Artykuły

K. Kotlarski: Rząd birmański skutecznie kusi zagranicznych inwestorów, ale nie Polskę

Rząd Birmy po 2011 roku podjął szereg działań, mających na celu przyciągnięcie inwestycji zagranicznych do tego kraju. Kroki te skutkują dynamicznym rozwojem birmańskiej gospodarki i wzrostem jej konkurencyjności w regionie. Swoją biznesową działalność w Birmie zwiększają zarówno jej azjatyccy partnerzy, jak i kraje Unii Europejskiej. Funkcjonowanie na birmańskim rynku nie jest jednak pozbawione wyzwań. Polska aktywnie wspomagała dotychczas programy społeczne i organizacje pozarządowe w Birmie, wypracowana w ten sposób silna pozycja nie przełożyła się jednak na zaangażowanie gospodarcze. Rząd polski powinien podjąć konkretne kroki, zachęcające polskie przedsiębiorstwa do zainteresowania się tym krajem.

źródło: pixabay.com

źródło: pixabay.com

Po latach rządów socjalistów, a następnie wojskowej junty, Birma wstąpiła w 2011 roku na drogę demokratycznych przemian. Choć niemal wszyscy członkowie nowego, cywilnego rządu to byli generałowie lub osoby związane z armią, metody zarządzania krajem przez nich stosowane rzeczywiście zaczynają różnić się od tych wykorzystywanych w ciągu ostatnich 20 lat. Kroki podjęte przez nowego prezydenta Thein Seina i jego gabinet, takie jak zwolnienie wielu więźniów politycznych, zwiększenie wolności słowa czy dopuszczenie do uczestnictwa w częściowo wolnych wyborach przedstawicieli opozycji, idą w parze ze zmianami o charakterze gospodarczym. Rezygnacja z polityki izolacjonizmu skutkowała natychmiastowym zainteresowaniem ze strony inwestorów zagranicznych. Według sekretariatu Birmańskiej Komisji Inwestycyjnej, w roku podatkowym 2013/2014 suma inwestycji zagranicznych na terenie Birmy wyniosła 4,107 mld dolarów amerykańskich, co znacząco przekracza osiągnięte w roku poprzednim 1,4 mld dolarów. Zagraniczni inwestorzy są zainteresowani Birmą przede wszystkim ze względu na jej bogate zasoby naturalne, obejmujące między innymi ropę, gaz ziemny, węgiel czy złoto. Z tego względu napływ kapitału dotyczył przede wszystkim takich gałęzi birmańskiej gospodarki, jak przemysł wydobywczy i energetyka. Branża energetyczna wchłania póki co ponad 70% zagranicznych inwestycji w Birmie. Impuls inwestycyjny nie ominął jednak także rolnictwa i rybołówstwa, przetwórstwa, sektora nieruchomości czy przemysłu tekstylnego.

Proinwestycyjne działania rządu. Rząd Birmy za wszelką cenę stara się udowodnić zachodnim inwestorom, że kraj ten stanie się kolejnym „azjatyckim tygrysem”. Nastąpiła daleko posunięta liberalizacja prawa gospodarczego i wprowadzenie nowych przepisów sprzyjających inwestycjom. Na początku 2014 roku Birmańska Komisja Inwestycyjna wprowadziła mechanizm „jednego okienka” dla potencjalnych inwestorów. W ramach opracowanego w porozumieniu z Międzynarodowym Funduszem Walutowym programu reform gospodarczych i społecznych pojawiły się również specjalne strefy ekonomiczne. Na razie istnieją trzy takie obszary, skupione wokół miast Tawe i Kyaukpyu oraz regionu Thilawa, na południe od Rangunu. Docelowo ma powstać jeszcze siedem takich stref. W ich obrębie niemal do zera ograniczane są wszelkie państwowe interwencje w swobodę handlu czy zatrudnienia. Oznacza to między innymi wprowadzenie ulg podatkowych. Zagraniczne przedsiębiorstwa zwolnione są na przykład z płacenia podatku dochodowego na okres 5-7 lat i płacenia cła za sprowadzane surowców potrzebnych do produkcji przez okres 3-5 lat. W marcu birmański rząd rozpoczął także wydawanie koncesji zachodnim firmom zainteresowanym poszukiwaniem złóż surowców na wyznaczonych obszarach wód przybrzeżnych Birmy, co dotychczas zarezerwowane było wyłącznie dla państwa. Dzięki pomocy finansowej i technicznej z Japonii, rząd opracował projekt utworzenia birmańskiej giełdy papierów wartościowych, a specjalnie powołana komisja wyda w tym roku ograniczone licencje na działanie pięciu do dziesięciu zagranicznym bankom. Wiele państwowych przedsiębiorstw poddawanych jest procesowi prywatyzacji. Kolejne znaczące ułatwienia, przede wszystkim w sektorze produkcyjnym i usługowym, mają nastąpić w 2015 roku. Nie bez znaczenia jest także wynegocjowanie zniesienia bądź zawieszenia sankcji ekonomicznych przez większość krajów zachodnich oraz przywrócenia Birmie przez Unię Europejską statusu beneficjenta Ogólnego Systemu Preferencji Taryfowych (GSP).

Skuteczność działań birmańskiego rządu zaczyna być potwierdzana przez wskaźniki ekonomiczne. PKB Birmy, według danych Azjatyckiego Banku Rozwoju, wzrósł w tym roku o 7,5% i – wedle szacunków tej organizacji – w najbliższych latach będzie zwiększał się w podobnym tempie. Zagranicznych inwestorów przyciągają także sprowadzone do minimum koszty pracy, które są o ok. 80% niższe niż w sąsiednich Chinach czy Tajlandii i o 50% niższe niż w Wietnamie. Korzystanie z owoców stabilnej koniunktury widoczne jest przede wszystkim w największych ośrodkach miejskich. Dynamiczna przebudowa i unowocześnianie przestrzeni sprawiają, że na jedną z kluczowych gałęzi gospodarki wyrasta przemysł budowlany. Nabiera tempa konstruowanie nowych dróg, lotnisk czy dworców. Pojawiają się luksusowe samochody. W zawrotnym tempie rozwija się także turystyka. W 2013 roku kraj ten odwiedziło około dwóch milionów zagranicznych turystów, a w roku bieżącym został on uhonorowany prestiżową nagrodą dla Najlepszego Celu Podróży, przyznawaną przez Europejską Radę Turystyki i Handlu. Pozytywny impuls otrzymał także przemysł tekstylny, który zaczął rozwijać się w latach 90. XX wieku, by po wprowadzeniu sankcji przez swojego głównego odbiorcę, Stany Zjednoczone, niemal kompletnie upaść. Wraz z rosnącym poziomem życia w Birmie rośnie konsumpcja i zapotrzebowanie na towary z zagranicy. Zmniejszenie ograniczeń wolności słowa sprawia, że popyt na zachodnią pomoc, wyroby i kulturę, dotychczas skrywany, teraz ujawnia się ze zdwojoną siłą. Wiele typów produktów i usług pojawia się na rynku birmańskim po raz pierwszy, ilość nisz gotowych do wykorzystania jest ogromna.

Popularność Birmy rośnie. Zainteresowanie szansami oferowanymi przez birmańską gospodarkę systematycznie wzrasta, zarówno wśród partnerów lokalnych, jak i tych z Zachodu. Czołowe pozycje w ramach wymiany handlowej oraz wśród inwestorów zajmują Chiny i Tajlandia. W 2013 roku wartość wymiany handlowej pomiędzy Chinami i Birmą wyniosła 7 mld dolarów amerykańskich, co stanowiło 28% całego birmańskiego bilansu handlowego. Niemal tyle samo, bo 30%, wyniósł udział chińskich inwestycji. Sztandarowym projektem inwestycyjnym Chin była ukończona w 2013 roku budowa chińsko-birmańskiego gazociągu. Ma on strategiczne znaczenie dla Chin, które mogą dzięki niemu sprowadzać poprzez birmański gazoport surowiec wydobywany u wybrzeży tego kraju, zwiększając swoją pozycję negocjacyjną względem Rosji. Wkrótce do gazociągu dołączy także ropociąg, który poprowadzony zostanie tą samą drogą i również stanowić będzie alternatywę dla rosyjskich dostaw do Chin, poprzez zapewnienie dostępu do surowców zarówno z Birmy, jak i Bliskiego Wschodu. Warto zauważyć, że stosunek rządu birmańskiego do inwestorów chińskich ulega jednak w ostatnim czasie zmianie. Gabinet prezydenta Thein Seina stawia na uniezależnienie się od nadmiernych wpływów chińskich, czego efektem było chociażby zawieszenie chińskich inwestycji w jedną z kopalń miedzi i tam rzecznych. Ważnym lokalnym partnerem jest także Tajlandia, do której trafia aż 48% birmańskiego eksportu, głównie ropy i gazu. Z Tajlandii pochodzi także 22% importu oraz 22% inwestycji, głównie w sektor produkcyjny i wydobywczy.

Inwestycjami w Birmie na szerszą skalę zainteresowana jest także Unia Europejska. Po zamrożeniu wprowadzonych w poprzedniej dekadzie sankcji, Unia dąży do odnowienia przerwanej współpracy handlowej. Od marca tego roku prowadzone są negocjacje pomiędzy komisarzem ds. handlu UE Karelem de Guchtem i przedstawicielami rządu birmańskiego, których celem ma być stworzenie paktu inwestycyjnego, określającego preferencyjne warunki dla wejścia europejskich firm na ten rynek. Dotychczas największe zaangażowanie w Birmie wykazuje Wielka Brytania. W ostatnim roku wzrosła wartość zarówno brytyjskich programów pomocowych (z 32 mln do 68 mln funtów), jak i udział inwestycji bezpośrednich (do niemal 7% wszystkich inwestycji w Birmie). Jako pierwsze z państw europejskich Wielka Brytania otworzyła swoje przedstawicielstwo handlowe, w postaci biura Brytyjskiej Agencji ds. Handlu i Inwestycji, które zajmuje się zarówno wspomaganiem brytyjskich inwestorów, jak i wspieraniem programów ekonomicznych wdrażanych przez Birmę czy walki z korupcją. Na rynek birmański powoli wkraczają także podmioty francuskie, holenderskie, niemieckie czy amerykańskie. Norweska firma Telenor, wygrała w 2013 roku przetarg na stworzenie nowej infrastruktury telekomunikacyjnej, a na rynku konsumpcyjnym pojawiły się takie europejskie koncerny jak Heineken, Nestle czy Unilever. Wciąż jednak widoczna jest znacząca przewaga inwestorów lokalnych.

Ryzyko inwestycyjne. Pomimo daleko idących pozytywnych przemian, przed birmańskim rządem i zagranicznymi inwestorami wciąż stoi wiele wyzwań. Największym z nich jest brak stabilności politycznej. Mimo liberalizacji wielu dziedzin życia, władza kierujących rządem z tylnego siedzenia wojskowych wciąż jest niezagrożona i w ekstremalnym scenariuszu wszelkie dotychczasowe przemiany mogą zostać cofnięte w jednej chwili. Proponowana przez opozycję poprawka do konstytucji gwarantująca w pełni wolne wybory, które dawałyby nadzieję na polityczną zmianę, nie ma szans na uzyskanie poparcia władz. Ponadto, bardzo słabe zarządzanie, jakie miało miejsce w Birmie do 2011 roku, odbiło się szczególnie na mniejszościach etnicznych, zamieszkujących peryferie kraju. Stąd wynikają na nowo rozpalone konflikty z żyjącymi na północy, wyznającymi w dużej mierze chrześcijaństwo, Kaczinami, Karenami przy granicy z Tajlandią, czy muzułmańskim ludem Rohingja z północnego wschodu. Zatarg pomiędzy tymi i innymi mniejszościami a centrum kraju sięga 1947 roku, kiedy to została podpisana tzw. umowa z Panglong, mająca być podstawą stosunków pomiędzy narodowościami w nowo powstałym Związku Birmy. Socjaliści i junta nigdy jednak jej nie przestrzegali, w zamian prowadząc politykę eksterminacji, wysiedleń i wyzysku. Tereny te są zwykle bogate w surowce naturalne, czego przykładem mogą być złoża złota w Kaczinie, stąd też nasilenie starć z wojskami junty, która nie zamierza dzielić się rosnącymi zyskami z ubogimi regionami. Rosnące nierówności społeczne mogą prowadzić do destabilizacji kraju. Wszystkie te czynniki muszą zostać wzięte pod uwagę przy ocenie ryzyka inwestycyjnego. Dowodzi tego chociażby sytuacja wokół tamy na rzece Irawadi, której plany budowy musiały zostać kompletnie zmienione wskutek protestów i ataków oddziałów partyzanckich w Kaczinie. Zdaniem Transnational Institute dotychczasowe działania firm zagranicznych w regionach zamieszkałych przez mniejszości etniczne bardziej szkodziły niż wspomagały lokalnych mieszkańców.

Jednym z najpoważniejszych problemów, z jakim zetkną się potencjalni inwestorzy, jest wszechobecna korupcja. Pomimo starań nowej ekipy rządzącej, według ankiety przeprowadzonej pod auspicjami ONZ i OECD wśród próby 3 tys. działających w Birmie firm, ponad 20% z nich określiło korupcję jako poważną przeszkodę w ich działalności. 60% z nich potwierdziło konieczność wręczania korzyści majątkowych w celu uzyskania licencji, pozwoleń itd.

Istnieją także obawy co do metod wprowadzania reform gospodarczych i jakości stanowionego prawa. Modernizacja przeprowadzana jest w wielkim pośpiechu, co nie sprzyja jej efektywności. Raport na temat polityki inwestycyjnej Birmy z początku 2014 roku, opublikowany przez Organizację Współpracy Gospodarczej i Rozwoju (OECD) wskazuje, że system regulacji i akceptacji wniosków inwestycyjnych jest wciąż zbyt zawiły, co zraża wielu inwestorów wahających się, czy zainwestować w Birmie. Wraz z rozwojem gospodarki niepokojąco zaczyna zwiększać się także inflacja. W bieżącym roku, według Azjatyckiego Banku Rozwoju, wyniosła ona 5,8% i w kolejnych latach będzie powoli rosnąć. Głosów krytycznych nie ustrzegło się także wprowadzenie specjalnych stref ekonomicznych. Wielu ekspertów widzi w nich zagrożenie dla zrównoważonego rozwoju kraju. Lokalizacja stref wokół największych miast i kluczowych obiektów gospodarczych może doprowadzić do dalszego zubożenia innych części kraju.

Przeszkodą w efektywnym prowadzeniu biznesu są też kwestie czysto techniczne, takie jak słaba infrastruktura energetyczna i transportowa. Ograniczony jest także dostęp do odpowiednio wykwalifikowanej siły roboczej i technologii. Problemem wynikającym z niskiej przejrzystości przepisów jest kumoterstwo i nieformalne powiązania dające pierwszeństwo rodzimym przedsiębiorcom. Wciąż zbyt anemicznie prowadzona jest także walka z przemytem.

Brak zaangażowania Polski. Po krótkim okresie zainteresowania Birmą i jej wejściem na drogę transformacji w 2011 roku, Polska nie skorzystała z możliwości oferowanych przez otwierający się rynek birmański. Birma była beneficjentem polskiej pomocy już wcześniej, kiedy po przejściu cyklonu Nargis rząd polski przekazał pół miliona złotych na rzecz działań UNICEF w tym kraju. Odbyły się także szkolenia Sense (Strategic Economic Needs and Security Exercise) organizowane przez polski MSZ. Jednocześnie z pomocą rządową rosło zaangażowanie organizacji pozarządowych, takich jak Stowarzyszenie Edukacja dla Pokoju czy Stowarzyszenie Inna Przestrzeń, które zbudowało dobry kapitał społeczny dla działalności polskich przedsiębiorstw. Nie został on jednak odpowiednio wykorzystany. Paradoksalnie, po tym jak Birma w maju 2012 roku została odwiedzona przez ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego, któremu towarzyszyła grupa polskich biznesmenów, zainteresowanie Birmą w polskim rządzie, a następnie mediach, zaczęło spadać. Tymczasem bez należytego wsparcia i promocji Birma jest kierunkiem zbyt egzotycznym dla polskich przedsiębiorców. Podchodzili więc oni dotychczas do tematu z dużą rezerwą, co przez pewien czas było zrozumiałe, ze względu na znacznie bardziej niepewną niż obecnie sytuację.

Obawy przedsiębiorstw przełożyły się na wymierne wskaźniki. W ramach raportów Ministerstwa Gospodarki, dotyczących polskich inwestycji bezpośrednich za granicą za rok 2011, 2012 i 2013, Birma lokuje się w kategorii „nieklasyfikowane”, jako że żadne inwestycje w tym kraju nie miały miejsca, lub miały marginalny charakter. Birma nie znalazła również miejsca na liście 124 krajów, do których wartość eksportu wyniosła powyżej 10 mln euro, ani na liście 110 krajów o co najmniej takiej wartości importu. Sąsiednia Tajlandia w tym samym zestawieniu zajęła 59. pozycję pod względem polskiego eksportu. Wyniósł on 137 mln euro, podczas gdy import opiewał na około 790 mln.

W 60-milionowym, młodym pod względem demograficznym społeczeństwie Birmy będzie rodził się coraz większy popyt. Birma, dzięki swojemu strategicznemu położeniu pomiędzy Chinami i Indiami, może stać się w niedalekiej przyszłości regionalnym centrum handlu. Obecność w tym kraju pozwoli także polskim przedsiębiorstwom na dalszą ekspansję na rynki innych państw ASEAN, pomiędzy którymi w 2015 roku mają zostać zniesione bądź ograniczone cła. Polska mogłaby z powodzeniem inwestować w takie branże, jak administracja, budownictwo, przetwórstwo przemysłowe, sektor nieruchomości, przemysł tekstylny oraz maszynowy czy dobra konsumpcyjne. Są to dziedziny, w których polscy inwestorzy co roku wykazują silne zaangażowanie, które jednocześnie dynamicznie rozwijają się w Birmie.

Wnioski i rekomendacje. Pomimo wielu wyzwań związanych z inwestowaniem w Birmie i stale rosnącej konkurencji na tamtejszym rynku, warto skłaniać polskie przedsiębiorstwa do zainteresowania się tym obszarem. Zaangażowanie w pomoc społeczną i działalność edukacyjną, wykazywane przez polskie organizacje pozarządowe obecne w Birmie, nie powinno być jedyną formą polskiej aktywności w tym kraju. Silna obecność gospodarcza Zachodu, w tym Polski, może stać się trwałym narzędziem wpływu na rządzący reżim. Jednocześnie będzie wsparciem dla mieszkańców Birmy, oferując im nowe miejsca pracy, dostęp do nieosiągalnych wcześniej dóbr i systematyczne wzbogacanie się kraju. Biorąc pod uwagę kroki poczynione przez władze Birmy i doświadczenie już działających tam zagranicznych przedsiębiorstw, polski rząd powinien podjąć się ponownej ewaluacji ryzyka i rozważyć stworzenie kompleksowego programu dla chętnych do inwestowania w Birmie oraz przeznaczenia na ten cel środków finansowych, adekwatnych do możliwości polskiej gospodarki.

Kroki podjęte przez rząd powinny skupiać się wokół takich działań, jak:

  • bezpośrednia promocja gospodarki, ze szczególnych uwzględnieniem branży budowlanej i przemysłu maszynowego,
  • działania pośrednie, czyli promocja kultury, marki Polska, wspieranie inicjatyw samorządowych i pozarządowych,
  • promowanie Birmy oraz wiedzy o niej wśród przedsiębiorców poprzez spotkania z dyplomatami, spotkania promocyjne czy stworzenie portalu informacyjnego,
  • organizacja misji gospodarczych do Birmy i uprzednich szkoleń dla przedsiębiorców,
  • czy stworzenie stałego przedstawicielstwa handlowego dla Azji Południowo-wschodniej o funkcji podobnej do tej sprawowanej przez biura Brytyjskiej Agencji ds. Handlu i Inwestycji, oferującego praktyczne wsparcie dla polskich przedsiębiorców na miejscu w Birmie oraz pomoc dla programów modernizacji gospodarczej i społecznej.


Krzysztof Kotlarski
– student II stopnia na kierunku Studia Euroazjatyckie w Instytucie Nauk Politycznych UW. Zainteresowany przede wszystkim tematyką stosunków politycznych i gospodarczych na obszarze byłego ZSRR i na Dalekim Wschodzie

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
K. Kotlarski: Rząd birmański skutecznie kusi zagranicznych inwestorów, ale nie Polskę Reviewed by on 10 lipca 2014 .

Rząd Birmy po 2011 roku podjął szereg działań, mających na celu przyciągnięcie inwestycji zagranicznych do tego kraju. Kroki te skutkują dynamicznym rozwojem birmańskiej gospodarki i wzrostem jej konkurencyjności w regionie. Swoją biznesową działalność w Birmie zwiększają zarówno jej azjatyccy partnerzy, jak i kraje Unii Europejskiej. Funkcjonowanie na birmańskim rynku nie jest jednak pozbawione wyzwań. Polska

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 2

  • Z tymi rurociągami gazu i ropy naftowej przez terytorium Birmy, jako czynnika uniezależniania się od rosyjskich dostaw to gruba przesada. Chiny otwierają nowe kierunki dostawy, nie dlatego, aby być niezależnym od Rosji, ale dlatego, że w Chinach brakuje energii. Jeżeli chodzi o niezależność to jest dokładnie odwrotnie. Dostawy drogami lądowymi są wielokrotnie pewniejsze i mniej ryzykowne, bo bliskie i kontrolowane rzez Chiny, szczególnie w sytuacji, kiedy wszystkie morskie trasy dostaw kontrolowane są przez USA. To raczej od tego kraju Chiny starają się uniezależnić swoje dostawy, a nie tylko od Rosji.

    • Avatar Krzysztof Kotlarski

      Nie miałem oczywiście na myśli, że jest to realna i opłacalna alternatywa dla rosyjskich dostaw, a jedynie projekt zwiększający możliwości dywersyfikacyjne, a co za tym idzie także pozycję Chin w negocjowaniu kontraktów na surowce z Rosją. Poprzez sformułowanie „strategiczne znaczenie dla Chin” zwracałem uwagę na jego status wśród innych aktualnych inwestycji tego państwa w Birmie, nie zaś w ramach jego ogólnej polityki gospodarczej, co może nie wynika dość jasno z tekstu.

Pozostaw odpowiedź