K. Zdanowicz: Japonia – dziwna telewizja, festiwal fallusa i uwielbienie przyrody

 ›  ›  › K. Zdanowicz: Japonia – dziwna telewizja, festiwal fallusa i uwielbienie przyrody

Artykuły,Publicystyka

K. Zdanowicz: Japonia – dziwna telewizja, festiwal fallusa i uwielbienie przyrody

Kanamara Matsuri https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/b/b8/Kanamara_Matsuri_2007_%28phallus_festival%29-crop.jpg

Artykuł jest II częścią cyklu o stereotypach i nieporozumieniach związanych z kulturą Japonii. Poprzedni wpis dostępny jest TUTAJ.

Bezsensowne reklamy

Japońskie reklamy telewizyjne dzięki kreatywnemu podejściu do promocji produktu doczekały się wielu chętnie oglądanych kompilacji, zazwyczaj określonych jako „dziwne”. Nawet biorąc pod uwagę, że do takich kompilacji trafiają zazwyczaj najbardziej wyróżniające się przypadki, to rzeczywiście trudno nie zauważyć różnicy w sposobie reklamy nastawionym na japońskiego odbiorcę. Japońskie reklamy charakteryzują się pomysłowością, którą podobnie jak w przypadku dystrybucji coraz to ciekawszych smaków słodyczy, producenci walczą o uwagę widza.

Co jest jednak specyficzne dla stylu japońskiej reklamy, to przeniesienie akcentu z konceptu produktu na jego „esencję”. W opracowaniach badających charakterystykę japońskich reklam zwraca się uwagę na preferowanie przez Japończyków podejścia „soft sell” zamiast „hard sell”, czyli niebezpośredniej i bardziej subtelnej formy reklamy. To nie przedstawienie zalet, cech czy przydatności danego produktu jest najważniejsze, a wywołanie uczuć, które mają kojarzyć się z produktem i wywrzeć wrażenie na odbiorcy. Świat w japońskich reklamach jest często nielogiczny i niespójny, ale nie chodzi w nich o wierne przedstawienie rzeczywistości, a zbudowania atmosfery, otoczki wokół produktu – tym lepiej, jeżeli towarzyszy mu wpadający w ucho slogan lub muzyczny utwór. Ponieważ twórcy reklam skupiają się głównie na wywoływaniu emocji u odbiorcy, a nie na przedstawieniu ciekawego, a przy tym zapadającego w pamięć konceptu, do reklam bardzo często angażowani są celebryci, którzy mają podbić rozpoznawalność danego produktu.

Dziwne programy telewizyjne

Podobnie jak w przypadku reklam, internetowe kompilacje najdziwniejszych japońskich programów telewizyjnych (tzw. baraeti bangumi – variety shows), w których uczestnicy są poddawani różnych zadaniom, a w razie niepowodzenia najczęściej czeka ich jakiś rodzaj cielesnej kary, przyczyniły się do utrwalenia stereotypu o dziwności japońskiej telewizji. Mimo to współcześnie wśród japońskiej publiki podnoszą się głosy krytykujące nie dziwaczność programów, a ich nudę i mizerność. Czemu?

Pierwsze programy powstały w latach 50 ubiegłego wieku. Dużą popularnością cieszył się „Gest” (Jesuchā), w którym chodziło o odgrywanie pantomim, zabawę w kalambury. Quizowa forma prowadzenia gry wywarła duży wpływ na wygląd późniejszych programów – przybrały one formę konkursów, w których uczestnicy (najczęściej celebryci) odpowiadali na pytania. Najdziwniejsze fragmenty, które okupują internetowe kompilacje, pochodzą w dużej mierze z programów emitowanych w latach 80 i 90. W „Zamku Takeshiego” (FûunTakeshi , 1986-1989) zadaniem uczestników było wykonywanie trudnych wyczynowo-sportowych zadań, jak utrzymanie równowagi podczas jazdy rowerem przypominającego wieloryba, podczas gdy uczestnik był ostrzeliwany piłkami. Za to w „Downtown. Nie jest chłopcem na posyłki” (Dauntaun no Gaki no Tsukai ya Arahende!!, 1989) głównym elementem zabawy było „ukaranie” i poniżenie uczestnika za nieprawidłowe odpowiedzi np. kopniakiem w krocze lub wciśnięciem tubki wasabi do nosa. Ponadto, do kompilacji często trafiają fragmenty programów o kontekście seksualnym, które były emitowane w nocnych godzinach lub wcale – były pornografią nakręconą w takiej konwencji.

Wymienione wyżej programy w pewnym sensie ukształtowały wizerunek japońskiej telewizji poza granicami kraju. Należy jednak wziąć pod uwagę, że nawet w okresie szczytu nie było to więcej niż 5-10% wszystkich produkcji z tego gatunku. Nie oznacza to również, że kontrowersyjne programy nie wzbudzały sprzeciwu – na początku XXI wieku Organizacja Etyki Transmisji i Ulepszenia Programów Telewizyjnych (Hōsōrinri bangumikōjōkikō) doprowadziła do zaprzestania emisji większości programów ukazujących nagość lub kary cielesne.

Obecnie emitowane programy przyjmują formy quizów, a ich głównymi uczestnikami są tarento – japoński odpowiednik celebryty, który niekoniecznie wykazuje się jakimkolwiek talentem. Jedną z popularnych form programu jest oglądanie i komentowanie przez celebrytów krótkich filmików emitowanych na ekranie, a następnie odpowiedź na zadawane pytanie, które służą jako wstęp do dyskusji i plotek na temat życia idoli. Programy są jedną z form promocji celebrytów, podtrzymania ich rozpoznawalności. Po fali krytyki, która skupiła się na niskiej jakości prezentowanych treści, Organizacja Etyki Transmisji i Ulepszenia Programów Telewizyjnych przeprowadziła w 2009 roku badanie wśród widzów, które wskazało na pięć głównych zarzutów: prostacki humor, znęcanie się lub dyskryminację, wygłupy w zamkniętym towarzystwie znajomych, oczywiste intencje produkcji, obchodzenie się z ludzkim życiem w nieodpowiedni sposób. Jak widać, Japończycy podchodzą krytycznie do emitowanych treści. Co więcej, „dziwne” japońskie programy nie są wcale reprezentatywne dla całej ramówki, a stanowią jej małą część.

„Festiwal Stalowego Penisa”, czyli inne spojrzenie na seksualność

Jednym z niezliczonych festiwali odbywających się każdego roku w Japonii jest Kanamara matsuri, poza granicami kraju znany jako „Festiwal Stalowego Penisa”. Zdjęcia z gigantycznymi rzeźbami fallusów wznoszonych na ołtarzach, ale i z mniejszymi, typowo festiwalowymi pamiątkami, jak lizaki o kształcie przyrodzenia, robią niemałą furorę w Internecie, a przy okazji utwierdzają odbiorców w przekonaniu o „dziwności Japonii”. Festiwal cieszy się na tyle dużym zainteresowaniem ze strony obcokrajowców, że od dłuższego czasu większość osób obecnych na festiwalu stanowią zagraniczni turyści.

Kanamara matsuri korzeniami sięga do Chibeta matsuri w okresie Edo (1603-1868), festiwalu zapoczątkowanego przez prostytutki, które modliły się o ochronę przed chorobami przenoszonymi drogą płciową. Współcześnie podczas festiwalu modli się między innymi o bezpieczny poród, spokój w małżeństwie, czy pomyślność w biznesie, a w latach 60. ubiegłego wieku powiązano festiwal z ochroną przed AIDS. Główna atrakcja festiwalu ma odnosić się do legendy o wykutym w stali fallusie, który przebił zęby demona znajdującego się w dolnych partiach ciała kobiety.

Zagranicznych turystów dziwi i jednocześnie przyciąga święto, w którym główną rolę odgrywają figurki fallusów, a stronę japońską – zainteresowanie zagranicznych turystów. Inaczej niż w kręgu kultury europejskiej, w której podejście do seksualności i cielesności było w dużej mierze kształtowanie przez chrześcijaństwo, podejście do seksualności w kulturze japońskiej głównie podlegało wpływom shintō – rodzimych, animistycznych wierzeń. Shintō to przede wszystkim afirmacja życia doczesnego, a zarazem wszystkiego, co je podtrzymuje, włącznie z ludzką seksualnością. Dzięki temu ludzkie ciało z całą swoją fizjonomią należy do sfery sakralnej i nie jest uznawane za grzeszne, wręcz przeciwnie – w praktykach religijnych ciało poddane ablucji (rytualnemu oczyszczeniu) umożliwia kontakt ze sferę bóstw. Figurki fallusów podczas uroczystości religijnych nie gorszą, ponieważ są afirmacją płodności i życiodajnej siły, głęboko zakorzenionej w japońskiej kulturze.

Harmonijny związek z naturą

Nie tylko na przykładzie Japonii, ale również innych kultur Wschodu, można spotkać się z przeświadczeniem o występowaniu tam wyjątkowo bliskiej, niemal intymnej relacji między człowiekiem a naturą. W przeciwieństwie do kultury Zachodu, w której mówi się o koncepcji „człowieka panującego nad naturą”, kulturze japońskiej przypisuje się koncepcję „człowieka żyjącego w zgodzie z naturą”. W tak zarysowanej dychotomii człowiek Zachodu podporządkowuje sobie przyrodę, a zatem przyznaje sobie prawo do decydowanie o jej losie, wykorzystania do własnych celów i w razie potrzeby – zniszczenia. Na zasadzie tworzenia kontrastu, nieodłącznie związanego z orientalizmem, człowiek Wschodu żyje z naturą w zgodzie, uwielbia i darzy szacunkiem.

Niestety, tak przedstawiona wizja „harmonijnego współistnienia” jest trudna do przełożenia na rzeczywiste postępowanie wobec przyrody, nie tłumaczy gwałtownego zanieczyszczenia środowiska w XX wieku, ani wywołanych sztucznie katastrof ekologicznych. W ubiegłym wieku zanotowano 4 wielkie katastrofy ekologiczne spowodowane zanieczyszczeniem środowiska. Każdej katastrofie towarzyszyła choroba – Ita Ita (dosł. Ała!) w Toyamie, astma w Yokkaichi (yokkaichi zensoku) oraz choroby atakujące układ nerwowy, nazwane od prefektur, w którym występowały: Choroba z Niigaty i Minamaty (niigata minamata byō) oraz Choroba z Minamaty (minamata byō). Ponadto, cały czas kontrowersje wzbudza problem przemysłu wielorybniczego, którego odbudowa jest jednym z celów japońskiego rządu.

Claude Levi Strauss poproszony w wywiadzie przeprowadzonym przez japońską telewizję publiczną NHK w 1993 roku o ustosunkowanie się do mitu „życia w harmonii z naturą” przypuszczał, że tak rozpowszechnione złudzenie ma swoje źródło w sposobie, w jaki Japończycy potrafią posługiwać się naturą. Naturą, która pełni rodzaj surowca. Dzięki niej powstaje ikebana, czyli sztuka układania kwiatów lub japońskie ogrody, które imitują dziką przyrodę.

Na japońskie podejście do świata, a w tym przyrody, fundamentalne znaczenie mają buddyzm i shintō – rodzime japońskie wierzenia. Jednym z głównych założeń buddyzmu, jak i nurtu w japońskiej sztuce, jest przekonanie o nietrwałości rzeczy. Japońska wrażliwość nie piękno natury nie ma swojego odbicia w tym, co stałe, ale ulotne, nietrwałe, kruche. Shintō to afirmacja życiodajnej siły przyrody, która nie stoi w miejscu, ale nieustannie podlega zmianom, cyklowi narodzin i śmierci. To prawda, że szczególnie w japońskiej poezji można zauważyć bliski związek podmiotu z naturą, co więcej – trudno określić, kiedy autor wiersza opisuje siebie, a kiedy mówi o otaczającej go przyrodzie. Jednak ta jedność, bliskość ze światem przyrody wychodzi poza ramy utartego „życia w harmonii z naturą. Przyroda – tak jak życie człowieka – jest przemijająca, umiera i rodzi się na nowo. Wychodząc z takiego rozumowania, życie w jedności z naturą wcale nie musi przekładać się na szczególną ochronę środowiska, w której dominuje raczej pragmatyzm.

 

 

Karolina Zdanowicz

 

Źródła:

Nonsensowne reklamy:
Johansson, John, The Sense of „Nonsense”: Japanese TV Advertising,Vol. 23, No. 1, International Advertising (Mar., 1994), pp. 17-26.
https://allabout-japan.com/en/article/5305/

Nienormalne programy telewizyjne:
Painter, Andrew. Japanese Daytime Television, Popular Culture, and Ideology, The Journal of Japanese Studies, Vol. 19, No. 2 (Summer, 1993), pp. 295-325.
https://toyokeizai.net/articles/-/164518?page=4
https://www.bpo.gr.jp/?p=2814#d_01
https://www.theatlantic.com/entertainment/archive/2013/11/the-misunderstood-history-of-the-wacky-japanese-game-show/281825/

“Festiwal Stalowego Penisa”, czyli inne spojrzenie na seksualność:
Kozyra, Agnieszka, Stosunek do ciała w shinto, rodzimej religii Japonii, w: Cielesność w kulturze Japonii. Religia, historia i sztuka. 2 Tom., red. Agnieszka Kozyra, Polska Fundacja Japonistyczna, Warszawa 2016, s. 16-50.

Harmonijny związek z naturą:
Yuriko, Saito, The Japanese Appreciation of Nature, “British Journal of Aesthetics” 25/3 1985, s.239-251.
Levi-Strauss, Claude, Druga strona księżyca. Pisma o Japonii, przek. M. Falski, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2013

Udostępnij:
  • 10
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    10
    Udostępnienia
K. Zdanowicz: Japonia – dziwna telewizja, festiwal fallusa i uwielbienie przyrody Reviewed by on 25 maja 2018 .

Artykuł jest II częścią cyklu o stereotypach i nieporozumieniach związanych z kulturą Japonii. Poprzedni wpis dostępny jest TUTAJ. Bezsensowne reklamy Japońskie reklamy telewizyjne dzięki kreatywnemu podejściu do promocji produktu doczekały się wielu chętnie oglądanych kompilacji, zazwyczaj określonych jako „dziwne”. Nawet biorąc pod uwagę, że do takich kompilacji trafiają zazwyczaj najbardziej wyróżniające się przypadki, to rzeczywiście

Udostępnij:
  • 10
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    10
    Udostępnienia

O AUTORZE /

Pozostaw odpowiedź