Komentarz eksperta

M. Dąbrowski: Japonia a sprawa krymska

Lord Palmerston powiedział w XIX wieku, że nie ma wiecznych przyjaciół, ani wiecznych wrogów, natomiast wieczne są interesy, o które należy dbać. Warto przypomnieć, że w czasie, gdy był ministrem spraw wewnętrznych, a następnie premierem, Wielka Brytania zaangażowała się w wojnę krymską. Dzisiaj znowu mamy napiętą sytuację na Krymie i trwające od lat interesy, o które poważni przywódcy próbują dbać. Zatem jakie interesy w tym rejonie świata ma Japonia?

źródło: asiancorrespondent.com

źródło: asiancorrespondent.com

Zacznijmy od Ukrainy. W strukturze handlu zagranicznego Japonii obroty z Ukrainą w 2012 r. wyniosły mniej niż 0,1%, a pozycją dość mocno wyróżniającą się stanowi zboże (Japonia jest zależna od importu żywności, a na przeciętnym japońskim talerzu ok. 60% kalorii pochodzi z zagranicy). Gdyby sprawa Krymu była tylko kwestią lokalną, to Japończycy prawdopodobnie nie wychyliliby nosa, tym bardziej, że z drugiej strony jest Rosja.

Mniej więcej od roku – mimo braku traktatu pokojowego i sporu o południowe Kuryle, zwane przez Japończyków Terytoriami Północnymi – dość dobrze rozwija się współpraca japońsko-rosyjska. Potwierdzeniem tego może być fakt, że w ciągu ostatnich kilkunastu miesięcy aż pięciokrotnie doszło do spotkania premiera Shinzō Abe z prezydentem Władimirem Putinem (ostatnio w Soczi podczas ceremonii otwarcia Zimowych Igrzysk Olimpijskich). Japonia zainteresowana jest rosyjskimi surowcami naturalnymi, a Rosja japońskim kapitałem i know-how. To właśnie m.in. z tych powodów Japonia w ostatnich tygodniach była dość słabo widoczna.

Sprawa skomplikowała się, gdy sytuacja na Krymie nabrała charakteru globalnego. Z punktu widzenia Japonii nie jest to już spór między Rosją a Ukrainą. Obecnie jest to spór, gdzie z jednej strony jest Rosja, a z drugiej Stany Zjednoczone i Unia Europejska. W tej sytuacji Japończycy musieli zająć wyraźne stanowisko, bo zapewne mieli duże naciski z Waszyngtonu i Brukseli. Oficjalne stanowisko Japonii znalazło się w oświadczeniu liderów grupy G-7 w sprawie Ukrainy, w którym wezwano Rosję, aby zaprzestała wszelkich działań zmierzających do zmiany statusu Krymu. Na tej podstawie Japonia nie uznaje wyników krymskiego referendum i wszelkich jego następstw.

Japończycy są jednak bardzo ostrożni i zanim podejmą jakiekolwiek kroki wobec Rosji, najpierw będą uważnie obserwować każdy ruch Stanów Zjednoczonych oraz Unii Europejskiej. Warto zwrócić uwagę na oświadczenia i wypowiedzi japońskich polityków na kilka godzin przed aneksją Krymu. Z jednej strony minister spraw zagranicznych Fumio Kishida zapowiedział wprowadzenie wobec Rosji sankcji w postaci zawieszenia negocjacji w kwestii złagodzenia wymogów wizowych oraz zamrożenia planowanych negocjacji w trzech innych obszarach, w tym dotyczącym inwestycji.

Z drugiej strony minister gospodarki Toshimitsu Motegi wyraził pozytywną opinię na temat rozpoczynającego się następnego dnia w Tokio Rosyjsko-Japońskiego Forum Inwestycyjnego, podkreślając, że forum odbędzie się zgodnie z planem. Ostatecznie minister Motegi nie pojawił się na forum, podobnie jak wysokiej rangi przedstawiciele rządu rosyjskiego. W spotkaniu, które odbyło się dzień po inkorporacji Krymu, udział wzięło około tysiąca osób z japońskiego i rosyjskiego świata biznesu. Aczkolwiek trzeba podkreślić, że japońscy biznesmeni patrzą teraz na Rosję z dużą ostrożnością.

To co najbardziej rzuca się w oczy, to postawa premiera Abe, który praktycznie był niewidoczny w czasie wydarzeń na Krymie. Dopiero dzień po wcieleniu Krymu do Rosji skrytykował działania Moskwy i dodał, że Japonia we współpracy z innymi państwami rozważy wprowadzenie dalszych sankcji. Potwierdza to tezę, że Tokio będzie unikać zdecydowanych działań wobec Rosji. Powstaje jeszcze pytanie, co dalej z rozmowami dotyczącymi kwestii Wysp Kurylskich?

Prezydent Putin może użyć tego argumentu, aby zwodzić Japończyków i zmiękczać ich postawę. Jednakże trzeba mieć na uwadze, iż celem obecnych działań Putina może być chęć zapisania się na kartach historii, którego przyszłe pokolenia Rosjan nazywać będą Władimirem Wielkim. Każdy z nas chyba pamięta, że w podręcznikach do historii wielcy przywódcy to nie ci, którzy oddają wyspy, ale ci, którzy powiększali terytorium swojego kraju. Jeśli rzeczywiście prezydent Rosji tak myśli, to Japończycy nie mają co liczyć, że w najbliższym czasie uda się im odzyskać Terytoria Północne.

Tym niemniej, o ile Rosja jest ważna z punktu widzenia Japonii, o tyle należy pamiętać, że nie tam znajdują się jej największe interesy. Japońskie interesy to przede wszystkim Stany Zjednoczone, Chiny, Unia Europejska i ASEAN. Do tej wyliczanki, ze względu na ropę naftową, można także dodać Bliski Wschód. Trzeba w tym miejscu podkreślić, że Japonia importuje duże ilości surowców naturalnych i eksportuje towary wysoko przetworzone, będąc czwartą potęgą handlową świata, a do tego potrzebuje bezpiecznych szlaków handlowych. Odcięcie Japonii – z jakichkolwiek powodów – od głównych arterii komunikacyjnych wywołałoby w kraju katastrofę gospodarczą (oczywiście inni także mocno by ucierpieli). Takie bezpieczeństwo Japończykom mogą zapewnić jedynie Stany Zjednoczone, a do tego należy jeszcze dodać kwestię chińską. Zatem w spawie Krymu głos Tokio będzie cichym echem stanowiska Waszyngtonu.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
M. Dąbrowski: Japonia a sprawa krymska Reviewed by on 19 marca 2014 .

Lord Palmerston powiedział w XIX wieku, że nie ma wiecznych przyjaciół, ani wiecznych wrogów, natomiast wieczne są interesy, o które należy dbać. Warto przypomnieć, że w czasie, gdy był ministrem spraw wewnętrznych, a następnie premierem, Wielka Brytania zaangażowała się w wojnę krymską. Dzisiaj znowu mamy napiętą sytuację na Krymie i trwające od lat interesy, o

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź