Artykuły,Publicystyka

M.Burdelski: Kapitalistyczny pragmatyzm w komunistycznej polewie

Burza przemian

Globalizacja jest jednym z najważniejszych megatrendów XXI w. Chiny są jedną z najstarszych cywilizacji świata. Przez stulecia tożsamość narodowa Chińczyków miała wymiar przede wszystkim kulturowy. Chiny stworzyły unikalną kulturę. Wynalazki papieru, porcelany, druku i prochu to największe osiągnięcia cywilizacji chińskiej. W tym kraju już w II wieku w okresie dynastii Han wprowadzono system egzaminów państwowych, będących podstawą obsadzania stanowisk urzędniczych w państwie. Adaptowana przez państwo doktryna neokonfucjanizmu stanowiła podstawę dominacji urzędników­-uczonych. Chiny przez lata izolowały się od świata. Symbolem ich izolacji był wielki mur, który pełnił funkcje nie tylko obronne.

Burzliwe dzieje Państwa Środka w XX w. miały konsekwencje dla rozwoju gospodarki i kultury chińskiej. Polityka reform zapoczątkowana przez Deng Xiaopinga w 1979 roku miała zasadniczy wpływ na rozwój kultury we współczesnych Chinach. Postęp gospodarczy i technologiczny wpływa też na przemiany społeczne w tym kraju. Ma on już liczną klasę średnią, otworzył się na świat. Będąc co roku w Chinach, obserwuję też dyfuzję obcych zjawisk kulturowych. Powstaje wiele nowych ruchów społecznych, w których komunikacja odbywa się przy pomocy internetu czy telefonów komórkowych (liczba subskrybentów tych ostatnich przekroczyła już 600 mln).

W Chinach, kraju wieloetnicznym, istnieją konflikty także w tym wymiarze. Obserwujemy ekspansję promocji języka i kultury chińskiej w świecie, która dokonuje się poprzez Instytuty Konfucjusza. Mamy też do czynienia z ekspansją telewizji. Chińska telewizja centralna ma 20 kanałów, każda prowincja ma oddzielne kanały (w tym Pekin, stolica, aż 12). Buduje się tu dużo teatrów, filharmonii i instytucji kulturalnych. Komunikacja kulturowa Chin ze światem ma też wpływ na adaptację zagranicznych dóbr kultury. Nastała moda na okcydentalizm, ale jest ona powierzchowna. Chiny generalnie opierają się na swoim dorobku kulturowym. Wpływ na adaptację zagranicznych osiągnięć kulturalnych miały takie wydarzenia jak olimpiada w Pekinie czy EXPO 2010 w Szanghaju. W roku 2010 Chiny wzięły udział w obchodach roku Fryderyka Chopina. W tym kraju jest 20 mln pianistów. Chińscy artyści odnoszą sukcesy festiwalowe na całym świecie. Obserwujemy największe w historii otwarcie Chin na świat.

Wieś zmieniła się pierwsza

Bez zmian w kulturze i obyczajowości nie byłoby zmian gospodarczych. W mojej kolekcji mam chińskie czasopisma propagandowe z lat siedemdziesiątych. Pekin był wtedy parterowym miastem. Zmiany polityczne i gospodarcze w Chinach rozpoczęły się po śmierci Mao Zedonga. Architektem przemian był Deng Xiaoping. III plenum KC KPCh XI kadencji przyjęło program polityki reform gospodarczych, który kontynuowany jest do dzisiaj. Reformy zapoczątkował system odpowiedzialności za pracę w rolnictwie. Zlikwidowano komuny ludowe. Chłopom dano ziemię w dzierżawę (na okres 30 lat). Wprowadzono obowiązkowe kontyngenty na produkty rolne. Nadwyżki można było sprzedawać na wolnym rynku. W ciągu kilku lat produkcja żywności podwoiła się. W latach dziewięćdziesiątych zrezygnowano z systemu kartkowego. Deng Xiaoping rozpoczął reformę od wsi, gdyż do dzisiaj 60 proc. Chińczyków mieszka na wsi. Drugi etap reformy to pozwolenie na prowadzenie firm rodzinnych w miastach. Dotyczyło to głównie restauracji i hoteli. W ramach polityki otwarcia Chin na świat stworzono cztery otwarte strefy ekonomiczne (Shenzhen, Xiamen, Shantou i Shekou). Shenzehen w 1979 roku było niewielką wsią. Dzisiaj jest 10-milionową nowoczesną metropolią. Powstało też 12 miast nadbrzeżnych. Wprowadzono ustawodawstwo sprzyjające inwestycjom zagranicznym. Dzisiaj wynoszą one w skali rocznej 79 mld USD. Podpisano traktaty z Wielką Brytanią i Portugalią o przejęciu w 1997 i 1999 Hongkongu i Makao. Złagodzono politykę wobec Tajwanu, myśląc o przyszłym powrocie wyspy do Chin.

Pragmatyzm nade wszystko

Deng Xiaoping podkreślał pragmatyczne podejście do gospodarki. Mówił, że nieważne jest, czy kot jest biały czy czarny, ważne, żeby łapał myszy. Rzucił też hasło bogacenia się. Jednocześnie system polityczny nie został zmieniony. Studenckie protesty w Pekinie w 1989 roku zakończyły się krwawą łaźnią. 4 czerwca 1989 to w Polsce symboliczna data oznaczająca przełom demokratyczny. W Chinach jest smutnym wspomnieniem krwawego stłumienia studenckich protestów. Rzeczą pozytywną jest utrzymanie przez KPCh kursu reform po 1989 roku. W ciągu 30 lat reform uzyskano roczne tempo wzrostu ok. 9 proc. Wartość PKB Chin w 1989 roku wynosiła 300 mld USD, Rosji 700 mld. Obecne PKB Chin wynosi 4,1 bln USD, a Rosji 860 mld USD. Chiny stały się drugą gospodarką świata i mają ponad 3 bln rezerw dewizowych. Są też największym eksporterem świata. Zmienia się także struktura eksportu Chin. Dzisiaj dominują towary wysoko przetworzone i zawansowane technologicznie. Tekstylia i buty nie decydują już o chińskim sukcesie.

Motorem chińskich reform i sukcesu gospodarczego jest pragmatyczny rząd. Komunistyczna Partia Chin, która 1 lipca 2011 roku obchodziła swoje 90-lecie, to bardziej Kapitalistyczna Patia Chin. Dzisiaj jest raczej pragmatyczną grupą trzymającą władzę niż ideologiczną partią komunistyczną. Chiny mają obecnie 200-milionową klasę średnią, która pławi się w konsumpcji. Liczba samochodów osobowych kupowanych przez konsumentów chińskich stwarza niebezpieczeństwo gigantycznych korków i zanieczyszczenia środowiska naturalnego. Przegrzanie koniunktury na rynku nieruchomości grozi kryzysem podobnym do amerykańskiego.

Dzisiejszy świat w zakresie konfiguracji wielkich mocarstw staje się coraz bardziej dwubiegunowy. A więc nie G-8 czy G-20 decydują o przyszłości gospodarki światowej, lecz G-2: Chiny i Stany Zjednoczone. Zgodnie z teorią współzależności międzynarodowych obydwa te państwa są na siebie skazane. Wzrost eksportu chińskiego zależny jest od wzrostu konsumpcji w USA. Przekonaliśmy się o tym w 2008 roku, kiedy zbankrutowało wiele fabryk znajdujących się blisko Shenzhen i Quangzhou. Dotychczas wśród teoretyków gospodarczych dominowało przekonanie, że sukces gospodarczy mogą osiągnąć państwa o liberalnym systemie politycznym. Mówimy tu o Konsensusie Waszyngtońskim. Przykład Chin pokazuje, że jest to możliwe także przy systemie autokratycznym. Mówimy tu o Konsensusie Pekińskim.

Widmo zagrożeń

Chińskie reformy mają też drugą stronę medalu. Zagrożeniem jest rosnące co roku zapotrzebowanie na surowce energetyczne. Chiny wydobywają rocznie 160 mln ton ropy naftowej, a obecne zapotrzebowanie na ten surowiec wynosi 360 mln ton. W 2020 roku będzie to 500 mln ton. Stąd obecna chińska ekspansja na kraje afrykańskie. Dzisiaj największymi dostawcami ropy naftowej do Chin są Angola, Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie. W Pekinie działa 7-gwiazdkowy hotel dla naftowych szejków. Chińska energetyka opiera się ciągle na węglu. Gdyby statystyczny Chińczyk miał konsumować tyle energii co statystyczny Amerykanin, nie starczyłoby na to zasobów energetycznych całej ziemi. Możemy jedynie liczyć na rewolucję technologiczną w przyszłości.

Palącym problemem jest także ochrona środowiska. Emisja CO2, dymiące kominy, zatrute ściekami rzeki stanowią zagrożenie. Wśród 10 miast świata z największym zanieczyszczeniem powietrza siedem to miasta chińskie.

Chiny są najbardziej ludnym państwem świata, mają prawie 1350 mln ludzi. Przeludnienie oznacza problemy. Dzięki polityce „jedno dziecko na małżeństwo” ograniczono przyrost roczny do 11 mln. Z kolei polityka ograniczania przyrostu naturalnego spowodowała stosunkowy wzrost odsetka ludzi w wieku emerytalnym. To z kolei jest przyczyną wielu problemów.

W Chinach wciąż jest niski wskaźnik skolaryzacji. Szkoły w biednych regionach wiejskich mają niski poziom nauczania. Trudno znaleźć tam dobrego nauczyciela.

Według danych rządu chińskiego 110 mln mieszkańców Chin żyje poniżej minimum egzystencji. Są wsie, w których ludzie mieszkają w glinianych lepiankach albo w adaptowanych jaskiniach.

Według władz chińskich największymi zagrożeniami dla bezpieczeństwa Chin są: separatyzm (Tybet, Xinjiang, Mongolia Wewnętrzna), sekty (Falung gong) i międzynarodowy terroryzm (Xijiang).

Chiny próbują inwestować swoje nadwyżki eksportowe w inwestycje zagraniczne. Dotychczas z umiarkowanym powodzeniem. Przykładem może być nieudana inwestycja firmy COVEC na autostradzie A2.

Chiny mają niedostatek kadr przygotowanych do pracy za granicą. Do Europy przyjeżdża coraz więcej studentów chińskich. Dominuje Wielka Brytania, gdzie studiuje ich 73 tys. W Polsce uczy się na wyższych uczelniach 1000 Chińczyków.

Dokonując bilansu, trzeba przyznać, że mimo cieni Chiny dokonały niesamowitego postępu – zmieniają zamknięty, biedny kraj w coraz bardziej nowoczesne państwo.

dr Marceli Burdelski – zastępca dyrektora Centrum Studiów Azji Wschodniej na Uniwersytecie Gdańskim. Wiceprezes Towarzystwa Azji i Pacyfiku. Konsultant i były doradca Ministra Spraw Zagranicznych RP. Autor i współautor wielu książek, m.in.: „Chiny u progu XXI wieku”, „Republika Chińska na Tajwanie a ONZ”, „Chiny w oczach Polaków”, oraz ponad stu publikacji naukowych. Odwiedził wielokrotnie ChRL, Republikę Korei, KRLD, Japonię, Tajwan, Stany Zjednoczone, Kanadę, Republikę Południowej Afryki, Chile i wiele państw europejskich.

Tekst pochodzi z Pomorskiego Przeglądu Gospodarczego nr 2/2011 pt. “Jak wykorzystać szansę chińską?”

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
M.Burdelski: Kapitalistyczny pragmatyzm w komunistycznej polewie Reviewed by on 27 sierpnia 2011 .

Burza przemian Globalizacja jest jednym z najważniejszych megatrendów XXI w. Chiny są jedną z najstarszych cywilizacji świata. Przez stulecia tożsamość narodowa Chińczyków miała wymiar przede wszystkim kulturowy. Chiny stworzyły unikalną kulturę. Wynalazki papieru, porcelany, druku i prochu to największe osiągnięcia cywilizacji chińskiej. W tym kraju już w II wieku w okresie dynastii Han wprowadzono system

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 18

  • @ Ciekawy

    Twój komentarz na temat wymagań znajomości języków tam gdzie nie są one zupełnie
    potrzebne pokrywa się z moją opinią.
    Wielu pracodawców ma tego rodzaju wymagania bo taki jest trend. Pamiętam, że na
    początku lat 90-tych XX w. zachodni biznes, który wchodził do Polski przyjął strategię
    zatrudniania na stanowiskach menedżerskich i dyrektorskich ludzi zaraz po studiach
    bez żadnego doświadczenia, wychodząc z założenia, że ci ludzie są nieskażeni
    pracą w gospodarce socjalistycznej i przeto lepsi niż fachowcy, których życie zawodowe przypadło na okres PRL. Życie to zweryfikowało. I pewnie też zweryfikuje
    nierynkowe żądania odnośnie wymagań językowych.

  • Jak narazie Polacy dają świetny przykład ale jak szansę chińską zmarnować. Zapewne inne kraje nauczą się na naszych błędach.

    „GDDKiA wystąpi do sądu przeciwko COVEC”
    Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad przygotowała pozew do sądu przeciwko chińskiemu konsorcjum COVEC o zapłatę kar umownych i odszkodowania – poinformowała w środę PAP rzeczniczka GDDKiA Urszula Nelken.

    Link: biznes.onet.pl/gddkia-wystapi-do-sadu-przeciwko-covec,18571,4841951,1,news-detal

  • Wyborcza donosiła raz o jakiejś szkole średniej, gdzie uczą chińskiego. Bynajmniej nie w potępiającym tonie. Inna sprawa, że to nic nie da jeśli uczniowie w jednej szkole w mieście będą MUSIELI uczyć się chińskiego zamiast MUSIEĆ uczyć się np. niemieckiego. Do nauki tego języka trzeba mieć zapał i pracować też samemu. Dlatego proponowałbym raczej:
    1. Dotować kursy chińskiego dla dzieci i młodzieży, aby zainteresowani mogli brać w nich udział, ale bez zmuszania całej klasy. Ewentualnie urządzać lekcje w państwowych placówkach edukacyjnych,ale otwarte na chętnych z zewnątrz.
    2. Zainteresować dzieci na lekcjach tym językiem na zasadzie jednej czy kilku lekcji pokazowych. Aby mogły się przekonać, że nie taki diabeł straszny.

    • Ja myślę, że CAŁY wysiłek należy skupić na nauce angielskiego. Chińczycy bardzo chętnie się go uczą. I to jest droga do porozumienia z nimi, podobnie jak z wszystkimi innymi (Japończykami itd.) Wszystkie inne języki to zajęcie dla hobbystów (takich jak ja). Owszem są pomocne, ale nie tak jak angielski. Chciałbym, by znajomość angielskiego była tak dobra jak np. w Norwegii – tam z zamiataczem ulic (Norwegiem!) można się bez problemu porozumieć. U nas nawet z czołowymi politykami nie.

      • Avatar ciekawy

        „Ja myślę, że CAŁY wysiłek należy skupić na nauce angielskiego. ”

        Nie zgadzam się. Znając angielski „dogadamy” się praktycznie wszędzie, ale „dogadamy” nie znaczy „porozumiemy”. Na ogół znajomość angielskiego jest w krajach nieanglojęzycznych powszechna, ale powierzchowna, co znaczy że dowiemy się gdzie jest najbliższa stacja benzynowa, ale niekoniecznie poznamy opinie np. na temat ostatnich wyborów czy przeszłości historycznej. We Włoszech czy Francji często napotykałem się na KOMPLETNĄ nieznajomość angielskiego, natomiast próbę porozumienia się po francusku czy włosku przyjmowali zawsze z uśmiechem i entuzjazmem, nawet jeśli ta próba była dość nieudolna. Tak więc, jeśli chcemy poznać kulturę i zwyczaje danego narodu MUSIMY znać przynajmniej na przeciętnym poziomie miejscowy język. Angielski wystarczy, ale do leżenia plackiem na plaży i do wyprawy do pobliskiego supermarketu.

        „Chciałbym, by znajomość angielskiego była tak dobra jak np. w Norwegii ”

        Ja bym chciał, aby Polacy najpierw opanowali w lepszym stopniu swój ojczysty język, a dopiero później brali się za naukę obcych. Język to jeden z głównych elementów tożsamości narodowej i myślę, że warto go pielęgnować.
        To nie znaczy, że nie powinno uczyć się angielskiego i innych, ale priorytetem powinna być znajomość polskiego.
        Jak z tą znajomością jest pokazują fora i od czasu do czasu newsy CSPA…
        Istnieje ostatnio trend wśród pracodawców do wymagania angielskiego, a nawet drugiego języka do wykonywania prac, w których język obcy nie jest KOMPLETNIE do niczego potrzebny. Trend ten oczywiście wynika z wysokiego bezrobocia – mam nadzieję, że bezrobocie spadnie i rynek pracy zweryfikuje te absurdalnie wysokie wymagania. Znajomość angielskiego jest niezbędna w przypadku zajmowanego wysokiego stanowiska i kontaktów z obcokrajowcami. Po co robotnikowi, woźnej czy kasjerce język angielski ? Wielka Brytania, Francja czy Włochy osiągnęły wysoki poziom gospodarczy bez mas poliglotów.

        Do administracji: Przez długi czas w wakacje został wyłączony filtr antyspamowy, dzięki czemu mogłem mieć przyjemność komentowania na CSPA. Portal nie zaznał w tym czasie żadnych masowych ataków spamerów, a mimo to filtr został ponownie włączony. Śmiem wątpić, aby był faktycznie potrzebny, a utrudnia jedynie korzystanie ze strony osobom korzystającym z łącza opartego na wspólnym IP.

      • @ciekawy Ja właśnie postuluję skupienie całego wysiłku na angielskim dla opanowania w takim stopniu abyśmy się „porozumieli”.
        „Wielka Brytania, …, osiągnęła wysoki poziom gospodarczy bez mas poliglotów” – a tak, ale tam znają angielski. Co do Francji zgoda, mówia w odróżnieniu od Niemców niechętnie po angielsku, ale sukcesy gospodarcze mają mniejsze.
        Znajomość języka polskiego tu postulowana jest w kontekście „porozumiewania się” nieistotna. Rozumiemy się tu dobrze niezależnie od błędów językowych czy ortograficznych. Jeśli się tu nie rozumiemy, to nie z powodu języka.

      • Avatar ril

        @ciekawy
        „Jeśli chcemy poznać kulturę i zwyczaje danego narodu MUSIMY znać przynajmniej na przeciętnym poziomie miejscowy język. ”
        Uważam to za mit. Kulturę można poznawać poprzez książki i filmy, zarówno beletrystykę jak i omówienia kultury danego narodu. Czy czytanie dzieł antropologów nie pomaga w zrozumieniu egzotycznych grup etnicznych? A przecież mało kto zna ich język. Bezpośrednia obserwacja i kontakt z obcokrajowcami też coś jednak daje nawet jeśli rozmawia się po angielsku.
        Znajomość języka pomaga tyle, że można wchodzić w interakcje bez tłumaczenia i ma się swobodny dostęp do źródłowych tekstów w danym języku.

        „Ja bym chciał, aby Polacy najpierw opanowali w lepszym stopniu swój ojczysty język”
        Tzn. normę oficjalną? Przecież mówią po polsku, tylko to jest trochę inny polski. Chciałbyś, żeby ludzie mówili według oficjalnej normy, bo jesteś do niej przyzwyczajony. Rozumiem to, też nie lubię np. odmieniania rzeczowników nieożywionych jak ożywionych. Ale język polski zmieniał się, zmienia i będzie się zmieniał. Pojawiają się formy uznawane za niepoprawne, które potem są akceptowane. Dawne, cenione przez wielu formy wychodzą z użycia. Tak się dzieje z wszystkimi językami.

      • Avatar ciekawy

        „Tzn. normę oficjalną? Przecież mówią po polsku, tylko to jest trochę inny polski. Chciałbyś, żeby ludzie mówili według oficjalnej normy, bo jesteś do niej przyzwyczajony. ”

        Mam tu na myśli poprawność językowa i nadużywanie anglicyzmów. Byłem we Francji wielokrotnie i jestem pod wrażeniem ich szacunku (może nawet nieco megalomańskiego podejścia) do ich języka i kultury. Trudno znaleźć drugi taki kraj, gdzie równie rzadko można usłyszeć w radio anglojęzyczne piosenki i w którym tak często stosuje się alternatywne formy dla popularnych na świecie słów pochodzenia angielskiego.

        computer – komputer – l’ordinateur
        fax – faks – télécopieur
        market – market – marché

        Czy naprawdę musimy być bardziej katoliccy niż sam papież (zachodni niż sam Zachód) ?

      • Avatar ril

        To typowe, że używa się obcych słów na nowe rzeczy zamiast wymyślać rodzime odpowiedniki. Ale nie jestem skłonny uznać zjawiska zapożyczania słów za negatywne. Czy to źle, że japoński, koreański i wietnamski zapożyczyły tyle z chińśkiego, że korpus naukowy mają w dużej mierze wspólny?

  • Najpierw należałoby się uporać z anty-chińskimi środowiskami w Polsce, które mieszają 40 milionom ludzi w głowach do tego stopnia, że Polak przyjeżdzający do Pekinu czy Szanghaju po raz pierwszy ma zakodowane, że ludzie jeżdzą tu rikszami i jedzą ryż z miski na chodniku, a na placu w Pekinie wojsko strzela do bezbronnych mnichów. Gdy tymczasem chiński trzydziestolatek w garniturze od Armaniego parkuje przed centrum handlowym nowe Audi, żeby odebrać żonę, która wychodzi obwieszona torbami Louis Vuitton.

    Adam Michnik, polski medialny wróg Chin numer jeden, razem ze swoimi najemnikami w osobie np. dziennikarki Marii Kruczkowskiej, powinni zostać poddani weryfikacji o tym co wypisują na temat Chin. Tylko kto ma ich weryfikować, gdy Michnik u polskiej racji stanu czuje się jak w domu przychodząc do pałacu prezydenckiego w pantoflach.

    „Wprowadzic nauke jezyka chinsiego jako obcego obowiazkowego do minimum jednej szkoly w miesice powyzej 200 tys mieszkancow”

    Gazeta Wyborcza zaraz napisałaby, że kształci się „przyszłych pożytecznych idiotów chińskiego reżimu komunistycznego w 100% dekokratycznym kraju i takie praktyki powinny być surowo zakazane”. :]

    Najpierw ludziom trzeba otworzyć oczy na Chiny, powiedzieć i pokazać czym Chin są obecnie, a dopiero później można się bawić w planowanie czegokolwiek. Polacy dalej mają przed oczami obraz Chin jaki był 30 lat temu! Pewnym środowiskom w Polsce zależy na utrzymaniu takiego wizerunku.

    „Zniesc oplaty wizowe dla Chinczykow”
    Opłaty za wizy to żaden problem dla tych Chińczyków którzy wyjeżdzają. Ci mają pieniądze. Problemem są polskie ambasady i konsulaty, które nadal uważają, że każdy Chińczyk chcący przyjechać do Polski to szpieg, który zagraża bezpieczeństwu narodowemu więc wizu mu się odmawia. Ambasady natomiast dalej będą pisać w opracowaniach rocznych, że coraz więcej Chińczyków dostaje wizy. To prawda. Coraz więcej dostaje wizy bo coraz więcej aplikuje przy powiększającej się klasie średniej.

    • Radek Pyffel napisał o tym tekst i mówił w wywiadzie, że Polska może stać się nie partnerem, ale wrogiem drugiej gospodarki świata.

      Link: nczas.home.pl/wazne/stosunki-polsko-chinskie-po-porazce-covecu/

      Link: vod.gazetapolska.pl/316-rozmowa-niezalezna-radoslaw-pyffel-polska-chiny

    • „Gdy tymczasem chiński trzydziestolatek w garniturze od Armaniego parkuje przed centrum handlowym nowe Audi, żeby odebrać żonę, która wychodzi obwieszona torbami Louis Vuitton. ”

      W myśl powiedzenia zastaw się, a postaw się !!
      Mieszkać na 40 m2, ale nowego iphone4 białego trzeba mieć O_o Pamiętam jak 1 maja tego roku w SH wchodził do sklepu .. to bij zabij pod sklepem O_o
      Samochód też trzeba mieć, a to, że opłata rejestracyjna samochodu jest taka sama jak wartość danego samochodu ( opłata ostatnio w SH podskoczyła i teraz wynosi około 65 k RMB ), a ludzie kupują samochody warte 100 k rmb, a potem narzekanie, jak te paliwo drogie jest ( bo w 2007 płaciłem za 1 litr ’93 – 5 rmb, a teraz 7,30 rmb ) Potem jedziesz do roboty przez 2 godziny, a to, że idzie metrem szybciej w 35 min w 2 przesiadki .. co tam )

      Kuzyn od mojej żony jest taki ynteligent, kupił samochód warty 80 tyś PLN, a teraz i tak jedzie metrem do roboty bo, gdyby miał jechać samochodem to min. z 3 godz. ( i tak samochód sobie stoi i jest używany od święta )

      – zresztą to jest osoby temat ludzi, posiadających daną markę samochodu .. w SH ludzie korzystający z Mazdy są określani mianem najgorszych kierowców !!

      Co do torebek LV Chanel Tod’s Furla LOEWE …. to co 2 spotkana na ulicy to fake ….. już rozmawialiśmy tutaj o 1,2 i 3 klasie podróbek O_o
      Chociaż i takich można spotkać co zarabiają po 3000 rmb, ale firmową torebkę trzeba mięć O_o

      Jak społeczeństwo jest biedne i wychodzi z biedy to przez pierwszych 30-40 lat jest ten motyw nachapania się i pokazania ( ja mam ) W Polsce dokładnie jest ten sam proces !!

      Teraz nie jestem pewny, gdzie to czytałem ( muszę znaleźć ) po zmianach z kwotą wolną od podatku z 2000 rmb do 3500 rmb spadła ilość osób płacących podatek dochodowy do 80 mln ludzi !!! Więc bogaty wie, że jest bogaty, a ten drugi musi udowodnić wszystkim innym JA MAM

      Zresztą czy jest się tutaj czym chwalić ??

      Co do tych Audi … to taką sytuację mamy na LongBai, mieszkania 50 m^2 ( chyba, że mieszkasz na ostatnim piętrze to masz większe ) ogólnie 2 pokoje ( budowane w latach ’90 ) – samochody stoją właśnie takie jak mówisz .. i audi a6 się zdarzy, ale przeciętnie VW Passat ( poprzedniej generacji ) Mazdy 6 GM Shangainese, i takie różne inne, ale nie zmienia to faktu, że 2 pokoje 50 m2 na rodzinę 3 osoby .. to troszeczkę za mało … nie uważasz ??

      „„Wprowadzic nauke jezyka chinsiego jako obcego obowiazkowego do minimum jednej szkoly w miesice powyzej 200 tys mieszkancow””

      Tylko i wyłącznie prywatyzacja systemu edukacji .. niech rodzice wybierają co chcą dla swoich dzieci .. jeden chce język chiński drugi język włoski trzeci esperanto …. do wyboru do koloru !! Jakoś we Wrocławiu są przedszkola, gdzie uczą języka chińskiego, ale to są prywatne przedszkola !!! ( przestańcie myśleć w sposób kolektywistyczny .. ja was proszę !!)

  • Avatar Adam Machaj Bolanren Dagougou

    I znowu moj komentarz bedzie, bo byc musi podobny do poprzednich pod artykulami z PPG.
    Szacunek dla autora. Artykul bez zarzutu.
    Ale…
    Jak nam tu juz zakomunikowano bierzacy numer PPG jest pt:”Jak wykorzystac szanse chinska?” i ja rozumiem, ze jeden artykul moze byc taki ogolnikowy , pogladowy, jakby to powiedziec ku pokrzepieniu serc z cytatami „Chiny dokanaly olbrzymiego/przeogromego skoku…”, „Jak Polska powinna odnalezc sie w tej nowej sytuacji?” itd itp. Ja jednak oczekuje od autorow (doradcow ministrow, profesorow, doktorow, prezesow, rektorow, redaktorow, przewodniczacych i biskupow, habilitowanych i tych jeszcze nie) konkretow. Odpowiedzi na konkretne pytania , gotowych projektow i wytycznych (ktorych powinni sie sami rowniez trzymac). Oczekuje zdan typu: „powolac zespol specjalistow od chinskich inwestycji przy kazdym wojewodzie „. ” Zerwac umowe polska- jakis tam kraj zachodni”, „Wprowadzic nauke jezyka chinsiego jako obcego obowiazkowego do minimum jednej szkoly w miesice powyzej 200 tys mieszkancow” , „otowrzyc kolejny konsualt w miescie……. w Chiach poniewaz……….”, „Zniesc oplaty wizowe dla Chinczykow”,” z rzadowych programow wesprzec organizacje pozarzadowe typu np. CSPA aby np. mogly wydawac miesiecznik”, „w kolejnym roku w ramowce w weekend w tvp 45 minut z jezykiem chinskim”, itp itd. Oczywiscie wszystko podparte analiza i argumentami. Chodzi mi o realny plan „wykorzystania szansy chinskiej” a nie o powtarzaniu frazesow odnosnie „wielkich zmian jakie dokonaly sie w Chinach przez ostatnie 30 lat” bo to to juz raczej Ci co maja wiedziec to juz wiedza.
    Prosze nie traktowac tego komentarza jako atak na ktoregkolwiek z autorow bo wszystkie artykuly z PPG przedstawione do tej pory tu na portalu sa trafne. Tylko Panowie, trzeba pojsc o pare krokow dalej a nie tupac w miejscu.

    • „Tylko Panowie, trzeba pojsc o pare krokow dalej a nie tupac w miejscu.” – Racja!!! Ale nie ma innych pomysłów…

  • Artykuł stanowi przegląd wielu zagadnień i z braku miejsca nie sposób, by podjąć szczegółowe analizy, np. przemian społeczno-gospodarczych po 1979 r. Ze swej strony, jedna uwaga. Cyt. „Gdyby statystyczny Chińczyk miał konsumować tyle energii co statystyczny Amerykanin, nie starczyłoby na to zasobów energetycznych całej ziemi.”
    Otóż warto pamiętać, że USA mają najwyższą konsumpcję energii per capita na świecie, w każdym razie dużo wyższą niż rozwinięte kraje Europy, Kanada czy Japonia. Wynika to ze specyficznego stylu życia, przyczyniającego się do nadmiernego zużycia energii.
    Przykładem nadmiernej konsumpcji w USA jest supremacja przewozów samochodami osobowymi nad transportem zbiorowym – pamiętajmy, że w USA jest jakieś 200 mln samochodów osobowych i z reguły ich żywot trwa 2-3 razy krócej niż w Europie! Nie sądzę, by Chińczycy w dziedzinie transportu zmierzali w kierunku modelu amerykańskiego. Przypuszczam, że pójdą w stronę modelu Japonii, Korei Pd. i Tajwanu, a także krajów Europy Zachodniej, gdzie odgórnie preferuje się transport zborowy (superszybkie pociągi, koleje podmiejskie, tanie linie lotnicze itd). Zresztą, skoro o samochodach mowa, posiadanie własnego samochodu i związane z tym koszty to dla przeciętnego Chińczyka niebagatelny wydatek, co wynika m.in. z polityki władz – Adam Izydorczyk pisał tu kiedyś na ten temat.
    Inaczej jest w USA, gdzie samochody są tanie, prawo jazdy łatwe do zdobycia, a osoba nie posiadająca własnego samochodu często wzbudza zdziwienie i politowanie drugich. W zasadzie wyjątkiem jest ludność kolorowa. Tu nieposiadanie własnego samochodu nie sprawia, że inni patrzą na delikwenta jak na kosmitę. :-)

    • Pozbycie się nawyku jazdy własnym samochodem przez Amerykanów to
      sprawa trudna. W wielu miejscowościach w pewnych miejscach nie ma
      nawet chodników bo wychodzi się z założenia, że każdy dojedzie a nie
      dojdzie.

    • W interesie Chin jest, aby społeczeństwo chińskie nie uległo takiemu zmotoryzowaniu jak amerykańskie. Transport indywidualny jest zdecydowanie najlepszy, ale dopóki korzystają z niego nieliczni. Im więcej osób korzysta z własnego samochodu podczas dojazdów do pracy, tym jest to środek wolniejszy i mniej wydajny. Dochodzi do tego, że nawet tramwaj uchodzący za wolny i mało elastyczny (awaria jednego pojazdu blokuje całą linię) wraca do łask nie tylko zarządców miast, ale i ich mieszkańców.

      W Stanach jakoś to jeszcze funkcjonuje (choć Amerykanie tracą co roku wiele miliardów dolarów na stanie w korkach), całe miasta są podporządkowane motoryzacji – przyczyniło się to w sposób nieoczekiwany do różnych patologii (za plagę otyłości w USA jest m.in odpowiedzialna ich kultura transportu), ale trzeba zapamiętać, że w Stanach mieszka 32 os. na km2 ! W Chinach ten wskaźnik wynosi 140. Wniosek jest taki, że Chiny nie mogą być zmotoryzowane na skalę amerykańską z przyczyn logistycznych. Pomijam już tutaj kwestię surowców, infrastruktury czy rosnących cen takiego rodzaju transportu.

  • To artykuł podsumowujący dokonania Chin w ciągu ostatnich 33 lat.
    Wzrost Chin jest rzeczywiście imponujący. Szczególne wrażenie czyni porównanie
    z Rosją.
    Jedna uwaga.
    Pierwsze egzaminy pojawiły się w Chinach jeszcze przed dynastią Han. Niektóre państwa w okresie Królestw Walczących (475/403 – 221 BC) zaczęły wprowadzać
    już egzaminy. Za czasów dynastii Han (207 BC – 220 AD) wprowadzono co prawda system egzaminów państwowych, ale głównym źródłem naboru urzędników było nadal dookoptowanie na skutek rekomendacji. Wprowadzenie egzaminów jako podstawowej instytucji naboru nowych urzędników, Chiny zawdzięczają krótkotrwałej dynastii Sui (581 – 618). Następna dynastia,\ Tang (618 – 907) przejęła i rozbudowała ten system. Trwał on aż do roku 1905.

Pozostaw odpowiedź