Krzysztof Iwanek: Indie to część Pasa i Szlaku. AIIB a stosunki sino-indyjskie

 ›  ›  ›  ›  › Krzysztof Iwanek: Indie to część Pasa i Szlaku. AIIB a stosunki sino-indyjskie

Artykuły,Komentarz eksperta,Publicystyka,Top news

Krzysztof Iwanek: Indie to część Pasa i Szlaku. AIIB a stosunki sino-indyjskie

Indie dołączyły do chińskiej Inicjatywy Pasa i Szlaku. Rozpoczynam niniejszy tekst tym prowokacyjnym zdaniem właśnie dlatego, że powszechnie twierdzi się na odwrót. Punktem wyjścia do napisania tego komentarza jest niedawny szczyt Asian Infrastructure Investment Bank (odtąd: AIIB), który odbył się w indyjskiej metropolii Mumbaj, chociaż AIIB jest bankiem utworzonym i kontrolowanym przez Chiny. Wydarzenie to traktuję jako asumpt do nieco szerszych rozważań na temat obecnych stosunków indyjsko-chińskich i zadania sobie pytania, czy pojęcie „Inicjatywy Pasa i Szlaku” jest dobrym kryterium, by relacje te oceniać.

Kiedy ponad tydzień przed napisaniem tych słów w Mumbaju zakończył się szczyt AIIB (odbył się w dniach 25-26.06.2018), wielu obserwatorów stosunków Nowego Delhi z Pekinem mogło mieć mętlik w głowach. Oto z jednej strony Indie są członkiem utworzonego przez Chiny banku i jego największym kredytobiorcą, a z drugiej trwają w sporze granicznym z ChRL, rywalizują z Pekinem o wpływy w sąsiednich państwach i bojkotują – tak się przynajmniej powszechnie uważa – chińską Inicjatywę Pasa i Szlaku. Równocześnie jednak AIIB przedstawiane przez Chińczyków jest za jedno z głównych narzędzi tej inicjatywy, a Indie zapowiadają się na głównego beneficjenta AIIB.

Indie i Chiny, dwa najludniejsze państwa świata, wydają się zatem być splecione paradoksalnym supłem dzielących je konfliktów i łączących je interesów. Niedawny szczyt AIIB jest na to jednym z wielu przykładów. Kiedy w czerwcu 2017 r. podano do publicznej wiadomości, że AIIB planuje następny swój szczyt zorganizować za rok właśnie w Mumbaju, niemal w tych samych dniach na płaskowyżu Doklam, pograniczu Bhutanu, Indii i Chin rozpoczął się kryzys z udziałem żołnierzy indyjskich i chińskich (nie jest moim celem wyjaśniać go i opisywać tutaj). Trwał on następnie przez całe lato i choć sytuacja uspokoiła się do końca 2017, spór zostaje nierozwiązany i w każdej chwili może rozgorzeć na nowo. Zakładam, że wydarzenia te zbiegły się w czasie przypadkiem, ale jest to jedynie przykład postaw obu stron. Przez lato 2017 r. kryzys na Doklam wydawał się największym wyzwaniem w stosunkach Nowego Delhi i Pekinu. Skoro zatem równolegle było wiadome, że szczyt AIIB odbędzie się w Mumbaju, finansowej stolicy Indii, Indie mogły w formie bojkotu nie zgodzić się na organizację tego wydarzenia na ich terenie (być może zatem w formie protestu Chiny mogłyby spowodować, by AIIB przeniosły szczyt gdzie indziej). Nie mam oczywiście możliwości sprawdzenia, czy takich prób nie podejmowano, ale w każdym razie szczyt ostatecznie zorganizowano w Indiach. Wydaje się jasne, że mimo napięć na Doklam Nowe Delhi jest wyraźnie otwarte na goszczenie u siebie dyrektorów chińskiego banku. Czy te paradoksy da się wyjaśnić?

Dołączyły czy nie dołączyły, ale do czego?

Inicjatywa Pasa i Szlaku to obecnie flagowy projekt gospodarczy i dyplomatyczny Pekinu (wcześniej określano ją jako One Belt, One Road, czyli 带一路; nazwa chińska nie zmieniła się, angielską zaś zmieniono na Belt and Road Initiative; na samym początku zaś określają ją jako Nowy Jedwabny Szlak, 丝绸之路). Pierwotnie i najogólniej przedstawiano ją jako sieć nowych połączeń infrastrukturalnych i inicjatyw gospodarczych, która objąć miała część Azji, Europy i Afryki, ale zaczynać się miała w Chinach. Inicjatywa ta – a w zasadzie bardziej jej propaganda i percepcja – rozrosła się jednak tak bardzo, że ta definicja jest już niewystarczająca, a nową nie jest łatwo sformułować.

Zakres projektu jest obecnie opisywany bardzo ambitnie i szeroko, a do inicjatywy tej zalicza się w ekspresowym tempie coraz więcej zagranicznych działań chińskich na zasadzie toczącej się po stoku śnieżnej kuli. Raz wypuszczona (po ogłoszeniu jej przez przewodniczącego Xi Jinpinga w 2014 r.) przetacza się ono przez globalną opinię publiczną w takim tempie, że co chwilę obrasta w nowe i stare projekty, a także nowe poglądy o niej (nierzadko bez bezpośredniego udziału dyplomacji pekińskiej) i – jak to bywa z kulami śnieżnymi – coraz mniej przypomina swój pierwotny kształt.

Sami Chińczycy mają skłonność zaliczania do Inicjatywy Pasa i Szlaku prawie wszystkich projektów i inicjatyw pojawiających się w ich stosunkach z państwami Azji, Europy i Afryki, a stopniowo nawet Ameryki Południowej. Narracja ta urosła do tak ogromnych i absurdalnych rozmiarów, że kiedy np. w 2017 r. strona chińska wykazała zainteresowanie kupnem polskich koni, od razu zaczęto pisać o ,,Nowym Jedwabnym Szlaku dla Koni’’. W takim ujęciu analizowanie tej inicjatywy ma coraz mniejszy sens. Po prostu Inicjatywa Pasa i Szlaku zaczyna na poziomie retorycznym pokrywać się z polityką zagraniczną Pekinu wobec Eurazji i Afryki jako takiej. Tudzież, jak już swego czasu ujął to pewien komentator: Inicjatywa Pasa i Szlaku to polityka zagraniczna Pekinu wobec wszystkich poza USA.

Jeśli tak jest, to nie ma sensu mówić, że jakieś państwo jest „przeciw” Inicjatywie Pasa i Szlaku lub że ją popiera. „Przeciw” mogłoby być tylko państwo nieutrzymujące jakichkolwiek stosunków z Pekinem. Takie myślenie nie wyjaśnia jednak zbyt wiele i nie zaprowadzi nas zatem za daleko. Jest ono poza tym na rękę Chinom, gdyż niejako automatycznie zalicza prawie wszystkich do grona uczestników tej inicjatywy.

I tu można podać przykład Asian Infrastructure Investment Bank. Bank został utworzony 2015 r. i Indie w zasadzie od początku stały sie jego członkiem. Równocześnie jednak AIIB zostało utworzone przez Chiny, ChRL pozostaje najbardziej wpływowym państwem w strukturach banku i stanowi on bez wątpienia element zagranicznej strategii Pekinu. Według narracji chińskiej AIIB to część Inicjatywy Pasa i Szlaku i na takiej zasadzie jeśli Indie są jego państwem członkowskim, zgłaszają do banku propozycje projektów inftrasukturalnych i mają otrzymać na nie pieniądze, to należałoby uznać, że Indie dołączyły do Inicjatywy Pasa i Szlaku.

Równocześnie jednak w Indiach dość powszechnie krytykuję się te inicjatywę i głosi, że Indie nie są jej częścią. Kiedy w maju 2017 r. w Pekinie zorganizowano Międzynarodowe Forum Inicjatywy Pasa i Szlaku na rzecz Pokoju, Indie nie przysłały swojej delegacji. Odebrano to jako bojkot i wielu komentatorów – tak indyjskich jak i międzynarodowych – traktuje ten incydent jako koronny dowód na sprzeciw Nowego Delhi wobec Inicjatywy Pasa i Szlaku. Cóż jednak z tego, skoro Polska wysłała swoją delegację na to forum (na czele z premier Beatą Szydło) i strona polska podpisała kończącą forum deklarację, ale nasz kraj nie otrzymał dotąd żadnych pożyczek na projekty od AIIB (nie jest to zresztą nawet możliwe zgodnie z pierwotnymi założeniami AIIB), a Indie, mimo „bojkotowania” ten inicjatywy, mają otrzymać od AIIB więcej funduszy niż ktokolwiek inny?

Moim zdaniem argumentacji o stosunku Indii do Inicjatywy Pasa i Szlaku brak faktów i zniuansowania, bo te same braki wykazuje większość debaty o tej inicjatywie. Tak jak jedno dyplomatyczne wydarzenie (nieobecność indyjskiej delegacji na forum w Pekinie) miałoby dowodzić sprzeciwu wobec Inicjatywy Pasa i Szlaku, tak jeden fakt i jego implikacje (członkostwo Indii w AIIB) mogłoby równie dobrze dowodzić uczestnictwa w tej inicjatywie. Takie przeciwstawianie sobie wyselekcjonowanych aspektów po prostu spłyca dyskusję do poziomu, na którym i o Inicjatywie Pasa i Szlaku i o stosunkach indyjsko-chińskich nie daje się powiedzieć niczego sensownego.

O kwestie te pytałem m.in. indyjskich ekspertów pracujących w zlokalizowanych w Nowym Delhi think tankach na jesieni 2017 r. Wszyscy zapytani opisywali Inicjatywę Pasa i Szlaku sceptycznie i zazwyczaj opisywali ją jako nie szansę dla Indii, ale wyzwanie. Kwestia AIIB wydawała się jednak nie pasować do reszty ich argumentów. Indyjscy komentatorzy po prostu wydają się nie traktować AIIB jako części Inicjatywy Pasa i Szlaku. Pracujący w Brookings India (filii amerykańskiej Brookings Institution) Dhruva Jaishankar stwierdził na przykład, że Nowe Delhi jest gotowe uczestniczyć w tych inicjatywach chińskich, które są multilateralne, szanują suwerenność poszczególnych państw, dają równe korzyści i nie są oparte głównie na współpracy Pekinu z tymi głowami państw, którzy mają tendencje autokratyczne.

Tego typu podejście (a w zasadzie interpretacja podejścia Nowego Delhi) wydaje się mieć po części sens, ale – ponownie – pasuje do opisu tylko części sytuacji. Udział w inicjatywach wielostronnych osłabia podejrzenie o to, że Indie akceptują bezkrytycznie różne inicjatywy chińskie. Podkreślanie kwestii suwerenności jest bardzo istotne z perspektywy Indii, bo część Chińsko-Pakistańskiego Korytarza Gospodarczego – ogromnego projektu realizowanego przez Chiny w Pakistanie – przechodzi przez obszar spornego między Indiami a Pakistanem Kaszmiru. Również ten korytarz określany jest przez Chiny jako część Inicjatywy Pasa i Szlaku, a w Nowym Delhi jest ostro krytykowany. Mowa o mających tendencje autokratyczne głowach państw to wymierzona w Chiny dyplomacja chińska, to jest twierdzenie, że najbliżej z Chinami współpracują państwa mniej demokratyczne. W wypadku wielu inicjatyw jest to prawda, ale wniosek ten nie jest prawdziwy jeśli chodzi o całokształt Inicjatywy Pasa i Szlaku (handel z ChRL bardzo skwapliwie rozwijają m.in. Niemcy, a członkiem AIIB jest m.in. Wielka Brytania). Zagadnienie równych korzyści jednak zawsze może być sporne (ostatecznie finanse pochodzące od AIIB to także pożyczki). Poza tym jednak czy nie można byłoby powiedzieć, że AIIB to nominalnie inicjatywa multilateralna, głosząca poszanowanie suwerenności i składająca się na państwa zarówno demokratyczne jak i do pewnego stopnia autorytarne?

Wydaje mi się zatem, że narracja o Inicjatywie Pasa i Szlaku rozrosła się do tych wymiarów i jest równocześnie tak mglista, że często lepiej pomijać ją w stosunkach Chin z danym państwem niż traktować ją jako pojęcie pomagające objaśniać te relacje. Na pewno okazuje się ona mało przydatna w rozumieniu stosunków Nowego Delhi z Pekinem. Wbrew przekornemu tytułowi tego tekstu, nie ma sensu rozważać, czy Indie są czy nie są częścią Inicjatywy Pasa i Szlaku. Lepiej jest – jak zawsze zresztą – rozważyć szerszą (ale mniej ogólnikową) paletę faktów i deklaracji składających na stosunki między dwoma państwami. Jeśli chodzi o Indie i Chiny, jednym z wielu elementów tej skomplikowanej układanki jest właśnie AIIB.

Wyjątki nie potwierdzają reguł. AIIB w stosunach Pekinu z Nowym Delhi

Nigdy nie byłem zwolennikiem zwrotu „wyjątek, który potwierdza regułę”. Dla naukowca wyjątki służą falsyfikowaniu reguł i często mogą je obalać. Nawet gdy tak się nie dzieje, mogą one prowadzić do ponownego sformułowania reguły w sposób bardziej zniuansowany. Mam wrażenie, że część komentatorów – w tym wielu indyjskich – w podobny sposób próbuje zbyć sprawę AIIB. Ma to być właśnie wyjątek potwierdzający regułę: zasadniczo Nowe Delhi ma być negatywnie i podejrzliwie nastawione do Pekinu. Skąd zatem wziął się ten wyjątek? Wystarczy spojrzeć choćby poziom głębiej, by zauważyć, że o ile eksperci w Indiach uważają (słusznie) Chiny za zagrożenie w obszarach polityki i bezpieczeństwa, to opinie na temat stosunków gospodarczych są znacznie bardziej podzielone. W aspekcie gospodarczym AIIB nie jest bynajmniej wyjątkiem, ale jednym z kilku aspektów rozwijającej się współpracy.

Indie przystąpiły do AIIB w zasadzie na samym początku, a indyjscy dyrektorzy uzyskali w tej instytucji znaczne wpływy. Jeśli podsumuje się wartość projektów zatwierdzonych przez AIIB, Indie okażą się największym kredytobiorcą utworzonej przez Chiny instytucji. Projektami tymi są:

– utworzone w Indiach Narodowego Funduszu Inwestycji i Infrastruktury

– utworzenie w Indiach Funduszu Infrastruktury

– projekt budowy dróg na obszarach wiejskich stanu Madhja Pradeś

– projekt budowy dróg na obszarach wiejskich stanu Gudźarat (skąd wywodzi się premier Indii)

– projekt budowy linii metra R6 w Bengaluru

– projekt „Andhra Pradeś 24×7 – Energia dla Wszystkich”, który ma zwiększyć dostępność energii elektrycznej i efektywność korzystania z niej w stanie Andhra Pradeś.

Projekty finansowane przez AIIB będą zapewne projektami finansowanymi w dużej mierze przez Chiny, a kontrakty na realizację tych projektów zapewne wielokrotnie zostaną wygrane przez przedsiębiorstwa chińskie (inaczej Pekin nie utworzyłby AIIB). W projektach zatwierdzonych na Indie zauważalna jest dominacja obszaru infrastruktury (szczególnie transportowej, ale dalej energetycznej). Jest to jeden z obszarów, którego rozwijanie jest Indiom szczególnie potrzebne. Firmy chińskie dysponują na tym polu znacznym doświadczeniem i technologią, mają także potrzebny kapitał. Jeśli chodzi szczególnie o infrastrukturę transportową, w Chinach zbudowano znacznie więcej niż w Indiach, stąd z jednej strony chińskie firmy poszukują rynków zewnętrznych, a Indie poszukują zagranicznych inwestorów. Wydaje się zatem, że na tym polu między gospodarkami Indii i Chin może dochodzić do konwergencji.

Warto jednak zwrócić uwagę, że (1) są to projekty dopiero zatwierdzone i nie ma pewności, czy zostaną one zrealizowane; (2) są to projekty oparte na pożyczkach, a zatem jest to dług, który przyjdzie Indiom pewnego dnia spłacić (3) fundusze zapewniane przez AIIB są w gruncie rzeczy niewielkie (kilkaset milionów dolarów w zależności od projektu). Mimo przedstawiania przez Pekin AIIB jako tak kluczowego dla polityki zagranicznej Chin i dla całej Inicjatywy Pasa i Szlaku, bank ten dalej nie reprezentuje wagi ciężkiej na globalnej arenie kredytodawców, a większe znaczenie w ChRL mają dalej starsze banki (tzw. Wielka Czwórka). Tym niemniej wydaje się, że Indie dobrze wiedzą, czego chcą od AIIB i są gotowe z nim współpracować.

Gra bez asów. Indie wobec Chin

Nie jestem specjalistą od Chin i stąd tekst zakończę tylko omówieniem sytuacji od strony indyjskiej. Kiedy w 2014 r. Narendra Modi – obecny premier Indii – doszedł do władzy na czele nacjonalistycznej Bharatiya Janata Party, zapowiadał m.in. bardziej stanowczą od swoich poprzedników postawę względem Chin i Pakistanu. Jeśli chodzi o politykę gospodarczą, niektórzy być może pamiętają też, jak będąc w opozycji Modi przestrzegał przed bezpośrednimi inwestycjami w handel detaliczny (które miały przynieść zyski m.in. firmom amerykańskim) i przed dumpingiem chińskich towarów, który miał według niego towarzyszyć tym inwestycjom.

Obecnie wielu indyjskich ekspertów od polityki zagranicznej wyraża rozczarowanie postawą premiera Modiego wobec Chin. Napięcia na Doklam były jak dotąd bodaj jedynym przykładem twardej postawy obecnego rządu wobec Pekinu. Tymczasem w szeregu innych spraw rząd Indii okazał się bardziej ugodowe wobec Chin niż oczekiwała tego część (jeśli nie większość) analityków. Poza wspomnianą już wielokrotnie sprawą AIIB, Indie przystąpiły do Szanghajskiej Organizacji Współpracy (ale uczynił to także Pakistan), premier Modi udał się w 2018 r. na „nieformalny szczyt” z przewodniczącym ChRL Xi Jinpingiem w Wuhan, a spotkaniu temu, choć nie przynoszącemu konkretów, towarzyszył szereg przyjaznych gestów i kroków zmierzających do częściowego wyciszenia antychińskiej retoryki w Indiach. Wydaje się, że o ile okres od czerwca do jesieni 2017 t. był czasem narastających napięć indyjsko-chińskich (ze względu na kryzys na Doklam), pierwsza połowa 2018 r. była czasem ponownego ocieplenia stosunków i wyciągającym dłoń były Indie (bądź i Indie i Chiny). Równocześnie w dziedzinie gospodarki premier Modi okazał się gorącym zwolennikiem przyciągania inwestycji zagranicznych i najwyraźniej nie sprzeciwiał się również obecności inwestorów chińskich, którzy wygrali kilka ważnych przetargów (również poza projektami AIIB).

W tle rozwijających się w tym roku stosunków bezpośrednich zaogniała się wojna o wpływy między Nowym Delhi a Pekinem w sąsiedztwie Indii. Na początku lutego 2018 r. na Malediwach rozpoczął się kryzys, w trakcie którego obecny (uważany za prochińskiego) prezydent zaczął autokratycznie prześladować opozycję (która po części zwróciła się o pomoc do Indii). Potwierdziły się informacje, że Sri Lanka znalazła się w rozpaczliwej sytuacji względem Chin po tym, jak lotnisko w Hambantocie okazało się kompletnie nietrafioną inwestycją (obecnie nie lata tam żadna linia), a władze w Kolombo ogromnie zadłużyły się na realizację tego projektu w Chinach. Jak dotąd obecne władze Sri Lanki twierdzą, że mimo to nie udostępnią portu w Hambantocie chińskiej marynarce wojennej, a Indie ogłosiły chęć udzielenia pomocy Sri Lance w radzeniu sobie z długiem zaciągniętym na lotnisko w Hambantocie, ale poziom zadłużenia oznacza, że Pekin będzie miał potężny instrument nacisku na Kolombo. Z kolei rząd nepalski odwołał dwa chińskie projekty na terenie tego kraju, ale zwycięstwo w wyborach lewicowej koalicji z komunistami na czele wydaje się potwierdzać prochiński obecnie kurs władz w Katmandu. To w świetle tych wypadków retorycznie przyjazna postawa Modiego względem Chin została przez wielu indyjskich komentatorów skrytykowana.

Możliwe są według mnie dwa wytłumaczenia: obecny rząd Indii albo chce wykorzystać kwitnące stosunki gospodarcze z Chinami jako przeciwwagę dla napiętych stosunków politycznych i sytuacji bezpieczeństwa (czyli liczy na to, że powiązania gospodarcze z Chinami osłabią agresywną postawę Chin wobec Indii) albo po prostu oddziela sprawy gospodarcze od pozostałych, czyli chce skorzystać na współpracy nawet z grożącym mu mocarstwem. Bliższe jest mi to drugie wyjaśnienie, ale tak naprawdę nie mam możliwości zweryfikowania, które z nich jest prawdziwe. Wydaje mi się natomiast, że jednym z wyjaśnień opisanych w tym tekście pozornie paradoksalnych stosunków jest dość prosta ocena sytuacji Indii. Premier Indii po prostu nie ma w rękach wystarczających atutów względem Chin.

Siły zbrojne Indii nie są przygotowane na konflikt z Chinami (choć sytuacja jest na szczęście dla Indii patowa, gdyż obie strony dysponują arsenałen nuklearnym). Od około dwóch lat reprezentaci sił powietrznych twierdzą, że ich kraj jest absolutnie nieprzygotowany na najczarniejszy scenariusz równoczesnego konfliktu z Pakistanem i Chinami (wówczas, jak twierdzą, Indiom brakowałoby ok. stu samolotów bojowych do wojny na dwóch frontach). Opublikowane w pierwszym kwartale tego roku raporty indyjskiej komisji parlamentarnej ds. obronności nakreślają rozpaczliwą sytuację zaniedbań w wielu obszarach i braku finansów na naprawę tych zaniedbań (wartość budżetu na siły zbrojne jako procent PKB będzie na rok finansowy 2018-2019 najniższa od 1962 r., w którym to zresztą roku Chiny pokonały w wojnie Indie). Nawet względem małych i słabszych sąsiadów Nowe Delhi obawia się dokonać interwencji zbrojnej, po części ze względu na złe doświadczenia ze Sri Lanki, a po części zapewne ze względu na możliwe reakcje opinii międzynarodowej. To być może tłumaczy dość stonowaną najwyraźniej reakcję Indii na kryzys na mikroskopijnych w gruncie rzeczy i słabych Malediwach.

Pekin dysponuje także finansami i poziomem organizacji nieporównywalnie wyższymi niż Nowe Delhi. Indie nie mogą na przykład po prostu spłacić Sri Lanki, ratując ją przed ciążącym na niej długiem chińskim. Mogą zablokować tranzyt do Nepalu, ale nie mogą powstrzymać Chin przed wysyłaniem tam coraz większych pieniędzy (niedawne zatrzymanie przez Indie transportu benzyny do Nepalu okazało się błędem, który pozwolił Chinom umocnić wpływy w himalajskim państwie). Chiny są też największym partnerem handlowym Indii (jeśli nie liczyć UE jako jednostki), ale bilans handlowy – co nie zaskakuje – jest na znaczną niekorzyść Indii. Przewaga wartości importu z Chin nad wartość eksportu z Indii przekroczyła już jakiś czas temu 40 miliardów dolarów. Jak zauważył jeden z indyjskich komentatorów, na tyle samo szacowany jest całkowity koszt budowy Chińsko-Pakistańskiego Korytarza Gospodarczego (sądzę, że szacunki te są już zresztą nieaktualne, ale i bilans handlu będzie się zmieniał). Ekspert ten – Brahma Chellaney – chciał przez to powiedzieć, że skoro symbolicznie jeden rok handlu Indii z Chinami mógłby sfinansować budowę tego korytarza (co jest znacznym uproszczeniem), a Indie tak utworzenie tego korytarza krytykują, to Nowe Delhi powinno zmierzać do ograniczania handlu z Chinami. Chellaney uważany jest jednak za wyjątkowo antychińskiego eksperta. C. Raja Mohan, uważany za eksperta bliskiego obecnemu rządowi indyjskiego i do niedawna dyrektor Carnegie India (filii amerykańskiego Carnegie Endowment for International Peace) stwierdził w rozmowie ze mną, że ograniczanie przez Indie handlu z Chinami nie jest realistyczne. Poza wszystkimi innymi kwestiami, Indie są krajem ludzi ubogich, a wiele z chińskich produktów jest tanich. Równocześnie rząd Indii potrzebuje inwestycji i firm z doświadczeniem, które pozwolą rozruszać gospodarkę kraju i zbudować jego infrastrukturę, a jedno i drugie można znaleźć m.in. w Chinach.

Biorąc pod uwagę mnogość tych aspektów, nie pokuszę się o przewidywanie dalszego kierunku stosunków indyjsko-chińskich. W krótkiej perspektywie wydaje się jednak, że Nowe Delhi nie przestanie próbować powstrzymywać chińskich wpływów w swoim regionie (samodzielnie współpracując m.in. z Japonią i USA) i postrzegać Chin jako zagrożenia w obszarach bezpieczeństwa i polityki, ale równocześnie może dalej uważać, że współpraca gospodarcza z Pekinem jest nieunikniona, a nawet korzystna.

Krzysztof Iwanek

(zdjęcie: https://commons.wikimedia.org/wiki/File:Prime_Minister_Narendra_Modi_meeting_with_President_Xi_Jinping,_2016.jpg)

Udostępnij:
  • 12
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    12
    Udostępnienia
Krzysztof Iwanek: Indie to część Pasa i Szlaku. AIIB a stosunki sino-indyjskie Reviewed by on 11 lipca 2018 .

Indie dołączyły do chińskiej Inicjatywy Pasa i Szlaku. Rozpoczynam niniejszy tekst tym prowokacyjnym zdaniem właśnie dlatego, że powszechnie twierdzi się na odwrót. Punktem wyjścia do napisania tego komentarza jest niedawny szczyt Asian Infrastructure Investment Bank (odtąd: AIIB), który odbył się w indyjskiej metropolii Mumbaj, chociaż AIIB jest bankiem utworzonym i kontrolowanym przez Chiny. Wydarzenie to

Udostępnij:
  • 12
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    12
    Udostępnienia

O AUTORZE /

komentarze 3

  • Sytuacja chyba jednak nie jest patowa. :

    Cińskie czołgi mają z 8 h jazdy do Varanasi..

    Cińczycy doskonale znają indyjskie hardware obronne, bo te pochodzi z Rosji
    Indie za to mogą mocno utrudnić morskie połaczenia Chin z Afryką, Bliskim Wschodem i Europą

  • czyli MEGAGRAhttp://indianadventure.eu/pol/indie-xxi-w/nowy-jedwabny-szlak-szanse-i-watpliwosci/

Pozostaw odpowiedź