Artykuły,Publicystyka

K. Wodecki: Nowy czeski rząd a Chiny

 

W miniony piątek i sobotę odbyły się wybory parlamentarne w Czechach. Czy nowy rząd, któremu będzie przewodził prawdopodobnie Andrej Babiš, zmieni kurs w relacjach z Chinami? W tym momencie ciężko udzielić jednoznacznej odpowiedzi.

Ciężko przewidzieć rozwój wypadków przynajmniej z trzech powodów. Po pierwsze, nie wiadomo czy Andrej Babiš rzeczywiście będzie premierem (choć aktualnie nie mówi się o żadnej alternatywie). Po drugie, nie wiadomo z kim ruch ANO, którego liderem jest Babiš, zawiąże koalicję. Po trzecie, w styczniu w Czeskiej Republice odbędą się wybory prezydenckie. Ewentualna zmiana prezydenta może mieć duży wpływ na politykę wobec Chin.

Andrej Babiš a Miloš Zeman

Aktualny prezydent, Miloš Zeman, jest wielkim zwolennikiem rozwoju jak najlepszych stosunków z Chinami. Zeman stara się pogłębiać jak najlepsze stosunki z Chińską Republiką Ludową także poprzez bardzo dobre osobiste relacje z prezydentem Chin, Xi Jinpingiem.

Miloš Zeman jest też postrzegany jako sojusznik Babiša na czeskiej scenie politycznej. Każdy kto obserwuje czeską politykę może zauważyć zbliżenie między prezydentem a szefem zwycięskiego ugrupowania. Czy ten sojusz wpływa także na relacje z Chinami? Okazuje się, że niekoniecznie.

Warto tutaj powrócić do wizyty Dalajlamy w Czechach, która odbyła się równo rok temu. Po tym jak Daniel Herman, minister kultury, odbył oficjalne spotkanie z Dalajlamą, najważniejsi przedstawiciele państwa, w tym prezydent Zeman i premier Bohuslav Sobotka, w specjalnym oświadczeniu zapewniali o szacunku dla integralności terytorialnej Chin. To oświadczenie spotkało się z ostrą krytyką partii centrowych i prawicowych. Krytyka dotyczyła przede wszystkim serwilizmu wobec chińskich władz. Dla większości partii punktem odniesienia były prawa człowieka w Chinach i odwrócenie się od twardego kursu wobec Chin, którego zwolennikiem był Václav Havel. W tamtym momencie Andrej Babiš także skrytykował to oświadczenie. Dla niego punktem wyjścia były jednak przesłanki czysto finansowe. Stwierdził, że nie rozumie dlaczego Czechy muszą tak bardzo zabiegać o relacje z Chinami, jeżeli nie ma z tego konkretnych korzyści. Chińczycy nie chcą inwestować w Czechach, a do tego lepiej prowadzi się interesy z Japończykami i Koreańczykami.

Zapowiedź kierunku

Opinia na temat Chin pokazuje sposób myślenia Babiša. Jest on przede wszystkim twardym biznesmenem, który chce rządzić państwem jak firmą. Za takie podejście jest mocno krytykowany w Czechach, ale to opisuje też bardzo dobrze jego podejście do uprawiania polityki. Państwo ma być efektywne tak jak firma. Jeżeli inwestycja w stosunki z Chinami będzie się nam opłaciła, to będziemy ją rozwijać. Jeżeli nie, to trzeba będzie się skupić na innych kierunkach w polityce zagranicznej. Można więc powiedzieć, że Babiš do tej pory nie dostrzegł zwrotu z inwestycji w przypadku Chin.

Kolejny ważny punkt to deklaracja, która padła na konferencji prasowej po wyborach. Szef ruchu ANO ze zdziwieniem odkrył, że niektórzy uważają go za polityka, którego wzrok jest skierowany na wschód. Dodał, że chce być aktywnym graczem w Unii Europejskiej. Przy tej okazji warto również wspomnieć, że ANO należy w Parlamencie Europejskim do grupy europejskich liberałów (w skrócie ALDE).

Co może się wydarzyć?

Trudno w tej chwili przewidywać w jakim kierunku będzie zmierzał nowy czeski rząd w relacjach z Chinami. Czekamy na ogłoszenie koalicji rządowej. Jedną z opcji jest koalicja z ODS. Petr Fiala, przewodniczący tej prawicowej partii, odrzuca jednak taką możliwość. Gdyby jednak doszło do takiego zestawienia władzy, można wówczas spodziewać się potencjalnego zaostrzenia kursu wobec Chin.

Druga istotna kwestia, to wybory prezydenckie, które odbędą się w styczniu. A w tym wyścigu Miloš Zeman wcale nie musi wygrać. Sondaże pokazują, że w drugiej turze zmierzy się z Jiřím Drahošem (byłym prezesem Akademii Nauk Czeskiej Republiki) i może przegrać. Ciężko przypuszczać, żeby Jiří Drahoš był tak pozytywnie nastawiony do rozwijania relacji z Chinami. Co więcej, być może będzie chciał zmienić akcenty i wróci, przynajmniej w jakimś stopniu, do podejścia skupionego na prawach człowieka, którego przedstawicielem był, wspomniany wcześniej, Vaclav Havel.

Jeżeli nastąpi zmiana na stanowisku prezydenta, to relacje z Chinami będzie można określić jako bardzo pragmatyczne. W ten sposób do tematu podejdzie prawdopodobnie Babiš- jeżeli nie będzie widać widocznych efektów współpracy, to Chiny zejdą na dalszy plan (przynajmniej w polityce rządowej). Kierunek polityce zagranicznej będzie nadawał też prezydent. Nie wiadomo jeszcze kto nim zostanie, więc nie wiadomo także, na ile mogą się zmienić czesko-chińskie relacje.

 

Krzysztof Wodecki

 

źródło zdjęcia: https://www.theguardian.com/commentisfree/2017/oct/20/best-result-czech-republic-elections-chaos-andrej-babis

Udostępnij:
  • 20
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    20
    Udostępnienia
K. Wodecki: Nowy czeski rząd a Chiny Reviewed by on 23 października 2017 .

  W miniony piątek i sobotę odbyły się wybory parlamentarne w Czechach. Czy nowy rząd, któremu będzie przewodził prawdopodobnie Andrej Babiš, zmieni kurs w relacjach z Chinami? W tym momencie ciężko udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Ciężko przewidzieć rozwój wypadków przynajmniej z trzech powodów. Po pierwsze, nie wiadomo czy Andrej Babiš rzeczywiście będzie premierem (choć aktualnie nie

Udostępnij:
  • 20
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    20
    Udostępnienia

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź