Artykuły,Publicystyka

M. Gdański: Rodrigo Duterte – w tym szaleństwie jest metoda

Zeszły rok był wyjątkowy pod względem zdobycia władzy przez bad boyów. Jednym z przykładów takiego rozwoju wydarzeń były wybory na Filipinach, które jednocześnie przyciągnęły uwagę mediów do tego leżącego na uboczu zainteresowania kraju. W wyniku czerwcowego głosowania urząd prezydenta na sześcioletnią kadencję objął Rodrigo Roa Duterte – m.in. były prezydent Davao, czwartego pod względem liczby mieszkańców miasta na Filipinach. Swoją retoryką podczas kampanii wyborczej dawał mocno do zrozumienia, że dotychczasowa polityka zagraniczna, oparta w dużej mierze na stosunkach ze Stanami Zjednoczonymi, musi ulec zmianie – i tak się stało. Jak do tego doszło, że kraj, który był jednym z najdawniejszych sojuszników USA w regionie, przeprowadził taką rewolucję w swoim obrazie polityki zagranicznej? Co jest powodem takiego, a nie innego nastawienia samego prezydenta Duterte do największego mocarstwa? Jak daleko może zajść w zmienianiu perspektyw regionalnych Filipin?

Brutalna przeszłość i związanie z USA

Żeby zacząć odpowiadać na te pytania, najpierw przybliżę historycznie i społecznie sam kraj – Filipiny od XVI wieku były kolonizowane przez Hiszpanię, w wyniku czego na wyspach pojawili się chrześcijanie, którzy w dużej części osadzali się na Luzon, t.j. największej wyspie położonej na północy kraju. Południowa wyspa, Mindanao, także była kolonizowana przez białych przybyszów, jednak wciąż pozostała tam duża społeczność m.in. muzułmańska. Sytuacja polityczna Filipin zmieniła się wraz z rokiem 1898, kiedy to rozpoczęła się wojna hiszpańsko-amerykańska, tocząca się przede wszystkim w dwóch regionach świata – na Karaibach oraz właśnie na Filipinach. Błyskawicznie przeprowadzony atak doprowadził do zaanektowania wysp przez USA, które co prawda oficjalnie sprzeciwiały się kolonializmowi, jednak w rzeczywistości zamierzali skolonizować nowo podbite ziemie. Sprzeciw mieszkańców wysp i dążenia niepodległościowe doprowadziły do wybuchu wojny między Stanami a Filipińczykami w roku 1899[1]. Krwawe zmagania oficjalnie zakończyły się po 3 latach, jednak przez następne lata krwawe rzezie ludności cywilnej nadal się powtarzały, aż po kolejnych 7 latach walki znów wybuchły z pełną mocą, zwłaszcza z zamieszkującym wyspę Mindanao ludem Moro[2]. To właśnie z tego okresu pochodzi amerykańskie określenie „Little Brown Brother”, będące protekcjonalnym określeniem na Filipińczyków[3].

Pomimo stłumienia buntów niepodległościowych, Amerykanie odstąpili od twardej polityki wobec kolonii  i od roku 1916 Filipiny zaczęły otrzymywać coraz większe uprawnienia w ramach autonomii, by w roku 1946 otrzymać niepodległość potwierdzoną prawnie. Nie oznaczało to jednak wycofania się Stanów z kraju – w związku z przeniesieniem ciężaru walki z faszystów na komunistów, południowo-wschodnia część Azji stała się bardzo wrażliwa na to zagrożenie. W związku z tym, USA były zdecydowanie najważniejszym partnerem handlowym jeśli chodzi o zbrojenia[4], zaś już w roku 1951 podpisano traktat o wzajemnej obronie (Mutual Defense Treaty)[5] – to na długo zapewniło Filipinom nie tylko poczucie bezpieczeństwa, ale skłoniło również do podjęcia moralnego hazardu. Uważali bowiem, że ochrona ze strony Ameryki jest im dana raz na zawsze, w związku z czym nie było potrzebne rozwijanie własnego potencjału zbrojeniowego. Sytuacja była stabilna przez kilkadziesiąt lat – Amerykanie zapewniali subsydiowanie filipińskiego wojska, jednocześnie samemu utrzymując tam swoje oddziały w kilku bazach wojskowych, wraz z utrzymywaniem stabilności państwa – zarówno w okresach kruchej demokracji, jak i stanu wojennego oraz dyktatury Ferdynanda Marcosa. Po odsunięciu od władzy dyktatora, co zbiegło się w czasie ze słabnięciem bloku komunistycznego, na Filipinach narastały sympatie nacjonalistyczne i antyamerykańskie, co ostatecznie, po upadku komunizmu, doprowadziło do wyeksmitowania Amerykanów w roku 1992 z baz na terenie Filipin: lotniczej Clark oraz morskiej Subic Bay[6]. W jednej chwili Filipiny pozbyły się całego swojego zabezpieczenia militarnego, co błyskawicznie wykorzystały Chiny, przyjmując agresywny ton w konflikcie o wyspy na Morzu Południowochińskim. USA, będąc podirytowane decyzją Filipińczyków, na kilka lat odwróciły się plecami do sojusznika – do współpracy nieśmiało wracając poprzez podpisanie Visiting Forces Agreement w roku 1999, zaś bardziej zdecydowanie w następstwie ataku na World Trade Center 11 września 2001 roku ze względu na pobliskie wyspy zamieszkałe przez ludność muzułmańską. Finalny powrót do współpracy na szerokim polu został ustanowiony dzięki podpisaniu 28 kwietnia 2014 roku Enhanced Defense Cooperation Agreement[7], umożliwiającemu Amerykanom korzystanie zarówno z baz opuszczonych w 1992 r, jak i 5 innych[8], a także ustanowieniu rotacyjnego garnizonu wojsk na terenie kraju.

Źródło: U.S. Congressional Research Service

Jak więc widać, historia Filipin jest nierozerwalnie związana z USA, przy czym wzajemne relacje raczej przypominają sinusoidę – co pewien czas z sympatii wymuszonej przez zagrożenia zewnętrzne przechodząc do nienawiści, mocno naznaczonej kolonialną i brutalną przeszłością.

Historia Rodrigo Duterte

Przeszłość kolonialna mocno zaważyła także na poglądach obecnego prezydenta Filipin. Jest pierwszym w nowoczesnej historii przywódcą tego kraju urodzonym na południowej wyspie, w związku z czym wyżej wspomniane wydarzenia są silnie zakorzenione w tradycji tamtych rodzin, co także wpłynęło na młodego Duterte, zwłaszcza za sprawą przodków. Ponadto, jak sam przyznaje w wywiadzie dla Rapplera w październiku 2015 roku, dzięki latom młodości w jego umyśle silnie zakorzeniona została lewicowa, początkowo nawet komunistyczna ideologia[9]. Swoją dalszą karierę powiązał z miastem Davao, na południu wyspy Mindanao. Kolejno jako prawnik, prokurator, wiceprezydent i prezydent zmagał się z wieloma problemami dotykającymi to miasto: m.in. narkotykami i bardzo wysoką przestępczością. Jego walka niejednokrotnie była bardzo brutalna i niekonwencjonalna; sam przyznaje się do zabicia przynajmniej 3 osób[10]. Niemniej jego metody spowodowały, że duża część mieszkańców Davao czuje się bezpieczniej w mieście (co nie znaczy, że jest to już miasto bezpieczne)[11]. Niemniej kolejnymi cegiełkami do zrozumienia postawy Duterte są właśnie czasy rządzenia tym miastem: prawdopodobnie za sprawą wydawania wyroków śmierci bez wyroku sądu, amerykańska ambasada odmówiła wydania mu wizy na wjazd do kraju w roku 2002[12]. Duterte oskarża również USA o to, że w tym samym roku CIA pomogło zbiec z Davao Amerykaninowi Michaelowi Meiringowi, który został oskarżony na Filipinach o posiadania materiałów wybuchowych[13],

Także podczas kampanii prezydenckiej uczucia kandydata do mocarstwa były zaogniane przez kolejne incydenty: ostra krytyka ze strony amerykańskiego ambasadora po żarcie Duterte na temat gwałtu na australijskiej misjonarce, wykorzystanej seksualnie i zamordowanej w Davao podczas urzędowania przyszłego prezydenta kraju[14] czy napiętnowanie z powodu nieprzywiązywania uwagi do przestrzegania praw człowieka. Sama kampania wyborcza pokazywała, że główny nacisk ma został położony na sprawy wewnętrzne, takie jak bardzo wysoka przestępczość czy korupcja, natomiast sprawy międzynarodowe mają zostać odłożone na dalszy plan.

Łącząc te wszystkie wątki w całość, nie trudno jest już zrozumieć tak bardzo negatywny stosunek samego Duterte do USA; sam zresztą nigdy nie uważał się za polityka czy dyplomatę, wręcz przeciwnie, zyskiwał popularność dzięki umiejętności mówienia o rzeczach prostymi słowami. I taka też była, jest i będzie jego prezydentura, co jeszcze będzie widoczne na wielu przykładach (chociażby nazwanie prezydenta Obamę „putangina”[15], po którym to wydarzeniu Obama odwołał spotkanie z Duterte[16]).

Prezydentura Duterte i relacje międzynarodowe

Jak wyglądają stosunki amerykańsko-filipińskie poza obraźliwymi określeniami? Na przestrzeni zaledwie miesiąca Duterte zapewniał, że:

·         Filipiny zakończą wspólne ćwiczenia wojskowe i patrole morskie (29.09.2016)[17],

·         Filipiny utrzymają istniejące traktaty obronne i sojusze wojskowe (12.10.2016)[18],

·         Filipiny dokonują separacji od USA, twierdząc że przegrały, i dążą do stworzenia trójki Chiny-Rosja-Filipiny przeciwko całemu światu; wtedy też Duterte wygłosił 30-minutową tyradę na temat negatywnego stosunku do USA (20.10.2016)[19],

·         Filipiny nie zamierzają zaostrzać stosunków z USA, ponieważ to nie leży w ich interesie (21.10.2016)[20],

·         Filipiny chcą, żeby wojska USA opuściły teren kraju w ciągu następnych 2 lat (26.10.2016)[21].

Nie da się ukryć, że takie naprzemienne wydawanie komunikatów oddziałuje bardzo negatywnie na relacje pomiędzy oboma krajami, zwłaszcza ze względu na brak przewidywalności i stabilności kontaktów. Jednak czy można z tego wywrzeć jakiś szerszy wniosek, na czym ma polegać polityka zagraniczna Duterte? Okazuje się że tak.

Jak już wcześniej wspomniałem, głównym polem nacisku podczas prezydentury Duterte jest sytuacja wewnętrzna. Od dziesiątków lat USA zapewniały stały dopływ finansowania oraz zapewniały bezpieczeństwo kraju. Jednak w zamian Filipiny były przywiązane do USA pod względem kontaktów międzynarodowych. Prezydentura Duterte zmienia to nastawienie proamerykańskie na bardziej samodzielną politykę międzynarodową (mocne słowa ministra spraw zagranicznych, który mówi o traktowaniu Filipin jako partnera zamiast „małego brązowego brata”[22]), która może przynieść większe korzyści, głównie ekonomiczne, wiążące się z uzyskiwaniem pożyczek chińskich. Już podczas wizyty Duterte w październiku 2016 roku uzyskano zgodę na inwestycje o wartości 15 mld USD, głównie w infrastrukturę i przemysł, oraz 9 mld USD pożyczek[23]. Podobne umowy zostały zawarte z m.in. Japonią[24].

Ponadto Filipińczycy widzą, że USA nie są w stanie postawić sprawy wysp na Morzu Południowochińskim na ostrzu noża, bo wojna to zbyt duża stawka – są po prostu bezradni, nawet pomimo pozytywnego werdyktu Stałego Trybunału Arbitrażowego w sprawie wniesionej przez Filipiny. W związku z tym, żeby móc cokolwiek osiągnąć, samodzielna pertraktacja z Chinami i odłożenie kwestii spornych na boczny tor jest o wiele lepszym pomysłem, zwłaszcza że już teraz pozwalającym uzyskać dobre rezultaty, takie jak dopuszczenie filipińskich rybaków na tereny łowieckie[25]. Dodatkowo uwolnienie się spod ciężaru wyłącznie amerykańskiej polityki pozwoliło na dywersyfikację źródeł uzbrojenia – warto wskazać przede wszystkim umowę na przekazanie zaopatrzenia wojskowego przez Chiny o wartości 14,4 mln USD[26]. Udzielą oni także Filipinom wsparcia w zakresie kontrolowania otwartego morza by zapobiegać piractwu[27]. Do włączenia się we wspieranie filipińskiej armii gotowi są również Rosjanie, co zademonstrowali trzecią w historii wizytą okrętów morskich w filipińskim porcie[28].

Czy to jednak oznacza wyparcie Amerykanów z Filipin? Zdecydowanie nie. Amerykańska pomoc wojskowa dla Filipin z roku na rok wzrasta (w roku fiskalnym 2015-2016 jej wartość wyniosła 127,1 mln USD[29], zaś w następnym sięgnie nawet 180 mln USD[30]). Nie należy zapominać o dużym wkładzie Amerykanów w pomoc humanitarną i przy zapobieganiu skutkom katastrof. Ponadto, pomimo słów Duterte o eksmisji amerykańskich wojsk z kraju, trwają prace przygotowawcze w kilku bazach wojskowych do przyjęcia Amerykanów. Co na to minister obrony kraju? „On (Duterte) nie ma z tym problemu, nie ma problemu z EDCA (Enhanced Defense Cooperation Agreement). Powiedział, że będziemy honorować wszystkie umowy, które weszły w życie dzięki poprzedniemu rządowi”[31]. Jak więc widać, w niektórych przypadkach urzędnicy niższego szczebla we wzajemnych rozmowach korygują słowa Duterte, tak, żeby dalsza współpraca na wielu polach nie została zagrożona – i co więcej, prezydent kraju jest tego świadomy. Jasno z tego wynika, że celem prezydenta nie jest więc całkowicie pozbycie się Amerykanów z Filipin.

Pomimo pozornego szaleństwa Duterte w tym, co mówi, można odnaleźć pewną regułę, którą starałem się w powyższej analizie przybliżyć – to, na czym najbardziej skupia się prezydent Filipin, to polityka wewnętrzna. Duterte stara się uwolnić spod obezwładniającego na arenie międzynarodowej jarzma Amerykanów by osiągnąć w ten sposób większe korzyści dla swojego kraju, głównie ekonomiczne. Nie oznacza to jednak zerwania stosunków z Amerykanami, nawet pomimo tak ostrych wypowiedzi, będących konsekwencją przeszłości i trudnych relacji Filipiny-USA i Duterte-USA. Niewątpliwie jest to jednak duży orzech do zgryzienia dla Amerykanów – oto w pierwszej linii wysp ograniczających dostęp Chin do Morza Spokojnego pojawiła się duża dziura. Nie jest pewne, jak na taką sytuację zareagują pozostałe państwa regionu – czy będą w stanie wytrzymać u boku mocarstwa zza oceanu, czy też także zostaną skuszone rzeką chińskich inwestycji? Póki co warto jest bacznie obserwować relacje chińsko-filipińskie – kolejny epizod w tym pisanym wspólnie rozdziale już w tym tygodniu, podczas rewizyty Xi Jinpinga na Filipinach w dniach 23-24 lutego.

[1] http://www.polityka.pl/tygodnikpolityka/historia/1545983,1,filipiny—kolonialna-wojna-usa.read

[2] http://historia.wp.pl/title,Amerykanska-kolonia-na-Filipinach-W-wojnie-o-niepodleglosc-zginelo-200-tys-cywilow,wid,17395590,wiadomosc.html?ticaid=118a28

[3] https://www.nps.gov/prsf/learn/historyculture/the-philippine-war-suppressing-an-insurrection.htm

[4] http://armstrade.sipri.org/armstrade/page/values.php

[5] http://avalon.law.yale.edu/20th_century/phil001.asp

[6] Bill Hayton, The South China Sea: The Struggle for Power in Asia, s.84

[7] http://www.gov.ph/2014/04/29/document-enhanced-defense-cooperation-agreement/

[8] https://fas.org/sgp/crs/natsec/IN10496.pdf

[9] http://www.rappler.com/nation/politics/elections/2016/111096-leadership-duterte-style

[10] http://www.bbc.com/news/world-asia-38337746

[11] https://www.nytimes.com/2016/06/17/world/asia/philippines-davao-duterte.html

[12] https://www.wsj.com/articles/behind-philippine-leaders-break-with-the-u-s-a-lifetime-of-resentment-1477061118

[13] https://www.nytimes.com/2016/05/14/world/asia/philippines-president-rodrigo-duterte.html

[14] http://www.abc.net.au/news/2016-04-17/philippines-presidential-candidate-condemned-for-joke-about-rape/7333300

[15] https://www.theguardian.com/world/video/2016/sep/06/rodrigo-duterte-calls-barack-obama-a-son-of-a-whore-video

[16] https://www.nytimes.com/2016/09/06/world/asia/philippines-duterte-obama.html?_r=1

[17] https://www.wsj.com/articles/philippines-leader-to-end-joint-military-exercises-joint-naval-patrols-with-u-s-1475086567

[18] http://uk.reuters.com/article/uk-philippines-duterte-idUKKCN12C116

[19] http://www.reuters.com/article/us-china-philippines-idUSKCN12K0AS

[20] http://www.aljazeera.com/news/2016/10/duterte-backtracks-philippines-separation-161021162912041.html

[21] https://www.washingtonpost.com/world/philippines-duterte-now-wants-us-troops-out-in-two-years/2016/10/26/32bec8a5-8584-4d95-8e9d-4d7762865055_story.html

[22] http://thediplomat.com/2016/09/philippines-no-longer-us-little-brown-brother-yasay/

[23] https://www.bloomberg.com/news/articles/2016-10-21/china-visit-helps-duterte-reap-funding-deals-worth-24-billion

[24] http://www.forbes.com/sites/ralphjennings/2016/10/26/japan-will-give-the-philippines-more-aid-than-china-but-not-as-fast/#578b1bd614db

[25] https://www.washingtonpost.com/news/worldviews/wp/2016/11/02/dutertes-deal-with-china-seen-by-satellite-fishing-allowed-but-no-change-in-control-of-disputed-shoal/?wpisrc=nl_wv&wpmm=1

[26] http://uk.reuters.com/article/uk-philippines-china-arms-idUKKBN1490HR?il=0

[27] http://www.manilatimes.net/china-help-patrol-seas-duterte/310008/

[28] http://thediplomat.com/2017/01/why-are-russian-warships-in-the-philippines/

[29] http://www.reuters.com/article/us-philippines-usa-idUSKBN14C0QA

[30] http://www.reuters.com/article/us-philippines-duterte-idUSKCN1260X5

[31] http://news.mb.com.ph/2017/01/26/lorenzana-us-to-build-fix-facilities-in-ph-camps-under-edca/

Udostępnij:
  • 11
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    11
    Udostępnienia
M. Gdański: Rodrigo Duterte – w tym szaleństwie jest metoda Reviewed by on 24 lutego 2017 .

Zeszły rok był wyjątkowy pod względem zdobycia władzy przez bad boyów. Jednym z przykładów takiego rozwoju wydarzeń były wybory na Filipinach, które jednocześnie przyciągnęły uwagę mediów do tego leżącego na uboczu zainteresowania kraju. W wyniku czerwcowego głosowania urząd prezydenta na sześcioletnią kadencję objął Rodrigo Roa Duterte – m.in. były prezydent Davao, czwartego pod względem liczby

Udostępnij:
  • 11
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    11
    Udostępnienia

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź