M. Gdański: „Wojny handlowe są dobre i łatwe do wygrania”, czyli gra w tchórza między USA a Chinami

 ›  ›  ›  › M. Gdański: „Wojny handlowe są dobre i łatwe do wygrania”, czyli gra w tchórza między USA a Chinami

Artykuły,Publicystyka,Top news

M. Gdański: „Wojny handlowe są dobre i łatwe do wygrania”, czyli gra w tchórza między USA a Chinami

Twittem zawierającym między innymi te słowa Donald Trump zapoczątkował całą serię wydarzeń na poziomie handlowym pomiędzy USA a Chinami. O pierwszej części, czyli nałożeniu ceł na stal i aluminium, pisałem tutaj, o części drugiej, czyli memorandum dotyczącym nałożenia na Chiny ceł na towary o wartości 50 mld USD pisałem tutaj, od środy zaś jesteśmy świadkami części trzeciej, obejmującej podaniem szczegółowej listy produktów objętych cłami z części drugiej, ogłoszeniem w chwilę później odwetu chińskiego tej samej wielkości, a także wydaniem komunikatu przez Trumpa informującego o poleceniu rozważenia wprowadzenia dodatkowych ceł na towary o wartości 100 mld USD na Chiny.

Zainteresowanych rozwojem całej sytuacji od początku prezydentury Trumpa odsyłam do drugiego artykułu, tu skupię się wyłącznie na wydarzeniach z ostatnich kilku dni.

Zgodnie z zapowiedzią złożoną 22 marca, jednym z etapów wdrożenia ceł na Chiny było przedstawienie w ciągu 15 dni listy produktów, na które cła w wysokości 25% zostaną nałożone (w przypadku gdy produkty już wcześniej były obłożone 10% stawką ceł, cła zostaną podniesione o 25 p.p. do 35%, etc.). Zgodnie z wcześniej podanymi informacjami, jako że cła mają zostać nałożone w odwecie za kradzież własności intelektualnej (zgodnie z artykułem 301 Ustawy o handlu z 1974 roku), głównymi celami ceł były produkty wysokiej techniki, związane z chińskim planem Made in China 2025. Ponadto lista została tak skonstruowana, by w możliwie najmniejszy sposób zaszkodzić amerykańskim konsumentom. W związku z tymi powodami pełna lista zawiera 1333 produktów (do znalezienia tutaj, na stronach 14-58), o łącznej wartości importu 48,1 mld USD (dane za rok 2017), z czego produktem o największej wartości są płaskie telewizory (4 mld USD). Tak wygląda grafika przedstawiająca podział wszystkich produktów według wartości importu z Chin:

Podział kategorii produktów, na które zostaną nałożone cła. Źródło: Twitter @TradeNewsCentre

 

Cła nie zostaną ostatecznie nałożone do zakończenia całego procesu, na który składać się będą komentarze do proponowanych ceł, wysłuchanie publiczne i kolejna sesja komentarzy – w sumie cła mogą zostać nałożone nie prędzej niż za półtora miesiąca, jako że data kończąca ostatni etap to 22 maja.

Równocześnie z planowanym nałożeniem ceł, 26 marca USA złożyły do WTO wniosek o rozwiązanie sporu handlowego z Chinami w związku z nieodpowiednią ochroną praw własności. Pierwszym etapem są konsultacje między rządami obu krajów, ale jeśli one nie przyniosą skutku, po 60 dniach sprawą zajmie się WTO. Wniosek można znaleźć tutaj. 5 kwietnia do wniosku przeciwko Chinom dołączyły także Unia Europejska oraz Japonia.

Tego samego dnia, kilka godzin później, chińskie ministerstwo finansów ogłosiło, że w odwecie nałożone zostaną cła na import amerykańskich produktów, także o wartości około 50 mld USD.  Pełna lista zawiera 106 pozycji, w języku chińskim można ją znaleźć tutaj, tłumaczenie na język angielski tutaj, w roku 2016 wartość ich importu wyniosła ponad 43 mld USD. Podobnie jak w wypadku ceł amerykańskich, poziom ceł na te produkty zostanie podniesiony o 25 p.p. Najistotniejszą część wartości produktów, na które cła zostaną nałożone, stanowi soja a także samoloty wyprodukowane przez amerykańską firmę Boeing (ciekawostką jest fakt, że cłami zostały obłożone samoloty o wadze od 15 ton do 45 ton, najnowszy zaś Boeing 737 MAX 8 waży dokładnie 45 ton i 70 kg, nie zalicza się tym samym do tej kategorii; starsze samoloty tego producenta są do niej zaliczane). Biorąc pod uwagę te kategorie, głównym celem Chin jest wywarcie wpływu na amerykańską administrację, aby ta wycofała się ze swoich ceł. Szczególnie dobrze jest to widoczne na przykładzie soi, jako że jest ona uprawiana w dorzeczu rzeki Missisipi, a tam znajduje się wiele stanów, które w wyborach prezydenckich w USA zagłosowały na kandydata Republikanów.

Pola uprawne z soją na terenie USA. Źródło: USDA

Duże straty amerykańskich farmerów spowodowane utratą bardzo ważnego importera (około 2/3 amerykańskiego eksportu soi trafia do Chin), a co za tym idzie, także spadkiem cen, mogą doprowadzić do przejścia tych stanów na stronę Demokratów. Zgodnie z podanymi informacjami, cła mają zostać wprowadzone dopiero w momencie, kiedy USA wprowadzą swoje cła – jest to więc naturalnie uważane za środek odwetowy.

Równocześnie, analogicznie jak w wypadku USA, 29 marca Chiny złożyły swój wniosek o rozwiązanie sporu handlowego z USA do WTO. Tym razem jednak powodem była niezgodność z zasadami wolnego handlu poprzez nałożenie jednostronnych ceł. Podobnie jak w pierwszym wypadku, strony mają 60 dni na samodzielne rozwiązanie sporu, po tym czasie sprawa przejdzie w ręce WTO. Wniosek do znalezienia tutaj.

5 kwietnia, w wyniku chińskiego odwetu, prezydent USA wydał oświadczenie, w którym stwierdza, że „zamiast naprawienia swojego postępowania, Chiny wybrały zaszkodzenie naszym farmerom i producentom”. „W świetle niesprawiedliwego odwetu”, Donald Trump polecił rozważenie, czy w zgodzie z artykułem 301 byłoby nałożenie dodatkowych ceł na towary importowane o wartości 100 mld USD, a jeśli tak, to na jakie produkty takie cła mogłyby zostać nałożone. Oznaczałoby to potrojenie dotychczasowych nałożonych (panele słoneczne, pralki, stal i aluminium) i planowanych ceł na produkty o łącznej wartości 150 mld USD. Ścieżka postępowania będzie identyczna – w wyniku około 2-miesięcznego procesu najpierw zostaną przedstawione produkty, na które cła mają zostać nałożone, później przeprowadzone zostaną konsultacje i przesłuchanie publiczne, dopiero wtedy cła mogą zostać wdrożone w życie. Do tej pory z Chin nie pojawiły się żadne oficjalne komentarze dotyczące oświadczenia prezydenta USA, jako że w Chinach obchodzone jest Święto Zmarłych (Qingming). Jedyny komentarz pojawił się w chińskiej agencji prasowej Xinhua, która nazwała groźby jako „poważnie naruszające zasady handlu międzynarodowego”.

Co można powiedzieć o strategiach obu stron? USA chcą jednocześnie zrealizować dwa swoje cele: obniżenie deficytu w bilansie handlowym z Chinami oraz ograniczanie rozwoju chińskiego przemysłu technologicznego poprzez m.in. wpłynięcie na zwiększenie ochrony własności intelektualnej w Chinach. O ile wprowadzenie ceł na towary importowane o wartości 50 mld USD wskazywało, że głównym celem jest ten drugi, o tyle nowa groźba potrojenia wartości towarów obłożonych cłami może wskazywać na to, że istotniejszy jest ten pierwszy. Komunikaty wydawane przez amerykańską administrację także przekazują mieszane informacje – choć oczywiście oba cele nie są zbiorami rozłącznymi, ale droga do ich osiągnięcia powinna być odmienna. Jeśli chodzi o same możliwości nakładania ceł, Amerykanie mają dużo większe pole do manewru, jako że import z Chin do USA to około 506 mld USD, w drugą zaś stronę to około 131 mld USD – w związku z czym, w wypadku zrealizowania najnowszych gróźb Donalda Trumpa, cła amerykańskie obejmą zaledwie 30% całej wartości importu, w wypadku zaś, gdyby Chiny zdecydowały się na odwet dokładnie takiej samej wielkości, 150 mld USD to wartość większa niż import amerykańskich towarów do Chin. Amerykańska administracja musi być także świadoma tego, że im większą część importowanych towarów będą obejmować cła, tym trudniej będzie uniknąć kosztów dla społeczeństwa, co może odbić się na wynikach następnych wyborów, w których Donald Trump najprawdopodobniej będzie ubiegał się o reelekcję. Na świadomość tego wskazuje bardzo mocne rozdrobnienie chińskich produktów, na które cła zostaną nałożone, co ma zminimalizować koszty.

Odmienna sytuacja jest w Chinach – tam Xi Jinping nie musi obawiać się o wynik wyborów, jako że jego pozycja u władzy jest niezagrożona. Podobnie niewielkim problemem jest chińskie społeczeństwo, jako że przyzwyczajone jest do ponoszenia pewnych kosztów dla dobra państwa – przykładem były, chociażby bojkoty japońskich czy południowokoreańskich produktów. Xi Jinping może także bazować na stałym argumencie mówiącym o traktowaniu Chin przez imperialistów z zachodu z wyższej pozycji, na co Chiny są bardzo wrażliwe, a także na wyższej pozycji moralnej, jako że odgrywają rolę tego, który odpowiada na sankcje. Chińska strategia jest jednak bardziej ograniczona – głównie ze względu na to, że import z USA jest o wiele mniejszy, jak i to, że Chinom najbardziej opłaca się utrzymanie status quo, w ewentualnej wojnie handlowej mają dużo więcej do stracenia (dużo większy eksport, inwestycje, technologie). Stąd też zaobserwować można było tak ostrą reakcję Chin na decyzję z 22 marca, uderzającą w najważniejsze amerykańskie produkty eksportowe (wciąż jednak zostawiając sobie pewne możliwości manewru) – miała ona wywołać strach i zmusić USA do nawiązania dialogu z chińskimi partnerami i wycofania się z możliwej wojny handlowej – jeśli nie, Chiny są w stanie dalej twardo walczyć (co wiąże się z większym ryzykiem, jako że duża część produktów importowanych z USA do Chin to produkty na rynku duopolowym: eksportowi producenci soi to USA i Brazylia, producenci samolotów to amerykański Boeing i europejski Airbus; zamknięcie sobie jednej opcji spowoduje podwyższenie cen produktów drugiej opcji).

Często pojawia się wątek użycia przez Chiny zgromadzonych amerykańskich obligacji skarbowych, które poprzez ich sprzedaż miałyby doprowadzić do poważnych problemów finansowych USA. Jest to jednak mało prawdopodobne z kilku powodów. Jednym z nich jest to, że pomimo że Chiny to niemalże równo z Japonią największy pod względem wielkości zagraniczny posiadacz amerykańskich obligacji, w skali wszystkich wyemitowanych papierów wartościowych jest to zaledwie ok. 5%, trudno jest więc oczekiwać, by taka relatywnie niewielka ilość miała wstrząsnąć bardzo płynnym rynkiem, jako że amerykańskie obligacje są bardzo pożądanymi papierami skarbowymi. Ponadto ewentualna sprzedaż tych papierów wiązałaby się najprawdopodobniej z zakupem niżej oprocentowanych obligacji europejskich lub japońskich, co spowodowałoby wzmocnienie się chińskiej waluty w stosunku do koszyka walut, osłabiając tym samym konkurencyjność chińskiego eksportu, co jest przez chińskie władze niepożądane. W związku z tym o wiele skuteczniejsze jest używanie argumentu o posiadaniu tych papierów wartościowych w charakterze straszaka ostatecznego, niemającego jednak zostać wykorzystanym.

Najtrafniej można porównać spór pomiędzy USA a Chinami do modelu pochodzącego z teorii gier, znanego jako gra w tchórza. Zarówno jedno i drugie państwo są w samochodach jadących naprzeciwko siebie – kto pierwszy skręci, ten przegra. Co prawda rozpędzanie się potrwa jeszcze przez dłuższy czas – mamy przynajmniej półtora miesiąca dyskusji – ale stawka coraz prędzej idzie w górę. Trudno jest oczekiwać, by któryś z liderów odpuścił jako pierwszy: Xi Jinping budował swoją pozycję na obietnicy przywrócenia Chinom należnego im miejsca na świecie i poddanie się krajom Zachodu przywróciłoby koszmary straconego stulecia, Donald Trump zaś nie zwykł do tej pory wycofywać się z raz obranej politycznej drogi. Jeśli obaj panowie nie dogadają się ze sobą, może dojść do zderzenia, którego skutki mogą zostać odczuwalne w gospodarkach na całym świecie.

 

 

Maksym Gdański

Udostępnij:
  • 22
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    22
    Udostępnienia
M. Gdański: „Wojny handlowe są dobre i łatwe do wygrania”, czyli gra w tchórza między USA a Chinami Reviewed by on 9 kwietnia 2018 .

Twittem zawierającym między innymi te słowa Donald Trump zapoczątkował całą serię wydarzeń na poziomie handlowym pomiędzy USA a Chinami. O pierwszej części, czyli nałożeniu ceł na stal i aluminium, pisałem tutaj, o części drugiej, czyli memorandum dotyczącym nałożenia na Chiny ceł na towary o wartości 50 mld USD pisałem tutaj, od środy zaś jesteśmy świadkami

Udostępnij:
  • 22
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    22
    Udostępnienia

O AUTORZE /

Pozostaw odpowiedź