Artykuły,Publicystyka

M. Cwetler: Recenzja „Podróży po Azji Środkowej 1885-1890” B. Grąbczewskiego

podroze-po-azji-srodkowejPod koniec zeszłego roku nakładem wydawnictwa PWN wznowiono po wielu latach, ku mojej uciesze, dzienniki Bronisława Grąbczewskiego Podróże po Azji Środkowej 1885 – 1890, jednak nie  tylko o książce, choć godna uwagi i wielce interesująca w swej treści, będzie tu mowa, lecz o jej autorze, który mimo wielu dokonań w Polsce pozostał postacią niemal nieznaną.

Losy naszego bohatera już od początku pełne były napiętnowane wydarzeniami, które z pewnością miały wpływa na jego dalsze życie. Ojciec Bronisława, Ludwik został zesłany na Sybir za udział w powstaniu styczniowym, natomiast on sam wraz z matką zostali wysiedleni ze swoich włości na Litwie, skąd trafili do Warszawy. Stamtąd, po ukończeniu gimnazjum, przeniósł się na studia do petersburskiego Instytutu Górniczego. Nie dane było mu jednak ukończyć nauki, gdyż z przyczyn znanych tylko sobie zaciągnął się do pułku ułanów lejbgwardii w Warszawie. Jako ułan wziął udział w swojej pierwszej wyprawie do… Ameryki Południowej w roli ochroniarza dyplomaty rosyjskiego. Po powrocie powodowany zapewne nieodpartą chęcią poznania świata oraz żyłką podróżniczą, już jako oficer poprosił o przeniesienie do Azji, zapoczątkowując tym samym swoją największą przygodę. W rezultacie wylądował w Turkiestanie, gdzie wziął udział w licznych ekspedycjach i wyprawach wojennych, jeszcze jako przyboczny. Obdarzony talentem językowym Grąbczewski szybko opanował miejscowe dialekty i dzięki nim oraz głęboko zakorzenionemu szacunkowi i dobroci dla innych zjednał sobie miejscową ludność. Za swe zasługi został nagrodzony awansem na urzędnika do specjalnych poruczeń w Ferganie. Ten okres życia podróżnika opisany został przez niego samego w Podróżach…, do których odsyłam tych, wszystkich zaintrygowanych postacią generała, ale i tych łaknących wiedzy dotyczącej regionu. Dzienniki są unikatowym socjologicznym, etnograficznym, lecz nie pozbawionym również awanturniczego wątku, obrazem krain Azji Centralnej do których Grąbczewski docierał jako pierwszy lub jeden z niewielu w tamtym czasie, grając na nosie wysłannikom Imperium Brytyjskiego m.in. w Tybecie.

Po powrocie do Petersburga Grąbczewski został nagrodzony złotym medalem Rosyjskiego Towarzystwa Geograficznego oraz cieszył się uznaniem samego cara Mikołaja II, który finansował jego wyprawy. Niestety sam podróżnik zrezygnował z pełnego przygód życia i zaczął obejmować urzędnicze posady na Dalekim Wschodzie, najpierw jako gubernator astrachański, potem zarządca kolei wschodniochińskiej w Harbinie. W 1910 roku, w stopniu generała, przeszedł na emeryturę i osiadł w Warszawie, którą zmuszony był opuścić w przededniu I wojny światowej. Po skończonej rewolucji i tułaczce po Europie osiadł, już na stałe, w Warszawie, gdzie dokonał żywota po ciężkiej chorobie w 1926 roku. Niestety wiele zapisków i fotografii Grąbczewskiego nie przetrwało do dnia dzisiejszego, dlatego właśnie Podróże po Azji Środkowej 1885 – 1890 są jedną z nie wielu okazji do zapoznania się z losami tego, moim zdaniem niezwykłego Polaka i zobaczenia jego oczami miejsc, które dziś, mimo XXI wieku, nadal nie są  do końca zbadane i dostępne dla każdego.

Autor: Mateusz Cwetler

Bronisława Grąbczewski, Podróże po Azji Środkowej 1885 – 1890

Wydawnictwo: PWN, Październik 2010

ISBN: 978-83-01-16445-4

Liczba stron: 712

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
M. Cwetler: Recenzja „Podróży po Azji Środkowej 1885-1890” B. Grąbczewskiego Reviewed by on 20 lipca 2011 .

Pod koniec zeszłego roku nakładem wydawnictwa PWN wznowiono po wielu latach, ku mojej uciesze, dzienniki Bronisława Grąbczewskiego Podróże po Azji Środkowej 1885 – 1890, jednak nie  tylko o książce, choć godna uwagi i wielce interesująca w swej treści, będzie tu mowa, lecz o jej autorze, który mimo wielu dokonań w Polsce pozostał postacią niemal nieznaną.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 4

  • Carskim oficerem był Władysław Anders. Wielu Polaków służyło dobrowolnie w carskiej armii, carskiej marynarce, było urzędnikami, inżynierami, stawało do przetargów ogłaszanych przez rzad carski. Dla wielu była to normalny etap życiowej kariery.

  • Dziecko zesłańca z powstania staje się oficerem armii która zniszczyła jego kraj i majątek Rodziców. Coś mi to śmierdzi Jaruzelskim. No, ale może ja już kompletnie nie rozumiem pojęcia „nowoczesny”?

  • A swoją drogą dobrze by było, gdyby tego typu publikacje ukazywały się w internecie w ramach Projektu Guttenberg.

  • Czy byli jeszcze jacyś Polacy, którzy uczestniczyli w Wielkiej Grze? Przypuszczam, że mogli być to oficerowie lub żołnierze w służbie carskiej. Chyba mniej prawdopodobne, aby był ktoś w służbie angielskiej.

Pozostaw odpowiedź