Chiny,Tajwan

Krok w stronę mocarstwowości, czyli chińska strategia soft power wobec Tajwanu?

Taiwan_China_Talks__112304e14 stycznia 2010 r. o godzinie 20.10 w budynku Starego BUWu (ul. Krakowskie Przedmieście 26/28, sala 107).
Aleksandra Bieniek, będzie gościem Koła Wschodniego UW. Temat spotkania 

CHINY JAKO SUPERMOCARSTWO- chińska strategia soft power wobec Tajwanu.

(Spotkanie jest stanowi część cyklu Bliżej Azji organizowanego wspólnie przez Koło Wschodnie i CSPA.)

Poniżej prezentujemy tekst autorstwa Aleksandry Bieniek, który odnosi się do tematu jej czwartkowego wystąpienia:

Nieprzerwane od 1978 r. pasmo sukcesów gospodarczych, wzmocnione niejako niedawnym kryzysem finansowym, predestynuje Państwo Środka do roli jednego z biegunów w zmieniającym się porządku międzynarodowym. Chcąc sprostać zadaniu, ChRL nie tylko musi wykazać się efektywnością w gromadzeniu bogactwa, ale także siłą militarną oraz “miękką siłą”.  

Termin soft power – miękka siła ukuty został przez amerykańskiego politologa Josepha S. Nye’a w latach 90-tych na określenie atrakcyjności Stanów Zjednoczonych. Była to próba wyjaśnienia, jakie czynniki, poza niewątpliwą potęgą militarną oraz ekonomiczną, skłaniają innych aktorów sceny międzynarodowej do poddania się prymatowi USA. Od tamtej pory uważa się zatem, że państwo, które pragnie zdobyć pozycję mocarstwa regionalnego lub globalnego musi sprawnie posługiwać się nie tylko siłą militarna, potęgą ekonomiczną, ale i być „wzorem cnót” w bardziej miękkich dziedzinach.  

Stąd też Chińska Republika Ludowa aspirując do roli, drugiego po Stanach Zjednoczonych Ameryki, mocarstwa, także pracuje nad pozytywnym wizerunkiem reżimu komunistycznego. W łonie samej partii ukuto termin „pokojowy wzrost” (peaceful rise), który następnie zamieniono na „pokojowy rozwój” (peaceful, development), aby przypadkiem nie drażnić Waszyngtonu i ogólnie pojętej społeczności międzynarodowej aspiracjami i faktem błyskawicznego rozwoju gospodarczego. 

Poza próbą przekonania międzynarodowej opinii publicznej o swych dobrych intencjach, których największym przejawem było zorganizowanie Letnich Igrzysk Olimpijskich w 2008 roku, Chiny mają dużo większe wyzwanie w zakresie soft power na rodzimym podwórku. Mianowicie dotyczy to Tajwanu, którego de facto niezależny rząd i społeczeństwo nie zgadzają się na dobrowolne przyłączenie wyspy do ChRL. 

Tajwan jest szczególnym przypadkiem wykorzystania soft power przez Chiny ze względu na wspólną  historię rządów po obu stronach Cieśniny Tajwańskiej. Sytuacja w świetle faktów jest kuriozalna – mamy do czynienia z „dwoma Chinami”, które często porównywane są do podziału Niemiec po II wojnie światowej lub podziału Korei na Północną i Południową. Co więcej, w zaistniałej sytuacji ChRL nie dąży do użycia siły militarnej do rozwiązania problemu z dwóch powodów. Po pierwsze, Tajwan otrzymał gwarancje bezpieczeństwa USA. Po drugie, interwencja zbrojna na Tajwanie zaszkodziłaby wizerunkowi ChRL i niepowodzenie kampanii „pokojowego rozwoju”. Jak więc przekonać Tajwańczyków, żeby dobrowolnie zechcieli oddać się w braterskie dłonie Pekinu? Należy odwołać się do teorii Josepha Nye’a i dostosować ją do swoich potrzeb.  

Wg amerykańskiego naukowca, soft power to siła przyciągania. Składają się na nią takie atrybuty państwa, jak instytucje, wartości, kultura, polityka. W przypadku USA, atrakcyjną siłę stanowią instytucje demokratycznego państwa prawa z jednej strony, a muzyka popularna i produkcje z Hollywood z drugiej. Do dzisiaj istnieje pojęcie „American Dream” nie tylko w samych Stanach Zjednoczonych, ale i poza nimi. Zatem co takiego mogą zaoferować Chiny światu w zakresie soft power, a co takiego mogą w tym kontekście podarować Tajwanowi? Nie należy zapominać, że zdecydowana większość mieszkańców Tajwanu przekroczyła w różnych okresach historycznych Cieśninę Tajwańską i przybyła na wyspę z chińskich prowincji Kanton lub Fujian. Około 13% stanowią ci, którzy przypłynęli na Formosę w 1949 roku z Chiang Kai-Shekiem. Co więc mogłoby ich na tyle interesować, żeby zechcieli zbliżyć się do centrum grawitacji ChRL? Otóż czynnikiem najważniejszym, jak się wydaje, może być współpraca gospodarcza, która w teorii Nye’a określona została jako element hard power, razem z siłą militarną. 

Tajwańczycy, podobnie jak inni członkowie chińskiego kręgu kulturowego (hua ren), znani są z niebywałej wprost zaradności biznesowej i przedsiębiorczości. Co więcej, dzięki amerykańskim inwestycjom po II wojnie światowej, transferowi technologii oraz własnej taniej sile roboczej, Tajwan stał się istotnym elementem światowej sieci produkcyjnej. Ze wzrostem dobrobytu na wyspie, rosnąć musiały również płace, a w wielu sektorach (labor-intensive) opłacalność produkcji opierala się właśnie na niskich płacach i dużej ilości produkowanych towarów. Jako, że podczas rządów Chiang Kai-sheka i jego syna Chiang Ching-kuo, wszelki transfer kapitału na kontynent chiński był zakazany, to wielu przedsiębiorców zdecydowało się zarejestrować spółki w Hong Kongu lub rajach podatkowych, aby móc wykorzystać potencjał produkcyjny ChRL. W 1987 roku, kiedy wraz z odwołaniem stanu wojennego zniesiono zakaz, coraz więcej firm było zainteresowanych inwestycjami w prowincjach przybrzeżnych, gdzie „możliwości są tak wspaniałe, że nie można ich nie wykorzystać”, jak powiedziała mi założycielka potężnej tajwańskiej firmy produkującej elektronikę. W taki właśnie sposób reżim w Pekinie od dawna wabi tajwańskich przedsiębiorców obietnicami preferencyjnego traktowania, ulg podatkowych, taniej siły roboczej oraz taniej ziemi. 

Rzecz w tym, że same zachęty ekonomiczne nie wystarczą do skłonienia kogoś, w tym przypadku państwa zdemokratyzowanego, do dobrowolnego poddania się  woli reżimu komunistycznego. Należy zastosować innego rodzaju „kije i marchewki” w wymiarze także politycznym. 

Polityka ChRL wobec Tajwanu zaczęła ulegać zmianie wraz z nową, czwartą generacją  przywodców partyjnych i Hu Jintao jako jej liderem. Działania prowadzone przez jego poprzednika na stanowisku prezydenta ChRL i przewodniczącego Komunistycznej Partii Chin – Jiang Zemina miały zdecydowanie inny wydźwięk polityczny.  

Jiang Zemin objął władzę odpowiednio w 1989 (Komunistyczna Partia Chin) i 1993 roku (prezydentura kraju). Mniej więcej w tym samym czasie nastąpiła zmiana polityczna w Tajpej, gdzie prezydentem został Lee Teng-hui. Zdawało się wtedy, że stosunki tajwańsko-chińskie weszły w nową erę. Po obu stronach Cieśniny było dwóch nowych przywódców, którzy byli dużo mniej niż poprzedni obciążeni historycznymi konfliktami. Dzięki temu w 1992 roku w Hong Kongu zawarto porozumienie nazwane „Konsensusem 1992” (1992 Consensus), w którym ustalono zasadę „jednych Chin”. Miała ona oznaczać, że obie strony porozumienia akceptują fakt, że są tylko jedne Chiny, a każda ze stron ma własną, odrębną interpretację tego terminu. Porozumienie stało się fundamentem do spotkania przedstawicieli stron – Wanga Daohana i Koo Chen-fu w Singapurze w 1993 roku. Wang i Koo byli przewodniczącymi quasi-rządowych organizacji, odpowiednio Association For Relations Across the Taiwan Strait i Straits Exchange Foundation, stworzonych do aranżowania spraw technicznych i biznesowych pomiędzy stronami Cieśniny Tajwańskiej. Dążono w ten sposób do pominięcia problemu wzajemnego uznania dyplomatycznego oraz definiowania stosunków jako państwo-państwo czy państwo-autonomia, etc.  

W sierpniu 1993 rząd w Pekinie wydał White Paper przeznaczony dla międzynarodowej opinii publicznej, w którym stwierdzono, że „rozwiązanie problemu tajwańskiego i osiągnięcie narodowego zjednoczenia jest świętym obowiązkiem całego narodu chińskiego”, a fundamentalną zasadą ChRL w dążeniu do tego celu jest „pokojowe zjednoczenie; jeden kraj, dwa systemy”. Dokument obiecywał również szeroką autonomię dla Formosy już po zjednoczeniu. Był to szokujący zwrot w polityce i nastawieniu ChRL do Tajwanu. Zadeklarowano otwarcie, że celem rządu nie jest siłowe rozwiązanie, ale pokojowe podejście do kwestii przyłączenia wyspy do ChRL. W tym miejscu podkreślić należy, że oczywiście nie było mowy o szukaniu wspólnego środka i dochodzeniu do konsensusu. Zjednoczenie miało nastąpić na warunkach i zasadach określonych przez Pekin i zakładało inkorporację Republiki Chińskiej do ChRL.  

W 1995 roku Jiang wydał  dokument nazwany „Kontynuując dążenie do zjednoczenia Chin”  (Continuing to Strive toward the Reunification of China), w którym złożył ośmiopunktową propozycję „rodakom na Tajwanie”. Istotne jest to, że propozycja nie była skierowana do rządu w Tajpej, ale przekaz miał dotrzeć bezpośrednio do obywateli, niejako z pominięciem oficjalnego kanału rządowego. W dokumencie obiecywał Jiang gospodarczą prosperity z jednej strony, ale i możliwość goźby militarnej. Zaznaczył, że istnieją dwie możliwości rozwiązania kwestii tajwańskiej – pokojowa i niepokojowa, a zasada „jednych Chin” absolutnie nie podlega negocjacjom. Zaoferował konsultacje na równej stopie dla każdej partii politycznej lub jednostki, która jest zaniepokojona sytuacją i żywi patriotyczne uczucia dla „ojczyzny” – która w jego przekazie stanowiła kontynent chiński, czyli ChRL. Niedługo później, koncyliacyjna propaganda Jianga zamieniła się w kryzys militarny w Cieśninie Tajwańskiej. 

W 1995 roku, po wielu latach starań, Kongres USA zezwolił Lee Teng-huiowi, ówczesnemu prezydentowi Tajwanu, na uzyskanie wizy w celu wygłoszenia wykładu nt. Demokratyzacji Tajwanu w jego alma mater, Cornell University. Wcześniej Sekretarz Stanu USA Warren Christopher zapewniał swego odpowiednika w Pekinie, że wizyta taka byłaby sprzeczna z nieoficjalnymi relacjami USA i Tajwanu. Mimo to, zgodnie z zezwoleniem Kongresu, wizyta Lee doszła do skutku, co przyciągnęło dużą uwagę mediów i poważnie nadszarpnęło stosunki amerykańsko-chińskie. W odwecie za to wydarzenie, a także jako przestroga przed poparciem Lee w wyborach prezydenckich 1996 roku, Pekin postanowił „wyprężyć muskuły” i przeprowadził testy pocisków oraz ćwiczenia wojskowe w Cieśninie Tajwańskiej między lipcem 1995 a marcem 1996. W grudniu 1995 Cieśniną przepłnęła amerykańska grupa bojowa lotniskowca USS Nimitz a w marcu 1996 grupa bojowa USS Independence – konflikt zbrojny w Azji Wschodniej zdawał się wisieć na włosku, a Lee Teng-hui został pierwszym, całkowicie demokratycznie wybranym prezydentem Tajwanu w marcu 1996 roku uzyskując 54% poparcie – tajwańska polityka Jiang Zemina nie powiodła się.  

Może właśnie dlatego postanowiono powrócić do formuły spotkania Wang-Koo, którzy wznowili rozmowy o stosunkach tajwańsko – chińskich w 1998 roku. Oczekiwano, że spotkanie to stworzy nową płaszczyznę  konsultacyjną i w rezultacie poprawi stosunki dwustronne oraz zbuduje wzajemne zaufanie torując drogę do pokojowego rozwoju i współpracy, a w dalszej perspektywie przyczyniając się do stabilności politycznej i ekonomicznej w rejonie Azji Wschodniej. Tak się jednak nie stało, a sytuację w Cieśninie fundamentalnie pogorszył fakt wybrania na prezydenta Tajwanu w 2000 roku kandydata pro-niepodległościowego, Chen Shui-biana.  

Polityka tajwańska Jiang Zemina okazała się nieefektywna w swym „wymiarze atrakcyjnym”  dlatego, że nie tylko doprowadziła do większego napięcia w stosunkach dwustronnych z Tajwanem, lecz także skłoniła Tajwańczyków do obrania opcji przyszłości zdecydowanie przeciwnej zamierzeniom władz w Pekinie. Grożono nawet Tajwanowi użyciem siły zbrojnej, gdyby doszło do wybrania Chena na prezydenta. Tym razem gróźb nie spełniono, a dzięki demokratycznemu wyborowi, partnerzy negocjacyjni w Tajpej zmienili się na takich, którym daleko było, w przeciwieństwie do Kuomintangu, do zaakceptowania formuły „jednych Chin”. 

Cały okres prezydentury Chen Shui-biana to dla władzy w ChRL czas niemiłych niespodzianek. Co zaskakujące, mimo znaczących nieporozumień politycznych, tajwańsko-chińskie stosunki ekonomiczne miały się wręcz wyśmienicie. Ich intensyfikacja nastąpiła po spotkaniu w Singapurze w 1993 roku i rozwija się pomyślnie do tej pory. Szczególnie wypadki na Placu Tiananmen w 1989 roku spowodowały, że Chińczykom z kontynentu zależało na tajwańskich inwestycjach oraz transferowi wiedzy. Po tych wydarzeniach z ChRL wycofało się wiele przedsiębiorstw zachodnich, kierujących się sprzeciwem wobec jawnego łamania praw człowieka. W Pekinie uchwalono Prawo Ochrony Tajwańskich Przedsiębiorstw (Taiwan Businesses’ Investment Protection Law). Rząd tajwański sprzeciwiał się nieuchronnie wzrastającej zależności gospodarczej Formosy od kontynentu i prowadził politykę „Go South”, aby skłonić rodzimych biznesmenów do inwestowania w krajach takich, jak Wietnam, Kambodża, Indonezja, Filipiny. Jednak z oczywistych względów podobieństw językowych i kulturowych, główną destynacją tajwańskich inwestycji był kontynent chiński. Przedsiębiorcy stali się kartą przetargową w pekińskiej kampanii wizerunkowej o Tajwan, którą to skrupulatnie wykorzystuje następca Jianga w roli prezydenta ChRL – Hu Jintao. 

Hu objął pełnię  władzy w Chinach w 2004 i od roku 2005 obserwuje się znaczącą zmianę w unilateralnym podejściu kontynentu do spraw tajwańskich. Pierwszym znaczącym dokumentem wydanym przez Hu były „Czteropunktowe wytyczne na temat stosunków w Cieśninie Tajwańskiej”, które ponownie kładły uznanie zasady „jednych Chin” jako fundamentu potencjalnej współpracy politycznej między stronami. Jednak tym razem przesłanie Hu nie było adresowane do oficjalnych władz w Tajpej, ale do wszystkich bez względu na to czy będzie to jednostka, czy też partia polityczna. W ten sposób dążono do odizolowania problematycznego pro-niepodległościowego Chena i nawiązania współpracy z tymi, którzy, jak już wtedy było jasno widoczne, mieli przejąć władzę w kolejnym rozdaniu. Dlatego też w 2005 roku Hu zaprosił do Pekinu przywódców partii opozycyjnych, Lien Chana z KMT i Jamesa Soona z Pierwszej Partii Narodowej niejako również w celu załagodzenia kontrowersji wywołanych ratyfikowaniem w marcu 2005 roku „Anti-secession Law”.  

„Anti-secession Law” określa, że celem rządu ChRL jest powstrzymanie tajwańskiego ruchu niepodległościowego przed podzieleniem Chin oraz promowanie zjednoczenia. Mówi również o tym, że władze w Pekinie podejmą siłowe lub inne niezbędne działania w przypadku, kiedy bliżej nieokreślone siły niepodległościowe odniosą sukces w oddzieleniu Tajwanu od Chin lub, jeśli jakiekolwiek szanse na pokojowe zjednoczenie zostaną wyczerpane. Prawo zostało uchwalone na 10-tym Kongresie Ogólnochińskiego Zgromadzenia Przedstawicieli Ludowych w marcu 2004 roku jako przestroga dla wybranego w tym samym czasie na drugą kadencję prezydencką Chen Shui-biana. Ze względu jednak na długą procedurę ratyfikacyjną, weszło w życie dopiero w 2005 roku. Prezydent Hu, nie chcąc okazać słabości w podejściu do spraw tajwańskich nie miał możliwości zablokowania uchwalenia „Anti-secession Law”. 

W 2005 roku udało się również dojść do innego porozumienia w sprawach Cieśniny, mianowicie zadecydowano o otwarciu bezpośrednich połączeń lotniczych w okresie celebracji Chińskiego Nowego Roku. Wcześniej względy polityczne nakazywały wszystkim samolotom z kontynentu na wyspę i w przeciwnym kierunku, lądowanie na neutralnym gruncie w Hong Kongu. W tym przypadku, samoloty miały jedynie przeciąć hongkońską przestrzeń powietrzną bez konieczności lądowania. 

Kolejnym istotnym posunięciem w zakresie soft power była propozycja bezcłowego importu owoców z Tajwanu na kontynent. Oferta wycelowana była w tradycyjnie pro-niepodległościowy elektorat Demokratycznej Partii Postępu, którego większość mieszka w południowej części wyspy i zajmuje się rolnictwem. Ponadto oferta została złożona ponownie z pominięciem oficjalnych władz. Przekazano ją na ręce przywódców Kuomintangu, którzy w tym czasie stanowili opozycję i przekazana bezpośrednio stowarzyszeniom farmerskim. Wkrótce potem Pekin zadecydował o wycelowaniu zachęt w studentów tajwańskich i zezwolił, żeby płacili takie samo czesne, jak ich kontynentalni koledzy. Różnica była ogromna – Tajwańczycy chcący studiować w ChRL musieli liczyć się z wydatkami rzędu 1 tys. do 1,5 tys. dolarów amerykańskich, podczas gdy ich kontynentalni koledzy płacili zaledwie 367 dolarów czesnego. Co więcej, przekazano kwotę ponad 120 tys. dolarów rocznie na stypendia dla tajwańskich studentów oraz zaoferowano specjalne dofinansowanie dla instytucji przyjmujących na studia tajwańską młodzież. Według nieoficjalnych ustaleń, około 60% tajwańskich studentów byłoby zainteresowanych studiowaniem w ChRL, biorąc pod uwagę szczególnie możliwości finansowe i rozległy rynek pracy. Osoby decydujące się na podjęcie studiów w Chinach mają później problemy z poszukiwaniem pracy na swojej rodzinnej wyspie z tego względu, że Tajwan dotychczas nie uznaje chińskich dyplomów. Tajwańscy absolwenci chińskich uczelni mają natomiast szanse pracować na kontynencie, gdzie uwolniono dla nich rynek pracy już w 2001 roku. 

Istotną z chińskiego punktu widzenia grupą zawodową są lekarze. W maju 2006 roku rząd chiński zastanawiał się nad przedłużeniem zezwoleń na pracę dla specjalistów z Tajwanu, Hong Kongu i Makao od jednego roku do trzech lat. W kwietniu 2007 roku dopuszczono tajwańskich lekarzy praktykujących medycynę chińską do ChRL-owskiego egzaminu zawodowego na takich samych zasadach, jak ich lokalnych kolegów. W lutym 2008 roku z kolei, Biuro Spraw Tajwańskich Rady Państwa ChRL ogłosiło, że zamierza dopuścić tajwańskich lekarzy do praktykowania w Chinach. Strona tajwańska oświadczyła, że przepływ biznesu i personelu nie jest jednostrony i w związku z tym, aby zagwarantować prawa profesjonalistów po obu stronach Cieśniny, najlepiej byłoby rozpocząć negocjacje w ramach WTO. 

Władze w Tajpej zdawały sobie sprawę, że oferta chińska jest z jednej strony podyktowana wewnętrzną potrzebą kontynentu zrównoważenia dostępu do opieki medycznej, szczególnie poza największymi miastami. Z drugiej jednak strony uznano, że jest to część polityki „większego łagodzenia miękkich polityk” (soft policies become more lenient). Dlatego też przestrzegano miejscowych lekarzy, że jeśli zdecydują się na prowadzenie praktyki na kontynencie, muszą mieć pewność co do potencjalnego ryzyka oraz świadomość otoczenia w skali makro, aby nie dać się zwieść tzw. „preferencyjnej polityce” ChRL dla Tajwanu.  

Podczas prezydentury Chen Shui-biana oferta ułagodzenia czy też skuszenia skierowana była jasno do tajwańskich obywateli. Od początku prezydentury Chena Tajwan zaczął odczuwać problemy ekonomiczne i mówiło się nawet o próbie „wydrążenia” (hollow out) tajwańskiego przemysłu spowodowanego preferencyjnym traktowaniem na kontynencie. Jednak mimo kontrowersji, mieszkańcy Formosy nie mają wątpliwości, że jednym ze składników ich dobrobytu jest bliskość z Chinami i ich preferencyjna pozycja. Dlatego też preferują zachowanie status quo i niedrażnienie Pekinu niepodległościową propagandą. Może właśnie dlatego w 2008 roku naród zdecydował się postawić na prezydenckiego kandydata KMT, który prezentował bardziej koncyliacyjną postawę niż jego poprzednik. Ogłosił, że sednem jego prezydentury będzie polityka „trzech nie”: nie dla de jure niepodległości, nie dla zjednoczenia oraz nie dla użycia siły w rozwiązaniu kwestii tajwańskiej. Nic zatem dziwnego, że praktyczni z natury Tajwańczycy udzielili mu druzgocącego poparcia ponad 58%.  

Prezydentura Ma Ying Jeou otworzyła nową furtkę w stosunkach tajwańsko –  chińskich. Jeszcze przed zaprzysiężeniem wiceprezydent Vincent Siew spotkał się z Hu Jintao na forum ekonomicznym w Boao w kwietniu 2008. Podstawowym przesłaniem tego spotkania była demonstracja dobrej woli dla odłożenia na bok kontrowersji (politycznych) i próby osiągnięcia poczucia wygranej dla obu stron. Ponadto małym, acz istotnym gestem było usunięcie z komunikatu prasowego wydanego po wspólnym spotkaniu słów „w zgodzie z zasadą jednych Chin”. Wkrótce po tym, nastąpił znaczący przełom w stosunkach w Cieśninie, który niewątpliwie przygotowywany był przez administrację Hu i liderów Kuomintangu od czasu pamiętnego spotkania w 2005 roku.  

Zaraz po objęciu władzy na Tajwanie w maju 2008 roku administracja prezydenta Ma zabrała się  energicznie do odbudowywania wzajemnego zaufania z rządem w Pekinie. W czerwcu 2008 dwie de jure pozarządowe organizacje – SEF i ARATS spotkały się aby omówić i podpisać dwa porozumienia. Jedno dotyczące kontynentalnych turystów podróżujących na Tajwan, a drugie dotyczące weekendowych lotów czarterowych, które zainaugurowane w lipcu 2008 miały służyć nie tylko tajwańskim biznesmenom, ale i chińskim turystom udającym się na Tajwan. Spotkanie listopadowe przyniosło jeszcze większy przełom. Podpisano umowy nt. „trzech linków – bezpośrednich połączeń lotniczych, lotów cargo oraz oraz morskiego transportu ładunkowego, wzmocnienia bezpieczeństwa żywności, w tym szybszego informowania na temat niebezpiecznych substancji, co było szczególnie istotne ze względu na jesienny skandal związany z importem skażonego mleka w proszku z ChRL. Trzecie spotkanie Chianga i Chena (Chiang Pin-kung i Chen Yunlin), jak zwykło się umownie nazywać negocjacje, doszło do skutku w kwietniu 2009 i przyniosło nowe zobowiązania do wspólnej walki z przestępczością oraz pomocy sądowej, współpracy finansowej oraz uzupełniającą umowę dotyczącą transportu lotniczego. Dodatkowo, osiągnięto konsensus w zakresie połączonego promowania kontynentalnych inwestycji na Tajwanie, a także dokończono sprawy formalne związane z instytucjonalizacją tych bilateralnych negocjacji. W przyszłości, jeśli zostanie podjęte porozumienie w sprawach ogólnych, inne kompetentne organizacje z Tajwanu i ChRL będą także mogły dalej kontaktować się bezpośrednio, aby na szczeblu operacyjnym omówić niezbędne kwestie techniczne i ewentualnie podpisać dalsze porozumienia. 

Ostatnie, jak dotąd, spotkanie miało miejsce w grudniu 2009 roku i zaowocowało umowami w zakresie inspekcji i zapewnienia bezpieczeństwa produkcji rolnej oraz rozszerzenia tajwańskiego eksportu rolnego, unikaniu podwójnego opodatkowania i wzmocnienia współpracy podatkowej, współpracy dotyczącej standardów testowych i certyfikacji oraz współpracy w zakresie siły roboczej zatrudnionej w przemyśle rybnym. Od grudnia 2008 roku mówi się też o przygotowaniach do podpisania Economic Cooperation Partnership Agreement (ECFA), propozycji wysuniętej przez administrację prezydenta Ma. Porozumienie o wolnym handlu miałoby paradoksalnie na celu wyjście z izolacji ekonomicznej w regionie, spowodowanej politycznymi niesnaskami z Pekinem. Strona chińska przychyla się do propozycji ECFA, ale szczegóły nadal nie są znane.  

Według badań  opinii publicznej, mieszkańcy Formosy popierają politykę  swojego rządu i wyniki kolejnych rund negocjacyjnych. W grudniu 2009 roku 59,5% badanych gwarantowało poparcie dla regularnych spotkań między SEF i ARATS, 18,7% było im przeciwne. Dodatkowo, 31,7% respondentów uznało, że stosunki w Cieśninie Tajwanskiej powinny być nadal wzmacniane, 25,7% stwierdziło, że satysfakcjonuje ich obecne tempo wymiany, a 27,3% uważa, że relacje RCh i ChRL są za bliskie. Przeciwnicy obecnej administracji zarzucają jej dążenie do zaprzedania się ChRL i w konsekwencji zjednoczenie pod centralnym rządem Komunistycznej Partii Chin.  

Zdecydowanie, bardziej koncyliacyjna polityka z obu stron przyczynia się do stabilizacji w regionie. Dodatkowo, służy mocarstwowym interesom Chin w skali makro pomagając im kreować właściwy wizerunek dla Zachodu, a w szczególności dla USA. Tajwan był kartą przetargową między Stanami Zjednoczonymi i ChRL i nazywano go amerykańskim niezatapialnym lotniskowcem na Pacyfiku oraz „Chinami w amerykańskim pudełku”. Zatem nawet niewielka zmiana w dwustronnej polityce RCh i ChRL może mieć wpływ na kształt systemu światowego.  

Ocieplenie relacji z Chinami ma też znaczenie dla samej wyspy. Przede wszystkim pozwala jej stworzyć wrażenie wyjścia nieco z międzynarodowej izolacji narzuconej przez Pekin. Nie jest to wprawdzie oficjalne nawiązywanie stosunków dyplomatycznych, ale może posłużyć do zintensyfikowania wymiany gospodarczej, a w konsekwencji nawet  podpisania umów o wolnym handlu z innymi państwami w regionie, i nie tylko. Tajwan jest uzależniony gospodarczo przede wszystkim od Chin i Stanów Zjednoczonych. Kiedy w USA rozpoczął się kryzys, tajwański eksport spadł w grudniu 2008 roku aż o 40%. Dlatego też, paradoksalnie Tajwan musi najpierw zbliżyć się z Chinami, które blokują możliwości nawiązywania oficjalnych FTA z państwami ASEAN, aby mieć szansę wyrwać się z gospodarczej osi grawitacji Państwa Środka.  

Dobre relacje Tajpej z Pekinem zostały już niejako „nagrodzone” przez możliwość uczestniczenia w World Health Assembly w ubiegłym roku. Zaraz po trzeciej rundzie negocjacyjnej rozmów Chianga i Chena, rząd w Tajpej otrzymał  zaproszenie do uczestnictwa w spotkaniu w charakterze obserwatora. Prawdopodobnie spowodowane zostało ono wypowiedzią Hu Jintao mowiącym, że dopuszcza możliwość racjonalnych ustaleń, mających na celu dopuszczenie Tajwanu do uczestnictwa w organizacjach międzynarodowych. Trzeba tu pamiętać, że w zasadzie od powstania ruchu niepodległościowego na Tajwanie, kluczowym jego zadaniem i formą „grożenia” ChRL proklamowaniem niepodległości było dążenie do ponownego przystąpienia do Organizacji Narodów Zjednoczonych, a przez to osiągnięcie międzynarodowej prawnej uznawalności politycznej. Stąd wystąpienie Hu można uznać za kolejny kamień milowy w stosunkach chińsko-tajwańskich.  

Wybicie się ChRL na pozycję światowego lidera gospodarczego spowodowało, że międzynarodowa opinia publiczna uważnie obserwuje każdy ruch Pekinu. Jeśli ChRL będzie dążyła do zrealizowania ambicji zostania światowym supermocarstwem, musi pokazać światu, że nie jest siłą rewizjonistyczną i do tego celu kwestia właściwego, „pokazowego” obchodzenia się z Tajwanem sprawdzi się znakomicie. Bycie pod lupą międzynarodowej opinii publicznej spowodowało również, że znacznie spadło prawdopodobieństwo użycia siły militarnej do rozwiązania kwestii Tajwanu i zmobilizowało Pekin do zaczerpnięcia z amerykańskiego modelu soft power i stworzenia nowej strategii zjednoczenia RCh.  

Chiny nigdy nie pozwolą  na niepodległość wyspy – wtedy prowincje kontynentalne, takie jak Xinjiang czy Tybet, również dążyłyby do niepodległości. Nie wiadomo również jak zareagowałyby specjalne regiony administracyjne Hong Kong i Makao, które zupełnie niedawno powróciły pod administrację chińską. Co więcej, należy zaznaczyć, że boom gospodarczy spowodował, iż mieszkańcy Państwa Środka zastępują komunizm nacjonalizmem w swoich osobistych systemach wartości, a nauczono ich, że Tajwan jest częścią Chin. Pozwolenie na niepodległość Formosy stawiałoby zatem Partię Komunistyczną w sytuacji „utraty twarzy” wobec własnej opinii publicznej. Doprowadziłoby też najprawdopodobniej do kryzysu władzy w łonie KPCh i w konsekwencji końca rządów komunistów w Chinach. 

Aleksandra Bieniek (doktorantka ISP PAN, współpracuje z CSPA) 

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Krok w stronę mocarstwowości, czyli chińska strategia soft power wobec Tajwanu? Reviewed by on 11 stycznia 2010 .

14 stycznia 2010 r. o godzinie 20.10 w budynku Starego BUWu (ul. Krakowskie Przedmieście 26/28, sala 107). Aleksandra Bieniek, będzie gościem Koła Wschodniego UW. Temat spotkania  CHINY JAKO SUPERMOCARSTWO- chińska strategia soft power wobec Tajwanu. (Spotkanie jest stanowi część cyklu Bliżej Azji organizowanego wspólnie przez Koło Wschodnie i CSPA.) Poniżej prezentujemy tekst autorstwa Aleksandry Bieniek,

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Patrycja Pendrakowska

Prezes CSPA od maja 2017 roku, ekspert od Chin. Doktorantka w zakładzie filozofii społecznej UW. Ukończyła sinologię, etnologię i socjologię na UW, którą studiowała również na Ludwig-Maximilians Universität w Monachium. W 2011 roku badała problem migracji w Nepalu, w Institute of Integrated Development Studies w Katmandu. Była redaktorka TVN24 i wolontariuszka w dziale misji PAH. Otrzymała stypendia naukowe na seminaria i badania w Polsce, Niemczech, Hiszpanii i Chinach. E-mail: [email protected]; twitter: @patrycjapendra

Pozostaw odpowiedź