Komentarz eksperta

Krzysztof Iwanek: David Headley – niebezpieczny nawet w więzieniu

iwanek2Przebywający w amerykańskim więzieniu terrorysta David Headley wciąż zagraża USA i Indiom. Tak, brzmi to nierealnie i idiotycznie, ale w pewnym ujęciu jest to prawda.

W listopadzie 2008 roku doszło do wstrząsających ataków w Mumbaju. Jedyny napastnik, który je przeżył, znajduje się w indyjskim więzieniu. Dawno już został przesłuchany i w dochodzeniu najwyraźniej nastąpił impas, dopóki w 2009 r. Amerykanie nie aresztowali w Chicago człowieka podpisującego się imieniem David Coleman Headley. Choć był on amerykańskim obywatelem, pochodził z pakistańskiej rodziny i przez większość swojego życia zwał się Daood Gilani (wkrótce po nim złapano jego towarzysza, Kanadyjczyka pakistańskiego pochodzenia imieniem Tawwahur Rana). Niebawem dowiedzieliśmy się, iż to właśnie Headley-Gilani, używając amerykańskiego paszportu, regularnie odwiedzał Indie i zebrał informacje, które posłużyły potem organizacji Lashkar-e-Tayyiba (odtąd LeT) do przeprowadzenia mumbajskich zamachów i zaplanowania kolejnych.

Dla Indii pojmanie Headleya stanowiło przełom; jako zwiadowca ma on wszak dużo większą wiedzę niż pojmany w Bombaju terrorysta, który odegrał wszak ledwie rolę żołnierza. Wkrótce zresztą Amerykanie przekazali do Delhi jakąś część informacji wydobytych ze swojego obywatela; na przykład gdzie jeszcze w Indiach robił rozpoznanie i jakie inne budynki LeT zamierzało zaatakować (od razu oczywiście w miejscach tych odtrąbiono stan alarmowy). Indusi chcieli jednak czegoś więcej: przynajmniej część opinii publicznej spodziewała się, iż Headley zostanie im przekazany.

W marcu 2010 r. pojmany i już teoretycznie niegroźny terrorysta nagle zmienił zasady gry: przyznał się do wszystkich zarzutów i zapowiedział, iż będzie zeznawać przeciw współtowarzyszom. W odpowiedzi amerykański sędzia zapewnił Headleya, iż wyrok kary śmierci zostanie zmieniony na dożywocie i że nie zostanie on poddany ekstradycji. Indie zawrzały z oburzenia, natomiast amerykańscy oficjele zaczęli nagle półgębkiem zapewniać, iż dadzą Indusom dostęp do terrorysty (czyli to jednak góra będzie musiała przyjść do mahometanina). Od kilkunastu dni zwlekają jednak z ogłoszeniem na jakiej zasadzie to udostępnianie miałoby się odbyć. USA tłumaczy zaniechanie ekstradycji i zwłokę w dopuszczeniu Indii do Headleya kwestiami prawnymi. Może i tak być; nie da się jednak wykluczyć, iż na decyzję o niewydaniu terrorysty wpłynęły raczej polityczne układy.

Z wierzchu mogłoby się zdawać, iż Amerykanie powinni chętnie przystać na ekstradycję. Wszak ,,wojna z terrorem’’ to coś, co łączy interesy Waszyngtonu i Nowego Delhi (pytanie tylko którym terrorem, bo w rzeczywistości dla Amerykanów głównym wrogiem jest Al-Kaida, a dla Indusów pakistańskie organizacje antyindyjskie, w tym właśnie LeT). Ponadto, obydwu państwom zależy na dobrych relacjach i przekazanie Headleya byłoby dyplomatycznym gestem dobrej woli. Sprawa nie jest jednak taka prosta.

Wszystkie tropy w sprawie Headleya prowadzą oczywiście do Pakistanu, gdzie siedziby ma odpowiedzialna za mumbajskie zbrodnie Lashkar-e-Tayyiba. I nie tylko ona: po przyznaniu się do winy Headley podał również nazwiska kilku oficerów pakistańskiego wojska, z którymi miał współpracować przy organizacji ataku. Im więcej zatem Indie dowiedzą się od Headleya, tym więcej mogą mieć powodów do dyplomatycznych nacisków na rząd Pakistanu. Rząd ten jest zaś formalnie sojusznikiem USA, i to sojusznikiem niezbędnym do toczenia wojny w Afganistanie. Nadmierne indyjskie naciski na Pakistan i narastanie konfliktu między Delhi a Islamabadem nie jest zatem Waszyngtonowi na rękę.

Niektórzy Indusi, rozsierdzeni jankeską odmową, szukają innych, jeszcze bardziej skandalicznych jej przyczyn. Otóż zwracają uwagę, iż Headley wcześniej zbierał w Pakistanie informacje dla amerykańskiej agencji antynarkotykowej DEA. Sugerują w ten sposób, iż mógł on być podwójnym agentem (czy raczej równoczesnym współpracownikiem służb amerykańskich i pakistańskich terrorystów). Na podstawie lektur prasowych trudno takie rewelacje weryfikować, wydają mi się jednak przesadzone i nietrafne. Z dostępnych informacji wynika, iż Headley pomagał DEA, ponieważ wcześniej wpadł przy przemycie narkotyków i po prostu zamienił odsiadkę na trwające jakiś czas zbieranie informacji dla odpowiednich służb (wyćwiczył przy okazji umiejętność zawierania kompromisów z sądem, która teraz tak mu się przydała).

Oczywiście zatem Headley jako taki jest już zupełnie niegroźny. Jednakże jego osoba, a w zasadzie to co należy z nią uczynić, stała się elementem dyplomatycznej rozgrywki. W najbliższym czasie powinniśmy dowiedzieć się, co Amerykanie uradzili w jego sprawie. Ekstradycję można już niemal na pewno wykluczyć, z kolei dopuszczenie ekipy indyjskich śledczych jest rozwiązaniem najbardziej prawdopodobnym. Do Headleya dopuszczono już inspektorów duńskich, robił też bowiem podobne rozpoznanie w Kopenhadze w celu zorganizowania zamachów mających być zemstą za karykatury proroka Mahometa. Wtedy jednak najważniejszym pytaniem dla Delhi będzie: w jakiej konkretnie formie przesłuchanie się odbędzie? Decyzja Amerykanów w tej sprawie będzie mieć mniej wspólnego z ,,wojną z terrorem’’, a więcej z dyplomacją; będą oni próbowali tak wypośrodkować rozwiązanie kwestii Headleya, by usatysfakcjonować Indie, ale nie narazić Pakistanu na nadmierne naciski. Chciałoby się powiedzieć – by Nowe Delhi było syte, a Islamabad cały.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Krzysztof Iwanek: David Headley – niebezpieczny nawet w więzieniu Reviewed by on 29 marca 2010 .

Przebywający w amerykańskim więzieniu terrorysta David Headley wciąż zagraża USA i Indiom. Tak, brzmi to nierealnie i idiotycznie, ale w pewnym ujęciu jest to prawda. W listopadzie 2008 roku doszło do wstrząsających ataków w Mumbaju. Jedyny napastnik, który je przeżył, znajduje się w indyjskim więzieniu. Dawno już został przesłuchany i w dochodzeniu najwyraźniej nastąpił impas,

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 2

  • Czy jest coś zaskakującego w fakcie, że to Amerykanie wysadzali Bombaj ?
    Po 11 września – nic.

    • Dla mnie jest to o tyle zaskakujące, że ja niczego takiego nie twierdzę. I uważam takie podejrzenie za bezpodstawne.

Pozostaw odpowiedź