Indie

K. Iwanek: Telangana, czyli samobójczy gol Kongresu

telangana_2

Źródło: flickr.com/Davood Mousavi

W Republice Indii ma powstać kolejny stan – Telangana. Mieszkańcy tego regiony domagali się tego od dziesięcioleci, obecny rząd zapowiadał taką decyzję od kilku lat, ale dopiero deklaracje z ostatnich miesięcy wydają się sprawę przesądzać. Rząd Zjednoczonego Sojuszu Postępowego[1], na którego czele stoi Indyjski Kongres Narodowy, obiecał wyodrębnić Telanganę ze stanu Andhra Pradeś w ciągu pół roku, czyli do końca swojej kadencji. Dyskusję wokół Telangany starałem się nakreślić w opublikowanym 4 lata temu tekście Rozdrabnianie Indii. Czy powstanie stan Telangana? Tu zatem ograniczę się do krótkiego wprowadzenia.

Telangana to północno-zachodnia część stanu Andhra Pradeś. Stan ten ma 275 000 km kw. i ok. 84 milionów mieszkańców, sama Telangana zaś 114 000 km kw. i ok. 35 milionów mieszkańców. Pamiętajmy zatem o indyjskiej skali – jeśli Telangana się wyodrębni, będzie średniej wielkości indyjskim stanem, ale w porównaniu do państw Europy jest trochę większa od Bułgarii i trochę mniej ludna niż Polska. Między Telanganą a resztą Andhra Pradeś nie ma istotniejszych różnic językowych czy kulturowych; w całym stanie dominującym językiem jest telugu. Poczucie różnicy zasadza się głównie w sytuacji gospodarczej. Andhra Pradeś utworzono w 1953 r. a trzy lata później, ze względu właśnie na wspólny język, dołączono do niego Telanganę, która dotąd była częścią ,,księstwa’’ Hajdarabad (które wówczas rozmontowano). Już wówczas Telangana była bardzo zacofanym regionem w stosunku do reszty całościowo pojmowanego Andhra Pradeś. Te dysproporcje utrzymują się do dziś, stąd też od dekad wielu mieszkańców Telangany żądało oddzielenia się od Anhra Pradeś. Pamiętamy, że Republika Indii ma charakter federalny, a konstytucja zawarowuje rządom stanowym rozliczne kompetencje. Stany decydują m.in. o swoich prawach własności (i podatkach od nieruchomości), handlu wewnątrz swojego terytorium i cłach na jego granicy czy rolnictwie. Stąd też w wielu regionach Indii, nie tylko w Telanganie, różne grupy ludności domagają się osobnego stanu, dowodząc, że taka polityczna, gospodarcza i prawna autonomii zapewni im szybszy rozwój. Przykładem uzasadnienia separacji Telangany może być wypowiedź (z 2001 r.) M.S. Reddy’ego, polityka z Andhra Pradeś i byłego ministra Kongresu:

,,Prawie 79% powierzchni dorzecza rzeki Godawari i 69% dorzecza rzeki Kryszny są w Telanganie, a mimo to ten region otrzymuje 25% wód tych rzek. […] Również edukacyjnie Telangana jest w tyle za resztą Andhra Pradeś. Podczas gdy w nadmorskiej części Andhry 46% osób potrafi czytać i pisać, a w Rayalaseemie [południowo-zachodnie Andhra Pradeś] 45%, w Telanganie o jedynie 37%. W Telanganie jest jeden uniwersytet, nadmorska Andhra trzy a Rayalaseema siedem. Spośród 91 politechnik, 20 jest w Telanganie. Z 72 rządowych instytutów technicznych, 26 jest w tym regionie. Od kiedy Andhra Pradeś powstało w 1956  r. [to jest od kiedy w tym roku włączono Telaganę – KI], kolejne rządy wydały 190 miliardów rupii na nawadnianie pól w nadmorskiej części Andhry, a 35 miliardów w Telanganie. Telangana wytwarza 1543 MW energii elektrycznej, a pozostałe dwa regiony 7447 MW – a na dodatek Telangana zapewnia węgiel, dzięki któremu wytwarza się energię w pozostałych dwóch regionach!’’.

Przeciwnicy oddzielenia Telangany zauważają na przykład, że miasto Hajdarabad, które jest w Telanganie, jest równocześnie stolicą Andhra Pradeś i jako takie otrzymało przecież ogromne wsparcie od rządu, jest zresztą jedną z największych metropolii Indii i ważnym ośrodkiem gospodarczym, m.in. dla przemysłu informatycznego. Zwolennicy osobnej Telangany odpowiadają na to, że przez Telanganę rozumieją ubogą prowincję, że rozwój Hajdarabadu niewiele  dał ludziom żyjącym na wsiach. Równocześnie jednak nie chcąc uwzględniać Hajdarabadu przy porównaniach gospodarczych chcą go zatrzymać dla siebie przy podziale stanu. Po drugie, powyższa argumentacja M.S. Reddy’ego pomija kontrowersyjną kwestię rezerwacji posad dla Telangańczyków. W dawnym ,,księstwie’’ Hajdarabad pracę dostawali w pierwszej kolejności osoby mieszkające w tym państwie lub mieszkające w nim od 15 lat (jednych i drugich nazywano mulki, dosłownie ,,krajowi’’). Jednakże Hajdarabad zlikwidowano, a Telanganę dołączono do Andhra Pradeś, a wtedy mieszkańcy Telangany obawiali się, że bez tych preferencji najlepsze profesje zabiorą im przybysze z innych regionów. Ostatecznie, mimo sprzeciwu pozostałych mieszkańców stanu, Telangańczykom w miejscu preferencji przy zatrudnianiu dano rezerwację części posad. Po trzecie, w Telanganie już od lat 40. z przerwami działa partyzantka maoistyczna, co jest dla zwolenników wydzielenia stanu dowodem na jego ubóstwa, a dla przeciwników uzasadnieniem, dlaczego nie można było pewnym regionom udzielić rządowej pomocy. Po czwarte, nie tylko w Telanganie są obszary biedy. Najwięcej osób poniżej granicy ubóstwa w Andhra Pradeś mieszka nie w Telanganie, a w Rayalaseemie (szczególnie w regionie Chittoon). Partyzantka maoistyczna działa nie tylko w Telananie, ale również w Srikakulam, na północno wschodnim krańcu Andhra Pradeś.

Nie będę tu rozwijać i rozstrzygać tych historycznych, gospodarczych i moralnych argumentów za i przeciw powołaniem stanu Telangana. Zajmę się jedynie aspektem politycznym i przyszłością, to jest próbą odgadnięcia, które partie mogą skorzystać i stracić na tej decyzji.

Zwróćmy teraz uwagę na aspekt ogólnokrajowy: po pierwsze, w przyszłym roku odbędą się wybory do Lok Sabhy, niższej izby parlamentu republiki Indii, czyli najważniejsze elekcje w indyjskiej polityce. Po drugie, Andhra Pradeś jest jednym z najsilniej reprezentowanych stanów w Lok Sabsze. Na 543 posłów 42 wybieranych jest z tego stanu, co daje mu trzecie miejsce w parlamencie (po Uttar Pradeś i Maharasztrze). Co więcej, jest to stan, w którym jeśli już jakaś partia zwyciężą, to zwycięża w sposób zdecydowany, zdobywając lwią część mandatów. Dobitnym tego przykładem był już rok 1984, kiedy to w wyborach do Lok Sabhy drugi najlepszy wynik, aczkolwiek bardzo odległy od pierwszego, uzyskała partia działająca tylko w Andhra Pradeś – Telugu Desam Party. Był to wówczas w indyjskiej polityce precedens – nigdy dotąd partia typowo regionalna, ograniczona do jednego stanu, nie uzyskała drugiej pozycji w parlamencie całej republiki. Potem już ten wzrost znaczenia partii regionalnych stał się ogólnokrajową normą.  W dobie tego rosnącego rozdrobnienia każde 10 mandatów było na wagę złota. Jeśli poza dwiema wiodącymi partiami – Kongresem i BJP, które jako jedyne są w stanie wprowadzić do Lok Sabhy ponad 100 posłów – jakieś inne ugrupowanie uzyskuje 20-30 mandatów, to staje się jednym z najważniejszych politycznych graczy w danej kadencji; od jego łaski mogą zależeć losy całego rządu. Taką rolę kilkakrotnie odgrywała właśnie Telugu Desam Party z Andhra Pradeś. W latach 1989-1991 była ona kluczowym członkiem szerokiej koalicji wymierzonej w dominującą wówczas w Indiach partię: Indyjski Kongres Narodowy. Taką samą role odegrała w latach 1999-2004 (miała wówczas w Lok Sabsze 29 posłów).

W wielu stanach Indii rywalizują ze sobą dwie (lub więcej) największe regionalne partie. W Andhra Pradeś jest trochę inaczej. I tu funkcjonują inne niż Telugu Desam Party regionalne ugrupowania, ale jak dotąd ich wyniki w wyborach były mało znaczące. Jedynym naprawdę liczącym się rywalem TDP w stanie był dotąd Indyjski Kongres Narodowy. Tu zatem ścierała się partia o typowo regionalnej retoryce, podkreślająca solidarność wszystkich ludzi mówiących w języku telugu (dominującym w Andhra Pradeś) z ugrupowaniem o ogólnoindyjskim zasięgu i ambicjach. Siły są wyrównane – od lat 80. dwie partie rządzą na zmianę i to często po dwie kadencje. W latach 1983-89 w stanie rządziła Telugu Desam Party, w latach 1989-1994 Indyjski Kongres Narodowy, w latach 1994-2004 Telugu Desam Party, od 2004 do teraz włada znowu Kongres. Kadencja Kongresu w Andhra Pradeś kończy się w przyszłym roku – czyli zbiegnie się to z zakończeniem kadencji rządu całych Indii, w którym też prym wiedzie Indyjski Kongres Narodowy. Partia ta zdaje sobie sprawę, że po ponad 9  latach rządów w Indiach (i ponad 9 latach rządów w Andhra Pradeś), jej wizerunek mocno ucierpiał i ma teraz pół roku, żeby spróbować go poprawić. Jak można się było spodziewać, rząd rozpoczyna teraz ustawodawczą ofensywę, której głównym ostrzem będą działania socjalne. Za jej wyraz można uznać niedawne przegłosowanie Ustawy o Żywności. Ale poza zapewnianiem sobie głosów można też próbować osłabić wpływy przeciwników. I tu dla wyborczej matematyki kluczowy staje się stan Andhra Pradeś. Jeśli mieszkańcy tego stanu zagłosują przeciw Kongresowi w wyborach stanowych, to uczynią to samo w wyborach do Lok Sabhy, a to może być dla Kongresu ogromny cios. W ostatnich wyborach, w 2009 r., Andhra Pradeś dało Kongresowi więcej posłów niż jakikolwiek inny stan – 33 na 203.

Chyba nikt z indyjskich komentatorów politycznych nie wątpi, że w tym kontekście pojawia się decyzja o wyodrębnieniu Telangany. Aby w Republice Indii powołano nowy stan, przegłosować to musi i Lok Sabha i zgromadzenie ustawodawcze tego stanu, z którego nowa prowincja zostanie wydzielona. Mając od tylu lat władzę w całym kraju i w Andhra Pradeś, Kongres mógł już dawno Telanganę wyodrębnić. W 2009 r. K. Chandrashekhar Rao, przywódca głównej partii domagającej się wydzielenia Telangany (Telangana Rashtra Samithi[2]), rozpoczął post aż do śmierci, na co rząd odpowiedział obietnicą utworzenia stanu, ale jednak tego nie uczynił. Można oczywiści bronić tej opieszałości dowodząc, że podział stanu jest trudnym i wieloaspektowym procesem, ale nie można uznać za przypadek, że ten proces nagle zdecydowano zakończyć tuż przed wyborami.

Zgaduję, że kalkulacje rządzących wyglądają następująco: (1) W Andhra Pradeś znaczne zwycięstwo może odnieść Telugu Desam Party. (2) Ta partia jest jednak przeciwna podziałowi stanu, a zatem jest mniej popularna w Telanganie. W tym ostatnim regionie popularna jest Telangana Rashtra Samithi, która z kolei nie ma szans na zwycięstwo w żadnym innym regionie Andhra Pradeś. (3) Ponadto, nową siłą jest Yuvajana Sramika Rythu Congress Party[3], zwana YSR Congress, która oddzieliła się z Kongresu w 2009 r. Jej popularność rośnie – w 2012 r. w wyborach uzupełniających do zgromadzenia stanowego zdobyła 15 na 18 mandatów. Te trzy siły nie tworzą jednego sojuszu, ale każda osłabia Kongres w innym regionie.

Gdyby jednak wyodrębnić Telanganę, sytuacja może się radykalnie zmienić. W Telanganie Telugu Desam Party będzie mieć zapewne małe szanse. Ponieważ zaś to Kongres doprowadzi do wyodrębnienia się tego stanu, partia liczy na pewno na to, że odbierze elektorat Telangana Rashtra Samiti, dla której bój o powołanie Telangany był raison d’être. To brzmi całkiem realnie, bo w ostatnich wyborach do Lok Sabhy na 14 okręgów wyborczych w Telanganie Kongres zwyciężył w 10. Jeśli nawet Telugu Desam Party zwycięży w pozostałej części Andhra Pradeś, to i tak od momentu oddzielenia Telangany ta partia będzie wprowadzać do parlamentu mniej posłów, czyli będzie stanowić mniejsze zagrożenie dla Kongresu w polityce ogólnokrajowej. Można powiedzieć, że Kongres liczy na pokonanie Telugu Desam Party w jej własnej grze. Pojawienie się Telugu Desam Partyw latach 80. był triumfem retoryki regionalnej nad ogólnokrajową; zwycięstwo TDP w Andhra Pradeś osłabiło Kongres w całych Indiach. Teraz Kongres przeciw regionalizmowi Andhra Pradeś zagrał jeszcze mniejszym regionalizmem Telangany; oddzielenie Telangany osłabi TDP w Andhra Pradeś.

Ja jednak uważam, że takie kalkulacje okażą się dla Kongresu bardzo szkodliwe. Gdyby Kongres nie był popularny w reszcie stanu, wydzielenie Telanganu miałoby sens. Tak naprawdę jednak to całe Andhra Pradeś, a nie tylko Telangana, było dotąd dla partii bastionem. Jak wspomniałem, 42 posłów w Lok Sabsze jest z Andhra Pradeś, z czego 14 wybieranych jest z Telangany. W ostatnich wyborach do Lok Sabhy Telangana dała Kongresowi 10 mandatów, ale reszta AP – 23. Podobnie w ostatnich wyborach do zgromadzenia ustawodawczego Andhra Pradeś Kongres zwyciężył w większości okręgów w Telanganie, ale także w większości okręgów w reszcie stanu. Zimny polityczny realizm powinien dyktować trzymanie się większości elektoratu. Kongres zaś wydaje się myśleć, że może zjeść ciastko Telangany i zachować ciastko Andhra Pradeś.

Tymczasem masowe zgromadzenia, jakie ciągle widać teraz w indyjskich mediach, są nie tylko demonstracjami zwolenników wydzielenia Telangany, ale i protestami przeciwników. Ci ostatni wiedzą, że na tym podziale Andhra Pradeś straci część terytorium, podatników i posłów w parlamencie republiki. Dojdzie do sporu o dotychczasową stolicę (Hajdarabad)[4] i podział wód rzek. Będzie trzeba dokonać żmudnego rozdzielenia władz ustawodawczych, sądowniczych i wykonawczych. Jeśli to kierowany przez Kongres rząd dokona wyodrębnienia nowego stanu, to według mnie popularność tej partii w reszcie Andhra Pradeś zdecydowanie spadnie. A zachowanie mniejszej Telangany kosztem straty większego obszaru się nie opłaca. Warto zwrócić uwagę, że koncepcję podziału forsuje centralne przywództwo Kongresu, podczas gdy wielu członków tej partii z Andhra Pradeś – a dokładniej: z innych regionów niż Telangana – jest przeciw. Pośród niezadowolonych jest sam premier stanu, N. Kiran Kumar Reddy. Jak dotąd niechętnie wybrał on lojalność wobec partii, ale jeśli zmieni zdanie i będzie mieć za sobą dość szabli, może przecież zbuntować się przeciw decyzji delhijskich liderów Kongresu i zablokować ustawę o Telanganie w zgromadzeniu ustawodawczym Andhra Pradeś.

Kongres to najstarsza i najczęściej rządząca partia w Indiach i jestem pewien, że jej przywództwu nie brak realizmu politycznego. Nie jestem pewien, czy to możliwe, że nie zdaje sobie ono sprawy z ryzyka utraty reszty Andhra Pradeś (chyba że to ja się mylę a partia ma rację zakładając, że utrzyma dla siebie elektorat poza Telanganą). Według mnie możliwe są jeszcze dwa wytłumaczenia takiej postawy.

Po pierwsze, istnieją różne koncepcje podziału Andhra Pradeś. Poza Telanganą, w stanie wyróżnia się regiony Rayalaseema (wym. Rajalasima) na południu i nadmorską część stanu na wschodzie i północnym wschodzie (mówi się na nią często Kosta, ale obejmuje ona obszar znacznie większy niż samo wybrzeże). Poza pomysłem separacji Telangany od reszty (na którą często łącznie mówi się Seemandhra, Simandhra), proponowano również utworzenie jednego stanu  z Telangany i Rayalaseemy, bo ta druga również jest bardzo zacofana gospodarczo. Inny pomysł zakłada utworzenie trzech osobnych stanów. Ta trzecia koncepcja mogłaby być najkorzystniejsza Kongresu, bo jeszcze bardziej dzieliłaby elektorat rywali. Być może to zrównoważyłoby jego utratę popularności. Zamiast walczyć ze wszystkimi w jednym stanie, Kongres rywalizowałby wyzwałby ich na trzy osobne areny:  Telangana Rashtra Samithi w Telanganie, Telugu Desam Party w Rayalaseemie i Telugu Desam Party i YSR Congress w Koście. Innymi słowy, może Kongres wie, że straci na podziale, ale stracą też inne partie, ale że Kongres jest największą partią w Indiach, może sobie na to pozwolić.

Przeciw tej interpretacji przemawia jednak fakt, że obecny rząd zapowiedział tylko wydzielenie Telangany. Być może zakłada, że dalsza dezintegracja Andhra Pradeś dokona się sama. Ale kto miałby ją zapoczątkować? W Rayalaseemie jest ruch na rzecz odrębnego stanu, ale jest on bardzo słaby i obecnie niesłyszalny. W ostatnich wyborach lokalna partia, Rayalaseema Rashtra Samithi, wystawiła jednego kandydata.

Drugim wyjaśnieniem może być, że chodzi nie tylko o Telanganę, ale i reperkusje gdzie indziej. Obietnica utworzenia stanu Telangana natychmiast ponownie rozpaliła wyodrębnienia innych stanów. Tymi kwestiami rząd Zjednoczonego Sojuszu Postępowego już nie zdąży się zająć przed końcem kadencji. Jeśli ta koalicja pod wodzą Kongresu nie wygra następnych wyborów, to te wszystkie spory odziedziczy druga siłą polityczna, czyli Narodowy Sojusz Demokratyczny[5] pod wodzą Bharatiya Janata Party. Partia ta głosiła się od dawna zwolenniczka tworzenia nowych mniejszych stanów i trzy takie wydzieliła zresztą w 2000 r. Teraz zatem elektorat może od niej oczekiwać dalszych takich działań. W tym sensie Akcja Telangana ma może być nie tylko asem wyborczym Kongresu, ale i zgniłym jajem zostawionym kolejnemu rządowi.

Do szczególnie niewygodnej sytuacji dla BJP może dojść w stanie Bengal Zachodni. Tam osobnego stanu domagają się Gorkhowie (osoby wywodzące się z Nepalu) żyjący w regionie Dardżylingu. W 2005 i ponownie w 2011 r. rząd ofiarował im osobną radę terytorialną, ale nie stan, co wielu Gorkhom nie wystarczyło. Obecna premier Bengalu Zachodniego, przywódczyni partii All India Trinamool Congress Mamata Banerjee[6] nie pozostawia nikomu wątpliwości, że nie pozwoli na oddzielenie Gorkhalandu. Ta sama Mamata Banerjee niegdyś była sojuszniczką BJP, potem Kongresu, ale w zeszłym roku opuściła Zjednoczony Sojusz Postępowy trzaskając drzwiami. Spekuluje się, że bengalska polityk teraz wróci w objęcia BJP. Utworzenie Telangany ożywiło żądanie wydzielenia Gorkhalandu i Gortkhowie mogą w tej kwestii oczekiwać poparcia BJP. Jeśli partia to uczyni, straci możliwość porozumienia się z wpływową Mamatą Banerjee, jeśli tego nie uczyni, Gorkhowie mogą wrócić do drastycznych metod protestu.

Jednakże poza tym nie widzę korzyści dla Kongresu w jątrzeniu w sprawach nowych stanów. Po obietnicy danej Telanganie największe protesty urządziły plemiona Bodo (wym. Baro), żyjące w Asamie i domagające się swojego stanu (Bodolandu, wym. Barolend). W Asamie rządzi Kongres, a zatem i tutaj partia strzeliła sobie w stopę.

Do przyszłych wyborów do Lok Sabhy Indyjski Kongres Narodowy i cały Zjednoczony Sojusz Postępowy idzie z dużą niepewnością. W pierwszej połowie 2013 roku wydawało się, że główny rywal, BJP i jej Narodowy Sojusz Demokratyczny poniósł istotne porażki. BJP uzyskała wyraźnego i charyzmatycznego przywódcę (Narendrę Modiego), ale została zdziesiątkowana w wyborach w Karnatace i straciła sojusznika w Biharze. To na pewno dało przewagę Kongresowi w przedwyborczym wyścigu. Ja jednak uważam, że za sprawą Akcji Telangana w Andhra Pradeś Kongres potknął się i pozwolił się dogonić rywalowi. Przed wyborami rolę odegra jednak jeszcze wiele innych czynników: ustawowej ofensywy Zjednoczonego Sojuszu Postępowego, żarliwej antyrządowej kampanii BJP i umiejętnego dobierania koalicjantów i partyjnych kandydatów przez oba ugrupowania.

W najbardziej dalekosiężnym aspekcie casus Telangany zapowiada dalsze rozdrabnianie politycznej sceny Indii. Skoro nawet ogólnokrajowe partie dążą czasem do tworzenia mniejszych stanów, to niech nie dziwią, się że potem wzrasta rola regionalnych ugrupowań. Z perspektywy rządu centralnego fragmentacja jest i tak lepsza niż dezintegracja: lepiej, by różne niezadowolone grupy akceptowały ,,tylko’’ oddzielenie się w osobnym stanie, niż wyodrębnienie się od republiki Indii. To jednak oznacza, że indyjski parlament przez dziesięciolecia pozostanie zaludniony dziesiątkami partiami, co skutecznie będzie spowalniać procesy decyzyjne.



[1] United Progressive Alliance

[2] Wym. Telangana Rasztra Samiti, ,,Komitet [na rzecz utworzenia] Państwa/Stanu Telangana’’.

[3] Wym. Juwadźana Śramika Rytu Kangres Parti, ,,Kongresowa Partia Młodych, Robotników i Rolników’’. Nazwa jest bardzo ciekawa. Z jednej strony skrót YSR odwołuje się do tych trzech grup społecznych, równocześnie jednak były to inicjały popularnego polityka, YSR Reddy’ego, który zginął w 2011 r. (i to jego syn, YS Jaganmohan Reddy, tę partię utworzył). Obydwaj Reddy byli do niedawna członkami Kongresu. Partia ta zatem w swojej nazwie na różne sposoby zapowiada rywalizację z Kongresem: poprzez odwołanie do tej samej nazwy, a więc i tradycji politycznej (Kongres), poprzez odwołanie do ważnego polityka Kongresu (YSR Reddy’ego) i poprzez odwołanie do tych samych grup społecznych, o których głosy Kongres zabiega.

[4] Obecna propozycja rządu głosi, że Hajdarabad ma zostać stolicą obu stanów na przejściowy okres dziesięciu lat.

[5] National Democratic Alliance.

[6] Wym. Mamta Banerdźi, Ol Indija Trynamul Kangres (Ogólnoindyjski Kongres [Działania/Pracy] u Podstaw).

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
K. Iwanek: Telangana, czyli samobójczy gol Kongresu Reviewed by on 11 sierpnia 2013 .

W Republice Indii ma powstać kolejny stan – Telangana. Mieszkańcy tego regiony domagali się tego od dziesięcioleci, obecny rząd zapowiadał taką decyzję od kilku lat, ale dopiero deklaracje z ostatnich miesięcy wydają się sprawę przesądzać. Rząd Zjednoczonego Sojuszu Postępowego[1], na którego czele stoi Indyjski Kongres Narodowy, obiecał wyodrębnić Telanganę ze stanu Andhra Pradeś w ciągu

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

komentarzy 7

  • Avatar Włodzimierz Madziar

    Bardzo słusznie moi przedmówcy zauważyli, że nie możemy w tej sprawie porównywać Indii do Europy. Tutaj rządzą nieco inne prawa i interesy. Pan Krzysztof wspomiał o Gorkhaland. Czytałem o pomysłach wydzielenia Bundelhkandu, są zapewne i inne. Podchdząc do sprawy matematycznie. Liczba deputowanych do Lok Sabha nie zmieni się. Liczba MLA tu już trudno powiedzieć, ponieważ obas stany osobną mogą mieć większą ich liczbę niż Andhra Pradesh. W grę mogą wchodzić też inne interesy. Pan Krzysztof wspomiał o systemie rezerwacji stanowisk. W Indiach, gdzie praca w sektorze publicznym jest bardzo ceniona, jest to bardzo ważne. Jest kwetia Hyderabadu, to bardzo prężne miasto generujące duże wpływy, na pewno skorzysta na tym mniejszy stan, w którym Hyderabad się znajdzie. Dodatkowy stan, to oczywiście cały szereg dodatkowych posad do rozdania, ale też duża liczba urzędników niezadowolonych, którezy mogą stracić stanowiska w miłym Hydearabadzie (już o tym pisała prasa). Przed wyborami to istotna kwadratura koła.
    Jeżeli spojrzymy na sprawe z praktycznego punktu widzenia, to wydaje się, że większe stany są spraniejsze od małych. Stan odpowiada za wiele spraw, których małe jednostki mogą mieć problemy udźwignąć. W Indiach VAT jest podatkiem stanowym, utrudnione jest przekraczanie granic stanów z towarami (dodatkowa papierologia), trudniej koordynowac działania policji, itd. Stąd tworzenie zbyt małych stanów wydaje się niecelowe. Z drugiej strony pewne instytucje funkcjonują na poziomie stanowym, ulokowane są głównie w siedzibach stanów, więc wygodniej mieć stolicę w pobliżu.
    Jezeli chodzi natomiast w wpływ utworzenia nowego stanu na wynik wyborów. Zapewne będzie i prawie na pewno inny, niż zakładali inicjatorzy pomysłu, ponieważ tak jest na ogół, plan jest świetny, a wychodzi jak zawsze.

    • Avatar Krzysztof Iwanek

      Dziękuję za komentarz.
      Na rzecz Gorkhalandu rzeczywiście jest silny ruch, przecież już wywalczyli sobie radę terytorialną. Nie sądzę jednak, by miał powstać Bundelkhand.
      Owszem, mieszkańcy tego regionu mogą odwołać się do osobnej tradycji politycznej, osobnego państwa Bundelów. Owszem, mają swój dialekt (bundelkhandi). Owszem, są bardzo ubogim regionem i mają zapewne poczucie, że nie dba się o nich w wystarczający sposób. Owszem, jest partia, która chce do tego doprowadzić – Bundelkhand Mukti Morcha. Co ciekawe, jej przywódcą jest Raja Bundela, czyli ,,Król Bundela”, człowiek który wywodzi się z dynastycznej rodziny Bundelów i jeszcze występuje w filmach, jest zatem po prostu idealnym symbolem całego ruchu.
      Po pierwsze jednak ten ruch na rzecz stanu Bundelkhand nie jest zbyt silny ani zauważalny, nie używa przemocy a reprezentację polityczną ma w praktyce żadną.
      Po drugie i przede wszystkim, o powstaniu stanów decyduje rząd centralny i stanowy. W wypadku Telangany Kongres może to zrobić, bo ma władzę i w Lok Sabsze i w Andhra Pradeś. Jednakże w Uttar Pradeś i Madhja Pradeś, pomiędzy które Bundelkhand jest podzielony, Kongres nie ma władzy. W MP ma ją teraz BJP, czyli nie będzie chciała zmniejszyć swoich wpływów tworząc nowy region. W UP Kongres nie ma władzy i chyba prędko mieć nie będzie, tam rządzą na zmianę Samajwadi Party i Bahujan Samaj Party. One nie oddadzą kawałka swojego terytorium (już UP utracił Uttarakhand). Mayawati z BSP niby zapowiadała podział UP na 4 stany, ale według mnie to była tylko polityczna gra – ona wiedziała, że nie będzie w stanie tego zrobić.
      Chyba że Kongres jak zdobędzie władzę w Madhja Pradeś, co nie jest wykluczone i będzie ją akurat równocześnie mieć w Centrum uzna, podobnie jak z Telanganą w AP, że lepiej wykroić sobie Bundelkhand z Madhja Pradeś i tam zbudować bazę polityczną. Ale wtedy utworzyliby połowę Bundelkhandu, bez części znajdujących się w Uttar Pradeś, a tu jeszcze jest kwestia bardzo skomplikowanej granicy.

      (Na marginesie jednak dodam, że bardzo lubię dawną stolicę Bundelkhandu, turystyczną perełkę, czyli miasto Orćha:)

  • Dziękuję za odpowiedź. Ukazuje ona właśnie jak złożone są Indie i jak ciężko komuś wychowanemu w kulturze europejskiej zrozumieć tą złożoną mozaikę. Chyba szczególnie dotyczy to ostatniego akapitu. W Polsce kwestia jest jednak zdecydowanie prostsza, mamy identyfikację na poziomie regionalnym (z regionem, miastem), narodowym i kulturowym i wydaję mi się, że każda świadoma osoba tutaj jest w stanie ułożyć je wg jakiejś osobistej kolejności. W Indiach jak widać to nie takie proste…

  • A więc uważa Pan, że to rozdrobnienie prowadzi do osłabienia władzy centralnej (poprzez rozdrobnienie polityczne) ?
    Mi wydawało się zawsze, że im mniejsze główne jednostki administracyjne tym są one słabsze, a więc silniejsza władza centralna.
    W Polsce w latach 70. przeprowadzono reformę administracyjną i zwiększono liczbę województw, aby osłabić pozycję ówczesnych pierwszych sekretarzy KW.
    Czy właśnie w tym kierunku nie idzie BJP dążące do zwiększenia pozycji hindi w kraju i również na południu (o ile moja wiedza jest aktualna) ?
    Jeżeli upadnie główne kryterium podziału administracyjnego wg granic językowych to przecież narzucenie hindi będzie znacznie łatwiejsze.
    Utworzenie Telangany będzie kolejnym precedensem i na pewno przyspieszy tę lawinę administracyjnego rozdrabniania.

    Pisze Pan, że podział Andhry nie będzie korzystny politycznie dla Kongresu.
    Nasunęła mi się wtedy pewna myśl: jeśli obecnie mieszkańcy głosują bądź to Telugu Desam Party bądź na Kongres to czy zwykły podział stanu może spowodować zmianę tych preferencji ? Raczej trudno sobie wyobrazić, żeby podzielenie woj. Mazowieckiego na Warszawę i resztę spowoduje jakąś szczególną zmianę preferencji na całym tym terenie.
    Bardziej prawdopodobne wydaje mi się natomiast niezadowolenie wyborców z powodu chaosu, który jest spowodowany podziałem. Czy praktyka poprzednich podziałów potwierdza moją tezę ?

    Zastanawia mnie również jedna kwestia: jak to możliwe, że mieszkańcy Telangany przekładają kwestie ekonomiczne nad tożsamościowe. Prowadzi to też do głębszego pytania o tożsamość Indusów.
    Za kogo się uważają ? Co jest na pierwszym miejscu: kasta, język (czy użytkownicy telugu są narodem?), religia czy kraj.

    Gdyby odpowiedział Pan krótko na przynajmniej część pytań byłbym bardzo wdzięczny tak samo zapewne jak czytelnicy, którzy śledzą tematykę indyjską na CSPA.

    • Avatar Krzysztof Iwanek

      @MG
      Odpiszę Panu, ale nie dziś, bo za chwilę nie będę mieć internetu do niedzieli wieczór.
      Pozdrawiam

    • Avatar Krzysztof Iwanek

      ,,A więc uważa Pan, że to rozdrobnienie prowadzi do osłabienia władzy centralnej (poprzez rozdrobnienie polityczne) ?”
      W tym sensie, że im mniejsze stany, tym większą szansę na zwycięstwo mają potencjalnie mniejsze partie, ale przede wszystkim im mniejszy stan, tym ważniejsza stawać się będzie regionalna retoryka, w której najlepsze mogą być regionalne partie.

      ,,W Polsce w latach 70. przeprowadzono reformę administracyjną i zwiększono liczbę województw, aby osłabić pozycję ówczesnych pierwszych sekretarzy KW.”
      Tylko że to zrobiono po to, by rozbić rywali we własnej partii i to w sytuacji, gdy nie było demokracji i tak naprawdę w Polsce była jedna partia (no, formalnie więcej).
      W Indiach analogiczna rywalizacja rozegrała się za Indiry Gandhi – wtedy do pewnego momentu też była jedna dominująca partia (Kongres), a Indira miała to do czynienia z silnymi premierami stanów, których pokonała rozbijając partię i zdobywając dominującą pozycję dla jej partii nad partią starych struktur, a następnie wielokrotnie odwołując i mianując premierów stanów i wprowadzając często rządy prezydenckie, aż wpływy premierów stanów z jej partii została złamane.
      Indira jednak stanów nie dzieliła, bo to tylko ułatwiłoby rywalizację jej rywalom z innych partii. W PRL mogli to zrobić, bo żadnych rywali nie było.

      ,,Czy właśnie w tym kierunku nie idzie BJP dążące do zwiększenia pozycji hindi w kraju i również na południu (o ile moja wiedza jest aktualna) ?”
      Mnie się zdaje, że opowiadanie się przez BJP za hindi i promowanie przez tę partię mniejszych stanów nie są ze sobą powiązane – a w każdym razie ja związku nie widzę.
      Sprzeciw wobec hindi jako jedynemu językowi urzędowemu wyszedł ze stanów, gdzie BJP było praktycznie nieobecne i których partia nie ma szansy podzielić (Tamilnadu – wówczas Madras – i w mniejszym stopniu reszta Południa, a także Bengal Zachodni).

      ,,jeśli obecnie mieszkańcy głosują bądź to Telugu Desam Party bądź na Kongres to czy zwykły podział stanu może spowodować zmianę tych preferencji ? Raczej trudno sobie wyobrazić, żeby podzielenie woj. Mazowieckiego na Warszawę i resztę spowoduje jakąś szczególną zmianę preferencji na całym tym terenie.”
      Chodzi o to, że Andhra dużo na tym straci – przede wszystkim może stracić stolicę – i będzie wiele nowych sporów w związku z tym podziałem, dlatego według mnie pozostała część AP odwróci się od Kongresu.

      ,,Zastanawia mnie również jedna kwestia: jak to możliwe, że mieszkańcy Telangany przekładają kwestie ekonomiczne nad tożsamościowe”
      Oj, tu wchodzę na grząski grunt, bo nie zajmowałem się tak naprawdę nigdy kwestią tożsamości Telangańczyków, nie władam też narzędziem kluczowym do analizy kwestii tożsamościowych, czyli znajomością języka (telugu).
      O ile mi wiadomo, nie ma żadnych istotnych kulturowych czy językowych różnic między mieszkańcami Telangany a resztą stanu. W tym sensie Telangana będzie precedensem – pierwszym stanem, który powstanie wyłącznie z przyczyn gospodarczych, nie połączoną z żadną argumentacją o podziałach językowych, plemiennych, religijnych, etc.
      Ale można dodać do tych różnic gospodarczych przyczyny historyczne.
      Wszak nie było nigdy przed 1953 r. stanu Andhra Pradeś, a Telanganę dołączono (trzy lata później) z osobnego państwa: Hajdarabadu i różnice gospodarcze były od początku, całościowo porównując, ogromne. Tych różnic nie zasypano do dziś i to jest podstawą poczucia odrębności Telangańczyków, a że nie było w niedawnej historii (powiedzmy, w XIX 2.) żadnego państwa, w którym współistnieli z resztą mieszkańców, trudniej się odwołać do jakiegoś poczucia solidarności. Gdyby był w Telanganie sytuacja ekonomiczna by się poprawiła, te kwestie historyczne nie miałyby znaczenia.*
      To rzeczywiście zaskakujące, że te róznice przeważają nad językiem, bo wszędzie indziej w Indiach dominujący język okazał się dobrym spoiwem stanu (albo inaczej – jeśli nie ma dwóch lub więcej języków walczących o dominację, to odchodzi jedno zagrożenia dla spójności stanu). Ale to nie oznacza, że gdy ten język jest np. w 2 stanach, to one automatycznie dążą do zjednoczenia się. Użytkownicy języka hindi nie dążą do powstania jednego stanu (acz tu pojawia się pytanie o jakim hindi mówimy – z jego dialektami itd.).
      Telangańczycy nie muszą czuć się jakoś odrębni tożsamościowo od reszty użytkowników telugu. Po prostu uważają, że ich region za zacofany i chcą – przynajmniej część – zająć się nim samodzielnie. To nie wywoła u nich rozdwojenia jaźni, dalej będą mówić w telugu i dalej to będzie część ich tożsamości.
      Jako kontrargument można podać to, co niedawno zauważono w The Hindu: że niektórzy zwolennicy stanu Telangana zaczęli burzyć pomniki ważnych postaci historycznych dla Andhra Pradeś (w tym często żyjących w regionie tego stanu wcześniej). To może wskazywać na jakąś odrębność tożsamościową. Ale o ile się orientuję, w miejscu tego nie proponuje się żadnej nowej listy postaci, to nie jest osobna polityka historyczna, tylko anty-polityka historyczna: W skrócie: my chcemy lepszej sytuacji, wy nam odpowiadacie hasłami o jedności Andhry, to my wam burzymy symbole tej jedności.

      (Przykładem chyba w miarę podobnym w Indiach była Orisa, gdzie ponad 20 ,,księstw” połączono z terytorium brytyjskim. Ale Orisa jako cała jest uboga, a tych dołączonych ,,księstw” było dużo, trudno zatem o jeden region, który chciałby się odłączyć).

      ,,Prowadzi to też do głębszego pytania o tożsamość Indusów.
      Za kogo się uważają ? Co jest na pierwszym miejscu: kasta, język (czy użytkownicy telugu są narodem?), religia czy kraj.”
      Tu niestety udzielę jedynej możliwej dla mnie i bardzo niesatysfakcjonującej odpowiedzi: wszystko po trochę. Nie sądzę, by te czynniki można było ustawiać według ważności, to znacznie bardziej złożona kwestia. I każdy ten element odgrywa rolę w danym kontekście; weźmy takie przykłady: w konflikcie z Chinami kraj, ale nie religia, w konflikcie z Pakistanem może to być i kraj i religia (jeśli jest się hindusem), w danej wsi kasta (ale może być też religia), ale w szerszym regionie i język i kasta i religia. I tak dalej, to tylko wierzchołek zagadnienia.

  • Avatar Krzysztof Iwanek

    Jest jeszcze kwestia z dnia wczorajszego, o której zdecydowałem się ostatecznie nie wspominać w tekście, bo uważam, że okaże się marginalna, ale niech to będzie swoisty przypis.
    http://www.dnaindia.com/india/1873141/report-live-narendra-modi-addresses-fully-packed-stadium-at-hyderabad
    Wczoraj w Hajdarabadzie wylądował Narendra Modi, który tu właśnie rozpoczyna swoją – i całego BJP – kampanię wyborczą. Nie wiem, na ile wcześniej postanowiono o zaczęciu w tym miejscu, ale nasuwa się wniosek, że celowo zdecydował się wylądować w samym środku kontrowersji wokół Telangany, żeby głos jego partii był słyszalny.
    Modi odsłonił pomnik Vallabhbhaia Patela i tym aktem polityki historycznej upiekł kilka pieczeni na jednym ogniu.
    To Patel najazał Operację Polo, której wynikiem było włączenie ,,księstwa” Hajdarabadu, a zatem i Telangany, do Indii.
    Równocześnie Patel był Gudźaratczykiem, jak Modi.
    I jeszcze Modi dopowiedział, że 17 września, czyli dzień włączenia – czyli ,,wyzwolenia” Hajdarabadu – jest równocześnie dniem jego urodzin (trzy lata później).
    Czyli zręcznie zagrał ogólnoindyjskim patriotyzmem (podkreślił indyjską jedność, gdy w Andhra Pradeś teraz kłócą się o podziały), podpinając pod to swoją gudźarackość i jeszcze własną osobę.
    Poza tym użył przewidywalnego asortymentu argumentów: że Gudźarat się świetnie rozwija (bo tam rządzi BJP i on), że Tamilnadu się świetnie rozwija (bo tam rządzi sojusznik BJP, AIADMK), ale poza tym Indie pod Kongresem cierpią, że rząd nie reaguje dość ostro na ostatnie zaczepki Pakistanu w Dżammu i Kaszmirze, itd.

    Modi to rzeczywiście mistrz PR-u i kampanii politycznych, ale według mnie te wystudiowane gesty tu przynajmniej mu nic nie dadzą.
    W Hajdarabadzie BJP nie ma co szukać, tu silna jest tradycja muzułmańska i muzułmańska partia, All India Majlis-e-Ittihad al-Muslimin. W całym Andhra Pradeś, łącznie z Telanganą, również BJP jest praktycznie nieobecne.

    Modi zresztą zachował milczenie – o ile niczego nie przeoczyłem – w kluczowej kwestii: czy jest za czy przeciw osobną Telanganą. Powiedział jedynie,,Niech żyje Telangana”, ,,Niech żyje Rayalaseema”, ,,Niech żyje Andhra”. Czyli wymienił osobno Telanganę, ale podkreślił, że wspiera wszystkie regiony – w ten sposób można zarówno pomyśleć, że chce osobnej Telangany, jak i jej nie chce. I oto zapewne chodziło. Bo BJP zawsze głosiło się zwolennikiem mniejszych stanów, więc głupio mu być przeciw, ale też nie ma sensu głosić się teraz zwolennikiem osobnej Telangany, skoro już zrobił Kongres.

    Taka postawa unikania odpowiedzi przydaje się politykom, żeby uniknąć utraty popularności, ale też nie prowadzi do jej wzrostu. Co też dowodzi, że Telangana jest niewygodną kwestią dla BJP.
    Można zatem do tekstu jeszcze jeden aspekt: grając Telanganą, Kongres zapewne wiedział, że wyciąga BJP na arenę, na której ta partia nie chce walczyć.
    Ale to na poziomie ogólnokrajowym. Bo na poziomie stanowym Kongres powinien przede wszystkim myśleć o tym, jak Telugu Desam Party rozegra dla swojej korzyści sprzeciw wobec powstania Telangany wyrażany w pozostałych częściach Andhra Pradeś..

Pozostaw odpowiedź