  • Pomarzyc można. Bardzo ciekawy artykuł. O awansie Korei Pd. pisałem ponad rok temu na swoim blogu, ale Pański tekst jest bez porównania bogatszy w konkretne dane. Dziękuję i pozdrawiam.

Odpowiedz na „Wlodzimierz MadziarAnuluj pisanie odpowiedzi