Artykuły,Polecane,Publicystyka

Kartki z kalendarza W. Tomaszewskiego: Filipiny – Najdłuższa wojna świata

Z lekcji historii znane nam są różnego rodzaju wojny –letnie, prowadzone na naszym  kontynencie: siedmioletnia, trzydziestoletnia, stuletnia, nawet my mieliśmy taką własną wojnę – trzynastoletnią z Krzyżakami. Nikt jednak nie jest w stanie wyobrazić sobie wojny kilkusetletniej. Taka właśnie wojna czterystupięćdziesięcioletnia, z przerwami oczywiście, trwa do tej pory na Filipinach.

Najdłuższa wojna                       

W końcu stycznia 2015 r. 49 komandosów Filipińskich Policyjnych Sił Specjalnych zginęło w walce z bojownikami z Islamskiego Frontu Wyzwolenia Moro. Ścigając dwóch znanych terrorystów, filipińscy komandosi dostali się w zasadzkę i w wymianie ognia zabrakło im amunicji, stąd takie niezwykle wysokie straty. Nie wiadomo, czy ta informacja oznacza, że jest to koniec pokoju i otwarcie następnego rozdziału wielkiej wojny, która toczy się od 450 lat między rządzącymi Filipinami chrześcijanami a mniejszością muzułmańską, czy też wypracowany kompromis pomiędzy rządem filipińskim a muzułmanami przetrwa.

13 lutego 1565 r. hiszpański konkwistador Miguel Lopez de Legazpi przybył na Filipiny w celu podbicia tego kraju. Filipiny generalnie składają się: z wielkiej wyspy Luzon, leżącej na północy, wielkiej wyspy Mindanao leżącej na południu, a pomiędzy nimi jest kilka tysięcy wysp i wysepek. W tym czasie na archipelagu istniały mini-państewka założone przez imigrantów, głownie z Azji Południowej: muzułmanów, buddystów i hinduistów. Większość archipelagu była natomiast w posiadaniu miejscowych plemion, których organizacja kończyła się na poziomie kilku wysp. Najsilniejsi byli jednak muzułmanie, którzy dominowali na Mindanao, a kilkadziesiąt lat przed hiszpańskim podbojem umocnili się na zachodnim wybrzeżu Luzonu, zakładając fort, a potem królestwo o nazwie Maynila, zdobyte potem przez Hiszpanów i zamienione na stolicę Filipin o nazwie Manila.

Miesiąc po dotarciu do Filipin jeden ze statków wdał się w zbrojną utarczkę z jakąś dżonką. Pojmani jeńcy okazali się Moro, tak Hiszpanie nazywali muzułmanów. Ten zbrojny incydent stał się pierwszym znanym konfliktem z okresu podboju wyspy pomiędzy chrześcijanami a muzułmanami, który toczy się do dnia dzisiejszego. To jest najdłuższa wojna w historii świata, wojna pomiędzy cywilizacjami.

Przeciw wszystkim  

Nazwa Moro to zniekształcona nazwa Maurów, tak nazywano pierwotnie Berberów, a potem w średniowieczu wszystkich muzułmańskich mieszkańców Hiszpanii, którą konkwistadorzy przenieśli na filipińskich muzułmanów. Moro nie stanowią jakiejś osobnej grupy etnicznej na Filipinach. Jak większość mieszkańców tego państwa są ludźmi w olbrzymiej większości o korzeniach austronezyjskich. Moro składają się z kilkunastu grup etnicznych, które zresztą poza wspólną wiara mają luźny kontakt pomiędzy sobą. Moro nie uważają się za Filipińczyków, którymi są głównie potomkowie miejscowych animistycznych plemion schrystianizowanych przez Hiszpanów. Przez cały czas stawiali opór Hiszpanom. O ile w zachodniej części Luzonu, gdzie islam był świeżej daty, Hiszpanie sukcesywnie zmusili  miejscowych muzułmanów do porzucenia wiary, to walka z sułtanatami na wyspie Mindanao trwała przez cały czas panowania Hiszpanów. Muzułmańscy piraci często napadali na chrześcijańskie miasta, forty i wsie i Hiszpanie mieli z nimi taki sam problem jak I Rzeczpospolita w powstrzymywaniu najazdów Tatarów. Dopiero w ostatniej ćwierci  XIX w. udało się pokonać ostatnie sułtanaty. Na krótko zresztą. Utrata Filipin na rzecz USA w wyniku wojny z 1898 r. spowodowała, że Moro skorzystali z upadku dotychczasowych wrogów i natychmiast rozpoczęli powstanie przeciw nowym władcom. Przez kilkanaście lat (1899-1913) walczyli z Amerykanami, aż w końcu zostali pokonani przez słynnego generała Pershinga (tego od reaganowskich rakiet), jedynego oprócz Georga Washingtona, „sześciogwiazdkowego” generała w historii amerykańskiej armii. Mimo to jeszcze potem przez kilka lat ich niedobitki snuły się po dżungli, nie składając broni. W czasie II wojny światowej walczyli z nowymi najeźdźcami, Japończykami, nieczuli na ich umizgi „wspólnego azjatyckiego braterstwa”.

Najcięższy okres dla Moro w Republice Filipińskiej, która ostatecznie uzyskała niepodległość zaraz po zakończeniu II wojny światowej, przypadł na czas prezydentury Marcosa, który jak każdy tyran nie znosił żadnej konkurencyjnej władzy w swoim państwie. Podobnie jak Mussollini, który jako jedyny podjął skuteczną walkę z mafią, Marcos, traktując w ten sam sposób zbrojne organizacje muzułmańskie, próbował je bezwzględnie zniszczyć. Upadek tego tyrana oraz przywrócenie demokracji na Filipinach przyniosło powrót do pokojowych prób uregulowania konfliktu, które prowadzono jeszcze w 60-tych i 70-tych latach XX w.

Źródło: flickr.com, Keith Bacongco

Źródło: flickr.com, Keith Bacongco

Wojna czy pokój                       

Nowy etap konfliktu rozpoczął się w 1968 r., kiedy specjalna jednostka armii zamordowała kilkudziesięciu muzułmańskich rekrutów, którzy odmówili walki ze swoimi pobratymcami. W odpowiedzi na to prof. Nur Misuari założył MNLF (Narodowy Front Wyzwolenia Moro), który przystąpił do walki o utworzenie niepodległego państwa muzułmańskiego składającego się z: Mindanao, archipelagu Sulu, wyspy Palawan i Sabahu (część indonezyjskiego Borneo). Walka była bezwzględna, ponieważ rządzący wtedy Filipinami prezydent Marcos jak przystało na dyktatora stosował bezwzględne metody walki. 1974 r. spalono Jolo, największe miasto archipelagu Sulu, gdzie zginęło 10 tyś. cywilnej muzułmańskiej i chińskiej ludności. Ponadto Marcos kazał utworzyć paramilitarne jednostki składające się z ludności chrześcijańskiej zwane Illaga, którym de facto dano wolną rękę w rozprawie z powstańcami muzułmańskimi. Brak sukcesów po stronie muzułmańskiej doprowadził do rozłamu w MNLF i powstania MILF (Islamski Front Wyzwolenia Moro), radykalnej grupy niezgadzającej się na żaden kompromis. Kiedy w 1987 r., już po upadku Marcosa, doszło do porozumienia między rządem a MNLF, rozłamowcy z MILF odmówili podpisania tego porozumienia, które tworzyło ARMM (Autonomiczny Region Muzułmańskiego Mindanao). Dopiero 10 lat później zgodzili się na kompromis z rządem. Jednakże w 2000 r. islamiści próbowali zająć większe terytorium niż uzgodniono w porozumieniu z rządem, co spowodowało wznowienie walk. Parę lat później okazało się jednak, że dla niektórych islamiści z MILF są zbyt umiarkowani i znowu nastąpił podział. Radykałowie z MILF dokonali rozłamu, tworząc grupę BIFF (Islamscy Bojownicy o Wolność Bangsamoro) i nie jest to jedyna terrorystyczna grupa na Filipinach. Znacznie groźniejsze są grupy Abu Sajjafa oraz Dżimah Islamija mające kontakty z międzynarodowym terroryzmem. Powstają zresztą i znikają różne organizacje zbrojne muzułmanów, czasem to są jacyś rozłamowcy, ale zazwyczaj są to grupy o zasięgu bardzo lokalnym.

Sam proces pokojowy także po stronie chrześcijańskiej budzi kontrowersje. Jedni chcieliby siłą zdusić wszelki opór muzułmanów lub przyznać im mało praw jak to jest możliwe, a inni preferują rozmowy pokojowe, zgadzając się na autonomię. Nikt natomiast nie wyobraża sobie utworzenie niepodległego państwa muzułmańskiego w południowym Mindanao i na Sulu, a to jest cel wszelkich zbrojnych organizacji muzułmańskich na Filipinach. Zwolennikom pierwszej opcji udało się np. zablokować w Sądzie Najwyższym proces tworzenia osobnej muzułmańskiej „przestrzeni prawnej”, czyli osobnego prawodawstwa islamskiego na terenach autonomii. Jednakże wydaje się, że w filipińskim establishmencie górę wzięli zwolennicy kompromisu.

Ostatnie rozwiązanie                      

W 2011 r. prezydent Benigno Aquino  i przywódca MILF Al Haj Murad Ebrahim spotkali się w Tokio. Rozmowy przyniosły uzgodnienie wspólnego stanowiska. Rok później rząd i MILF wydali wspólne oświadczenie o ramowym projekcie utworzenia Bangsamoro, czyli nowego autonomicznego regionu, z własnym ministerialnym rządem, na miejsce ARMM. Ostateczne porozumienie zostało uzgodnione podczas rozmów w Malezji na początku 2014 r. i podpisane w 27 marca 2014 r. przez prezydenta Aquino i szefa MILF Al Haja Murada Ebrahima w obecności premiera Malezji Najiba Razaka. Implementacja tego porozumienia będzie trwała do 2016 r., kiedy to nastąpi finalne przekazanie władzy. Zakres terytorialny tego regionu miał być ustalony w referendach, ale było już wiadomo, że obejmie znikomą część Mindanao ze względu na postępującą depopulację muzułmanów.

Czym jest Bangsamoro? Nie jest oczywiście ani oddzielnym państwem, ani nawet państwem związkowym czy jakimś subpaństwem. Natomiast jest regionem autonomicznym, który ma więcej władzy niż inne regiony. Muzułmanie będą mieli na swoim terytorium władzę legislacyjną oraz m.in. odnośnie surowców naturalnych, prawa rodzinnego, kształtowania rozwoju ekonomicznego i turystycznego a także rozwoju edukacji. Jednakże będą podlegali kontroli urzędu prezydenckiego.

Moro, Baskowie i Polacy

Sytuacja Moro przez lata się pogarszała. W momencie ustanowienia władzy Hiszpanów Moro kontrolowali niemal całe Mindanao i pobliski archipelag Sulu. Przez następne lata aż do obecnych czasów są spychani przez chrześcijan coraz bardziej na południe wyspy, za sprawą rządzących, którzy przesiedlając chrześcijańską ludność na Mindanao, w ten sposób osłabili  terytorialną bazę muzułmanów, którzy zresztą w drugiej połowie XX w. masowo emigrowali do Indonezji i Malezji. To jest ewenement w skali światowej, gdyż obecnie to muzułmanie szerokim pasmem od Hiszpanii przez Bałkany i Rosję przesuwają się na północ. Obecnie na Mindanao zostali zdominowani przez chrześcijan i z większości stali się mniejszością, stanowiąc ¼ populacji wyspy, a według uaktualnionych spisów jeszcze mniej. W tej chwili jedynie na małym archipelagu Sulu położonym pomiędzy Mindanao i indonezyjskim Borneo stanowią większość. Ich kilkuwiekowa walka nie przyniosła im sukcesów, a zmniejszyła ich stan posiadania, zarówno terytorialny, jak i relatywnie ludnościowo w stosunku do chrześcijan. Ich walkę można porównać do walki hiszpańskich Basków, którzy bezkompromisowo walcząc z hiszpańskim rządem, uzyskali o wiele mniej niż negocjujący z Madrytem Katalończycy. W pewnym sensie wyniki powtarzających się powstań Moro są również podobne do rezultatów naszych konfederacji i powstań. Nie negując ich sensu, ich klęski powodowały przyśpieszoną depolonizacje kresów i ludności tam mieszkającej.

Jaki los spotka Moro? Trudno przewidzieć, czy obecna autonomia usatysfakcjonuje ich ambicje. W islamie pojęcie kompromisu z niewiernymi jest o wiele trudniejsze do zaakceptowania niż z obcymi w naszej cywilizacji, a ludzie, którzy krzykną: „dżihad”, zawsze znajdą tam zwolenników. Ostatnia akcja zakończona masakrą komandosów (rzecznik MILF oskarżył siły policyjne o brak informacji o przeprowadzanej akcji) pokazuje, jak kruchy jest to kompromis.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
Kartki z kalendarza W. Tomaszewskiego: Filipiny – Najdłuższa wojna świata Reviewed by on 13 marca 2015 .

Z lekcji historii znane nam są różnego rodzaju wojny –letnie, prowadzone na naszym  kontynencie: siedmioletnia, trzydziestoletnia, stuletnia, nawet my mieliśmy taką własną wojnę – trzynastoletnią z Krzyżakami. Nikt jednak nie jest w stanie wyobrazić sobie wojny kilkusetletniej. Taka właśnie wojna czterystupięćdziesięcioletnia, z przerwami oczywiście, trwa do tej pory na Filipinach. Najdłuższa wojna                        W końcu

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 2

  • To oczywista pomyłka. Sabah nie juest czsęścią Indonezji tylko Malezji.

  • Pisanie o Sabahu, że jest „częścią indonezyjskiego Borneo”, podważa niestety wartość merytoryczną całego artykułu.

Pozostaw odpowiedź