Artykuły

K. Palonka: Putin effect – rynki finansowe Azji wobec konfliktu na Ukrainie

„Putin effect” – taki termin zaczął ostatnio funkcjonować wśród profesjonalistów na rynkach finansowych. Dochody z obligacji i indeksy giełdowe Europy i USA zareagowały negatywnie na wydarzenia na Ukrainie, a gorący pieniądz musi się wszak pomnażać i poszukuje miejsc i instrumentów do bardziej zyskownych lokat.

Dzielnica finansowa Hongkongu, źródło: commons.wikimedia.org

Dzielnica finansowa Hongkongu, źródło: commons.wikimedia.org

Pierwsze sygnały płyną z Hongkongu. Mimo politycznych zawirowań w samym mieście (prodemokratyczne demonstracje przeciw nadmiernemu uzależnieniu od Chin), popyt na hongkońskiego dolara wzrasta do tego stopnia, ze bank centralny musiał zainterweniować na rynkach międzynarodowych, skupując inne waluty (za 9 miliardów dolarów amerykańskich), aby nie dopuścić do nadmiernej aprecjacji i utrzymać kurs dolara hongkońskiego na niskim poziomie. Kurs ten, od ponad 30 lat związany z pozycją dolara amerykańskiego, utrzymuje się w granicach 7,75-7,85 dolarów hongkońskich za jednego dolara amerykańskiego. Obecnie jednak istnieje olbrzymia presja płynąca od inwestorów zagranicznych. Po pierwsze, to wielkie rosyjskie korporacje inwestujące w Europie lub USA obawiają się sankcji związanych z konfliktem na Ukrainie. W związku z tym firmy takie jak np. OAO Megafon (operator sieci telefonii mobilnej) lub Norilsk Nickel przerzuciły swoje rezerwy finansowe do Hongkongu, mając nadzieje, że sankcje ich tam nie dosięgną. Pomimo krótkotrwałego załamania w związku z sytuacja polityczną, w ostatnim czasie indeks giełdowy w Hongkongu – Hang Seng – wykazał 5,5-procentowy wzrost w ciągu roku. Druga przyczyna wzrostu znaczenia Hongkongu (łączy się zresztą z pierwszą) wynika z tego, że przez Hongkong można inwestować na wewnętrznym rynku kapitałowym Chin. Tamtejszy rynek finansowy jest najlepszym miejscem dla inwestorów zagranicznych do zakupu chińskich papierów wartościowych (akcji i obligacji) i finansowania chińskich firm przez system bankowy. Szacuje się, że 10 proc. depozytów bankowych Hongkongu jest denominowana w juanach (wzrost z 1 proc. pięć lat wcześniej), a pożyczki dla chińskich przedsiębiorstw stanowią ok. 20 proc. aktywów systemu bankowego Hongkongu. Równocześnie regulacje tego rynku odpowiadają standardom rozwiniętych rynków i nie niosą za sobą ryzyka nadmiernej interwencji rządu, jak to bywa w Chinach kontynentalnych.

Jednym z najszybciej rozwijających się elementów rynku Hongkongu jest rynek „dim sum bonds”. Są to obligacje firm denominowane w walucie chińskiej i emitowane przez firmy operujące wewnątrz Chin. Mogą to być obligacje zarówno inwestorów zagranicznych, jak i firm chińskich operujących na terenie Chin. Emisje tych papierów wartościowych znacznie ostatnio przyspieszyły. Według doniesień agencji Bloomberga, obrót tymi instrumentami w banku HSBS jednym z głównych banków handlujących tymi obligacjami wyniósł w pierwszej połowie 2014 roku około 520-570 miliardów juanów (84-92 miliardy dolarów amerykańskich), podczas gdy w całym 2013 roku było to tylko ok. 371miliardow juanów. Inwestujący w te papiery wartościowe (pożyczający de facto pieniądze na określony procent firmom emitującym) liczą nie tylko na stały dochód, ale także na wolno, lecz stabilnie rosnącą wartość chińskiej waluty w stosunku do koszyka innych walut. Perspektywa wzrostu tego segmentu rynku finansowego jawi się obiecująco również dlatego, że banki inwestycyjne w Hongkongu zwiększyły ostatnio nabór pracowników specjalizujących się w handlu i obsłudze rynku dim sum bonds.

Sytuacja sprzyja długoterminowej polityce Chin, które starają się wzmacniać rolę swej waluty w transakcjach międzynarodowych. Jak wiadomo, już w tym roku wyznaczyły istotną rolę w tego typu operacjach instytucjom finansowym w Londynie, Frankfurcie i Paryżu i złagodziły restrykcyjna kontrole w międzynarodowym przepływie juana. Także firmy chińskie coraz częściej sięgają po fundusze na zewnątrz Chin, dotyczy to szczególnie firm prywatnych, które mają wciąż trudny dostęp do rynku kredytowego wewnątrz kraju, a rynek finansowy jest tam jeszcze płytki i niedostatecznie rozwinięty.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
K. Palonka: Putin effect – rynki finansowe Azji wobec konfliktu na Ukrainie Reviewed by on 19 sierpnia 2014 .

„Putin effect” – taki termin zaczął ostatnio funkcjonować wśród profesjonalistów na rynkach finansowych. Dochody z obligacji i indeksy giełdowe Europy i USA zareagowały negatywnie na wydarzenia na Ukrainie, a gorący pieniądz musi się wszak pomnażać i poszukuje miejsc i instrumentów do bardziej zyskownych lokat. Pierwsze sygnały płyną z Hongkongu. Mimo politycznych zawirowań w samym mieście

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź