Chiny,Polecane

Kim byli protestujący w Polsce Chińczycy?

13 lipca w poniedziałek, przed Ambasadą ChRL przy ulicy Bonifraterskiej w Warszawie,  zajwiło się 48 robotników z prowincji Fujian. W piątek 24-ego dołączyło do nich kolejnych dwóch robotników z prowincji Jilin. Robotnicy rozbili obóz i zamieszkali w prowizorycznych namiotach. Wszyscy podpisali kontrakt z chińską firmą pośredniczącą  i przyjechali Polski by pracowac na budowie. Firma polska wyrzuciła robotników za strajk, który podjęli domagając się wynagrodzenia za maj i czerwiec. Celem ich protestu pod ambasadą było odzyskanie wpłaconego pośrednikowi wadium ( ok 15 tys USD) plus wypłata wynagrodzenia za dwa miesiące. Ich protest spotkał się z bezwarunkowym poparciem mieszkańców Warszawy, którzy przez 12 dni dowozili robotnikom wodę i pożywienie. 25 ego lipca robotnicy wsiedli do podstawionych autobusów i odjechali do hotelu, by po dwóch dniach wrócic do domu w Południowych Chinach. Z nieoficjalnych źródeł wiemy że wynegocjowali oni satysfakcjonujące ich rozwiązanie i otrzymali zwrot wadium i wynagrodzenie za maj i czerwiec. Jako CSPA uczestniczyliśmy w zwołanym przez wojewodę warszawskiego zebraniu przedstawicieli organizacji pozarządowych, policji, straży miejskiej i Państwowej Inspekcji Pracy, a także komentowaliśmy przebieg protestu dla mediów: Gazety Wyborczej, Newsweeka i TVP 1 ( materiał filmowy w dalszej częsci artykulu). Kim byli chińscy robotnicy, co ściągnęło ich do Polski, co najbardziej im sie podobało w naszym kraju? – serdecznie zapraszamy do lektury.

 

 

 

 

 By protest był widoczny, a pozycja negocjacyjna silniejsza, chińscy robotnicy odmówili zakwaterowania w budynku ambasady, a także w lokalach socjalnych oferowanych przez miasto. Polska firma nie chciała komentowac sprawy w mediach. Nieoficjalnie jednak dowiedzieliśmy się, iż przybyłym z Azji robotnikom, zarzucała kiepskie wykonanie projektu.Ci tymczasem upominając się o wynagrodzenie, byli odsyłani od chińskiego pośrednika do polskiej firmy, a przez nią z powrotem do chińskiego pośrednika.

Ze względu na uciążliwe komary, robotnicy kładli się spać o północy i wstawali o 8-9 rano.  Przez cały dzień grali w karty i przechadzali się po okolicy. Podobnie jak polscy ziomale wyjeżdżający do Irlandii, także i Chińczycy zabrali się razem. Pochodzili z kilku miejscowości z okolic Zhangzhou, w bogatej prowincji Fujian, oddalonych od siebie około 20-30 kilometrów. Było kilku kuzynów i kilka rodzeństw. U siebie zarobiliby 300 euro miesięcznie, tu mieli obiecane 3 euro za godzinę i co najmniej 700 miesięcznie. Najmłodszy miał 21 lat, a najstarszy 52 ( z charakterystyczną siwizną- można zobaczyc go na tym filmie, autor: Sebastian Luciński)

Dla większości z nich, nie był to pierwszy wyjazd. Byli już na kontraktach w Malezji, Singapurze i Izraelu. Być może, dlatego Warszawa nie zrobiła na nich wrażenia nowoczesnego miasta. Podkreślali za to inne walory: jest dużo przestrzeni, czysto i bardzo zielono. „Polska jest Parkiem Świata”- mówili zgodnie. Zrobili kilka wypadów na Stare Miasto, ale ulubionym miejscem była fontanna w pobliskim parku gdzie robotnicy myli się i zadziwiali, iż w godzinach pracy przychodzi tam dużo osób w wieku produkcyjnym i pije alkohol.

Toaleta w parkowej w fontannie była uciążliwa. Dlatego kąpali się także w Sądzie Najwyższym i rozważali nawet kąpiel w Wiśle, ale skutecznie wybijaliśmy im to z głowy. Na specjalnie zwołanym w przeddzień ich wyjazdu przez wojewodę mazowieckiego spotkaniu, zapadła decyzja o postawieniu kabin prysznicowych.

Dzięki uprzejmości pobliskiego własciciela sklepu, mogli doładować komórki i grac w gry komputerowe przed namiotami, a także dzwonić do swoich rodzin i informować ich o proteście. Zdarzało się tez ze warszawiacy, zabierali komórki do domu i przynosili już z naładowanymi bateriami.

Czy chcieliby, aby ich dzieci wróciły do Polski? Tak, ale już nie, jako wykonujący ciężką pracę robotnicy kontraktowi, ale studenci. Właśnie na płatna w Chinach edukacje ( od podstawówki w gore), zamierzają przeznaczyć ciężko zagranica zarobione pieniądze. Jak mówi chińskie przysłowie: qian ren zai shu, hou ren cheng liang, przyszłe pokolenia odpoczywają w cieniu drzew, które zasadzili starsi.

Przepraszamy za kłopoty, tęsknimy za rodzinami, chcemy odzyskać pieniądze i wrócić do domu. Polskę będziemy wspominać z wielkim sentymentem, a zwłaszcza ludzi, którzy okazali nam, obcym ludziom, tyle wsparcia- mówili zgodnie.

 Gra szła o zwrot zastawu, około 45 tysięcy złotych, na co składały się nierzadko całe rodziny, oraz wypłata wynagrodzenia za dwa miesiące. Byli zdeterminowani by pieniądze te odzyskać. Problem w tym że przez długi czas nie było chętnego kto za rozwiązanie tego problemu by zapłacił. Polskie instytucje odmawiały deportacji,  gdyż ta kosztowałaby polskich podatników 10 tysięcy PLN od osoby. Pierwsza oferta złożona przez przybyłego już z Chin w piątek 18 lipca pośrednika niespłacająca całości zastawu, została przez nich odrzucona. Polska firma, nie komentowała spraw w mediach, jednak w nieoficjalnych rozmowach jej przedstawiciele nie poczuwali się winni wypłącenia tych pieniędzy, podkreślając iż pracodawcą jest frma chińska.

Niespodziewane wsparcie jakiego udzielili robotnikom Polacy spowodowało iż ich pozycja negocjacyjna okazała sie bardzo silna. Mogliby przetrwac aż do końca października ( wiza pozostawała ważna jeszcze przez rok), kiedy następuję spadek temperatury ( do tego czasu mieszkańcy napewno udzielaliby im wsparcia). Prawdopodobnie to okazało się kluczem do szybkiego zakończenia sprawy i spełnienia przez pośrednika ich warunków.

W samym województwie mazowieckim, na które przypada zdecydowanie ponad połowa chińskiej emigracji w Polsce, daję się zauważyć zdecydowany wzrost liczby obywateli chińskich, którym wydawane są pozwolenia na pracę. W 2007 roku wydano 272 zezwolenia, W 2008-440, a w tym roku już 1159.

 

 

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Kim byli protestujący w Polsce Chińczycy? Reviewed by on 27 lipca 2009 .

13 lipca w poniedziałek, przed Ambasadą ChRL przy ulicy Bonifraterskiej w Warszawie,  zajwiło się 48 robotników z prowincji Fujian. W piątek 24-ego dołączyło do nich kolejnych dwóch robotników z prowincji Jilin. Robotnicy rozbili obóz i zamieszkali w prowizorycznych namiotach. Wszyscy podpisali kontrakt z chińską firmą pośredniczącą  i przyjechali Polski by pracowac na budowie. Firma polska wyrzuciła robotników za strajk, który podjęli

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 3

  • @kret_pl

    „ziomale”

    Zgoda. Okreslenie moze niezbyt wyszukane intelektualnie.
    Ale chcemy byc zrozumiali, a czasach masowej komunikacji slowo „ziomal”, (ktore wywodzi sie z polskiego hip hopu), jest b.komunikatywne i mowi wiecej niz skomplikowane definicje ( ktore oczywiscie znamy :).
    Zgodzi sie Pan chyba takze iz Polacy wybierajacy sie do Irlandii czy Anglii, pochodzacy z tych samych wiosek w okolicy, rowniez nazywaja siebie „ziomalami”?
    Poza wieksza komunikatywnoscia, chcielismy pokazac ze w gruncie rzeczy Chinczycy i Polacy wykazuja tutaj spore podobienstwo a slowo „ziomal” („laoxiang”) funkcjonuje i tu i tam, a Polacy na Zachodzie takze moga znalezc sie w sytuacji podobnej do Chinczykow w Polsce.
    Jednym slowem uzylismy tego slowa najzupelniej swiadomie.

  • Gratuluje dobrego materiału z szerokim komentarzem. Szkoda, że brakuje paru słów opisu do drugiego materiału filmowego. Takie jednak zdanie „Podobnie jak polscy ziomale wyjeżdżający do Irlandii, także i Chińczycy zabrali się razem.” nie przystoi czołowemu, polskiemu think-tankowi, który zajmuje się Azją Wschodnią :)

  • Niezle jajko. I kto zaplacil?

Pozostaw odpowiedź