English,Komentarz eksperta,Top news

K. Iwanek: Wooing the Non-Resident Indian Electorate

[See below for the Polish version.]

When it comes to foreign visits, the current Prime Minister of India, Narendra Modi, has been not only much more active than his predecessor but also less predictive. He was the first Indian Prime Minister ever to visit Mongolia, the first leader of a foreign country to address the Nepali parliament, he also spread ‘selfie diplomacy’ (including with China’s Li Keqiang), and so on. Last week, he also surprised the Indian media with a sudden announcement of a visit to the United Arabic Emirates. The visit was announced on 11th August and Narendra Modi landed in UAE just 6 days later, and a day after the Independence Day celebrations in India.

It is obvious that the primary goals of the journey to UAE are economic, political and security-related cooperation. These aspects were already described, among others by Harsh V. Pant and Ankit Panda for the Diplomat. Here, however, I would like to focus on another issue: engaging the Indian diaspora.

While the visit to UAE was being announced, quick preparations for Modi’s grand meeting with Indians working and living in UAE were in progress. Ultimately the Prime Minister met some 40 000 fellow countrymen at the Dubai stadium. Earlier he paid a visit to a Residential Labour Camp inhabited by Indian workers. This is not the first such case. In September 2014, the meeting in New York’s Madison Square Garden attracted a crowd of some 18 000 Indian Americans. Modi was also greeted by a full cheering house during diaspora events in Beijing and Seoul in May 2015.

Emigrants are obviously important to Indian economy, especially in terms of remittances they are sending home, the savings they can keep on Indian bank accounts and the money they can invest in their country. My theory, however, is that Modi’s endavour to engage with overseas Indians has a political aspect as well.

There are millions of Non-resident Indians (NRI), that is citizens of India living abroad for a longer period, worldwide. Indian law gives them the right to vote provided that they have registered beforehand and… are physically present in their constituency during elections. This is admittedly not a very feasible option and the 2014 general elections data shows very clearly that the number of NRI votes was very small. However, the NRI are in the process of receiving the technical possibilities to cast the ballot from their country of residence. It is a present unsure whether this will be solved by voting electronically or via proxies (casting the votes in the closest diplomatic missions, a common solution in many other countries, does not seem to be on the drawing board as of now). It will of course take time and may be at first challenging in practical terms, but should not be very difficult on the legal and political level. Firstly, both the Election Commission of India and the Supreme Court have recently supported such a move. Secondly, even the opposition parties agree in principal that such a reform should be introduced and had indeed called for it when in power.

The combination of engaging the NRI and enabling them to vote can yield very high political dividends to Modi’s party, Bharatiya Janata  Party (BJP). Benedict Anderson has long time ago observed that diaspora members may tend towards nationalism. Seeking to compensate the uneasy feeling of abandoning one’s motherland they may become more nationalist and more traditional. This indeed is visible in the case of some diasporas. In simple political terms this means that overseas citizens may, but of course do not have, show a tendency to vote right rather than left. If Non-resident Indians would reveal same leanings, it should be excellent news for the BJP, a Hindu Right party that seeks to present itself as a truly nationalist and a truly traditionalist one.

A seasoned speaker, Narendra Modi is doing his best to praise the overseas Indians and arouse their patriotism without causing a sense of guilt for living abroad. In Dubai, he pointed out to huge remittances provided by Indian workers and while thanking them for all the help provided to their home country so far, he quipped ‘If it rains hard in India, umbrellas open up in Dubai’. In Seoul, as I have witnessed, he cleverly observed that working in South Korea gives Indians a chance to learn new technology which could be later used to develop India. During the Dubai meeting Modi also pointed out that the friendly UAE government has just donated land for a Hindu temple, and that in turn his government is introducing new ways to help the overseas workers.

BJP and other Hindu nationalist organisations have also been long active abroad. The party is linked to an ‘Overseas Friends of the BJP’ community. The Rashtriya Swayamsevak Sangh, a Hindu nationalist organisation that created the BJP has many affiliates worldwide. These branches can for example run classes of Hindu culture or collect money for charity projects in India, as well as perform many other activities.

Establishing the system of voting from abroad will of course take time and face many hurdles, but Modi’s government has just completed the first year of its tenure and therefore still has four years to finish this task. If the BJP will manage to implement the reform before the next general elections and if it will be able to fully engage and help the diaspora, it may witness the coming of a huge electoral remittance.

Źródło: commons.wikimedia.org

Źródło: commons.wikimedia.org

W pogoni za głosami diaspory

Jeśli chodzi o wizyty zagraniczne, premier Indii Narendra Modi jest nie tylko znacznie bardziej aktywny od swojego poprzednika, ale też mniej przewidywalny. Jako pierwszy premier swojego kraju w historii odwiedził Mongolię; jako pierwszy zagraniczny przywódca przemówił przed nepalskim parlamentem; rozpowszechnia ‘selfie diplomacy’ (zrobił sobie m.in. selfie z Li Keqiangiem) i tak dalej. W zeszłym tygodniu zaskoczył też indyjskie media nagłą wizytą w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Ogłoszono ją we wtorek 11 sierpnia i ledwie 6 dni później Modi lądował już w Abu Dhabi, opuściwszy ojczyznę dzień po ważnych obchodach Dnia Niepodległości (podczas którego premier tradycyjnie przemówił z Czerwonego Fortu do narodu).

Jest jasnym, że główne cele wizyty w ZEA są gospodarcze, polityczne i związane z bezpieczeństwem. Zwraca się nie tylko na możliwości inwestycyjne czy inspirację urbanizacją, ale i na fakt, że wizyta nastąpiła w momencie, gdy stosunki Emiratów z Pakistanem osłabły (krytyka polityki Islamabadu w wypowiedzianych przez Modiego w Dubaju słowach była bardzo widoczna). Wizyta w ZEA była zresztą planowana wcześniej, ale ją odwołano; teraz zaś podejrzewa się, że rząd indyjski szuka arabskiej równowagi przed mającą się odbyć na jesieni wizytą w Izraelu. Wszystko to oczywiście nie tłumaczy nam, dlaczego wizytę ogłoszono w ostatniej chwili. Tak czy inaczej, różne aspekty tej wizyty zostały już w różnych miejscach opisane, w tym na portalu The Diplomat piórami Harsha V. Panta i Ankita Pandy. Tu jednak chciałbym się na kwestii raczej przy tej okazji jeszcze nieporuszanej, to jest próbach zdobywania względów indyjskiej diaspory.

Gdy ogłaszano wizytę premiera Indii w Abu Dhabi, w Emiratach w błyskawicznym tempie szykowano wielkie spotkanie Modiego z Indusami mieszkającym i pracującymi w ZEA. Ostatecznie w poniedziałek 17 sierpnia Narendra Modi stawił się na dubajskim stadionie, gdzie czekało na niego około 40 000 rodaków. Wcześniej odwiedził też osiedle indyjskich robotników. To nie pierwsze tego typu przypadki. We wrześniu 2014 r. wizyta premiera przyciągnęła około 18 000 indyjskich Amerykanów do nowojorskiego Madison Square Garden. Pełne po brzegi sale oczekiwały też Modiego podczas spotkań z diasporą w Pekinie i Seulu w maju 2015 r.

Emigranci są bez wątpienia ważni dla indyjskiej gospodarki ze względu na zarabiane pieniądze, jakie wysyłają swoim rodzinom, oszczędności trzymane czasem na indyjskich kontach i inwestycje, jakie mogą poczynić kraju. Ja sądzę jednak, że wymierzone w diasporę starania indyjskiego rządu mają też aspekt polityczny.

Na całym świecie żyją miliony Non-resident Indians (NRI), czyli obywateli Indii przebywających przez dłuższy czas za granicą (nie należy ich mylić z PIO, Person of Indian Origin, czyli osobami pochodzącymi z Indii, ale pozbawionymi obywatelstwa). Owym NRI prawo przyznaje prawo głosowania podczas wyborów w kraju, o ile tylko wcześniej się zarejestrują i… są akurat fizycznie w swoim okręgu podczas wyborów. Jest to bez wątpienia niezbyt wygodne rozwiązanie. Ostatnie wybory do Lok Sabhy (niższej izby parlamentu indyjskiego) w 2014 r. pokazały, że bardzo niewielu Indusów mieszkających z zagranicą skorzystało z tej opcji.

Obecnie jednak dąży się do umożliwienia NRI głosowania z zagranicy. Rozważa się przede wszystkim głosowanie elektroniczne lub poprzez reprezentantów. Znane z Polski i wielu krajów rozwiązanie głosowania w placówek dyplomatycznych nie wydaje się najbardziej preferowanym, przynajmniej obecnie. To są już jednak szczegóły techniczne. Wprowadzenie tej reformy może zająć dużo czasu i być z początku wymagające technicznie, ale nie powinno być przesadnych problemów prawnych i politycznych. Po pierwsze, zmianę taką wspierają obecnie i Komisja Wyborcza Indii i Sąd Najwyższy. Po drugie, opowiadają się za nią ogólnie rzecz biorąc nawet partie opozycyjne, które zresztą  same ją zapowiadały podczas swoich niedawnych rządów.

Zapewnienie możliwości głosowania emigrantów w połączeniu z utrzymywaniem z nimi kontaktów może przynieść znaczne polityczne zyski partii Modiego, Bharatiya Janata  Party (BJP). Badacz nacjonalizmów Benedict Anderson już dawno temu zauważył, że niektórzy członkowie diaspory mogą wykazywać się tendencjami nacjonalistycznymi. Chcąc skompensować sobie trudną świadomość opuszczenia ojczyzny, część z nich może dążyć do demonstrowania jak bardzo są patriotyczni i tradycyjni. W niektórych wypadkach może to osiągać radykalne proporcje, co Anderson wykazywał na przykładzie irlandzkich emigrantów w USA finansujących IRA. Podobne procesy zauważano w wypadku niejednej diaspory. Na najprostszym politycznym poziomie można to ująć tak: zagraniczni reprezentanci narodu mogą, choć oczywiście nie muszą, wykazać się tendencją do głosowania bardziej na prawo niż na lewo. Jeśli choć część NRI wykazałaby się tymi samymi skłonnościami, powinno to oznaczać dobre wiadomości dla BJP, partii hinduskiej prawicy, która prezentuje się jako kustosz hinduskiej tożsamości narodowej i tradycji.

Jako doświadczony i wprawny mówca Modi robi ci może, by chwalić emigrantów i wzmacniać ich patriotyzm  bez wywoływania poczucia winy z powodu mieszkania za granicą. W Dubaju zwrócił uwagę, że indyjscy obywatele wysyłają do pieniądze do domu i dziękując im za całą pomoc dla ojczyzny, stwierdził: ,,Jeśli w Indiach pada, w Dubaju otwierają się parasolki’’. W Seulu, jak już pisałem, zręcznie zauważył, że nowa technologia, którą Indusi poznają w Republice Korei, może być użyta do rozwoju Indii. W Dubaju podkreślił także, ze rząd ZEA podarował ziemię na budowę hinduskiej świątyni, a jego rząd wprowadził nowe sposoby pomagania indyjskim robotnikom za granicą.

BJP i inne hinduskie organizacje są od dawna aktywne za granicą. Przy partii afiliowana jest wspólnota ,,Zagranicznych Przyjaciół BJP’’. Rashtriya Swayamsevak Sangh, hinduska nacjonalistyczna organizacja, która stworzyła BJP, ma wiele odnóg na świecie. Zajmują się one wieloma rodzajami działalności, w tym prowadzeniem zajęć z hinduskiej kultury i zbieraniem datków na działania charytatywne w Indiach.

Stworzenie systemu głosowania z zagranicy zajmie oczywiście dużo czasu, a po drodze trzeba będzie rozwiązać wiele problemów. Jednakże rząd Modiego nie tak dawno obchodził pierwszą rocznicę wygranej w wyborach i stąd ma jeszcze cztery lata do końca kadencji. Jeśli BJP uda się wprowadzić tę reformę przed następnymi wyborami, a równocześnie rozwinie kontakty z diasporą i udzieli jej pomocą, będzie mogła liczyć na wsparcie zagranicznego elektoratu.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
K. Iwanek: Wooing the Non-Resident Indian Electorate Reviewed by on 20 sierpnia 2015 .

[See below for the Polish version.] When it comes to foreign visits, the current Prime Minister of India, Narendra Modi, has been not only much more active than his predecessor but also less predictive. He was the first Indian Prime Minister ever to visit Mongolia, the first leader of a foreign country to address the

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarze 3

  • Przepraszam Panie Krzysztofie, ale przed chwilą to ściągnąłem z internetu.
    „OCI is not to be misconstrued as ‚dual citizenship’. OCI does not confer political rights. The registered Overseas Citizens of India shall not be entitled to the rights conferred on a citizen of India under article 16 of the Constitution with regard to equality of opportunity in matters of public employment.”
    Nie zwróciłem uwagi, a bije się w piersi, już mi się nie chce szukać, jak jest z prawami wyborczymi, ale chyba ich nie ma.
    Jakoś jednak nie chce mi się wierzyć, abym dostał prawa wyborcze w Indiach (jestem PIO), ale prszę mnie poparwić, jeśli się myle.

    Co do znaczenia diaspory indyjskiej w wypadku wyborów, to oczywiście bardzo duzo zależy od jak zostałyby one „podzielone”. Dziś informattyka szybko się rozwija i moge sobie wyobrazić, że każdy głosowałby w swojej constituency. Ale z drugiej strony na paszport można czekać miesiącami.
    Można oczywiście wszystkie głosy wrzucic do jedego worka w jakimś obwodzie (w Polsce był to, nie wiem, czy nadal jest okręg warszawski), ale to byłoby w przypadku Indii kuriozalne.

    Przy najlepszych chęciach głosowanie Indusów poza granicami kraju wydaje mi pieśnią przyszłości.

    Natomiast zwrócił mi pan uwagę na siłę diaspory, jako zródła finansowania. Przecież piersza kampania wyborcza Kejrivala była finansowana w znacznym stopniu ze środków indyjskiej diaspory.

  • Avatar Krzysztof Iwanek

    Dziękuję za komentarz.

    Co do tych kart, to może faktycznie się pomyliłem. Jest jakieś zamieszanie z ich łączeniem, ale tak czy inaczej ja nie sądziłem, że PIO automatycznie otrzymają prawo wyborcze. Ale w sumie skoro teraz jest jedna karta to jak może być inaczej?

    Tak czy inaczej przyznaję, że powinienem uzywać nie sformułowania NRI+PIO, ale OCI+PIO=NRI.

    Co do ilościowego znaczenia dla NRI, wydaje mi się, że odegrają znaczenie w niejednym okręgu. Według szacunku Ministry of Overseas Indians z 2012 łącznie NRI jest 25 milionów. Jasne, że to mało w proporcji do mających miliard dwieście milionów obywateli Indii.
    Ale:
    (1)emigracja bardzo często dokonywała się z konkretnych regionów
    a (2) skoro w Indiach jest ordynacja jednomandatowa, to głosy diaspory pójdą też do konkretnych regionów.
    Czyli te rzesze emigrantów miałyby mniejsze znaczenie w polskiej ordynacji proporcjonalnej, ale w jednomandatowej mogą mieć jednak większe. Są takie regiony, z których emigracja była mała, ale są i takie, z których była i jest ogromna. Na przykład niektóre regiony Kerali obecnie albo Pendżabu i Gudźaratu kiedyś.
    Jak się patrzy na wyniki wyborów w danym okręgu, to czasem może zdecydować kilka-kilkanaście tysięcy głosów. A tyle swobodnie może być emigrantów z danego okręgu.

    Pośród Indusów za granicą dominują globalnie rzecz biorąc Pendżabczycy i Gudźaratczycy, chociaż to bardzo zależy od kraju i profesji (w krajach Zatoki Perskiej dużo jest np. Keralczyków, choć nie tylko; w Singapurze są głównie potomkowie Tamilów). Gudźaratczycy to idealny elektorat dla Modiego, samego wywodzącego się z Gudźaratu. Pendżabczycy głosują głównie albo na Kongres albo na Shiromani Akali Dal, nie BJP. Ale SAD to wszak obecnie sojusznik BJP.

    Co do tego na ile pomogą imprezy… same imprezy może nie, ale to część pewnego planu jednak. Ogłaszanie tych platform jak MADAD, łączenie tych kart, danie praw wyborczych, obietnica jak budowa świątyni hinduskiej w ZEA. Trochę tego jest, chociaż oczywiście na efekty trzeba poczekać.
    Ale efekty będą mierzalne, jeśli dadzą im w końcu możliwość głosowania i jeśli przy wyborach będzie można sprawdzić, ile osób głosowało z zagranicy i jak.

    Pozdrawiam

  • Jeśli moge pozwolić sobie na sprostowanie Panie Krzysztofie, to scematy PIO i OCI (Overseas Citizen of India) zostały niedawno „połączone”, a nowych kart PIO już się nie wydaje.

    Możliwosc głosowania za granica jest miłym gestem dla Indusów mieszkajacych poza granicami Indii, ale na wyniki wyborów biorąc ilośc wyborców w Indiach nie będzie miała znaczenia.

    Byłbym również sceptyczny, jeżeli chodzi o wielkie imprezy z udziałem diaspory indyjskiej. Przede wszystkim przeznaczone sa dla „odbiorcy” krajowego i mają robić wrażenie wielkiej popularności premiera Modiego w świecie. Miedzynarodowe kręgo gospodarcze cenią Modiego, ale nie są tak bardzo podatne na jego czar. Ktoś kiedyś zapytał „ale gdzie konkrety?”. Dużo pisze się o spotkaniach z premierem Pakistanu przy różnych okazjach, a równie często o wymianie ognia na LoC.

Pozostaw odpowiedź