Indie news,Komentarz eksperta

K. Iwanek: Narendra Modi – następny premier Indii?

W  2012 r. roku królowa Elżbieta po raz pierwszy wygłosiła telewizyjne Orędzie Bożonarodzeniowe do obywateli brytyjskich w technice trójwymiarowej. Cóż, w zastosowaniu tej metody ubiegł ją polityk nieznany większości mieszkańców Wysp Brytyjskich: Narendra Modi, premier indyjskiego stanu Gudźarat. I tak jak jego telewizyjne wyobrażenie, Modi w 2012 r. po raz kolejny okazał się człowiekiem wielowymiarowym.

Niniejszy tekst stanowi kontynuację mojego artykułu ,,Czym handluje Modi? Kryzys sukcesji w BJP’’ (również na www.polska-azja.pl). Aby zapoznać się z omówieniem sytuacji do listopada 2011 r., pozwalam sobie odesłać czytelnika do owej publikacji.

Od napisania tamtych słów gudźaracki polityk umocnił swoją pozycję tak w partii, jak i w stanie. W partii BJP Modi ciągle ścierał się ze swoim arcywrogiem, Sanjayem Joshi. W 2009 r. Joshi otrzymał prestiżowe stanowisko członka Komitetu Wykonawczego[1] partii. W tej roli osadził go sam przewodniczący BJP, Nitin Gadkari. Do niedawna Modi nie uchodził raczej za ulubieńca przywództwa BJP i fakt, że w przeciwieństwie do Joshiego nie był członkiem Komitetu mówił wiele o pozycji obydwu w centralnych strukturach partyjnych. Równie wiele o zmianach tej pozycji powiedziały wydarzenia roku 2012. Modi podkreślał, że nie zasiądzie w Komitecie dopóki jego członkiem jest Joshi i w maju zmuszono tego drugiego do rezygnacji. Na osłodę krytykowany teraz przez wielu za uległość przewodniczący Gadkari dał Joshiemu pozycję swojego szefa sztabu (wyraźnie nie miał mu co zaoferować, bo następne wybory dla Gadkariego są dopiero za 2 lata).

Za BJP stoi organizacja RSS, która ma kluczową rolę w budowaniu kadr partii. Nieraz jednak dochodziło do napięć między politykami BJP a przywództwem RSS na tle wyboru strategii, haseł czy osób na poszczególne stanowiska. Członków BJP mierzy się też tym, czy są ,,bliżsi’’ RSS czy ,,dalsi’’. Modi jest również członkiem tej organizacji, ale to Gadkari i Joshi uważani są za zaufanych  ,,ludzi RSS’’. Mimo to, dwa pisma RSS, Panchajanya i Organiser, również zaczęły coraz cieplej wypowiadać się o gudźarackim polityku.[2] Z błogosławieństwem RSS Modi ma znacznie większe szanse na zostanie przywódcą BJP.

Ma to niebagatelne znaczenie, bo w partii trwa walka o to, kto zostanie jej kandydatem na premiera Indii. Jest to oczywiście dzielenie skóry niedźwiedziu a niedźwiedź ten na razie biega gdzieś w głębokim lesie. Wybory dopiero w 2014 r. i wcale nie wiadomo, czy wygra je koalicja, której przewodzi BJP, czyli Narodowy Sojusz Demokratyczny (National Democratic Alliance). Już teraz jednak część kandydatów na kandydata na premiera zaczęła wysyłać sygnały, że mogą oddać pole Modiemu (choć to oczywiście mogą być zabiegi taktyczne). Na początku grudnia Sushma Swaraj i L.K. Advani, oboje należący do przywództwa BJP, stwierdzili, że Modi nadaje się na premiera kraju. Kolejny kandydat na kandydata, Arun Jaitley, stanął u boku Modiego podczas wyborów do zgromadzenia legislacyjnego stanu Gudźarat.

Te ostatnie były jednym z najważniejszych sprawdzianów dla Modiego. Po raz pierwszy został on premierem Gudźaratu w roku 2001 po wewnątrzpartyjnych przepychankach. Następnie poprowadził BJP do zwycięstw wyborczych w tym stanie w roku 2002 i ponownie w 2007. Nawet jego przeciwnicy gotowi byliby przyznać, że gdyby w grudniu 2012 r. dokonał ,,hat-tricka’’[3], to stałby się nie tylko jednym z rekordzistów, ale dołączyłby do grona najważniejszych postaci dla jego partii już nie tylko w stanie, ale w całym kraju. I tak się właśnie stało. Według niedawno podanych wyników, do zgromadzenia ustawodawczego Gudźaratu, liczącego 182 posłów, BJP wprowadzi 115 reprezentantów a główny rywal partii, Indyjski Kongres Narodowy – 59 (pięć lata temu każda z tych partii zdobyła dwa mandaty więcej, w gruncie rzeczy więc okopały się na swoich pozycjach). Kiedy 26 grudnia 2012 r. Narendra Modi został zaprzysiężony na premiera Gudźaratu po raz czwarty, wygłosił mowę w języku hindi, a nie swoim rodzimym gudźarati, co wielu uznało za objaw jego ogólnokrajowych aspiracji.

Jednakże te ostatnie pozostają spętane przez te same co wcześniej uwarunkowania. Co prawda BJP nie istnieje bez Modiego w Gudźaracie, ale też on nie istnieje bez BJP poza Gudźaratem. W swoim stanie jest niepodzielnym władcą, to on decyduje o obsadzeniu każdej ministerialnej posady. Wyborów w Gudźaracie już od dawna nie traktuje się jako sprawdzianu popularności BJP czy którejś partyjnej frakcji, ale jako sprawdzian popularności Narendry Modiego.[4] Choć jeden z ważnych członków gudźarackiego BJP, Keshubhai Patel, po skłóceniu się z Modim w sierpniu 2012 r. opuścił szeregi partii i utworzył swoją, Gujarat Parivartan Party[5], była ona w stanie uzyskać w wyborach do zgromadzenia ustawodawczego jedynie 2 mandaty (acz wskazuje się, że odebrała BJP wyborców w większej ilości okręgów). Ale chociaż i poza Gudźaratem Modi staje się coraz popularniejszy, to po wykroczeniu poza politykę stanową będzie już nie królem, a ,,jedynie’’ częścią szerszej partyjnej i koalicyjnej struktury. Nie wiadomo, jak poradzi sobie w niej po tym, jak przywykł do roli autokratycznego kapitana. Ponadto, tak jak Indyjski Kongres Narodowy nie ma odpowiednich przywódców i strategii w Gudźaracie, tak w przeciwieństwie do BJP ma ich na obszarze polityki krajowej. Tutaj Narendra Modi będzie musiał zmierzyć się z bardzo wytrawnymi i bardziej od niego w sprawach stołecznych doświadczonym politykami, takimi jak szara eminencja Kongresu, Sonia Gandhi. Nawet zresztą jeśli Modi uzyska pełne poparcie RSS i BJP, może nie zdobyć aprobaty innych partii sojuszniczych, a bez tego przewodzenie Narodowemu Sojuszowi Demokratycznemu, a tym samym zdobycie fotela premiera, może nie być takie łatwe.

Chociaż Modi jest człowiekiem wieloaspektowym, tak jak trójwymiarowy obraz na wielkich ekranach, którego użył podczas ostatniej kampanii wyborczej, jego ogólnoindyjski wizerunek pozostaje rozdarty między dwoma ekstremami. Z jednej strony jest widmo antymuzułmańskich rzezi w Gudźaracie z 2002 r. W ich sprawie wciąż nie ma werdyktu sądu, co do udziału, bierności lub braku udziału Modiego. Premier Gudźaratu tej sprawy unika a słowo ,,przepraszam’’ padło z jego ust dopiero po ostatnich, grudniowych wyborach, ale było to… ,,Przepraszam za wszystko, co mogłem uczynić źle’’. Najwyraźniej jednak ten cień przeszłości Modiemu w wygrywaniu wyborów w Gudźaracie nie przeszkadza. Podczas kampanii w okręgu Maninagar, z którego kandydował, Indyjski Kongres Narodowy wystawił przeciw niemu Shwetę Bhatt. Jest ona żoną Sanjiva Bhatta[6], oficera policji, który od dawna publicznie oskarża Modiego o wywołanie antymuzułmańskich zamieszek (Bhatt był obecny na poprzedzającym rzezie spotkaniu, na którym Modi miał wypowiedzieć słowa o ,,nauczce’’ dla muzułmanów). Kongres próbował zatem zagrać sprawą masakr przeciw Modiemu, ale bezskutecznie: Shweta Bhatt poniosła w starciu z Modim sromotną porażkę. Zresztą, sam Kongres mógł zagrać przeciw Modiemu ostrzej, namawiając do kandydatury nie Shwetę Bhatt, ale samego Sanjiva[7] (który za krytykowanie premiera został zwolniony ze służby, miałby zatem prawo brać udział w wyborach). Również BJP obraz Modiego jako orędownika hinduskości i wroga muzułmanów aż tak bardzo nie wadzi, bo sama jest podobnie postrzegana. W ostatnich wyborach w Gudźaracie Modi nie dopuścił, by ani jeden z kandydatów wystawionych przez BJP był wyznawcą islamu. Podobnie  obecność muzułmanów w strukturach BJP poza Gudźaratem jest czysto symboliczna a do RSS wstępować nie mogą.

Jednakże niektórzy z kluczowych sojuszników BJP mają za elektorat muzułmanów, którzy nie zapomnieli i nie zapomną masakr z 2002 r. Tak jest na przykład w wypadku Nitisha Kumar[8], premiera stanu Bihar i przewodniczącego partii Janata Dal (United).[9] Kumar kiedyś szczerze przyznał, że jest przeciwnikiem BJP, ale ponieważ Indyjski Kongres Narodowy jest sojusznikiem jego arcyrywala, biharskiego polityka Laloo Prasada Yadava[10], wolał poprzeć BJP niż Kongres.  Kumar zapowiadał już, że jeśli BJP wystawi Modiego jako swojego premiera, natychmiast opuści Narodowy Sojusz Demokratyczny. Nie zjawił się też na ostatniej ceremonii zaprzysiężenia Modiego. Z drugiej stroni byli inni reprezentanci Sojuszu, w tym równie odlegli  ideologicznie od BJP jak Jayalalithaa z tamilskiej partii AIADMK. Ostatecznie tak jak nie wiadomo, kto za dwa lata wygra wybory, tak też nie jest jasnym, jaką ilość mandatów uzyskają poszczególni sojusznic

y BJP. Równie dobrze BJ

P i inni koalicjanci mogą odnieść na tyle dobry wynik, że będą w stanie uzyskać większość także i bez poparcia Nitisha Kumara i jego JD(U).[11]

Niektórzy uważają, że ,,gudźarackość’’ utrudni Modiemu bycie przywódcą BJP czy premierem kraju. Chodzi o jego każdorazowe podkreślanie związków z Gudźaratem i pracy na rzecz tego stanu. Uważam ten argument za nietrafiony.[12] Większość najważniejszych obecnie indyjskich liderów zaczynało przecież od polityki regionalnej. Poza tym, ta ,,gudźarackość’’ jest po prostu strategią polityczną: w przyszłej retoryce Modi po prostu zamieni słowo ,,Gudźarat’’ na ,,Indie’’. Poza tym, skupi się on przede wszystkim na haśle rozwoju (wikas), czyli na uniwersalnych postulatach gospodarczych. Co ciekawe, do 2001 r. był on sekretarzem partii, czyli wykonywał pracę bardzo odpowiedzialną, ale w dużej mierze zakulisową i organizacyjną, a nie publiczną.[13] Dopiero uczynienie go premierem pokazało, jakim jest mistrzem w budowie swojego wizerunku. Gudźarat rzeczywiście za Modiego rozwija się dynamicznie – w ciągu ostatniej dekady PKB stanu rosło zazwyczaj powyżej 10% rocznie, podczas gdy w poprzednim dziesięcioleciu przyrost ten wyniósł średnio 6.5%. Jednakże, jak wspomniałem w poprzednim tekście, Gudźarat i przed Modim był jednym z najlepiej gospodarczo sytuowanych stanów Indii. Modi zaś przedstawia to teraz tak zręcznie, jakby cały ten dobrobyt był zasługą jego dekady. ,,On jest mistrzem prezentowania się’’ – podsumowuje go na łamach Hindustan Times jeden z biznesmenów – ,,Jeśli dwie firmy samochodowe otwarły fabryki w Gudźaracie, sprzedaje swój stan jako centrum produkcji pojazdów’’. Ale to właśnie taka PR-owa strategia sprawdzić się powinna doskonale na arenie krajowej. Jeśli BJP przed wyborami ustawi w swojej awangardzie Modiego, wielu wyborców zagłosuje na tę partię licząc, że jako premier uczyni on z ich stanów ,,drugi Gudźarat’’. Ponadto, biorąc pod uwagę przychylność Modiego w stosunku do świata wielkiego biznesu, BJP będzie miało szansę uzyskać od wielu firm niebagatelną pomoc.

Zresztą działania Modiego można było zauważyć nawet w… Polsce. W roku 2012 złożona głównie z biznesmenów delegacja[14] ze stanu Gudźarat objechała Europę a w dniach 15-18 września gościła także nad Wisłą. Obok rozmów o współpracy gospodarczej starano się nawiązywać współpracę między uczelniami i zapraszać Europejczyków na coroczny szczyt Vibrant Gujarant (,,Dynamiczny Gudźarat’’). O ile mi wiadomo, rząd żadnego indyjskiego stanu nie prowadzi tak intensywnych działań na Starym Kontynencie (oczywiście działania nie muszą równać się efektom). To samo w sobie jest asumptem do innych rozważań: na temat tego, jak włodarze niektórych stanów, zwłaszcza ci, którzy nie są częścią koalicji rządzącej całym państwem, starają się prowadzić namiastkę własnej polityki zagranicznej.[15] Modiego można oskarżać o różne rzeczy, ale na pewno nie o brak horyzontów. Człowiek, który już jako premier jednego stanu widzi sens w wysyłaniu delegacji po Europie bez wątpienia będzie mieć pomysł na politykę gospodarczą i zagraniczną całego państwa. Chociaż zatem zwycięstwo jego partii za dwa lata absolutnie nie jest pewne, przyjęcie Narendry Modiego do ścisłego przywództwa BJP wydaje się już nieuniknione.


[1] Executive Commitee.

[2] Kiedy zaś Modi po raz kolejny wygrał wybory w stanie Gudźarat (w grudniu 2012 r., o czym dalej w tekście), te dwa pisma zaczęły już zasypywać go pochwałami. Co ciekawe, zachwyty wyrażone przez RSS były dużo gorętsze niż te wyrażone przez BJP (poza gudźaracką gałęzią partii, oczywiście).  Powód tej różnicy jest zapewne prosty. Obie strony czują , że zbliżają się zmiany na szczycie tej partii: przy czym obecne przywództwo RSS najwyraźniej zaczyna się z tego cieszyć, a obecne przywództwo BJP – wręcz przeciwnie.

[3] To określenie indyjskich mediów i całkiem w tym kraju uprawnione, bo w końcu termin ,,hat-trick’’ wywodzi się tak popularnego na subkontynencie krykieta.

[4] Modi mógłby powtórzyć to, co kiedyś powiedziała Indira Gandhi na pytanie o to, co jej partie uczyni najważniejszą kwestią w kampanii wyborczej. Jej odpowiedź brzmiała: ,,I am the issue’’.

[5] Wym. Gudźrat Pariwartan Parti, ,,Partia Zmiany  Gudźaratu’’.

[6] Wym. Śweta Bhatt, Sandźiw Bhatt.

[7] Ani Shweta, ani Sanjiv nie byli dotąd członkami Indyjskiego Kongresu Narodowego. Shweta Bhatt dopiero teraz zgodziła się na kandydowanie z list Kongresu. Można dowodzić, że dowodziło to nie tylko chęci przypominania o masakrach z roku 2002, ale także niemożności wystawienia jakiegokolwiek silniejszego kandydata przeciw Modiemu. I jest faktem, że część sukcesu Modiego związany jest z brakiem charyzmatycznych polityków w gudźarackiej sekcji Kongresu.

Częste uwagi, że w ostatnich, grudniowych wyborach Kongres nie atakował Modiego tak ostro jak mógł, można też interpretować w jeden ryzykowny, bo niemożliwy na razie do dowiedzenia sposób. Otóż lepiej jest, by przywódcą wrogiej partii był człowiek, na którego mamy ,,haka’’. Być może w kuluarach Kongresu uznano, że lepiej nie atakować teraz Modiego za bardzo, doczekać chwili, gdy stanie on na czele BJP i wtedy nagle sprawa rzezi muzułmanów powróci z całą mocą.

[8] Wym. Nitiś Kumar.

[9] Wym. Dźanta Dal, ,,Zjednoczona Partia Ludu’’.

[10] Wym. Lalu Prasad Jadaw.

[11] W razie konieczności liczenia się z JD(U) Innym rozwiązaniem może być wystawienie premiera, co do którego będzie panował koalicyjny konsensus (zaryzykowałbym tezę, że taką osobą mogłaby być Sushma Swaraj). Tymczasem Modi sprawowałby rolę szarej eminencji. Taką samą taktykę z powodzeniem stosuje Indyjski Kongres Narodowy. W BJP byłoby to jednak trudne, bo ta partia już na stałe ma szarą eminencję w postaci RSS a zatem takie rozwiązanie groziłoby niebezpieczną decentralizacją władzy. Dwie szare eminencje to już jednak za dużo.

[12] Dowodzono również, że Modi nie odniesie takiego sukcesu na arenie ogólnoindyjskiej, bo przed wyborami w Gudźaracie odbyły się wybory w stanie Himaćal Pradeś i chociaż Modi udał się tam wspierać swoich towarzyszy z BJP, partia przegrała z Kongresem. I ten argument jest słaby. To przecież w Indiach normalne, że politycy partii ogólnokrajowych wspierają się nawzajem przy wszelkich wyborach stanowych przyjeżdżając na kampanię, ale sukcesu to nigdy nie gwarantuje. Najważniejsze zawsze okazują się sprawy wewnątrzstanowe a nie wypowiedzi ludzi z zewnątrz. Na tej samej zasadzie można wskazać, że czołowi politycy Kongresu uczestniczyli w kampanii wyborczej w Gudźaracie  a mimo to ich partia przegrała. To bynajmniej jednak nie czyni ich złymi politykami.

[13] Ostatecznie ,,sekretarz’’ to etymologicznie ten, który strzeże sekretów.

[14] Do tego członkiem misji był przedstawiciel firmy Reliance, jednego z największych gigantów na rynku indyjskim.

[15] Podobnie wspomniany wcześniej Nitish Kumar  jako premier Biharu udał się z niedawno z wizytą do Pakistanu, również w celu ustanawiania więzi gospodarczych. Jako uczestnik spotkania z tą delegacją spytałem się zresztą, na ile skuteczne samodzielne promowanie się stanu, skoro większość kluczowych decyzji o międzynarodowej współpracy gospodarczej zapada w Delhi. W odpowiedzi jednak usłyszałem, że z rządem Gudźaratu jak najbardziej można porozumieć się bez pośrednictwa stolicy. Tak samo przedstawia sprawę sam Modi: że rozwój Gudźaratu dokonuje się w nie dzięki, ale niezależnie od Delhi.

zp8497586rq
zp8497586rq
Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
K. Iwanek: Narendra Modi – następny premier Indii? Reviewed by on 30 grudnia 2012 .

Should I Watch Porn To Get Over Ex Gf W  2012 r. roku królowa Elżbieta po raz pierwszy wygłosiła telewizyjne Orędzie Bożonarodzeniowe do obywateli brytyjskich w technice trójwymiarowej. Cóż, w zastosowaniu tej metody ubiegł ją polityk nieznany większości mieszkańców Wysp Brytyjskich: Narendra Modi, premier indyjskiego stanu Gudźarat. I tak jak jego telewizyjne wyobrażenie, Modi w

Udostępnij:
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  

O AUTORZE /

Avatar