Kambodża news,Wydarzenia i zapowiedzi

K. Karolak: recenzja książki „Pola Śmierci. Kambodżańska Odyseja”

Kambodża przez długi okres czasu nie cieszyła się zbyt dużym zainteresowaniem ze strony społeczności międzynarodowej. Wraz z wybuchem wojny w Wietnamie i upadku rządów prawicowych Lon Nola, doszło do odwrócenia tej sytuacji. Następstwem wycofania się wojsk amerykańskich z Kambodży i utraty znaczących przyczółków przez wojska rządowe, zwycięstwo odnieśli ukrywający się dotychczas w dżungli partyzanci – Czerwoni Khmerzy. Wielu spodziewało się nastania spokoju i stabilizacji w kraju, o który zadba nowy reżim. W ciągu kilkunastu dni od ich wkroczenia, stopniowo rozwiewano jakiekolwiek nadzieje na lepsze i sprawiedliwsze życie. Ludzie do tej pory piastujący wysokie oraz uprzywilejowane stanowiska, poddani zostali wysiedleniu z rodzimych stron i przeniesieni na wieś. Wielu nie zdawało sobie sprawy, że podróż ta skończy się otrzymaniem biletu w jedną stronę, bez możliwości powrotu do domu. Świadectwem tego, do czego doprowadziło okrucieństwo i głupota Czerwonych Khmerów wobec własnych rodaków, przedstawiono w książce Hainga S. Ngora i Rogera Warnera (epilog) pod wiele znaczącym tytułem „Pola Śmierci”. W Polsce przetłumaczona została ona przez Zytę Oryszyn i Roberta Pucka, a wydano ją w zeszłym roku, nakładem wydawnictwa Fronda.

Fabuła zaprezentowana została w formie zapisu wspomnień autora począwszy od lat młodzieńczych, aż po rządy skorumpowanych i nieudolnych ministrów czy aparatu biurokratycznego Lon Nola. Skończywszy na działaniach Czerwonych Khmerów pod przywództwem ultralewicowego Pol Pota oraz dalszych dziejów emigracyjnych Ngora w Stanach Zjednoczonych. W miarę rozwoju akcji towarzyszymy mu podczas wykonywania codziennych obowiązków prywatnych i służbowych, odkrywając targające nim rozterki, problemy, dylematy moralne czy chwile szczęścia. Odczuwamy także wraz z innymi Khmerami nadzieję pokładaną w przywrócenie należytego miejsca królowi Norodomowi Sihanoukowi, oburzenie coraz powszechniejszym praktykom korupcyjnym wśród wysoko postawionych urzędników i wojskowych zwaną bonjour, oraz rozgoryczenie będące wynikiem nieprzyjęcia ukochanej Huoy przez rodziców Hainga Ngora w obawie przed mezaliansem. Problematyczne stają się również relacje zachodzące w samej rodzinie, pomiędzy braćmi jak i dalszymi krewnymi głównego bohatera, spośród których wyróżnia się zwłaszcza ciotka Kim. Chciwi i pazerni członkowie rodziny wykorzystywali pozycję ojca Hainga Ngora, by zyskać jak najwięcej korzyści selektywnych. Życie mimo tego wydawało się jednak przebiegać własnym i niezakłóconym rytmem, pomimo natłoku zajęć i ograniczonego czasu poświęcanego dla najbliższych, wszystko było dla bohatera w jak najlepszym porządku.

Jak się jednak okazało dostatnie życie rodziny oraz syna, który dzięki doskonałym wynikom w nauce uzyskał dyplom medycyny i rozpoczął dobrze płatną pracę w lokalnym szpitalu, musiało kiedyś dobiec końca. Wszystko zmieniło się jednego feralnego dnia – 17 kwietnia 1975 roku. Wraz z wkroczeniem oddziałów Czerwonych Khmerów do stolicy państwa Phnom Penh, po początkowej euforii społeczeństwa, rozpoczął się masowy jej exodus, którego nadzorowaniem zajmowali się partyzanci-dzieci przy pomocy karabinów AK-47. Początkowo nic nie zapowiadało drastycznych zmian, wręcz przeciwnie pokładano duże nadzieje w zaprzestanie dotychczasowych praktyk i przywrócenie państwu suwerenności, niezależności oraz wolności spod wpływu obcych mocarstw. Stopniowo jednak wszystko stało się jednym z największych koszmarów jaki spotkał ten neutralny kraj. Wysiedlono mieszkańców miast, lokując ich na terenach wiejskich, w specjalnie skonstruowanych obozach pracy. Za dnia budowali oni systemy nawadniające i tamy, a po południu kolektywnie zbierali się na seansach indoktrynacyjnych. Dowiadywali się w ich trakcie, że będą budować nowoczesną, samowystarczalną i niezależną Kambodżę, a Angka – tajemnicza organizacja uczestnicząca w procesie decyzyjnym – czuwa nad nimi, zapewniając wszystko co niezbędne do życia oraz bezpieczeństwo. Pod osłoną nocy jednak, dochodziło do wymierzania kar kontrrewolucjonistom, rodzinom oficerów Lon Nola, „towarzyszom którzy stracili ducha rewolucji” czy elitom kraju: lekarzom, prawnikom czy nauczycielom. Nie oszczędzono nikogo, a stracono często z błahych powodów m.in.: posiadanie okularów, zagranicznych książek, posługiwanie się językiem innym niż khmerski czy gładkie i wypielęgnowane dłonie. Jak się okazało, zapożyczono metody przesłuchań od Mao Zedonga, udoskonalając do tego stopnia, iż przewyższały je niekiedy okrucieństwem i wyrafinowaniem. Podejrzani szybko zostali wyłapani, karmione kłamliwą propagandą dzieci szpiegowały dorosłych, a żony donosiły na swych mężów.

Od tej chwili w obawie przed utratą życia, Haing Ngor pod imieniem Samnang musiał ukrywać swą przeszłość i podporządkować się całkowicie nowej władzy. Z niewielkim bagażem skrzętnie ukrywanym w różnych częściach garderoby i książkach medycznych, przechowywanych pod deskami ich nowo wybudowanych domów, egzystował będąc świadom ulotności życia w nowych warunkach. Przenoszeni z jednego miejsca do drugiego wraz z żoną, przekonywali się o beznadziei reżimu i tragicznych warunkach w jakich przyszło im żyć – chronicznym braku żywności, odbieraniu plonów jakie udało im się zebrać, czy wymierzaniu kar za wypady po pozyskanie pożywienia. Wielu niedożywało tak skrajnych warunków czy to z powodu niedożywienia bądź fatalnych warunkach w jakich leczeni byli przez Czerwonych Khmerów – ludzi w większości pochodzenia wiejskiego, nie znających się na odpowiednim leczeniu, polegając na metodach jedynie przez nich uznawanych. Autor sam walczył o życie, cierpiąc na ostrą biegunkę i ogólne osłabienie organizmu w wyniku wielogodzinnej pracy oraz warunków sanitarnych niesprzyjających jej wykonywania. Tylko dzięki własnej wiedzy i pomocy żony zdołał uwolnić się z ramion śmierci.

W tak ciężkich warunkach zaufanie wydawało się być zbyt dużym luksusem, nawet wobec wielu z którymi na co dzień się pracowało. Za każdym rogiem czaił się bowiem szpieg, który dzięki odpowiedniej zachęcie materialnej (najbardziej ceniony wydaje się wówczas ryż, który z upływem lat podawany jest coraz rzadziej i to w dodatku w formie rozwodnionej) gotów był wydać współtowarzyszy. Jedną z ofiar stał się także Haing Ngor o którego upomniała się przeszłość. Podejrzenia początkowo padły na Pen Tipa, radiologa ze szpitala w Phnom Penh w którym pracował. Do końca jednak nie wyjaśniono czy był to nieszczęśliwy zbieg okoliczności czy może celowy zabieg dawnego przyjaciela. Koniec końców trafił do jednego z wielu miejsc skąd wracało niewielu jemu podobnych, doświadczywszy rzeczy okropnych i niehumanitarnych (opatrzono je stosowną adnotacją, by ominęły te części osoby zbyt wrażliwe). Był wielokrotnie bity i przesłuchiwany. Nie udało się jednak nikomu go złamać. W wyniku tortur utracił koniuszek palca, nieomal został uduszony i prawie stracił życie w skutek nieszczęśliwego wybuchu ściany więzienia w którym się znajdował (nie wspominając o traumie i koszmarach prześladujących go do końca życia). Pomimo ogromnego bólu jaki mu zadawano z niezwykła determinacją kłamał podkreślając, iż jest taksówkarzem, podchodzącym z ubogiej rodziny. Doskonale wiedział bowiem, iż jeśli zdradzi swą prawdziwą tożsamość (pomimo zapewnień oprawców, iż tajemnicza Angka skłonna jest wybaczyć wszystko i przyjąć do siebie każdego) pożegna się z życiem. Wolę życia zachował nawet w obliczu śmierci rodziców oraz żony. Po odejściu ukochanej długo nie mógł się pozbierać i obiecał sobie, iż będzie tak często jak to tylko możliwe odwiedzał jej grób. Od tamtej pory jedynym jego celem była ucieczka z kraju do lepszego miejsca, choć i ta podróż nie okazała się być do końca bezpieczna.

Zwieńczeniem wędrówki okazuje się dotarcie do obozu na granicy z Tajlandią, z którego dzięki pomocy i uprzejmości ambasadora otrzymuje wizę do Stanów Zjednoczonych. Stamtąd można rzec, iż przeszedł karierę rodem z amerykańskiego snu – od pucybuta do milionera. Wraz z rodziną trafił do San Francisco, gdzie pomagał innym imigrantom w zaadoptowaniu się do nowych warunków, aż do momentu, gdy zaproponowano mu udział w castingu do nowego filmu o losach Kambodżan żyjących w czasach Czerwonych Khmerów. Okazało się, iż zagrał on rolę dziennikarza kambodżańskiego Ditha Prana u boku takich aktorów jak Sam Waterston, Julian Sands czy John Malkovich. Ku jego zdumieniu doskonale wywiązał się ze swej roli, zaskarbiając sobie sympatię widzów i zdobywając liczne nagrody, a zwłaszcza tą najważniejszą – nagrodę Amerykańskiej Akademii Filmowej – Oscara. Film mimo identycznego tytułu opowiada całkiem inną historię, pozbawioną mocnych i zbyt drastycznych scen, co zostało też wyjaśnione w książce. Jedną z moich ulubionych scen w filmie i najbardziej symboliczną względem książki jest ucieczka Ditha Prana przez pola śmierci na których dokonano licznych morderstw, a droga ku wolności wydaje się wieść przez doły wypełnione kościami zabitych rodaków.

W epilogu zaś napisanym przez Rogera Warnera rozstajemy się z kambodżańskim lekarzem. Dowiadujemy się o różnych pogłoskach dotyczących jego losów: o romansach, roszczeniach majątkowych czy wspieraniu nowego reżimu w rodzimym kraju. Jak się jednak okazało sam nie mógł potwierdzić lub zaprzeczyć tego co mówili o nim przyjaciele czy wrogowie. Umiera śmiertelnie ranny w wyniku napadu rabunkowego dokonanego przez azjatycki gang Oriental Lazi Boyz w pobliżu swego domu w San Francisco. Toczący się później proces sądowy nie rozwiał wielu niewiadomych (skąd sprawcy wiedzieli o złotym naszyjniku skrywanym pod koszulą doktora, dlaczego nie zabrali pieniędzy i czemu nie powołano świadka, który z pewnością wniósłby wiele do wyjaśnienia niektórych wątków), a pozostawił pole do dalszych przypuszczeń. Członków gangu skazano w większości na dożywocie, tak więc sprawiedliwości formalnie stało się zadość. Co ciekawe w lasach Kambodży umarł też, jeden z największych współczesnych ludobójców – Pol Pot. Czyżby była to złośliwość losu, iż uczciwy człowiek umiera z ręki mordercy, a zły we śnie. Z drugiej zaś strony może to po prostu karma, której także poświęca się wiele miejsca w książce?

Reasumując książkę czyta się bardzo przyjemnie, mimo tego iż jest całkiem sporą cegłą (powyżej 470 stron) i nie jest publikacją naukową, a raczej swego rodzaju pozycją „do poduszki”. Autor jednak dołożył wiele starań by przekazać jak najwięcej faktów historycznych z niezwykłą dbałością oraz skrupulatnością oddając charakterystykę najważniejszych postaci i specyfikę kulturową regionu. Opisano zarówno okres po odejściu Francuzów z Kambodży, rządach Lon Nola czy Pol Pota (ten ostatni nie jest przez dłuższy czas wymieniany w książce osobiście), a nawet lata 80-te i 90-te. Na uwagę zasługuje także opis przyrody oraz interesujące połączenie z filmem (bohater opowiada czytelnikowi o kulisach powstawania samej produkcji), przedstawiającym losy innego bohatera – dziennikarzy amerykańkich i ich kambodżańskiego przyjaciela-przewodnika. Jedyne co może irytować, i jest to jedyny mankament jaki się dopatrzyłem w tej książce, to liczne powtórzenia niektórych wątków, przez które czytelnik może wydać się zbity z tropu i tracić rozeznanie w tym co czyta. Brawa należą się za to tłumaczom, a zwłaszcza Pani Zycie Oryszyn, która sprostała wyzwaniu przełożenia tak dużej pozycji (w oryginale ma ona 528 stron) i pomimo kilku literówek, jakie udało mi się wychwycić w trakcie czytania, śmiało można ją czytać bez chwili znużenia. Jeśli ktokolwiek oglądał film w reżyserii Rolanda Joffe z 1984 roku, to książka stanie się doskonałym jej dopełnieniem, ukazując pełniejszy obraz tego czego doświadczyli wówczas ludzie. Najbardziej zapadły mi w pamięć słowa wypowiedziane pod sam koniec filmu, które wydają się podsumowywać stosunek tamtejszej ludności do obojętności świata wobec ich cierpienia. Po latach poszukiwań, setek wysłanych listów do organizacji zajmujących się poszukiwaniem uchodźców, udaje się odnaleźć zaginionego Kambodżanina – Ditha Prana (w tej roli Haing Ngor), który wpada w ramiona swego przyjaciela Schanberga: – Wybaczysz mi? – Nie ma co wybaczać, Sydney. Nie ma.

Autor: Krystian Karolak

————————————————————–

Książka „Pola Śmierci. Kambodżańska Odyseja”, której autorem jest Haing Ngor, została wydana w roku 2011 nakładem wydawnictwa Fronda.

Udostępnij:
  • 2
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    2
    Udostępnienia
K. Karolak: recenzja książki „Pola Śmierci. Kambodżańska Odyseja” Reviewed by on 31 lipca 2012 .

Kambodża przez długi okres czasu nie cieszyła się zbyt dużym zainteresowaniem ze strony społeczności międzynarodowej. Wraz z wybuchem wojny w Wietnamie i upadku rządów prawicowych Lon Nola, doszło do odwrócenia tej sytuacji. Następstwem wycofania się wojsk amerykańskich z Kambodży i utraty znaczących przyczółków przez wojska rządowe, zwycięstwo odnieśli ukrywający się dotychczas w dżungli partyzanci –

Udostępnij:
  • 2
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    2
    Udostępnienia

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź