Artykuły,Publicystyka

M. Gdański: Prawo do ograniczania wolności mediów w Azji Południowo-Wschodniej

Okres kilku ostatnich miesięcy przyniósł kilka bardzo poważnych ciosów dla wolności mediów w całej Azji Południowo-Wschodniej. Co gorsza, wiele wskazuje że to dopiero początek negatywnego trendu, dążącego do znacznego jej ograniczenia w tych krajach, gdzie taka wolność istnieje. Tym samym doprowadziłoby to do powiększenia się liczby krajów regionu, gdzie już w tym momencie trudno jest mówić o jakiejkolwiek wolności prasy i innych mediów.

Sytuację mediów w rejonie Azji Południowo-Wschodniej najłatwiej będzie zarysować, rzucając okiem na ranking prowadzony przez Reporterów Bez Granic. Na 180 państw uwzględnionych w rankingu, niemalże wszystkie państwa regionu znajdują się w najniższej tercji, z czego trzy w ostatniej jedenastce. Honor regionu ratuje jedynie nieco zapomniany Timor Wschodni, który ledwo załapał się do pierwszej setki. By nie być gołosłownym, oto miejsca poszczególnych państw:

98 – Timor Wschodni

124 – Indonezja

127 – Filipiny

131 – Mjanma

132 – Kambodża

142 – Tajlandia

144 – Malezja

151 – Singapur

156 – Brunei

170 – Laos

175 – Wietnam

176 – Chiny

 

O przypadkach z samego dołu rankingu nie ma potrzeby się wypowiadać – wolności mediów tam nie było, nie ma, i z dużą dozą prawdopodobieństwa w najbliższej przyszłości takiej wolności nie będzie. Dziennikarze próbujący badać i publikować materiały krytyczne wobec władzy są aresztowani, ogranicza się ich możliwości działania, niektórzy są objęci inwigilacją. Spośród pozostałych państw, trzeba powiedzieć o trzech z nich, gdzie przypadki łamania wolności mediów z ostatnich miesięcy przyciągnęły uwagę całego świata.

Filipiny

Przypadek najświeższy, który opisałem szerzej w osobnym artykule. Administracja prezydenta Duterte ogłosiła wyrejestrowanie jednego z najważniejszych filipińskich niezależnych portali, ze względu na domniemane złamanie konstytucji Filipin i tamtejszego prawa, zabraniającego mediom działającym na obszarze kraju posiadanie innej struktury własności niż w pełni filipińskiej. Rappler naraził się prezydentowi Duterte tym, w jaki sposób relacjonował i badał skutki wojny z narkotykami, czyli sztandarowego projektu prezydenta. Portal niejednokrotnie nagłaśniał przypadki nieuzasadnionych niczym zabójstw czy niepotrzebnej brutalności. Ponadto przyglądał się bliżej problemowi internetowych trolli, którzy bardzo intensywnie agitowali w Internecie za kandydaturą Rodrigo Duterte w wyborach prezydenckich w 2016 roku, posługując się wielokrotnie fałszywymi oskarżeniami, nękaniem osób o innych poglądach i wieloma innymi wątpliwymi etycznie metodami. Prezydent Duterte niejednokrotnie wyrażał swoje oburzenie działaniami takich tytułów jak Rappler, oskarżając go o łamanie prawa dotyczącego nacjonalizacji sektora medialnego. Także inne koncerny medialne miały lub mają problemy z prezydentem – dziennikarze telewizji ABS-CBN oraz gazety Inquirer usłyszeli że są „sku*wysynami”, a ich pracodawcy mogą się liczyć z karmą za krytykę wobec władzy. Niedługo później gazeta zmieniła swojego właściciela na biznesmena powiązanego z Duterte, telewizja zaś otrzymała ostrzeżenie o możliwym braku wyrażenia zgody na odnowienie koncesji na operowanie na Filipinach.

Kambodża

Wieloletni premier Kambodży, Hun Sen, w trakcie rozprawy z politykami opozycji mogącej zagrozić mu w nadchodzących wyborach, doprowadził do zamknięcia jednego z najbardziej popularnych niezależnych tytułów, czyli The Cambodia Daily. Właścicieli gazety oskarżono o wieloletnie zaległości podatkowe – w wypadku gdyby ta kwota nie została zapłacona w ciągu jednego miesiąca, gazeta miała zostać zamknięta. Jako że na warunki gazety ta kwota była „astronomiczna”, właściciele zadecydowali o zlikwidowaniu tytułu. W ten sposób 24-letnia gazeta, znana z poruszania tematów krytykujących władzę, takich jak korupcja, ochrona środowiska czy prawa człowieka, zniknęła z rynku. Po pewnym czasie powróciła strona internetowa gazety, jednakże zbierając jedynie wiadomości dotyczące Kambodży z innych tytułów z całego świata. Władze doprowadziły również do zlikwidowania kilku innych mediów z przestrzeni radiowej: Radio Free Asia czy Voice of America’s Khmer, czy to poprzez zawieszenie licencji, czy to za sprawą podobnych oskarżeń jak w przypadku The Cambodia Daily. Jeszcze tego samego miesiąca powstały nowe media, bardzo silnie powiązane z rządzącą partią czy też bezpośrednio z rządem, które mają rozpowszechniać informacje dotyczące „bezpieczeństwa wewnętrznego państwa”, co można jednoznacznie zakwalifikować jako tubę propagandową rządzącego krajem Hun Sena.

Mjanma

Władze Mjanmy aresztowały dwójkę dziennikarzy Reutersa, Wa Lone oraz Kyaw Soe Oo, za złamanie ustawy o tajemnicy państwowej, konkretnie za przechowywanie tajnych dokumentów dotyczących uciekającej z kraju muzułmańskiej mniejszości Rohingya. Zatrzymani zostali 12 grudnia przy okazji zaproszenia na spotkanie z policjantami na obiad (podczas to którego mieli otrzymać dokumenty, za których posiadanie natychmiast zostali aresztowani), przez pierwsze dwa tygodnie byli przetrzymywani bez kontaktu z prawnikami ani z rodzinami. Pierwszy raz publicznie pojawili się na pierwszej rozprawie sądowej 27 grudnia, podobny schemat pokazywania się wyłącznie w sądzie ma miejsce po dzień dzisiejszy. Samo prawo zostało ustanowione w roku 1923, jeszcze za czasów brytyjskich rządów kolonialnych, i do tej pory było bardzo rzadko używane. Maksymalna kara więzienia jaka za to grozi to 14 lat. Jednym z głośniejszych przypadków jego wykorzystania było aresztowanie na 10 lat więzienia (później zmniejszono do 7 lat) w 2014 roku piątki dziennikarzy z Unity Journal za artykuł ujawniający tajną fabrykę broni chemicznej – zostali oni wypuszczeni dzięki amnestii w roku 2016.

 

Jakie mogą być przyczyny tego zaostrzenia wolności prasy w regionie? Wymienić można trzy skorelowane ze sobą czynniki, które w zależności od państwa będą różniły się wagami. Pierwszą z nich jest światowa tendencja do odchodzenia od demokracji na rzecz autorytaryzmu. Społeczeństwa na całym świecie są zmęczone demokracją i brakiem sukcesów polityków opowiadających się za takim systemem politycznym, są natomiast uwodzone przez osoby dążące do większego autorytaryzmu, obiecujące sprawowanie władzy silniejszą ręką i dążenie do rozwiązywania w ten sposób nawarstwiających się problemów.

Drugim czynnikiem jest zmiana polityki międzynarodowej prowadzonej przez prezydenta USA, Donalda Trumpa. Obiecywana przez niego polityka America First zakłada skupienie większej uwagi na problemach wewnętrznych USA, zaniedbując tym samym dotychczasową dbałość i walkę o demokrację i wolność prasy na całym świecie. Brak amerykańskich nacisków sprawia, że przywódcy nie czują się już tak dyscyplinowani przez największą światową potęgę i mają większą swobodę w używaniu niekonwencjonalnych sposobów do umacniania swojej władzy. Dość powiedzieć, że amerykański przywódca sam niebezpośrednio zachęca do ataków na media, tak jak chociażby na Filipinach, gdzie żartował razem z Duterte że dziennikarze to tak naprawdę szpiedzy. Jedynymi siłami które usiłują dbać o te wartości pozostają Unia Europejska oraz międzynarodowe organizacje, które jednakże mają zbyt małe możliwości żeby realnie wpływać na zmianę polityki w tym regionie.

Siłą zdolną do coraz większego wpływu na region, w miarę jak USA coraz bardziej się wycofują, są Chiny, które są tym samym trzecim czynnikiem wpływającym na ograniczanie prawa  do wolności prasy. Chiny byłyby w stanie znacząco ingerować w politykę wewnętrzną poszczególnych państw, tyle że w przeciwieństwie do krajów zachodu nie widzi dla siebie korzyści z tego wypływających. Tym samym pieniądze płynące z Pekinu nie są obwarowane gwiazdkami dotyczącymi praw człowieka i większej wolności, liczy się tylko poparcie spraw chińskich na arenie międzynarodowej, co dla przywódców mniejszych państw z Azji Południowo-Wschodniej jest zdecydowanie na rękę, w przeciwieństwie do gwiazdek znajdujących się w umowach z państwami Zachodu. Nic więc dziwnego że to właśnie źródło finansowe zyskuje coraz większą popularność w regionie.

Skupiając się na tych trzech przypadkach, warto zauważyć jeszcze jedną ciekawą cechę wspólną – wszystkie te działania poczynione przez rządzących poszczególnymi państwami zostały dokonane w majestacie prawa – tyle że już niekoniecznie zgodnie z duchem prawa.

W związku z tymi zmianami, przyszłość wolności prasy w regionie zakrywa się coraz ciemniejszymi chmurami, jako że póki co nie widać momentu w którym te trendy mogą się odwrócić. Dla obserwatorów życia politycznego i społecznego z całego świata jest to fatalną wiadomością, jako że tylko niezależne i pokazujące problemy z wielu stron źródła są w stanie obiektywnie przekazywać informacje dotyczące tych państw.

 

Opracował: Maksym Gdański

Zdjęcie: Mężczyzna czytający ostatnie wydanie gazety The Cambodia Daily. Źródło: EPA

Udostępnij:
  • 4
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    4
    Udostępnienia
M. Gdański: Prawo do ograniczania wolności mediów w Azji Południowo-Wschodniej Reviewed by on 20 stycznia 2018 .

Okres kilku ostatnich miesięcy przyniósł kilka bardzo poważnych ciosów dla wolności mediów w całej Azji Południowo-Wschodniej. Co gorsza, wiele wskazuje że to dopiero początek negatywnego trendu, dążącego do znacznego jej ograniczenia w tych krajach, gdzie taka wolność istnieje. Tym samym doprowadziłoby to do powiększenia się liczby krajów regionu, gdzie już w tym momencie trudno jest

Udostępnij:
  • 4
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    4
    Udostępnienia

O AUTORZE /

Patrycja Pendrakowska

Prezes CSPA od maja 2017 roku, ekspert od Chin. Doktorantka w zakładzie filozofii społecznej UW. Ukończyła sinologię, etnologię i socjologię na UW, którą studiowała również na Ludwig-Maximilians Universität w Monachium. W 2011 roku badała problem migracji w Nepalu, w Institute of Integrated Development Studies w Katmandu. Była redaktorka TVN24 i wolontariuszka w dziale misji PAH. Otrzymała stypendia naukowe na seminaria i badania w Polsce, Niemczech, Hiszpanii i Chinach. E-mail: [email protected]; twitter: @patrycjapendra

Pozostaw odpowiedź