Chiny news,Komentarz eksperta

K.Palonka: Efekt Sputnika. Rozwój relacji Chiny-USA

palonka_kW wygłoszonym ostatnio orędziu o stanie państwa prezydent Obama odniósł się również do stosunków między USA a Chinami. Użyl wówczas sformułowania, które zaskoczyło niejednego. Powiedział mianowicie, że w związku z gwałtownym wzrostem gospodarczego i militarnego znaczenia Chin, Ameryce grozi „efekt Sputnika”. Trudno ocenić jak wielu Amerykanów pamięta ten historyczny moment sprzed ponad czterdziestu lat (1957), gdy nieoczekiwanie Zwiazek Radziecki wystrzelił w kosmos sztucznego satelitę wprowadzając w stan niemalże paniki cały zachodni świat.

Jak wielu Polaków pamięta ten niezwykle nagłośniony propagandowo sukces, tak istotny dla w rozwoju nauki, a także systemów militarnych obydwu mocarstw? Dzień, gdy Związek Radziecki – jako pierwsze państwo na świecie – udowodnił swoją przewagę w dziedzinie badań kosmicznych i równocześnie technologii rakietowych (mających przecież znaczenie militarne), gwałtownie przyśpieszył amerykańskie badania w tej dziedzinie i doprowadził do powstania NASA (National Aeronautics and Space Administration). Jak wiadomo USA szybko nadrobiły straty i dały dowód , że „przegoniły” Rosjan wysyłając po raz pierwszy w historii ludzkości (1969) człowieka na Księżyc.

Świat zmienił się nieco i znacznie skomplikował od tamtych czasów, powstaje więc pytanie: jak zasadne jest używanie takiej retoryki dzisiaj? Po pierwsze – czy można uznać, ze mamy do czynienie z elementem zaskoczenia? Czy istotnie Chiny tak nagle urosły do skali mocarstwa? Oczywiście nie. Rozwój Chin zaczął się ponad trzydzieści lat temu i można było spodziewać się następstw, przy założeniu , że nie nastąpi jakąś totalna katastrofa w postaci wojny światowej. Następstwa industrializacji – początkowo głównie przesuniecie setek milionów ludzi z rolnictwa do przemysłu – można było zaobserwować w Europie i USA w ciągu całego XIX stulecia. W Chinach nastąpiło to znacznie szybciej dzięki skłonności do oszczędzania, inwestycjom i sprawnemu zarządzaniu na szczeblu centralnym, a także, w większości, na szczeblach lokalnych. Wielkie znaczenie miało także przeskoczenie pewnych etapów rozwoju technologicznego. To ostatnie nastąpiło, śmiem twierdzić, dzięki powszechnej edukacji i rozwojowi szkolnictwa wyższego a także badań naukowych. (Przykładem współdziałania tych czynników może być bezprecedensowa, ponad 35-milionowa aglomeracja Chongqing, gdzie w związku z budową Tamy Trzech Przełomów, przesiedlono w ciągu kilku lat półtora miliona ludzi, zapewniając im mieszkania i zatrudnienie).

Po drugie – nie istnieje psychoza „zimnej wojny”. Obydwa państwa deklarują (przynajmniej oficjalnie) pokojowe współzawodnictwo. Z jednej strony Chiny doceniają znaczenie militarnej obecności USA w rejonie Azji i Pacyfiku, z drugiej – USA pragną większego zaangażowania militarnego (de facto pomocy) Chin w ponoszeniu odpowiedzialności za spokój w tym regionie.

Po trzecie wreszcie, w czasach zimnej wojny obydwa bloki polityczne budowały zupełnie niezależne systemy ekonomiczne, podczas gdy obecnie procesy globalizacyjne związały niezwykle mocno (ku obopólnej korzyści zresztą) gospodarki większości krajów, w tym także Chin i USA . (Nie najmniej znaczącą z tych więzi jest powiązanie systemów finansowo-walutowych). Chociaż więc Chiny są, bez wątpienia, konkurentem Stanów Zjednoczonych, nie jawią się jednak jako „śmiertelny wróg”, który zagrozi, jak Chruszczow w latach 60-tych XX w., że unicestwi wkrótce cały Zachód. Ponadto wszystkie statystyki ujawniają, że militarna potęga USA i jej globalny zasięg są nieporównywalnie większy niż Chin.

Jednakże członkowie rządu USA ostrzegają, że wkrótce Chiny pozostawią USA daleko w tyle jeśli chodzi o badania i rozwój w dziedzinie energii odnawialnych, a także o inwestycje w innowacje i edukację. Oni także używają sformułowania Sputnik effect, ponieważ uważają, że rząd nie reaguje z taka skutecznością jak zrobił to w latach 60-tych ubiegłego wieku.

Prezydent Obama stwierdził podczas ostatniego spotkania z Prezydentem Hu Jintao, iż spodziewa się, że  silne, zasobne i odnoszące sukcesy Chiny będą grały coraz znaczniejszą rolą w rozwiązywaniu globalnych problemów. Podkreślanie rangi wizyty prezydenta Chin w USA oraz wydane oświadczenia wskazały, że obydwa mocarstwa potrzebują się wzajemnie.

Mamy wiec dwa , nieco odmienne sygnały, określające stosunki miedzy obydwoma krajami.

Przywołanie „efektu Sputnika”, a wraz z tym atmosfery obawy i zagrożenia nie jest zupełnie zgodne z ideą budowy wspólnej odpowiedzialności za losy świata . Możemy tylko mieć nadzieje , że hasło „Sputnik” jest adresowany do amerykańskiej opinii publicznej, usprawiedliwi zabiegi oszczędnościowe i inwestycje w edukacje i nowe technologie, a zatem pomoże w kształtowaniu polityki wewnętrznej w przyszłej kampanii wyborczej prezydenta Obamy.

Pompatyczna oprawa i status wizyty Hu Jintao w USA, nagłośniona niezwykle mocno w chińskich mediach bez wątpienia przyczyni się do polepszenia nastrojów proamerykańskich w Chinach. To także może mieć nieoczekiwanie pozytywne znaczenie w dziedzinie „wspólnej odpowiedzialności za losy świata”.

Autor:  Krystyna Palonka

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
K.Palonka: Efekt Sputnika. Rozwój relacji Chiny-USA Reviewed by on 8 lutego 2011 .

W wygłoszonym ostatnio orędziu o stanie państwa prezydent Obama odniósł się również do stosunków między USA a Chinami. Użyl wówczas sformułowania, które zaskoczyło niejednego. Powiedział mianowicie, że w związku z gwałtownym wzrostem gospodarczego i militarnego znaczenia Chin, Ameryce grozi „efekt Sputnika”. Trudno ocenić jak wielu Amerykanów pamięta ten historyczny moment sprzed ponad czterdziestu lat (1957),

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 4

  • W porównaniu z czasami Chruszczowa dziś mamy pewną zasadniczą różnicę. Otóż wzrostowi potęgi Chin towarzyszy ekonomiczna erozja USA, znajdująca swoje odzwierciedlenie w rosnących obszarach biedy. Niektórzy mówią weprost o „argentynizacji” USA. Chińczycy, a zwłaszcza chińscy internauci, mają tego coraz lepszą świadomość.
    Parę wymownych migawek a propos tego, co szokuje obywateli skądinąd wciąż nie tak zamożnej ChRL: podgladaniechin.blox.pl/2008/11/Chinczycy-zatrwozeni-ubostwem-w-Ameryce.html

    • Chciałbym być takim optymistą jak autorka. Zachodzące procesy są jednak dość czytelne. I trochę odzierają ze złudzeń. Bardzo wątpię w sielankową współpracę a tym bardziej w wizję zacieśniającej się współpracy i uzależnienia. Myślę, że obecnie zachodzące procesy będą powoli zaprzeczać temu obrazowi. Obszar konfrontacji będzie się powiększał a współpracy zmniejszał. Chiny obecnie są w sytuacji pretendenta, czekającego na wystarczające osłabienie dotychczasowego hegemona . USA w sytuacji hegemona, który wie, że słabnie i wie, że musi zadbać o swoje interesy, dopóki ma jeszcze wystarczające siły. To wystarczająca gleba do narastającej konfrontacji. Czego właśnie jesteśmy świadkami.

  • Pragnę zwrócić uwagę, że sukcesy Rosjan, ze Sputnikiem nie były przypadkowe.
    Rosja carska, która generalnie była gospodarczo zacofana w stosunku do Zachodu, na polu tzw. rakietowym była w czołówce badań, to czego przyczyniły się m.in. prace Konstantego Ciołkowskiego, syna polskiego zesłańca. W czasie II Wojny Światowej, Rosjanie zaprezentowali, choć to inny rodzaj rakiet, słynne katiusze siejące totalne zniszczenie wśród Niemców. Po wojnie wzmocnili się zagarniętymi niemieckimi uczonymi (Niemcy byli w tym czasie no.1 w badaniach rakietowych).
    Ówczesny efekt Sputnika to nic innego jak tylko zaskoczenie dla ignorantów przekonanych o swojej wyższości w każdej dziedzinie życia..

Pozostaw odpowiedź