Artykuły,Chiny

Ł. Błoński: Xi jak Deng? Transformacja pola politycznego w Chińskiej Republice Ludowej

Na chińskiej scenie politycznej w przeciągu ostatnich dwóch lat doszło do wielu wydarzeń. Interpretowane osobno mogą się wydawać niewiele znaczącymi epizodami, których celem była optymalizacja zarządzania kadrami w Państwie Środka. Jeżeli natomiast przyjrzy się ich sekwencyjności oraz wspólnej logice, to może okazać się, że mamy do czynienia ze zmianami na scenie politycznej, jakich Chiny nie doświadczyły od 1989 roku.

źródło: flickr.com/teknopunk.com

źródło: flickr.com/teknopunk.com

W 2012 roku w trakcie 18 zjazdu Komunistycznej Partii Chin (KPCh) doszło do kolejnego, harmonijnego przekazania władzy na jej najwyższych szczeblach. Po tandemie Hu – Wen władzę przejął duet Xi – Li. Analitycy badający wydarzenia sprzed dwóch lat zwracali przede wszystkim uwagę na instytucjonalizację sposobu przekazywania władzy w komunistycznych Chinach, jak również niezmienność charakteru jej sprawowania. Od 1978 roku faktyczna władza w Chińskiej Republice Ludowej spoczywa w rękach Stałego Komitetu Biura Politycznego Komitetu Centralnego KPCh, na którego czele stoi sekretarz generalny Komunistycznej Partii Chin, pełniący równocześnie funkcję przewodniczącego ChRL (popularnie zwanego prezydentem), oraz premier. Instytucja Stałego Komitetu charakteryzuje się niewielką liczbą członków (nie więcej jak 10), wśród których każdy sprawuje jasno określoną funkcję. Taki system zarządzania państwem jest popularnie nazywany kolektywnym (Collective Leadership), gdyż najważniejsze decyzje podejmowane przez członków tej instytucji muszą mieć charakter konsensusu i do ich przeforsowania konieczne jest przekonanie do swojej racji większości tego grona.

Przez blisko 25 lat taki model koordynowania publicznych instytucji pozwolił Państwu Środka na ustabilizowanie sytuacji politycznej oraz społecznej na poziomie, który umożliwia implementację centralnie zaprojektowanych reform oraz dość skuteczne katalizowanie społecznych niepokojów. Wydaje się jednak, że jego żywot powoli dobiega końca, za sprawą Xi Jinpinga, który od ponad roku stara się podejmować szereg inicjatyw, których celem jest skoncentrowanie całej władzy w jego rękach, przy jednoczesnym zatrzymaniu u swojego boku niewielkiego grona najbliższych współpracowników – niekoniecznie zasiadających w Stałym Komitecie – z którymi mógłby konsultować podejmowane decyzje. Takie rozwiązanie przypomina model sprawowania władzy przez Deng Xiaopinga. Inne są jednak zarówno okoliczności ekonomiczne, jak i sytuacja geopolityczna, w której znajduje się ChRL. Dlatego też warto się zastanowić, dlaczego Xi dąży do skupienia tak dużej władzy we własnych rękach oraz jak może się to przełożyć na zarządzanie Państwem Środka.

Już od momentu dojścia do władzy, czyli od listopada 2012 roku, Xi Jinping dążył do jak największego jej skupienia we własnych rękach. O ile jego poprzednik, Hu Jintao przez dłuższy czas stał „jedynie” na czele dwóch najważniejszych instytucji (sekretarza generalnego KPCh oraz przewodniczącego Chińskiej Republiki Ludowej) i przez blisko dwa lata musiał czekać na oddanie kontroli nad armią od Jiang Zemina, to Xi od samego początku dążył do jak najszybszej konsolidacji kontroli nad najważniejszymi krajowymi instytucjami. Po szybkim osiągnięciu celu wzmocnił on swoje wpływy oraz zaakcentował podmiotowość podczas III plenum Komitetu Centralnego Komunistycznej Partii Chin, które miało miejsce w listopadzie ubiegłego roku. Wówczas to do życia została powołana Grupa Kierownicza do spraw Wszechstronnego Pogłębiania Reform (Quanmian Shenhua Gaige Lingdao Xiaozu), której celem jest nadzorowanie reform w czasie przechodzenia od modelu opartego na taniej sile roboczej oraz wspieraniu rozwoju państwa poprzez duże inwestycje infrastrukturalne, do rozwiązań bazujących na wykorzystaniu technologii oraz potencjału konsumpcyjnego obywateli. Do tej pory za gospodarkę Państwa Środka odpowiadali jej premierzy i to właśnie oni stali na czele tego typu instytucji, co wskazywało na jasny podział obowiązków pomiędzy liderami najwyższego szczebla. Tymczasem na czele grupy stanął sam Xi, co sugeruje, że dąży on do samodzielnego kontrolowania zmian ekonomicznych, które będą wprowadzane przez najbliższe dziesięć lat. Pozycja Li Keqianga została tym samym osłabiona. Co więcej, w ostatnim czasie chińska telewizja coraz rzadziej pokazuje jego zaangażowanie w kwestie związane z gospodarką Państwa Środka. W efekcie Xi stoi na czele dziewięciu niezwykle wpływowych instytucji: jest prezydentem ChRL, szefem KPCh, przewodniczącym Centralnej Komisji Wojskowej oraz nadzoruje prace sześciu niezwykle istotnych komitetów. Jak twierdzi profesor Hongyi Lai z Uniwersytetu w Nottingham, „od czasów Denga nie było w Chinach polityka, któremu udałoby się w tak szybkim tempie skonsolidować władzę”.

Na III plenum zadeklarowano również bezpardonową walkę z korupcją wśród urzędników partyjnych – jak obiecywał Xi, miała ona być wymierzona w „muchy i tygrysy”, czyli polityków zarówno niższego, jak i wyższego szczebla. Na efekty tych zapowiedzi nie trzeba było długo czekać, jednak ranga liderów, jakich dosięgła „ręka sprawiedliwości” była dużym zaskoczeniem. O korupcję został bowiem oskarżony Zhou Yongkang, który w latach 2007-2012 był członkiem Stałego Komitetu KPCh, czyli jednym z dziewięciu najważniejszych osób w państwie. Niepisana umowa pomiędzy przywódcami Państwa Środka mówiła, że liderzy, którzy dostąpili przywileju zasiadania w tej instytucji, byli dożywotnio wyjęci z kontroli ze strony publicznych instytucji. Wiadomość o wszczęciu postępowania wobec Zhou została oficjalnie potwierdzona przez chińskie media, co świadczy o nieuchronnym procesie, który czeka prominentnego polityka. Z jednej strony, fakt że nawet polityk tak wysokiego szczebla jest kontrolowany pod kątem nadużyć może świadczyć o tym, że Chiny faktycznie zmierzają w kierunku drobiazgowego kontrolowania urzędników publicznych i dbania o administracyjną przejrzystość. Z drugiej strony, wielu ekspertów podkreśla, że w kampanii wymierzonej w Zhou chodzi przede wszystkim o umocnienie wpływów Xi w partii i rozprawienie się z adwersarzami. Po pierwsze, na czele antykorupcyjnej kampanii postawił on bliskiego sobie człowieka – Wang Qishana, który w arbitralny sposób wybiera kontrolowanych urzędników. Nie chodzi zatem prawdopodobnie o implementację systemowych rozwiązań, które mogłyby prowadzić do wypracowania długofalowych efektów – Wang ręcznie steruje podległymi urzędnikami w celu zastraszenia partyjnych kadr i tym samym ukrócenia (przynajmniej na jakiś czas) korupcji. Po drugie, tajemnicą poliszynela są bliskie związki Zhou z Bo Xilai’em – chodzi o rozbicie stronnictwa, które w 2011 roku tak bardzo namieszało w szeregach partii. Wydaje się zatem, że Xi udało się upiec dwie pieczenie na jednym ruszcie, bowiem zarówno zaprezentował się jako przywódca, który bezwzględnie walczy z urzędniczą korupcją, jak również powoli eliminuje nieprzychylne stronnictwa w partii i umacnia w niej swoją pozycji.

Xi nie pozostawia również żadnych wątpliwości co do medialnego wizerunku, który towarzyszy sprawowanej przez niego władzy. W momencie objęcia przez Xi kluczowych stanowisk w państwie zagraniczni dziennikarze mieli nadzieję, że może on wykazywać się bardziej liberalną postawą w stosunku do mediów. Miało to wynikać z faktu, że jego ojciec – Xi Zhongxun, który również pełnił kierownicze stanowiska w Państwie Środka, zawsze wykazywał się dużą otwartością i wspierał zapoczątkowane w latach 80. reformy ekonomiczne i polityczne. Syn póki co nie spełnia pokładanych w nim nadziei – aparat propagandy nie ustaje w wysiłkach na rzecz nadzoru treści, co więcej kontrola Internetu wydaje się być coraz bardziej wzmożona, co było szczególnie widoczne w marcu br. podczas relacji tragedii związanej z zaginięciem samolotu linii Malaysia Airlines, w trakcie opisu wydarzeń dotyczących Ruchu Słoneczników na Tajwanie, czy ostatnich doniesień dotyczących wyborów, które mają odbyć się 2017 roku w Hongkongu. Coraz większej kontroli poddawane są przede wszystkim platformy, które były do tej pory traktowane jako najbardziej sprzyjające swobodzie ekspresji – Weibo oraz WeChat. Xi nie tylko zatem zmierza do objęcia pełnej kontroli nad instytucjami państwa, lecz również bezustannego kontrolowania i wpływania na treści, które są przekazywane obywatelom Państwa Środka za pomocą podległych mu instytucji. Przy tak dużych zmianach, jakie zachodzą obecnie w Chinach, kontrolowanie medialnej narracji może okazać się jednym z najważniejszych zadań przed jakim stoi KPCh.

Odmienne podejście do sprawowania władzy przez Xi Jinpinga może wynikać również z jego charakteru oraz silnego kontrastu wobec poprzednika. Hu Jintao był przede wszystkim postrzegany jako wzorcowy członek partii – doskonały technokrata, który wspiął się na sam szczyt politycznej drabiny dzięki swojej pracowitości, bezwarunkowej lojalności i oddaniu na rzecz partii. Nie potrafił sobie jednak w niej wyrobić swojego silnego i wiernego stronnictwa, dlatego jego pozycja nigdy nie była na tyle silna, ażeby mógł sobie pozwolić na umocnienie swojej pozycji u władzy. Nie bez znaczenia jest również charakter Hu – w trakcie sprawowania najwyższych państwowych funkcji brakowało mu charyzmy, podczas uroczystości państwowych oraz wydarzeń medialnych wystąpień jedynie wiernie odtwarzał rytuały, przemawiał zawsze w zgodzie z ideologią partii, nie pozostawiając po sobie żadnego specjalnego wrażenia. Zupełnie innym przywódcą jest Xi – w krótkim okresie swojego panowania dał się poznać jako niezwykle charyzmatyczne lider – jego zachowania są nieszablonowe, a przy tym wydaje się, że dobrze wyczuwa społeczne nastroje. Dużej popularności przysporzyło mu np. spożycie posiłku w zwyczajnej pekińskiej pierogarni, był podobno również widziany w zwykłej taksówce. Chińscy liderze są często oskarżani o alienację, dlatego też takie „schodzenie do zwykłego ludu”, nawet jeżeli ma tak populistyczny charakter, cieszy się wśród obywateli dużą przychylnością. Również kampania na rzecz walki z korupcją odpowiada na społeczną potrzebę oczyszczenia administracji publicznej z nieuczciwych urzędników. Xi lubi poza tym publiczne wystąpienia, jego przemówienia są bardziej swobodne oraz emocjonalne od tych wygłaszanych przez Hu. Obecny prezydent Chin lubi pokazywać się w mediach, starając się przy tym pokazywać ludzką twarz Komunistycznej Partii Chin. Dlatego też jest on bardziej widoczny – obserwator chińskiej sceny politycznej może odnieść wrażenie, że Xi jest dużo bardziej aktywnym aktorem aniżeli jego poprzednik.

Czy Xi dąży zatem do konsolidacji władzy i rządów silnej ręki, które upodabniałyby je do tych sprawowanych przez Deng Xiaopinga? Powyżej przytoczone argumenty wydają się potwierdzać tę tezę. Co więcej, dużo ekspertów wskazuje, że Chińska Republika Ludowa stanęła właśnie pod ścianą i w kraju niezbędne są poważne reformy. Dotychczasowy model rozwoju gospodarczego uległ wyczerpaniu i w przeciągu kolejnych sześciu lat ma dojść do jego zupełnego przeorientowania. Również na płaszczyźnie społecznej Chiny są konfrontowane z coraz większą ilością wyzwań. Na niezwykle wysokim poziomie kształtuje się wskaźnik Giniego, który pokazuje w jaki sposób kształtuje się rozdźwięk pomiędzy najbogatszymi a najbiedniejszymi obywatelami. Do tej pory nie udało się również rozwiązać kwestii mieszkaniowej, wskutek czego coraz większa liczba Chińczyków nie może sobie pozwolić na zakup własnego domu. W efekcie liczba społecznych protestów organizowanych każdego roku w Państwie Środka wzrasta – póki co nie są one ze sobą w żaden sposób skoordynowane, przez co ich uczestnicy nie zagrażają władzy, jednak ich coraz powszechniejszy charakter stanowi powód do niepokoju dla decydentów w Pekinie. Paradoksalnie, przed Xi stają zatem podobne wyzwania, z jakimi musieli się konfrontować chińscy przywódcy w latach 80. Wówczas to został wypracowany model gospodarczy, który był wykorzystywany w Chinach przez 30 lat i sprawił, że stały się one jedną z największych światowych potęg. Na polu politycznym dochodziło wówczas jednak do wielu zawirowań i dopiero po masakrze na Planu Tiananmen Deng Xiaoping jasno określił w jaki sposób ma być zarządzane Państwo Środka. Wydaje się, że Xi Jinping nie ma wątpliwości, że reformy są niezbędne – podczas III plenum został ogłoszony najbardziej ambitny plan społecznych, ekonomicznych i prawnych zmian, jakie Chiny widziały od wielu lat. Mogą one jednak doprowadzić zarówno do pewnych niepokojów społecznych, jak i niezadowolenia w łonie partii. Dlatego też Xi dąży do jak największej konsolidacji władzy oraz żelaznej kontroli wszystkich podległych mu instytucji. Ma on zapewne świadomość, że Komunistyczna Partia Chin mogłaby nie przetrwać powtórki wydarzeń z 4 czerwca 1989 roku.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Ł. Błoński: Xi jak Deng? Transformacja pola politycznego w Chińskiej Republice Ludowej Reviewed by on 5 września 2014 .

Na chińskiej scenie politycznej w przeciągu ostatnich dwóch lat doszło do wielu wydarzeń. Interpretowane osobno mogą się wydawać niewiele znaczącymi epizodami, których celem była optymalizacja zarządzania kadrami w Państwie Środka. Jeżeli natomiast przyjrzy się ich sekwencyjności oraz wspólnej logice, to może okazać się, że mamy do czynienia ze zmianami na scenie politycznej, jakich Chiny nie

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź