Inne,Polecane

Listopad 2009- przegląd najciekawszych artykułów o Azji, opublikowanych w The Economist.

The EconomistW listopadowych wydaniach tygodnika dominowały w części azjatyckiej artykuły i komentarze dotyczące  wizyty prezydenta Obamy w Azji. Chiny zajmowały znaczącą część tych komentarzy.

Chiny w polityce międzynarodowej

W numerach poprzedzających wizytę (do 15 listopada)  dominowała problematyka roli Chin w polityce międzynarodowej.  Autorzy wyrażali opinię, że Chiny jako mocarstwo  powinny aktywniej partycypować w rozwiązywaniu światowych konfliktów. Za wielką sprawę uznano pierwszą operacje floty wojennej Chin w sile trzech okrętów wojennych poza rejonem Pacyfiku. Interwencję w rejonie Zatoki Adeńskiej i u wybrzeży Somalii  poprzedziło porwanie chińskiego statku handlowego przez piratów (wydanie z 31 października – 6 listopada). Z uwagą śledzono działania Chin podkreślając równocześnie, że Chiny bardzo niechętnie biorą udział we wszelkich wspólnych przedsięwzięciach. Dowództwo floty amerykańskiej chciałoby bardzo większego zaangażowania Chin w tym rejonie jak złośliwie zaznacza autor, „aby się wreszcie przekonać jaka jest naprawdę siła tej tajemniczej floty”. Jak bowiem wiadomo Chiny zakupiły ostatnio sporo nowych fregat, niszczycieli i łodzi podwodnych,  prowadzą także zaawansowane prace nad budową pierwszego supernowoczesnego lotniskowca.

W tym samym numerze wspomniano o roli Chin w związku ze szczytem państw grupy ASEAN. Kraje te podpisały układ o strefie wolnego handlu, wchodzący w życie od 1 stycznia 2010 roku  i  mają w planach utworzenie wspólnego rynku na wzór UE. Stwierdzono, że obecnie nie USA lecz Chiny są de facto motorem wzrostu w całym tym regionie aczkolwiek niezbyt często są ostatecznym odbiorcą wytworzonych tam towarów. Większość z 10 krajów ASEAN podpisało dwustronne umowy handlowe (FTA free trade agreements) z Chinami i Indiami, co może stanowić podstawę potężnego, panazjatyckiego  bloku.

Historyczny aspekt roli Chin w polityce światowej podejmuje artykuł w następnym numerze (listopad 07-13) omawiający postawę przywódców państwa wobec  załamania systemu komunistycznego w Europie i ZSRR. Media prawie zupełnie pominęły upadek muru berlińskiego, jednakże po pierwszym szoku, elity polityczne postanowiły szybko nawiązać poprawne stosunki z nowymi, demokratycznymi, rządami Europy Wschodniej. Mimo wielkiego niepokoju wśród przywódców partii Deng Xiaoping zdołał zachować zimną krew. W przemówieniu, opublikowanym zresztą znacznie później, nakazał „SPOKÓJ, SPOKÓJ I JESZCZE RAZ SPOKÓJ”. Z energią podkreślał, że Chiny nie powinny mieszać się w żadne polityczne spory, a skupić się na budowaniu podwalin własnej gospodarki. Cytowany politolog amerykański podkreśla, że lekcja jaką partia wyciągnęła z upadku państw komunistycznych była jednoznaczna „dogmatyczna ideologia, skostniałe elity i organizacje partyjne oraz stagnacja ekonomiczna są pewną receptą na upadek”.

Obecnie media chińskie nie są tak kompletnie niezaangażowane, w kilku gazetach ukazały się komentarze w związku z rocznicą upadku muru berlińskiego. Prezydent Obama skomentował krótko, że upadek muru spowodował przyspieszenie fali globalizacji, nie wspomniał wszakże,  że Deng Xiaoping wyciągnął należyte wnioski.

Globalne wyzwania wobec Chin narastają. Chiny powinny zaangażować się w problem Afganistanu! Zainwestowały bowiem w wydobycie miedzi (3.5 mld$) i czerpią potężne zyski podczas gdy o spokój ich kopalni dbają amerykańskie wojska i afgańska policja – sponsorowana przez Japonię. Chiny inwestują także w Pakistanie (podobno przy cichym poparciu talibów). Ostre słowa pod adresem oficjalnego stanowiska Chin wobec Afganistanu (rezerwa wobec interwencji NATO) padają w kolejnym artykule.  Chiny potrzebują NATO dla swojej strategii gospodarczej i także w swej polityce wobec Ujgurów, powinny więc dzielić także odpowiedzialność za działania polityczne w tym regionie – głosi kolejny artykuł – Chiny zajmują  dwuznaczne stanowisko, ale wbrew protestom, NATO jet bardzo Chinom potrzebne!

Podsumowanie zawarte w krótkim materiale nazwanym „Azjatycka przygoda prezydenta Obamy” (ECONOMIST Listopad 14) wyrażono zaniepokojenie „miękkim” stanowiskiem amerykańskiej głowy państwa wobec Chin podkreślając, że wielu sąsiadów w regionie wolałoby bardziej znaczącą obecność USA w Azji Wschodniej.

W wydaniach po wizycie prezydenta Obamy (14-20 i 21-27 listopad) podkreślano „kurtuazyjność” tej wizyty, i ostrożność z jaką gospodarze chińscy traktowali wszelkie niebezpieczne tematy. Spotkanie z młodzieżą w Szanghaju relacjonowała wyłącznie stacja lokalna (pytania były uprzednio przygotowane, a uczestnicy starannie wyselekcjonowani), a na konferencji prasowej w Pekinie ograniczono się jedynie do oświadczeń obu prezydentów bez zadawania pytań. (Prezydent USA podkreślał, że „można  znacznie więcej osiągnąć, gdy dwa mocarstwa współpracują niż gdy walczą”).

Jak stwierdza artykuł w wydaniu z 21 listopada wzrost znaczenia Chin na arenie międzynarodowej można ocenić porównując dramatyczne wystąpienia prezydenta Clintona przed dziesięciu laty ze zrównoważonymi i bardzo spokojnymi wypowiedziami Obamy.  Było zresztą do przewidzenia, jak się podkreśla, że żadne istotne problemy nie zostaną rozwiązane. Zarówno problem zaniżonego  kursu  yuana jak i zmiany klimatyczne nie wydawały się możliwe do ostatecznego rozstrzygnięcia. Nowym wspólnym tematem podjętym podczas rozmów było zagospodarowanie przestrzeni kosmicznej. Oświadczono, że zagadnienia praw człowieka bedą rozpatrzone na oddzielnym spotkaniu w lutym przyszłego roku.

GOSPODARKA I PROBLEMY SPOŁECZNE – a zatem powrót do konkretów – tak można  krótko scharakteryzować zawartość tygodnika w odniesieniu do Chin po wizycie prezydenta USA.

Ranacjonalizacja przedsiębiorstw w przemyśle wydobywczym (ruda żelaza w prowincji Hebei) przeprowadzana pod pretekstem zwiększenia bezpieczeństwa w małych prywatnych kopalniach  wzbudziła zaniepokojenie społeczne .To co zanotowano jako zjawisko pozytywne to, że oficjalna prasa (agencja Xinhua) zajęła stanowisko popierające prywatnych krytyków nadmiernej arogancji wielkich koncernów państwowych (m. in. China Minmetals Corp.) oraz narastaniu dysproporcji miedzy wzrostem prywatnych i państwowych firm na rzecz tych ostatnich (funkcjonuje już formalna nazwa tego zjawiska – guojing mintui). Przytoczono także wypowiedź wysokiego urzędnika w mieście Wuan, który oświadczył, iż obawia się krytykować państwowy konglomerat i nie może nic zrobić w tej sprawie.  Zmusiło to ministra odpowiedzialnego resortu do zajęcia stanowiska. Oczywiście zanegował on oskarżenia, jakoby  państwowe firmy korzystały w nadmiernym stopniu z rządowego wsparcia w ramach pakietu stymulacyjnego i zagrażały środowisku w prowincji Hebei.

Następne bardzo pozytywnie ocenione zjawisko w gospodarce Chin to znakomita kondycja pierwszego prywatnego banku w tym kraju. China Minsheng Bank stworzony przez 59 prywatnych inwestorów zajął 7 miejsce na liście największych banków i przygotowuje się do wejścia na giełdę w Hongkongu. Dzięki temu, że banki państwowe obciążone są obecnie niespłacalnymi kredytami zaciągniętymi przez państwowe firmy Minsheng jest obecnie w znacznie lepszej kondycji finansowej.

Nadzwyczaj szybki wzrost gospodarki w Chinach jest analizowany w materiale oceniającym wzrost produktywności czynników produkcji (praca i kapitał) w wybranych krajach świata. Kombinowany, średni ich wzrost w Chinach wynosił w latach 1990-2008 około 4% i był oczywiście najwyższy na świecie. (Indie – ok 2,7%. Singapur – ok. 2,3%, Japonia, Niemcy i USA około 1%). Autor podkreśla, że prawdopodobnie żaden kraj w historii nie osiągnął takich wyników. Wiele czynników składa się na to zjawisko. Ekonomiści uważają, że przeinwestowanie gospodarki jest jednym z nich, należy wszakże wziąć pod uwagę niespotykaną mobilność siły roboczej (przesunięcie do wydajniejszych sektorów) i sprawną adaptację nowoczesnych technologii. W dyskusji wokół artykułu wspomniano to jako „SMS efect” (błyskawiczne rozprzestrzenienie telefonii komórkowej). Dzięki szybkiej adaptacji nowych technologii Chiny podwoiły swój dochód narodowy w ciągu 10 lat podczas gdy w dobie rewolucji przemysłowej Wielkiej Brytanii zajęło to 58 lat, USA 47 lat, Japonii 34 lata,  Brazylii 18 lat a Korei 11 lat!

CZOSNEK , A NIE TULIPANY

Ostatnie wydanie listopada (Listopad 28) opisuje pod tytulem „niezbyt pachnąca cena” bańkę na nowym, obok nieruchomości  w wielkich miastach  i papierów wartościowych,  (akcji)  rynku. Trochę zabawne ekonomiczne zjawisko dotyczy dziesięciokrotnego wzrostu cen czosnku w Chinach! Wzrost ten nie jest jedynie wyrazem obawy przed świńską grypą. Obok wzrostu cen znanych już aktywów na rynku czosnku odbywa sie niespotykany proces (w prowincji  Jinxiang cena czosnku wzrosła czterdziestokrotnie !). Wydaje się , że jest to efekt spekulacjii tym bardziej, że ostatnio władze zaostrzyły przepisy dotyczące przypływu do Chin prywatnego kapitału w gotówce w obawie przed przegrzaniem gospodarki.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Listopad 2009- przegląd najciekawszych artykułów o Azji, opublikowanych w The Economist. Reviewed by on 3 grudnia 2009 .

W listopadowych wydaniach tygodnika dominowały w części azjatyckiej artykuły i komentarze dotyczące  wizyty prezydenta Obamy w Azji. Chiny zajmowały znaczącą część tych komentarzy. Chiny w polityce międzynarodowej W numerach poprzedzających wizytę (do 15 listopada)  dominowała problematyka roli Chin w polityce międzynarodowej.  Autorzy wyrażali opinię, że Chiny jako mocarstwo  powinny aktywniej partycypować w rozwiązywaniu światowych konfliktów.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź