Chiny news,Komentarz eksperta

K. Palonka: Czy stabilny wzrost gospodarczy Chin jest zagrożony?

palonka_kNie można się oprzeć wrażeniu, że poważne załamanie gospodarki Chin lub, jeszcze lepiej, kłopoty z niepokojami społecznymi, dostarczyłyby wielu analitykom i komentatorom powodu do Shadenfreude. Zmartwią się więc zapewne, gdy przeczytają ostatnie publikacje w The Economist lub raporty agencji Reutera.

Pierwsze rozczarowanie – nadzieje na bańkę spekulacyjną (a raczej jej gwałtowne pękniecie) na rynku  nieruchomości nie spełnią się zapewne. Co prawda ceny nieruchomości w wielkich miastach nieco spadły, ale na pewno popyt na mieszkania nie spadnie. Zarobki w miastach rosną bowiem znacząco (w największych o kilkanaście procent!). Zakupy mieszkań są w dalszym ciągu finansowane raczej z własnych oszczędności, a nie poprzez kredyt hipoteczny. A ogromna część rządowego programu antykryzysowego jest przeznaczona na tanie budownictwo mieszkaniowe (affordable housing). Niewielki udział  kredytów w finansowaniu rynku nieruchomości jest jednym z istotnych czynników różniących Chiny od USA. Spadek cen nie przekłada się bowiem na sytuację w sektorze bankowym, a dodatkowa podaż tanich mieszkań powoduje, że luksusowy sektor może mieć przejściowe kłopoty (zmniejszenie popytu), ale w dłuższym okresie nie grozi mu załamanie (wzrost zarobków potencjalnych klientów).

Drugie rozczarowanie – wycofywanie się inwestorów z przemysłu przetwórczego i nadzieja na wielkie bezrobocie oraz niepokoje społeczne, a także „zatkanie” chińskiej gospodarki niewyeksportowanymi towarami. Istotnie można zaobserwować spadek wzrostu produkcji w przemyśle przetwórczym. Ale… spory odsetek zatrudnionych w tym przemyśle to robotnicy napływowi (migrant workers), którzy mogą znaleźć zatrudnienie w następnym elemencie programu antykryzysowego, czyli w rozbudowie infrastruktury  (budowa tysięcy kilometrów linii kolejowych, dróg i lotnisk). Ponadto inwestycje te w wielkim stopniu przesuwają się na zachód, a wiec tam, gdzie kraj jest najmniej rozwinięty i płace pracownicze relatywnie niższe. Tam też przesuwa się częściowo przemysł przetwórczy w poszukiwaniu większej ilości i tańszych robotników! Tak to – jakże szczęśliwy zbieg okoliczności! – rynek współdziała z planowym rozwojem niezbyt rozwiniętych regionów, postulatem  zawartym w 12 planie pięcioletnim! Co do „nadmiaru” produkcji,  także można się spierać, ogromny rynek wewnętrzny jest w stanie wchłonąć wielkie ilości towarów, to tylko kwestia przestawienia się na wewnętrznego klienta. Poza tym mitem jest skala wielkości  uzależnienia Chin od eksportu (35%-40% PKB) . Polska w najlepszych latach miała także ten wskaźnik na poziomie 33%. Ponadto wszystkie wskaźniki pokazują na gwałtowne przyspieszenie handlu Chin z krajami regionu Azji Południowo-Wschodniej, Afryką i Indiami. Łatwo znajdują one  tam rynki zbytu.

W regionach wschodnich Chin nie widać także  jakiegoś szczególnego kryzysu. Chiny już dawno postawiły na edukację i badania naukowe. Wykształceni fachowcy znajdują zatrudnienie w przemyśle IT i szybko rozwijających się usługach. Nie jest prawdą bowiem , że produkcja Chin to najniższe ogniwo łańcucha wartości dodanej. Chiny szybko wspinają się na wyższe poziomy. Większość ich eksportu to elektronika i maszyny. Ponadto, mając ogromne rezerwy walutowe, nie boja się importować i w niektórych miesiącach maja nawet przewagę importu nad eksportem.

Oczywiście nie brakuje w Chinach kłopotów. Jest ich wiele i nie sposób wymieniać wszystkie. Te największe to:

Pierwszy – natury globalnej:  co zrobić z ogromnymi rezerwami walutowymi, jak je zainwestować, jak zdywersyfikować? Na świecie brakuje dostatecznie  atrakcyjnych aktywów, a te, które są, nie zawsze są dostępne ze względów np. politycznych.[1]

Drugi to opanowanie procesów inflacyjnych (tutaj znów naciski z zewnątrz idą w parze z interesem Chin, rewaluacja juana może być bowiem jednym z remediów na zbyt duży wzrost cen, np. dóbr importowanych).

Trzeci to rosnące zadłużenie władz  lokalnych (wynikające z prawie nieograniczonego ich dostępu do kredytów w bankach państwowych w ramach programu antykryzysowego), które może zagrozić narastaniem złych długów w bankach państwowych.  Rząd może nakazać przejęcie części  tych długów rożnym instytucjom i  jak zwykle z nadzwyczajna energią zabiera się za rozwiązywanie problemów. A decyzje są tam podejmowane szybko! Władze lokalne otrzymają zapewne prawo emitowania własnych obligacji, część długów maja przejąć nowo powstające firmy ( z kapitałem mieszanym), część będzie zapewne musiała być bezpośrednio przejęta przez rząd.

Jest wiec czym się martwic i na pewno będzie można mieć nadzieję, że wreszcie, kiedyś, Chiny z czymś sobie nie poradzą i będzie powód do radości. Większość rozsądnych analityków uważa jednak ze nie nastąpi to w najbliższej przyszłości.


[1] Patrz poprzedni komentarz autorki na www.polska-azja.pl

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
K. Palonka: Czy stabilny wzrost gospodarczy Chin jest zagrożony? Reviewed by on 6 czerwca 2011 .

Nie można się oprzeć wrażeniu, że poważne załamanie gospodarki Chin lub, jeszcze lepiej, kłopoty z niepokojami społecznymi, dostarczyłyby wielu analitykom i komentatorom powodu do Shadenfreude. Zmartwią się więc zapewne, gdy przeczytają ostatnie publikacje w The Economist lub raporty agencji Reutera. Pierwsze rozczarowanie – nadzieje na bańkę spekulacyjną (a raczej jej gwałtowne pękniecie) na rynku  nieruchomości

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

KOMENTARZE: 1

  • „Trzeci to rosnące zadłużenie……część będzie zapewne musiała być bezpośrednio przejęta przez rząd.”
    „A decyzje są tam podejmowane szybko!” – coż, nie zawsze szybko znaczy dobrze.
    Proponuję szanownej autorce niniejszego artykułu zwrócenie uwagi z jakim rzędem cyfr związanych z zadłużeniem rządów lokalnych w działalność jedynie LGFVs ma do czynienia rząd chiński i jak krotkowzroczne i krótkoterminowe mogą okazać się planowane rozwiązania – http://chovanec.wordpress.com/2011/06/02/beijings-bad-debt-bailout-problem-solved/

Pozostaw odpowiedź