Japonia news,Komentarz eksperta

M. Dąbrowski: Japonia po wyborach

16 grudnia odbyły się wybory do japońskiej Izby Reprezentantów (odpowiednika polskiego Sejmu). Zgodnie z przewidywaniami wygrała je centroprawicowa Partia Liberalno-Demokratyczna (PLD) z Shinzo Abe na czele, który wkrótce prawdopodobnie zostanie szefem nowego rządu. Jedynym zaskoczeniem może być spora liczba mandatów zdobytych przez PLD, nieproporcjonalnie większa w stosunku do liczby uzyskanych głosów, co jest wpisane w naturę systemu z jednomandatowymi okręgami wyborczymi (JOW).

Przypomnę, że w Japonii funkcjonuje system mieszany, w którym 300 posłów wybieranych jest w JOW, a pozostałych 180 deputowanych wchodzi do Izby Reprezentantów z list partyjnych, gdzie podział mandatów dokonuje się według formuły proporcjonalnej przy zastosowaniu metody d’Hondta. Pisałem o tym szerzej w listopadzie, vide: „Wybory po japońsku”.

Partia Liberalno-Demokratyczna w niedzielnych wyborach, wg wstępnych danych opublikowanych przez dziennik Mainichi (które nie powinny znacząco się różnić od wyników ostatecznych), zdobyła co najmniej 293 miejsca w 480-osobowej izbie niższej parlamentu, co daje jej bezwzględną większość. Kolejne ugrupowania osiągnęły następującą liczbę mandatów: Partia Demokratyczna – 57; Stowarzyszenie (Partia) Odnowy Japonii – 54; Nowe Kōmeitō – 30; pozostałe komitety wyborcze – 43; liczba mandatów jeszcze nie przypisana do żadnego komitetu – 3 (stan z godz. 20:00 polskiego czasu). Na doskonały wynik wyborczy PLD duży wpływ miało rozdrobnienie głosów spowodowane rekordową ilością startujących partii (12 ugrupowań) oraz rekordowa liczba zgłoszonych kandydatów (1504 osoby). Shinzo Abe zapowiedział po zakończonym głosowaniu, że utworzy rząd koalicyjny ze swym tradycyjnym sojusznikiem, ugrupowaniem Nowe Kōmeitō (NK).

Nieudolne rządy

Rządząca do tej pory lewica poniosła druzgocącą porażkę. Na uwagę zasługuje fakt, że Partia Demokratyczna (PD) mając większość w Izbie Reprezentantów, zmieniała co roku premiera! Dodatkowo PD nie radziła ze skutkami katastrofy z 11 marca 2011 r., a w szczególności ze skutkami katastrofy w Fukushimie. W tym przypadku doszło wręcz do sytuacji zadziwiającej, bowiem większość Japończyków opowiadających się przeciwko energetyce jądrowej, zagłosowało na opozycyjną PLD, która przez lata promowała energetykę jądrową. Co więcej, w samej prefekturze Fukushima w czterech na pięć okręgów wyborczych wygrywali kandydaci PLD. Gdyby nie minister spraw zagranicznych Koichiro Genba – pochodzący z prefektury Fukushima – to lewicowa PD prawdopodobnie poniosłaby całkowitą klęskę w tym dotkniętym katastrofą jądrową regionie.

Słabe rządy PD okazały się ważniejszym argumentem przy urnie wyborczej niż strach przed atomem. Poza tym premier Yoshihiko Noda w tej sprawie nie był wystarczająco wiarygodny, ponieważ z jednej strony głosił hasła antyatomowe, a z drugiej zabiegał o ponowne uruchomienie reaktorów jądrowych w prefekturze Fukui. Z kolei inne ugrupowania o nastawieniu antyatomowym nie zaoferowały nic przekonywującego w dziedzinie produkcji energii. Natomiast PLD bardzo zręcznie, podczas całej kampanii wyborczej, unikała tematu energetyki jądrowej. Jej lider Shinzo Abe powtarzał, że w ciągu najbliższych trzech lat nowy rząd rozważy co zrobić z wyłączonymi reaktorami jądrowymi, a w ciągu 10 lat zdecyduje jak powinien wyglądać optymalny mix energetyczny kraju.

Największym ciosem dla PD była gospodarka. Kryzys w strefie euro i silny jen odbiły się mocniej na wynikach wielu eksporterów niż zeszłoroczne tsunami. Gorzej było tylko, gdy w 2008 r. doszło do szoku związanego z upadkiem banku Lehman Brothers. Ale wówczas była sytuacja odwrotna, gdyż światowy kryzys finansowy pomógł PD uzyskać bardzo dobry wynik wyborczy w 2009 r. i zepchnąć PLD do opozycji. Mocnym ciosem, szczególnie w sektor motoryzacyjny i turystyczny, był jesienny spór z Chinami dotyczący wysepek Senkaku. W październiku br. eksport japońskich aut do Państwa Środka spadł w ujęciu rocznym o ok. 80%! Ponadto spory terytorialne z Chinami i Koreą Południową oraz próby rakietowe Korei Północnej miały z pewnością wpływ na nastroje społeczne i przechylenie się wahadła wyborczego w prawo.

Komentatorzy polityczni często wymieniają także podwyżkę podatku konsumpcyjnego (odpowiednika polskiego VAT) z obecnych 5% do 8% w 2014 r., a następnie do 10% w 2015 r. Ta sprawa jest jednak bardziej skomplikowana, ponieważ podwyżka forsowana przez PD nie mogłaby dojść do skutku bez poparcia PLD. Tak więc, obie duże partie są współodpowiedzialne za tę podwyżkę. Poza tym społeczeństwo podzieliło się mniej więcej na trzy równe grupy: zwolenników podwyżki podatku konsumpcyjnego, przeciwników podwyżki, oraz tych, którzy nie potrafili się wyraźnie określić.

Wyraźny skręt w prawo

Główne siły po prawej stronie sceny politycznej – Partia Liberalno-Demokratyczna, Nowe Kōmeitō i Stowarzyszenie (Partia) Odnowy Japonii – zdobyły łącznie prawie 80% miejsc w izbie niższej japońskiego parlamentu. Jednak należy pamiętać, że w Japonii jest dwuizbowy parlament, zatem ważny jest również układ sił w izbie wyższej, czyli Izbie Radców (odpowiednik polskiego Senatu). Tam natomiast sytuacja jest skomplikowana, bo żadna partia nie posiada bezwzględnej większości. Mniej więcej po jednej trzeciej mandatów należy do PD, PLD oraz do pozostałych ugrupowań.

Na szczęście dla stabilności politycznej koalicji PLD i NK, oba ugrupowania posiadają 2/3 miejsc w Izbie Reprezentantów, co pozwali im odrzucać ewentualne blokady i poprawki do ustaw zgłaszane przez Izbę Radców. Potencjalne utrudnienia we współpracy z izbą wyższą parlamentu, koalicjanci będą mogli rozwiązać już wkrótce, bowiem w połowie 2013 r. odbędą się wybory do Izby Radców. Należy oczekiwać, że PLD na fali obecnego zwycięstwa pokusi się również o powiększenie ilości mandatów w izbie wyższej parlamentu.

Nowy (stary) premier

Wiele wskazuje, że wkrótce nowym szefem japońskiego rządu zostanie Shinzo Abe. Czego należy spodziewać się po nowym premierze i jego rządzie? Jest to bardzo trudne pytanie, bo pomimo jastrzębiego wizerunku jaki posiada lider PLD, nie jest on politykiem skłonnym do wywoływania awantur. Warto przypomnieć, że kiedy Abe był premierem Japonii (2006-2007), to np. stosunki japońsko-chińskie układały się nieporównywalnie lepiej niż obecnie, a pierwsza jego wizyta zagraniczna miała miejsce w Państwie Środka. Obecnie taki scenariusz jest mało prawdopodobny i raczej należy oczekiwać pierwszej wizyty premiera Japonii w Waszyngtonie niż w Pekinie.

Napięte stosunki w Azji Wschodniej powodują, że w Japonii coraz głośniej mówi się o rewizji pacyfistycznej konstytucji narzuconej przez Stany Zjednoczone, której art. 9 stanowi, że: „Naród japoński, dążąc szczerze do międzynarodowego pokoju opartego na sprawiedliwości i porządku, wyrzeka się na zawsze wojny jako suwerennego prawa narodu, jak również użycia lub groźby użycia siły jako środka rozwiązywania sporów międzynarodowych. Dla osiągnięcia celu określonego w poprzednim ustępie nie będą nigdy utrzymywane siły zbrojne lądowe, morskie i powietrzne ani inne środki mogące służyć wojnie. Nie uznaje się prawa państwa do prowadzenia wojny.”.

Nie będzie to łatwe, ponieważ art. 96 mówi, że: „Zmiany niniejszej Konstytucji mogą być inicjowane przez Parlament poprzez wyrażoną w głosowaniu akceptację co najmniej dwóch trzecich ogólnej liczby członków każdej z Izb, a następnie przedkładane narodowi do zatwierdzenia. Zatwierdzenie takie wymaga większości ogólnej liczby głosów oddanych w referendum przeprowadzonym specjalnie w tym celu lub – jeśli tak zarządzi Parlament – przy wyborach parlamentarnych”. Zatem w pierwszej kolejności wydaje się konieczna zmiana art. 96.

W sferze polityki zagranicznej Shinzo Abe zapowiedział przed wyborami dalsze zacieśnianie stosunków ze Stanami Zjednoczonymi. Lider PLD potwierdził swe słowa także w pierwszej powyborczej mowie. Ponadto Abe po zakończonym głosowaniu mówił, że będzie dążył do poprawy stosunków z Chinami, jednocześnie wyraźnie podkreślając, że wyspy Senkaku to suwerenne terytorium Japonii. Warto zatem obserwować jak nowi przywódcy w Tokio i Pekinie będą budować bilateralne relacje.

Bardzo ważnym tematem ostatniej kampanii wyborczej był udział Japonii w Partnerstwie Transpacyficznym, czyli strefie wolnego handlu obejmującej obszar wokół Oceanu Spokojnego. PLD jest zainteresowana tym projektem, ale mówi „nie” jeśli członkostwo Japonii oznaczałoby zniesienie wszystkich barier celnych. Z pewnością jest to ukłon w stronę konserwatywnego elektoratu z terenów wiejskich, w interesie którego leży ochrona rynku rolnego.

Abenomika

Jakie rozwiązania proponuje lider zwycięskiej partii w sferze gospodarczej? Przede wszystkim bardziej zdecydowane luzowanie polityki monetarnej oraz inwestycje związane z infrastrukturą. W pierwszym przypadku Shinzo Abe opowiada się z osiągnięciem celu inflacyjnego przez bank centralny na poziomie 2%. Co zatem zrobi szef Banku Japonii Masaaki Shirakawa, który uważa, że to nie polityka pieniężna, a reformy strukturalne są kluczowe dla japońskiej gospodarki? Z pewnością jego pozycja jest bardzo trudna, bo 5-letnia kadencja szefa banku centralnego upływa w kwietniu 2013 r. Shirakawa będzie miał 3 opcje: przystać na warunki Abe, osiągnąć kompromis, albo pożegnać się z fotelem prezesa.

W sferze infrastruktury, powolna odbudowa regionu Tōhoku i tragedia z początku grudnia w tunelu drogowym w prefekturze Yamaishi, ujawniły spore zaniedbania w tym zakresie. PLD dzięki robotom publicznym chce również pobudzić japońską gospodarkę. Jednak należy pamiętać, że pod rządami PLD realizowano już wiele projektów infrastrukturalnych, które kończyły się dużym marnotrawstwem pieniędzy podatników. Istnieje w takim razie obawa, iż może nastąpić powrót do tzw. „państwa budowlanego”, kiedy to wydawano znaczące sumy na kontrowersyjne projekty, takie jak drogi prowadzące donikąd, czy betonowanie brzegów rzek. O tym problemie pisał m.in. Alex Kerr w swojej słynnej książce pt. „Psy i demony. Ciemne strony Japonii”.

Wykluczone pokolenie

Postępujący proces starzenia się japońskiego społeczeństwa powoduje, że coraz większą siłą polityczną podczas wyborów dysponują ludzie w zaawansowanym wieku. Rodzi się niebezpieczna sytuacja, kiedy to starsze pokolenie będzie powiększać przewagę polityczną na tymi, którzy będą to pokolenie utrzymywać. Powstaje w związku z tym pytanie, czy nieuchronny konflikt pokoleń nie rozsadzi w przyszłości japońskiej demokracji?

Jeff Kingston w bardzo ciekawej pracy zatytułowanej „Contemporary Japan: history, politics, and social change since the 1980s” napisał, że młodzi Japończycy w wieku 24-34 lat włożą do systemu podatkowego i ubezpieczeń społecznych 25 mln jenów więcej niż kwota, którą będą mogli wyjąć z tego systemu. Dla porównania obecne pokolenie siedemdziesięciolatków cieszy się nadwyżką w postaci 15 mln jenów. Zatem łączna luka pokoleniowa między wyżej wymienionymi grupami wynosi obecnie 40 mln jenów, czyli ok. 1,5 mln złotych wg bieżącego kursu walutowego. Warto to obserwować, bo podobny problem dotyczy również Polski.

Na dodatek w Japonii obowiązują archaiczne ograniczenia dotyczące prowadzenia kampanii wyborczych zabraniające kandydatom komunikowania się z wyborcami za pomocą mediów społecznościowych. Młode pokolenie, które papierowe gazety zastąpiło Facebookiem i Twitterem miało utrudniony dostęp do informacji podczas ostatniej kampanii. Prawdopodobnie to się zmieni, ale faktem jest, że obecny system nie służy ludziom młodym.

Utrzymanie równowagi między rosnącą liczbą ludzi starszych a kurczącą się liczbą ludzi młodych będzie w przyszłości jednym z największych wyzwań politycznych. Coraz więcej mówi się o środku zaradczym w postaci obniżenia czynnego prawa wyborczego z 20 do 16 lat. Niestety, będzie to tylko środek tymczasowy, który nie rozwiąże narastających problemów stojących przed japońskimi politykami. Pytanie, czy PLD, która rządziła już Japonią przez pół wieku, będzie w stanie zaoferować nową jakość? Przekonamy się o tym wkrótce.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
M. Dąbrowski: Japonia po wyborach Reviewed by on 16 grudnia 2012 .

16 grudnia odbyły się wybory do japońskiej Izby Reprezentantów (odpowiednika polskiego Sejmu). Zgodnie z przewidywaniami wygrała je centroprawicowa Partia Liberalno-Demokratyczna (PLD) z Shinzo Abe na czele, który wkrótce prawdopodobnie zostanie szefem nowego rządu. Jedynym zaskoczeniem może być spora liczba mandatów zdobytych przez PLD, nieproporcjonalnie większa w stosunku do liczby uzyskanych głosów, co jest wpisane w

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar