Indie news

Łona do wynajęcia – Induski chętnie wybierane na matki zastępcze

389px-Pregnant_womanIndyjskie kobiety coraz częściej są wynajmowane jako „matki zastępcze” przez bezdzietne pary z krajów Zachodu. Z racji zdrowego trybu życia Induski są uważane za idealne kandydatki na surogatki.

Coraz częstsze wynajmowanie indyjskich kobiet, by donosiły w swoim łonie cudze dziecko jest związane z „niskimi kosztami i zdrowym stylem życia Indusek” – tłumaczy pani ginekolog Shivani Sachdev Gour. „Kobiety  są tu mniej narażone na szkodzące zdrowiu czynniki, takie jak papierosy, alkohol i narkotyki. Co więcej, prawo w Indiach dotyczące wynajmowania surogatek jest znacznie łagodniejsze niż w wielu innych państwach” – dodaje.

Gour prowadzi prywatną klinikę – Surrogacy Centre of India Healthcare. Nie narzeka na brak klientów. Każdego miesiąca zgłasza się do niej około 25 par z krajów takich jak Wielka Brytania czy USA oraz z Bliskiego Wschodu. Całkowity koszt związany z wynajęciem surogatki wynosi w Indiach od 50 do 100 tysięcy rupii (czyli od 1 do 2 tysięcy dolarów). Tymczasem na Zachodzie wchodzą w grę kwoty wielokrotnie wyższe.

„Skorzystanie z usług surogatki jest zalecane w przypadku, gdy kobieta ma nieprawidłowo ukształtowaną macicę lub, gdy ciąża mogłaby zagrozić jej życiu” – wyjaśnia profesor Alka Kriplani.

Zdaniem ekspertów ciąża zastępcza w Indiach znacznie częściej niż w innych państwach kończy się pomyślnym rozwiązaniem. „Tylko w 15% przypadków zdarzają się poronienia” – twierdzi Gour.

Źródło: www.deccanherald.com

Opracowanie: Agnieszka Budyńska

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Łona do wynajęcia – Induski chętnie wybierane na matki zastępcze Reviewed by on 15 lutego 2011 .

Indyjskie kobiety coraz częściej są wynajmowane jako „matki zastępcze” przez bezdzietne pary z krajów Zachodu. Z racji zdrowego trybu życia Induski są uważane za idealne kandydatki na surogatki. Coraz częstsze wynajmowanie indyjskich kobiet, by donosiły w swoim łonie cudze dziecko jest związane z „niskimi kosztami i zdrowym stylem życia Indusek” – tłumaczy pani ginekolog Shivani

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 7

  • Co to za bzdury ten „PAN ZIGGY” wypisuje!!!!?
    6 – 9 tyś za donoszenie cudzego dziecka?! oczywiście ja nie podjełabym się takiego zadania za żadne pieniądze nawet gdybym była w złej sytuacji materialnej, bo nie wiem czy wiecie, ale taki płód wyciąga z kobiety „wszystkie soki”. Przez 9 misięcy organizm przyszłej mamy przekazuje w pierwszej kolejności dziecku wszystkie witaminy, minerały, tlen. To jest dla kobiety absolutna rewolucja w organiźmie – tak wiem … niby to takie naturalne … w późniejszych miesiącach obciąża kręgosłup i stawy. poród jest bolesnya po cesarce jest okropna rana na brzuchu która też boli kiedy się goi! z resztą – czy Pan widział kiedyś jak wygląda poród????! no i nie wspomnę tu o kwestiach moralnych i uczuciach kobiety która jest traktowana jak inkubator?! oczywiście rozumiem pary, które w taki sposób decydują się na dziecko, bo to okropne nie móc mieć własnego potomstwa, ale każda krytyka tegoż zjawiska, która będzie się odnosić tylko do kwestii materialnych jest dla mnie obrzydliwa!

    • Z całym szacynkiem, ale nie widzę powodu, by Pani miała sioę denerwować. Bo czy napisałem o tym, że to Pani by się zgodziła na donoszenie cudzego dziecka za 6-9 tys. zł?

  • Panie Zyggi, a dla mnie wyjasnienie zawarte jest po prostu w tych dwóch zdaniach:
    ,,Całkowity koszt związany z wynajęciem surogatki wynosi w Indiach od 50 do 100 tysięcy rupii (czyli od 1 do 2 tysięcy dolarów). Tymczasem na Zachodzie wchodzą w grę kwoty wielokrotnie wyższe.”
    W Polsce przecież pewnie też byłyby to sumy dużo wyższe niż 1-2 tysiące dolarów.

    • Panie Krzysztofie, nie jestem o tym przekonany. Niejednej Polce starczyłoby może nawet mniej niż 1-2 tys. USD (3-6 tys. zł). Bo skoro niektórym podobno wystarczy 1000 zł „becikowego”, by ich zachęcić do macierzyństwa? A tak jest chyba w opinii władz RP, skoro takową kwotę oferują w nadziei, że zmieni to trendy demograficzne… I to pomimo faktu, że macierzyństwo i wychowanie dziecka to bez porównania wyższa „poprzeczka” niż rola surogatki…

      • Avatar Krzysztof Iwanek

        Nie nam się za wypowiadać za kobiety, ale szczerze wątpię, by było wiele Polek (poza może naprawdę ubogimi rodzinami) gotowych nosić cudzą ciążę za 3-6 tysięcy złotych. Poza całym poświęceniem i wysiłkiem związanymi z ciążą to jest wszak okres 9 miesięcy – dostać za to 6 tysięcy złotych się zupełnie nie kalkuluje. Jak łatwo policzyć, nawet przy zupełnie wyzyskowej pracy za 1000 złoty za miesiąc zarobi się przez 9 miesięcy więcej, bo 9000, nie 6000. No i bez obarczenia dla organizmu i psychiki, jakim jest ciąża.
        A co do becikowego, to pary decydują się na dzieci nie DZIĘKI niemu, ale POMIMO jego .Czy naprawdę ktokolwiek decyduje się dziecko tylko z powodu becikowego? Przeciez to raptem na wozek dzieciecy i to nie taki z gornej polki.

      • Avatar Zyggi

        Widocznie w kwestii becikowego jaśnie nam panujący włodarze są odmiennego zdania niż Pan (a prawdę mówiąc, także niż ja). No, chyba że są jakieś inne powody tego niedorzecznego wyrzucania pieniędzy podatników…

  • Cyt. „Z racji zdrowego trybu życia Induski są uważane za idealne kandydatki na surogatki.”
    A co to, zdrowe, wiejskie dziewuchy z Podlasia, Lubelszczyzny i Podkarpacia nie mogłyby byc tymi „surogatkami”? Też prowadzą zdrowy, bo naturalny tryb życia! ;-)
    A tak na poważnie, ta pani ginekolog bajdurzy, ale ja się jej nie dziwię, w koncu dba o interes swojego kraju (a może i własny). Cyt. „Coraz częstsze wynajmowanie indyjskich kobiet, by donosiły w swoim łonie cudze dziecko jest związane z „niskimi kosztami i zdrowym stylem życia Indusek” – tłumaczy pani ginekolog Shivani Sachdev Gour. „Kobiety są tu mniej narażone na szkodzące zdrowiu czynniki, takie jak papierosy, alkohol i narkotyki. Co więcej, prawo w Indiach dotyczące wynajmowania surogatek jest znacznie łagodniejsze niż w wielu innych państwach” – dodaje.”
    Jak ktoś chce wierzyc w te opowiastki, to niech wierzy, ale po mojemu odsetek palących kobiet w Indiach nie jest znacząco mniejszy niż w Europie czy USA, nie mówiąc już o żujących betel… A jeśli mowa o indyjskich papierosach, no to już gorszych kopciuchów chyba na świecie nie znajdziecie… Sens ma więc chyba ostatnie zdanie – o łagodnym indyjskim prawie. No i sensowne jest przypuszczenie, że pani ginekolog sama zarabia przy „surogatkowym” interesie, a przynajmniej – jak na patriotkę przystało – zachwala „ofertę” Indii, bo chce, by na tym interesie zarabiały Induski, a nie konkurencja, np. wzmiankowane dziołchy z Lubelskiego. :-)

Pozostaw odpowiedź