Komentarz eksperta,Top news

K. Iwanek: Mądre miasta, mądre inwestycje? Indie chcą budować inteligentne miasta

 

Rząd Narendry Modiego rozpoczyna ambitny projekt rozwoju stu inteligentnych miast (smart cities) w Indiach. Na ten cel zamierza wydać siedem i pół miliarda dolarów.

Problemy indyjskiej urbanizacji są powszechnie znane. Zabudowa jest gęsta i często chaotyczna; na rządowej, ale zaniedbanej ziemi powstają nielegalne slumsy czy wręcz osiedla. W turystycznym mieście Orćha obrotni handlarze przy głównej ulicy zbudowali murowane sklepy zajmując część publicznej przestrzeni. Sklepy te funkcjonowały przez lata, dopóki władze nie rozpoczęły poszerzania drogi, ,,przypominając’’ sobie nagle o tym, że posiadają też ziemię naokoło niej. Fronty sklepów wyburzono. Nie wszyscy mieszkańcy indyjskich miast mają stały dostęp do wody, a nawet średniozamożni muszą liczyć się z przerwami w dostawach prądu. W stołecznym Delhi niedawno doszła do władzy nowa partia – Aam Aadmi Party Arvinda Kejriwala. Jedną z jej głównych obietnic było zapewnienie tańszych i częstszych dostaw prądu i wody i to tą obietnicą nowe ugrupowanie zjednało sobie między innymi klasy średnie. W aglomeracjach już teraz jest tłoczno, a przecież tylko około 30% z miliarda dwustu milionów mieszkańców Indii (dane z 2011 r.) mieszka w miastach. Migracja kolejnych setek milionów z wsi, jak dotąd i tak postępująca względnie powoli, jest przecież nieunikniona.

Ze względu na te rozliczne problemy, indyjskie ministerstwo rozwoju miast (Urban Development Ministry) rozpoczęło dwa projekty: Smart Cities Mission i AMRUT, czyli Atal Mission for Rejuvenation  and Urban Transformation (amrut, tudzież amryt, oznacza też ,,nektar’’, ,,ambrozję’’). Pierwszy projekt, na który przeznaczone jest siedem i pół miliarda dolarów w ciągu najbliższych pięciu lat, ma zmienić 100 już istniejących aglomeracji indyjskich (w tym co najmniej jedną w każdym z 29 stanów) w miasto inteligentne (smart city). Drugi projekt, AMRUT, nie jest tak szeroko zakrojony, ale ma podnieść warunki życiowe w kolejnych 500 miastach, a kosztować będzie jeszcze więcej.

Indyjskie inteligentne miasta mają wprowadzić stałe dostawy prądu i wody, sprawniejsze zarządzanie ruchem, więcej terenów zielonych i placów zabaw, większą dbałość o czystość i zarządzanie odpadami, wifi, płacenie podatków drogą elektroniczną i tak dalej. Innymi słowy, mają wynieść te miasta na światowy poziom. Te przedsięwzięcia oczywiście dopiero się rozpoczynają. Jak dotąd stworzono zasady doboru miast, według nich nominowano sto aglomeracji i wybrano pierwsze dwadzieścia z nich do modernizacji w pierwszej kolejności.

Pewne rozwiązania są już jednak wdrażane. W stanie Gudźarat od kilku lat kładzione są podwaliny pod pierwsze inteligentne miasto: GIFT, czyli Gujarat International Finance Tec-City (premier Indii, Narendra Modi, do swojej zeszłorocznej wiktorii w wyborach ogólnokrajowych rządził właśnie stanem Gudźarat, stąd przedsięwzięcie te rozpoczęto jeszcze przed powołaniem projektu Smart Cities). GIFT zamierza szczycić się między innymi poprowadzeniem kabli z elektrycznością pod ziemią, a także dostarczeniem gazu do domów rurami (tak, w Indiach jest to rozwiązanie nowatorskie, gdyż do dziś większość mieszkańców tego kraju sprowadza do domostw cylindry z gazem). Wzorem w sposobie poboru podatków staje się miasto Hajdarabad w stanie Telangana (gdzie podatek od nieruchomości pobierany jest metodą Self Assessment). Amerykańskie firmy takie jak IBM i Oracle po wysłaniu rozpoznawczej misji rozważają wdrażania pilotażowego programu kontroli zużycia elektryczności w mieście Adźmer w Radźasthanie (tak Hajdarabad jak i Adźmer kreowane są na liście 100 przyszłych inteligentnych miast). Na przedmieściach stolicy republiki, Delhi, rosną ceny nieruchomości w oczekiwaniu na rychłe wprowadzenie rozwiązania land pooling policy. W jej ramach prywatni właściciele ziemscy oddawać będą swoją ziemię z wkładem własnym pod rozbudowę odpowiedniej miejskiej instytucji (Delhi Development Authority) i prywatnym inwestorom. Te podmioty zabudują wszystkie grunty, ale też przejmą 48% lub 60% z nich na własność.

źródło: commons.wikimedia.org

źródło: commons.wikimedia.org

Nie należy oczywiście łatwo ulegać pięknym broszurkom i stronom internetowym tworzonym teraz przed rząd indyjski. Przed ambitnymi projektami piętrzą się rozmaite problemy. Po pierwsze, władze będą musiały faktycznie wyasygnować te potężne sumy na realizację modernizacyjnych misji, jak i przekonać inwestorów, że warto się w nie zaangażować. Nie jest jasnym, skąd zyskać pieniądze, źródła energii i technologii na zapewnienie stałych dostaw prądu w kraju, którego sieci elektryczne są notorycznie przeładowane i często okradane (wiadomo, że nacisk jest obecnie kładziony na energię słoneczną, ale nie będzie to rozwiązanie wystarczające i możliwe do zastosowania w całym kraju). Założenia Smart Cities Mission nie wydają się także mierzyć wprost z problemem rzesz miejskiej biedoty zaludniającej nielegalnie państwowe grunty, nieraz o bardzo atrakcyjnej lokalizacji. Z prawnego punktu widzenia miasta mają możliwość ich wysiedlenia (czego zresztą nieraz w przeszłości dokonywano), ale sprawa jest oczywiście znacznie trudniejsza z perspektywy moralnej, społecznej i politycznej. Widać to dobrze po przykładzie Delhi, gdzie również mają być wdrażane ,,inteligentne’’ rozwiązania. Delhi Development Authority, ciało odpowiedzialne za rozwój miasta, od lat nie było w stanie odzyskać ani kilometra kwadratowego gruntu. Stąd też wspomniana wyżej strategia zakłada raczej ucieczkę od problemu, to jest budowę nowych osiedli na obecnych przedmieściach i wsiach. W podobny sposób po wielu miesiącach sporów 31 sierpnia obecny rząd wycofał się z wprowadzenia w życie Ustawy o Nabywaniu Ziemi (Land Acquisition Bill), która miała ułatwić nabywanie gruntów rolnych pod rozbudowę infrastruktury, ale spotykała się z oporem ich właścicieli twierdzących, że zbyt mało uzyskają w zamian. Rząd centralny zarzeka się, że projekt inteligentnych miast będzie stawiał na czele ludzi, to jest oddawał im głos. W praktyce widać, że tam, gdzie projekty już są faktycznie realizowane, tak jak w GIFT, daje się raczej wolną rękę wielkim firmom. W wypadku wielu dziedzin trudno zresztą, by było inaczej  – jak na przykład zbudować linię metra, oddając po kolei głos mieszkańcom wszystkich dzielnic, przez które ma ona przechodzić? Za poprzednich władz delhijskie metro powstało szybko i sprawnie właśnie dzięki ograniczeniu możliwości konsultacji i sporów. W kilku dzielnicach stolicy Indii jest zresztą realizowany pilotażowy program budżetu partycypacyjnego, ale realizuje go lokalna, wspomniana już partia Aam Aadmi Party, która wobec rządu centralnego odgrywa rolę opozycji.

Rząd indyjski wyraźnie pragnie przyciągnąć do projektu jak najwięcej przedsiębiorstw zagranicznych. Przy całym przedsięwzięciu Nowe Delhi współpracuje z Bloomberg Philantropies. W gudźarackim GIFT za projekt urbanizacyjny odpowiedzialna jest między innymi chiński East China Architectual Design & Research Institute a za plan sieci energetycznej – szwajcarska ABB Group. W pierwszej połowie 2015 roku zorganizowano konferencję dla potencjalnych inwestorów w inteligentne miasta, na której obecna była także delegacja z Polski. Amerykańskie firmy zjawiły się też na konklawe poświęconemu inteligentnym miastom w Adźmerze w maju tego roku. Jak widać, cały projekt daje możliwość zaangażowania się w rozmaite dziedziny: byle tylko miasta były rzeczywiście modernizowane inteligentne, a firmy mogły w nie równie inteligentnie inwestować. Jednakże niezależnie od losów tych konkretnych projektów jest jasnym, że modernizacja miasta stał się obecnie dla Indii absolutnym priorytetem.

Udostępnij:
  • 26
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    26
    Udostępnienia
K. Iwanek: Mądre miasta, mądre inwestycje? Indie chcą budować inteligentne miasta Reviewed by on 2 lipca 2016 .

  Rząd Narendry Modiego rozpoczyna ambitny projekt rozwoju stu inteligentnych miast (smart cities) w Indiach. Na ten cel zamierza wydać siedem i pół miliarda dolarów. Problemy indyjskiej urbanizacji są powszechnie znane. Zabudowa jest gęsta i często chaotyczna; na rządowej, ale zaniedbanej ziemi powstają nielegalne slumsy czy wręcz osiedla. W turystycznym mieście Orćha obrotni handlarze przy

Udostępnij:
  • 26
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
  •  
    26
    Udostępnienia

O AUTORZE /

Avatar

KOMENTARZE: 1

  • W maju 2015 r byłem w mieście Guntur, które ma zostać stolicą stanu. Nie podobało mi się. Wygladało jak Płock na przełomie lkat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych XX w. Chyba tylko jeden dość dobry hotel. Zresztą przy tak przeraźliwym przeludnieniu inżynieria miejska to kwadratura koła.
    Proszę porównać. DElhi obszarowo jest mniej wiecej 2 razy większe niż Warszawa i 10 razy więcej ludności. Nasze trójmiasto będzie może niewiele mniejsze od Mumbaju. Ale populacja 40 razy mniejsza.
    Ludziom nie da się dac pracy poza wielkimi miastami. Tragiczna infrastruktura powoduje, że wielu rozwiązań typu Warszawa – Płońsk nie da się zrobić.
    Dziś w Delhi praktycznie nie da się założyć fabryki. Ceny są tak wysokie, że koszt samej działki uczyni inwestycję nieopłacalną.
    Inny problem to Ustawa o nabywaniu ziemi. Wprowadzenie jej to totalne zaprzeczenie wolnego rynku. Zresztą pojawiało sie wiele nadużyc. Np inaczej traktowano dla przyszłych inwestycji ziemię pod przyszłe nieruchomości komercyjne, a np pod elementy użyteczności publicznej. Stąd DEveloperka szybko okazła sie super biznesem. Na nim włąśnie zrobił majątek mąż Prianki Ghandi.

Pozostaw odpowiedź