Komentarz eksperta

Krzysztof Iwanek: Gazociąg Iran-Pakistan-Indie to na razie mrzonka

iwanek2Pomysł gazociągu z Iranu przez Pakistan do Indii niektórzy ochrzcili mianem ,,pipeline of peace’’, czyli gazociąg pokoju. Byłby to bowiem pierwszy projekt, dzięki któremu Indie i Pakistan miałyby wspólny interes i w wyniku którego Indiom zależałoby bardziej na stabilności Pakistanu. Taka ocena projektu jest słuszna, problem w tym, iż obecnie nie ma on żadnych szans na realizację.

Projekt IPI – bo tak jest skrótowo nazywany – wspominany jest od dawna. Obecnie, kiedy Nowe Delhi wznowiło dialog z Islamabadem (przerwany na skutek zamachów w Mumbaju w 2008 r.), wzmianki o nim ponownie zaczęły pojawiać się tu i ówdzie w prasie. Pakistan i Indie mają ogromne zapotrzebowanie na surowce energetyczne, Iran zaś, jak wiadomo, ma ich pod dostatkiem: gaz miałby pochodzić ze złóż w Południowym Parsie (South Pars). Transportowano by go przez południowy Pakistan do Delhi lub jego okolic, dalej już Indie rozdzielałyby go według własnych potrzeb. Jednakże przy obecnej sytuacji wewnętrznej Pakistanu i relacjach między sąsiadami Indie na ten projekt się nie zgodzą.

Po pierwsze, gazociąg uzależniałby bezpieczeństwo energetyczne Indii od wrogiego im sąsiada: przecież w razie bezpośredniego konfliktu Pakistan mógłby odciąć gaz Indiom (cóż z tego, iż wtedy Iran, aby naciskać na rozwiązanie konfliktu, mógłby natychmiast odciąć go Pakistanowi, skoro indyjskie zapotrzebowanie na energię jest wielokrotnie większe).

Po drugie, nawet w przypadku przychylnej postawy rządu w Islamabadzie jest on obecnie słaby i nie jest w stanie pełni panować nad swoim terytorium. Gazociąg miałby prowadzić przez dwie prowincje: Beludżystan i Sind (lub Beludżystan i Pendżab). Sind jest prowincją stabilną  – jak na pakistańskie warunki – stabilną; sytuacja w Pendżabie pogarsza się (talibowie pakistańscy są tam coraz aktywniejsi, to właśnie tam uprowadzono polskiego inżyniera), ale jest ona na razie bardzo daleka od kryzysowej. Największym problemem jest Beludżystan: są tam od dawna silne ruchy separatystyczne Beludżów, ponadto, tę prowincję zamieszkują też licznie Pasztuni i swoją siedzibą ma tam najpewniej całe dowództwo talibów afgańskich (szura muły Omara). Drogą lądową Beludżystanu wyminąć się nie da, Pakistan graniczy z Iranem tylko przez ten obszar. Alternatywa ze szlaków lądowych to jedynie… Afganistan, w którym rząd jest Indiom przychylny, ale sytuacja jest jeszcze mniej stabilna. Ponadto, Indie z Afganistanem graniczą tylko na mapach, bo faktycznie oddziela je pakistańska część Kaszmiru, a zatem nawet gazociąg przez Afganistan musiałby w jakimś miejscu przeciąć terytorium Pakistanu i tu koło problemów się zamyka. Warto przypomnieć, iż niegdyś wiele obiecywano sobie po projekcie gazociągu z Turkmenistanu przez Afganistan (TAP/TAPI), w ramach negocjacji do którego reprezentanci talibów mieli nawet odwiedzić Teksas, ale przy obecnej sytuacji Afganistanu zostało po nim tylko wspomnienie.

Po trzecie, projektowi przeciwne jest USA. Powody są dość oczywiste: Waszyngton chce maksymalnej izolacji Teheranu, ale kartą przetargową tego ostatniego są surowce, dzięki którym może zapewnić sobie nowych klientów (a więc: potencjalnych sojuszników). W razie silnego związania gospodarek Indii i Iranu jakiekolwiek embargo na to drugie państwo byłoby nieskuteczne. Indie nie muszą się oglądać na Waszyngton, ale póki Amerykanie toczą wojnę w Afganistanie i są sojusznikiem Pakistanu, mogą mieć duży wpływ na (nie)wykonanie projektu.

Dlatego też Indie z projektu IPI się wycofały, a do powracających obecne wzmianek w prasie, iż mogłyby do niego zasiąść ponownie, należy podchodzić ze sceptycyzmem. Na razie projekt IPI skurczył się do IP, ponieważ umowę na gazociąg podpisały same Iran i Pakistan. Indie mogłyby co najwyżej zacząć omawiać z Iranem transport skroplonego gazu drogą morską, czym uniezależniłyby się od Pakistanu (a na morzu mają w regionie zdecydowaną przewagę militarną i mogłyby skutecznie zabezpieczyć transporty). Jednakże transport lądowy przez Pakistan nie jest możliwy i Indie nie zdecydują się na niego, póki 1) relacje między Indiami i Pakistanem będą napięte 2) sytuacja w Pakistanie będzie niestabilna i 3) talibowie będą mieć silne wpływy w Pakistanie. Żaden z tych czynników nie zostanie jednak zniwelowany szybko ani łatwo. Póki zaś to się nie stanie pipeline of peace pozostanie kolejnym pipe dream.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Krzysztof Iwanek: Gazociąg Iran-Pakistan-Indie to na razie mrzonka Reviewed by on 16 lipca 2010 .

Pomysł gazociągu z Iranu przez Pakistan do Indii niektórzy ochrzcili mianem ,,pipeline of peace’’, czyli gazociąg pokoju. Byłby to bowiem pierwszy projekt, dzięki któremu Indie i Pakistan miałyby wspólny interes i w wyniku którego Indiom zależałoby bardziej na stabilności Pakistanu. Taka ocena projektu jest słuszna, problem w tym, iż obecnie nie ma on żadnych szans

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź