Chiny news,Komentarz eksperta

K. Palonka: Chiny – nowa strategia eksportu

Można zapewne zaryzykować tezę, że Chiny, zniechęcone niepewną sytuacją w krajach rozwiniętych, postanowiły zmniejszyć uzależnienie od nich swej pędzącej gospodarki.

Dwa najbardziej oczywiste  działania to:

–  pierwsze: zmiana geograficznej i rzeczowej struktury eksportu w kierunku krajów mniej rozwiniętych z koncentracją na regionie Azji Południowo-Wschodniej, a także zwiększenie bardziej technologicznie zaawansowanej oferty towarowej;

–  drugie: rozwój prowincji centralnych i zachodnich (poza najbardziej rozwiniętym wschodem kraju), co przekłada się na stymulację popytu wewnętrznego – to ostatnie dotyczy nie tylko konsumpcji indywidualnych osób, lecz także sektora publicznego.

Ostatnie badania[1] potwierdzają, że przynajmniej w dziedzinie eksportu, trendy podążają w oczekiwanym kierunku.

  • Wzrost poziomu technologii w Chinach spowodował zmiany w ich ofercie eksportowej. Ciężki sprzęt i maszyny budowlane wysuwają się na plan pierwszy i według prognoz Chiny staną się drugim, po USA, eksporterem tego sprzętu, wyprzedzając w 2011 roku Niemcy i Japonię. Towary przetworzone pochodzące z Chin stanowiły 13,7% całego światowego eksportu (udział ten rósł przeciętnie 1% rocznie).Tendencja ta utrzyma się zapewne jeszcze długo, lecz lecz strukturalnie będzie się przesuwać na technologicznie bardziej zaawansowane produkty.
  • Wzrost eksportu będzie wynikał przede wszystkim z uplasowania go w krajach rozwijających się (poza OECD).

Trudno bowiem jest konkurować wyrobami z wyższej technologicznej półki w krajach OECD. Wskaźnik konkurencyjności (ESI – Export Similarty Index) dla wyrobów technologicznie wysoko przetworzonych (najwyższy poziom wartości dodanej) jest wciąż bardzo niski dla Chin. Mierzony jest on w uproszczeniu jako wskaźnik obecności na rynkach krajów wysoko rozwiniętych wyrobów na najwyższym poziomie technologicznym np. z Chin, które mogłyby konkurować z wyrobami lokalnymi. Jeśli jednak chodzi o import wyrobów o wysokim udziale wartości dodanej to obserwuje się jednak spadek udziału firm z krajów OECD (w tej kategorii towarów) w eksporcie na rynki krajów nie-OECD . Dla krajów BRIC (poza Chinami), w roku 2008 na przykład wyroby przemysłu maszynowego były importowane w 71,5% z krajów OECD, w roku 2010 udział ten spadł do 63%. W tym samym czasie udział importu z Chin w tej kategorii towarów wzrósł z 17.5% do 21.8%. W skali globalnej obserwuje się, że  niektóre eksportowane wyroby high-tech z Chin wchodzą do tzw. sfery hot zone, a wiec tej, która charakteryzuje się wysokim poziomem technologicznego przetworzenia. Sfera hot zone obejmuje 37 sektorów przemysłu o wysokiej wartości dodanej. W roku 2007 kraje OECD miały w światowym eksporcie z niej 79% udziału, w roku 2010 już tylko 74.7%. Udział Chin zwiększył się w tym okresie z 8.5% do 14%. Chińczycy zaczynają dominować na rynkach statków, maszyn budowlanych, ciężkiego sprzętu ruchomego, a także w coraz większym stopniu podzespołów elektronicznych.

  • Zagraniczni inwestorzy w Chinach będą stopniowo tracili dominującą pozycję w eksporcie z tego kraju. Obecnie 48% eksportu to udział firm rodzimych, ale  już w tym roku należy się spodziewać , że ich udział przekroczy 50%. (Zagraniczni inwestorzy w sektorach o niskiej wartości dodanej uciekają już zresztą do tańszych krajów, jak Wietnam czy Bangladesz).
  • Wzrost eksportu maszyn i ciężkiego sprzętu przyczyni się do przyspieszonego rozwoju centralnych regionów Chin, gdzie przemysł ciężki ma dominującą pozycję. Równocześnie  rozwój infrastruktury wewnątrz regionu, w tym ogromne projekty rozwoju sieci transportowych z sąsiadami Chin, np. budowa dróg ekspresowych łączących wszystkie kraje od Chin aż do Singapuru, znacznie  ułatwi i zmniejszy koszty transportu. Import wyrobów przemysłu ciężkiego umacnia pozycje handlowa Chin w całym regionie. Rozwijają się więzi handlowe z krajami ASEAN, a obecnie nawet z Indiami. Nowo powstała specjalna strefa ekonomiczna w prowincji Guangxi jest nastawiona na rozwój logistycznego centrum współpracy z ASEAN i krajami obszaru Pacyfiku.  W ciągu ostatnich lat eksport z Chin do Azji potroił się – to również oznacza , że ciężar światowej gospodarki przesuwa się w tę stronę.

 

 


[1] Dane za: HEAVY DUTY- The Economist Intelligence Unit Report.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
K. Palonka: Chiny – nowa strategia eksportu Reviewed by on 13 września 2011 .

Można zapewne zaryzykować tezę, że Chiny, zniechęcone niepewną sytuacją w krajach rozwiniętych, postanowiły zmniejszyć uzależnienie od nich swej pędzącej gospodarki. Dwa najbardziej oczywiste  działania to: –  pierwsze: zmiana geograficznej i rzeczowej struktury eksportu w kierunku krajów mniej rozwiniętych z koncentracją na regionie Azji Południowo-Wschodniej, a także zwiększenie bardziej technologicznie zaawansowanej oferty towarowej; –  drugie: rozwój

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 15

  • Jestem zdziwiony tym co pisze p. Palonka na samym wstępie tego tekstu. Wynikało by z tego iż Chiny ostatnio postanowiuły zwiększyć popyt wewnętrzny zmieniając przy tym wielkośc eksportu z powodów oczywistych. Otóż już b.dawno temu – aż nie chce mi się sprawdzać kiedy- pisałem w swoich tekstach NIEJEDNOKROTNIE, iż pakiet styulacyjny z końca 2008 roku skierowany „do środka” czyli na wzmożenie popytu wewnętrznego oraz obrady gremium kierowniczego KPCh w dniach 7-13.03.2009 w czasie których ogłoszono oficjalnie, iż trzeba zmniejszyć wagę eksportu i większą uwagę zwrócić na zaspokojenie popytu wewnętrznego. To miało miejsce 2,5 roku temu! Z całym szacunkiem dla p. Palonki, ale chybe te fakty uszły Jej uwadze. Niestety dosyć często spotykam się w różnych artykułach w poważnych mediach z „zapomninaniem” o faktach politycznych mających miejsce w Państwie Środka, które to fakty determinują kierunki rozwoju tego kraju. Proszę nie zapominać że w Chinach najważniejsze „trendy na przyszłość” są ogłaszane przy okazji corocznych zjazdów właśnie w marcu. Wystarczy dobrze przestudiwać materiały ze zjazdu- i wszystko jasne. W tym roku w marcu zaprezentowano założenia na następną 5- latkę i …po kilku miesiącach w FT dziwili się, że PKB spada. Ręce i nogi opadają.
    Ale się teraz podłożyłem!

    • Avatar Adam Izydorczyk

      Pakiety stymulacyjne w żadnych stopniu nie przyczyni się do wzrostu popytu wewnętrznego ( oczywiście, krótko-terminowo to może i dać takie wrażenie), ale koniec końców zawsze kończy się tym samym czyli INFLACJĄ,, ZABURZENIAMI W STRUKTURZE PRODUKCYJNEJ oraz BŁĘDNĄ ALOKACJĄ DÓBR KAPITAŁOWYCH. Pakiety stymulacyjne w USA czy też Chinach nie przyczyniły się do powstania ani jednego miejsca pracy, tylko napompowały bańkę, która się utrzymuje tu i tam !!
      Giełda idzie do góry, a automatycznie produkcja spada oraz rośnie bezrobocie ( to ma być normalne ? )

      Z drugiej strony .. władza może mówić i robić co chce bo i tak sektor prywatny działa w oparciu o zysk, o wzrost wartości aktywów ( oczywiście realnego wzrostu, a nie poprzez inflację ) etc.etc. Takie rzeczy to tylko w centralnym planowaniu oraz gospodarce nakazowej :+)
      Władza co najwyżej może wpływać na decyzję SOE, ale długo-okresowo nawet politykierzy nie są takimi idiotami, aby nakazywać i rozkazywać … bo to rynek zawsze dyktuje warunki, a przedsiębiorstwa muszą się do niego przystosować !!

  • Bardzo istotne, że poruszony został ten temat. Nie da się ukryć, że Chiny zmieniają taktykę. Dane rządu chińskiego z sierpnia wskazują na rekordowo wysoki import, co oznacza rosnący popyt wewnętrzny kraju, mimo obaw związanych z globalnym spowolnieniem gospodarczym. Import wzrósł o 30,2% w porównaniu z danymi z 2010, do $155.6bn , tymczasem eksport wzrósł o 24,5%, w wyniku czego nadwyżka handlowa zmniejszyła się o prawie polowe do $17.8bn w porównaniu do danych z Lipca ($31.5bn).
    Dane są bardzo optymistyczne dla rządu chińskiego, gdyż wskazują, ze wzrost gospodarczy Chin jest napędzany przez popyt krajowy, a nie popyt wewnętrzny, przy czym wzrost pozostaje niezmiennie silny. Polityka zrównoważenia gospodarki poprzez zwiększenie popytu wewnętrznego jest efektem nie tylko słabnącego popytu zachodu (kryzys w USA i EU), ale także, m.in., konkurencji w postaci krajów takich jak Wietnam, Tajlandia, Indie etc, które produkują taniej niż Chiny. Chiny przestają być tak atrakcyjne, RMB, jak kolega jg pisze, jest coraz mocniejsze, siła robocza coraz droższa, ludzi do pracy coraz mniej (polityka jednego dziecka, skąd inąt ostro dyskutowana aktualnie jako niekorzystna dla przyslosci chińskiej gospodarki). To właśnie silne RMB powoduje, ze siła nabywcza Chińczyków jest większa niż dotychczas.
    Chiny szukają nowego pomysłu na utrzymanie wzrostu gospodarczego na dotychczasowym poziomie i, jak analitycy przewidują, to rosnąca chińska klasa średnia będzie go napędzała. Druga sprawa to ‚przekwalifikowanie’ gospodarki na bardziej innowacyjną i konkurencyjną pod względem jakości do wyrobów zachodnich, przy zachowaniu niższej ceny.
    Co do rozwoju prowincji centralnych i zachodnich- Chiny ostro inwestują w ich rozwój, jest to jedna z alternatywnych dróg utrzymania wzrostu gospodarczego, bo zwiększyło by popyt krajowy, to raz, oraz jeden z priorytetów rządu, jakim jest zmniejszenie różnic miedzy wschodnimi i zachodnimi/centralnymi prowincjami i zapewnienie dobrobytu dla wszystkich Chińczyków. Rok temu wszedł w życie nowy plan, który zakłada zwiększenie GDP per capita w centralnych prowincjach dwukrotnie, do 36,000 rmb, w 5 lat poprzez i, znając Chińczyków, zapewne plan zostanie wykonany(na papierze na pewno;)).

    • „Co do rozwoju prowincji centralnych i zachodnich- Chiny ostro inwestują w ich rozwój, jest to jedna z alternatywnych dróg utrzymania wzrostu gospodarczego.”

      W Inner Mongolia są miasta z zasobami węgla i ropy, gdzie PKB na mieszkańca jest już większe niż w Japonii.

      Prowincja Henan rozwija się w super szybkim tempie przy bardzo silnym zapleczu politycznym. Zazwyczja najbardziej ambitni i najmłodsi politycy zostają tam odssyłani z Pekinu, aby trochę „ochłoneli”, a później okazuje się, że GDP Henanu przyśpiesza bo Ci młodzi mają pomysły na rozwój. Najpierw Li Changchun, najmłodszy z najważniejszej dziewiątki, rozwijał Henan aby później wybudować supermiasta w Kantonie. Następnie Li Keqiang, który zaczynał w też w Henanie, aby przenieść się do Liaoning, mocnego ośrodka politycznego w Chinach, a w najbliższym czasie ma zostać premierem i zastąpić Wen Jiabao.

      Nie tylko zmieniają się Chiny z kraju eksportującego ale wraz ze zmianą prezydenta i premiera szykują się gigantycze zmiany w sposobie zarządzania państwem. Z technokratów i umysłów ścisłych jakimi są Hu i Wen, którzy chcą każdemu dogodzić, nawet największym wrogom, na odpowiednio Xi Jinpina i Li Keqianga, pierwszy PhD z historii ekonomii, a drugi PhD z prawa. Obaj panowie znani są z tego, że nie kryją się z poglądami i dla nich albo coś jest białe albo czarne. Albo ktoś jest wrogiem albo przyjacielem. Dla Hu I Wena wszyscy byli przyjaciółmi.

      Co Wikipedyści piszą o prowincji Henan w języku polskim?

      „Prowincja Henan – (chiń. upr: 河南; chiń. trad: 河南; Pinyin: Hénán, Wade-Giles: Ho-nan; Znaczenie nazwy: Na Południe od Rzeki) – prowincja ChRL w centrum kraju, na południe od Rzeki Żółtej.
      Jest to największa pod względem liczby mieszkańców prowincja Chin.”

      W Polsce mało kto ma o tym blade pojęcie skoro wpisy o Chinach do Wikipedii edytują m.in. byli dziennikarze Gazety Wyborczej o anty-chińskim nastawieniu.

      • Avatar ciekawy

        Jak za zarządzanie państwem bierze się historyk i prawnik (z całym szacunkiem dla historii i prawa) to nic dobrego z tego nie wynika – czy należy oczekiwać wg Pana zmianę kursu z pragmatycznego na ideologiczny ?
        I jaka będzie to ideologia ?

      • Avatar jg

        Jeśli chodzi o zmianę kursu to należy obserwować zachowania Li Changchuna, który jest odpowiedzialny za media i ideologię jako szef CPC Central Guidance Commission for Building Spiritual Civilization.

        Dużo kontrowersji wynikło, gdy Li zarządził aby użytkownicy China Mobile na 60 rocznicę Chin dzwoniąc do znajomych usłyszeli patriotyczną nutę „Tylko gdy nasz kraj będzie wystarczająco silny możemy stworzyć rodzinę pełną dobrobytu. Mało kto odważy się coś prognozować, Chiny same chyba tego nie wiedzą dlatego pięciolatki regulują już nie tylko porządane wzrosty PKB, ale ile godzin dziennie Pekińczycy powinni ćwiczyć fizycznie aby być szczęśliwi. Napewno nacisk będzie położony na wzmocnienie wizerunku Chin globalnie, gigantyczne inwestycje w media przy jednoczesnym „promowaniu pokoju na świecie poprzez budowanie harmonijnego społeczeństwa.”

        Czego nie odnotowano w polskiej prasie (jestem w szoku, że Wyborcza to przegapiła) to np. zmiany nazwy wydziału propagandy z The Propaganda Department of the Communist Party of China na The Publicity Department of the Communist Party of China. Powrócono więc do pierwotnego rozumienia słowa „propaganda” w Chinach. To nie do końca pranie ludziom mózgów jak rozumie się słowo propaganda np. w Polsce. W Chinach to „nadawać rozgłos sprawie”, „ogłaszać coś publicznie” (xuanchuan).

      • Avatar ciekawy

        Dzięki za informacje.
        W wyrazie „porządane” jest błąd – powinno być „ż”, a nie „rz”.

      • Avatar wute

        @ Ciekawy
        Tak się złożyło że skończyłem i prawo i historię, ale nie czuję się
        przeto jakimś ideologiem.

  • Wczoraj za jednego yuana płacono poraz pierwszy w historii 0,5006PLN wg kursu NBP. Za jednego złotego dostaniemu mniej niż dwa yuany.

    O znaczeniu tak silnego kursu dla polskich eksporterów do Chin i importerów nie napisała żadna polska gazeta bo wszyscy zajmowali się e-mailami jednej z posłanek.

  • Ciekawy i ważny artykuł, poruszający zmiany strukturalne chińskiego eksportu. Należy tu pamiętac, że Chiny to gospodarka nie tylko druga po USA, ale o nokautującej konkurencyjności, w dużej mierze (choc nie tylko) za sprawą odgórnie ustalanego kursu juana. Chiny nie są bynajmniej prekursorem „ręcznego sterowania” walutą. To samo czyniły w swoim czasie Japonia i Korea Pd. Np. przez kilka dekad obowiązywał sztywny kurs 360 jenów za 1 USD, co w połączeniu z rosnącą jakością japońskich wyrobów spędzało sen z powiek Amerykanom i Europejczykom. Z drugiej strony niektóre kraje pod dyktando instytucji finansowych typu MFW i BŚ utrzymywały sztucznie zawyżony kurs własnej waluty, ze szkodą dla własnej wytwórczości i konkurencyjności (np. Polska w czasach planu Sachsa-Balcerowicza czy Argentyna za rządów Carlosa Menema).
    Chińskie wyroby są dziś jeszcze kojarzone (jak kiedyś japońskie i koreańskie) z tandetną masówą, ale to się zmienia. Na te zmiany zwraca uwagę Autorka. Cyt. „W skali globalnej obserwuje się, że niektóre eksportowane wyroby high-tech z Chin wchodzą do tzw. sfery hot zone, a wiec tej, która charakteryzuje się wysokim poziomem technologicznego przetworzenia. Sfera hot zone obejmuje 37 sektorów przemysłu o wysokiej wartości dodanej. W roku 2007 kraje OECD miały w światowym eksporcie z niej 79% udziału, w roku 2010 już tylko 74.7%. Udział Chin zwiększył się w tym okresie z 8.5% do 14%. Chińczycy zaczynają dominować na rynkach statków, maszyn budowlanych, ciężkiego sprzętu ruchomego, a także w coraz większym stopniu podzespołów elektronicznych.” Moim zdaniem przełomem będzie moment, gdy chińskie samochody zrównają się jakością z zachodnimi (poprawa już jest widoczna, a modele, które w crash-tesatach gniotły się jak puszka do piwa (albo jak „Polski Fiat 126p”) przechodzą do lamusa. Gdy Great Wall, BYD czy Geely dorównają firmom z Zachodu, wtedy już żadne zastrzyki finansowe nie uratują GM, Forda czy Chryslera. Europa też dostanie popalic; włoski Fiat zapewne w pierwszej kolejności.
    Już dziś Chiny z powodzeniem kreują własne marki w branży komputerów, telekomunikacji i sprzętu audio-video: Lenovo, Haier, Huawei, ZTE, TP-Link, Konka, Koda, Xindak. Trochę w tyle pozostaje wciąż branża software, jednak i tu widac postęp. Np. firma Rising jest już trzecim na świecie producentem zabezpieczeń dla sektora IT. Zabezpiecza m.in. takie firmy i instytucje, jak Bosch, Mitsubishi, Yamaha i Ministerstwo Finansów ChRL.

    • @ Zyggi
      „włoski Fiat zapewne w pierwszej kolejności.”
      Siłą Fiata jest jego słabość. Fiat jest samochodem jednego kraju i tam ma
      swój podstawowy, żeby nie powiedzieć jedyny liczący się rynek. Poza Italią
      rzadko można spotkać samochody Fiata w Europie Zachodniej. Toteż
      paradoksalnie ta słabość może być atutem firmy. Tutaj może zadziałać ten
      sam mechanizm jak w przypadku Polski. Niski relatywnie eksport i słabe
      powiązanie z gospodarką światową spowodowały, że kryzys 2008-2009
      przetrwaliśmy w lepszej kondycji niż wiele krajów od nas zamożniejszych.

      • Avatar Zyggi

        Tak, ale Fiat to wiodąca marka w wielu krajach latynoskich i wschodnioeuropejskich. Bardzo możliwe, że koncern z Turynu przegra tam z Chińczykami, tak jak teraz traci rynek na rzecz grupy Hyundai-Kia.

    • Avatar Stefan Dudziński

      Wobec takich perspektyw jakie pan roztacza wydaje mnie się że kraje z Zachodu jak pan to ujął zajmą się ręcznym sterowaniem swoich gospodarek w celu ich ochrony.

    • Avatar Adam Izydorczyk

      @ Zyggi

      Problem polega tylko na jednej rzeczy …. klient to wybredna bestia i nie jest w 100 % pewne, że będą chcieli kupować chińskie samochody nawet jeśli będą lepszej jakości. Zresztą sami Chińczycy wolą samochody importowane ( na, które są nakładane wysokie cła )
      Żona od kuzyna kupiła mini cooper’a i w przeliczeniu na złotówki samochód kosztował 120 tyś PLN ( ten sam model w Polsce kosztuje 95 tyś PLN )

      Z drugiej zaś strony 4 miesiące temu w media markt ( tak w Chinach też jest media markt np. na Huai Hai Rd. w SH ) kupowałem z żoną laptopa ( tzn, laptop dla żony to przestanie korzystać z mojego ) Był do wyboru Lenovo z 4 letnią gwarancją i7 chyba mógł robić wszystko prócz prasowania, ale żona uparła się na Sony vaio ( w tej samej cenie, ale o gorszych parametrach i gwarancji rocznej ), ale kobita się uprze i co zrobisz ??

      W Polsce zaś jest wielu chłopów, którzy tylko niemieckie samochody uważają za cud techniki … i pałają nieodpartą miłością do wozów pokroju VW BMW :+)
      Trzeba było z 20 lat, aby przekonać ludzi do kupna japońskich samochodów, dokładnie taką samą drogę będą musiały przejść produkty z Korei Południowej, a na końcu Chin !!

      Zresztą w dzisiejszych czasach to jeden pieron co człowiek kupuje jeśli wszystko sprowadza się do innego znaczka. Sony to de facto Asus, a Asus to Sony tylko w innej obudowie. Wszystko i tak jest produkowane w foxconn lub innych zakładach, gdzie są wysyłane zamówienia z Acer’a Apple etc.etc.

      Silnik diesla produkowany w ISUZU trafiają do GM Toyoty Hondy Volvo …. stylistycznie połowa tych samochodów i tak wygląda podobnie O_o

      Więc koniec końców Chińczycy i tak już podbili rynki amerykańskie i europejskie tylko nie swoimi markami, na to jeszcze prawdopodobnie przyjdzie poczekać z 30 lat. Z drugiej zaś strony, na horyzoncie są widoczne przejęcia. VW silnie działający w Chinach, chce kawał tortu dla siebie, a dzięki przeszłości i dobrym relacjom prezesów i włodarzy chińskich można tutaj liczyć na współpracę – szczególnie, że VW chce się wycofać z Suzuki. Automatycznie poszukują kontrahentów, gdzie mogą zainwestować i stworzyć pojazd dla ludzi ( czyli dla potencjalnych 300-400 mln klientów w Chinach )

      Nie każdego w Chinach stać na kupno Passata ( nawet w starej budzie ), z drugiej strony mało jest chętnych na wybulenie pieniędzy tylko za znaczek ( bardzo rzadko spotyka się tutaj VW Fox ) .. niby od kilku lat reklamuje się Skoda, ale to i tak Octavia, a patrząc na ulice to bardzo ich mało.

      Gdyby przyszłość i decyzję konsumentów były tak łatwe do przewidzenia, otworzenie fabryki i produkcja w Polsce rodzimego samochodu nie przysporzyłaby nikomu żadnego problemu !!
      Zresztą warto też rozróżnić dobra konsumpcyjne od dóbr kapitałowych ( temat długi i bardzo ciekawy :) )

    • Avatar Adam Izydorczyk

      @Zyggi

      O ile dobrze pamiętam ( możesz sprawdzić w necie ) … to sztywny kurs pomiędzy yen&usd był konsekwencją Bretton Woods i taka zasada panowała do roku 1971. Potem kursy były jak najbardziej upłynniane i odchodzono o sztywnego przelicznika !! ( a mimo to gospodarka dobrze radziła sobie przy innym kursie rozliczeniowym )
      Co to może oznaczać ?

      Wrzucę kilka zdań kolegi z Instytutu Misesa :

      „Otóż silna waluta w długim okresie oznacza makroekonomiczną stabilność. Świadczy o relatywnie niskiej inflacji, niskich stopach procentowych, a przez to o dostępie do monetarnego kapitału o dużej sile nabywczej. Oznacza również możliwość finansowania zagranicznym napływem kapitału. Sprzyja to także krajowej akumulacji i zwiększaniu oszczędności. Wreszcie należy pamiętać, że duża część importu kraju to import produkcyjny, surowców i technologii. Dzięki mocnej krajowej walucie wszyscy przedsiębiorcy w danym kraju (także eksporterzy) mogą w dużym zakresie korzystać z tanich dóbr produkcyjnych z zagranicy i produktywnie angażować się w międzynarodowy podział pracy.

      Teza o tym, że w celu rozwinięcia sektora eksportowego kraj potrzebuje słabej lub dewaluowanej waluty, to jeden z najbardziej rozpowszechnionych sofizmatów ekonomicznych, który nie znajduje potwierdzenia ani w faktach, ani w logice ekonomii. Długookresowo kraj potrzebuje silnej waluty, aby się rozwijać. Jej osłabianie powoduje zwiększanie inflacji, makroekonomicznej niestabilności i przymusowe nakładanie kosztów na wszystkich obywateli w celu krótkookresowego stymulowania kilku eksportowych branży. W długim okresie ta polityka zaczyna jednak działać wbrew zamierzeniom i skutkuje pogorszeniem sytuacji produkcyjnej całego kraju”

      Jeden z komentatorów zwrócił uwagę, że w tym artykule wskazuję na „nominalny” kurs walutowy, a nie „efektywny kurs realny”. W istocie – rozważamy bowiem rynkowy kurs walutowy determinowany przepływami kapitałowymi, które z kolei między innymi zależą od krajowych polityk pieniężnych o inflacyjnym charakterze. Ponadto bronimy tezy, że wysoki nominalny kurs jest oznaką długookresowej siły gospodarczej danego kraju.”

Pozostaw odpowiedź