Komentarz eksperta

Krzysztof Iwanek: Powódź w Pakistanie umocni fundamentalistów

iwanek2Pakistan, tak jak niedawno Polskę, pustoszą fale powodzi. Do chwili obecnej dotknęły one piątej części kraju, zniszczyły ponad 700 000 domów i zabrały ponad 1600  istnień ludzkich. Wizytujący kraj sekretarz generalny ONZ Ban Ki-moon nazwał pakistańską powódź najgorszą katastrofą jaką kiedykolwiek widział.

Klęska jest tym większa, gdy uświadomimy sobie, iż jej beneficjantami będą pakistańskie ugrupowania fundamentalistyczne. Jako że wody pozbawiły dachu nad głową ponad 4 milionów ludzi, z pomocą pospieszyły im różne organizacje. Pośród nich jest przynajmniej siedem grup muzułmańskich fundamentalistów: Lashkar-e-Tayyiba, Jaish-e-Muhammad, Sipah-e-Sahaba Pakistan, Harakat ul-Mujahideen, Harakat ul-Jihad al-Islami, Hizb ut-Tahrir i Lashkar-e-Jhangvi. Niektóre z nich dysponują potężnymi środkami finansowymi i możliwością zbieranie nowych funduszy za granicą, są ponadto sprawniejsze i szybsze niż instytucje rządowe, nie pętają ich bowiem urzędowe procedury ani polityczne spory. Sama Lashkar-e-Tayyiba, niedawny organizator zamachów w indyjskiej metropolii Mumbaj, zbudowała już niemal 30 obozów dla powodzian. Według jednego z regionalnych przywódców tej organizacji, obecnie wydaje ona posiłki dla 50 000 osób dziennie, a celem jest żywienie dwukrotnie tylu. Nie da się zatem ukryć, iż poszkodowani przez potop odnoszą korzyść z pomocy fundamentalistów, ale korzyść ta z czasem okaże się obustronna. Po pierwsze, ci powodzianie, którzy otrzymają pomoc od fundamentalistów, odczuwać będą wobec nich wdzięczność i wyrażać ją na rozmaite sposoby, co najmniej przez robienie im dobrej prasy. I na odwrót: jakakolwiek opieszałość władzy w Islamabadzie w walce z katastrofą pogarsza obraz rządu w oczach ludzi, a zatem daje legitymizację antyrządowej działalności radykałów. Ponadto, opieszałość ta może spowodować niepokoje społeczne, demonstracje i zamieszki, które łatwo będzie terrorystom wykorzystać do swoich celów.

Po drugie, ci poszkodowani, którzy wsparcia nie otrzymają, mogą stać się przynajmniej w niewielkim odsetku (a niewielki odsetek na miliony to całkiem dużo) potencjalnymi rekrutami tych organizacji. Pamiętajmy, iż powodzie zniszczyły także plony i spowodowały śmierć bydła, a więc zabrały licznym Pakistańczykom źródło dochodu. W takich sytuacjach młodzi, sfrustrowani, pozbawieni pracy i perspektyw ludzie łatwo stają się pożywką dla radykalnych ideologów i ich organizacji.Ponadto, w sytuacjach skrajnych pod skrzydła tych ugrupowań mogą trafić pozbawione wsparcia sieroty.

Po trzecie, jeśli za falą wody nadejdzie fala współczucia i do Pakistanu zaczną napływać donacje od osób prywatnych, to mogą być one zbierane również przez organizacje fundamentalistyczne i być może wykorzystywane także do celów innych niż pomoc powodzianom. Pamiętajmy, iż radykalne ugrupowania nierzadko osłaniają się organizacyjnymi fasadami, funkcjonując pod różnymi nazwami i zasłaniając się różnymi formami działalności. Dość przypomnieć, iż Lashkar-e-Tayyiba jest formalnie zdelegalizowana, ale jest tajemnicą poliszynela, iż działa pod przykrywką organizacji charytatywnej o nazwie Jamaat ud-Dawah.

Jakby tego było mało, w obecnej sytuacji JuD najwyraźniej zakłada obozy pod nazwą Falah-e-Insaniyat Foundation Pakistan. Można przyjąć, iż podorganizacje, które zbierają dla niej fundusze zagranicą nazywają się jeszcze inaczej i niekoniecznie chwalą się swoją pakistańską afiliacją. Darczyńca z odległego kraju może mieć jak najszczersze chęci, ale nie orientować się w tym gąszczu nazw i w ten sposób nawet nieświadomie przesłać pieniądze fundamentalistom. Bynajmniej nie należy tego sformułowania rozumieć jako zniechęcanie do wspierania, niczemu wszak niewinnych, ofiar powodzi w Pakistanie. Wręcz przeciwnie, wspierać należy, ale poprzez zaufane i sprawdzone organizacje, które mogą stanowić przeciwwagę dla działań fundamentalistów.

Po czwarte, w zwalczaniu skutków tragedii konieczne jest użycie wojska, które trzeba w tym celu oderwać od dotychczasowych zadań. W Pakistanie tereny górzyste znajdują się na północy kraju, a zatem wzbieranie rzek i powodzie zaczęły się tam. Równocześnie ten właśnie obszar, szczególnie regiony pasztuńskie, jest największym skupiskiem organizacji terrorystycznych. Teraz jednak wody spłynęły już w dół, na południe, docierając do prowincji Sindh, co oznacza, że żołnierze będą musieli skupić się na tym regionie. To z kolei może, przynajmniej chwilowo, dać więcej możliwości do działania fundamentalistom z północy (a zatem przede wszystkim pakistańskim talibom). Ten scenariusz realizowany jest już nie pierwszy raz. Podobne wydarzenia miały miejsce w roku 2005, kiedy to w Pakistan uderzyło z kolei trzęsienie ziemi. Wtedy również organizacje fundamentalistyczne starały się pomóc licznym poszkodowanym i według wielu opinii wyszły z tej próby silniejsze, wzmocnione finansowo i bardziej popularne.

Teraz, gdy miliony ludzi potrzebują pilnej pomocy, przeciwnicy fundamentalistów stają przed trudnym i być może nierozstrzygalnym dylematem moralnym. Czy należy powstrzymywać zbrodniarzy wtedy, gdy pomagają niewinnie poszkodowanym? Czy słusznym byłoby, gdyby rząd Pakistanu próbował teraz zamknąć obozy prowadzone przez radykałów i zablokować ich przepływ funduszy? Gdyby to uczynił, oskarżany będzie o powstrzymywanie pomocy dla powodzian. Jeśli tego nie zrobi, oskarżany będzie o przymykanie oka na działalność fundamentalistów i zezwalanie im na rozszerzanie wpływów. Całe zagadnienie sprowadza się zatem do słabości pakistańskiego państwa. Słabości w wielu wymiarach: w zapobieganiu powodzi i w zwalczaniu jej skutków, jak i w zapobieganiu działalności fundamentalistów i zwalczaniu jej skutków. Teraz, gdy do tragedii już doszło, części jej skutków cofnąć się nie da, również części tych, które stanowią korzyści dla fundamentalistów. Jeśli po usunięciu skutków klęski Islamabad nie stawi czoła radykałom wystarczająco zdecydowanie, każdy następny taki kataklizm będzie ich wzmacniać.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Krzysztof Iwanek: Powódź w Pakistanie umocni fundamentalistów Reviewed by on 19 sierpnia 2010 .

Pakistan, tak jak niedawno Polskę, pustoszą fale powodzi. Do chwili obecnej dotknęły one piątej części kraju, zniszczyły ponad 700 000 domów i zabrały ponad 1600  istnień ludzkich. Wizytujący kraj sekretarz generalny ONZ Ban Ki-moon nazwał pakistańską powódź najgorszą katastrofą jaką kiedykolwiek widział. Klęska jest tym większa, gdy uświadomimy sobie, iż jej beneficjantami będą pakistańskie ugrupowania

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

KOMENTARZE: 1

  • Artykuł Pana Krzysztofa Iwanka porusza bardzo ważny temat. Pakistan przy swojej słabości gospodarczej nie jest jakimś marginalnym państwem tylko mocarstwem atomowym, w dodatku liczącym ok. 170 mln mieszkańców. Nie jest więc rzeczą obojętną, kto tam obejmie władzę.
    Postawiona w artykule teza, iż tragedia jaka nawiedziła ostatnio ten kraj, da kolejne punkty islamskim ekstremistom, jest chyba nie do podważenia.
    Mam podobne odczucia jak Autor. Obawiam się, że Pakistan będzie się nadal oddalał od liberalnych przekonań duchowego ojca tego kraju – Muhammada Alego Jinnaha. Trudno przewidzieć czym się to może skończyć.
    Aktywność fanatyków to w tej części świata logiczny rezultat niewyobrażalnej dla Europejczyka biedy, wykluczenia, niesprawiedliwości, korupcji. Tego stanu rzeczy nie zmienią dotychczasowe wysepki nowoczesnej techniki i nauki w morzu pakistańskiej biedy i analfabetyzmu. Potrzebny jest radykalny i kompleksowy program oświaty, odnowy społeczeństwa i modernizacji gospodarki. Tylko tak ten duży i ważny kraj może wyjść na prostą. Tylko, czy pakistańscy przywódcy zdążą z podjęciem reform zanim fanatycy odbiorą im władzę?…

Pozostaw odpowiedź