Komentarz eksperta

Krzysztof Iwanek: Oddać władzę, by zachować władzę

iwanek2W kwietniu b.r. prezydent Pakistanu Asif Ali Zardari dobrowolnie zrzekł się dużej części swojej władzy w ramach zatwierdzonej przez Parlament osiemnastej poprawki do konstytucji. W Pakistanie dużo mówi się teraz o triumfie demokracji i unicestwienia pokusy dyktatury. Zwraca się uwagę, iż z takiej ilości władzy nie zrezygnował żaden pakistański polityk i niewielu mężów stanu we współczesnym świecie. Czy był to jednak jedyny powód dla przeprowadzenia tej reformy?

Do roku 2008 w Pakistanie wodze dyktatorskiej władzy dzierżył prezydent Pervez Musharraf*. W obliczu narastającego oporu zdecydował się jednak je oddać; rozpisano wybory, w których zwycięstwo przypadło Pakistan Peoples Party. Partii tej przewodzi Asif Ali Zardari, wdowiec po zamordowanej przed ustąpieniem dyktatora Benazir Bhutto. Wkrótce po wyborczym zwycięstwie jego ugrupowania Zardari został wybrany na prezydenta kraju głosami połączonych izb.

Jednakże w ten sposób Zardari odziedziczył po generale Musharrafie nie tylko urząd, ale także  zatem przywileje, jakie dyktator sobie nadał (a tym samym także przywileje po poprzednim dyktatorze z lat 80., którym był generał Zia ul-Haq). A były to między innymi: możliwość osobistego wyboru szefów służb, możliwość wprowadzania ustaw z obejściem udziału parlamentu, rozwiązania parlamentu przy wprowadzenie stanu wyjątkowego. Wielu Pakistańczyków, szczególnie opozycja, domagała się od demokratycznie wszak wybranego Zardariego pozbawienia się najbardziej dyktatorskich z uprawnień. Teraz, w kwietniu 2010 Zardari to uczynił, a sejm i senat zatwierdziły. Listę wszystkich dokonanych z tej okazji ustrojowych zmian zawarto w osiemnastej poprawce (18th Amendment), która treść nie sprowadza się zresztą do urzędu prezydenta, liczy bowiem 102 paragrafów.

Fakt, iż Zardari tak osłabił swój własny urząd może wiele osób zdumiewać. Należy przyznać, iż nie wszyscy w Pakistanie mają o nim pozytywne zdanie. W latach 90., gdy Zardari był ministrem w gabinecie swojej żony Benazir Bhutto, wyszły na jaw różnego rodzaju finansowe afery, w które oboje mieli być ponoć zamieszani. Odtąd niektórzy zaczęli określać Zardariego mianem ,,pana dziesięć procent’’ (od prowizji, które miał podobno otrzymywać za każdy załatwiony kontrakt). Wyjątkowo złośliwi będą pewnie teraz mówić, iż Zardari z ,,pana dziesięć procent’’ zmienił się w ,,prezydenta dziesięć procent (władzy)’’.

Czy rzeczywiście jednak została mu dziesiąta część władzy? Czy Zardari aż tak bardzo się osłabił? Jego partia jest nadal najsilniejsza w parlamencie. Tak samo jest z rządem. Premier, Yousuf Raza Gilani** to jego człowiek i z pewnością osoba mniej wpływowa w partii niż prezydent Zardari. Nie ma wątpliwości, iż te uprawnienia, które przeszły teraz na premiera i gabinet ministrów, będą nadal realizowane w konsultacji z prezydentem. Podobnie w listopadzie 2009 r. prezydent przekazał zarząd nad arsenałem nuklearnym premierowi: żaden polityk nie przekazuje dobrowolnie takiej odpowiedzialności innemu, nie będąc pewnym jego lojalności. Stąd też przekazanie części władzy prezydenta do premiera osłabia urząd prezydenta, ale nie osobę Zardariego; wzmacnia urząd premiera, ale niekoniecznie osobę Gilaniego. Premier Gilani będzie bowiem z prezydentem Zardarim współpracować we wszystkich kwestiach.

Jak powszechnie wiadomo, jedną z najważniejszych sił politycznych w Pakistanie jest wojsko. W kontekście osiemnastej poprawki najbardziej czytelnym tego przykładem jest wypowiedź przewodniczącej pakistańskiego sejmu Fehmidy Mirzy, która po wprowadzeniu zmian w konstytucji pochwaliła armię za niewtrącanie się w pracę parlamentu. W ilu jeszcze państwach świata armii należy dziękować za to, iż nie interweniowała przy realizowaniu reform? Takie podziękowanie jest jednak też przyznaniem, iż zazwyczaj armia interweniować może. Nikt chyba nie wierzy, by panowie oficerowie z dnia na noc stracili zainteresowanie polityką. Wniosek jest jeden: pakistańskiej armii wprowadzenie poprawki odpowiadało. Zardari pozbawił się możliwości dokonania przewrotu, ale przecież w razie czego wojsko może to zrobić i bez oglądania się na konstytucję; w zamian Zardari pokazał się jako osoba szanująca demokratyczne obyczaje i takie budowanie wizerunku prezydenta najwyraźniej oficerom pasuje. Komentarze po wprowadzeniu poprawki, iż ,,wojsko popiera demokrację’’ należy na język realnej polityki przełożyć jako ,,wojsko popiera Zardariego’’. Dokładniej: część wojska, bo pakistańska armia jest podzielona na co najmniej dwie frakcje.

Wprowadzenie poprawki zamyka (na razie) debaty o dyktaturze, ożywi natomiast dyskusje o sadownictwie i korupcji. Jak wspomniano, na prezydencie Zardarim ciążą pod tym względem różne zarzuty. Zanim dyktator Musharraf puścił lejce władzy, udzielił on amnestii Zardariemu, jego żonie Benazir Bhutto i wielu innym opozycjonistom. Pod koniec zeszłego roku najwyższy sąd Pakistanu amnestię wycofał. Coraz więcej mówi się, iż teraz sędziowie mogą próbować odświeżyć na Zardarim dawne oskarżenia (pytanie, jak poradzą sobie wtedy z prezydenckim immunitetem, bo tego 18. poprawka nie zlikwidowała). Całkiem niedawno zresztą sąd najwyższy Pakistanu złożył ponowną prośbę do Szwajcarii o otwarcie spraw sądowych przeciw prezydentowi, bowiem to właśnie w tym alpejskim kraju małżeństwo Bhutto-Zardari miało wyprać duże sumy pieniędzy. Do tej układanki dodajmy fakt, iż przynajmniej część środowisk prawniczych ma najwyraźniej dobre relacje z najważniejszą postacią opozycji – Nawazem Sharifem***, przewodniczącym partii Pakistan Muslim League (N).

Biorąc to pod uwagę, zwróćmy uwagę co poprawka mówi o sądownictwie. Otóż zmieni się sposób powoływania sędziów sądów apelacyjnych: dotąd czynił to prezes sądu najwyższego (chief justice), teraz istnieć będą dwie komisje – sądowa, w której największą rolę kierowana przez prezesa sądu najwyższego (co wymogła opozycja) i która to komisja będzie sędziów nominować. Ponadto, powstanie komisja parlamentarna, która będzie ich zatwierdzać. Niektórzy uważają nowy system obierania sędziów za bardziej przejrzysty i demokratyczny. W istocie można go jednak uznać za ograniczający niezależność sądownictwa i łamiący monteskiuszową zasadę niezależności władz. Najlepszym tego dowodem jest fakt, iż sędziowie zapis ten oprotestowali a sąd najwyższy zagroził, iż może 18. poprawki nie uznać jako naruszającej ,,podstawową strukturę’’ konstytucji. Teoretycznie sąd najwyższy uczynić to może, ale jeszcze z żadną poprawką tak się nie stało i nie należy się spodziewać, by tym razem było inaczej: taka batalia mogłaby sędziów przerosnąć. Poprawka zatem ogranicza prerogatywy prezydenta, ale także sędziów: jedno i drugie na rzecz parlamentu, gdzie dominuje partia prezydenta.

W tym kontekście warto zwrócić uwagę, iż tego samego dnia, w którym przegłosowano 18. poprawkę, w prasie dziwnym sposobem wypłynęły ponownie informacje o owych dawnych szwajcarskich aferach finansowych, w które zamieszani mieli być Zardari i jego żona. W polityce takie nagłe ,,przypomnienie’’ przeszłości danej osoby nigdy nie wydarza się przypadkowo. Z przesłanek tych powstaje klarowny obraz wymiany ciosów między dwoma środowiskami: najpierw sąd najwyższy unieważnił amnestię prezydenta, kilka miesięcy potem przegłosowano poprawkę pozwalającą na lepszą kontrolę obierania sędziów; zapewne niejako w odpowiedzi w prasie przypomniano o korupcyjnych zarzutach prezydenta. Obie strony zademonstrowały zatem swój arsenał, zbrojąc się do nadchodzącej bitwy.

Nie jest to jeszcze obraz pełen. Wprowadzenie poprawki do konstytucji wymaga dwóch trzecich głosów posłów obu izb. W obecnej konfiguracji politycznej w Pakistanie oznaczało to, iż rządzący muszą porozumieć się z opozycją. Porozumienie wymaga oczywiście kompromisu; z tego względu nie dziwi już, iż wprowadzenie poprawki, które zapowiadano już dwa lata temu, u progu rządów partii Zardariego, dokonało się dopiero teraz. Pytanie zatem: jeśli opozycja zgodziła się na poprawkę, to co dostała w zamian? Pierwsza kwestia jest oczywista: zniesienie najbardziej dyktatorskich przywilejów wyjątkowo połączyło rządzących z opozycją. Co zaś z kwestią sądów? Dlaczego tak wiążący się ze środowiskami prawniczymi główny opozycjonista Nawaz Sharif pozwolił na zapis, który pozwala parlamentowi wpływać na wybór sędziów? Otóż zapewne dlatego, iż owa nowa parlamentarna komisja do zatwierdzania nominacji sędziów ma składać się w połowie z posłów koalicji, w połowie zaś opozycji, co jest ewidentnie ukłonem w stronę tych drugich. Kompromis ten zapewne uśmierzył część konfliktów wokół poprawki, ale w przyszłości może bez wątpienia wywołać nowe (co jeśli pewnego sędziego poprze cała opozycja, a sprzeciwi mu się cała rządząca koalicja?).

Ponadto, poprawka likwiduje artykuł zabraniający posłowi uzyskanie stanowiska premiera w sytuacji, gdy piastował je już dwa razy. Zapis ten wprowadził za swojej dyktatury generał Musharraf, by uniemożliwić ponowne uzyskanie urzędu przez Nawaza Sharifa i zapewne także przez Benazir Bhutto – oboje bowiem w latach 90. byli premierami po dwa razy. Benazir Bhutto nie żyje, jej mąż Zardari nie był jeszcze premierem ani razu, obecny premier, Gilani, funkcję tę sprawuje po raz pierwszy. Ze zniesienie tego ograniczenia korzysta zatem najbardziej opozycjonista Nawaz Sharif. Nietrudno przyjąć, iż rozwiązanie to jest elementem konsensusu, który miał zapewnić wsparcie partii Sharifa dla przepchnięcia poprawki.

Na koniec dodajmy, iż część poprawki odnosi się do zgoła innych, nie omawianych tutaj kwestii. Zapisano w niej między nimi zapewnienie bezpłatnej i obowiązkowej edukacji dla dzieci, oddano dużo większą władzę (w tym finansową) prowincjonalnym rządom i zmieniono nazwę jednej z prowincji. I tu nie w każdej sprawie partie dzieliły te same opinie.

Reasumując, pragmatycznymi powodami dla wprowadzenia osiemnastej poprawki mogły być: 1) fakt, iż rząd Zardariego został wybrany demokratycznie na fali rozczarowania wobec rządów generała Musharrafa, a zatem utrzymywanie dyktatorskich uprawnień dyskredytowało go 2) nacisk partii opozycyjnych i 3) próba zawarciu z nimi kompromisu; a także 4) fakt, iż środowisko Zardariego i tak pozostaje u władzy, pozbawiając się zatem najbardziej dyktatorskich przywilejów nie ryzykuje tak dużo i 5) fakt, iż reforma ta nie oznacza pełnego wycofania się ze swojej władzy, daje bowiem np. pewien wpływ sądownictwo.

Z punktu widzenia ustroju demokratycznego osiemnasta poprawka do pakistańskiej konstytucji jest oczywiście krokiem w dobrym kierunku i jako taka jest słusznie wychwalana. Pod względem zmiany proporcji reguł ,,demokratycznych’’ w stosunku do ,,dyktatorskich’’ jest to powrót do ducha konstytucji z 1973 r. Natomiast z punktu widzenia stosunku społeczeństwa do władzy jest to poprawka nie tylko konstytucji, ale też wizerunku rządu. Bynajmniej nie zakończy ona jednak politycznych sporów i nie rozwiąże palących problemów państwa; nie jest też dowodem na wycofanie się wojska z rywalizacji o władzę. Jej wprowadzenie nie spowoduje bezpośrednio pozbawienia urzędu obecnego prezydenta, ale też nie uchroni go przez atakami opozycji. Fakty takie jak zawarcie w poprawce możliwości wpływania parlamentu na wybór sędziów i równoczesne z wprowadzeniem poprawki przypomnienie o zarzutach korupcyjnych Zardariego zapowiadają kolejną bitwę w  bezpardonowej walce między środowiskiem prezydenta a opozycją.

*wym. Perwez Muśarraf

**wym. Jusuf Raza Gilani

*** wym. Nawaz Śarif

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Krzysztof Iwanek: Oddać władzę, by zachować władzę Reviewed by on 2 maja 2010 .

W kwietniu b.r. prezydent Pakistanu Asif Ali Zardari dobrowolnie zrzekł się dużej części swojej władzy w ramach zatwierdzonej przez Parlament osiemnastej poprawki do konstytucji. W Pakistanie dużo mówi się teraz o triumfie demokracji i unicestwienia pokusy dyktatury. Zwraca się uwagę, iż z takiej ilości władzy nie zrezygnował żaden pakistański polityk i niewielu mężów stanu we

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź