Artykuły,Indie news

K. Iwanek: Recenzja książki „Indie. Zarys historii” M. Boivina

indie-zarys-historii_152202 (2)Do niedawna w języku polskim funkcjonowały dwie całościowe historie subkontynentu indyjskiego – Historia Indii J. Kieniewicza i Dzieje Indii K.M. Panikkara.[1] W ostatnich latach ta liczba się podwoiła – w 2010 r. Książka i Wiedza wydała Nową historię Indii S. Wolperta, w 2011 r. zaś Dialog wydał Indie. Zarys historii M. Boivina. Monografia J. Kieniewicza, jedyna na tej liście napisana przez Polaka, jest też równocześnie najdokładniejsza i najobszerniejsza. Mimo że Panikkar był bez wątpienia profesjonalnym historykiem, jego Dziejów Indii za bardzo nie polecam. O książce Wolperta spróbuję wypowiedzieć się następnym razem.  Tu skupię się na publikacji Boivina.

Autor jest francuskim historykiem, absolwentem uczelni w Lyonie i Sorbony, wykładowcą historii Indii w Paryżu, członkiem Centre for Indian and South Asian Studies. W badaniach skupia się na nurtach indyjskiego islamu, które sunnici określiliby mianem heterodoksyjnych: przez wiele lat zajmował się indyjskim izmailizmem, następnie zaś przerzucił się na sufizm, szczególnie pośród Sindhijczyków żyjących tak w Pakistanie jak w Indiach. Zajmuje się tymi wspólnotami religijnymi głównie w kontekście XIX i XX wieku i napisał na ten temat kilka książek.

Przed pokuszeniem się o ocenę, należy zwrócić uwagę na tytuł jego książki. Jest to ,,zarys historii’’ Indii i polski tytuł z pewnością lepiej oddaje treść niż francuski (Histoire de l’Inde). Opracowanie, nie wliczając wstępu i indeksu, liczy bowiem jedyne 114 stron. Omówić tak rozległy temat na tak niewielkiej przestrzeni jest rzeczą bardo trudną, szczególnie dla humanistów. Taka skrótowość wymaga od autora dwóch cennych umiejętności: wyrzucania tego, co mniej ważne i zwięzłego podsumowywania tego, co najważniejsze. Autorowi udaje się to raz lepiej, raz gorzej. Zdaję sobie sprawę, jak wiele zjawisk trzeba było pominąć, ale według mnie trochę szkoda, że książka zaczyna się od cywilizacji doliny Indusu (III-II tysiąclecie p.n.e.), nie wspominając choćby słowem o warunkach naturalnych czy wcześniejszych kulturach archeologicznych. W efekcie cywilizacja indyjska pojawia się na mapie świata tak trochę z próżni. Trudno też pisać historię równocześnie skrótowo i  plastycznie. Chcąc nie chcąc, omawianie szeregu dynastii jest dość encyklopedyczne, ale takie ujęcia mają swoją wartość, gdy czytelnik szuka ogólnych informacji i nie chce przedzierać się przez gąszcz szczegółów. Czasem też jednak brak mi trochę jakiejś esencji, stwierdzenia, dlaczego dany proces był w szerszej perspektywie ważny – brak tego np. przy okazji  omówienia dynastii mogolskiej. Z drugiej strony, na przykład przy podsumowywaniu wojny z Chinami (s. 102) czy znaczeniu wyborów roku 1967 (s. 104), autor wybrał najważniejsze rezultaty tych wydarzeń i zręcznie je ujął.

Przy tak rozległej tematyce trudno również uniknąć błędów i niestety trochę ich się w książce znalazło. Dla przykładu, Harijana nie została oddzielona od Pendżabu w 1970, ale w 1966 r. (s. 93), w wojnie 1962 r. Chińczycy nie zajęli na dobre wszystkich spornych terenów (bo z NEFA, czyli późniejszego Arunaćal Pradeś, do razu się wycofali)(s. 101), Indira Gandhi została wyrzucona z Indyjskiego Kongresu Narodowego, podczas gdy Boivin twierdzi, że partię opuścili jej adwersarze (s. 105). Wyraźnie więcej błędów autor popełnia przy omawianiu nurt hinduskiego nacjonalizmu i hinduskiej prawicy, co o tyle dziwi, że w bibliografii francuskiej znalazły się dwie świetne książki jego rodaka  i jednego z najwybitniejszych badaczy tego tematu w ogóle: Christophe Jaffrelota. Wbrew temu, co pisze Boivin, w 1996 r. w Maharasztrze nie wygrały Janata Party i BJP, tylko Shiv Sena i BJP(s. 113),  M.M. Joshi nie jest politykiem Shiv Seny, tylko Bharatiya Janata Party (s. 121), RSS nie jest partią i nie było ,,tymczasowym odgałęzieniem partii BJS’’ (s. 110); te dwa sformułowana są zresztą sprzeczne. Gdzieniegdzie też książka nie opiera się na nowszych ustaleniach: od pewnego czasu nie twierdzi się już, że cywilizację doliny Indusu zniszczyli Ariowie (s. 150).

Wartości książki dodaje na pewne polska indologiczna redakcja naukowa. I tak na przykład gandyjski termin satjagraha autor przełożył jako ,,siła prawdy’’, ale redaktor naukowy słusznie dodał w przypisie bardziej precyzyjne tłumaczenie: ,,obstawianie przy prawdzie’’ (s. 80). Bibliografia pochodzi po części od autora (pozycje francuskie i angielskie, ale jest to dość ogólny wybór), ale na końcu umieszczono też bardzo cenną dla czytelnika listę pozycji w języku polskim. Nazwy i nazwiska indyjskie zapisane są tak w oryginale (francuskim bądź angielskim), jak i w spolszczeniu. Uważam tylko, że w tym pierwszym wypadku należałoby już konsekwentnie wszędzie używać zapisu angielskiego, bo jest dużo bardziej rozpowszechniony. Pozostawienie zapisu francuskiego uważam za zasadne tylko w odniesieniu do francuskich kolonii w Indiach. Równocześnie jednak w niektórych sytuacjach zapis francuski dużo lepiej oddaje tu wymowę niż zapis angielski: tak jest w każdym razie w wypadku nazwiska Thakre – po francusku zapisanego Thackré (s. 121), po angielsku Thackeray. Tym niemniej, żeby dowiedzieć się więcej o nosicielu tego nazwiska trzeba stosować właśnie zapis angielski. Być może zresztą kilka rozsianych po tekście nazw zapisanych fonetycznie po francusku to wynik przeoczenia.

Książka jest napisana przystępnym i w pełni zrozumiałym językiem. Dziwi mnie tylko kilka sformułowań, takich jak ,,okres czasu’’ (s. 90) czy ,,pierwsza cenna data’’ (s. 22) w dziejach Indii. Rozumiem, że chodziło o pierwszą pewną datę (najazd Aleksandra Macedońskiego, opisany  przez kronikarzy greckich). Choć moja znajomość francuskiego jest bardzo podstawowa, wydaje mi się też, że autor jest pod wpływem angielskiego rozumienia terminu nationalism, które jednak jest bardzo ambiwalentny  i nastręcza problemów przy tłumaczeniu na polski. Otóż angielskie nation to zarówno ,,naród’’ jak i ,,państwo’’ (vide United Nations, co oczywiście oznacza organizację państw, nie narodów). Angielskie słowo nationalism może znaczyć zatem znaczyć co najmniej dwie rzeczy – ruch niepodległościowy i nacjonalizm. Czasem może chodzić o obie rzeczy jednocześnie: ruch niepodległościowy może być i bardzo często jest oparty na nacjonalizmie, niepodległe państwo zaś nie potrzebuje już ruchu niepodległościowego, ale może potrzebować nacjonalizmu. Polski termin ,,nacjonalizm’’ rozumie się zaś jako światopogląd oparty na idei narodu (w którym idea, że narodowi należne jest państwo jest oczywiście kluczowa, to jednak naród jest tu ideą nadrzędną). Jest to też ideologia, których korzeni można szukać dużo wcześniej – i na ten temat są całe dyskusje – ale która bez wątpienia wykrystalizowała się XIX i XX wieku. Stąd powstań przeciw obcej władzy w naszych dziejach nie określamy mianem ,,nacjonalistycznych’’, po angielsku natomiast  jak najbardziej nazywa się je nationalist. Bardzo często o indyjskich ruchach antybrytyjskich czytamy, że były nationalist, ale nie należy tego przekładać dosłownie. Taki problem właśnie pojawia się u Boivina (i w wielu innych książkach). Czytamy oto, że o nacjonalizmie indyjskim ,,można mówić od lat 70. XIX wieku’’ (s. 78) i że Indyjski Kongres Narodowy prowadził ,,działalność nacjonalistyczną’’. Bardzo niejasne jest też według mnie zastosowanie przymiotników ,,nacjonalizm separatystyczny’’ i ,,nacjonalizm złożony’’. Chodzi o to, że przed 1947 ci muzułmanie, którzy opowiadali się za przynależnością do Indii, mieli reprezentować nurt ,,nacjonalizmu złożonego’’ , ci zaś, którzy chcieli osobnego Pakistanu, byli ,,nacjonalistami separatystycznymi’’ (s. 86-87). Rozróżnienie jest dla mnie czytelne, ale użycie słów nie. Czy owi ulemowie, konserwatywni muzułmańscy duchowni, którzy byli przeciw idei Pakistanu, byli w ogóle jakimikolwiek ,,nacjonalistami’’? To by sugerowało, że nie byli ,,nacjonalistami muzułmańskimi’’, gdyż byli  ,,nacjonalistami indyjskimi ‘’. Otóż wydaje mi się, że tak jak w wypadku oporu konserwatywnych Żydów przeciw powstaniu państwa Izrael mamy tu do czynienia z konfrontacją religijnego konserwatyzmu z nacjonalizmem; odrzucano ideę osobnego państwa Pakistan w imię zasad religii , a nie w imię innego ,,nacjonalizmu’’.

Bardzo cieszy, że książka doprowadza narrację do ostatnich lat, bo tego nie czyni żadne inne obecnie dostępne opracowania do historii Indii. Boivin wspomina na przykład niesławne ataki na Mumbaj z 2008 r. Dobrze też, że podjął się próby podsumowania ze wskazaniem na dylematy obecnego państwa indyjskiego i jego przyszłość. Szkoda tylko, że nie rozwinął – w każdym razie nie tutaj – zawartej w podsumowaniu myśli, że Indie nie budują ,,państwo-narodu’’, tylko ,,państwo-cywilizację’’, bo chętnie przeczytałbym o tym więcej.

Reasumując, książka Boivina, acz niewolna od błędów, spełnia rolę przede wszystkim  właśnie  zarysu, węzłowego wprowadzenia do historii Indii. Jest to lektura na pewno przydatna np. dla kogoś, kto potrzebuje samej esencji czy na przykład dla osób, które wybierając się do Indii potrzebują mieć ze sobą jakieś krótkie, kieszonkowe omówienie, bo nie będą przecież targać tomiszcza w twardej oprawie. Dla studentów odpowiednich kierunków może to być jednak co najwyżej wstęp, który nadbuduje się lekturą dokładniejszych opracowań.


[1] Ktoś mógłby również zwrócić uwagę, że na liście tej brak książki Ćakra, czyli kołowa historia Indii K. Mroziewicza. Jest to jednak świadoma decyzja, nie przeoczenie. Czymkolwiek Ćakra… jest, z pewnością nie jest to historia Indii.

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
K. Iwanek: Recenzja książki „Indie. Zarys historii” M. Boivina Reviewed by on 30 kwietnia 2013 .

Do niedawna w języku polskim funkcjonowały dwie całościowe historie subkontynentu indyjskiego – Historia Indii J. Kieniewicza i Dzieje Indii K.M. Panikkara.[1] W ostatnich latach ta liczba się podwoiła – w 2010 r. Książka i Wiedza wydała Nową historię Indii S. Wolperta, w 2011 r. zaś Dialog wydał Indie. Zarys historii M. Boivina. Monografia J. Kieniewicza,

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Absolwent historii, indologii i kulturoznawstwa na Uniwersytecie Warszawskim. Kierownik Ośrodka Badań nad Azją Akademii Obrony Narodowej. Do 2016 r. wykładowca historii Indii i języka hindi na Hankuk University of Foreign Studies.. Do 2014 r. wykładowca współczesnej polityki i gospodarki w Azji Południowej i historii Indii w Collegium Civitas. Prowadził także ćwiczenia o hinduskim nacjonalizmie na Uniwersytecie Warszawskim i lektorat języka hindi na kursach organizowanych przez Ambasadę Republiki Indii w Warszawie. Autor publikacji dla Komisji Spraw Zagranicznych Sejmu RP i Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Stały autor portalu The Diplomat (thediplomat.com). Autor blogów ,,O Korei, chociaż się na niej nie znam” (na polska-azja.pl) i ,,Blog o wymyślonym kraju” (http://wymyslonykraj.blog.pl/). Profil na portalu academia.edu: https://hufs.academia.edu/KrzysztofIwanek. Z dr Adamem Burakowskim współautor książki „Indie. Od kolonii do mocarstwa. 1857-2013” (PWN 2013). Znajomość języków: angielski, hindi. Mieszka w Warszawie.

komentarze 4

  • Więc co Pan poleca ?
    Bo Kieniewicz, którego posiadam jest zbyt cięzki dla niehumanistów (tak jak m.in ja).

    • Krzysztof Iwanek

      Hm, ale z tych trzech książek – Kieniewicz, Panikkar, Boivin – najbardziej poleciłbym właśnie monografię prof. Keiniewicza. Natomiast przede mną jeszcze lektura Wolperta: mam po angielsku, ale wydanie polskie czytałem tylko fragmentami, chciałbym się wypowiedzieć jak przeczytam całe.

      Po angielsku zaś według mnie najlepsza zwięzła, ale równocześnie całościowa i uwzględniająca ostatnie ustalenia historia Indii została napisana przez D. Kulkego i D. Rothermunda, A History of India.
      http://books.google.pl/books/about/A_history_of_India.html?id=V73N8js5ZgAC&redir_esc=y

  • Ciekawa recenzja. Panie Krzysztofie, z Panskiej recencji wnioskuje, ze mozna ta ksiazke polecac turytom wybierajacym sie do Indii. Czy dobrze zrozumialem Panska intencje? Czy zechcialby jeszcze Pan napisac, gdzie mozna dostac ta ksiazke? Czy jest ona dostepna w internecie, albo w formie e-booka?

    • Krzysztof Iwanek

      Panie Włodzimierzu, miałem na myśli, że ta książka może się przydać niektórym turystom, bo (1) jest cienka i lekka (2) zawiera taki ogólny wstęp do dziejów Indii. Ale jeśli ktoś będzie chciał przeczytać bardziej dokładne książki przed wyjazdem, albo wziąć grubszą książkę ze sobą,, to tym bardziej polecam, bo, jak widać, wrażenia z lektury Boivina mam mieszane.
      Nie wiem, czy jest dostępna na ebooku, ale na pewno można zamówić ze strony Dialogu:
      http://www.dialog.edu.com.pl/index.php?route=product/product&product_id=452
      Pozdrawiam

Pozostaw odpowiedź