Komentarz eksperta

M. Dąbrowski: Jedna podwyżka i całkiem sporo zamieszania

Japonia często postrzegana jest przez pryzmat skrajnych opinii i dużych uproszczeń, które niewiele mówią o bieżącej kondycji gospodarczej kraju. Zazwyczaj istnieje spory kontrast między tym co obserwuje się w mediach a sytuacją zastaną na miejscu. Wynika to z tego, iż publikowane wskaźniki ekonomiczne są ułomne w opisie zmian jakościowych, które w przypadku Japonii są kluczowe. Niemniej jednak musimy pogodzić się z tą ułomnością i w porównaniach posługiwać się m.in. wskaźnikiem PKB, który w ostatnich dwóch kwartałach mógł zaskoczyć osoby słabo zorientowane w sytuacji na rynku japońskim.

źródło: commons.wikimedia.org

źródło: commons.wikimedia.org

Otóż w pierwszym kwartale br. wskaźnik PKB wzrósł realnie o 6,7% rok do roku (1,6% kwartał do kwartału), by w kolejnym trzymiesięcznym okresie spaść o 6,8% rok do roku (1,7%  kwartał do kwartału). Był to największy spadek PKB od tragedii tsunami i awarii w elektrowni jądrowej Fukushima I. Mimo tego, w dniu ogłoszenia danych makroekonomicznych przez rząd indeksy giełdowe w Tokio – Nikkei 225 i Topix – delikatnie wzrosły, jak gdyby nic specjalnego nie wydarzyło się w gospodarce japońskiej. Skąd zatem tak duże, niczym przejażdżka na rollercoasterze, wahania wzrostu gospodarczego i dlaczego rynek przyjął to bez większych emocji?

Konsekwencje polityki podatkowej

Rząd japoński, szukając recepty na ogromny dług publiczny, postanowił 1 kwietnia br. podnieść z 5% do 8% podatek konsumpcyjny (bliski krewny polskiego podatku VAT). Podwyżka – mimo iż można było się jej spodziewać już od sierpnia 2012 r. (kiedy z takim wyprzedzeniem polscy podatnicy będą informowani o zmianach w systemie podatkowym?!) – miała swoje konsekwencje na przełomie zimy i wiosny 2014 r. Japończycy, tuż przed podwyżką podatku, masowo zaczęli kupować produkty konsumpcyjne, podbijając sztucznie PKB. Natomiast jak ktoś kupił już cały koszyk sosu sojowego w pierwszym kwartale, to nie miał potrzeby w ogóle kupować tej przyprawy w kolejnym kwartale i przy odpowiednio dużej skali zakupów przełożyło się to na znaczący spadek PKB.

Kluczowa w tym wszystkim jest prywatna konsumpcja, której udział w PKB Japonii wynosi prawie 60%. Gdyby nie podwyżka podatku i związane z nią decyzje zakupowe konsumentów, to w zasadzie nic by się nie wydarzało w gospodarce Kraju Kwitnącej Wiśni. Stąd też spokojna reakcja giełdy papierów wartościowych w Tokio, która oczekiwała nawet gorszego wyniku w drugim kwartale. Trzeba tutaj zaznaczyć, że dane opublikowane przez rząd są jak na razie wstępne, a na ostateczne wyniki trzeba będzie poczekać do 8 września br. Niemniej jednak nie powinny wystąpić znaczące różnice między danymi z sierpnia a wynikami, które zostaną opublikowane w przyszłym miesiącu.

Jaka faktycznie jest inflacja?

Podobny problem jest z inflacją, która w czerwcu według japońskiego urzędu statystycznego wyniosła 3,6%. Inflacja bazowa, czyli po wyjęciu żywności świeżej z koszyka towarów i usług, wyniosła 3,3% (tym właśnie wskaźnikiem w swoich prognozach posługuje się Bank Japonii). W rzeczywistości za 2 punkty procentowe odpowiedzialny jest wzrost podatku konsumpcyjnego. Gdyby nie ta podwyżka inflacja bazowa w czerwcu wyniosłaby 1,3%, czyli poniżej celu inflacyjnego wyznaczonego przez bank centralny na poziomie 2%. Tak więc mamy ciekawą sytuację, bo urząd statystyczny publikuje faktyczne dane dotyczące cen towarów i usług konsumpcyjnych, a Bank Japonii dokonuje odpowiedniej korekty w dół i dzięki temu może drukować jeny w dowolnych ilościach, aż osiągnie wyznaczony przez siebie cel inflacyjny.

Ostatnia podwyżka podatku konsumpcyjnego nieco skomplikowała obraz japońskiej gospodarki, ale jest coś, co szczególnie rzuca się w oczy. Ceny dóbr konsumpcyjnych rosną w Japonii szybciej niż w Polsce. Jeszcze kilka lat temu taki scenariusz można by określić stwierdzeniem „economic fiction”.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
M. Dąbrowski: Jedna podwyżka i całkiem sporo zamieszania Reviewed by on 14 sierpnia 2014 .

Japonia często postrzegana jest przez pryzmat skrajnych opinii i dużych uproszczeń, które niewiele mówią o bieżącej kondycji gospodarczej kraju. Zazwyczaj istnieje spory kontrast między tym co obserwuje się w mediach a sytuacją zastaną na miejscu. Wynika to z tego, iż publikowane wskaźniki ekonomiczne są ułomne w opisie zmian jakościowych, które w przypadku Japonii są kluczowe.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź