Indonezja

Konflikt między mediami a policją w Indonezji

Przed dwoma tygodniami, jeden z najbardziej poczytnych, ilustrowanych tygodników indonezyjskich – „TEMPO”, opublikował kontrowersyjny artykuł mówiący o uwikłanych w podejrzaną działalność, sześciu wysokich rangą dowódcach Policji Narodowej. Poruszone przez dziennikarzy kwestie, to przede wszystkim  podejrzane rachunki bankowe,  enigmatyczne przelewy i astronomiczne salda dodatnie, czyli nazywając rzecz po imieniu – poważne zarzuty korupcyjne pod adresem opisywanych.

Podjęcie tematu przez dziennikarzy uruchomiło następnie, na zasadzie domina, całą serię  wydarzeń.

Już sama okładka tygodnika w dosadny sposób potraktowała oskarżanych funkcjonariuszy, przedstawiając pracownika resortu bezpieczeństwa, prowadzącego na smyczy (bądź prowadzonego przez), trzy świnki skarbonki.

Świnka, ma tu podwójnie negatywne zabarwienie, mając na uwadze fakt, iż Indonezja, to największy kraj muzułmański na świecie i zwierzę to uznawane jest w myśl dogmatów wiary za nieczyste.

Okładka pisma "Tempo"
Okładka pisma „Tempo”

Dziwne historie wokół nakładu „Tempa” z omawianym artykułem, zaczęły się jeszcze zanim „sensacyjny” numer trafił na półki sklepowe. W noc poprzedzającą ukazanie się nakładu, „mistyczny”, jak go nazywają media, Nabywca, zakupił 30 000 egzemplarzy tygodnika, po czym ulotnił się jak kamfora. Oczywistym jest, iż żadna gazeta z puli wchodzącej do nocnej transakcji, nie trafiła do rąk czytelników. Zarzuty środowiska dziennikarskiego o zorganizowanie zakupu przez policję celem „konfiskaty” nakładu, spotkały się z jej kategorycznym zaprzeczeniem.

Po upływie kolejnych kilku dni, miały miejsce uroczyście celebrowane obchody, 64 rocznicy powstania Policji Narodowej, na których jako gość honorowy, przemawiał Prezydent Susilo Bambang Yudhoyono. Ku zaskoczeniu wszystkich obserwatorów, nie oszczędził resortowi cierpkich słów krytyki. Wyraził jednak na zakończenie swojej prelekcji opinię, iż winni (jeżeli są to faktycznie funkcjonariusze policji) zostaną na zasadzie wewnątrzorganizacyjnych analiz i dochodzeń zidentyfikowani i zastosowane zostaną w stosunku do nich odpowiednie sankcje.

Anglojęzyczne wydanie pisma "Tempo"
Anglojęzyczne wydanie pisma „Tempo”

Jak się w ciągu kolejnych dni okazało, nie był to ostatni akcent wywołanej przez dziennikarzy burzy. Następnego poranka, dwóch zamaskowanych napastników  podjechało nieoznakowanym motorowerem pod siedzibę redakcji głównej wydawnictwa „TEMPO”  w renomowanej dzielnicy Dżakarty, Menteng, traktując ją bezpardonowo 3 koktajlami Mołotowa. Dwa z nich trafiły w cel, jednak jak poinformowali pracownicy tygodnika, poza zniszczeniami materialnymi nikomu z pracujących wewnątrz dziennikarzy i redaktorów nic się nie stało.

Redaktor naczelny wydawnictwa, Wahyu Muryadi, zgłosił mający miejsce napad na policję ,której rzecznik Boy Rafli, ogłosił niezwłoczne rozpoczęcie poszukiwań sprawców. Zdementował jednak pojawiające się w środowisku głosy kierujące podejrzenia pod adresem resortu. Stwierdził stanowczo, iż  nie można faktu ataku łączyć z artykułem o rzekomej korupcji w jego „firmie”.

Warto dodać, iż ten sam artykuł, ukazał się również w angielskojęzycznej edycji „Tempo”, co z pewnością dolało przysłowiowej oliwy do ognia, nie dając się sprawie zamieść pod przysłowiowy dywan. Okładka wersji anglojęzycznej nawiązuje do oryginału, i również przedstawia generała policji, świnkę skarbonkę i jednoznaczny tytuł – „ Policja w kieszeni”.

Zniknięcie nakładu oraz atak na redakcję tygodnika wywołały akcje solidarnościową środowisk dziennikarskich i niezależnych mediów, które wystosowały liczne protesty i oświadczenia popierające wolność prasy oraz  jednocześnie potępiły próby ingerowania w prace niezależnych żurnalistów, pracujących  na rzecz poszukiwania prawdy.

Sojusz Niezależnych Dziennikarzy Azji (AJI), w swoim oświadczeniu podpisanym przez Nezara Patria stwierdził, iż jeżeli zamach na redakcje miał faktycznie, jak się podejrzewa, swoich mocodawców w kręgach policji, to mamy do czynienia z  ewidentnym zamachem na wolność prasy w Republice Indonezji.

Agus Sudibyo, z najpopularniejszego portalu internetowego Detik, wyraził swoje ubolewanie, iż tyle lat po wejściu Indonezji w erę wolności słowa i demokracji mają miejsce zdarzenia, o których w ogóle nie powinno być mowy.

Muzułmańskie Stowarzyszenie Studentów (HMI) poszło dalej i określiło napaść jako akt terroru wymierzony w wolności prasy w Indonezji.

Na tym jednak nie koniec historii rozpętanej przez odważną publikację w „Tempo”.

Ostatni i zarazem najmocniejszy jak do tej pory akord w całej sprawie zabrzmiał w czwartek, kiedy czterech zamaskowanych sprawców napadło i dotkliwie pobiło dziennikarza śledczego Tame Sutrie Langkuna, pracującego dla organizacji badającej zjawiska korupcyjne – WATCH.

To sporządzone przez niego analizy rachunków bankowych sześciu generałów posłużyły jako  fundament  artykułu w „TEMPO”.

Po napaści na Langkuna raz jeszcze głos w sprawie zabrał prezydent RI, SBY,  który bardziej stanowczo niż do tej pory domaga się teraz rozwikłania sprawy i ujawnienia winnych. Zaznaczył również, iż prawdopodobnym (według jego wiedzy) jest wariant, iż to jakaś „strona trzecia” dla swoich nieokreślonych korzyści, próbuje zdyskredytować policję wykorzystując jej uwikłanie w „konflikt z mediami”.

Głównodowodzący indonezyjskiej policji, Bambang Hendarso Danuri, zaapelował jednocześnie do opinii publicznej, by nie wyciągać pochopnych wniosków i nie kierować wszystkich zarzutów i podejrzeń na jego resort. Zapewnił o rozpoczęciu szeroko zakrojonej akcji, celem ujęcia sprawców obu incydentów.

Minister rządu do spraw koordynacji bezpieczeństwa oraz spraw politycznych i prawnych, Djoko Suyanto, oświadczył jednocześnie, iż w wypadku, gdyby okazało się, iż to stróże prawa są uwikłani w wyjaśniane wydarzenia, nie unikną kary, gdyż jak zaznaczył, „organy egzekwujące prawo nie mogą być spod prawa wyjęte”.

Aby zapobiec ewentualnym próbom ponownego zastraszania lub kolejnego zamachu na dziennikarza, policja przyznała mu całodobową eskortę, która od teraz pełni służbę w szpitalu, w którym przebywa poszkodowany.

Społeczność dziennikarska wyraziła ponownie swoje głębokie zaniepokojenie narastającą falą prób wywierania nacisków zastraszania wolnych mediów oraz zadeklarowała pełne poparcie dla walczących z korupcją i innymi patologiami życia codziennego, kolegami po fachu.

Wszyscy jednakże, łącznie z poszkodowanym, zapowiadają odwagę i konsekwencję w swojej dziennikarskiej pracy.

Według dzisiejszych doniesień policyjnych, funkcjonariusze są na dobrej drodze w rozwiązywaniu „przypadku” tygodnika „TEMPO”.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Konflikt między mediami a policją w Indonezji Reviewed by on 23 lipca 2010 .

Przed dwoma tygodniami, jeden z najbardziej poczytnych, ilustrowanych tygodników indonezyjskich – „TEMPO”, opublikował kontrowersyjny artykuł mówiący o uwikłanych w podejrzaną działalność, sześciu wysokich rangą dowódcach Policji Narodowej. Poruszone przez dziennikarzy kwestie, to przede wszystkim  podejrzane rachunki bankowe,  enigmatyczne przelewy i astronomiczne salda dodatnie, czyli nazywając rzecz po imieniu – poważne zarzuty korupcyjne pod adresem opisywanych. Podjęcie

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź