Inne-news,Wydarzenia i zapowiedzi

KulAzja: Podsumowanie grudnia i styczniowe zapowiedzi

I oto upłynął rok 2011. U progu nowego roku 2012 życzymy wszystkim wszelkiej pomyślności i zapraszamy do lektury krótkiego podsumowania wydarzeń kulturalnych z ubiegłego miesiąca:

1-8.12.2011 – odbyła się 7 edycja festiwalu Filmy Świata Ale Kino+ organizowanego w Kinie Muranów, Kinotece i Kinie KC. Wśród filmów festiwalowych znalazły się produkcje z Chin, Korei Południowej i Japonii. Festiwal odbył się w innych terminach także w Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu i Gdańsku.

2.12.2011 – koncert japońskiej formacji metalowej Ant1nett. Muzycy, reprezentujący popularny w Kraju Kwitnącej Wiśni nurt visual kei (teatralna stylizacja członków zespołu) dali w Polsce dwa koncerty – pierwszy 2 grudnia w Gdyni, kolejny w Warszawie 17 grudnia.

3-18.12.2011 – w Państwowym Muzeum Etnograficznym w Warszwie miała miejsce wystawa ineraktywna zatytułowana: „Poema XXI – Świat Miłosza według Rui Ishihara”, inspirowana poezją czesława Miłosza. Wystawa składała się interaktywnej instalacji, której towarzyszyły komentarz muzyczny oraz koncerty.

15.12.2011 – miał miejsce siódmy z cyklu wykładów o Japonii organizowanych przez Ambasadę Japonii. Grudniowa prelekcja poświęcona była twóczości reżysera filmowego Satoshiego Kona. Prelekcję wygłosił badacz kultury audiowizualnej Japonii, dr Radosław Siedliński z PJWSTK (Polsko-Japońska Wyższa Szkoła Technik Komputerowych).

16.12.2011 – zakończył się przegląd filmowy pt.: „Nie tylko Kurosawa – kino japońskie pięciu dekad” organizowany przez Ambasadę Japonii oraz Iluzjon Kinoteki Narodowej, podczas którego prezentowane były osiągnięcia kinematografii japońskiej w ciągu ostatniego półwiecza. W grudniu organizatorzy poświęcili specjalną uwagę filmom o japońskich potworach. Zaprezentowano między innymi serię filmów o Godzilli a także film fantastyczno-naukowy pt.: „Południk Zero”.

Tymczasem, już w styczniu warto zwrócić uwagę na następujące wydarzenia:

11.01.2012 – projekcja koreańskiego filmu „Arirang” w reżyserii Kim Ki-Duka w Kinie Muranów w Warszawie. Projekcja odbędzie się w ramach przeglądu filmowego pt. „Nowe Horyzonty Tournee”.

16.01.2012 – koncert japońskiego kwartetu smyczkowego Tokyo String Quartet w Filharmonii Narodowej w Warszawie. Muzycy wykonają utwory między innymi Mozarta, Bethovena raz Bartoka. Jest to ostatnie turnee zespołu, w którym biorą udział Japończycy Kikuei Ikeda oraz Kazuhide Isomura. Od lipca 2012 roku wycofują się oni z działalności zespołu.

23.01.2012 – rozpocznie się przegąd filmów indyjskich zatytułowany: „Nie tylko Bollywood. Kino indyjskie – samodzielnie i w koprodukcji”. Przegląd zorganizowany został przez Iluzjon Filmoteki Narodowej w Warszawie. W ramach imprezy pokazane zostaną między innymi filmy Satjadźita Raja, Radźa Kapura, Krysznana Ćopry, a także film Richarda Attenorougha będący przeniesioną na ekran biografią Mahatmy Gandhiego.

25.01.2012 – ósmy z cyklu wykładów o Japonii organizowany przez Wydział Informacji i Kultury Ambasady Japonii w Warszwie. W tym miesiącu, spotkanie poświęcone będzie tradycyjnym XVIII wiecznym drzeworytom ukiyo-e, znajdującym się w kolekcji sztuki azjtyckiej Muzeum Narodowego w Warszawie.

25.01.2012 – w Iluzjonie Filmoteki Narodowej wyświetlony zostanie film w reżyserii Akiry Kurosawy „Piętno śmierci”. Projekcja odbędzie się w ramach cyklu filmowego pt. „To nie jest świat dla starych ludzi”.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
KulAzja: Podsumowanie grudnia i styczniowe zapowiedzi Reviewed by on 6 stycznia 2012 .

I oto upłynął rok 2011. U progu nowego roku 2012 życzymy wszystkim wszelkiej pomyślności i zapraszamy do lektury krótkiego podsumowania wydarzeń kulturalnych z ubiegłego miesiąca: 1-8.12.2011 – odbyła się 7 edycja festiwalu Filmy Świata Ale Kino+ organizowanego w Kinie Muranów, Kinotece i Kinie KC. Wśród filmów festiwalowych znalazły się produkcje z Chin, Korei Południowej i

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 15

  • @Liu Mulan

    To prosimy wysylac od razu do wspolpracujacej z nami KulAzji. Pozniej notki KulAzji, zawierajace wydarzenia z Wroclawia i tak zgodnie z naszym porozumieniem beda sie ukazywac raz na miesiac na polska-azja.pl

  • Witam redakcje Kul Azji po pierwsze bardzo dziękuje za informacje o pokazie filmów :) i oczywiście nie ma najmniejszego problemu abym informacje o jakimś wydarzeniu wysłała również do was.
    Pozdrawiam

  • Witam, jestem Redaktorem Naczelnym portalu Kul Azja. Chciałabym wyjaśnić kilka rzeczy.

    Z jednej strony to przypadek że wszystkie wydarzenia odbywają się w Warszawie, z drugiej – działanie celowe. Chcielibyśmy informować o jak największej ilości wydarzeń związanych z kulturą azjatycką w Polsce, ale skupiamy się przede wszystkim na terenie lokalnym – Warszawie. Prawie cała redakcja Kul Azji jest osiadła w Warszawie, jedna osoba w Trójmieście.W Warszawie jesteśmy w stanie uczestniczyć w wydarzeniach, zrelacjonować je. Jest to projekt hobbistyczny – „po godzinach pracy” lub zajęć, a wydarzeń (wbrew pozorom) jest tak wiele, że nasz skromny zespół siłą rzeczy nie jest w stanie opisać i dotrzeć do wszystkiego. Dlatego, zachęcamy również do przekazywania nam informacji o planowanych wydarzeniach, np. na adres redakcja @ kul-azja.info.pl (bez spacji koło @).

    Pisałam również, że to przypadek. Tak, w miarę możliwości staramy się też opisywać wydarzenia z innych miast. W dniach 20-21 stycznia, we Wrocławiu (Centrum sztuki Impart) odbędzie się przegląd tajwańskich filmów dokumentalnych. Już wkrótce na stronie Kul Azji (http://kul-azja.info.pl/) zamieścimy więcej informacji na ten temat.

  • Czy to przypadek, że wszystkie wydarzenia mają miejsce w Warszawie? Czy zamieszczacie tu informacje tylko o wydarzeniach które odbywają się w Warszawie?
    Chętnie wybrałabym się gdzieś we Wrocławiu, ale ani widu ani słychu o czymś ciekawym na co można by się przejść.

    • @Liu Mulan

      To pytanie skierujemy do redakcji KulAzja.pl.

      Mysle ze nic nie stoi na przeszkodzie, aby przygotowywala Pani taki przeglad o wydarzeniach we Wroclawiu (byc moze w ramach uzupelnienia przegladu Kul-Azji), chetnie go opublikujemy.

      • Dziękuje za szybką odpowiedź, nie zauważyłam że to strona Kul-Azja.pl jest autorem tego wpisu ;)

        Teraz kiedy odwiedziłam ich stronę wydaje mi się że znam odpowiedź – syrenka w rogu strony jest dość wymowna, poza tym wydaje mi się, że cała redakcja jest z Warszawy. Co do przeglądu – chciałam iść na łatwiznę i dostać już gotowy ale, mogę spróbować poszukać jakiś wydarzeń na styczeń i luty i wam podesłać jak znajdę coś interesującego .

      • @Liu Mulan

        To my dziekujemy za szybka odpowiedz. Statystyki pokazuje, ze ok. 4 % czytelników polska-azja.pl to mieszkancy Pani miasta, wiec myslimy ze bedzie to niemala gratka dla nich i zrodlo wartosciowych informacji. Chetnie opublikujemy.

  • Przyznam się państwu że jeszcze nie obejrzałem ani jednego filmu Indyjskiego,a z tego co słyszłem to to że rzekomo nie mają ani początku ani końca i nie posiadają żadnego wątku choć w to bardzo nie wierzę.Powinni jednak od czasu do czasu pokazywać filmy w telewizji z tamego regionu oczywiście wybrane by dało się oglądać a w to wierzę że takie są.

    • Też nie przepadam z Bollywoodem,chociaż są liczni jego fani (również w Polsce).
      Nie wiem co zrozumieć przez zdanie „rzekomo nie mają ani początku ani końca i nie posiadają żadnego wątku”.
      Mają początek i koniec (i to zawsze jest happy end), wątki schematyczne, fabuła nieskomplikowana, akcja różnorodna przerywana elementami muzyczno – choreograficznymi.
      ” Bhopal Express”, który można obejrzeć w ramach weekendowego kina CSPA akurat odbiega od tego schematu, ale to wyjątkowo ze względu na delikatną tematykę.

      • Avatar Czytelnik

        Drodzy Przedmówcy, przecież nie każdy film z Indii to Bollywood – czyli powstające w Mumbaju kino komercyjne w języku hindi (lub hinglish:) )! Indyjska kinematografia pełna jest perełek i bardzo szkoda, że na Zachodzie popularność zdobywają głównie prościutkie bajeczki pełne tańca.

      • Avatar ciekawy

        @ p. Czytelnik
        Bardzo chętnie poznam i obejrzę te perełki, jeżeli tylko poda nam Pan ich tytuły :)

      • Avatar Zyggi

        @ Ciekawy.
        Pan Czytelnik ma całkowitą rację i śpieszę to udowodnic. Dlatego pewnie wybaczy mi, że nieskromnie spróbuję wyprzedzic go z odpowiedzią. :-)
        Indyjskie kino to także ambitne, cenione przez krytyków filmy nie zaliczane do tzw. Bollywoodu takie jak np.:
        – „Terrorystka” (The Terrorist, 1999) – tamilski film w reż. Santosha Shivana,
        – indyjsko-kanadyjski „Woda” (2005) – wzruszająca opowieśc o dziewczynce, która po śmierci „męża” trafia na resztę życia do domu wdów,
        – Salaam Bombay (1988) – film w reżyserii Miry Nair, opowiadający losy biednego chłopaka przybyłego z prowincji do Bombaju, jego trudne dojrzewanie i los, który smaga go niczym bohaterów Dickensa,
        – jedno z arcydzieł światowej kinematografii – nakręcona w latach 50-tych „Trylogia Apu” – opowieśc o życiu młodego Bengalczyka w reżyserii Satyajita Ray’a.
        W żadnym z tych filmów nie ma typowo bollywoodzkich tańców i śpiewów, za to cechuje je niezwykle dojrzałe spojrzenie na człowieka, jego kondycję i losy. Atutem każdego z wymienionych filmów jest też znakomita muzyka i mistrzowskie zdjęcia.

      • Avatar Czytelnik

        Zgadzam się z rekomendacjami p. Zyggiego. Satyajit Rai to wybitny, uznany na całym świecie reżyser bengalski, przedstawiciel tzw. Parallel cinema – indyjskiego kina artystycznego. W jego filmie debiutowała jako aktorka Aparna Sen, która dziś jest znakomitą reżyserką. Polecam „15 Park Avenue” i „Mr and Mrs Iyer”. Z niedawno oglądanych i znacznie lżejszych filmów – obraz w języku marathi opowiadający o początkach kina indyjskiego pod tytułem „Harishchandrachi Factory”. Zabawny a bez piosenek ;-)
        Zresztą producenci i bollywoodzcy czasem wypuszczą coś lepszego. Na przykład wydany i w Polsce na DVD „Rang de basanti – Kolor szafranu”. Główną rolę w nim gra Aamir Khan, aktor, który stara się od pewnego czasu bardzo starannie dobierać repertuar. Swego czasu furorę zrobiły epickie obrazy z jego udziałem „Lagaan” i „Rebeliant”. Oba „w klimacie bolly”, ale raczej warte obejrzenia. Choć to oczywiście kwestia gustu :-)

        Jeśli ktoś widział ekranizację „Devdasa” w reżyserii S.L. Bhansalego, to na pewno doznał absolutnego przesłodzenia i przesytu bollywoodem. Ale istnieje na to genialne antidotum – współczesna wersja tej bardzo popularnej w indyjskiej kulturze popularnej historii, film „Dev D.” Naprawdę, aż dziwne, że to, że tak ujmę „przeszło” – tak kontrowersyjny obraz. Warto zobaczyć. Niekoniecznie się spodoba, ale pokazuje różnorodność indyjskiego kina współczesnego.

        A nasza dyskusja dowodzi, że warto organizować takie cykle filmowe jak ten w Iluzjonie ;-)

      • Avatar Zyggi

        Co do Bollywoodu, to zgadzam się z Panem, że i tu znajdziemy ciekawe pozycje. Oprócz wymienionych przez Pana udanych filmów „Rang de basanti”, „Rebeliant” czy „Devdas” wymieniłbym także rozgrywający się w Kalkucie dramat „Poślubiona” (Parineeta, 2005), epicko-historyczny „Aśoka” (Asoka, 2001), zaangażowane społecznie „Dil se” (1998), „Shakti: The Power” (2002), czy opowiadający o walkach hindusko-muzułmańskich „Bombay” (Bumbai, 1995).
        Oczywiście Bollywood to po większej części filmy o tematyce melodramatycznej, ale to cecha filmów przeznaczonych do odbiorcy masowego. Tak samo miały popularne niegdyś i u nas latynoskie telenowele, amerykańskie soap operas czy nawet radzieckie filmy wojenne – bez wątku miłosnego mało który się obył. :-)
        Ciekawostką jest, że niektóre duże miasta subkontynentu mają swoje ośrodki produkcji filmowej. I tak mamy:
        – tamilski Kollywood z centralą w Chennai (dawny Madras),
        – Tollywood (filmy w jęz. telugu – urzędowym w Andhra Pradeś, czasem tym określeniem nazywa się też filmy z Kalkuty, od pierwszej litery nazwy „filmowej” dzielnicy Kalkuty – Tollygunge),
        – Pollywood z siedzibą w pakistańskim Peszawarze,
        – Lollywood w Lahore (także Pakistan),
        – Dhallywood, z siedzibą w Dhace, stolicy Bangladeszu.
        Rzecz jasna to tylko najbardziej „płodne” ośrodki filmowe, ale jest tego więcej; na subkontynencie indyjskim powstają filmy w językach gudźarackim, sindhi, kannada, malajalam, orija, assamskim i innych.
        P.S. Godne uwagi jest też kino indonezyjskie, obfitujące w ciekawe obserwacje obyczajowe. Osobiście poleciłbym takie obrazy jak „Berbagi suami” (ang. tytuł „Love for share”, 2006) czy „Laskar pelangi” (ang. „Rainbow troops”, 2008).

Pozostaw odpowiedź