Indie news,Komentarz eksperta

Krzysztof Iwanek: Poparcie Chin dla Indii w RB ONZ to bardziej polityczna kalkulacja niż sympatia.

iwanek2Dopiero co zakończona wizyta prezydent Indii Pratibhy Patil w Chinach nie przyniosła  żadnego przełomu, ale też nie była na niego obliczona. Poza umowami i deklaracjami dziedzinach takich jak handel, obie strony wykonały szereg dyplomatycznych ukłonów, spośród których najważniejszymi wydaje się stwierdzenie ze strony Pekinu, iż ,,popiera’’ kandydaturę Indii na stałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ.

Na pierwszy rzut oka, taka deklaracja mogłaby sugerować, iż Pekin zmienił znacznie swoje stanowisko wobec Nowe Delhi że Chiny i Indie będą teraz budować jeden blok, przynajmniej w ramach tej organizacji. Takie wnioski byłyby przedwczesne. Po pierwsze, jest to na razie tylko jedna deklaracja; trzeba poczekać, czy pójdą za nią kolejne słowa, a co dopiero czyny (już wcześniej Chiny wydawały się deklarować swoje poparcie przez moment w 2005 r., by następnie się z tego wycofać). Jest to zresztą deklaracja dość ogólna, jak to często bywa w świecie dyplomacji; nie było to ogłoszenie bezwarunkowego poparcia, a raczej stwierdzenie gotowości do dialogu w tej sprawie. Pekin był wszak do dziś bodaj najbardziej nieprzejednanym przeciwnikiem zmiany w składzie stałych członków RB ONZ. Chiny ogłosiły natomiast teraz swoje poparcie na kandydaturę Indii na niestałego członka RB ONZ w latach 2010-2011.

Po drugie, o żadnym sino-indyjskim sojuszu nie ma na razie mowy i nie zmieni się to, póki państwa te nie rozwiążą dzielących ich kwestii. Przypominano je zresztą w prasie przy okazji wizyty prezydent Indii w Państwie Środka: należą do nich poparcie Chin dla Pakistanu (Pekin ma wkrótce zacząć budowę reaktorów atomowych w tym kraju, tak samo jak Rosja zacznie je konstruować w Indiach); ambiwalentny stosunek Pekinu do Kaszmiru (ostatnią kontrowersją jest wydawanie przez Chiny wiz Kaszmirczykom, których nie zamieszcza w paszportach, tak jakby Pekin ignorował ich indyjskie obywatelstwo) czy nierozstrzygnięta granica między mocarstwami (według niektórych prasowych źródeł, podczas wizyty Chiny miały po raz kolejny prosić Indie o potwierdzenie ich uznania Tybetu za część Państwa Środka, co zresztą Nowe Delhi czyniło już wcześniej). Są zresztą inne, dużo ważniejsze czynniki, o których mówiono przy tej okazji dużo mniej. Państwa te wszak są rywalizującymi mocarstwami, a biorąc pod uwagę ich geograficzną bliskość, stały sojusz nie wydaje się możliwy jeszcze przez dekady (chyba że dokonałyby się jakieś nagłe globalne zmiany w układzie geopolitycznym). Nawet zatem po hipotetycznym rozwiązaniu wymienionych wyżej spornych kwestii łatwo znajdą się nowe. Podczas wizyty Pratibhy Patil chińska kapela zagrała przeboje ze starych filmów hindi, m.in. muzykę z piosenki Baar Baar Dekho. Tytuł ten znaczy ,,Patrz raz po raz’’ i – choć nikt tego nie zaplanował i w ten sposób nie rozumiał – w istocie symbolicznie oddaje on relacje między dwoma państwami: będą one ciągle obserwować swoje kroki.

Po trzecie, nawet jeśli mimo tego wszystkiego Chiny rzeczywiście poprą kandydaturę Nowego Delhi na stałego członka RB ONZ, to wcale nie musi to znaczyć, iż radykalnie zmieniły swój stosunek, ale równie dobrze, iż chcą Indiom zamydlić oczy.  Być może chodzi o to, by świat i Indie uwierzyły, iż Chiny gotowe są do ograniczenia swych aspiracji, do rozpisania swoistego koncertu mocarstw, w którym łaskawie są gotowe ustąpić trochę miejsca sąsiadowi. Tymczasem Pekin może zakładać, iż RB ONZ nie ma, lub do czasu przystąpienia do niego Indii nie będzie miała już aż takiego znaczenia. Pamiętajmy, iż są małe szanse, by przyjęcia Indii do tego ciała można było dokonać bez dokonywania w nim jakichkolwiek innych zmian; istnieją wszak różne projekty reformy RB ONZ i pytanie w ramach której z nich Indie staną się częścią Rady. Im więcej bowiem przy okazji przyjmie się innych państw, tym mniejszą siłę będzie miało każde z nich (a zatem i Indie); tym mniejsza będzie też szybkość działania i skuteczność całej Rady. Ewentualne wsparcie Pekinu dla Nowego Delhi (które i tak na pewno byłoby obwarowane stosownymi warunkami) mogłoby być zatem swoistym poszukiwaniem złotego środka między budowaniem obrazu Chin jako zgodnego, otwartego na kompromis partnera (w ramach ONZ) a rzeczywistym realizowaniem twardej polityki mocarstwa poprzez inne obszary działania i organizacje.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Krzysztof Iwanek: Poparcie Chin dla Indii w RB ONZ to bardziej polityczna kalkulacja niż sympatia. Reviewed by on 1 czerwca 2010 .

Dopiero co zakończona wizyta prezydent Indii Pratibhy Patil w Chinach nie przyniosła  żadnego przełomu, ale też nie była na niego obliczona. Poza umowami i deklaracjami dziedzinach takich jak handel, obie strony wykonały szereg dyplomatycznych ukłonów, spośród których najważniejszymi wydaje się stwierdzenie ze strony Pekinu, iż ,,popiera’’ kandydaturę Indii na stałego członka Rady Bezpieczeństwa ONZ. Na

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 2

  • Ciekawy i dający do myślenia artykuł, aczkolwiek jego tytuł przyjąłem z pewnym zdziwieniem. Zaraz wyjaśniam dlaczego.
    Państwa świata z grubsza można podzielić na poważne i pozostałe. Te pierwsze mają określone cele, które metodycznie realizują. To sprawia, iż działają w sposób pragmatyczny a nie emocjonalny. Jak wiadomo, polityka nie jest ani moralna ani niemoralna. Jest amoralna i pozbawiona zbędnych emocji, w każdym razie jest tak w wypadku krajów poważnych. Emocje, jeśli tu i tam się pojawiają, pozostają instrumentem skalkulowanej strategii lub taktyki. Chiny z pewnością są poważnym krajem, toteż moim zdaniem dziwne byłoby, gdyby podejmowały na arenie międzynarodowej takie czy inne kroki kierując się sympatią. Jeśli już, to raczej liczyły na wzbudzenie takowej w Indiach.
    Osobiście jestem pewny, że działania Chin w sprawie przyjęcia Indii do RB ONZ to chłodna kalkulacja, być może obliczona na osłabienie tradycyjnych więzi New Delhi z Moskwą oraz zbliżenia indyjsko-amerykańskiego. Być może Chiny „testują” też sąsiada: co zrobi, czy i jak się zrewanżuje itd.
    Jeszcze jedna sprawa. Cyt. „Pekin był wszak do dziś bodaj najbardziej nieprzejednanym przeciwnikiem zmiany w składzie stałych członków RB ONZ.” I nic dziwnego, w końcu o stałe miejsce w RB ONZ aspirowała Japonia. Ta uparcie wypiera się ludobójstwa w Nankinie oraz innych zbrodni i póki co pomija te haniebne wydarzenia w swoich podręcznikach historii. W tej sytuacji wobec kwestii członkostwa Japonii jako stałego członka RB ONZ rządy Chin i innych krajów, które zaznały japońskiej okupacji zajmują takie samo stanowisko jak ich społeczeństwa: jednoznaczne „nie”.
    Pozdrawiam.

    • Avatar Krzysztof Iwanek

      Szanowny Panie
      Odnośnie słowa ,,sympatia” w tytule to tak, chodziło o to, że Chiny nie kierują się emocjami w polityce zagranicznej i by nie dać się przekonać, że robią to w ramach jakiegoś ocieplenia w stosunku do Indii. Dla Pana to jest oczywiste – ale może nie dla każdego czytelnika.

      Dziękuję za merytoryczne uwagi. Tak, w relacji Chin do Indii trzeba brać pod uwagę pozycję dwóch pozostałych mocarstw: USA i Rosji. Myślę, że przyszłość świata w najbliższych dekadach zależy przede wszystkim od relacji w ramach tej czwórki: Chiny-USA-Indie-Rosja.
      Jeśli zatem rzeczywiście poprą Indie na miejsce w RB ONZ, to
      – albo uważają, że Indie nie będą tam ich rywalem (a będą na pewno, więc w ten scenariusz nie wierzę)
      – albo uważają, że do tego czasu, albo właśnie w wyniku jej reformy, RB ONZ już niewiele będzie znaczyć,

      Pozdrawiam

Odpowiedz na „Krzysztof IwanekAnuluj pisanie odpowiedzi