Komentarz eksperta

K. Iwanek: Wybory w Maharasztrze i Harijanie – fala Modiego nie opada

W zeszłym tygodniu rządząca od niedawna Indiami Bharatiya Janata Party (BJP) zanotowała dwa kolejne sukcesy, wygrywając wybory do zgromadzeń ustawodawczych stanów Maharasztra i Harijana. Nowy rząd Harijany, gdzie partia zdobyła 47 na 90 mandatów, został dopiero co powołany pod wodzą Manohara Lala Khattara. Trochę bardziej skomplikowana jest sytuacja polityczna stanu Maharasztra, gdzie BJP ma teraz najwięcej posłów, ale nadal za mało, by rządzić samodzielnie (122 na 288). W chwili pisania tych słów nie jest oczywistym, kto zostanie jej koalicjantem. Powinno się to jednak wyjaśnić w najbliższych dniach, a BJP ma dość dobrą sytuację, gdyż do partnerstwa skore są dwie duże partie, choć każda z osobna.

Wyniki w Maharasztrze i Harijanie są przejawem kilku zjawisk.

Po pierwsze, pokazały one niesłabnąca na razie popularność BJP i kryzys jej rywali. Partia hinduskich nacjonalistów nigdy nie miała aż takiego poparcia. W tegorocznych wyborach do niższej izby parlamentu (Lok Sabhy) po raz pierwszy w historii zdobyła większość sama. Tym sposobem złamała klątwę nieuchronnej koalicji, ciążącą nad indyjską polityką od 30 lat. Partia jest obecnie u władzy w 11 z 29 stanów indyjskiej federacji (choć w części z nich jako koalicjant i to czasem mniejszy). W Harijanie będzie rządzić sama po raz pierwszy w swojej historii. Co więcej, w stanie tym tak naprawdę idąc do wyborów, nie była nawet prowadzona przez jakiegokolwiek wyraźnego, charyzmatycznego polityka. Zadecydowały zatem, poza regionalnymi układami i rozczarowaniem dotąd rządzącą partią, zapewne te same czynniki, co w całych Indiach: nieodparta charyzma premiera Narendry Modiego, zakulisowe umiejętności Amita Shaha, prawej ręki Modiego, w prowadzeniu kampanii wyborczych i potężny wysiłek, w tym finansowy i medialny, włożony przez BJP w obecną ofensywę, tak na ogólnokrajowym, jak i stanowym poziomie.[1] Ponadto, największy rywal BJP i do teraz dominująca w Indiach partia, Indyjski Kongres Narodowy, jest najwyraźniej zmęczona, rozbita i pogubiona (albo po prostu chce na taką wyglądać i czeka na błędy rywala). Zmęczeni nią są w każdym razie na pewno wyborcy, ponieważ po 10 latach koalicja Kongresu, United Progressive Alliance, utraciła władzę centralną w Indiach, ale też ten sam Kongres rządził dotąd właśnie w Harijanie i Maharasztrze. P. Chidambaram[2], jeden z przywódców Kongresu, zasugerował nawet niedawno, że być może partii przydałoby się przywództwo kogoś spoza rodziny Nehru-Gandhi.[3] Rzecz w tym, że przewodzi nią właśnie osoba z tej rodziny, Sonia Gandhi, a przywództwo kogoś spoza tego rodu zazwyczaj traktowano jako herezję. Spodziewany następca Sonii na tronie Kongresu, jej syn Rahul, jak dotąd kompletnie nie zdał wyborczego egzaminu. Wypowiedź Chidambarama jest być może symptomem wewnętrznej walki z dotychczasowym, skompromitowanym przywództwem lub przynajmniej pokazaniem żółtej kartki. Ponadto, BJP w ciągu ostatnich miesięcy potrafiła nie stracić świeżo zdobytego zaufania elektoratu. Gabinet premiera Modiego zręcznie lawirował między przemalowywaniem programów socjalnych poprzedniego rządu, aby wyglądały na jej własne i ostrożną, niezbyt jak dotąd radykalną liberalizację.[4] Dzięki temu starano się nie popaść w konflikt z żadnym z elektoratów partii. I tak na przykład niezbyt popularną wśród biedniejszej ludności decyzję o deregulacji cen diesla podjęto dopiero po wyborach w Harijanie i Maharasztrze.[5]

Po drugie, te wyniki pokazały, jak brutalna i bezideowa potrafi być polityka koalicji w Indiach, ale też, jak w pewnym stopniu BJP się od niej uwolniła. Przed tymi wyborami w obu stanach BJP straciła sojusznika: Haryana Janhit Congress w Harijanie i Shiv Senę w Maharasztrze.[6] W obu stanach  ugrupowania te były głównymi partnerami BJP, bez nich partia nie była dotąd w stanie zdobyć władzy i została w zasadzie zupełnie osamotniona. Jak jednak widać po wynikach, raczej wyszło jej to na dobre. W obu wypadkach publicznie to sojusznik porzucił BJP, ale nie można wykluczać, że to partia hinduskich nacjonalistów za kulisami mocno dążyła do tych rozpadów, wierząc w swoją siłę i płynącą z niej samodzielność. Jeśli wierzyć temu, co twierdzili politycy, w Harijanie poszło o to, kto ma przewodzić stanem po wyborach w razie zwycięstwa, w Maharasztrze zaś o to, jak rozdzielić okręgi wyborcze między kandydatów. Przed wyborami sojusz jakichkolwiek dwóch partii w Indiach musi zawrzeć porozumienia o podziale okręgów wyborczych (seat sharing agreements). Rzecz w tym, że w systemie ordynacji jednomandatowej kandydowanie dwóch lub więcej partnerów z jednego okręgu nie ma sensu. Lepiej jest połączyć siły i wystawić jednego, mającego najwięcej szans kandydata w każdym okręgu. Jednakże ten taktyczny rozsądek może przerodzić się w strategiczną porażkę. Partia, która oddaje sojusznikowi za dużo okręgów, słusznie być może zakładając, że kandydaci sojusznika mają tam więcej szans, może w efekcie oddać sojusznikowi władzę i być zdana na jego łaskę przy podziale łupów. Do tego doszło, jak słyszymy, między Shiv Seną a BJP w Maharasztrze. Shiv Sena to partia głęboko już teraz zakorzeniona w strukturze społecznej Maharasztry, a szczególnie w Bombaju i innych większych miastach. W zasadzie dotąd BJP była mniejszym partnerem Shiv Seny w Maharasztrze, podczas gdy Shiv Sena była mniejszym partnerem BJP na terenie całych Indii. Z drugiej strony, Shiv Sena od dłuższego czasu targana jest wewnętrznymi dynastycznymi sporami, które doprowadziły do jej podziału, a na dodatek osłabiła ją zapewne niedawna śmierć jej przywódcy, Balasaheba Thackeraya.[7] BJP poczuła zapewne, że teraz to jej akcje w stanie pójdą w górę. Przy dyskusjach o podział okręgów BJP żądała dla siebie 134 okręgów, ale Shiv Sena nie chciała jej oddać więcej niż 119 (ostatecznie, jak widać, wynik BJP był ledwie 4 mandaty lepszy niż to, co oferowała jej Shiv Sena).[8] W wyniku braku porozumienia partie zerwały swój sojusz i wydawało się, że ich długoletnie partnerstwo runęło w gruzach.

Jest to o tyle ciekawe, że w całym sojuszu, któremu BJP przewodzi – National Democratic Alliance – Shiv Sena była jedyną partią, która była względnie blisko BJP, jeśli chodzi o ideologię. Cała reszta ugrupowań należała bądź należy do sojuszu z przyczyn czysto pragmatycznych. Niektórym z nich z hinduskim nacjonalizmem, ideologią BJP, jest wybitnie nie po drodze. Shiv Sena to partia, która odwołuje się zarówno do tożsamości żyjącej w stanie Maharasztra grupy Marathów, jak i do ogólnokrajowej tożsamości hinduskiej (i w tym drugim Shiv Sena przypomina BJP). Nikt przy zdrowych zmysłach nie odczytałby jednak rozpadu tego partnerstwa jako oznaki kryzysu hinduskiego nacjonalizmu. O tym, że w całej sprawie chodziło o czystą walkę o władzę, pokazały wydarzenia tego samego dnia (26 września 2014 r.).

Źródło: flickr.com, Global Panorama

Źródło: flickr.com, Global Panorama

W Maharasztrze od dawna utrzymywał się, dość typowy dla niejednego stanu w Indiach, symetryczny układ czterech partii. Jedna partia ogólnokrajowa (Indyjski Kongres Narodowy), pozostawała w sojuszu z partią regionalną (Nationalist Congress Party, NCP) przeciwko układowi innej partii ogólnokrajowej (BJP) i jej regionalnego partnera (Shiv Sena). Ten podział sceny politycznej wydawał się wieczny. Jednakże w dosłownie kilka godzin po tym, jak Shiv Sena zerwała swój sojusz z BJP, Nationalist Congress Party nagle porzuciła partnerstwo z Kongresem. W efekcie wszystkie cztery partie poszły do wyborów osobno. Obecnie wydaje się jasnym, dlaczego tak się stało. NCP wprowadziła do zgromadzenia ustawodawczego Maharasztry 41 posłów, a zatem jej wsparcie wystarczyłoby, by rząd BJP miał bezpieczną większość. W tej sytuacji NCP, która tuż przed wyborami twierdziła rzecz jasna, że jej odejście od Kongresu wcale nie oznacza zbliżenia się do BJP, zaraz po ogłoszeniu wyników ogłosiła ofertę wsparcia dla zwycięskiej BJP. Jak widać, podobieństwa ideologiczne nie powstrzymały Shiv Seny przed zerwaniem układu z BJP, jak też różnice nie przeszkodziły NCP zbliżyć się do BJP. Shiv Sena widać uznała, że ma szansę na lepszy wynik i się przeliczyła, a wówczas NCP słusznie skalkulowała, że Kongres to tonący okręg i lepiej przytulić się do chwilowo pozbawionego partnera BJP. Jednakże Shiv Sena uzyskała jeszcze lepszy wynik (63 posłów) i prawdopodobnie BJP przyjmie raczej skruchę starego partnera, wymuszając na Shiv Senie ostrzejsze niż dotąd warunki w zamian za powrót do koalicji. Być może zatem, po próbie sił, jaką były wybory, w najbliższym czasie obaj niesforni koalicjanci potulnie wrócą z powrotem do swoich sojuszy.

Czy to jednak oznacza, że BJP w najbliższych latach zupełnie uwolni się od bagażu jakichkolwiek koalicjantów, a Indie wracają do czasów dominacji jednej partii? Wątpiłbym w to. Sam wynik BJP w Maharasztrze pokazuje, że partia zamieniła się miejscami z partnerem, ale jednak sama nie była jednak w stanie zdobyć władzy. Owszem, samodzielne osiągnęła sukces w Harijanie, ale w skali kraju Maharasztra jest znacznie większa i ważniejsza. Harijana to jeden ze spichrzy Indii, część rolników jest tam bardzo bogata i politycznie wpływowa, a dochód na mieszkańca jest z jednym z najwyższych z krajów. Jednakże Harijana jest też mała i ostatecznie na 543 posłów w Lok Sabsze wybiera jedynie 10. Maharasztra jest drugim co do ludności stanem Indii i wysyła do Lok Sabhy drugą największą grupę posłów po Uttar Pradeś (czterdziestu ośmiu). Gospodarczo Maharasztra też ma ogromne znaczenie, bo w jej stolicy, Bombaju tudzież Mumbaju, bije gospodarcze serce kraju.

Narendra Modi zapowiada Indie wolne od ich najstarszej, największej i dotąd najważniejszej partii – Kongresu (Kangres-mukt Bharat). To też jest jednak retoryka. Weterani z Indyjskiego Kongresu Narodowego nie dadzą się pokonać tak łatwo. BJP jest głównie popularna na Północy kraju i pośród hindusów.[9] Owszem, Północ jest znacznie bardziej ludna niż Południe i inne regiony, a hindusi stanowią największą grupę religijną, więc taka kombinacja powinna wystarczyć do samodzielnego zwycięstwa, ale jednak partia osiągnęła je w 2014 r. po raz pierwszy. Negatywny elektorat BJP, na przykład poza Północą i hinduską większością, jest bardzo silny. Hindutwa, ideologia partii, odstrasza nawet część umiarkowanych hindusów (ale innych przyciąga). Na razie partia przygasiła swoją nacjonalistyczną retorykę, ale bynajmniej się jej nie wyzbyła. Maharasztra w sensie co najmniej językowym, nie geograficznym, można zaliczyć do północnych Indii (w tym sensie, że dominujący język Maharasztry, marathi, zalicza się do języków indoaryjskich jak hindi). Dlatego zwycięstwa w Maharasztrze i Harijanie, choć niepozbawione emocjonujących zwrotów akcji, mieszczą się w szeroko rozumianym zasięgu potencjalnej popularności BJP.

O tym, czy partia będzie w stanie wyjść poza swoje bastiony, przekonamy się wkrótce. Jeszcze w tym roku czekają nas wybory w Dżammu i Kaszmiru i Dźharkhandzie, a w przyszłym – w Delhi, Biharze, Asamie, Kerali, Tamilnadu i Bengalu Zachodnim.[10] W Biharze podczas wyborów ogólnokrajowych BJP odniosła spektakularny sukces. W Asamie jej popularność znacznie wzrosła[11], ale pośród asamskich hindusów, podczas gdy mniejszości religijne i plemienne są jej w większości przeciwne i partia jest tam na razie na obcym terenie. W Delhi hinduscy nacjonaliści od dawna cieszą się znacznymi wpływami i ostatnio w wyborach do stołecznego zgromadzenia ustawodawczego BJP uzyskała najlepszy, choć niewystarczający wynik. Teraz może mieć ona szansę na pełne zwycięstwo w metropolii. Stan Dźharkhand BJP z kolei utworzyła, jest w nim obecna i miewała regionalnych koalicjantów, ma zatem szansę na wiktorię.

Gdzie indziej jednak czeka ją trudna droga. Ostatnio poczyniła znaczne wysiłki, by zdobyć przyczółki w Bengalu Zachodnim, stan ten był jednak do niedawno fortecą komunistów (rządzili tam 30 lat), a teraz jest pod rządami regionalnej partii Trinamool Congress, konkurencja jest zatem ostra. Kerala i Tamilnadu, stany głębokiego Południa, od zawsze stanowczo odrzucają hinduski nacjonalizm w wydaniu BJP. Nigdzie chyba jednak partia nie jest tak nielubiana, jak w Kaszmirze, w większości muzułmańskim (co innego jest już jednak w innej części stanu, Dżammu, gdzie to hindusi mają przewagę liczebną). W Dżammu i Kaszmir uderzyły też dopiero co straszne powodzie, a reakcję rządu w obliczu tych katastrof uznano za niewystarczającą. W zdobycie większości w tym stanie nie wierzy chyba pewnie sam Narendra Modi, ale wynik BJP w Dżammu i Kaszmirze będzie nadal istotną daną przy analizie ogólnokrajowych procesów (szczególnie stosunków między muzułmanami a hinduskimi nacjonalistami). Jeśli jednak chodzi o liczebną reprezentację w parlamencie, z tych kilku stanów największe znaczenie ma bynajmniej nie Dżammu i Kaszmir, ale Bengal Zachodni i Bihar (odpowiednio 42 i 40 posłów w Lok Sabsze, 4 i 5 miejsce na liście najbardziej wpływach stanów). Na nich zatem powinni się skupić  hinduscy nacjonaliści.


[1] Więcej o tych i innych czynnikach pisałem w raporcie powyborczym: http://www.polska-azja.pl/wp-content/uploads/2014/05/Raport-CSPA-Krzysztof-Iwanek-Wybory-w-Indiach2.pdf

[2] Wym. Ćidambaram.

[3]http://www.thehindu.com/news/national/sonia-rahul-should-speak-more-says-former-union-minister-p-chidambaram/article6530622.ece

[4]Więcej na ten temat pisałem tutaj: http://www.polska-azja.pl/2014/09/12/k-iwanek-ostrozna-polityka-gospodarcza-rzadu-narendry-modiego/

[5]http://news.yahoo.com/indias-modi-burnishes-economic-credentials-reform-blitz-063925933.html

[6] Wym. Harjana Dźanhit Kangres, Śiw Sena.

[7] Wym. Balsaheb Thakre.

[8]http://www.thehindu.com/news/national/maharashtra-haryana-assembly-polls-bjp-president-amit-shah-reaction/article6516689.ece?homepage=true

[9] Wyjątek stanowi południowy stan Karnataka, o czym pisałem tutaj: http://www.polska-azja.pl/2013/05/19/k-iwanek-hinduscy-nacjonalisci-w-poszukiwaniu-strategii-lekcja-z-wyborow-w-karnatace/ Od czasu tamtego kryzysu jednakże partia odzyskała popularność w tym stanie.

[10]http://www.hindustantimes.com/comment/sanjoynarayan/the-bjp-is-now-becoming-permanently-poll-ready/article1-1278928.aspx

[11]http://www.thehindu.com/opinion/op-ed/assam-bjps-entry-in-north-east/article6151572.ece

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
K. Iwanek: Wybory w Maharasztrze i Harijanie – fala Modiego nie opada Reviewed by on 28 października 2014 .

W zeszłym tygodniu rządząca od niedawna Indiami Bharatiya Janata Party (BJP) zanotowała dwa kolejne sukcesy, wygrywając wybory do zgromadzeń ustawodawczych stanów Maharasztra i Harijana. Nowy rząd Harijany, gdzie partia zdobyła 47 na 90 mandatów, został dopiero co powołany pod wodzą Manohara Lala Khattara. Trochę bardziej skomplikowana jest sytuacja polityczna stanu Maharasztra, gdzie BJP ma teraz

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 2

  • Avatar Krzysztof Iwanek

    Dziękuję Panu za komentarz.
    Nie wątpię, że kiedyś popularność Modiego się wyczerpie, jak każdego polityka, ale pytanie brzmi – kiedy?
    Przed wyborami widziałem poważne problemy BJP, ale kiedy hinduscy nacjonaliści skupili się na podbijaniu charyzmy Modiego odnieśli swój najbardziej spektakularny sukces w historii. Teraz w związku z tym z kolei zastanawiam się, czy tej popularności nie wystarczy na przykład na jeszcze jedną kadencję… ale jest dużo za wcześnie, by oceniać. Jak kiedyś napisałem, zupełnie co innego jest wypromować się na Gudźaracie, który był wiodącym gospodarczo stanem Indii i przed Modim, a zupełnie co innego zająć się całymi Indiami. Co do jego liberalnych poglądów gospodarczych – uważam, że nie są dla wielu wyborców zbytnio liberalne (oczywiście wszystko zależy w czyich oczach), ale też on jest mistrzem PR-u, więc swoje działania zazwyczaj skutecznie opakowuje w okrągłe deklaracje, dzięki czemu na przykład liberalizm gospodarczy nie brzmi tak liberalnie a nacjonalizm tak nacjonalistycznei itd. (co widzimy i ostatnio: FDI>First Develop India). Na razie jego polityka gospodarcza jest ostrożna. Jak mu to wyjdzie dalej, zobaczymy.
    Rodzina Gandhich też według mnie zostanie, bo jest postrzegana nie tylko jako fundament partii,ale całego sojuszu UPA. Jak to ktoś kiedyś napisał – ,,sekularne partie będą wspierać Kongres póki na jego czele stoi Gandhi” (parafrazuję).
    To, że Rahul nie ma charyzmy jest już chyba teraz dla wszystkich jasne. Ale cóż z tego, skoro partią kieruje jego matka? Może i Priyanka to lepszy wybór i jeśli Rahul zostanie uznany za zupełnie ,,spalonego” to chyba nic innego poza postawieniem na Priyankę Sonia zrobić nie będzie mogła, bo przecież nie będzie chciała, żeby rodzina puściła wodze w partii. Coraz częściej żądania przestawienia sie na Priyankę słychać z szeregów Kongresu i to już od kilku lat, ale w zasadzie sam nie mam zdania, bo skoro dotąd przeznaczono ją do prac zakulisowych, to i jak oceniać?
    Pozdrawiam

  • Bardzo ciekawa analiza, gratuluję. Osobiscie sadzę, że nazbyt liberalne gospodarczo oglady Modiego wyczerpią wkrótce jego popularność – bo sukcesy BJP to przede wszystkim rezultat charyzmy Modiego a głównie jego legendy budowniczego nowoczesnego Gudżaratu, małego stanu, ledwie wielkości Polski.
    Co do Kongresu – coż, Gandiji pewnie zostaną, choć partyjni bosowie w końcu musza się pozbyć Soni I Rahula, który ma talent zrażania sobie ludzi (sam to kiedyś widziałem). Może Prijanka?

Pozostaw odpowiedź