Bangladesz,Pakistan news,Polecane

Kartki z kalendarza W. Tomaszewskiego: Wojna domowa w Pakistanie i wyzwolenie Bangladeszu

16 grudnia 2011 r. mija 40 rocznica zakończenia wojny domowej w Pakistanie, która tyczyła się w ówczesnej wschodniej części tego państwa czyli w obecnym Bangladeszu. Koniec wojny oznaczał faktyczną niepodległość tego nowego wówczas państwa, która formalnie została ogłoszona kilka miesięcy wcześniej tj. 26 marca 1971 r. Wojna między Pakistanem Zachodnim czyli obecnym Pakistanem, a Pakistanem Wschodnim czyli obecnym Bangladeszem miała niesłychany krwawy przebieg i charakteryzowała się nieprawdopodobną wręcz zbrodniczością ze strony wojsk rządowych czyli de facto armii Pakistanu Zachodniego. Została zakończona tylko dzięki interwencji armii Indii. W ten sposób dopisano nowy akt dramatu do wielowiekowego konfliktu pomiędzy muzułmanami a hinduistami na subkontynencie indyjskim.

Islam pojawił się w Indiach bardzo wcześnie, już niemal zaraz po jego powstaniu. Pierwsi arabscy kupcy muzułmańscy mieli dotrzeć do Indii morzem już w 630 r., a więc 8 lat po powstaniu islamu. Być może było to nawet wcześniej, ponieważ pierwszy meczet w Indiach powstał w 629 r.

Kilkadziesiąt lat później, armie arabskie po rozgromieniu imperium perskiego dynastii Sasanidów dotarły w pobliże granic Indii. Dalszy pochód armii muzułmańskich na wschód został zatrzymany na okres całego wieku, ponieważ w Azji Środkowej zderzyli się z imperium chińskim. Dopiero po wyparciu armii chińskiej z tego rejonu (bitwa nad rzeka Talas w 751 r.), mogły powstać warunki do ekspansji w kierunku Indii. Dwa wieki zajęła im islamizacja podbitych terenów Azji Środkowej (poprzednio buddyjskiej) i po zakończeniu tego procesu rozpoczęły się najazdy muzułmanów na Indie zakończone powstaniem Sułtanatu Delhijskiego w 1206 r. Podczas tego podboju muzułmańscy Turcy kompletnie zniszczyli centrum buddyjskie w Nalandzie (Wschodnie Indie, stan Bihar) wraz z jego uniwersytetem (prawdopodobnie największym wówczas na świecie – 10 tys. studentów) oraz z jego gigantyczną biblioteką (trzy dziewięciopiętrowe budynki) paląc setki tysięcy wolumenów, w tym także mnóstwo wielowiekowych. Jednocześnie zakazali wyznawania buddyzmu. W ten sposób decyzją polityczną zniszczono tą wielką religię w kraju jej powstania, ale jednocześnie przeto stworzono warunki do dominacji hinduizmu wśród miejscowej ludności.

Islam znalazł w Indiach bardzo dobry grunt do rozwoju. Istniejący system kastowy, który na cale życie przypisywał człowieka i jego potomków do danej kasty i zawodu lub pozostawiał całe rzesze ludzi poza tym systemem na najniższym stopniu drabiny społecznej (pariasi) zderzył się z nową obca religią o charakterze misyjnym i egalitarnym. Przejście na islam uwalniało konwertytów od więzów kastowych i dawało szansę na zmianę zawodu. Dlatego też konwersja na islam stała się dla wielu grup społecznych, szczególnie tych uciskanych niezmiernie atrakcyjna. Z tego powodu wielu Hindusów niemal od samego początku pojawienia się islamu przyjmowało tą religię. Pierwsze społeczności muzułmańskie w Indiach powstały już w VII w., głównie na terenach nadmorskich, tam gdzie przypływali kupcy arabscy. Tak więc islam wszedł do Indii z dwóch kierunków: z południa od strony Morza Arabskiego, Oceanu Indyjskiego i Zatoki Bengalskiej oraz z północnego zachodu od strony obecnego Pakistanu.

Sułtanat Delhijski istniał do 1526 r. kiedy uległ inwazji muzułmanów z obecnego Afganistanu dowodzonych przez Babura, prawnuka osławionego Tamerlana (Timura Wielkiego) twórcy drugiego imperium mongolskiego, który zresztą dokonał swego czasu niszczycielskiego najazdu na Indie w 1398/99 r. kompletnie dewastując Delhi. Babur stał się założycielem dynastii Wielkich Mogołów, która panowała w Indiach do XVIII w., formalnie aż do połowy XIX w., kiedy ostatni ich władca został usunięty przez Brytyjczyków po powstaniu Sipajów. Wielcy Mogołowie starali się zachować konsensus religijny pomiędzy sobą a ich nie muzułmańskimi poddanymi. Największy z władców tej dynastii, niezmiernie tolerancyjny religijnie Akbar był nawet przychylny synkretyzmowi w postaci koncepcji jakiejś nowej wiary łączącej islam z elementami hinduizmu. Sytuacja się kompletnie zmieniła za rządów jego prawnuka Aurangzeba (1658-1707). Był on nie tylko fanatycznym muzułmaninem, nie przejawiającym praktycznie jakiejś tolerancji w stosunku do innych wyznań niż islam, ale też władcą, który próbował siła nawracać poddanych na swoją religię. Zniszczył tysiące świątyń i kaplic hinduistycznych, prześladował Sikhów, kazał zabić ich guru Tegh Bahadura, gdy ten odmówił przejścia na islam. Taka polityka spowodowała wybuch wielu rebelii, które po śmierci tego tyrana doprowadziły dynastię do systematycznego tracenia kontroli nad imperium, na rzecz hinduskich władców. Od czasów Aurangzeba datuje się trwający do dziś konflikt religijny pomiędzy muzułmanami a wyznawcami hinduizmu.

W XVIII w. pojawili się w Indiach Brytyjczycy, którzy rozpoczęli podbój tego kraju od zajęcia Bengalu. W XIX w. Indie stały się kolonią brytyjską. Po powstaniu Sipajów w 1857 r. Brytyjczycy zdecydowali się na wprowadzenie pewnej autonomii. W 1885 r. Powstał Indyjski Kongres Narodowy mający początkowo na celu poszerzenie tej autonomii. W Kongresie zdecydowanie dominowali Hindusi, nie tylko ze względu na znacznie większą populację, ale też ze względu na lepsze wykształcenie i większą chęć do współpracy z Anglikami niż to było w przypadku muzułmanów. Jednakże Brytyjczycy prowadzili w Indiach politykę dziel i rządź, starając się wygrywać coraz bardziej widoczne aspiracje i różnice pomiędzy przedstawicielami obu społeczności religijnych. Przykładem tego jest decyzja z 1905 r. o podziale Bengalu w/g kryteriów religijnych, która zresztą parę lat później anulowano. W 1906 r. Powstała Wszechindyjska Liga Muzułmańska, która domagała się 1/3 miejsc w parlamencie kolonialnym indyjskim i osobnej kurii wyborczej dla muzułmanów. Drogi Ligi i Kongresu zaczęły się powoli rozchodzić. Przywódca Ligi, Muhammad Ali Jinnah uważał, że pomiędzy obiema społecznościami istnieje zbyt duża różnica kulturowa, mają one osobne prawa, w tym przede wszystkim inne prawo rodzinne. To wszystko jak twierdził czyniło wątpliwym utworzenie jednego wspólnego państwa. Przeprowadzone w 1937 r. wybory do kolonialnego parlamentu dały zwycięstwo Kongresowi, natomiast Liga wygrała tam gdzie były największe skupiska muzułmanów tj. w Pendżabie i w Bengalu. Przywódca Kongresu, Nehru odmówił stworzenia koalicyjnego rządu z muzułmanami, a także uznania Ligi za przedstawicielstwo muzułmanów, ponieważ jak twierdził bardzo dużo muzułmanów działało w nadal Kongresie. Odpowiedzią Ligi była słynna rezolucja z Lahore z 1940 r. gdzie jednoznacznie sformułowano żądanie utworzenia państwa muzułmańskiego w Indiach. Liga starała się też przekonać Brytyjczyków do tego planu, m. in. wykonując gest dobrej woli w postaci popierania werbunku do armii UK w czasie II WŚ, w odróżnieniu od przywódców Kongresu, którzy kłopoty Brytyjczyków traktowali jako szansę dla Indii.

Nowy akt dramatu rozegrał się zaraz po zakończeniu II WŚ, kiedy Brytyjczycy zmuszeni zostali przyznania Indiom niepodległości. Zdecydowali się utworzyć w 1947 r. dwa niepodległe państwa (formalnie dominia – Indie do 1950 r., Pakistan do 1956 r.) na zasadzie podziału według przynależności religijnej, mimo protestów liderów Kongresu. Np. Jawaharlal Nehru który twierdził, że państwo muzułmańskie (Pakistan) to projekt jednego człowieka (Jinnaha). Podział okazał się niezmiernie trudną sprawą. Indie faktycznie były kolonią brytyjską, perłą w koronie jak je nazywano, ale status prawny tego kraju był znacznie bardziej skomplikowany niż w przypadku zwykłej kolonii. Oprócz terenów, które zostały zwyczajnie podbite przez Brytyjczyków, cześć terytorium Indii stanowiły królestwa lub księstwa, które należały do tej kolonii na zasadzie umów podpisanych o reprezentowaniu w sprawach wojskowych i zagranicznych przez Koronę Brytyjską, a formalnie były niepodległe. Z odejściem Brytyjczyków powinny odzyskać pełną suwerenność i stać się realnie niepodległymi państwami rządzonymi przez autokratycznych władców. Ostatni brytyjski wicekról, Lord Mountbatten zaapelował do tych królów (maharadzów) i książąt (radżów) o dokonanie aktu sukcesji na rzecz któregoś z powstających państw, tj. Indii lub Pakistanu. W prawie we wszystkich przypadkach władcy dokonywali sukcesji zgodnie z własną wiarą i wiarą swoich poddanych. Jednakże w trzech przypadkach, gdzie wiara władców i ludności różniła się powstały wielkie problemy. W Dżanagadhie i w Hajdarabadzie władcy byli muzułmanami a cała ludność hinduistami. W Kaszmirze i Dzammie z kolei władca był hinduistą a poddani muzułmanami. Wszyscy oni byli niechętni sukcesji i odmawiali przeprowadzenia plebiscytu, w którym ludność miała się wypowiedzieć do jakiego kraju chce należeć. Kiedy minął termin wyznaczony na przeprowadzenie plebiscytu wojska indyjskie wkroczyły do Dżanagadhu i Hajdarabadu mimo dyplomatycznego protestu Pakistanu. O wiele bardziej skomplikowana była sprawa Kaszmiru i Dzammu, krajów znajdujących się na północny Indii, tam gdzie się zbiegają granice Pakistanu, Afganistanu i Chin. Kiedy wybuchła tam rewolta spowodowana inwazją plemion pusztuńskich z Pakistanu, maharadża Hari Singh podpisał akces do Indii i odmówił przeprowadzenia plebiscytu. Wojska Indii wkroczyły do tych obu krajów. Pakistan nie uznał takiego sposobu rozwiązania przynależności Kaszmiru i Dzammu i rozpoczęły się starcia zbrojne pomiędzy tymi państwami trwające kilkanaście miesięcy. W ten sposób powstał konflikt między Indiami a Pakistanem o te dwie prowincje, który trwa do dnia dzisiejszego.

Jednakże największy konflikt rozegrał się gdzie indziej. Na obecnych terenach przygranicznych ludność muzułmańska i wyznająca hinduizm była przemieszana. Szczególnie było to widoczne w Pendżabie i w Bengalu. Zdecydowano się na wymianę ludności, co doprowadziło do krwawych starć i rzezi pomiędzy wyznawcami obu religii, szczególnie na zachodzie kraju. Skutkiem tych wszystkich wydarzeń obie te wielkie prowincje tj Pendżab i Bengal podzielono pomiędzy Indie i Pakistan według wyznania religijnego większości mieszkańców. W ten sposób nowo powstałe państwo Pakistan składało się z dwóch części. Z Pakistanu Zachodniego czyli obecnego Pakistanu, mającego terytorium 803 tys. km2 oraz Pakistanu Wschodniego (Bengal Wschodni) czyli obecnego Bangladeszu z terytorium 144 tys. km2 . Natomiast ilość ludności w obu częściach państwa była zbliżona , z lekką przewagą na wschodzie, 54% do 46% (obecnie w Pakistanie mieszka o kilkanaście milionów więcej ludności niż w Bangladeszu). Obie części były rozdzielone od siebie przez olbrzymie terytorium Indii.

Podział Indii miał także zdecydowanych przeciwników nie tylko w Kongresie, ale przede wszystkim wśród fundamentalistów z obu stron. W hinduizmie apostazja i konwersja na inną wiarę była równoznaczna z opuszczeniem społeczeństwa to tez hinduscy fundamentaliści uznawali muzułmanów indyjskich jak i pakistańskich jako znajdujących się na dnie drabiny społecznej. Ta skrajna prawica uważała, że tych muzułmanów z obu krajów pochodzenia indyjskiego, których przodkowie dobrowolnie lub siłą zostali nawróceni na islam, należałoby z powrotem nawrócić na hinduizm, a pozostałych z obu państw jeśli byli pochodzenia obcego o korzeniach arabskich, perskich, afgańskich, mongolskich czy innych po prostu wygnać z Wielkich Indii. Z drugiej strony fundamentaliści muzułmańscy z Jamaat-e-Islami nie akceptowali Pakistanu, ponieważ to państwo miało charakter świecki a sam podział był według nich zdradą podstawowej idei, jaką było nawrócenie całych Indii na islam. Sam podział na dwa państwa w sferze materialnej okazał się niekorzystny dla Pakistanu. Armia indyjska dzieląca wyposażenie przekazała tworzącej się armii pakistańskiej stary sprzęt. Podobnie stary sprzęt dostały urzędu tego nowego państwa. Wszystkie te powyżej opisane wydarzenia spowodowały, że relacje pomiędzy oboma krajami od początku były wrogie lub w najlepszym wypadku nacechowane głęboką nieufnością.

Od początki przed przed Pakistanem stanęły olbrzymie problemy związane z urządzeniem całego państwa. Pierwsza kwestią był wybór języka. W zachodniej części mówiono przeważnie jednym z pięciu języków: pendżabskim, urdu, paszto, sindhi, lub beludzi. W części wschodniej mówiono przede wszystkim językiem bengalskim, który poza tym miał wspaniałe tradycje literackie. Jednak dla obu części kraju językiem urzędowym ustanowiono urdu, (dawny język urzędowy dynastii Wielkich Mogołów) a którym wówczas mówiło zaledwie kilka procent ludności, głównie emigranci z Indii, którzy objęli szereg stanowisk w administracji w całym państwie, mimo, że Bengal Wschodni miał bardzo duże zasługi dla Ligi Muzułmańskiej. Na wschodzie językiem urdu mówiła mała grupa z plemienia Bihari. Liga od początku była bardziej konserwatywna niż np. rządzący Indiami Kongres. Nie potrafiła rozwiązać problemów społecznych Pakistanu. Związane do było z faktem, że Hindusi byli bardziej wykształceni, w związku z tym ich udział w życiu społecznym był szerszy niż muzułmanów, podczas gdy do Ligi należeli przede wszystkim ludzie zamożni. Po śmierci założyciela Pakistanu, Mohammeda Jinnaha w 1948 r. oraz szczególnie po zabójstwie jego najbliższego współpracownika, pierwszego premiera, Liaquata Ali Khana w 1951 r., Pakistan wszedł w stan kryzysu, który nie potrafiła rozwiązać rządząca krajem elita z Pendżabu. Wyjściem był zamach stanu dokonany przez gen. Ayub Khana w 1958 r. Miał on poparcie znacznej części społeczeństwa, która darzyła armie szacunkiem, wynikającym z konstruktywnej roli jaką odegrała podczas powstawania państwa i przekonaniem, że tylko ona potrafi zapewnić porządek społeczny. Rządy Ayub Khana trwały jedenaście lat po czym został on zmuszony do rezygnacji przez gen. Yahya Khana w 1969 r. Ten zamach podobnie jak wszystkie wojskowe zamachy w Pakistanie odbył się niemal bezkrwawo, co mogło świadczyć zarówno o bierności społeczeństwa jak i jego rozczarowaniu kolejnymi rządami. Faktyczną przyczyną upadku marszałka polnego (sam się mianował) Ayub Khana były niepowodzenia w wojnie z Indiami w 1965 r., czego wojskowi nie mogli mu wybaczyć.

Pakistan Wschodni (Bengal Wschodni) od początku był dyskryminowany, niemal pod każdym względem. Kapitały były lokowane głównie w Pakistanie Zachodnim, podobnie jak inwestycje, które były ca. trzykrotnie większe na Zachodzie niż na Wschodzie.. Nawet zachodniopakistańscy właściciele firm w Bengalu Wschodnim nie reinwestowali z powrotem tam zysków, ale wywozili do Pakistanu Zachodniego. Mimo, ze więcej ludności mieszkało na wschodzie niż na zachodzie, to początkowy udział Bengalów we władzach centralnych był mniejszy niż 10%. Dwadzieścia dwie najbogatsze rodziny z Zachodniego Pakistanu kontrolowały – 2/3 przedsiębiorstw .przemysłowych, 70% instytucji ubezpieczeniowych i 80% kapitału bankowego w skali całego państwa. W Pakistanie Zachodnim było 653 państwowych szkół podstawowych, a we Wschodnim tylko 90. Te liczby ukazują jakie były różnice w inwestycjach państwowych. Do upadku Auyb Khana de facto trwał drenaż Bengalu, a próby wyrównania szans podjęte przez prezydenta zostały zablokowane przez elitę z zachodniej części państwa Jedynie udało się,w konstytucji z 1962 r., zapewnić taką sama liczba mandatów dla obu części kraju oraz podnieść status języka bengalskiego jako równorzędnego z urdu.

Mimo dyskryminacji Bengalowie od początku walczyli o swoje prawa. W 1949 r. powstała tam Muzułmańska Liga Ludowa, która potem zmieniła nazwę na Ligę Ludową aby ostatecznie przyjąć nazwę Liga Awami. Liderem tej partii byli szejk Mujibur Rahman. i Abdul Bhashani, późniejszy lider Narodowej Ligi Awami. W 1954 r. w wyborach do parlamentu prowincji odniosła ona zwycięstwo. Za to kompletna klęskę poniosło stronnictwo władzy jakim stała się stara Liga Muzułmańska.

Porażka w wojnie z Indiami w 1965 r. skłoniła rok później Rahmana do wysunięcia programu autonomii. Rok później w słynnym programie 6 punktów zażądał:

  1. Utworzenia państwa federacyjnego, zwierzchnictwa parlamentu i rządu utworzonego na bazie powszechnych i równych wyborów parlamentarnych.
  2. W kompetencji rządu federalnego pozostałyby tylko sprawy zagraniczne i obronność
  3. Dwie osobne waluty w pełni wymienialne lub jedna pod warunkiem zatrzymania przepływu kapitału ze wschodu na zachód. Wprowadzenie osobnych systemów fiskalnych.
  4. Podatki dla władz federalnych będą przekazywane tylko na ich utrzymanie
  5. Osobne konta dla instytucji publicznych obu części państwa
  6. Wschodni Pakistan będzie miał własne lokalne siły samoobrony

Ten program niezmiernie daleko posuniętej autonomii, będącej faktycznie tylko o krok od żądania niepodległości spowodował gwałtowną reakcję oraz uwięzienie i proces Rahmana w 1968 r. Po uwolnieniu Rahman zwiększył skalę swoich żądań o dotacje z budżetu, poprawę stosunków z Indiami i proporcjonalność mandatów oraz dalszego podniesienia statusu języka bengalskiego. Gen. Yahya Khan zdawał sobie sprawę, że Bengal Wschodni zaczyna się emancypować i że utrzymanie jedności państwa wymaga reform. Zarówno on jak lider Pakistańskiej Partii Ludowej, Zulfikar Ali Bhutto uznali jednak, że coraz większe żądania Rahmana spowodują rozpad państwa. Niemniej ustalono jednak, że podstawowe problemy będą rozwiązane prze parlament wyłoniony w wyborach powszechnych, zapowiedzianych na grudzień 1970 r. Miesiąc przed wyborami Pakistan Wschodni spotkała jedna z największych klęsk żywiołowych w historii ludzkości. Cyklon i spowodowana przez niego powódź zabiły nieznaną dokładnie liczbę ludności ocenianą nawet do 500 tys. ludzi. Winą za tą straszliwą tragedię obarczono rząd, który nie zrealizował projektu budowy grobli, lasów ochronnych, schronów czy zbiorników słodkiej wody. Wybory przyniosły wielki sukces Rahmanowi i jego Lidze Awami, która zdobyła 161 mandatów na 163 przyznanych Pakistanowi Wschodniemu z ogólnej liczby 313 w skali kraju. Na zachodzie wygrała partia Bhutto, która zdobyła 88 mandatów. Skalę polaryzacji jeszcze bardziej podkreśla fakt, że ani Liga Awami na zachodzie ani Ludowa Partia na wschodzie nie zdobyły żadnego mandatu. Mimo że Liga Awami zdobyła bezwzględną większość w parlamencie to Bhutto przekonał prezydenta, żeby odroczył zwołanie parlamentu. Bhutto, który był niezwykle ambitnym politykiem zaproponował utworzenie stanowiska dwóch premierów, a jednocześnie odrzucił możliwość zaakceptowania sześciu punktów Rahmana. Spotkanie 3 marca 1971 r w Dhace pomiędzy prezydentem Yahya Khanem, Bhutto i Rahmanem nie przyniosło rezultatu. Następne spotkanie pomiędzy Bhutto i Rahmanem zakończyło się wstępnym porozumieniem. Bhutto miał zostać prezydentem a Rahman premierem. Rahman wezwał wojskowych do zniesienia stanu wojennego, oddania władzy i wycofania się do koszar. To w żadnym wypadku nie było to możliwe do zaakceptowania dla armii, tym bardziej, że szejk niedwuznacznie dawał do zrozumienia, że zamierza rozliczyć generałów ze sprawowanej władzy. Niezależnie od tego Yahya Khan i jego generałowie uznali, że Rahman dąży do rozbicia państwa. Nie dopuszczono do zwołania parlamentu, W odpowiedzi na to Rahman ogłosił kampanię obywatelskiego nieposłuszeństwa poprzez nie płacenie podatków, zamknięcie urzędów i szkół. Yahya Khan odpowiedział wprowadzeniem stanu wyjątkowego Zaczęto w pośpiechu przerzucać powietrzną drogą oddziały armii pakistańskiej do Pakistanu Wschodniego. Jednocześnie podjęto działania prewencyjne w celu zminimalizowania oporu Bengalów. Miejscowe jednostki wojskowe były dzielone na pododdziały, wyznaczano im nowe miejsca stacjonowania z dala od punktów strategicznych, dowódców zwalniano pod byle jakim pretekstem, żołnierzy wysyłano na urlopy

24 marca 1971 r. Wojsko użyło broni palnej przeciw demonstrantom w kilku miastach zabijając ponad tysiąc ludzi. Następnego dnia rozpoczęła się operacja Searchlight na terenie całego Bengalu Wschodniego. Wojsko zaatakowało policję, oddziały paramilitarne Bengalów oraz cele strategiczne w całym Wschodnim Pakistanie. Próbowano także rozbroić miejscowe oddziały wojskowe składające się z Bengalów. Nie wszędzie im się to udało. Np. w Chittagong, największym porcie Bengalu Wschodniego i drugim co wielkości mieście tego kraju, oficerowie Bengalowie uprzedzili armię pakistańską i sami rozpoczęli kontrudzerzenie. 26 marca 1971 r. Aresztowano szejk Rahmana, który jeszcze zdążył ogłosił niepodległość Republiki Bangladeszu. Szejkowi wytoczono proces i skazano go na karę śmierci, ale wyroku nie wykonywano. Walki, które wybuchły miały jednostronny charakter. Pakistan Wschodni nie miał ani osobnej armii ani też przeszkolonych sił samoobrony. Liczba oficerów z Bengalu nie przekraczała 5% kadry oficerskiej. Poza tym tylko kilku z nich było na stanowiskach dowódczych i to w dodatku raczej w administracji i zaopatrzeniu niż w oddziałach ściśle wojskowych. Elita zachodniopakistańska wolała na wszelki wypadek sama kontrolować armię i nie dopuszczać do kluczowych stanowisk oficerów ze Wschodniego Pakistanu. Innym powodem był postrzeganie Bengalów przez elitę państwa. Uważano ich za ludzi drugiej kategorii. Prezydent Ayub Khan w swoich pamiętnikach określał ich jako ludzi mających wszelkie wady służebnych ras, kompleksy i przewrażliwionych na punkcie swojej niedoskonałości. Panowało też przekonanie, że Bengalowie nie są stworzeni do wojny i walki jak np. Pusztuni czy Pendżabowie. W czasie tej wojny domowej wśród żołnierzy propagowano wręcz rasizm. Żołnierzom wpajano, że Bengalowie jako ludzie o ciemniejszej karnacji są niżsi rasowo, że są niższego wzrostu i mają odmienne, gorsze rysy twarzy. Twierdzono też, że islam bengalski przesiąkł hinduizmem i nie jest prawdziwym islamem. Uważano też (nie bez pewnej racji), że cała kultura Bengalów jest pod wpływem kultury hinduskiej. Wszystko to czyniono, żeby wzbudzić pogardę żołnierzy do Bengalów i przeto pozbawić ich skrupułów przy wykonywaniu wszelakiego rodzaju rozkazów. Prezydent Yahya Khan poinstruował swoich dowódców: „Zabijcie 3 miliony z nich a reszta będzie nam jadła z rąk.” Rozpoczęto od masakr w Dhace, stolicy Bengalu Wschodniego. Ze szczególną zawziętością mszczono się nad profesorami i studentami uniwersytetu a także dokonano masakr w dzielnicach zamieszkałych przez Hindusów. Podobnych masakr dokonano w innych miastach, przełamując spontaniczny opór Bengalów. Realizując politykę prezydenta Yahya Khana, armia pakistańska lub jak ją nazywali Bengalowie, Armia Zachodniego Pakistanu prowadziła ludobójczą politykę w stosunku do ludności cywilnej masakrując systematycznie dziesiątki tysięcy zupełnie niewinnych ludzi. W celu złamania woli walki dokonywano masowych gwałtów na kobietach, których 200 tys. wg danych bengalskich zostało ofiarami tych ohydnych praktyk. Nieznana jest liczba kobiet torturowanych, zgwałconych i zamordowanych. W Dhace studentki z Uniwersytetu oraz dziewczęta porwane z domów zamknięto w koszarach wojskowych gdzie służyły żołnierzom jako seksualne niewolnice powtarzając w ten sposób japoński proceder znany z II WŚ w stosunku do Koreanek i Chinek.

W ciągu pierwszych dwóch tygodni armia pakistańska zdobyła kontrolę na większymi miastami, ale nie wszystkimi oraz nad częścią terytoriów, przede wszystkim tam gdzie przebiegały główne szlaki komunikacyjne: lądowe i rzeczne Po pierwszym szoku nastąpiły próby zorganizowania oporu. Utworzono regularną partyzantkę zwaną oficjalnie Mukti Bahini (Armia Wyzwoleńcza). Następnie dowództwo pakistańskie przeszło do następnego etapu wojny, którym miało być: całkowite zniszczenie partyzantki miejskiej, ścisła ochrona portu w Chittagong, całkowita kontrola nad szlakami komunikacyjnymi i wypchnięcie powstańców ze środka kraju na tereny przygraniczne. Ten plan udało im się zrealizować do czerwca. Mimo znacznej przewagi militarnej, szczególnie w uzbrojeniu nie byłoby to możliwe bez istnienia różnego rodzaju kolaborantów, których liczebność dorównywała liczebności walczącej armii pakistańskiej lub jak ją nazywali zwolennicy niepodległości, Armii Zachodniego Pakistanu. Siły kolaboracyjne składały się z: 20 tys. strzelców głównie z Ligi Muzułmańskiej, 40 tys ochotników (Razakars) przede wszystkim z plemienia Bihari, z których część mówiła urdu. 5 tys. Al Badr z fanatycznej muzułmańskiej organizacji Jaamat-e-Islami, 5 tys. Al Shars także z Jaamat-e-Islami. W sumie Armia pakistańska liczyła i wraz z organizacjami paramilitarnymi około 150 tys ludzi, przy czym do pełnego kontrolowania kraju potrzebowano niemal dwa razy tyle.

Niepowodzeniem zakończyły się próby aresztowania liderów Ligi Awami. Przygniatająca część liderów oraz członkowie wybranego zgromadzenia narodowego, schronili się na terytorium Indii. 17 kwietnia 1971 r. przy granicy z Indiami utworzono rząd republiki Bangladeszu, który potem przeniósł się do Kalkuty. Prezydentem wybrano uwięzionego Mujibura Rahmana. Rząd zatwierdził plk, Osmaniego jako dowódcę Mukti Bahini, który szybko zreorganizował partyzantkę, założył obozy treningowe blisko granicy z Indiami. W lato jego siły liczyły już 100 tys. ludzi, podzielonych na armie regularną i oddziały partyzanckie, od początku zresztą korzystających z pomocy logistycznej armii indyjskiej, bez której dalsza walką byłaby praktycznie niemożliwa. Pod koniec wojny siły Bangladeszu oceniano już na 170 tys. żołnierzy i partyzantów.

Wraz z rozwojem walk w Pakistanie Wschodnim, coraz bardziej zaniepokojone były Indie i to co najmniej z dwóch powodów. Po pierwsze ludobójcza praktyka wojsk pakistańskich spowodowała gigantyczną ucieczkę ludności bengalskiej do Indii, której liczba była oceniana od 8 do 10 mln ludzi. Zakwaterowanie i wyżywienie takiej ogromnej rzeszy ludzi zaczęło powoli przekraczać możliwości nie tylko lokalnych władz indyjskich, ale także coraz bardziej obciążać budżet państwa. Po drugie walka o wyzwolenie Bengalu Wschodniego musiała też zaniepokoić rząd Indii, ponieważ Bengal był podzielony i jego zachodnia część, jako stan Bengal Zachodni należała do Indii. Co prawda większość tamtejszej ludności była Bengalami wiary hinduskiej, ale obawa, że walka wschodnich Bengalów może spowodować wzrost tendencji separatystycznych u Bengalów zachodnich i prowadzić do próby utworzenia jednego wspólnego państwa bengalskiego ze stolicą w Kalkucie, w przypadku bierności Indii, z pewnością była brana pod uwagę w Delhi. Sama ta wojna dawała też wielką szansę dla Indii, rozbicia Pakistanu na dwa niezależne państwa i przeto pozbycia się raz na zawsze problemu walki na dwa fronty. Taki wytrawny polityk jak premier Indii, Indira Gandhi nie mogła przepuścić takiej okazji.

20 listopada zaczęła się nieformalna inwazja wojsk indyjskich na Pakistan Wschodni (Bengal Wschodni). Początkowo wylądowali spadochroniarze, potem do akcji weszły trzy indyjskie korpusy wspomagane trzy dywizje amii Bangladeszu i przez partyzantów z Mukti Bahini, którzy dokonywali dywersji na szlakach komunikacyjnych . Pakistańczycy, których wojska były rozproszone w celu zwalczania bengalskiej partyzantki nie miały żadnych szans. Interwencja Indii na wschodzie spowodowała wojnę na zachodzie. Prezydent Yahya Khan liczył, że sukces jego armii na zachodzie dopomoże pakistańskim wojskom walczącym wschodzie i zmusi w ten sposób Indie do przerzucenia wojsk z Pakistanu Wschodniego na front zachodni. Jednakże rozpoczęta w dniu 3 grudnia 1971 r. wojna na zachodniej granicy Indii przyniosła Pakistanowi nowe niepowodzenia. 14 grudnia wojska indyjskie dotarły do Dhaki. 16 grudnia pakistański gen. Niazi i indyjski gen. Aurora podpisali kapitulację armii pakistańskiej. Wojna była zakończona. Ale jej koszty dla nowo powstałego państwa były straszliwe. Według różnych międzynarodowych szacunków od 200 tys. do 3 mln ludzi zostało zabitych przez armie pakistańską, przy czym ta druga liczba jest bliższa prawdy. Olbrzymia część infrastruktury tego przecież jednego z najbiedniejszych krajów świata została kompletnie zniszczona lub zdewastowana. Do niewoli dostało się 93 tys. ludzi, z czego kilkadziesiąt tysięcy to żołnierze armii pakistańskiej, kilkanaście tysięcy członkowie kolaboracyjnych oddziałów militarnych a reszta to cywile. Ostatecznie po dłuższych negocjacjach podpisano traktat między Pakistanem a Indiami, w którym ustalono, że Pakistan uzna niepodległość Bangladeszu a Indie zwolnią pakistańskich jeńców.

Pouczające jest też to, co się stało później.

Sprawcy ludobójstwa na ludności bengalskiej uniknęli odpowiedzialności. Oficjalny raport pakistański na temat strat wśród ludności tzw. Komisji Hamoodura Rahmana mówi o 26 tys. zabitych, co jest de facto zaprzeczeniem przyznania się do popełnionego ludobójstwa i kpiną z ofiar. Jeszcze dwa dni przed kapitulacją, kiedy wojska indyjskie stały już na przedmieściach Dhaki, kolaboranci z oddziałów Razakar zamordowali ponad 100 profesorów i innych intelektualistów. Przywódcy tych zbrodniczych organizacji uciekli do Pakistanu. Ghulam Azam przywódca Jaamat-e-Islami i patron kolaboranckich organizacji paramilitarnych Razakar i Al-Badr, zamieszkał m.in. w Londynie, gdzie prowadził intensywną grę przeciwko uznaniu Bangladeszu. W 1978 r. jednak powrócił do Bangladzszu. W tym samym roku jego partia dostała zgodę na udział w wyborach do parlamentu. W 2001 r. weszła w skład koalicji rządowej a jednym z ministrów został lider Jaamat-e-Islami, Motiur Nizami, w przeszłości szef paramilitarnej organizacji Al-Badr współodpowiedzialnej za ludobójstwo. Zwykli członkowie albo natychmiast zostali zabici albo poddani zostali represjom. Uwięziono kilkadziesiąt tysięcy kolaborantów oskarżanych o dokonywanie zbrodni wojennych. Jednakże nie doszło do ich procesów. W Pakistanie (Zachodnim) w czasie wojny przebywało około 200 tysięcy Bengalów służących jako żołnierze lub pracujących jako cywile. Za zgodę na ich powrót do domu, rząd Bangladeszu musiał odstąpić od ukarania zatrzymanych kolaborantów. Nie udało się także postawić przed sądem 200 wojskowych pakistańskich przebywających w niewoli w Indiach. Premier Gandhi uległa argumentacji pakistańskiego premiera Bhutto, że wydanie ich Bangladeszowi, może spowodować wojskowy zamach stanu w Pakistanie. Dopiero teraz po 40 latach władze Bangladeszu zdecydowały się powrócić do kwestii ukarania liderów i członków organizacji kolaboranckich za zbrodnie wojenne.

Różnie się też potoczyły losy głównych aktorów tego dramatu. Ci , którzy mieli najwięcej na sumieniu uniknęli odpowiedzialności. Prezydent Yahya Khan oskarżany w oficjalnym raporcie pakistańskim o różne przestępstwa polityczne a także o naganny sposób życia ( nadmierne zainteresowanie kobietami i alkoholizm ) zmarł śmiercią naturalną . Generał Niazi, którego tenże raport oskarżał m.im. o przestępstwa o charakterze seksualnym nigdy nie został też skazany. Premierzy: Pakistanu Bhutto, Indii Gandhi i Bangladeszu Rahman zostali zamordowani (Bhutto – mord sądowy).

Ich dzieci także zostały premierami swoich krajów: Benazir Bhutto, Rajiv Gandhi i szejkini Hasina Waled. Dwoje pierwszych podobnie jak ich ojcowie zapłacili za to życiem.

Konkluzja

Utworzenie Pakistanu było pomysłem zarówno karkołomnym co wyrachowanym. Mieszkańców obu części państwa, odległych od siebie o setki kilometrów nic nie łączyło poza wiarą. Bengalskim muzułmanom kulturowo o wiele bliżej było do bengalskich hindusów mieszkających w Indiach niż np. do półkoczowniczych Pusztunów z Zachodniego Pakistanu. Myślę, że ten podział nie był dziełem przypadku. Anglicy, którzy tracili władzę na subkontynencie indyjskim chcieli zachować wpływy. Przy istnieniu jednego silnego państwa mieliby je o wiele mniejsze niż przy dwu skłóconych ze sobą. Powtórzyli manewr z Konferencji Paryskiej z 1919 r. kiedy to doprowadzili do podziału Niemiec rozdzielonych polskim Pomorzem, dodatkowo rzucając kość niezgody w postaci Wolnego Miasta Gdańska, aby w ten sposób skierować zainteresowanie Niemców na wschód i stworzyć zarzewie konfliktu pomiędzy oboma państwami.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Kartki z kalendarza W. Tomaszewskiego: Wojna domowa w Pakistanie i wyzwolenie Bangladeszu Reviewed by on 13 grudnia 2011 .

16 grudnia 2011 r. mija 40 rocznica zakończenia wojny domowej w Pakistanie, która tyczyła się w ówczesnej wschodniej części tego państwa czyli w obecnym Bangladeszu. Koniec wojny oznaczał faktyczną niepodległość tego nowego wówczas państwa, która formalnie została ogłoszona kilka miesięcy wcześniej tj. 26 marca 1971 r. Wojna między Pakistanem Zachodnim czyli obecnym Pakistanem, a Pakistanem

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 8

  • Bardzo ciekawy artykuł, od dawno interesuje się właśnie tą tematyką, jednak i tak udało mi się wyciągnąć coś nowego :)

  • Również przyłączam się do gratulacji, artykuł jest bardzo ciekawy. Zwracam jednak uwagę na drobny błąd merytoryczny: pod koniec tekstu sugeruje Pan, jakoby ojciec Radżiwa Gandhiego „zapłacił życiem” za sprawowany urząd – z pewnością chodzi jednak o premier Indirę Gandhi, matkę wspomnianego powyżej, która rzeczywiście zmarła w wyniku zamachu.

    • @ p.Rafał
      Dziękuję za opinię..
      Ma Pan rację. Oczywiście w tym przypadku chodzi o matkę a nie o ojca,
      Zdanie powinno brzmieć: „Dwoje pierwszych podobnie jak ich rodzice zapłacili za to życiem.”

  • Wyśmienity artykuł! W dzisiejszych czasach nieczęsto czyta się tak dogłębne, rzetelne i wyważone publikacje. Choć historia Bengalu zawsze mnie interesowała, to z artykułu dowiedziałem się nowych szczegółów. Tym bardziej dziękuję!
    Zgadzam się z p. Ciekawym, że podział subkontynentu przyniósł zarówno pożytki jak i straty. Z jednej strony Pakistan został zdystansowany przez Indie pod względem ekonomicznym (wystarczy porównać PKB per capita obu krajów dawniej i dziś), uległ rozpadowi, gdyż oparł się nie na federalizmie jak Indie, a na dyskryminacji i eksploatacji jednej części kraju przez drugą. Z drugiej strony, jakkolwiek doszło do trzech wojen między Indiami i Pakistanem, to dziś panuje między nimi swoista równowaga odstraszania nuklearnego. Z kolei konflikty religijne we współczesnych Indiach są nieporównanie mniej intensywne niż wybuch nienawiści w chwili podziału w 1947 r. Faktycznie, w sytuacji gdyby Indie pozostały jednym blisko 1,5 miliardowym krajem z ok. 400 mln muzułmanów (tyle jest ich dziś na całym subkontynencie), konflikty bez wątpienia byłyby bardziej intensywne, i bez wątpienia muzułmanie staraliby się silniej wpływać na charakter państwa i na ustawodawstwo, co dodatkowo generowałoby konflikty wewnętrzne.
    Cofam się myślami do momentu zakazu wyznawania buddyzmu przez muzułmańskich najeźdźców. Otóż, ciekawi mnie czy ów zakaz był celowym posunięciem zmierzającym do likwidacji religii, która z racji swojej – podobnie jak islam – względnej atrakcyjności dla niższych kast byłaby „konkurentem” groźniejszym dla islamu niż hinduizm, który jak wiadomo nie uznaje prozelityzmu.
    P.S. Szkoda, że artykuł tak przypadkowo umieszczono na portalu. Powinno być chyba w działach Artykuły przynależnych pod każdy z trzech krajów, a nie w News. Przecież to są „Karki z kalendarza”, nie newsy. :-)

    • P.S. Powinienem był napisać: „Powinno być chyba tylko w działach Artykuły przynależnych pod każdy z trzech krajów, a nie w News.”

    • @ Zyggi
      Dziękuję za opinię. Pisząc artykuły staram się popełnić jak najmniej błędów merytorycznych, co powoduje jednak ustawiczne sprawdzanie faktów z kilku źródeł, chodzenie do bibliotek..itd. Zajmuje to, jak w przypadku tego artykułu mnóstwo czasu. A i tak się popełnia błędy. Napisałem, że Uniwersytet w Nelandzie był prawdopodobnie największy na świecie. Więcej uczonych/studentów miała akademia cesarska w Chinach, istniejąca w tym samym czasie.
      Buddyzm – być może było tak jak piszesz, że buddyzm był konkurencją dla
      islamu. Rozważam, też inną koncepcję. Muzułmanie którzy najechali Indie
      na przełomie XII/XIII w. nie byli kulturalnymi Arabami, lecz koczowniczymi
      plemionami Turków. Nie mieli szacunku dla nauki, a poza tym byli jak to
      bywa w pierwszych pokoleniach ortodoksami czy neofitami. Zanim doszli
      do Indii to przeszli przez Kaszmir, gdzie dokonali zupełnej eksterminacji
      zarówno buddystów jak i ich klasztorów. Być spowodowane było to także
      faktem, że w buddyzmie pojęcie Boga jest najbardziej płynne ze wszystkich religii. Muzułmanie uważają że: Żydzi wierzą w jednego Boga, Chrześcijanie w trzech, Hinduiści w wieli, a Buddyści w żadnego. W związku z tym traktują buddystów jako najgorszych.
      Nie wykluczam, że buddyści dobrze pamiętają kto eksterminował ich
      cywilizacje w Indiach. Bodajże 2 lata temu w Warszawie protest i manifestacja przeciwko budowaniu meczetu został przeprowadzony przez środowisko buddyjskie.

      Co do podziału i jedności Indii – odpowiedziałem poprzednio.

  • Chapeau bas!

    Świetna i niemalże wyczerpująca synteza.
    Myślałem, że zajmuje się Pan raczej Dalekim Wschodem, a nie Azją Południową, a tu takie zaskoczenie. Liczę na długą dyskusję w tej kwestii.

    Do administracji: Pomylono się w kategoryzacji artykułu. Powinno być:
    Indie News, Pakistan News, Bangladesz News – a jest Pakistan News, Bangladesz (ale nie w dziale news, choć taki przecież istnieje).

    Nawiązując do konkluzji to można się zastanawiać czy podział Indii był korzystny czy niekorzystny i oczywiście zależy dla kogo.

    Patrząc przez pryzmat indyjski to można przyjąć dwie tezy.

    1) Podział był niekorzystny. Osłabił potencjał nowego państwa (niepodzielone Indie liczyłyby dzisiaj ponad 1,5 mld ludzi przy niezmienionych trendach demograficznych) i zantagonizował religijnie i politycznie subkontynent.
    Przykład znanych muzułmanów w Indiach pokazuje, że współistnienie z hinduistami może być pokojowe (np. wielka gwiazda Bollywood Shahrukh Khan czy były prezydent Indii Kalam ). Pakistan był fanaberią Jinnaha, który okazał się porażką. Wieloreligijne Indie odnoszą sukcesy i szybko się rozwijają tymczasem niestabilny Pakistan jest zapleczem terroru islamskiego.
    Pamiętnym okresem są rządy cesarza Akbara kiedy muzułmański władca nie narzucał swojej religii hinduistom i nie dążył do jej wykorzenienia.

    2) Podział by korzystny. Nowe państwo nie wytrzymałoby silnych antagonizmów religijnych. Obecnie muzułmanie stanowią 13 % mieszkańców Indii, a gdyby podział nie nastąpił byłoby to ok. 20 %. Przy przekroczeniu pewnej krytycznej wartości mniejszość dąży do powstania własnego państwa.
    Podział pozwolił więc na zachowanie bezpiecznej większości hindusom i przez to ograniczył wpływ islamu na państwo (i przez to pozwolił zachować bardziej świecki charakter). Religią, na której została zbudowana cywilizacja indyjska był hinduizm (pomijając chronologiczny podział na wedyzm i braminizm i uznając różnce formy jako ewoluującą całość), a islam był (i jest) religią obcą.
    Pamiętnym okresem są rządy Aurangzeb fundamentalisty islamskiego brutalnie tępiącego hinduizm i jego wyznawców. Zapoczątkowany przez niego konflikt uniemożliwia pokojowe współistnienie hinduistów i muzułmanów, co sprawia że istnienie osobnych państw jest koniecznością.

    Która z tez jest wam bliższa ? Jakie konsekwencje dla obu wyznań przyniósł podział i dla kogo był on korzystniejszy ?

    • @ p.Ciekawy
      Dziękuję za przeczytanie i opinie. Czytanie tego artykułu zajmuje trochę czasu. Sam się zastanawiałem czy nie podzielić tego artykułu na dwie części np. jeden o relacjach hidnusko-muzułmańskich a drugi o Bangladeszu.

      W Pakistanie byłem równo 20 lat temu w maju1991 r., parę miesięcy po
      zakończeniu wojny w zatoce. Ponieważ Pan się wybiera do Indii, to dla
      Pana informacji temperatura, którą mi awizowano miała być 48 st.C. Na
      szczęście nie była taka. Pakistan był też jedynym krajem gdzie miałem
      sensacje żołądkowe, mimo ścisłego stosowania zasad higieny (tylko
      przegotowana woda, tylko jedzenie gotowane lub smażone, ciągłe mycie
      rąk w gorącej wodzie i dodatkowo dezynfekowanie rąk). Nigdy nie miałem żadnych tego typu problemów ani Bliskim ani na Dalekim
      Wschodzie.Przeto jest to jedyny kraj gdzie nie chciałbym drugi raz pojechać i zawsze w firmie gdzie wówczas pracowałem, skutecznie udawało mi się wybronić przed ponownym wyjazdem, a każdy który tam jechał z firmy miał podobne sprawy żołądkowe, co miejscowi tłumaczyli trochę inną „florą” wody niż europejska.
      Sam Pakistan wydawał mi się skrajnie biednym krajem, ale jak mi powiedziało to wówczas Indie były biedniejsze, a Bangladesz jeszcze
      biedniejszy od Indii. Byłem w Lahore i w Karachi oraz w Islamabadzie.
      Cechą charakterystyczną obu tych dwóch pierwszych miast był wszechogarniający brud na ulicach i dziesiątki tysięcy przelewających się
      ludzi, bardzo biednych zresztą. Czystość utrzymywana była w miejscach
      turystycznych i w parkach. W Karachi jadąc przez dzielnicę portową
      widziałem takie slumsy, że się żyć odechciewa. Natomiast Islamabad,
      miasto rządowe i ambasad jest bardzo czyste, całkowicie się różniło
      od reszty kraju.
      To tyle odnośnie moich doświadczeń z wizyty w Pakistanie.

      Ponieważ jestem z wykształcenia m.in. historykiem, a historia jest moją
      pasją od dziecka, to posiadam pewien zasób wiadomości historycznych,
      które umożliwiają zajęcie się przez ze mnie danym tematem bez bycia
      zmuszonym uczenia się go od podstaw. W swoim historycznym życiu
      przeszedłem różne fascynacje: od starożytnego Egiptu, Grecji, Persji, a
      przede wszystkim Rzymu, poprzez Azteków i Inków (wszystko to w młodości) aż historię XX w, sowietologię…itd. Można powiedzieć, że
      faktycznie „lubiłem” wszystkie epoki, może poza XVIII w. (chyba dlatego,
      że był to tragiczny wiek dla nas). Wśród tych fascynacji były też swego
      czasu Indie i core wiadomości zapewne został w mojej pamięci. Faktem
      też jest, że obecnie od wielu lat tematem nr 1 dla mnie jest historia i cywilizacja Chin.

      Co do ścisłego meritum sprawy to wydaje mi się, że podział Indii, w dłuższej perspektywie, stał się niekorzystny dla muzułmanów, szczególnie
      tych z zachodniej części.
      Bangladesz jest w innej sytuacji. Graniczy na lądzie niemal na całej swojej długości z Indiami. Z tego względu musi zachowywać z nimi poprawne
      stosunki. Rzeż jaką Bengalowie doświadczyli z rąk ortodoksyjnych
      muzułmanów z Pakistanu Zachodniego, prawdopodobnie skutecznie
      położyła tamę popularności skrajnych ruchów islamistycznych. Pomoc
      Indii i w ogóle pewien wpływ kultury hinduistycznej w Bengalu, z pewnością znacznie poprawił relacje między muzułmanami z Bangladeszu a hinduistami z Indii wrogimi, od co najmniej od czasu rzezi w Kolkacie (Kalkucie) w 1946 r. Jeżeli byśmy potraktowali Bengal jako całość to niewątpliwie władze w tym wirtualnym stanie Indii sprawowaliby
      muzułmanie, z czego zapewne rząd centralny w Delhi nie byłby zadowolony..
      W moim przekonaniu dla Bangladeszu obie te opcje były korzystne, przy
      czym korzystniejsza jest niepodległość.
      Najwięcej na podziale stracił Pakistan Zachodni, który coraz bardziej
      „obsuwa” się w dół. Tak jak Pan napisał, to kraj który jest zapleczem terroru islamskiego, poza tym niestabilny społecznie i politycznie, potencjalny problem dla społeczności światowej w przypadku zdobycia władzy przez ekstremistów, w dodatku bardzo nietolerancyjny w stosunku do innych wyznawców i tonie tylko nawet przez politykę władz, ale przez poglądy prawdopodobnie większości społeczeństwa.
      Dla Indii ten podział jest dość korzystny, bo w przypadku Pakistanu głownie Zachodniego, pozbyli się wielu problemów wewnętrznych.
      Z kolei gdyby Indie pozostały niepodzielone to z pewnością nie byłoby
      problemów zewnętrznych (Kaszmi…, kilka wojen)., ale za to państwo
      byłoby mniej stabilne.
      Konkluzja:
      1. Na podziale zyskały Indie i w mniejszym stopniu Bangladesz. Stracił
      Pakistan
      2. W przypadku istnienia jednego państwa i zachowaniu konstytucyjnej
      zasady współudziału muzułmanów w rządzie, Indie byłyby silniejsze w
      świecie. Wewnętrznie byliby może mniej stabilni, ale ekstremiści
      muzułmańscy byliby mniej groźni, a nawet być może wzięliby udział w
      rządzeniu (jak w Bangladeszu) co zawsze stępia ich radykalizm.

Pozostaw odpowiedź