Artykuły

K. Trzpioła: Umowa o wolnym handlu między Unią Europejską a Indiami

Mijający 2011 rok miał być przełomowym w stosunkach handlowych między Indiami a Unią Europejską. Rozpoczęte w 2007 roku negocjacje nad umową o wolnym handlu, której celem jest połączenie dwóch największych demokracji świata, po raz kolejny nie przyniosły sukcesu. Zapowiadany na ten rok koniec rokowań i zawarcie porozumienia zostało ponownie odsunięte w przyszłość. Istnieje jednak nadzieja, że oczekiwany przełom nastąpi na najbliższym Szczycie UE – Indie, który planowany jest na 10 lutego 2012 w Delhi.

Relacje między Unią Europejską a Indiami sięgają początku lat 60-tych, kiedy to Indie, jako jedno z pierwszych państw rozwijających się, nawiązały stosunki dyplomatyczne ze Wspólnotami Europejskimi. Aczkolwiek, hinduska reakcja na poszczególne fazy integracji europejskiej była zróżnicowana. Przykładowo, w 1957 roku Indie wyraźnie protestowały przeciwko idei utworzenia wspólnego rynku, widząc w nim zagrożenie dla eksportu własnych towarów do Europy.[1]

Jednakże, relacje ekonomiczne między Unią Europejską a Indiami zaczęły wyraźnie rozkwitać dopiero od 1991, gdy rząd indyjski otworzył gospodarkę na inwestycje zagraniczne i wymianę międzynarodową. W 1994 roku, Unia podpisała z Indiami porozumienie o współpracy, które zapoczątkowało polityczny dialog między stronami, realizowany od 2000 roku na odbywających się co roku szczytach Unia Europejska – Indie. W Strategicznym Partnerstwie Unia – Indie, powołanym w 2004, partnerzy wzajemnie docenili swoją wagę ekonomiczną i polityczną. Natomiast, Szczyt Unia – Indie, który odbył się dwa lata później, wsparł inicjatywę zawarcia umowy o wolnym handlu, której celem jest utworzenie rynku swobodnej wymiany dóbr i usług dla ponad  półtorej miliarda ludzi.[2]

Negocjacje nad porozumieniem, nazywanym najambitniejszą umową o wolnym handlu w historii Unii, rozpoczęły się w 2007 roku. Niestety, wielokrotnie zapowiadany koniec negocjacji przesuwany jest z roku na rok. We wspólnym stanowisku wydanym na zakończenie  Szczytu UE – Indie, który odbył się w Brukseli w grudniu 2010, obie strony wyraziły nadzieję, że umowa zostanie zawarta do połowy 2011 roku.[3] Z kolei, w marcu 2011, Minister Handlu i Przemysłu Anand Sharma zapowiedział podpisanie umowy do końca tego roku.[4] Opóźnienie w 2010 wywołane było kryzysem w Europie. Następnie, mówiono, że negocjacje znalazły się w  impasie ponieważ strony nie mogły ustalić wspólnego stanowiska dotyczącego poszczególnych założeń umowy. Podnoszono, że przedłużanie rokowań spowodowane jest biurokracją oraz sprzecznymi interesami poszczególnych członków Unii.[5] Dodatkowo, z jednej strony problemy strefy euro i pojawiające się hasła powrotu do protekcjonizmu w Europie, z drugiej oskarżenia rządu Premiera Monmohan Singh’a o korupcję, dodatkowo utrudniły pozytywny finał negocjacji.[6]

Ponadto, niezwykle trudne okazało się osiągnięcie satysfakcjonującego obie strony kompromisu dotyczącego indywidualnych postanowień umowy. Znaczący wpływ ma na to hinduska niechęć dokonywania odważnych i ambitnych zmian zmierzających do szerszego otwarcia jej rynku dla partnerów europejskich. Unia, natomiast, odmawia podpisania porozumienia, które nie wnosiłoby rzeczywistych korzyści do wzajemnych relacji, tym samym, stara się uniknąć scenariusza zarysowanego przez umowę o wolnym handlu zawartą niedawno między Indiami i Japonią, która pomija istotną kwestię handlu samochodami.[7]  Przykładowo, Unia domaga się całkowitego zniesienia taryf w branży samochodowej. Z kolei, strona hinduska uznaje takie żądanie za niemożliwe do spełnienia. Obecnie, w Indiach, cło podstawowe na samochody zagraniczne wynosi 60% jego wartości, natomiast po wliczeniu cła wyrównawczego, VAT-u i opłat lokalnych, całość podatków wzrasta do 110% wartości pojazdu.[8]

Problematyczne jest również uzgodnienie zakresu dostępu podmiotów europejskich do rynku usług w Indiach. Negocjacje obejmują 13 dziedzin, w tym usługi informatyczne, medyczne, energetyczne, logistyczne. Unia domaga się szerszego dostępu do indyjskiego sektora usług prawniczych, którego wartość obecnie szacowana jest na 4 mld i ma wzrosnąć do 6,5 mld dolarów w 2016.[9] Natomiast Indie dotychczas silnie chroniły własny rynek przed konkurencją ze strony firm międzynarodowych. Tym samym, są niechętne napływowi zagranicznych prawników. Podobnie, za pomocą umowy, Unia stara się osiągnąć szerszy dostęp dla banków europejskich do indyjskiej branży finansowej. Z drugiej strony, w Indiach pojawiają się głosy według których współczesny kryzys wykazał, że wzrost integracji sektora finansowego pogłębia rozprzestrzenianie się recesji, przez co uwidocznił zagrożenia związane z obecnością zagranicznych instytucji na hinduskim rynku wewnętrznym.[10]

Z kolei strona indyjska, w zamian za redukcję barier i dostęp do swojego rynku wewnętrznego, żąda dopuszczenia  wysoko wykwalifikowanych hinduskich specjalistów np. informatyków, inżynierów, architektów czy managerów, do unijnego sektora usług. Dostrzegając możliwości rozwoju swoich księgowych w Wielkiej Brytanii czy informatyków we Francji, stara się negocjować odrębne limity dopuszczalnej imigracji pracowników indyjskich dla poszczególnych państw europejskich. Takiej metodzie prowadzenie rokowań sprzyja zróżnicowana sytuacja ekonomiczna w Unii, przez co hinduscy specjaliści mogą odnaleźć bardziej konkurencyjne dla nich warunki na rynkach w Europie Zachodniej, niżeli w nowych krajach członkowskich. Tymczasem, wizja napływu tańszych i wykwalifikowanych pracowników wywołała mieszane reakcje w niektórych państwach europejskich. Premier Wielkiej Brytanii stwierdził, że w interesie jego kraju leży zmniejszenie imigracji spoza Unii Europejskiej.[11] Aczkolwiek, Londyńska Izba Przemysłowo-Handlowa w grudniu tego roku podała, że wykształceni specjaliści z Indii i pozostałych państw nie objętych unijną swobodą przepływu pracowników, mają znaczący wpływ na rozwój brytyjskiej gospodarki oraz wzrost eksportu poza granice dwudziestki siódemki. Natomiast, wprowadzanie ograniczeń zaproponowanych przez Premiera Cameron’a spowolni wychodzenia Wielkiej Brytanii z kryzysu.[12]

Jednak najbardziej kontrowersyjnym problemem, związanym z planowaną umową, była kwestia ochrony praw intelektualnych środków medycznych. Indie, w których kwitnie produkcja leków generycznych, będących zamiennikami leków oryginalnych, niechętnie podchodzą do propozycji mogących wpłynąć na wzrost cen środków medycznych w ich kraju. Z tego powodu przez długi czas odmawiały ochrony patentowej substancjom farmaceutycznym. Dopiero w 2005 roku, jako członek Światowej Organizacji Handlu, musiały dostosować swoje prawo do standardów międzynarodowych. Jednakże, leki wprowadzone na rynek przed 2005 rokiem nadal nie mogą być objęte ochroną.[13] Ponadto, rozwój generyków, został zapewniony poprzez odmowę ochrony patentowej nowym preparatom, w których dokonano jedynie drobnych zmian, nie mających istotnego wypływu na ich wykorzystanie farmaceutyczne, w stosunku do istniejącego wcześniej leku. Tym samym, ograniczono praktykę firm farmaceutycznych polegającą na ciągłym przedłużaniu ochrony prawnej środków leczniczych, poprzez dokonywanie w nim niewielkich modyfikacji, które były następnie patentowane.

W trakcie negocjacji nad umową o wolnym handlu Unia Europejska domagała się zaostrzenia prawa indyjskiego w celu zagwarantowania szerszej ochrony intelektualnej środków medycznych, a przez to zapewnienie zwrotu inwestycji pokładanych przez firmy farmaceutyczne na ich tworzenie. Jednakże, Indie sprzeciwiły się zmianom w swoim prawie, aby uniknąć wzrostu cen leków.[14]

Innym sposobem, na zahamowanie rozwoju generyków, które często stanowią konkurencję dla droższych leków używanych w Europie, było, proponowane przez międzynarodowe koncerny, prawo wyłączności danych.[15] Indie miałyby przez okres od pięciu do dziesięciu lat zagwarantować firmie farmaceutycznej prawo wyłączności na zgłoszone przez nią dane zawierające wyniki badań klinicznych. W konsekwencji, inne firmy nie mogłyby wykorzystywać tych samych danych, tylko musiałyby przeprowadzać własne badania, aby udowodnić bezpieczeństwo i efektywność środka, co przedłużyłoby produkcję zamiennika. Jednocześnie, przez okres objęty wyłącznością, leki odtwórcze nie mogłyby zostać dopuszczone do użytku.

Powyższa propozycja, wyraźnie ograniczająca możliwość wytwarzania ratujących życie preparatów generycznych, wywołała falę protestów.[16] Sprzeciwiali się nie tylko Hindusi, ale również mieszkańcy innych państw, ponieważ wzmocnienie ochrony prawnej leków oryginalnych dotknęłoby wiele rejonów świata, w których walka z chorobami uzależniona jest od indyjskiej produkcji zaufanych i tanich generyków. Protest poparła światowa organizacja pozarządowa „Lekarze bez granic”, która nazwała Indie apteką państw rozwijających się, gdyż wytwarzają środki medyczne znacznie taniej niż kraje, w których podobne leki objęte są ochroną patentową. Organizacja podała, że dzięki preparatom odtwórczym roczny koszt leczenia osoby chorej na AIDS spadł w Indiach z ponad 25 tys zł w 2000 roku do 200 zł obecnie.[17]

Wobec tak silnej krytyki, negocjatorzy umowy publicznie zapewnili o nadrzędnej wartości ludzkiego zdrowia nad interesem ekonomicznym i zagwarantowali, że umowa nie ograniczy dostępu państw rozwijających się do niedrogich leków generycznych.[18]

Jednakże, problematyczna okazała się również kwestia dotycząca możliwości transportu hinduskich środków zastępczych przez porty Unii Europejskiej, na której terytorium  leki podlegają ochronie patentowej. Trudność pogodzenia odmiennych regulacji prawnych, w zakresie ochrony własności intelektualnej środków medycznych w Indiach i Europie, został uwidoczniony w październiku 2008 roku, gdy holenderskie służby celne zatrzymały transport tanich leków generycznych z Indii do Kolumbii. Władze w Rotterdamie uzasadniały, że przewożone środki medyczne były podróbkami produktu objętego ochroną patentową w Holandii. [19] W sumie w latach 2008 – 2010, indyjskie generyki, skierowane do krajów rozwijających się w Ameryce Południowej i Afryce, zostały zatrzymane przez służby celne w Europie ponad 20 razy. Początkowo, Unia Europejską, broniąc działania służb celnych, stanęła na stanowisku, że unijne przepisy, których celem jest zwalczanie handlu towarami naruszającymi prawa własności intelektualnej, zostały słusznie zastosowane. Indie, z kolei, nazwały działania służb holenderskich aktem piractwa, niezgodnym z międzynarodowymi normami wolnego handlu.[20] W konsekwencji, przesyłki generyków, których roczna wartość wynosi 100 mln dolarów, zaczęły omijać porty europejskie, w zamian wybierając Johannesburg i Dubaj.[21]

Aktualnie, strony starają się dojść do porozumienia i przywrócić wartościowy transport do Europy. Jednocześnie, zapowiadana jest zmiana prawa unijnego mająca na celu rozwiązanie problemu tranzytu leków generycznych przez terytorium państw Unii Europejskiej.[22]

Zawarcie umowy o wolnym handlu między Unią Europejska a Indiami, od momentu powstania samej idei, uznawane było za niezwykle ambitne zadanie. Niewątpliwie, co obrazują przywołane wyżej przykłady, w wielu kwestiach obie strony mają sprzeczne interesy. Należy mieć jednak nadzieję, że nie przysłonią one korzyści, które może przynieść porozumienie. Szacuje się, że w krótkim okresie dzięki podpisaniu umowy Indie zyskają 5 mld a Unia 4 mld dolarów[23], natomiast w przeciągu 5 lat umowa przyczyni się do wzrostu wymiany handlowej między Europą a Indiami o niemal 30 mld dolarów.[24] Być może, doprowadzi ona również do rozwoju kontaktów handlowych Indii z Polską, które pomimo istniejącego potencjału nie są dotychczas wystarczająco wykorzystywane, jak podkreślano na Polsko – Indyjskim Spotkaniu Biznesowym, zorganizowanym w 2010 roku przez Radę Unijnych Izb Handlowych w Indiach.[25]

W drugiej połowie 2011 roku obie strony po raz kolejny intensywnie pracowały nad umową. Co raz częściej pojawiają się głosy, że planowany na luty 2012 Szczyt Unia – Indie może przynieść zakończenie negocjacji.[26] Należy się więc spodziewać, że obecny kryzys europejski, zmotywuje liderów do podjęcia śmiałych kroków mających na celu stworzenie największej na świecie strefy wolnego handlu, jaką byłoby połączenie rynku Unii Europejskiej i rozwijającej się gospodarki Indii. Jak zaznacza Kishore Mahbubani, Europa musi się spieszyć, aby nie przegapić nadchodzącej ery Azji.[27]

Autorka: Katarzyna Trzpioła, jest studentką V roku prawa na Uniwersytecie Warszawskim. W roku akademickim 2010/2011 otrzymała stypendium od rządu indyjskiego na studia prawnicze na University of Pune w Indiach.

 


[1] C. Berthod, India and the European Union: evolution of perceptions and mutual interests,

http://blog.mysciencework.com/en/2011/06/19/india-and-the-european-union-evolution-of-perceptions-and-mutual-interests.html, 19.06.2011r.

[2] EU – India Relations: General Background Note, http://europa.eu/rapid/pressReleasesAction.do?reference=MEMO/10/265&type=HTML , 21.06.2011r.

[3] EU – India Summit. Joint Statement,

http://www.consilium.europa.eu/uedocs/cms_data/docs/pressdata/EN/foraff/118404.pdf, 10.12.2010r.

[4] India free trade agreement likely this year: Sharma, http://articles.economictimes.indiatimes.com/2011-03-25/news/29188453_1_efta-states-joint-efta-india-study-group-european-free-trade-association, 25.03.2011r.

[6] P. Aiyar, Utopia lacks sponsors: FTA talks with EU resume without drive, http://www.business-standard.com/india/news/utopia-lacks-sponsors-fta-talkseu-resume-without-drive/448943, 13.09.2011r.

[7] Ibidem.

[8] P. Doval, Car companies split over import duty, http://timesofindia.indiatimes.com/business/india-business/Car-companies-split-over-import-duty/articleshow/7536340.cms, 21.02.2011r.

[9] M. Purzycki, Is India’s Legal Sector Ready to Open Up?, http://hildebrandtblog.com/2011/10/14/is-india%E2%80%99s-legal-sector-ready-to-open-up, 14.10.2011r.

[10] K. Singh, The EU-India Free Trade Agreement, Banking Sector Liberalization, http://www.marketoracle.co.uk/Article27152.html, 24.03.2011r.

[11] B. Waterfield, India trade deal with EU will allow thousands of immigrants into Britain, http://www.telegraph.co.uk/news/uknews/immigration/8051349/India-trade-deal-with-EU-will-allow-thousands-of-immigrants-into-Britain.html, 8.10.2010r.

[12] Impact of immigration is far wider than many realise, http://www.londonchamber.co.uk/lcc_public/article.asp?id=0&did=47&aid=5342&st=&oaid=-1, 7.12.2011r.

[13] What’s Ailing the EU-India Free Trade Agreement, http://www.worldpoliticsreview.com/trend-lines/8341/whats-ailing-the-eu-india-free-trade-agreement, 29.03.2011r.

[14] EU-India FTA by March 2011, http://www.hindustantimes.com/world-news/Europe/EU-India-FTA-by-March-2011/Article1-636536.aspx, 10.12.2010r.

[15] A. Sen, India -EU Free Trade Agreement: Next round of negotiations on 7-8 April ’11, http://donttradeourlivesaway.wordpress.com/2011/03/16/india-eu-free-trade-agreement-next-round-of-negotiations-on-7-8-april-11, 16.03.2011r.

[16] HIV+ patients protest against controversial EU-India FTA, http://articles.timesofindia.indiatimes.com/2011-03-03/india-business/28650530_1_data-exclusivity-eu-india-fta-medicines, 3.03.2011r.

[17] U. Karunakara, Don’t swallow this pill, http://articles.timesofindia.indiatimes.com/2011-01-19/edit-page/28355488_1_patent-applications-medicines-section-3d, 19.01.2011r.

[18] A. Sen, India -EU Free Trade Agreement: Next round of negotiations on 7-8 April ’11, http://donttradeourlivesaway.wordpress.com/2011/03/16/india-eu-free-trade-agreement-next-round-of-negotiations-on-7-8-april-11, 16.03.2011r.

[19] World Trade Organization, European Union and a Member State – Seizure of Generic Drugs in Transit, http://www.worldtradelaw.net/cr/ds408-1%28cr%29.pdf, 19.05.2010r.

[20] Radhieka Pandeya, Dr Reddy’s consignment of drugs to Brazil seized, http://www.livemint.com/2009/01/14220926/Dr-Reddy8217s-consignment-o.html, 15.01.2009r.

[21] A. Jack, Eli Lilly to settle dispute over drug copies, http://www.ft.com/intl/cms/s/0/d041d802-9122-11e0-9668-00144feab49a.html#axzz1hsmpXYgV, 8.06.2011r.

[22] India, EU ink deal to end drug seizure for now, http://timesofindia.indiatimes.com/business/india-business/India-EU-ink-deal-to-end-drug-seizure-for-now/articleshow/9401916.cms, 29.07.2011r.

[23] Asit Ranjan Mishra, India, EU aim to wrap FTA talks before Feb, http://www.livemint.com/2011/11/18231421/India-EU-aim-to-wrap-FTA-talk.html, 18.11.2011r.

[25] Indo-Polish Business Meeting – A step towards mutual cooperation, http://www.euindiachambers.com/pdf/pressRel2.pdf,  5.05.2010r.

[26] India free trade agreement likely this year: Sharma, http://articles.economictimes.indiatimes.com/2011-03-25/news/29188453_1_efta-states-joint-efta-india-study-group-european-free-trade-association, 25.03.2011r.

[27] Kishore Mahbubani, Be quick Europe, or miss out on the Asian century, http://www.europesworld.org/NewEnglish/Home/Article/tabid/191/ArticleType/ArticleView/ArticleID/21345/BequickEuropeormissoutontheAsiancentury.aspx, 2009r.

 

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
K. Trzpioła: Umowa o wolnym handlu między Unią Europejską a Indiami Reviewed by on 18 stycznia 2012 .

Mijający 2011 rok miał być przełomowym w stosunkach handlowych między Indiami a Unią Europejską. Rozpoczęte w 2007 roku negocjacje nad umową o wolnym handlu, której celem jest połączenie dwóch największych demokracji świata, po raz kolejny nie przyniosły sukcesu. Zapowiadany na ten rok koniec rokowań i zawarcie porozumienia zostało ponownie odsunięte w przyszłość. Istnieje jednak nadzieja,

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

KOMENTARZE: 1

  • Cyt. „Wobec tak silnej krytyki, negocjatorzy umowy publicznie zapewnili o nadrzędnej wartości ludzkiego zdrowia nad interesem ekonomicznym i zagwarantowali, że umowa nie ograniczy dostępu państw rozwijających się do niedrogich leków generycznych.”
    „Nadrzędna wartość ludzkiego zdrowia nad interesem ekonomicznym”… Może dla co uczciwszych unijnych negocjatorów, ale na pewno nie dla koncernów farmaceutycznych. Indie to faktycznie apteka Trzeciego świata. A ponieważ wielkie koncerny farmaceutyczne są od tego, by zarabiać szmal dla swoich akcjonariuszy, więc oczywiste, że Indie robią tu mocno pod górkę, toteż „międzynarodowe” (co za słowo…) koncerny kombinują, by coś z tym zrobić.
    Argument, że koncerny mają prawo do zysku, bo pracowały nad danym lekiem jest chory. Czy jakiś Canon albo HP domaga się, by zakazać produkcji nieoryginalnych tuszy lub tonerów do drukarek dlatego, że to oni opatentowali dany produkt? A przecież to od nie drukarek a od leków zależy czyjeś życie! Tu nie może być mowy o pierwszeństwie zysku! Albo traktujemy ludzkie życie jako nadrzędne, po czym odpowiednio do tego postępujemy i ustanawiamy prawo, albo chrzanimy jakieś puste p***doły. Po raz kolejny chylę czoła przed „Lekarzami bez granic”. To są prawdziwi lekarze z powołania, nie to, co jakiś obojętny konował przepisujący ubogim szwajcarskie leki.

Pozostaw odpowiedź