BLOGOSFERA

Kejriwal – pierwsze strzały do własnej bramki

Nowy Chief Minister Delhi miał okazję już się przekonać, że działanie jest trudniejsze niż krytyka. Szczególnie, jeżeli strzały są co najmniej niecelne. A było już ich kilka.  Postawiły one kogoś, kto wydawał się oszczędzać wyboru. „pomiędzy dżumą a cholerą” w świetle niezbyt pozytywnym, a przynajmniej ironicznym.

Arvind Kejriwal; źródło: commons.wikimedia.org

Arvind Kejriwal; źródło: commons.wikimedia.org

Zaczęło się też ironicznie. Pamiętam, że w dzień, kiedy ogłoszono sukces AAP ktoś ukradł drut na „mojej” linii metra. „Czyżby zemsta pracowników metra?” pomyślałem, wszak metro było oczkiem w głowie pokonanej Sheili Diksit.  Do centrum zamiast godziny jechałem dwie, o ścisku nie wspomnę.

Strzał pierwszy – Kejriwal ogłasza, że nie będzie zgody na inwestycje zagraniczne w handel detaliczny w Delhi. Nie wywołuje to może negatywnych skojarzeń w Indiach czy w Delhi, ale tworzy to pewien obraz. Na razie nie zaszkodziło Kejriwalowi nawet w oczach zagranicy, spotkał się z nim nawet prezydent RFN. Ale w przyszłości? Życie jest złośliwe. Zagraniczne hipermarkety pewnie powstaną, zaraz za granicą Delhi. Faridabad czy Noida nadają się znakomicie.

Strzał drugi – protest przeciw delhijskiej policji. Typowy malowniczy protest, członkowie AAP (wraz z Kejriwalem) koczujący na ulicy. Protestowano żądając zawieszenia kilku policjantów, wspominano o podporządkowaniu delhijskiej policji Chief Ministrowi, a nie MSW.  Ale zaraz pojawiły się komentarze, również w prasie i telewizji, które wydawały się dość pozytywnie nastawione do Kejriwala. Czy miejsce Chief Ministra jest na ulicy? A kto załatwi czekające sprawy? Ostatecznie protestujących rozpędził w nocy zimny deszcz.

Strzał trzeci – rajd delhijskiego ministra sprawiedliwości (law minister) Somnath Bharti na osiedle Khirki Village, gdzie mieszka sporo osób pochodzenia afrykańskiego, zakończony co najmniej „obrażeniem” dwóch obywatelek Ugandy. Zarzucono im prostytucję i ogólnie potraktowano bardzo niemiło. Gdyby to zrobiła policja i przekroczyła swoje kompetencje, to może jakoś dałoby się to załagodzić. Ale minister nocą na czele tłumu trochę za bardzo przypomina mi książki Sapkowskiego. Kejrival nie udzielił mu chyba nawet reprymendy. Pomijam tu sprawy społeczności afrykańskiej, w Khirki jego akcja została oceniona dobrze, ale poza tą wioską akcje zapikowały, że aż miło. Jak na ironię statystyki pokazują, że obywatele Ugandy bardzo rzadko wchodzą w konflikt z prawem, zdecydowanie rzadziej niż inni cudzoziemcy.

Na koniec bardzo smutna sprawa. W zeszłym tygodniu przez sklepikarza i jego pomocników  na Lajpat Nagar został pobity student z Arunachal Pradesh Nido Tania. Biedak w wyniku pobicia zmarł, było i sporo winy policji. Doszło do studenckich protestów. Z protestującymi spotkał się Narendra Modi, teoretycznie niezbyt lubiany przez ludność z North Eastu, często kojarzony w agresywnym hinduizmem. Oświadczył, że ta sprawa jest „narodowym wstydem” Indii i takie sytuacje są absolutnie niedopuszczalne. Przesłanie jest jasne: „jestem hindusem, nie wypieram się tego, ale tego typu numery u mnie nie przejdą”, nieważne, że sprawcami byli prawdopodobnie hindusi i sklepikarze, czyli baza elektoratu Modiego. Później zjawił się Rahul Ghandi. Prasa to odnotowała. Kejriwal w końcu też się pokazał, ale studenci powiedzieli mu „przyszedłeś o 5 dni za późno”.

Do tego doszło kilka kolejnych gwałtów. Na razie poparcie Kejriwala nie spada. Ale widać, że entuzjazm już przygasł. Niemniej gra nie jest skończona i wszystko może się stać i „przekreślanie” Kejriwala byłoby zdecydowanie przedwczesne.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Kejriwal – pierwsze strzały do własnej bramki Reviewed by on 9 lutego 2014 .

Nowy Chief Minister Delhi miał okazję już się przekonać, że działanie jest trudniejsze niż krytyka. Szczególnie, jeżeli strzały są co najmniej niecelne. A było już ich kilka.  Postawiły one kogoś, kto wydawał się oszczędzać wyboru. „pomiędzy dżumą a cholerą” w świetle niezbyt pozytywnym, a przynajmniej ironicznym. Zaczęło się też ironicznie. Pamiętam, że w dzień, kiedy

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Włodzimierz Madziar

Autor niniejszego artykułu od 12 lat mieszka w New Delhi, gdzie wraz z żoną prowadzą własną firmę Oriental Adventure Pvt. Ltd. http://indianadventure.eu Główne obszary działania to: - konsulting głównie dla polskich przedsiębiorstw planujących działania w Indiach - turystyka (organizacja indywidualnych wypraw i wyjazdów biznesowych do Indii - eksport i import Żona autora pochodzi z Manipuru, stąd szczególnie bliskie są mu problemy North-Eastu.

KOMENTARZE: 1

  • ,,Czy miejsce Chief Ministra jest na ulicy? A kto załatwi czekające sprawy?”
    Z ust mi Pan to wyjął:)

    A od dnia dzisiejszego Kerjiwal już nie jest premierem Delhi – zrezygnował za powód podając fakt, że nie udało się dziś przegłosować ustawy wprowadzającej w Delhi urząd Lokpala.

Pozostaw odpowiedź