Artykuły,Publicystyka

M. Hańderek: Korea i Japonia historią podzielone

W Polsce, w Europie Środkowo-Wschodniej, a także w części państw zachodnich z coraz większym napięciem oczekuje się 70. rocznicy zakończenia II wojny światowej. Rosja podobnie jak w latach poprzednich planuje zorganizować obchody w Moskwie, co ostatnio spotkało się z kontrpropozycją ze storny polskiej, która podniosła, że świętować zakończenie wojny można by np. w Gdańsku, Berlinie czy Londynie. Takie stanowisko wywołało ogromne wzburzenie w Rosji i stało się kolejnym elementem sporu między Polską a Rosją, w którym historia, zwłaszcza wydarzenia II wojny światowej, odgrywają niezwykle ważną rolę. Wraz ze zbliżaniem się maja i daty zakończenia wojny w Europie napięcie bez wątpienia będzie rosło.

Przypadająca w tym roku okrągła rocznica budzi emocje nie tylko na naszym kontynencie. W Azji Wschodniej powoduje nie mniejsze zainteresowanie, połączone z całkiem uzasadnionymi obawami. Wynikają one z obserwacji dotychczasowej polityki Japonii pod rządami premiera Shinzō Abe. W Korei Południowej akcentuje się znaczący konserwatnywny zwrot w polityce Kraju Kwitnącej Wiśni, jaki nastąpił po objęciu przez Abego urzędu w grudniu 2012 r. Przejawia się on szczególnie w kwestii podejścia do historii II wojny światowej w Azji Wschodniej. Swoisty rewizjonizm Abego sprawił, że kwestie historyczne stały się główną przyczyną kryzysu w relacjach między Koreą Południową i Japonią, a częściowo także między Japonią i Chinami.

Punkt widzenia Abego, jego Partii Liberalno-Demokratycznej oraz konserwatywnej części mediów japońskich i społeczeństwa w odniesieniu do polityki zagranicznej Japonii okresu 1868-1945 w uproszczeniu sprowadza się do następującej narracji: Japonia nie była agresorem w regionie Azji Wschodniej, a jedynie chciała zmodernizować te treny i ochronić je przed zaborczymi mocarstwami z zewnątrz. Z takiego stanowiska wynikają konkretne posunięcia polityczne, które stopniowo wpływały na pogarszanie się relacji Japonii z państwami regionu, zwłaszcza z Koreą Południową (Korea Północna również sprzeciwia się rewizjonizmowi historycznemu Japonii, ale oba państwa nie utrzymują oficjalnych stosunków dyplomatycznych, więc trudno mówić o psuciu wzajemnych relacji).

Swój punkt widzenia na omawiany okres historii Shinzō Abe zasygnalizował już wiele lat temu. W 1997 r. przystąpił do stowarzyszenia (The Association to Consider the Future Path for Japan and History Education) zajmującego się edukacją historyczną, które popierało rewizjonizm w odniesieniu do ogólnie panującego obrazu epoki 1868-1945. Kiedy po raz piewszy pełnił urząd premiera (lata 2006-2007), stwierdził, że japońskie wojska w trakcie II wojny światowej nie zmuszały kobiet na okupowanych terenach do prostytucji. Oświadczenie to rozwścieczyło żyjące jeszcze kobiety w Korei, Chinach, na Filipinach i w innych państwach regionu, które musiały pod przymusem pełnić usługi seksualne wobec żołnierzy japońskich. Sprawa wywołała wówczas protesty sięgające Waszyngtonu, co ostatecznie skłoniło Abego do wyrażenia przeprosin. Uczynił to w trakcie swojej pierwszej wizyty w Stanach Zjednocznonych pod koniec kwietnia 2007 r. Wpływ na niego miała bez wątpienia m.in. rezolucja Izby Reprezentantów Kongresu USA wzywająca Japonię do przyznania się do organizowania swego rodzaju niewolnictwa seksualnego w czasie wojny (wartime sex slavery) i przeproszenia za to. Jednakże słowa premiera Japonii uznane wowczas za przeprosiny były bardzo wykrętne i wyrażały raczej ubolewanie, że w realiach wojennych Azji Wschodniej kobiety były zmuszane do prostytucji i musiały z tego powodu wiele wycierpieć. Nie wynikało z nich jasno, że za przyzwoleniem władz japońskich organizowane były na okupowanych terenach specjalne punkty, w których do prostytucji zmuszono w sumie ok. 200 tys. kobiet (liczba najczęściej podawana w Korei Południowej).

Sprawa powróciła ze zdwojoną siłą w połowie czerwca zeszłego roku, kiedy to rząd kierowany przez Abego oznajmił, że tzw. „oświadczenie Kono” z 1993 r., zostało przygotowane pod naciskiem dyplomacji południowokoreańskiej i było formą kompromisu. W rzeczonym oświadczeniu Japonia przyznawała się do organizowania procederu niewolnictwa seksualnego kobiet z okupowanych przez jej wojska terenów. Stwierdzenie, że dokument powstał pod naciskiem dyplomacji Korei Południowej zostało w tym kraju zinterpretowane jako próba rewizji przeszłości w odniesieniu do zagadnienia niewolnictwa seksualnego. W konsekwencji zaczął się pogłębiać kryzys dyplomatyczny między oboma państwami, który trwa do dziś. Oprócz tego, że Korea eksponuje żyjące wciąż kilkadziesiąt kobiet będących ofiarami japońskich żołnierzy, podjęła także inne kroki mające skłonić Japonię do bezapelacyjnego uznania faktów z przeszłości. Do tych zabiegów należy przygotowywanie przez jedno z ministerstw (The Ministry of Gender Equality and Family) trzytomowej białej ksiągi dotyczącej zagadnienia. Ma być ona ukończona do końca lipca tego roku. Ponadto w ubiegłym roku politycy obu państw spotykali się kilkakrotnie dla wyjaśnienia tej kwestii, co jednak nie przyniosło pozytywnego rezultatu.

Źródło: Wikimedia Commons

Źródło: Wikimedia Commons

Relacje między oboma krajami zaczęły się psuć już ponad rok przed stwierdzeniem podwarzającym wartość i obowiązywanie „oświadczenia Kono”. 22 kwietnia 2013 r. Abe oznajmił, że nie ma zamiaru utrzymywać w mocy przeprosin z 1995 r. wyrażonych przez ówczesnego premiera Tomiichiego Murayamę, który przeprosił za japoński kolonializm i ekspansję. Przyznanie się do winy Murayamy było potwierdzane przez wszystkie kolejne rządy w Japonii, włącznie z pierwszym gabinetem Abego. Dla wzmocnienia przekazu z 22 kwietnia 2013 r. Abe następnego dnia zaakcentował, że definicja agresora powinna być określona przez środowiska akademickie i społeczność międzynarodową, z którego to stwierdzenia wypływał wniosek, że poszczególne państwa mogą mieć różne definicje tegoż słowa. W tym samym czasie konserwatywni politycy japońscy podważyli fakt dokonania przez ich państwo masakry w Nankinie w 1937 r., twierdząc, że została ona zmyślona przez Chińczyków. Takie oświadczenie musiało rozwścieczyć chińskich polityków. W Korei tymczasem narastała niechęć i dystans do nowego rządu japońskiego. Nowozaprzysiężona prezydent Park Geun-hye zdecydowała się w czerwcu 2013 r. odwiedzić Chiny, a nie Japonię.

Kolejnym krokiem Abego na polu polityki historycznej było odwiedzenie 26 grudnia 2013 r. świątyni Yasukuni, gdzie upamiętniono 2,4 mln Japończyków, którzy od 1869 r. służyli ojczyźnie. W tej liczbie znalazło się 14 osób skazanych przez Międzynarodowy Trybunał dla Dalekiego Wschodu w Tokio za popełnienie zbrodni wojennych. Wizyta Abego w świątyni wzburzyła Chińczyków i Koreańczyków. Republika Korei określiła ją jako psującą relacje między oboma państwami i podważąjącą stabilność całego regionu. Dla Koreańczyków i innych ofiar japońskiego imperializmu świątynia jest jego symbolem.

Japoński rewizjonizm, szczególnie silny pod rządami konserwatystów, uwidacznia się również w odniesieniu do wysp Dokdo, czy jak wolą Japończycy Takeshima. Od 1954 r. na wyspach stacjonują oddziały południowokoreańskiej straży przybrzeżnej. Według Korei wyspy od końca XVII w. należały do tego państwa, zaś na początku XX wieku zostały anektowane, jak cały kraj, przez Japonię. Japończycy natomiast swoje prawa opierają również na przynależność jeszcze siedemnastowiecznej oraz na fakcie, że w traktacie pokojowym z San Francisco (podpisany w 1951) nie zostały one wymienione jako terytorium, które Japonia powinna zwrócić Korei. Dlatego też oskarża ona Republikę Korei o bezprawną okupację wysp. Od 2005 r. władze prefektury Shimane 22 lutego organizują dzień upamiętniający („Takeshima Day”) aneksję wysp przez Japonię w 1905 r., jednocześnie podkreślając, że podlegają one ich władzy.

Spór o wyspy nasilił się wraz z objęciem urzędu przez Abego. Jego rząd nakazał, by w podręcznikach akademickich zapisano, że Dokdo/Takeshima to japońskie wyspy. Oprócz tego latem 2013 r. instytucje rządowe opublikowały artykuły, w których wyraźnie podkreślono, że archipelag należy do Japonii. Na tym nie koniec, gdyż na początku 2014 r. Ministerstwo Edukacji poinstruowało nauczycieli gimnazjów i liceów, by edukowali na temat przynależności państwowej wysp we „właściwy” sposób. Napięcie między Japonią a Koreą Południową wzrosło jeszcze bardziej po tym, jak władze w Tokio wysłały swojego przedstawiciela do prefektury Shimane, by 22 lutego 2014 r. wziął udział w obchodach „Takeshima Day”.

W obliczu wyżej opisanej polityki historycznej gabinetu Abego prezydent Korei Południowej jednoznacznie odmawia spotkania z nim w cztery oczy, mimo kilkukrotnego akcentowania przez premiera Japonii chęci odbycia takiej rozmowy. Prezydent Park podkreśla, że warunkiem do zorganizowania szczytu przywódców Korei Południowej i Japonii jest jednoznaczne potwierdzenie przez rząd Abego, że nie będzie on podważał „oświadczenia Kono” oraz przeprosin premiera Murayamy. W poprawie stosunków nie pomagają nawet apele polityków amerykańskich, którym zależy na zgodnym współdziałaniu obu państw w kontekście wzrostu znaczenia Chin w regionie. Wydawać by się mogło, że przypadająca w tym roku 50. rocznica nawiązania stosunków dyplomatycznych między oboma państwami mogłaby być dobrą okazją do polepszenia relacji. Tymczasem Koreańczcy z obawami czekają na 22 lutego i kolejny „Takeshima Day”, a w napięciu na przemówienie Abego, jakie ma wygłosić 15 sierpnia z okazji okrągłej rocznicy zakończenia II wojny światowej na Dalekim Wschodzie.

Autorem tekstu jest Marek Hańderek – doktorant na Wydziale Historycznym UJ, absolwent podyplomowego studium z zakresu Bezpieczeństwa Narodowego na AON.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
M. Hańderek: Korea i Japonia historią podzielone Reviewed by on 22 lutego 2015 .

W Polsce, w Europie Środkowo-Wschodniej, a także w części państw zachodnich z coraz większym napięciem oczekuje się 70. rocznicy zakończenia II wojny światowej. Rosja podobnie jak w latach poprzednich planuje zorganizować obchody w Moskwie, co ostatnio spotkało się z kontrpropozycją ze storny polskiej, która podniosła, że świętować zakończenie wojny można by np. w Gdańsku, Berlinie

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź