Artykuły,Publicystyka

Ł. Błoński: Gdzie są Chiny?

Czytelnicy doniesień na temat chińskiej gospodarki mogą mieć wrażenie przejażdżki rollercoasterem – teksty oscylują od zachwytów nad niepodatnością Państwa Środka na zawieruchy na światowych rynkach aż po rozpaczliwie głosy, wskazujące że tak naprawdę kryzys dopiero nadciąga, a obecnie stoimy przed pierwszą falą tsunami, która może zachwiać posadami drugiej gospodarki świata.

Wynika to z przykładania uniwersalnych ram do zjawisk, które maja bardzo różny charakter. Eksperci oceniający rozwój gospodarczy poszczególnych państw odwołują się do kilku najbardziej rozpowszechnionych wskaźników gospodarczych: wielkości i wzrostu PKB, indeksów giełdowych czy kursu waluty. O ile w przypadku państw z pełni skonsolidowanymi gospodarkami rynkowymi te wskaźniki faktycznie mają wymierną i porównawczą wartość, to w przypadku krajów, których model gospodarczy ma bardziej niestandardowy charakter, ich przytaczanie może prowadzić do rozmazywania i zniekształcania rzeczywistości. Taki stan rzeczy charakteryzuje wiele azjatyckich państw, w tym Chińską Republikę Ludową (ChRL).

Perły w koronie? Szanghaj – Shenzhen – Hongkong

W ostatnim półroczu wzmagają się przede wszystkim głosy pełne niepokoju o losy gospodarki Państwa Środka. Wynika to przede wszystkim z częstych i spektakularnych spadków na chińskich giełdach. W lipcu ubiegłego roku, tylko w przeciągu tygodnia ceny akcji dwukrotnie obniżyły swoja wartość o ponad 6 proc., z giełdy wyparowało 3,2 mld dolarów, a wartość Shanghai Composite spadła wówczas z blisko 4000 do 2964 punktów. Parkiety w Szanghaju i Shenzhen pikowały również na początku tego roku.

W rozwiniętych gospodarkach rynkowych giełdy są integralną część rynków, a ich wskaźniki odzwierciedlają nastroje inwestorów, przez co stanowią trafny prognostyk gospodarczych tendencji. Czy do Chin można przykładać takie same ramy interpretacyjne? Co notowania chińskiej giełdy mówią o stanie gospodarki Państwa Środka?

Wydaje się, że… niewiele. Giełdy w ChRL (przede wszystkim te w Szanghaju i Shenzhen) mają bowiem ograniczony wspływ na chińską ekonomię i właściwie zerowy na światową. Nie pełnią one bowiem takich funkcji jak w najbardziej urynkowionych państwach, gdzie służą one zazwyczaj jako instrument wykorzystywany przez podmioty do dokapitalizowania spółek, poprzez który inwestują krótko- i długofalowo kapitał zarówno prywatni, jak i zinstytucjonalizowani aktorzy. Tymczasem na chińskiej giełdzie dominują indywidualni gracze, 8 na 10 inwestorów to właśnie indywidualni aktorzy. Ich tempo przyrostu było na przestrzeni ostatnich kilku lat niezwykle imponujące, sam rząd zachęcał ich do lokowania oszczędności na giełdzie ze względu na dysfunkcje sektora pozabankowego, i to dzięki masowemu napływowi kapitału oraz liberalizacji zasad obrotu giełdowego chińskie parkiety rosły do 2015 r. w tak zawrotnym tempie.

Taka kompozycja udziałowców stwarza również wiele zagrożeń. Przewaga indywidualnych i mało doświadczonych inwestorów, niedojrzałość giełdy, bardzo ograniczone dopuszczenie zagranicznych inwestorów oraz niewielka ilość dużych instytucjonalnych inwestorów sprawiają, że na chińskim parkiecie występuje zjawisko tzw. „gorącego pieniądza”: giełda jest płytka, dochodzi do częstych przepływów kapitału. Taką sytuację pogłębia fakt, że wśród giełdowych podmiotów brakuje stabilizujących aktorów, np. państwowych spółek. Rząd nie pozwala im bowiem na wchodzenie na giełdę na szerszą skalę (z wielu powodów: sam może je dokapitalizować z budżetu państwa, istotna jest również niechęć do ujawniania ich sprawozdań finansowych). W efekcie rola giełdy jest zredukowana do podmiotu spekulacyjnego wysokiego ryzyka, trochę podobnego do… kasyna, który może przysłużyć się pewnej części aktorów do zbudowania spekulacyjnych fortun, a niektórym małym i średnim firmom do uzyskania niezbędnego (chociaż często niestabilnego) dofinansowania. Chińska giełda może służyć jako pewien, bardzo zmienny, barometr nastrojów, jednak jej wpływ na budowanie podwalin chińskiej gospodarki jest mocno ograniczony.

Jaki produkt krajowy?

Drugim często przywoływanym i analizowanym wskaźnikiem gospodarczym jest wartość i przyrost produktu krajowego brutto (PKB). W 2015 r. tempo wzrostu gospodarczego ChRL wyniosło ok. 6,9 proc. W kontekście rozwoju Państwa Środka na przestrzeni ostatnich 20 lat nie jest to wynik powalający na kolana, ale większość państw na świecie przyjęłaby taką wartość z pocałowaniem ręki. Wydawać by się zatem mogło, że przy niewielkim wpływie giełdy na gospodarkę i solidnym wzroście PKB chińscy decydenci nie powinni mieć powodów do zmartwień. Skąd bierze się w takim razie utrzymująca niepewność inwestorów oraz alarmistyczny ton doniesień prasowych? Czy są one nieuzasadnione?

Są one jak najbardziej na miejscu, jednak powodów niepokoju należy szukać gdzie indziej. Przyjrzyjmy się najpierw przywołanemu już wskaźnikowi obrazującemu rozwój chińskiej gospodarki. Realny wzrost PKB mówi o ile w danym roku wzrosła wytwórczość wyrażona w lokalnej walucie, wyrównana o poziom inflacji. Wskaźnik ten słabo odzwierciedla jednak zmiany we wpływie chińskiej gospodarki na inne kraje. W tym celu warto pochylić się nad lekko zmodyfikowanym wskaźnikiem: nominalnym wzrostem PKB, niedostosowanym do poziomu inflacji, zestandaryzowanym do najbardziej wpływowej międzynarodowej waluty: amerykańskiego dolara. Nominalna wartość liczona w tej walucie pozwoli na lepsze wskazanie wpływu popytu chińskiej gospodarki na obroty międzynarodowych firm, zarówno jeżeli chodzi o określenie objętości (nabywanie dóbr), jak również ich cenę (podbijanie cen nabywanych produktów). Analizując chińską gospodarkę przez ten pryzmat, można zaobserwować, że spowolnienie chińskiej gospodarki ma bezprecedensowy charakter. Jeszcze w połowie 2011 r. nominalne PKB ChRL (liczone w dolarach) rosło w tempie 25 proc. rocznie. W latach 2010-2013 wzrost ten wynosił średnio około 15 proc. Natomiast w ostatnim kwartale 2015 r. spowolnił do 2,4 proc.! Wskaźnik ten można dodatkowo rozbić na poszczególne sektory, np. przemysł i budownictwo, do tej pory koła zamachowe gospodarki Państwa Środka. W latach 2010-2013 produkcja była w nich zwiększana średnio o 100 mld dolarów w stosunku do odpowiadającego kwartału poprzedniego roku. W 2014 r. wartość ta spadła o połowę (do 50 mld dol.), jednak już na koniec 2015 r. przyjmowała negatywną wartość 50 mld dol. Oznacza to, że sektor budowniczy i przemysłowy się kurczą, co nie zdarzyło się w Chinach od 30 lat! Co prawda chińscy decydenci twierdzą, że Państwo Środka ma odchodzić od rozwoju opartego na inwestycjach i eksporcie do bazującego na konsumpcji wewnętrznej i usługach, jednak tak nagłe wyhamowanie produkcji we wskazanych sektorach nie ma nic wspólnego z ewolucyjnym i świadomym przeorientowaniem struktury chińskiej gospodarki.

Źródło: pixabay.com

Źródło: pixabay.com

Pekin na ratunek?

Na problemy strukturalne, z jakimi mierzy się chińska gospodarka, nakłada się dodatkowo kwestia zarządzania instytucjami i komunikowania polityk gospodarczych. Chodzi konkretnie o politykę monetarną prowadzoną przez Ludowy Bank Chin (People’s Bank of China, PBOC). Jest ona niejasna i nieprzejrzysta, przez co nie służy uspokajaniu rozchwianych światowych rynków i zaniepokojonych inwestorów. Pierwszym dyskusyjnym posunięciem ze strony banku było ogłoszenie w sierpniu ubiegłego roku wprowadzenia nowego mechanizmu wymiany waluty, który miał prowadzić do większego urynkowienia juana. Posunięcie to zbiegło się jednak z dewaluacją chińskiej waluty. Analitycy rynkowi przypuszczali, że prawdziwym i jedynym celem tej operacji była właśnie dewaluacja: zaczęli zatem wyprzedawać chińską walutę, co doprowadziło do znacznej obniżki jej wartości. W odpowiedzi PBOC zdecydowanie zainterweniował w celu wzmocnienia pikującej waluty. Wpłynęło to z kolei negatywnie na wiarygodność rządu, który zapowiadał urynkowienie juana i rzadsze interwencje na rynku walutowym. Co więcej, w grudniu narodowy bank ChRL zaczął wyznaczać kurs renminbi (RMB) w oparciu o koszyk 13 walut, odchodząc tym samym od ustalania kursu wyłącznie w oparciu o dolara. Rynek odebrał takie posunięcie jako kolejną próbę ręcznego zarządzania walutą. Zdaniem analityków, przy systematycznym umacnianiu się dolara, wartość juana spadała zbyt szybko, zatem PBOC zdecydował się na wprowadzenie mechanizmu, który pozwolił na zatrzymania spadku cen RMB na skutek oderwania jego kursu od dolara. Włodarze chińskiego banku tłumaczyli, że nie chodziło im o umocnienie waluty, lecz jej uelastycznienie. Jednak rynki nie dały wiary takim wytłumaczeniom[1].

Na podstawie takich zachowań można odnieść wrażenie, że pomimo deklaracji chińskich decydentów o chęci przyznania decydującego „wpływu rynkowym rozwiązaniom”, rząd wycofuje się z nich przy jakimkolwiek gwałtowniejszym spadku cen, nie prowadzi również przejrzystej polityki monetarnej.

Chiński sen Deng Xiaopinga

Wskazane powyżej trudności wynikają w ogromnej mierze (dochodzą do tego jeszcze czynniki zewnętrzne) z uwarunkowań strukturalnych chińskiej gospodarki. Wśród liberalnych entuzjastów chińskiego rozwoju gospodarczego, dominuje przekonanie, że Chiny zawdzięczają swój rozwój otwarciu się na świat (gǎigé kāifàng, 改革开放) oraz ekonomicznej liberalizacji zapoczątkowanej przez Deng Xiaopinga. Nie ulega wątpliwościom, że Chiny poczyniły znaczne kroki ku integracji ze światową gospodarką, jednak działania podejmowane przez chińskich przywódców miały wybiórczy charakter. Państwo stopniowo wycofywało się z poszczególnych sfer gospodarki, jednak aż po dzień dzisiejszy w mocy pozostają dwie myśli doktryny, na których bazował rozwój chińskiej gospodarki począwszy od lat 80.:

  1. Ciągłe pompowanie kapitału do systemu (zamiast maksymalizacji stopy zwrotu z kapitału), czyli stawianie na rozmiar kapitału zamiast jego efektywność.
  2. Sprawowanie kontroli nad najważniejszymi, z punktu widzenia kontroli zasobów, dobrami fizycznymi (rolnictwo, surowce, rynek nieruchomości). Rząd mógł oddziaływać na te sektory poprzez stworzenie bazy dóbr, którymi sterował ręcznie w zależności od popytu.

Połączenie etatystyczno-leninowskiego modelu zarządzania państwem z gospodarką wolnorynkową przynosiło do tej bardzo dobre rezultaty. Wydaje się jednak, że model ten znajduje się na skraju wyczerpania. W celu bardziej zbilansowanego rozwoju gospodarki ChRL musi dojść do reorientacji przy wykorzystywaniu kapitału: niewystarczająca jest jego prosta absorpcja, poprawie musi ulec efektywności jego wykorzystania, zwiększenie stopy jego zwrotu. Do tego potrzebny jest rozwój nowych działów gospodarki. Mogą stanowić je do pewnego stopnia innowacyjne małe i średnie przedsiębiorstwa, jednak przede wszystkim konieczny jest rozwój stabilnych i przejrzystych instytucji i rynków kapitałowych. Przy odpowiednim nadzorze sektor finansowy powinien być w stanie bardziej adekwatnie lokować kapitał, co doprowadzi do rozwoju wschodzących sektorów gospodarki, a w efekcie dynamizacji gospodarki ChRL. Instytucje finansowe pozwalają na większą elastyczność alokacji środków oraz wytwarzanie efektów dźwigni. Z drugiej strony są one bardziej niestabilne i mniej podatne na ręczne techniki zarządzania, co dla chińskich decydentów stanowi poważne zagrożenie. Wiązałoby się bowiem ze scedowaniem części władzy na rzecz prywatnych podmiotów.

Quo Vadis Panie Xi?

Czy chińscy decydenci są gotowi na takie kroki? Reakcje Pekinu na gospodarcze zawirowania z ostatnich miesięcy każą pozostawać sceptycznym. Pomimo oficjalnych deklaracji, ze strony decydentów Komunistycznej Partii Chin (KPCh) płyną niejasne i często sprzeczne komunikaty. Próbują oni kontrolować finansowe rynki w taki sam sposób jak dobra fizyczne, co prowadzi do marnych efektów. Kiedy w lipcu ubiegłego roku doszło do pęknięcia giełdowej bańki, chińskie władze wymusiły skup prewencyjny akcji na państwowych firmach (trzeba przy tym pamiętać, że część chińskich SOE notuje z miesiąca na miesiąc coraz większe straty) w celu zatrzymania dalszego spadku notowań. Dążąc do ustabilizowania sytuacji na giełdzie, władze wprowadziły również tzw. bezpiecznik – instrument antycykliczny, którego zadaniem było automatyczne zatrzymanie wymiany na giełdzie przy spadkach notowań powyżej 7 proc. Zamiast uspokojenia rynku doprowadziło to jednak do masowych wyprzedaży – handlujący chcieli pozbyć się jak najszybciej akcji, zanim giełda zostanie zawieszona. Pekin zdecydował się ostatecznie na zawieszenie tego mechanizmu, ale niepewność co do zachowań i decyzji ekonomistów Państwa Środka, zarówno na rynku kapitałowym, jak i monetarnym, stale rośnie. Do optymizmu nie skłania również odpływ kapitału z Chin.

Z drugiej strony Chiny ciągle posiadają ogromne (chociaż szybko się kurczące: o 700 mld dol. w przeciągu ostatnich 19 miesięcy, przez co ich stan jest najniższy od poł. 2012 r.) rezerwy zachodnich walut, które stanowią bufor przed klasycznymi kryzysami walutowymi i płynności. Komunistyczna Partia Chin posiada jeszcze jeden zasób, niedostępny dla demokratycznych państw: czas. Podczas Trzeciego Plenum ustalono, że do urynkowienia chińskiej gospodarki musi dojść do 2020 r., co oznacza, że Państwo Środka ma jeszcze 5 lat na przeprowadzenie zakładanych zmian. Wydaje się jednak, że po raz pierwszy od 30 lat koszt tych zmian będzie musiał być poniesiony przez Komunistyczną Partię Chin. Na skutek urynkowienia gospodarki konieczne będzie zwiększenie transparentności chińskiej gospodarki oraz ograniczenie wpływu partii. Następne kilka lat pokaże czy KPCh jest gotowa na tak daleko idący krok.

[1] Co więcej, w związku ze spadkami na giełdzie, inwestorzy spodziewali się, że centralny bank obniży wymogi rezerw bankowych lub/i lub obniży stopy procentowe, jednak nic takiego nie miało miejsca.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Ł. Błoński: Gdzie są Chiny? Reviewed by on 11 lutego 2016 .

Czytelnicy doniesień na temat chińskiej gospodarki mogą mieć wrażenie przejażdżki rollercoasterem – teksty oscylują od zachwytów nad niepodatnością Państwa Środka na zawieruchy na światowych rynkach aż po rozpaczliwie głosy, wskazujące że tak naprawdę kryzys dopiero nadciąga, a obecnie stoimy przed pierwszą falą tsunami, która może zachwiać posadami drugiej gospodarki świata. Wynika to z przykładania uniwersalnych

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź