Artykuły,Publicystyka

M. Gdański: Kurcząca się wolność prasy na Filipinach

W poniedziałek, 15 stycznia 2018 roku, filipińskim rynkiem medialnym zatrzęsła wiadomość o odebraniu Rapplerowi rejestracji jako organizacji informacyjnej. Taką decyzję 11 stycznia podjęła filipińska rządowa Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (Securities and Exchange Commission; dalej Komisja), na podstawie domniemanego złamania filipińskiej konstytucji oraz prawa, mającego na celu bronienie Filipin przed zbytnim wpływem innych państw, przykładowo poprzez wykup ziemi przez obcokrajowców, czy też, jakie oskarżenia padają w tym przypadku, poprzez naruszanie zasad dotyczących kapitału zagranicznego (Anti-Dummy Law, dalej ADL).

Jak wygląda regulacja filipińskiego rynku medialnego? Konstytucja z 1987 roku gwarantuje, wzorem amerykańskiej konstytucji, niezagrożoną wolność prasy, jednakże artykuł XVI sekcja 11 bardzo wyraźnie przestrzega, że masowe media mogą być zarządzane jedynie przez obywateli Filipin albo przez przedsiębiorstwa, stowarzyszenia, etc. będące w całości w rękach obywateli Filipin. ADL z kolei opisuje dokładnie w jaki sposób może zostać ukarane naruszenie prawa w znacjonalizowanych sektorach gospodarki, przykładowo takim jak rynek medialny. Kompetencje sprawdzania struktury własności sprawuje Komisja, która jednocześnie kontroluje rejestr przedsiębiorstw w państwie. Nieco dokładniejszy opis struktury prawnej, w której muszą poruszać się masowe media można znaleźć TUTAJ. W wypadku naruszenia prawa, jedną z możliwych sankcji jest brak wpisu do rejestru. Do tej pory jednak nie stwierdzono ani jednego takiego przypadku. Dokładnie rzecz ujmując, aż do zeszłego czwartku.

Rappler jest jednym z najmłodszych mediów na Filipinach – w przeciwieństwie do kilku innych tytułów, nie wywodzi się z mediów operujących za pomocą prasy lub telewizji, ale został stworzony jako tytuł internetowy w roku 2012. Rappler bardzo szybko zyskał dużą popularność wśród filipińskich internautów ze względu na jakość swoich wiadomości i śledztw, za co był nagradzany na poziomie międzynarodowym – obecnie znajduje się w pierwszej trójce najczęściej odwiedzanych serwisów informacyjnych na Filipinach. W ciągu ostatnich niemalże dwóch lat z bardzo dużą skrupulatnością badał i informował opinię publiczną o efektach ogłoszonej przez prezydenta Duterte wojnie z narkotykami, a także o licznych kontrowersyjnych wypowiedziach prezydenta. W swoich artykułach, dziennikarze byli bardzo krytyczni wobec polityki rządu, która doprowadziła do śmierci kilku lub kilkunastu tysięcy ludzi. Bardzo duży rozgłos przyniosły także publikacje dotyczące tak zwanej armii trolli Duterte, która była bardzo aktywna w okresie przedwyborczym w roku 2016 i w agresywny sposób wspierała kampanię kandydata w sposób podobny do tego, o co oskarżani są Rosjanie przy okazji wyborów prezydenckich w USA w 2016 roku.

Nic więc dziwnego, że prezydent Duterte – zwłaszcza przy jego usposobieniu – bardzo krytycznie wypowiadał się o serwisie. Chociażby w trakcie zeszłorocznego przemówienia o stanie państwa powiedział o Rapplerze, że jest on w pełni kontrolowany przez Amerykanów, co miałoby być złamaniem konstytucji i prawa. Sam serwis odrzuca te oskarżenia, tłumacząc, że w roku 2015 sprzedało do dwóch zagranicznych inwestorów (North Base Media oraz Omidyar Network) swoje instrumenty finansowe, jednakże były to tak zwane Philippine Depository Receipts (ich cena jest powiązana z ceną akcji oraz wypłacaną dywidendą, w odróżnieniu jednak od akcji nie pozwalają na kontrolowanie chociażby części udziałów w firmie), w związku z czym w dalszym ciągu jego właścicielami są obywatele Filipin. Rappler tłumaczy, że konsultował to posunięcie z Komisją i że wyraziła ona zgodę na sprzedaż tych instrumentów. Co więcej, wiele innych tytułów medialnych, łącznie z gigantami takimi jak ABS-CBN czy GMA także przez wiele lat z nich korzystało.

Niemniej, to właśnie fakt sprzedaży tych instrumentów do zagranicznych inwestorów był powodem, dla których Komisja zajęła się sprawą Rapplera. Jak poinformowała szefowa Rapplera, Maria Resse, decyzja ta została podjęta w przeciągu mniej niż pięciu miesięcy, bo taki czas temu portal otrzymał polecenie okazania dokumentów w sprawie – biorąc pod uwagę zawiłość dochodzenia, „decyzja zapadła bardzo szybko”. Osoby z otoczenia Komisji mówią jednak, że śledztwo rozpoczęło się jeszcze w roku 2016, kiedy to biuro zastępcy sekretarza generalnego poprosiło o przyjrzenie się tej sprawie.

Wiadomość ogłoszona przez Komisję stała się natychmiastowo obiektem krytyki z wielu stron, nie tylko z kraju, ale również zza granicy, m.in. od wielu organizacji zajmujących się wolnością słowa. Wielu doszukiwało się w tym osobistej zemsty prezydenta Duterte za niepochlebne artykuły krytykujące jego politykę i działania. Prezydent ustami rzecznika dystansuje się od całej sprawy, mówiąc jedynie, że na tym właśnie, czyli na badaniu legalności działania przedsiębiorstw, koncentruje się praca Komisji: „Szanujemy decyzję Komisji mówiącą o tym, że Rappler złamał prawne wymagania dotyczące własności i zarządzania tytułów należących do mass mediów, które muszą być w pełni kontrolowane przez Filipińczyków” – powiedział Harry Roque, rzecznik prezydenta. Dodał także, że prezydent nie miał absolutnie nic wspólnego z tą decyzją, w składzie Komisji znajduje się tylko jedna osoba mianowana przez Duterte, nie ma też  prawa kontrolować działań jej członków.

Decyzja Komisji o odebraniu statusu zarejestrowanego tytułu nie wchodzi w życie natychmiastowo, portal ma 15 dni na apelację do Sądu Apelacyjnego – do momentu rozpatrzenia sprawy, decyzja nie jest ostateczna ani obowiązująca. Szefowie Rapplera zapowiedzieli, że na pewno skorzystają z tej możliwości i do momentu ostatecznego rozpatrzenia sprawy będą kontynuować swoją pracę.

Nie jest to pierwszy przypadek, kiedy prezydent Duterte próbuje ograniczać wolność mediów – w marcu zeszłego roku nazwał dziennikarzy telewizji ABS-CBN oraz gazety Inquirer „sku*wysynami” oraz ostrzegł, że może ich spotkać karma za krytyczne opisywanie prowadzonej przez niego wojny z narkotykami. Kilka miesięcy później Inquirer zmienił właściciela – na jednego z potentatów biznesowych, który w wyborach prezydenckich poparł Rodrigo Duterte, zaś telewizja ABS-CBN została ostrzeżona, że kongres może nie wyrazić zgody na odnowienie koncesji pozwalającej na operowanie na Filipinach.

Wśród środowisk niepopierających prezydenta Duterte coraz częściej pojawiają się komentarze, że polityka rządu coraz bardziej przypomina czasy dyktatury Ferdynanda Marcosa z lat 1965-1986, kiedy to prawa człowieka były ustawicznie łamane pod płaszczem wprowadzonego stanu wojennego. Jedną z jego głównych ofiar była wolność mediów.

Filipiny to jeden z najniebezpieczniejszych krajów na świecie dla dziennikarzy według Reporterów Bez Granic, w zeszłym roku śmierć poniosło czterech dziennikarzy, co było najwyższym wynikiem w całej Azji, przewyższając nawet państwa ogarnięte wojną, takie jak Syria czy Jemen. W rankingu World Press Freedom Index Filipiny zajmują 127 miejsce na 180 państw.

 

Autor: Maksym Gdański

Zdjęcie: kobieta czytająca artykuł o odwołaniu rejestracji portalu na stronie Rapplera. Autor: Ted Aljibe/Agence France-Presse

Udostępnij:
  • 3
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    3
    Udostępnienia
M. Gdański: Kurcząca się wolność prasy na Filipinach Reviewed by on 23 stycznia 2018 .

W poniedziałek, 15 stycznia 2018 roku, filipińskim rynkiem medialnym zatrzęsła wiadomość o odebraniu Rapplerowi rejestracji jako organizacji informacyjnej. Taką decyzję 11 stycznia podjęła filipińska rządowa Komisja Papierów Wartościowych i Giełd (Securities and Exchange Commission; dalej Komisja), na podstawie domniemanego złamania filipińskiej konstytucji oraz prawa, mającego na celu bronienie Filipin przed zbytnim wpływem innych państw, przykładowo

Udostępnij:
  • 3
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    3
    Udostępnienia

O AUTORZE /

Pozostaw odpowiedź