Artykuły,Publicystyka

K. Zdanowicz: Ciemna strona japońskiego buddyzmu, czyli Zen na wojnie

https://cdn-images-1.medium.com/max/1600/1*cAw_xWnuO4Zr56JDVi6kvg.jpeg

Ścisły związek buddyzmu z japońskim militaryzmem przez długi czas nie był na Zachodzie szeroko znany. Było tak do czasu wydania pracy Briana Victorii Zen na wojnie (1997), która rozpoczęła dyskusję oraz dalsze badania nad zaangażowaniem buddystów w japoński militaryzm. Działania te nie ograniczały się wyłącznie do popierania ekspansji zagranicznej Japonii oraz nawoływania żołnierzy do całkowitego poddania się woli cesarza, ale również już w okresie powojennym do unikania rozliczenia się z niechlubną przeszłością.

Pierwszym pytaniem, które przychodzi na myśl, gdy mowa o zaangażowaniu buddyzmu w wojnę jest prawdopodobnie – dlaczego? Odpowiedzi na tak postawione pytanie można szukać w polityce rządu okresu Meiji (1868-1912), kiedy buddyzm został uznany za “obcy” i “nierodzimy” w przeciwieństwie do shinto – rodzimych japońskich wierzeń, które w okresie Meiji stały się jednym z filarów państwowej ideologii. Shinto państwowe, które wytworzyło się na początku ery, zakładało boskość cesarza, całkowite podporządkowanie praktyk religijnych państwu, wykładanie mitologii oficjalnej w szkołach oraz obowiązkowe uczestnictwo w rytuałach shintoistycznych. Buddyzm zaczął być prześladowany – zamykano świątynie oraz pozbawiano je źródeł finansowania, miały miejsce anty-buddyjskie zamieszki, mnisi byli zmuszani do powrotu do stanu świeckiego. 40 000 świątyń zostały zamkniętych, a kolejne 4 500 zniszczonych. W reakcji na tak przeprowadzony atak na własną religię, buddyści przyjęli strategię umożliwiającą przetrwanie, a było nią całkowite podporządkowanie się państwu oraz aktywne wspieranie jego działań.

Jako że w ówczesnej Japonii lojalność wobec tronu była uznawana za jedną z najwyższych wartości, buddyści obrali za cel udowodnienie żarliwego patriotyzmu oraz przydatności we wspieraniu działań podejmowanych przez rząd. Kierunek obrany przez buddystów ukazuje ich zaangażowanie w japońskie podboje. Victoria zwraca uwagę, że wśród buddystów niemal wcale nie wykształcił się ruch pokojowy, ale wielu z przywódców buddyjskich zajęło się usprawiedliwianiem wojen[1]. W trakcie wojny rosyjsko-japońskiej (1904-1905) rozwinął się prąd mówiący o bliskim związku żołnierskiego męstwa i buddyzmu, również dzięki treningom pobieranych przez generałów u mistrzów zen[2]. Wsparcie nie ograniczało się jedynie do sfery ideologicznej – niektóre ze świątyń zostały przekształcone w ośrodki do internowania japońskich jeńców, odprawiano rytualne recytacje sutr mające zapewnić zwycięstwo oraz zapewniano materialną pomoc rodzinom zmarłych żołnierzy[3].

Buddyści odegrali również rolę podczas okupacji Korei (1910-1945). Nam-lin Hur pisze o tym badając działalność sekty Sōtō[4], która była aktywna w Korei przez cały okres okupacji. Obejmowały one rozpowszechnianie nauk sekty wśród Koreańczyków, pomoc japońskim żołnierzom stacjonującym w Korei, nawracanie Koreańczyków oraz budowę placówek edukacyjnych[5]. Buddyści korzystali z przywilejów oraz opieki oferowanych im przez japoński rząd, dzięki czemu możliwy był rozwój sekty aż do czasu wycofania się Japonii z Korei – wraz z kapitulacją w 1945 r. całkowita działalność sekty zniknęła z obszarów Korei z dnia na dzień. Victoria z kolei przywołuje sektę jōdō shinshū, której działalność misyjna stała się przedłużeniem japońskiej administracji kolonialnej[6] – takim sposobem było na przykład ustawienie tempai – “tabliczek cesarskich” na ołtarzach, co było zamaskowaną próbą wpajania kultu cesarza[7]. Misje buddyjskie na kontynencie umożliwiały również schronienie dla żołnierzy armii japońskiej oraz działania szpiegowskie, które miały na celu wykrycie i eliminację opozycji.

Im bliżej do wybuchu II Wojny Światowej, tym podporządkowanie się buddyzmu państwu pogłębiało się, a wraz z tym wypaczanie buddyjskich nauk, by bardziej odpowiadały polityce japońskiego imperializmu. Każda z sekt podejmowała działania mające na celu zmobilizowanie narodu do wojny. Panbuddyjska organizacja Meiwa w oświadczeniu z 1937 roku poświęciła dużo miejsca zagadnieniu wojny w buddyzmie – uznano podział wojen na dobre i złe, cel dobry oznaczał dobrą wojnę a cel zły wojnę złą, oznaczało to, że wojna prowadzona ze słusznej przyczyny jest zgodna z buddyjskim współczuciem. Autorzy oświadczenia rozwinęli ten pogląd w książce Buddyjski pogląd na wojnę (1937), gdzie uznano, iż wojna może odbywać się z korzyścią dla kraju atakowanego, gdyż wspiera jego rozkwit i umożliwia powrót do “prawdziwej natury” Wschodu.

Victoria dopatruje się usprawiedliwienia wojny również w pismach Daisetsu Suzukiego (1870 – 1966), jednego z największych popularyzatorów zen na Zachodzie, który w Nowej teorii religii (1896) pisze: “Dlatego jeżeli łamiące prawo państwo nadciągnie i przeszkadzać nam będzie w handlu, lub deptać nasze prawa, to jest czyn, który zahamowałby postęp całej ludzkości. W imię religii nasz kraj nie może się temu podporządkować. W takiej sytuacji nie mamy innego wyjścia jak chwycić za broń. Nie po to by zabić nieprzyjaciela, nie po to, by splądrować miasta, nie po to by zagrabić majątek, ale wyłącznie po to, by w imię sprawiedliwości ukarać naród reprezentujący niesprawiedliwość[8]”.

Victoria uważa, że tak sformułowane poglądy były tożsame ze stanowiskiem buddyjskich przywódców aż do 1945 roku, którzy uważali, że Japonia ma prawo realizować swoje cele przemysłowe i ekonomicznie w taki sposób, w jaki jej się podoba, a jacykolwiek przeciwnicy zasługują na karę[9]. Z drugiej strony Agnieszka Kozyra zwraca uwagę, iż dla Suzukiego pozbawienie Japonii surowców naturalnych oznaczało nie tylko uniemożliwienie jej rozwoju, ale załamanie gospodarki, a w skutku cierpienie wszystkich obywateli[10]. Możliwe, że głoszone przez buddystów prawdy miały być interpretowane jako usprawiedliwienie wojny obronnej, jednak wraz z postępującym wypaczeniem nauk stały się usprawiedliwieniem kolejnych podbojów.

Również wpływ buddyzmu na żołnierzy przybierał na sile. W 1937 roku, przed wybuchem wojny między Japonią a Chinami, buddyjskie czasopismo Daihōrin zorganizowało debatę, której tematem był możliwy wkład zen w rozwój japońskiego wysiłku wojennego. Jej uczestnikami byli m.in. ówczesny premier oraz generałowie wraz z innymi wojskowymi. Podczas debaty został położony nacisk na domniemaną jedność zen i bushidō – drogi wojownika. W tym kontekście zen oznaczało całkowite poddanie przełożonego i natychmiastowe, niepodlegające kwestionowaniu wykonywanie rozkazów oraz pełną gotowość na śmierć. Praktykowanie zen ma na celu osiągnięcie oświecenia, które jest bardzo trudne do zdefiniowania w słowach – chodzi o stan umysłu w jedności ze wszechświatem, wykroczenia poza dualistyczny sposób postrzegania. Przez wypaczanie nauk dochodziło do głoszenia m. in przez duet Sugimoto Goro i Yamazkiego Ekijū poglądów mówiących o: “jedności Japończyków z cesarzem”, “stopieniu się w jedno z umysłem cesarza”, “unicestwieniu siebie, by osiągnąć jedność władcy i poddanych”. W ostateczności idea oświecenia w duchu zen była wykorzystywana do wychwalania kamikaze – samobójczych jednostek lotniczych, które podobno swoje męstwo mogli zawdzięczać wyzbyciu się swojego “ja”, co umożliwiało im całkowite oddanie się państwu.

Wypaczona została nauka o miłosierdziu, która w języku buddystów zaczęła oznaczać prowadzenie działań wojennych, tak jak “ojciec karzący swoje dzieci w celu udoskonalenia ich charakteru”, nie może więc być żadnej mowy o okrucieństwie powodowanym przez wojska japońskie – według Kurebayashiego Kōdō, wpływowego mnicha z sekty Soto, wraz z cesarską armią nadchodzi wyłącznie miłosierdzie i miłość.

Nie sposób wypunktować tutaj wszystkich wypowiedzi buddystów aktywnie wspierających japoński militaryzm i szowinizm. Główną cechą charakteryzujący buddyzm w tym okresie jest jego niemal całkowite zaangażowanie we wspieranie rządu. Oczywiście nie należy zapominać o działalności opozycyjnej buddystów wobec japońskiego militaryzmu, jednak w ogólnym rozrachunku są to jedynie jednostki wyłamujące się z głównego nurtu. Kolejnym problemem jest kwestionowane rozliczenie się japońskiego buddyzmu z wojenną przeszłością. Pierwsze deklaracje odpowiedzialności wojennej zostały wydane dopiero po upływie 40 lat od zakończenia wojny, a przeprosiny niektórych sekt – np. zen rinzai miały miejsce w 2001 roku, już po publikacji książki Victorii[11].

Potrzeba rozliczenia się z niechlubną przeszłością jest o tyle ważna, że wiele sekt po zakończeniu wojny kontynuowało propagowanie tych samych wypaczonych nauk, jednak pod inną postacią. Treningi zen zamawiane przez korporacje dla pracowników w swojej formie przypominały trening wojskowy – wymagano tam bezwzględnego posłuszeństwa wobec przełożonych oraz utrzymywania ścisłej dyscypliny w bardzo surowym warunkach. Dotychczasowa żołnierska dyscyplina zaczęła być niepostrzeżenie wpajana pracownikom.  Nie ma chyba religii, która w pewnym okresie swojej historii nie uległa wypaczeniu i nie przyczyniła się do cierpienia innych – japoński buddyzm nie jest jedynym przykładem. Bez szczerego rachunku sumienia dojdzie nieuchronnie do popełnienia tych samych błędów. Dlatego też tak ważne jest rozliczenie się z przeszłością, przyznanie do popełnionych błędów i zrewidowanie obranego stanowiska.

 

Karolina Zdanowicz

 

 

Przypisy:

1)Brian Victoria, Zen na wojnie, tłum. M. Kanert, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2005, s.20
2) Zen – jeden z głównych nurtów buddyzmu w Japonii
3) Zen na wojnie… s. 58
4) Sōtō – jedna z trzech głównych sekt zen
5) Nam-lin Hur, The Sōtō Sect and Japanese Military Imperialism in Korea, Japanese Journal of Religious Studies 26/1-2, 1999, s. 108
6) Zen na wojnie… s.59
7) Ibidem
8) Ibidem, s.24
9) Ibidem
10) Agnieszka Kozyra, Związki buddyzmu i sztuki walki w kontekście dyskusji na temat książki Briana Victorii Zen na wojnie, w: Zen a sztuki walki, pod red. A. Kozyry, Polska Fundacja Japonistyczna, Warszawa 2014, s.24
11)http://www.myoshinji.or.jp/about/heiwa_back_01.html

Bibliografia:

Hur Nam-lin, The Sōtō Sect and Japanese Military Imperialism in Korea, Japanese Journal of Religious Studies 26/1-2, 1999

Kozyra Agnieszka, Związki buddyzmu i sztuki walki w kontekście dyskusji na temat książki Briana Victorii Zen na wojnie, w: Zen a sztuki walki, pod red. A. Kozyry, Polska Fundacja Japonistyczna, Warszawa 2014

Victoria Brian, Zen na wojnie, tłum. M. Kanert, Wydawnictwo Uniwersytetu Jagiellońskiego, Kraków 2005

 

Udostępnij:
  • 83
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    83
    Udostępnienia
K. Zdanowicz: Ciemna strona japońskiego buddyzmu, czyli Zen na wojnie Reviewed by on 26 lutego 2018 .

Ścisły związek buddyzmu z japońskim militaryzmem przez długi czas nie był na Zachodzie szeroko znany. Było tak do czasu wydania pracy Briana Victorii Zen na wojnie (1997), która rozpoczęła dyskusję oraz dalsze badania nad zaangażowaniem buddystów w japoński militaryzm. Działania te nie ograniczały się wyłącznie do popierania ekspansji zagranicznej Japonii oraz nawoływania żołnierzy do całkowitego

Udostępnij:
  • 83
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    83
    Udostępnienia

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 2

  • A dokładniej 1870-1966, dziękujemy! Nasze niedopatrzenie :)

  • Ja tylko dodam małe sprostowanie: D.T. Suzuki żył w latach 1894 – 1966, a nie 1870 – 1996 (miałby wówczas 126 lat w chwili śmierci!)

Pozostaw odpowiedź