Komentarz eksperta

Krystyna Palonka: Inflacja w Chinach

palonkaAnalitycy i inwestorzy na rynkach Dalekiego Wschodu oczekiwali ogłoszenia przez Bank Centralny Chin zmiany stóp procentowych  w czasie minionego weekendu. Nic podobnego nie nastąpiło, mimo iż przewidywano wzrost o okolo  0.25 %. Bank centralny Chin (CBOC) koncentruje obecnie swoje działania wokół problemu inflacji. W listopadzie bowiem jej poziom osiągnął 5% w skali roku.  (Jak  twierdzą specjaliści – nawet gdy działasz globalnie rozliczą cię we własnym kraju !) Co jest przyczyną tak znaczącego  wzrostu inflacji?  Przyczyn jest niestety wiele. Po pierwsze susze i powodzie w mijającym roku spowodowały zmniejszenie zbiorów ryżu, pszenicy a także warzyw, które sa podstawą diety większości Chińczyków. (Stąd inflacja w grupie  produktów żywnościowych w tym roku przekroczyła 11%!). Zmniejszona podaż żywności nie jest jedynym problemem,  drugim jest ekspansja kredytowa w roku 2009 jako jeden z elementów  rządowego  pakietu antykryzysowego (ułatwienia w dostępie do taniego kredytu), która spowodowała napływ pieniądza na rynek wewnętrzny,  wiec wzrost  popytu. Po trzecie, wzrost płac, szczególnie w miastach, doprowadził do wzrostu popytu na dobra konsumpcyjne.

Nie można także pominąć znacznego wpływu rosnących cen surowców na rynkach światowych. Chiny, jak wiadomo, są ogromnym eksporterem tych surowców i ich ceny muszą wpływać na ceny dóbr finalnych. Po czwarte wreszcie napływ  kapitału zagranicznego spowodował  wzrost zapotrzebowania na wszelkie dobra produkcyjne i konsumpcyjne. Ten ostatni czynnik leżał zapewne u podstaw decyzji o niepodnoszeniu stóp procentowych. Wzrost oprocentowania jest zawsze kuszącą opcją dla napływającego obcego kapitału, szczególnie jeśli uzupełnia to nadzieja na aprecjację lokalnej waluty (juana).

CBOC używa co prawda, podobnie jak inne kraje z grupy emerging markets, całej palety instrumentów restrykcyjnych w stosunku do tzw.  zagranicznych inwestycji portfelowych (tzn. zakupów na rynku instrumentów finansowych – typu akcje, obligacje, fundusze etc.), ponieważ uznawane są one za spekulacyjne i powodują nieoczekiwane turbulencje na rynku pieniężnym i finansowym. Instrumenty te to np. rosnące opodatkowanie rachunków obligacji posiadanych przez cudzoziemców,  limity wysokości  zasobów na tych rachunkach w walucie lokalnej oraz ograniczenie możliwości zakupów instrumentów na rynkach finansowych. Niemniej powolne otwieranie rynku chińskiego poprzez „korytarz”  w  Hongkongu stwarza potencjalne niebezpieczeństwo ożywienia inwestorów portfelowych z chwila podniesienia stóp procentowych. Podobnie mogą reagować inwestorzy z tych  nielicznych krajów, które wyjątkowo uzyskały od Chin pozwolenia na zakup obligacji denominowanych w juanach, np. Malezja.

Bank Centralny Chin zdecydował się wiec tłumić inflację poprzez bardziej bezpośrednie instrumenty. W celu ograniczenia nadmiernej ekspansji kredytu podniesiono po raz kolejny wysokość nakazywanych rezerw obowiązkowych w bankach komercyjnych, zmniejszono na rok 2011 ogólny wskaźnik globalnego wzrostu akcji kredytowej z 18% do 14%.  Wreszcie nakazano wszystkim właścicielom wielkich sieci handlowych zwracanie się do władz lokalnych o specjalne pozwolenia, jeśli chcą podnieść ceny w swoich sklepach.

Paradoksem w całej tej skomplikowanej sytuacji jest, że w warunkach „normalnych” wzrost inflacji na rynku danego kraju  powinien doprowadzić do DEWALUACJI – czyli spadku wartości jego waluty na rynkach zagranicznych! Tymczasem, jak wiadomo, cały świat, a szczególnie USA, naciskają na Chiny aby REWALUOWAŁY swoja walutę!

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Krystyna Palonka: Inflacja w Chinach Reviewed by on 14 grudnia 2010 .

Analitycy i inwestorzy na rynkach Dalekiego Wschodu oczekiwali ogłoszenia przez Bank Centralny Chin zmiany stóp procentowych  w czasie minionego weekendu. Nic podobnego nie nastąpiło, mimo iż przewidywano wzrost o okolo  0.25 %. Bank centralny Chin (CBOC) koncentruje obecnie swoje działania wokół problemu inflacji. W listopadzie bowiem jej poziom osiągnął 5% w skali roku.  (Jak  twierdzą

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 4

  • Szanowni Dyskutanci,
    Dziekuje za komentarze. Musze sie przyznac do bledu, wynikajacego niestety z niesumiennego przeczytania wlasnego tekstu. OCZYWISCIE wzrost cen surowcow na rynkach swiatowych wplynal na wzrost inflacji w Chinach poniewaz Chiny sa „POTEZNYM IMPORTEREM A NIE EXPORTEREM ” surowcow.Przepraszam !
    Zgadzam sie również z tym , że eksport metali ziem rzadkich jest znaczącym instrumentem w rekach Chin- zważywszy , ze wladze centralne moga regulowac jego wielkosc i kierunki. Uzycie tego „narzedzia” mialo miejsce w ostatniej rozgrywce z Japonia.
    Pozdrawiam
    Wesolych Swiat
    K. Palonka

  • Cyt. „Nie można także pominąć znacznego wpływu rosnących cen surowców na rynkach światowych. Chiny, jak wiadomo, są ogromnym eksporterem tych surowców i ich ceny muszą wpływać na ceny dóbr finalnych.”
    Pani Palonce zapewne chodzi o eksport metali ziem rzadkich. Wydobycie niektórych z nich zostało praktycznie zmonopolizowane przez Kraj Środka, kontrolujący 97% ich produkcji. A są to surowce o ogromnym znaczeniu przemysłowym. I tak cer jest stosowany do produkcji szkła i stali, lantan – do produkcji klisz rentgenowskich i katalizatorów spalin, samar i neodym przy produkcji wysokoenergetycznych materiałów magnetycznych, erb do budowy laserów i wzmacniaczy optycznych itd.
    Chiny ogłosiły, że w drugiej połowie bieżącego roku zmniejszą eksport metali ziem rzadkich aż o 72%. W II połowie ub.r. Chiny eksportowały 27418 ton tych rzadkich pierwiastków. Teraz ilość ta spadnie do 7976 ton.
    Przedstawiciele Japonii, kraju uzależnionego od importu tych metali z Chin, naciskają na Pekin by zwiększył eksport. Zauważają przy tym, że jego ograniczenie będzie miało wielki wpływ na światowy przemysł.
    Chiny mają inne stanowisko. Odpowiadają, iż ograniczają wydobycie w celu ochrony środowiska naturalnego i skłonienia swojego przemysłu do oszczędności.
    W lubiącej straszyc „żółtym niebezpieczeństwem” prasie zachodniej pojawiły się jednak głosy, że ograniczając eksport Chiny chcą wymusić na zagranicznych firmach, by przenosiły swoje fabryki do Państwa Środka. Jeśli nawet, to co z tego? Zachód nie takie rzeczy robił kosztem słabszych.A Chińczycy nie mają żadnego obowiązku „robic dobrze” innym. To ich surowce i gdy będą chcieli, mogą w ogóle ich nie sprzedawac. Robili dobrze innym dostatecznie długo, kupując opium od Anglików i budując w katorżniczych warunkach koleje ze wschodu na zachód USA…

  • Pozwolę sobie na gorąco uporządkować to co Pani napisała:
    1. zmniejszona podaż żywności: z tego co czytałem w asortymencie warzyw nastąpił wręcz skokowy wzrost cen o ponad 50 %w ciągu ostatniego półrocza,
    2. ekspansja kredytowa: istotnie ogromny boom kredytowy który władze starają się ograniczyć choćby poprzez zwiększeniem wkładu własnego na drugie i kolejne mieszkanie i niedopuszczenie do kupowania drugiego mieszkania przez cudzoziemców. Niestety chyba te środki zawodzą. Ale tutaj mam jedną uwagę: nie podzielam Pani zdania, iż pakiet antykryzysowy ma cokolwiek wspólnego z popytem na mieszkania w dużych miastach. Przecież Pakiet był skierowany- w tej części-przede wszystkim na wieś. Na odbudowę po trzęsieniach, na rozbudowę i budowę nowych domów na terenach wiejskich.
    Sądzę, iż w tej sferze impuls inflacyjny przyszedł- jak Pani pisze- z wielkich miast i jak sądzę z rozdmuchanych inwestycji przedsiębiorstw państwowych. I chyba tutaj „pies jest pogrzebany”. Proszę zwrócić uwagę na czas w którym pojawił się ten impuls- jest to jakieś 1,5 roku po uruchomieniu pakietu. Tyle czasu trzeba było firmom państwowym na zaabsorbowanie tych środków. Ale to tylko mój prywatny punkt widzenia.
    3. wzrost płac co zawsze bezpośrednio napędza inflację. Ale tutaj niestety brak mi danych, w jakim stopniu nastąpił wzrost w stosunku np. do okresu sprzed tych historii z samobójstwami w Shanghaju? Czy to nie jest bardziej medialny wzrost a nie rzeczywisty?
    4. wzrost cen surowców na rynkach światowych. Tutaj wkradł się drobny błąd, Chiny są przede wszystkim IMPORTEREM surowców a nie ich eksporterem. Ten drugi strają się za wszelką cenę zminimalizować. I tutaj byłoby właściwe wytłuszczonym drukiem wykrzyczeć: banki inwestycyjne jak JP Morgan, HSBC, Goldman Sachs i inne wraz z funduszami inwestycyjnymi robią przy okazji chińskiego popytu gigantyczne interesy „pompując” bańkę surowcową do niewiarygodnych rozmiarów. Ale to inna bajka.
    5. napływ kapitału- i tu jak sądzę należałoby rozdzielić kapitał portfelowy i inwestycyjny długoterminowy.
    Portfelowy pochodzący przede wszystkim z QE1 i QE2, który w ogromnych ilościach „pcha” się do Chin i w ogóle na emerging markets . Zjawisko to nazywane jest carry trade. Tutaj nie wiadomo jakie bariery postawiły Chiny przed tym kapitałem, ale można mieć obawy czy są to bariery wystarczające np. Brazylia wprowadziła podatek chyba 3% na inwestycje portfelowe . Sądzę że bardzo ostra reakcja Chin po zainicjowaniu QE2 wzięła się właśnie stąd, iż Chińczycy nie są dobrze uzbrojeni przeciwko napływowi tego kapitału. Stąd może pochodzić spora część impulsu inflacyjnego. I dlatego właśnie nie podniesiono stóp procentowych, aby jeszcze nie dokładać sobie kłopotów z tymże kapitałem.
    Inwestycyjny jest w warunkach chińskich standardem i w ostatnim czasie nie słyszałem o jakiejś eksplozji inwestycji bezpośrednich. Więc stąd impulsu bym się nie spodziewał.
    Oczywiście bardzo słuszna jest Pani konkluzja mówiąca o paradoksie: inflacja- deprecjacja podczas gdy cały świat za Amerykanami krzyczy o aprecjacji. Ale jak się na amerykańskich zachowaniach znam, będą kontynuowali swój krzyk. Ale to nic w porównaniu z inflacją, która teraz wychodzi na prowadzenie jeśli chodzi o chińskie kłopoty.

    • Ponieważ j**** śniegiem w SH i jest – 2 C to stwierdza, że :

      „3. wzrost płac co zawsze bezpośrednio napędza inflację. Ale tutaj niestety brak mi danych, w jakim stopniu nastąpił wzrost w stosunku np. do okresu sprzed tych historii z samobójstwami w Shanghaju? Czy to nie jest bardziej medialny wzrost a nie rzeczywisty?”

      nie chodzi o wzrost płac w sensie rynkowym tylko o indeksację płac !

      co do inflacji : to już pisałem na tym forum proszę przestudiować dwa okresy jeden wielkiej depresji 1921-1929 oraz okres kiedy Alan G. był szefem FEDu …. czyli utrzymywanie stabilności pieniądza i niby niskiej inflacji .. a każdy wie jak się potem kończyły te historie !! :+)
      odsyłam standardowo do ATCK !!

Pozostaw odpowiedź