Artykuły,Publicystyka

M. Gdański: Kambodża – jak przy pomocy prawa zamienić demokrację w dyktaturę

Premier Kambodży, Hun Sen. Źródło: Samdech Hun Sen, Cambodian Prime Minister

Rządząca Kambodżą od 30 lat partia Cambodian People’s Party (CPP), kierowana przez Hun Sena, stanęła w obliczu możliwej porażki w nadchodzących w przyszłym roku wyborach parlamentarnych. Najważniejszym rywalem stała się Cambodia National Rescue Party (CNRP), która pięć lat temu zjednoczyła opozycyjne frakcje i stanęła w szranki z długoletnim obozem rządzącym, o mały włos nie wygrywając wyborów w roku 2013 ze stratą nieco ponad 4 punktów procentowych. Oznaczało to najsłabszą pozycję partii Huna Seny od wielu lat i to nawet pomimo twierdzeń o sfałszowanych wyborach podnoszonych zarówno przez krajowych, jak i zagranicznych obserwatorów. W następstwie wyborów w kraju nastąpiły aresztowania niektórych polityków opozycji, które miały na celu osłabienie ich pozycji i powrót do niezagrożonej dominacji partii CPP. Jednakże tegoroczne czerwcowe wybory regionalne pokazały, że ta taktyka okazała się błędna – CNRP w dalszym ciągu ukazała swoją bardzo silną pozycję, przegrywając te wybory zaledwie o 7 punktów procentowych, co zwiastowało duże emocje polityczne przynajmniej do przyszłego roku, kiedy to mają nastąpić wybory do krajowego parlamentu. Jednakże Hun Sen i jego partia nie zamierzają dopuścić do wystąpienia ryzyka utraty władzy – postanowili zaatakować.

 

Pierwszy zwiastun pojawił się tuż przed czerwcowymi wyborami, kiedy to Hun Sen pojawił się na scenie podczas kampanii wyborczej – to rzecz do tej pory niespotykana, jako że i sama partia nigdy nie miała problemów z wygraniem wyborów. Ten rok, po zaskoczeniu sprzed czterech lat, jest jednak inny. Hun Sen otwarcie powiedział, że te wybory to bitwa o przyszłość i przetrwanie kraju: „Żeby zapewnić pokój i kontynuować rozwój kraju, jedyną możliwością jest wygrana CPP na wszystkich szczeblach”; „Żeby zabezpieczyć życie milionów, nie powstrzymamy się nawet od wyeliminowania 100 czy 200 osób, jako że w naszej historii widzieliśmy bardziej gorzkie scenariusze”[1] –  mowa rzecz jasna o reżimie Czerwonych Khmerów. Historia pokazała, że scenariusz poświęcenia kilkuset ludzi już raz zdał egzamin – w roku 1997 zakończył etap dwuwładztwa partii CPP i FUNCINPEC i wzmocnił pozycję Hun Sena, od tamtej pory niezagrożoną.

 

Zmiana prawa wyborczego

Na początku lipca parlament Kambodży przegłosował ustawę, która miała zabronić obywatelom skazanym za przestępstwo jakichkolwiek związków z polityką krajową[2]. W myśl nowego prawa zabronione miało być wykorzystywanie przez partie polityczne zdjęć, nagrań audio i wideo oraz tekstów pisanych przez takie osoby. Opozycja alarmowała, że prawo to zostało skonstruowane w taki sposób, żeby uderzyć właśnie w nią – były lider opozycyjnej frakcji, Sam Rainsy, prowadzi czynną działalność opozycyjną z Francji ze względu na liczne wyroki nałożone na niego przez kambodżańskie sądy za zniesławienie i podburzanie społeczeństwa przeciwko władzy. Powody tych wyroków zdaniem wielu są umotywowane politycznie – Sam Rainsy wielokrotnie oskarżał członków partii rządzącej o korupcję, a także zabijanie przeciwników politycznych, takich jak Kem Ley czy Chea Vinchea. Partii, która użyłaby materiałów sporządzonych przez osobę skazaną, grozi pięcioletnie zawieszenie, a nawet rozwiązanie – co w naturalny sposób uderza w opozycyjną partię CNRP i jedną z najbardziej popularnych twarzy tej partii. Nie chcąc by jego działalność w jakikolwiek sposób zaszkodziła partii, jeszcze przed uchwaleniem nowego prawa Sam Rainsy zrezygnował ze stanowiska wiceprezesa partii, co nie przeszkadza mu w dalszym ciągu być aktywnym w mediach społecznościowych.

 

Monopol na media

Ostatnia okładka The Cambodia Daily. Kem Sokha aresztowany przez policję. Źródło: twitter.com/jdejonge

Kolejnym krokiem ku ograniczeniu wolności słowa w Kambodży były groźby zamknięcia jednej z najważniejszych kambodżańskich gazet, The Cambodia Daily, którą w sierpniu 2017 roku oskarżono o wieloletnie zaległości podatkowe o łącznej wartości 6,3 miliona USD.[3] Gdyby kwota ta nie została zapłacona w ciągu miesiąca, gazecie groziłoby zamknięcie i podjęcie kroków prawnych w celu wyegzekwowania tych środków. Jako że kwota ta, słowami samych autorów, była „astronomiczna”, tuż przed upłynięciem terminu w poniedziałek 4 września The Cambodia Daily zakończyła swoją działalność wraz z wydaniem ostatniego numeru swojej gazety. Słowa na okładce nie pozostawiały złudzeń: „Przejście do absolutnej dyktatury”. The Cambodia Daily była jednym z niewielu niezależnych kambodżańskich mediów, która potrafiła poruszać tematy niepożądane przez władzę, takie jak korupcja, ochrona środowiska czy prawa człowieka. Ostatecznie, po ponad 24 latach działalności, została zmuszona do zamknięcia. Inne niezależne media, które starały się przekazywać wiadomości nie będące bezkrytycznym powielaniem rządowych źródeł, takie jak utrzymujące się z amerykańskich pieniędzy Radio Free Asia[4] czy Voice of America’s Khmer, a także dziesiątki innych, pomniejszych radiostacji, albo wycofało się z nadawania w kraju, albo ich licencje zostały zawieszone z dnia na dzień.

 

Walka z opozycją

We wrześniu doszło także do zaaresztowania lidera opozycji, Kema Sokhy, którego oskarżono o zdradę stanu. Oficjalnym zarzutem miało być zaplanowanie operacji wraz ze swoimi poplecznikami oraz obcokrajowcami, który miał zaszkodzić Kambodży. Domniemanie miał on współpracować wraz z Amerykanami w celu obalenia premiera Hun Sena. Został on o północy aresztowany w swoim domu najprawdopodobniej bez niezbędnego upoważnienia, zakuty w kajdanki i w eskorcie ponad 100 policjantów wysłany do więzienia znajdującego się kilkaset kilometrów dalej, niedaleko wietnamskiej granicy. Co prawda był on chroniony immunitetem, jednakże zgodnie z twierdzeniami kambodżańskich władz został złapany na gorącym uczynku – a to oznacza uchylenie immunitetu. Jest to często wykorzystywana furtka przez rządowe władze w wypadku niepokornych parlamentarzystów, stosowana jeszcze za czasów reżimu Czerwonych Khmerów. Za to przestępstwo grozi zgodnie z prawem od 15 do 30 lat pozbawienia wolności. Zarzuty były umotywowane nagraniem opublikowanym w Internecie w roku 2013, w którym Sokha mówi, że amerykańscy i kanadyjscy akademicy i eksperci doradzają mu w sprawie politycznej strategii. Tym samym stał się trzecim parlamentarzystą z opozycji w ciągu tej kadencji, który znalazł się za kratkami, zaś liczbę osób powiązanych z opozycją łącznie wówczas szacowano na kilkadziesiąt.[5] Hun Sen zagroził, że jeśli znajdą się dowody świadczące o tym, że CNRP może być powiązana z tymi zarzutami, partia może zostać rozwiązana.

Rząd zagroził również, że ktokolwiek będzie miał powiązania z Sokhą dotyczące tej sprawy, także zostanie aresztowany. W związku z tymi groźbami ponad połowa parlamentarzystów największej opozycyjnej partii w obawie przed własnym losem opuściła kraj, skąd mogłaby się starać wywierać wpływ na społeczność międzynarodową – między innymi wiceprezydent partii CNRP, Mu Sochua, znana z walki z przemytem ludźmi i w obronie praw człowieka. Wiele osób powiązanych z opozycją zostało aresztowanych, by, jak mówi premier, nie pozwolić na kolejną „kolorową rewolucję” – osoby te miały dążyć do wzniecenia anarchii na ulicach miast.

Mu Sochua. Źródło: sochua.files.wordpress.com

Na początku października powiązana z rządzącą CPP monarchistyczna partia FUNCINPEC, a także malutka Cambodian Youth Party, złożyły wnioski do Ministerstwa Spraw Wewnętrznych o rozwiązanie CNRP w związku z oskarżeniami ciążącymi na liderze tej partii i domniemanych próbach obalenia rządu. Możliwość taka została wprowadzona w lutym tego roku za sprawą kontrowersyjnej ustawy[6]. Wnioski te zostały już przesłane przez ministra do Sądu Najwyższego, który zadecyduje o losie partii opozycyjnej. Od 9 października CNRP ma 20 dni na odpowiedź na te wnioski, po czym Sąd Najwyższy podejmie decyzję o przyszłości partii, od której zgodnie z prawem nie może się odwołać. Po ewentualnym rozwiązaniu partii zwolnione miejsca w parlamencie miałyby przypaść pozostałym partiom znajdującym się w parlamencie – zgodnie z błyskawicznie złożonymi do parlamentu wnioskami. Z dużą dozą prawdopodobieństwa tak też się stanie, jako że kambodżański wymiar sprawiedliwości jest podporządkowany tamtejszym władzom.

 

Ograniczenie możliwości NGOsów

Władze Kambodży wydały także zdecydowaną walkę organizacjom pozarządowym. Zgodnie z prawem przez nich uchwalonym każdy NGO, jeśli chce podjąć jakąś działalność, musi o niej poinformować rządową lub terytorialną administrację w minimum trzy dni przed planowaną aktywnością. Co prawda pozwolenie nie jest wymagane, zaś ewentualne zablokowanie aktywności obwarowane jest wyjątkowymi okolicznościami, jednakże podobnie jak w przypadkach wyżej wymienionych, ta furtka jest stosunkowo często wykorzystywana.[7] Ścisła kontrola działalności NGOsów pozwala również na surowe karanie, włącznie z usuwaniem organizacji z rejestrów, za najmniejszy pretekst dany urzędnikom – taki jak szeroko pojęte działanie na niekorzyść społeczności.

 

Reakcja międzynarodowa

Pomimo apeli zarówno opozycji[8], jak i międzynarodowych organizacji zajmujących się prawami człowieka do podjęcia stanowczych kroków w sprawie łamania praw człowieka oraz demokratycznych zasad, społeczność międzynarodowa nie doprowadziła do wejścia w życie żadnych kar – jedyną odpowiedzią było potępienie obecnych działań partii rządzącej przez niektóre państwa. Chiny, będące największym sojusznikiem Kambodży i krajem najsilniej z nią powiązanym pod względem finansowym, wyraziły z kolei wyrazy wsparcia dla rządu Hun Sena.

 

Przyszłość kambodżańskiej demokracji

Jak więc wygląda przyszłość demokracji w Kambodży na chwilę obecną? Nie da się uniknąć ciemnych barw – nie wydaje się możliwe by opozycyjna partia uniknęła rozwiązania. A wraz z liderem w więzieniu oraz wieloma członkami poza granicami kraju, którzy są pozbawieni możliwości bezpiecznego powrotu do kraju, odbudowanie na nowo struktur może być niezwykle trudne. Biorąc pod uwagę zmonopolizowanie przekazu informacji, to nawet jeśli takie struktury udałoby się stworzyć, to odbudowanie poparcia na równie wysokim poziomie wydaje się niemożliwe. Społeczność międzynarodowa nie jest skora do jakichkolwiek działań mających na celu chociażby uderzenie w najwyższych członków rządu i partii rządzącej. Nic więc dziwnego, że Hun Sen nie ukrywa radości ze swojego zwycięstwa, mówiąc, że paryskie porozumienie pokojowe z roku 1991 ustanawiające w Kambodży demokrację jest martwe. W roku 2013 premier Kambodży powiedział, że ma zamiar wygrać jeszcze przynajmniej trzy najbliższe wybory powszechne (2013, 2018 i 2023), po czym w wieku 74 lat udać się na emeryturę.[9] Obecne wydarzenia pokazują, że ta przepowiednia najprawdopodobniej się spełni – nawet jeśli te wybory będą miały wspólną z demokracją tylko nazwę.

Premier Kambodży, Hun Sen. Źródło: Samdech Hun Sen, Cambodian Prime Minister

 

Maksym Gdański

 

[1] http://www.abc.net.au/news/2017-06-04/cambodia-election-pm-hun-sen-threatens-civil-war-kem-sokha-gains/8587496

[2] https://www.reuters.com/article/us-cambodia-politics/cambodia-changes-election-law-ahead-of-2018-vote-idUSKBN19V0F4

[3] https://www.cambodiadaily.com/topstory/cambodia-daily-announces-immediate-closure-amid-threats-134283/

[4] https://www.voacambodia.com/a/radio-free-asia-closes-reporting-hub-cambodians-miss-critical-coverage/4033504.html

[5] http://www.phnompenhpost.com/national/sokha-arrested-treason-accused-colluding-us-topple-government

[6] http://www.phnompenhpost.com/national/cpp-amends-party-law-opening-door-dissolving-opposition

[7] http://www.phnompenhpost.com/national/ministry-ups-scrutiny-ngos

[8] https://asia.nikkei.com/Politics-Economy/Policy-Politics/Cambodian-opposition-heavyweight-flees-calls-for-sanctions?n_cid=NARAN012

[9] https://www.cambodiadaily.com/elections/hun-sen-reveals-plan-to-win-3-more-elections-retire-at-age-74-22700/

Udostępnij:
  • 14
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    14
    Udostępnienia
M. Gdański: Kambodża – jak przy pomocy prawa zamienić demokrację w dyktaturę Reviewed by on 18 października 2017 .

Rządząca Kambodżą od 30 lat partia Cambodian People’s Party (CPP), kierowana przez Hun Sena, stanęła w obliczu możliwej porażki w nadchodzących w przyszłym roku wyborach parlamentarnych. Najważniejszym rywalem stała się Cambodia National Rescue Party (CNRP), która pięć lat temu zjednoczyła opozycyjne frakcje i stanęła w szranki z długoletnim obozem rządzącym, o mały włos nie wygrywając

Udostępnij:
  • 14
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    14
    Udostępnienia

O AUTORZE /

Patrycja Pendrakowska

Prezes CSPA od maja 2017 roku, ekspert od Chin. Doktorantka w zakładzie filozofii społecznej UW. Ukończyła sinologię, etnologię i socjologię na UW, którą studiowała również na Ludwig-Maximilians Universität w Monachium. W 2011 roku badała problem migracji w Nepalu, w Institute of Integrated Development Studies w Katmandu. Była redaktorka TVN24 i wolontariuszka w dziale misji PAH. Otrzymała stypendia naukowe na seminaria i badania w Polsce, Niemczech, Hiszpanii i Chinach. E-mail: [email protected]; twitter: @patrycjapendra

Pozostaw odpowiedź