Komentarz eksperta,Top news

K. Iwanek: Silne korzenie, krusząca się korona: problemy przywództwa talibów afgańskich

Od co najmniej dwóch lat nasila się walka o palmę pierwszeństwa w szeregach talibów afgańskich, jak też narastają ich wewnętrzne podziały. Ujawniona poniewczasie śmierć tradycyjnego wodza, mułły Omara jak i niedawna śmierć kolejnego przywódcy, mułły A.M. Mansoura, były zapewne ciosem dla talibów, ale nie jest jasnym, czy doprowadzi to do ich realnego osłabienia. [Niniejszy tekst poświęcony jest tylko talibom afgańskim, których skrótowo nazywam po prostu ,,talibami’’; nie zajmuję się tu talibami pakistańskimi, czyli organizacją TTP.]

Mija już niemal jedenaście lat od amerykańskiego ataku na Afganistan, a siły talibów wciąż nie zostały pokonane. Wbrew wcześniejszym, słyszanym już od kilku lat zapowiedziom, Waszyngton ciągle nie wycofał swojej armii. Rząd afgański, niegdyś z trudem zachowawszy spójność po walce o władzę między dwoma kandydatami na prezydenta – Ashrafem Ghanim i Abdullahem Abdullahem – również targany jest przez wewnętrzne spory, w tym między tymi dwoma silnymi politykami. Tymczasem  w terenie talibowie bynajmniej nie wydają się znacznie słabsi niż kilka lat temu. Jak w artykule dla Council of Foreign Relations zauważa S.G. Jones z RAND Corporation, w ostatnich latach talibowie nie zdobyli na stałe żadnego większego miasta, ale rozszerzyli panowanie nad terenami wiejskimi w prowincjach Helmand, Uruzgan, Nangarhar i Kunduz; w kwietniu 2016 r. zajęli także na krótko miasto Kunduz.[1]

W zeszłym roku (2015) talibowie przyznali, że ich przywódca, mułła Omar, nie żyje od roku 2013 i że fakt jego śmierci dotąd ukrywali. Swoim nowym wodzem ogłosili mułłę Akhtara Muhammada Mansoura, wcześniej jednego z zaufanych ludzi Omara. Logika nakazuje spytać, kto w takim razie był przywódcą w latach 2013-2015, skoro nowy ,,emir’’ został podobno wybrany po ujawnieniu śmierci Omara, a nie po samej śmierci? Jednym wyjaśnieniem może być fakt, że i tak od dłuższego czasu rola Omara stawała się coraz bardziej symboliczna. Omar dowodził talibami (i rządził Afganistanem) jeszcze przed atakiem amerykańskim w 2001 r., jednakże wkrótce po ataku zbiegł do miasta Kweta (ang. Quetta) w pakistańskim Beludżystanie. Na Omara i jego otoczenie mówiono odtąd ,,rada z Kwety’’ (Quetta shura), ale coraz bardziej oznaczało to nie wygnańczy rząd czy nawet centralne dowództwo talibów, ale raczej stare dowództwo, wyizolowane na obczyźnie, odsunięte od linii frontu, tracące kontakt z młodszymi przywódcami w terenie. Tak naprawdę zatem Omar i tak nie do końca dowodził, niektórzy lokalni wodzowie najwyraźniej odrzucali jego zwierzchność. Tym niemniej, zdecydowano się długo nie ujawniać jego śmierci, tak jak niegdyś w monarchiach zwlekano z ujawnieniem faktu o odejściu króla, gdyż uderzyłoby to w wizerunek i poczucie jedności talibów. I faktycznie po śmierci Omara walki o przywództwo nasiliły się. Nadal jednak nie tłumaczy to, kto dowodził w okresie między śmiercią Omarą a jej ujawnieniem. Według buntowników w szeregach talibów prym wiodła wciąż ta sama klika, nie konsultująca się z nikim spoza rady w kwestii wyboru kolejnego przywódcy. Być może zatem Mansour de facto był przywódcą już od 2013 r., a jeśli nie był to on, to ktoś z tego samego grona.

Do przeciwników frakcji Mansoura zalicza się między innymi mułła Mohammad Rasoola, którego grupa osadzona jest na obszarach zachodniego Afganistanu i która oddzieliła się od talibów i toczyła walki z frakcją Mansoura. Do rywali Mansoura należał także mułła Muhammad Yaqoob, syn mułły Omara, a zatem niejako naturalny następca. W przeciwieństwie do Rasoola jednak Yaqoob nie rozpocząć zbrojnej walki z frakcją Mansoura, tylko zaakceptował wybór i on i jego ludzie stali się częścią nowej struktury władzy talibów. Podejrzewa się też, że wyborowi Mansoura na przywództwo sprzeciwiał się Tayyab Agha, kierujący biurem talibów w Katarze (co ma istotne implikacje, o których piszę niżej). Z kolei jednym z zastępców Mansoura został Sirajuddin Haqqani, reprezentujący radykalną siatkę Haqqanich: terrorystyczną organizację zrzeszoną z talibami, ale tak naprawdę dysponującą osobnymi strukturami, ludźmi i obszarami władzy – a także osobnymi funduszami, zapewnianymi po części przez wywiad pakistański, który ich wspiera. Jednakże 21 maja 2016 r. Mansour zginął w ataku amerykańskiego drona. Jego następcą został mułła Haibatullah Akhundzada, dotąd znany bardziej z działalności religijnej, o szerzej nierozsławionym imieniu. Jego wybór miał wywołać zaskoczenie wielu, gdyż za silniejszych przywódców – i tym samym pewniejszych kandydatów – uważano Sirajuddina Haqqaniego bądź Muhammada Yaqooba. Tym niemniej, sugeruje się, że wybór Akhundzady, jako człowieka starszego i autorytetu religijnego, obliczony był jako próba budowy kompromisu między zwaśnionymi frakcjami[2] (chociaż wydaje się też, że Akhundazda był człowiekiem najpierw Omara, potem Mansoura).

Źródło: commons.wikimedia.org

Źródło: commons.wikimedia.org

Nie zamierzam bawić się w przewidywanie przyszłości talibów. Nie jest dla mnie jasnym, czy wybór Akhundzady pomoże w zachowaniu jedności. Jednakże z pewnością można odnotować kilka istotnych trendów:

– Pakistan dąży do odzyskania kontroli nad talibami bądź stworzenia wobec nich alternatywy

W wojnie w Afganistanie Pakistan rozgrywa dwulicową i ryzykowną grę. Do 2001 r. Pakistan był jednym z nielicznych państw uznających rząd talibów w Afganistanie i wspierającym ich. Równocześnie USA zmusiło Pakistan do pomocy w ataku na Afganistan w 2001 r. Islamabad został zmuszony do ataku na jednego sojusznika przez innego sojusznika. Zachował jednak potajemne kontakty z talibami, co może tłumaczyć, w jaki sposób mułła Omar i jego rada wydostali się z Afganistanu i spokojnie osiedli w mieście Kweta w Pakistanie. Pakistańskie lawirowanie stało się jeszcze bardziej widoczne, gdy okazało się, że inny terrorysta – lider Al Kajdy Osama bin Laden – przez wiele lat ukrywał się w mieście w Pakistanie, nie górach na pograniczu afgańsko-pakistańskim. Wobec talibów afgańskich gra Islamabadu sprowadza się do następującego postanowienia: jeśli talibowie jednak wygrają lub zachowają część władzy, trzeba zachować z nimi kontakt, co pozwoli Pakistanowi zachować wpływy w Afganistanie; jeśli talibowie mają zawrzeć rozejm, to Pakistan musi odegrać rolę rozjemcy między nimi a Amerykanami i rządem afgańskim, co również będzie formą zachowania wpływów przez Islamabad; jeśli talibowie mają zupełnie przegrać – to trzeba przygotować alternatywną organizację poprzez którą wpływy pakistańskie w Afganistanie będą utrzymywane.

Tym samym podarowanie schronienia talibskim przywódcom przez Pakistan pozwalało nie tylko zachować z nimi kontakt, ale także zachować nad nimi kontrolę i ograniczać dostęp do nich. Waszyngton i Kabul były ciągle informowane przez Islamabad, że jakiekolwiek rozmowy z talibami muszą odbywać się w obecności Pakistanu. Niejednokrotnie gdy któryś przywódca talibów próbował działać na własną rękę, rozpoczynając negocjacje pokojowe, był aresztowany przez siły pakistańskie lub nawet ginął. To jednak była (i jest) niebezpieczna gra również dla samego Pakistanu. Ostatecznie i talibowie i rząd w Kabulu to rodacy, Afgańczycy, w rządzie nie brak przecież i współplemieńców talibów – Pasztunów. Porozumienie między talibami a rządem w Kabulu byłoby pewnie prostsze bez ingerencji tak Pakistanu jak i USA. Wielu Afgańczyków uważa Pakistan za państwo cynicznie manipulujące Afganistanem. Ta próba kontroli nad talibami zapewne też nastawiła wielu wodzów talibów przeciw ich ,,opiekunowi’’ – Pakistanowi.

W 2013 r. talibowie otworzyli swoje ,,biuro polityczne’’ (czyli nieformalną misję dyplomatyczną) w mieście Doha w Katarze. Był to o tyle ciekawy ruch, że talibów w zasadzie nikt już nie uznaje jako praworządnego rządu Afganistanu. Jednym z głównych powodów powołania tego biura miał być właśnie fakt, że dzięki temu negocjacje pokojowe toczyłyby się na gruncie neutralnym, z dala od teatru walki – czyli także z dala od nadzoru Pakistanu. Islamabad był niechętny temu rozwiązaniu i raczej wrogi zwierzchnikowi tego biura – Tayyabowi Adze. Teraz przypominam, że Tayyab Agha  był z kolei przeciwny wyborowi Mansoura na przywódcę talibów. Dodajmy do tego, że inni przywódcy, tacy jak Rasool, twierdzili, że tak Mansour wczesniej jak i Akhandzada teraz wybierani byli przez wąską klikę decydentów talibów chroniących się w  Pakistanie, a nie wodzów w terenie; Rasool, jak twierdził, sprzeciwiał się nie samej osobie Rasoola czy Akhandzady, ale samemu sposobowi wyboru.

Innymi słowy: Mansour był człowiekiem Pakistańczyków a jego wybór reprezentował próbę odzyskania przez Islamabad zwierzchności nad talibami. Po ogłoszeniu Mansoura wodzem w 2013 r. zaczął on w centralnych strukturach coraz silniej osadzać ludzi z ,,siatki Haqqanich’’, utrzymujących zapewne stałe kontakty z wywiadem pakistańskim (jednym z dowód na to jest fakt, że o ile talibowie nie atakowali zazwyczaj reprezentantów w Indii w Afganistanie, czynili to ludzie Haqqanich – Haqqani są zatem elementem zwalczania wpływów indyjskich w Afganistanie przez Pakistan). Nic dziwnego, że Mansour został w końcu zabity przez Amerykanów, bo jego dalsze przywództwo utrudniałoby proces porozumienia się z talibami bez pośrednictwa Pakistanu.

Nadal jednak Pakistan ma swój plan B – siatkę Haqqanich. Nawet jeśli nie uda się plan ,,wewnętrzny’’ – przejęcia przez Islamabad od środka struktur talibów za pomocą siatki Haqqanich, pozostaje plan ,,zewnętrzny’’ – zachowanie niezależności siatki Haqqanich tak aby niezależnie od losów talibów Pakistan utrzymywał swoje wpływy w Afganistanie poprzez Haqqanich. Równocześnie na arenie pojawił się jeszcze jeden niezależny gracz – Państwo Islamskie.

– talibowie zmuszeni się do rywalizacji z Państwem Islamskim

Organizacja nazywana powszechnie Państwo Islamskim znana jest przede wszystkim z jej działań na terenie Iraku a także Syrii. Tym niemniej to radykalnie islamskie arabskie ugrupowanie wykazuje szersze ambicje. Jego publikowane (na wyrost) mapy oznaczają nawet przyszłą prowincję a obszarach Azji Centralnej i części Azji Południowej, stosując wobec niej (historyczną i rozszerzoną) nazwę Chorasan. Pewien odsetek ochotników Państwa Islamskiego faktycznie stanowią ochotnicy indyjscy, pakistańscy i afgańscy. Jednakże w rzeczywistości jeśli chodzi o budowę struktur w terenie Państwo Islamskie w Afganistanie jest nadal marginalne i jego szeregi stanowią głównie dezerterzy z armii talibów. Państwo Islamskie osadziło się głównie na wschodzie Afganistanu, w prowincjach Kunar i Nangarhar.

Dla talibów afgańskich jest to jednak problem, szczególnie w sytuacji walkę o przywództwo. Część bardziej radykalnych bojowników talibskich jest rozczarowanych postawą części struktur dowódczych, coraz bardziej rozważających zawieszenie broni. To przyciąga ich do jeszcze bardziej agresywnego i nieprzejednanego Państwa Islamskiego. Jest jednak ograniczenie ideologiczne. Państwo Islamskie, tak jak Al-Kajda, opiera się na radykalnej, międzynarodowej wersji islamu wyrażonej w języku arabskim i stąd dostępnej dla każdego muzułmańskiego fundamentalisty o odpowiednim wykształceniu bądź doświadczeniu. Ideologia talibów, choć także radykalnie islamska, oparta jest na pasztuńskich tradycjach, języku i tożsamości, a zatem znacznie bardziej zregionalizowana. Szeregi talibów składają się z Pasztunów i ogromna większość Pasztunów pozostanie tożsamościowo bliższa talibom niż Państwu Islamskiego.

Rozwój Państwa Islamskiego w Afganistanie – chociaż jak dotąd bardzo ograniczony – stanowi zatem kolejne zagrożenie dla jedności talibów. Mansour miał napisać do al-Baghdadiego (przywódcy Państwa Islamskiego) z prośbą o niepowodowanie podziałów i uznanie autorytetu talibów w Afganistanie. Najwyraźniej jednak do tego nie doszło. Równocześnie jednak w kwietniu 2016 r. sześciu przywódców talibów, którzy wcześniej przeszli do obozu Państwa Islamskiego, zdecydowało się powrócić w szeregi talibów, stwierdzając, że Państwo Islamskie jest zbyt ,,brutalne’’ i ,,niieludzkie’’.[3] Pojawienie się Państwa Islamskiego jako jeszcze gorszej alternatywy talibów sprawiło też jednak, że różne państwa – w każdym razie na pewno Iran i Rosja – zaczęły rozwijać stosunki z talibami.

– kolejne państwa (Iran i Rosja) szukają porozumienia z talibami

Mansour poniósł śmierć w południowym Afganistanie, gdzie talibowie są silnie osadzeni i nie w jednym z górskich schronień na pograniczu afgańsko-pakistańskim. Zginął na terenie graniczącej z Iranem południowo-zachodniej prowincji Beludżystan w Pakistanie i według mediów jego paszport – jakimś cudem ocalony z rakietowego wybuchu –  wskazywał na niedawne wizyty w Iranie. Nie jestem oczywiście w stanie tej informacji zweryfikować. Oficjalnie miał tam udawać się na leczenie. Jednakże niezależnie od tego należy zwrócić uwagę, że od lat słyszy się o narastających kontaktach Iranu z talibami. Ideologicznie rzecz biorąc nie wydają się one mieć sensu: talibowie to radykalni sunnici, Iran to państwo ortodoksyjnie szyickie. W przeszłości talibowie dokonali okrutnego ataku na irańską placówkę dyplomatyczną w Afganistanie. Jednakże Teheran od lat najwyraźniej po cichu przeprasza się z talibami. Najpierw pojawiły się informacje, że grupy irańskich radykałów były potajemnie wysyłane na wojnę w Afganistanie, by szkolili się pod okiem talibów. Teraz już niektórzy twierdzą, że Iran finansuje swoją frakcję w szeregach talibów. To tradycyjny przywódca talibów, mułła Mansour, miał nakazać przywódcy talibów w prowincji Herat rozwijać stosunki z Iranem. Teheran ma dostarczać talibom broń i małe miny, dowód na to mają stanowić dwa transporty przejęte przez NATO w 2007 i 2011 r.[4]

Osobne doniesienia mówią o budowie relacji między Rosją a talibami. Oficjalnie – co potwierdził rosyjski ambasador w Pakistanie – chodzi tylko o negocjacje pokojowe.[5] Tak Iran i Rosja (jak i zapewne inne państwa) zakładają, że scenariusz kompletnej klęski talibów jest już coraz mniej realny. Coraz częściej mówi się o konieczności porozumienia, w wyniku którego talibowie staliby się częścią nowej struktury władzy (tak w przeszłości rząd afgański dokooptował różnych lokalnych władyków). W takim wypadku dla państw takich jak Iran budowa swojej frakcji w ramach talibów ma pragmatyczny sens, bo daje wpływ Teheranowi w Afganistanie zarówno teraz, jak i potencjalnie po porozumieniu. Ponadto, Iran, Rosję i talibów łączą co najmniej dwa cele: zwalczanie Państwa Islamskiego w Afganistanie i zwalczanie wpływów amerykańskich (chociaż jeśli chodzi o zwalczanie Państwa Islamskiego ich interesy są również zbieżne z potrzebami Waszyngtonu). Ideologicznie rzecz biorąc Iran może czuć odpychany się przez radykalną sunnickość talibów (za którą idzie antyszyickość), ale pojawiające się od niedawna w Afganistanie Państwo Islamskie jest jeszcze bardziej radykalnie antyszyickie a równocześnie rywalizuje z talibami, zatem dla Teheranu wybór jest prosty i oparty na logice ,,mniejszego zła’’. Moskwa z kolei obawia się, że obecność Państwo Islamskiego w Afganistanie może przełożyć się na dalsze promieniowanie radykalnego islamu na Azję Centralnego, czyli obszar, który Rosja uważa za swoją strefę wpływów. Jak bez ogródek przyznał reprezentant Rosji w Afganistanie Zamir Kabulov: ,,Obiektywnie rzecz biorąc, interesy talibów współgrają z naszymi.’’

Reasumując, teoretycznie mamy do czynienia z paradoksem. Talibowie nie wydają się słabnąć w terenie, ale ich przywództwo rozdarte jest wewnętrznymi walkami. Niektórzy lokalni wodzowie wręcz rozszerzyli swoje władztwo. Paradoks jest po części pozorny: jeśli lokalny wódz staje się silniejszy, może czuć się bardziej niezależny i będzie uprawiać swoją politykę, co wzmaga walki w centralnym przywództwie. Te spory z pewnością są źródłem słabości, ale staną prawdziwym ciosem dopiero wtedy, gdy dojdzie do realnego rozłamu na frakcję gotową podpisać się pod porozumieniem pokojowym a resztą bojowników. Jednakże jak dotąd dochodzi bardziej do rozłamów na frakcje dążące do zachowania swoich wpływów, co nie rozstrzyga jeszcze o ich stosunku do procesu pokojowego (wszystko zależy od tego jakie warunki porozumienia zostaną im przedstawione). Rosnące zaangażowanie państw trzecich w sposób oczywisty wzmaga te spory, ale niekoniecznie prowadzi je w dobrym kierunku. Wpływy Pakistanu doprowadziły do wzmocnienia najbardziej radykalnej frakcji (Haqqanich). Nowe zaangażowanie Rosji i rosnące od pewnego czasu zaangażowanie Iranu mogłoby może przybliżyć niektóre frakcje talibów do porozumienia, ale ostatecznie Moskwie i Teheranowi zależy tu bardziej na zwalczaniu wpływów Państwa Islamskiego i USA, a pełna kapitulacja talibów miałaby odwrotny efekt. Podziały wobec talibów sprawiają, że coraz więcej państw angażuje się w budowanie swoich frakcji w ich szeregach, ale nie oznacza to, że frakcje te chętniej pójdą na ugodę. Jeśli dojdzie do prawdziwego rozpadu w strukturach talibów (kilka grup i tak już się oddzieliło), to będzie to raczej rozpad na kilka najsilniejszych grup dokonany według ich stref wpływów i na bazie ich realnej siły, a nie według mitycznego podziału na ,,dobrych’’ i ,,złych’’ talibów.

[1] http://www.cfr.org/afghanistan/strategic-reversal-afghanistan/p37947?cid=soc-twitter-in-strategic_reversal_afghanistan-062416

[2] https://www.yahoo.com/news/afghan-taliban-appoint-leader-mansours-death-045123915.html

[3] http://www.ibtimes.co.uk/6-senior-afghan-commanders-defect-isis-back-taliban-because-daesh-brutal-inhuman-1554519?utm_source=yahoo&utm_medium=referral&utm_campaign=rss&utm_content=%2Frss%2Fyahoous

Por. również:

http://thediplomat.com/2016/02/what-happened-to-isiss-afghanistan-pakistan-province/

i:

http://thediplomat.com/2016/01/revealed-why-isis-hates-the-taliban/

i:

http://www.dawn.com/news/1221368/the-threat-is-still-there

[4] https://www.yahoo.com/news/mullah-mansour-doing-iran-195140577.html

[5] http://www.dawn.com/news/1258067

https://www.foreignaffairs.com/articles/afghanistan/2016-01-31/russia-and-taliban-make-amends

http://news.yahoo.com/u-s–sources–russia-forging-alliance-with-taliban-201058133.html

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
K. Iwanek: Silne korzenie, krusząca się korona: problemy przywództwa talibów afgańskich Reviewed by on 26 czerwca 2016 .

Od co najmniej dwóch lat nasila się walka o palmę pierwszeństwa w szeregach talibów afgańskich, jak też narastają ich wewnętrzne podziały. Ujawniona poniewczasie śmierć tradycyjnego wodza, mułły Omara jak i niedawna śmierć kolejnego przywódcy, mułły A.M. Mansoura, były zapewne ciosem dla talibów, ale nie jest jasnym, czy doprowadzi to do ich realnego osłabienia. [Niniejszy tekst

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar

Pozostaw odpowiedź