Artykuły,Chiny news

M. Brusiło: Rynek medialny w Chinach

Współczesne media w Chinach swoją rewolucję i początek drogi do nowoczesności i standardów świata zachodniego rozpoczęły wraz z objęciem władzy w Chińskiej Republice Ludowej przez Deng Xiaopinga. Po roku 1980 nastąpiły pierwsze zasadnicze zmiany na rynku medialnym, a dziennikarstwo otworzyło się na dotąd zakazane, bądź po prostu nieznane wzorce czerpane z czołowej prasy, radia i stacji telewizyjnych krajów kapitalistycznych.

Kształcenie nowego pokolenia dziennikarzy stało się możliwe dopiero po zrezygnowaniu z wykładania jako jedynie słusznej i obowiązującej leninowskiej teorii mediów, a jej miejsce krok po kroku zajmować zaczęły teorie badaczy z zachodu[1]. Jednak zarówno wtedy, jak i dzisiaj cały system pozostaje pod kontrolą państwową, która przejawia się w szeregu działań, takich jak między innymi: ustanawianie urzędników państwowych szefami poszczególnych tytułów medialnych, czy wprowadzenie listy tematów zakazanych (jak chociażby kwestie mniejszości etnicznych, w tym głównie Tybetańczyków i Ujgurów).

Nad właściwym wykonywaniem poleceń kierownictwa partii kontrolę sprawuje specjalny organ, Centralny Departament Propagandy KPCh, który zajmuje się kreśleniem ram wolności wypowiedzi i dyktuje, w jaki sposób poruszane mogą być szczególnie ważne dla kraju tematy[2]. Powoduje to, że system jest szczelny także dzisiaj w dobie internetu, a jakiekolwiek próby sprzeciwu wobec przyjętego przez władze obrazu świata są szybko pacyfikowane.

Do końca lat 90. cały system medialny w Chinach przechodzi z jednej strony gwałtowny rozwój, wyrażający się między innymi w rozpowszechnianiu (nie zawsze legalnymi metodami) nowych nośników, takich jak kasety vhs a później płyty dvd, powstawaniem kolejnych tytułów prasowych oraz stacji i kanałów telewizyjnych, a z drugiej strony wciąż silnym oporem części kierownictwa partii. W zależności od lat i kluczowych momentów w historii dziennikarze mogli liczyć na mniejszą lub większą wolność słowa, jednak wydarzenia roku 1989 i kolejne lata na pewien czas znowu przystopowały marzenia Chińczyków o choćby odrobinie niezależnych mediach, a niepokornych dziennikarzy szybko sprowadzono na ziemię ograniczając im wolność lub zmuszając do emigracji[3].

Obecnie rynek medialny w Chinach stał się pod wieloma względami największym na świecie. Tak jest zarówno w przypadku telewizji, gdyż w Chinach „na około 1,3 miliarda mieszkańców jest obecnie 370 milionów odbiorników telewizyjnych. Roczna sprzedaż wynosi około 40 milionów sztuk”[4], jak i w dziedzinie prasy drukowanej, która według oficjalnych danych państwowych liczy sobie dzisiaj ponad 2000 gazet oraz około 8000 periodyków[5]. Jednak liczby te i tak nie obejmują całości działalności wydawniczej, albowiem niemożliwa do policzenia liczba małych wydawców prowadzi swoją działalność bez rejestracji, niekoniecznie ze względu na publikacje informacji niekorzystnych dla władzy, czy nielegalnych, ale chociażby z tak błahego powodu, jak unikanie podatków[6].

Najważniejszą stacją telewizyjną pozostaje Centralna Telewizja Chińska, CCTV, która dostępna jest na terenie całego kraju zarówno z nadajników naziemnych, jak i satelitarnych. Jej uprzywilejowana pozycja, możliwa dzięki ścisłej kontroli państwowej gwarantuje między innymi monopol na transmitowanie istotnych wydarzeń z zagranicy oraz wymuszanie na innych, mniejszych stacjach retransmisji opracowywanych w CCTV serwisów informacyjnych[7]. Jednak obok tej stacji co roku powstają kolejne, w tym wiele prywatnych, posiadających udziałowców z zagranicy, co możliwe jest od 2004 roku, kiedy to władze w Pekinie otworzyły częściowo rynek medialny i zezwoliły inwestorom zagranicznym na wkład finansowy do 51 procent inwestycji, zarówno w produkcje telewizyjne, jak i kinematografię[8].

Szczególne znaczenie w dzisiejszych Chinach zyskuje internet, nad którym władze usiłują sprawować jak najściślejszą kontrolę. W tym celu zbudowano cały system informatyczny nazwany „Złota Tarcza”, a na zachodzie „Wielka Ściana Ogniowa Chin”. Obok listy haseł, które są zakazane i niemożliwe do publikacji w internecie, takich jak: demokracja, prawa człowieka, dyktatura, antykomunizm, komunistyczni przestępcy, masakra, ludobójstwo, 4 czerwca czy Matki Tiananmen, kontrolę sprawuje się przez odpowiednich moderatorów kierowanych do pracy u dostawców internetowych, a jak pisze Bartosz Rychlak: „W mieście Shanzen tacy ‚internetowi milicjanci’ dorobili się nawet swoich maskotek o imieniu Jingjing i Chacha”[9]. Źródłem wiedzy o otaczającym ich świecie stają się, zwłaszcza dla młodych Chińczyków, powstające jak grzyby po deszczu blogi, których autorzy poruszają całą paletę problemów, od całkiem poważnych, politycznych i gospodarczych po błahe i nie raz mocno kontrowersyjne społecznie.

Obecnie media w Chinach oraz sami dziennikarze znajdują się często w sytuacji pewnego rozdwojenia. Wynika to z roli, jaką przewiduje dla nich państwo oraz realiów życia w kraju bez demokracji. Coraz większe otwarcie na kapitalizm i reguły panujące w państwie prawa powodują, że od dziennikarzy częściej oczekuje się pisania o nadużyciach lokalnych władz i problemach ludności. Jednocześnie jednak każdy taki artykuł jest kontrolowany przez cenzora, a pewne niewygodne fakty, mimo swojego ogromnego zasięgu i szokującej skali tragedii są ukrywane lub podawane do wiadomości z dużym opóźnieniem. Przykładem na to była sprawa zatrutego melaniną mleka, które spowodowało śmierć kilku osób w 2008 roku i którą to sprawą ostatecznie, gdy nie dało się już ukryć skandalu, zajął się rząd w Pekinie, czy cenzurowanie wiadomości o wielkim trzęsieniu ziemi w Syczuanie w tym samym roku. Znany z prób zmuszania władzy do ujawnienia pełnych faktów o ofiarach tych wydarzeń chiński artysta i dysydent Ai Wiewei sam stał się także ofiarą błyskawicznej akcji cenzorskiej w internecie, kiedy to założony przez niego blog istniał zaledwie przez dwie godziny, zanim usunęli go cenzorzy[10].

Ograniczenia w internecie i niedostępność wielu serwisów, jak chociażby Facebooka, Twittera czy YouTube sami Chińczycy częściowo obchodzą – albo tworząc własne wersje serwisów, albo uciekając się do działań hakerskich, które chociaż części osób mogą zapewnić dostęp do informacji zakazanych przez władzę.

Przyszłość mediów chińskich przedstawia się jednak w jak najbardziej jasnych barwach. Następuje silna profesjonalizacja, a chińskie media wysyłają coraz więcej swoich przedstawicieli i stałych korespondentów do różnych krajów świata, także do Polski, gdzie bardzo aktywna jest dziennikarka Chen Xi, korespondentka chińskiej telewizji w Polsce, która zgodnie z wysokimi wymaganiami dla pracowników posługuje się bez problemu językiem polskim. Jednocześnie aparat państwowy strzeże jakie treści i w jakiej formie przekazywane są z Chin za granicę. Gdy przekracza to granicę tolerancji potrafią szybko zareagować, czego przykładem była głośna sprawa wydalenia z kraju korespondentki arabskiej telewizji Al-Dżazira Melissy Chan, która przygotowywała zbyt krytyczne wobec rządu materiały[11].

Jednocześnie coraz więcej dzienników, jak chociażby „Global Times” nastawionych jest wyłącznie na przekazywanie informacji z Chin za granicę, w najważniejszych językach świata, takich jak angielski, hiszpański czy arabski, a dziennikarze posługujący się nimi bez problemu otrzymują pracę w Pekinie i innych ważnych ośrodkach medialnych Państwa Środka[12]. Pilnie śledzone są najważniejsze wydarzenia na świecie, a każde z nich może dziś liczyć na bogatą obsadę przedstawicieli chińskich mediów. Tak było i w Polsce, gdzie na mistrzostwa Europy w piłce nożnej Euro 2012 akredytowano ponad 150 dziennikarzy z Chin. Chińskie władze tym samym pokazują po raz kolejny, jak doskonale rozumieją zmieniający się świat i potrzebę zaangażowania w jego kluczowe procesy.


[1] Więcej patrz: K. Godlewski, Media w Chinach: Internetowa rewolucja i rządowa reakcja, artykuł zamieszczony w: Global Media Journal Polish Eddition, Jesień 2010

[2]   A. Kobyłka, Nie tylko cenzura-Media w Chinach, artykuł zamieszczony na stronie internetowej : http://www.psz.pl/

[3] K. Godlewski, op. cit.

[4] Informacja handlowa firmy Dipol, umieszczona na stronie internetowej: http://www.reporterzy.info/326,telewizja-w-chinach.html

[5] http://echiny.pl/kultura/media-w-chinach/prasa-w-chinach/

[6] A. Kobyłka, op. cit.

[7] http://www.reporterzy.info/326,telewizja-w-chinach.html

[8] Więcej patrz: Chińskie media się otwierają, artykuł zamieszczony na : http://wyborcza.pl/1,75248,1958207.html#ixzz1ytzn4MRl

[9] B. Rychlak, Cenzura na świecie-Chiny-internet, artykuł zamieszczony na stronie: http://www.reporterzy.info/391,cenzura-na-swiecie—chiny—internet.html

[10] Więcej patrz: Cenzura po dwóch godzinach usunęła mikroblog dysydenta, artykuł zamieszczony na stronie internetowej: http://www.rp.pl/artykul/841020.html

[11]Więcej patrz: http ://wyborcza.pl/1,75477,11678237, Korespondentka_al Dzaziry_wyrzucona_z_Chin__ Byla_zbyt.html

[12] M. Kruczkowska, Chińskie media na podbój świata, artykuł zamieszczony na stronie internetowej: http://wiadomosci.gazeta.pl/wiadomosci/1,114881,6519822,Chinskie_media_na_podboj_swiata.html

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
M. Brusiło: Rynek medialny w Chinach Reviewed by on 7 sierpnia 2012 .

Współczesne media w Chinach swoją rewolucję i początek drogi do nowoczesności i standardów świata zachodniego rozpoczęły wraz z objęciem władzy w Chińskiej Republice Ludowej przez Deng Xiaopinga. Po roku 1980 nastąpiły pierwsze zasadnicze zmiany na rynku medialnym, a dziennikarstwo otworzyło się na dotąd zakazane, bądź po prostu nieznane wzorce czerpane z czołowej prasy, radia i

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź